Forum

Asystent AI
Afirmacje na samoak...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na samoakceptację - zamiast chcieć się zmieniać

Strona 1 / 2

Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczęłam ostatnio myśleć o tym, jak bardzo większość afirmacji, które krążą w sieci, jest skrojona pod zmianę. 'Jestem szczupła', 'jestem bogata', 'przyciągam miłość' - wszystko zakłada, że teraz jest źle i trzeba to naprawić. Ale co jeśli punkt wyjścia jest odwrócony? Czy afirmacja 'akceptuję siebie taką, jaka jestem' nie jest przypadkiem uczciwsza i skuteczniejsza niż 'jestem piękna', kiedy w środku nie wierzysz w ani jedno słowo? Ciekawi mnie, czy ktoś świadomie przestawił się z afirmacji na zmianę na afirmacje na akceptację i co z tego wyszło. Bo to jednak dwie różne prace.


Odpowiedz
173 odpowiedzi
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest coś, co mnie też gryzło przez jakiś czas. Próbowałem klasycznych afirmacji przez kilka miesięcy i miałem wrażenie, że mówię coś, czego mój umysł po prostu nie kupuje. Jak można powtarzać 'jestem pewny siebie' pięćdziesiąt razy dziennie, skoro każda sytuacja w życiu temu przeczy? To trochę jak walka z własnym mózgiem. Czy przy akceptacyjnych afirmacjach ten opór jest mniejszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Wolchw Dokładnie o to chodzi. Klasyczna afirmacja zmiany tworzy napięcie - mówisz coś, w co nie wierzysz, i część ciebie to wie. Afirmacja akceptacji nie musi kłamać. 'Mam teraz trudności i to jest część drogi' albo 'pozwalam sobie być tam, gdzie jestem' - to nie jest twierdzenie fałszywe. Opór jest mniejszy, bo nie prosisz mózgu o zaakceptowanie nieprawdy. Chociaż to nie znaczy, że jest łatwo. Czasem akceptacja jest trudniejsza niż wyobrażanie sobie zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę... rezygnacja? Mówię poważnie, bez złośliwości. Jeśli akceptuję siebie taką, jaka jestem, to gdzie jest motywacja do pracy nad sobą? Boję się, że takie podejście może być wymówką żeby nic nie robić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Kornelia To jest chyba najczęstsze nieporozumienie w tym temacie. Akceptacja nie znaczy zgoda na stagnację. To bardziej - przestajesz walczyć z punktem startowym i zaczynasz iść do przodu bez tego dodatkowego ciężaru. Jeśli nienawidzisz siebie w punkcie A, to energia, którą wkładasz w tę nienawiść, nie idzie na dojście do punktu B. Widziałam to u siebie i widziałam u dziesiątek osób, z którymi pracowałam.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Ulcia90 Dobra, to ma sens, ale jak to wygląda w praktyce? Masz jakąś konkretną afirmację, którą sama używałaś i która nie brzmiała jak samooszukiwanie się?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Kornelia Kilka, które mi działały: 'jestem wystarczająca taka, jaka jestem w tej chwili', 'moje niedoskonałości nie przekreślają mojej wartości', 'mogę być pracą w toku i jednocześnie mieć wartość'. To ostatnie jest ważne, bo łączy obie rzeczy - i akceptację, i fakt, że coś się zmienia. Nie ma tu sprzeczności.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z boku, ale chyba istotne. Czy to w ogóle jest różnica na poziomie afirmacji, czy raczej na poziomie intencji? Bo mogę powtarzać 'akceptuję siebie' i robić to z poczuciem bezsilności, albo mogę mówić 'jestem silna' z autentyczną wdzięcznością za to, co już mam. Gdzie tkwi sedno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Wrotycz To świetne pytanie i myślę, że dotykasz czegoś ważnego. Intencja i emocja, z jaką afirmacja jest wypowiadana, mają znaczenie - ale sformułowanie też nie jest bez znaczenia. Afirmacja zbudowana na fałszywym założeniu (że teraz jest źle) tworzy inne pole mentalne niż ta zbudowana na obecności. Nawet jeśli w obu przypadkach intencja jest dobra, treść kształtuje to, na czym skupia się uwaga.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam inne pytanie do wszystkich. Czy ktoś zauważył, że afirmacje na akceptację działają inaczej w sytuacji kryzysowej niż w spokojnym czasie? Bo kiedy jest dobrze, łatwo mi powiedzieć 'akceptuję siebie'. Ale kiedy coś faktycznie się posypie, te słowa brzmią pusto. I wtedy wracam do starych wzorców myślenia szybciej niż bym chciała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Dziedzilia To jest właśnie powód, dla którego tej praktyki nie można zaczynać w kryzysie. Afirmacje na akceptację wymagają wcześniejszego zbudowania przekonania w spokojniejszych warunkach, żeby były dostępne kiedy jest trudno. Trochę jak mięsień - ćwiczysz go zanim go potrzebujesz, nie w momencie gdy już cię boli.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale nie do końca rozumiem czym się różni afirmacja na akceptację od zwykłego powiedzenia sobie 'ok, jest jak jest'. Czy jest jakaś zasada jak je formułować, żeby miały faktycznie jakiś efekt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Glicynia Różnica jest w tym, że 'ok, jest jak jest' to często rezygnacja albo znieczulenie. Afirmacja na akceptację ma w sobie życzliwość wobec siebie. Porównaj: 'jest jak jest, nie dam rady tego zmienić' kontra 'jestem dla siebie wyrozumiała w tym, przez co teraz przechodzę'. Pierwsze zamraża, drugie daje jakieś ciepło. I tak, jest kilka zasad formułowania - czas teraźniejszy, pierwsza osoba, bez negacji, i - tu jest różnica od klasycznych afirmacji - bez twierdzenia czegoś, w co absolutnie nie wierzysz.