Właściwie ta cała rozmowa o obrazach i odczuciach przy afirmacjach sprawia, że zaczynam inaczej myśleć o swoim pytaniu z początku. Nie chodzi chyba o to czy dwa cele mogą być razem, tylko o to czy mam dla nich ten sam korzeń emocjonalny. Chyba na tym muszę jeszcze popracować zanim pójdę dalej.
No ale ja nadal nie rozumiem po co komplikować. Widzę tu całą dyskusję o obrazach, odczuciach, cyklach oddechu. Może po prostu powtarzać zdanie i tyle? Czy naprawdę te wszystkie szczegóły mają znaczenie?
Wracając do tego co napisałam wcześniej o korzeniu emocjonalnym, zastanawiam się teraz nad czymś innym. Czy jeśli mam dwa różne cele i dla każdego z nich ten korzeń jest inny, to czy w ogóle jest sens łączyć je w jednej sesji? Może lepiej rozdzielić je całkowicie, osobne dni albo pory dnia?
Pytanie jest dobre, ale odwróciłbym je. Zamiast pytać czy można je łączyć, zapytaj najpierw czy oba cele idą w tym samym kierunku życiowym. Bo jeśli tak, to sesja może być jedna. Jeśli są z zupełnie różnych obszarów życia i emocjonalnie ze sobą nie rozmawiają, to lepiej osobno.
Właśnie próbowałam tego co Donat opisał z moimi celami i wyszło coś nieoczekiwanego. Jedno zdanie brzmiało przekonująco, drugie nawet napisane krótko brzmiało dla mnie pusto. Teraz się zastanawiam czy to nie jest wskazówka że jeden z celów nie jest tak naprawdę mój.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie do wszystkich. Czy w ogóle jest jakiś górny limit ile afirmacji można pracować naraz? Bo słyszałam różne opinie, jedni mówią że jedna albo dwie, inni że tyle ile potrzebujesz.
I właśnie to mnie zastanawia, bo skoro dochodzisz do wniosku że może warto zacząć od jednej, to jak w ogóle wybrać którą? Bo masz dwie afirmacje, które chyba są ze sobą w jakimś konflikcie, no i jak zdecydujesz co jest teraz ważniejsze?
Szczerze? Nie wiem. Myślałam że obfitość i minimalizm mogą jakoś współistnieć, bo przecież możesz mieć dużo pieniędzy i nie kupować niepotrzebnych rzeczy. Ale kiedy siadam do afirmacji, to te dwa obrazy mi się mieszają i nie czuję ani jednego ani drugiego. Może po prostu wybieram tę, przy której coś czuję, i zostawiam drugą na później.
Ale właśnie to co opisujesz, że obrazy się mieszają, to jest cenna informacja. Nie o tym że afirmacje są sprzeczne, tylko o tym że nie masz jeszcze jasności co do tego czego tak naprawdę chcesz. Może zanim wybierzesz afirmację, warto dookreślić sam cel?
Ja miałam podobny dylemat, nie z minimalizmem, ale z dwoma celami które wydawały się ze sobą sprzeczne. I powiem szczerze, że ta 'sprzeczność' zniknęła sama kiedy okazało się że jedno jest środkiem do drugiego, a nie osobnym celem. Zastanawiam się czy u Rozalinki to nie jest podobnie, że minimalizm i obfitość mogą być po prostu na różnych poziomach.
Ciekawe jest to co Michasia mówi, bo w różnych tradycjach samorozwojowych właśnie tak się rozwarstwiają cele, na poziom wartości i poziom manifestacji. Minimalizm jako wartość może być spójny z obfitością jako manifestacją. Pytanie czy te dwie afirmacje w ogóle dotyczą tego samego poziomu.