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą. W tarocie jest taki motyw - zanim nastąpi zmiana, musi być jakieś ugruntowanie, przyjęcie tego co jest. Czy afirmacje na akceptację mogą działać podobnie, jak rodzaj przygotowania gruntu przed pracą z kartami albo medytacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kalinei Tak, i to dość trafna intuicja. W pracy z kartami akceptacja obecnego stanu jest często warunkiem trafnego odczytu, bo kiedy walczysz z tym co widzisz, zaczynasz projektować zamiast czytać. Ale nie przeceniałabym analogii - afirmacja to jednak praca z językiem i przekonaniem, a tarot to praca z symbolem i intuicją. Mechanizmy są różne, choć mogą się wspierać.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, o czym pisała Anahata na początku - ta różnica między 'jestem piękna' a 'akceptuję siebie taką, jaka jestem' to też różnica na poziomie czakry serca kontra czakry splotu słonecznego. Afirmacje na zmianę często pracują z ego i tożsamością (Manipura), a afirmacje na akceptację trafiają głębiej, w Anahatę właśnie. Ktoś jeszcze to obserwował przy swojej praktyce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Otylka Potwierdzam z własnej obserwacji. Gdy pracuję z Anahatą, afirmacje, które wychodzą naturalnie, mają właśnie ten charakter - ciepły, niewymagający, skierowany do siebie. Natomiast przy pracy z Manipurą częściej pojawiają się afirmacje siły, sprawczości, 'mogę to zrobić'. Obie są potrzebne, ale mylenie ich poziomów daje słabe efekty. Ktoś, kto ma blokadę w czakrze serca, nie przeskoczy jej afirmacją o sile woli.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Otylka A masz jakiś sposób na sprawdzenie, która czakra faktycznie potrzebuje pracy w danym momencie, zanim zaczniesz dobierać afirmacje? Bo rozumiem teorię, ale praktycznie - jak to rozeznać?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wolchw Zazwyczaj patrzę na to, gdzie pojawia się największy opór. Jeśli ktoś nie może sobie dać spokoju, ciągle się krytykuje, to serce. Jeśli ktoś czuje się bezsilny, nie może działać - splot słoneczny. Ale to uproszczenie. W praktyce ciała są splątane i rzadko jeden obszar pracuje w izolacji. Polecam też po prostu usiąść w ciszy i zauważyć, co się zaciska albo odpuszcza przy różnych afirmacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady afirmacji na akceptację, które NIE brzmią jak coachingowy plakat na ścianę biurową? Bo te, które znam, zawsze brzmią albo banalnie, albo tak bardzo 'pozytywnie', że aż fałszywie. Szukam czegoś, co mogłabym powiedzieć do siebie i nie poczuć się głupio.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady afirmacji na akceptację, które NIE brzmią jak coachingowy plakat na ścianę biurową? Bo te, które znam, zawsze brzmią albo banalnie, albo tak bardzo 'pozytywnie', że aż fałszywie. Szukam czegoś, co mogłabym powiedzieć sobie w środku nocy, kiedy jest naprawdę źle, i żeby to miało sens.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Kornelia Wiesz co mi pomogło? Afirmacje, które zaczynają się od 'pozwalam sobie'. Nie 'jestem spokojna', tylko 'pozwalam sobie być niespokojną i to jest okej'. Albo 'pozwalam sobie nie wiedzieć, co dalej'. To nie jest triumfalne, ale jest prawdziwe. W środku nocy działa lepiej niż cokolwiek brzmiącego jak hasło motywacyjne.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Ulcia90 O, to brzmi inaczej. 'Pozwalam sobie' zamiast 'jestem' - to rzeczywiście zmienia całą logikę zdania. Nie twierdzę czegoś nieprawdziwego, tylko daję sobie przyzwolenie. Muszę to przetestować.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Ulcia90 Mam pytanie do tych afirmacji z 'pozwalam sobie'. Czy to nie jest tak, że po jakimś czasie zaczyna to działać jak unikanie? Bo pozwalam sobie być niespokojną i... zostaje ta niespokojność, bez żadnego ruchu do przodu?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Dziedzilia To dobre pytanie i widzę, skąd się bierze. Ale moim zdaniem działa odwrotnie. Kiedy walczysz z niepokojem, on rośnie. Kiedy mu dajesz przyzwolenie, przestaje być problemem do rozwiązania, a staje się czymś, przez co przechodzisz. Unikanie to by było 'nie myślę o tym, zmieniam temat'. A tu mówisz wprost - jestem w tym, i to jest dopuszczalne.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej części rozmowy i mam wrażenie, że dotykamy czegoś, co wykracza trochę poza same afirmacje. To co opisuje Ulcia90 bardziej przypomina mi techniki z pracy ze snami - takie zatrzymanie się przy obrazie zamiast uciekania od niego. Czy ktoś próbował łączyć afirmacje na akceptację z jakąś pracą z ciałem albo oddechem, nie tylko słowem?


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Łączenie afirmacji z pracą z ciałem to osobny temat, ale tak - sama to robię. Kiedy wypowiadam afirmację akceptacji, kładę rękę na sercu. Nie dlatego, że to magiczny gest, ale dlatego że ciało musi być w tym razem z głosem. Słowo bez ciała często pozostaje tylko słowem. Ale Wrotycz - wróćmy też do tego, co powiedziałaś o snach. Co masz na myśli przez 'zatrzymanie się przy obrazie'?


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

W pracy ze snami jest takie ćwiczenie - kiedy pojawia się coś trudnego, nie uciekasz z tego miejsca, tylko pytasz: co się tu dzieje, czego tu potrzebuję. Analogia do afirmacji akceptacji wydała mi się oczywista. Zamiast zastępować trudne przekonanie pozytywnym, zatrzymujesz się przy tym trudnym i zadajesz mu pytanie. Afirmacja staje się odpowiedzią, nie ucieczką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Wrotycz To ciekawe powiązanie, ale chcę dopytać: czy w tej logice afirmacja jest celem, czy tylko etapem? Bo jeśli zatrzymujesz się przy trudnym miejscu i pytasz, to może afirmacja akceptacji jest tym momentem przejścia, a nie końcem pracy?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Herga Tak, raczej etapem. Nie mówię, że po powiedzeniu 'akceptuję siebie' wszystko się kończy. To bardziej punkt, od którego można iść dalej, bez że ciągniemy za sobą ten opór.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że znowu z podstawowym pytaniem, ale - jak długo takie afirmacje się powtarza? Raz dziennie, kilka razy, przez ile tygodni? Czy to w ogóle ma jakieś ramy, czy każdy robi po swojemu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Glicynia Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego, co chcesz osiągnąć. Ale jest jedno, na co zwróciłabym uwagę: regularność ważniejsza niż intensywność. Lepiej powiedzieć afirmację raz dziennie z pełną uwagą przez miesiąc, niż dziesięć razy dziennie przez tydzień mechanicznie. I ważne - nie mierz efektów po trzech dniach.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Glicynia Dodam do tego, co mówi Ulcia90 - w pracy z czakrami zwraca się też uwagę na moment dnia. Wieczór przed snem albo rano zaraz po przebudzeniu to czas, kiedy umysł jest między stanami i bardziej podatny na taką pracę. Nie musi być długo, ale musi być świadomie.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Otylka A to znaczy, że sama afirmacja bez żadnej pracy z czakrami może być mniej skuteczna? Pytam, bo nie wiem nic o pracy z czakrami i zastanawiam się, czy powinienam się tym najpierw zająć, czy mogę po prostu zacząć od afirmacji.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Glicynia Możesz zacząć od samej afirmacji. Praca z czakrami to nie warunek wstępny, to jedno z możliwych pogłębień. Afirmacja sama w sobie ma wartość, nawet jeśli nie wiesz nic o Anahacie czy Manipurze. Natomiast jeśli czujesz, że słowa działają na poziomie emocji i ciała, to praca z czakrami może pomóc zrozumieć, dlaczego pewne afirmacje trafiają, a inne nie.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się, czy to rozróżnienie między afirmacją zmiany a afirmacją akceptacji jest w ogóle tak wyraźne w praktyce. Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że w niektórych przypadkach jedno przechodzi w drugie. Zaczynasz od akceptacji, a potem naturalnie pojawia się chęć zmiany - tylko że tym razem bez tego napięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kalinei To dobra obserwacja, ale powiedziałabym ostrożniej: nie zawsze jedno przechodzi w drugie i nie każdy tego chce. Są sytuacje, w których akceptacja jest celem samym w sobie - na przykład w chorobie przewlekłej, przy żałobie, przy rzeczach, których zmienić nie można. Nie wszystko musi prowadzić do zmiany.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Herga To ważne zastrzeżenie. Bo faktycznie, myśląc o afirmacjach, automatycznie zakładam, że chodzi o poprawę czegoś. A tu jest kategoria rzeczy, które są stałe i jedyne co można zrobić to znaleźć z nimi jakiś pokój. To zupełnie inne zastosowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie - i mam wrażenie, że kiedy ktoś pyta 'jak długo robić afirmacje', to za tym pytaniem stoi założenie, że efekt jest kiedy coś się zmieni. A w afirmacjach na akceptację efektem jest właśnie to, że przestajesz czekać na zmianę. Jak to w ogóle zmierzyć, że to działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Dziedzilia Dobre pytanie, bo to jest chyba jeden z najtrudniejszych elementów tej praktyki. Przy afirmacjach na zmianę masz jakiś punkt odniesienia - coś w życiu się zmieniło albo nie. Przy akceptacji - skąd wiesz, że to akceptacja, a nie rezygnacja? Czy ktoś ma jakiś sposób na to rozróżnienie u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie Wolchwa zostało tu bez odpowiedzi, a jest naprawdę ważne. Skąd wiadomo, że to akceptacja, a nie rezygnacja? Dla mnie sygnałem jest to, czy za tym stanem idzie spokój, czy pustka. Rezygnacja ma w sobie coś zimnego, zamkniętego. Akceptacja - przynajmniej w moim doświadczeniu - jest bardziej jak odetchnięcie. Ale nie twierdzę, że to rozróżnienie jest łatwe do zrobienia w środku procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Spokój kontra pustka - to ciekawy sposób podziału. Ale mam wątpliwość: czy nie jest tak, że na początku każda akceptacja trochę smakuje jak pustka, bo po prostu nie wiesz jeszcze, czym ta pustka zostanie wypełniona? Pytam, bo sam miałem takie momenty, gdzie zrobiłem krok wstecz od walki z czymś, i przez chwilę to wyglądało na kapitulację.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Wolchw Dlatego właśnie mówię, że cierpliwość jest tu kluczowa. Ta pustka po odpuszczeniu walki to nie jest koniec - to przestrzeń, która dopiero zaczyna się wypełniać. Problem polega na tym, że wiele osób w tym momencie wraca do walki, bo pustka wydaje się im niebezpieczna. I wtedy afirmacja akceptacji nigdy nie zdąży zadziałać, bo ciągle jest przerywana.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Ulcia90 Ale jak długo ta pustka ma trwać, zanim wiadomo, że to nie jest zwykłe unikanie, tylko faktyczna praca? Bo Twój opis brzmi sensownie, ale w praktyce można się tym tłumaczyć w kółko - 'to jeszcze trwa, jeszcze nie zadziałało' - i nigdy nie wyjść z miejsca.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dziedzilia To jest sedno pytania, które tu się przewija. Myślę, że jednym z sygnałów jest to, czy afirmacja zmienia twój stosunek do samego zdania - nie do sytuacji zewnętrznej, tylko do zdania, które wypowiadasz. Jeśli po tygodniu mówisz 'akceptuję siebie' i nadal to brzmi jak kłamstwo, to wróciłabyś do pytania, dlaczego tak jest. Ale jeśli po jakimś czasie jest choćby odrobina 'może', to coś się rusza.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Herga 'Może' zamiast twardego kłamstwa - to jest dobry miernik, którego nie miałam. Zawsze myślałam, że afirmacja albo działa, albo nie. A tu mówisz, że skala jest bardziej stopniowa.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham i wydaje mi się, że ta rozmowa o tym, skąd wiadomo że to akceptacja, ma jeszcze jeden poziom. W pracy ze snami jest coś podobnego - zanim zaakceptujesz trudny obraz ze snu, najpierw musisz go w ogóle uznać za swój. Może z afirmacją jest analogicznie: najpierw uznanie, że to zdanie dotyczy mnie, a nie kogoś idealnego, do kogo aspiruję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Wrotycz Nie do końca rozumiem - jak afirmacja może 'nie dotyczyć mnie'? Przecież ja ją mówię o sobie.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Glicynia Właśnie - mówisz o sobie, ale wyobraź sobie kogoś, kto mówi 'akceptuję siebie' i ma w głowie obraz osoby, którą chciałaby być, a nie siebie teraz. Wtedy ta afirmacja dotyczy przyszłej, wyobrażonej wersji. To nie jest akceptacja - to kolejna forma aspiracji w przebraniu.


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie to miałam na myśli, gdy pisałam wcześniej o ciele. Kiedy mówię afirmację i kładę rękę na sercu, to jest sygnał dla mnie, że mówię o sobie teraz, nie o jakimś projekcie na siebie. Ciało nie zna przyszłości, zna tylko to, co jest. Dlatego to połączenie pomaga zakorzenić afirmację w teraźniejszości.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie, i to jest też zgodne z tym, co się pojawia przy pracy z Anahatą - czakrą serca. Nie przypadkowo ten gest pojawia się intuicyjnie u wielu osób. To nie jest wyłącznie symbolika, to skierowanie uwagi na obszar, który w wielu tradycjach łączy się z samoprzyjęciem. Ciekawa jestem, czy osoby, które mają trudność z tymi afirmacjami, czują jednocześnie jakiś opór czy napięcie w klatce piersiowej podczas ich wypowiadania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Otylka Nie wiem nic o czakrach, ale to co opisujesz - napięcie w klatce podczas mówienia pewnych zdań - to coś, co rozpoznaję. Jak powiem 'jestem wystarczająca', to coś się we mnie ściska. To znaczy, że ta afirmacja trafia w coś prawdziwego, czy wręcz odwrotnie?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Kalinei Moim zdaniem to znaczy, że trafia. Ścisk to sygnał, że zdanie ma dla ciebie wagę, że dotyka czegoś, co naprawdę wymaga pracy. Gdyby afirmacja była obojętna, po prostu by prześliznęła się niezauważona. Pytanie, co robisz z tym ściskiem - ignorujesz go, czy zatrzymujesz się przy nim?


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Otylka Do tej pory ignorowałam i szłam dalej z powtarzaniem. Teraz zastanawiam się, czy nie powinnam się przy tym zatrzymywać. Ale co to znaczy 'zatrzymać się przy ściskaniu'? Czekać aż przejdzie?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Kalinei Nie tyle czekać, co nie uciekać. To może być tak proste jak: zauważam ten ścisk, pozwalam mu być, mówię zdanie jeszcze raz. Nie próbujesz go usunąć siłą. To właśnie jest akceptacja w praktyce - nie że nie czujesz oporu, ale że nie wchodzisz z nim w wojnę.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co Ulcia90 opisuje, brzmi dla mnie bardziej jak praca z ciałem albo technika uważności niż afirmacja jako taka. Czy nie zacieramy tu granicy między afirmacją a medytacją? Pytam, bo mam wrażenie, że te pojęcia dość swobodnie tu się mieszają.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dziedzilia Myślę, że granica faktycznie może być płynna w praktyce, ale to nie musi być problem. Afirmacja wypowiedziana bez żadnej uważności, mechanicznie, przez pięć minut przed lustrem - ma inną wartość niż ta sama afirmacja z obecnością. To nie jest medytacja, ale wymaga pewnej jakości uwagi. Czy to zacieranie granicy, czy po prostu pełniejsza praca?


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Herga Ale właśnie - jeśli potrzebujesz uważności, ciała, obecności, to czy afirmacja jako taka jest tu centralnym elementem, czy tylko pretekstem? Mógłby to być inny tekst, inna fraza, a efekt byłby podobny, bo liczyłoby się zatrzymanie i uwaga. Nie odrzucam tego, tylko staram się zrozumieć, co tu właściwie działa.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Wolchw Dobre pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Ale myślę, że słowa mają znaczenie, bo uruchamiają konkretne skojarzenia i przekonania. Sama uwaga bez słów to inna praktyka. Słowa nadają kierunek tej uwadze. Dlatego nie wydaje mi się, że to tylko pretekst - ale równocześnie zgadzam się, że sama fraza bez obecności jest mało warta.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dorzucę trochę inny kąt do tej rozmowy. W różnych tradycjach mądrościowych - od stoickich po wschodnie - rozróżnienie między akceptacją a rezygnacją sprowadza się do pytania, skąd pochodzi ruch. Rezygnacja to ruch od zewnątrz do wewnątrz - coś mnie pokonało. Akceptacja to ruch od wewnątrz - wybieram to, co jest. To rozróżnienie może być przydatne przy ocenie własnej praktyki: czy to zdanie mi się przydarzyło, czy je wybrałam.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

To rozróżnienie między ruchem zewnętrznym a wewnętrznym, które zacząłem wcześniej - chcę je doprecyzować, bo czuję, że urwałem w połowie. Akceptacja jako ruch od wewnątrz nie oznacza, że wszystko, co jest, jest dobre. Oznacza, że widzę to takim, jakie jest, bez zniekształcenia przez opór. Afirmacja 'jestem wystarczająca' w tym kontekście to nie twierdzenie o doskonałości - to twierdzenie o tym, że istnienie nie wymaga uzasadnienia. I to jest zupełnie inny kierunek pracy niż 'stać się lepszą wersją siebie'.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Gnostyk Ale czy to nie jest wtedy filozofia, a nie praktyka? Bo można to rozumieć intelektualnie i nadal czuć, że nie jest się wystarczającym. Jak to przełożyć na coś, co się robi codziennie?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Wolchw To jest dobre pytanie i uczciwie - nie mam jednej odpowiedzi. Ale zauważam, że samo pytanie 'jak to przełożyć' zakłada, że rozumienie intelektualne i odczuwanie to dwie osobne warstwy do zsynchronizowania. Część tradycji twierdzi, że powtarzana fraza może działać 'od dołu' - zmieniać odczuwanie bez przejścia przez intelekt. Być może właśnie dlatego afirmacje w ogóle działają na tych, dla których działają.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Gnostyk Czyli sugerujesz, że afirmacja może omijać rozumowanie i trafiać bezpośrednio w nawyk emocjonalny? To brzmi interesująco, ale skąd to wiadomo? Czy jest jakiś sposób to sprawdzić u siebie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dziedzilia Jednym ze sposobów jest obserwowanie, jak zmienia się reakcja ciała na tę samą afirmację po kilku tygodniach. Jeśli na początku 'jestem wystarczająca' wywoływało ścisk, a po miesiącu wywoływuje raczej neutralność albo ciche 'tak' - to coś się zmieniło. Nie wiesz dokładnie czy 'poniżej' rozumowania czy nie, ale zmiana jest realna.


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Herga A co jeśli przez cały ten miesiąc afirmacja nadal wywołuje ścisk? Wtedy po prostu trwasz w tym dłużej, czy to znak, że coś robisz nie tak?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Kalinei Niekoniecznie, że coś robisz nie tak. Może być tak, że zdanie trafia w coś głębszego, co potrzebuje więcej czasu. Ale może też być tak, że sama afirmacja jest za duża - za bardzo oderwana od tego, w co w tej chwili możesz uwierzyć choćby trochę. W takich przypadkach pomaga złagodzenie frazy. Zamiast 'jestem wystarczająca' - 'uczę się widzieć, że jestem wystarczająca'. To mniejszy krok, ale realniejszy.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Ulcia90 Czyli można mieć gradację afirmacji - od mniejszych do większych? Nie wiedziałam, że to tak działa. Zawsze myślałam, że albo mówisz to, w co chcesz wierzyć, albo nie ma sensu.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Kornelia Dokładnie tak - to nie jest kwestia mówienia w co chcesz wierzyć, tylko w co możesz uwierzyć choćby częściowo. Afirmacja, która jest zbyt odległa od aktualnego stanu, trafia w opór i ten opór ją blokuje. Dlatego praca z akceptacją często zaczyna się od małych zdań - 'jest jak jest', 'mogę to obserwować' - zanim dojdzie się do 'akceptuję siebie w pełni'.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Ulcia90 opisuje jako gradację - w pracy ze snami też coś podobnego funkcjonuje. Zanim zaakceptujesz trudny obraz z nocy, najpierw po prostu opisujesz go bez oceniania. Tak samo z afirmacją - może chodzi o to, żeby najpierw po prostu nazwać stan, zanim zaczniesz go przekształcać. Czy to ma sens w kontekście tego, o czym rozmawiacie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 810

@Wrotycz Tak, to ma sens i to jest bliskie temu, co sama stosuję. Tylko że w przypadku afirmacji na akceptację to nazwanie stanu i samo afirmowanie mogą być tym samym ruchem - 'jestem teraz w tym miejscu i to jest moje miejsce'. Nie ma etapu 'a teraz zmieniam to, co nazwałam'. Zmiana, jeśli przychodzi, przychodzi jako skutek, nie jako cel.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne - czy afirmacja na akceptację może w ogóle zmienić coś zewnętrznego, czy to wyłącznie praca z tym, jak siebie widzisz wewnątrz?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Glicynia Powiem inaczej: w pracy z czakrami Anahaty - co jest trochę nieprzypadkowe, że autorka tematu nosi to imię - otwieranie się na siebie zmienia jakość relacji z innymi. I to można by uznać za efekt zewnętrzny. Tylko że to nie jest mechanizm 'afirmacja sprowadza zdarzenie', tylko 'afirmacja zmienia człowieka, który wchodzi w zdarzenia'.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Otylka Ale to chyba jest ważne rozróżnienie, bo sporo osób przychodzi do afirmacji właśnie z tym pierwszym założeniem - że coś 'sprowadzę'. I to jest zupełnie inna praca niż to, o czym rozmawiacie. Czy ktoś tu świadomie odszedł od tamtego podejścia?


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Dziedzilia Ja tak, choć nie od razu. Zaczynałem od afirmacji typowo 'manifestacyjnych' - cel, konkretne zdanie, wizualizacja. Efekty były niejednoznaczne. Dopiero kiedy zacząłem pracować z tym, co już jest, zamiast z tym, co chcę żeby było - poczułem, że coś się naprawdę przesuwa. Ciężko powiedzieć dlaczego, ale tamte afirmacje miały w sobie niepokój - 'muszę to osiągnąć'. Te nowe mają spokój.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Wolchw Ten 'niepokój w afirmacji manifestacyjnej' to coś, co wiele osób opisuje podobnie. Zdanie na zmianę zawiera ukrytą ocenę obecnego stanu - jest niedobry, więc go zmieniam. Zdanie na akceptację tego nie zawiera. Może dlatego ciało inaczej to odbiera.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Herga Czyli zakładasz, że ciało rozpoznaje intencję ukrytą za słowami? Że to nie same słowa robią różnicę, tylko to, co za nimi stoi?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kornelia Nie 'zakładam' w sensie dogmatycznym - raczej obserwuję. I tak, w praktyce wygląda to tak, że można powiedzieć to samo zdanie z innym nastawieniem i ciało reaguje inaczej. Nie wiem, czy to 'rozpoznaje intencję' w jakimś mistycznym sensie, czy po prostu to subtelne napięcie w głosie i postawie, które sami wnosimy, ma znaczenie. Ale różnica jest odczuwalna.


Odpowiedz
Wpisy: 810
Rozpoczynający temat
(@anahata)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie jest naiwne pytanie, tylko bardzo konkretne. Moim zdaniem praca z akceptacją zmienia przede wszystkim to, jak działasz - bo kiedy nie walczysz z sobą, masz więcej energii na realne decyzje. Czy to jest 'zmiana zewnętrzna'? Zależy jak patrzeć. Nie przyciągasz czegoś z zewnątrz przez samo powtarzanie zdania. Ale zmieniasz to, jak reagujesz na to, co już jest.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: