Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje wyw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje wywoływają przeciwny efekt - siła negatywnego przekonania

Strona 2 / 2

Wpisy: 38
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, które nie padło. Zakładamy cały czas, że ktoś wie, że afirmacja wywołuje u niego efekt odwrotny. Ale skąd ktoś w ogóle to wie? Jak rozpoznać, że afirmacja szkodzi, a nie po prostu nie pomaga?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Novella to jest chyba najostrzejsze pytanie w tym wątku. Moim zdaniem różnica jest taka: afirmacja, która nie pomaga, jest neutralna - ktoś ją powtarza, nic się nie zmienia, po jakimś czasie odpuszcza. Afirmacja, która wywołuje efekt odwrotny, zostawia ślad - ktoś powtarza i czuje się gorzej niż przed powtórzeniem. To drugie nie jest brak efektu, to aktywna odpowiedź w złym kierunku. Pytanie, czy ta osoba umie to rozróżnić, i tu wracamy do samoświadomości.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Felicjan99 ale to 'gorzej niż przed powtórzeniem' też nie jest takie oczywiste. Raz mi się zdawało, że afirmacja mnie przygnębia, a potem wyszło, że po prostu byłam zmęczona i cokolwiek bym robiła, czułabym się tak samo. Jak odróżnić reakcję na afirmację od tła, które i tak tam jest?


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Zielarka to jest ważne zastrzeżenie. Zmęczenie, zły dzień, cokolwiek - to wszystko może wyglądać jak reakcja na afirmację, a wcale nią nie być. Jedyny sposób, jaki znam, to obserwacja wzorca, nie jednorazowego zdarzenia. Jeśli po kilku tygodniach masz poczucie, że powtarzanie konkretnego zdania konsekwentnie zostawia cię w gorszym miejscu niż przed - to jest sygnał. Jeśli raz było źle, to za mało, żeby cokolwiek z tym robić.


Odpowiedz
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Felicjan99 ale kto ma cierpliwość, żeby kilka tygodni obserwować efekt czegoś, co już na starcie sprawia, że jest gorzej? To brzmi jak przepis na to, żeby dać się skrzywdzić w imię metodologii.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Novella i tu jest pułapka, którą widzę u wielu osób. Nikt nie mówi, żeby kontynuować coś, co boli. Obserwacja wzorca nie znaczy 'trwaj przez sześć tygodni w dyskomforcie'. Znaczy - nie wyciągaj wniosku po jednym dniu. Ale jeśli po trzech, czterech powtórzeniach zdanie konsekwentnie wywołuje ten sam nieprzyjemny stan, to jest wystarczający sygnał, żeby zmienić zdanie lub w ogóle odpuścić metodę na jakiś czas.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Otylijka89 a jak zmienić zdanie, żeby nie wpaść w kolejną pułapkę? Bo rozumiem, że jeśli 'jestem wartościowa' nie działa, to nie przechodzę od razu na 'jestem doskonała'. Ale dokąd wtedy?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Stokrotunia pisałam o tym wcześniej, ale powtórzę inaczej. Cofasz się do zdania, które jest neutralne i prawdziwe. Nie pozytywnego, nie negatywnego. 'Dzisiaj byłam tu i robiłam pewne rzeczy.' Brzmi banalnie, ale o to chodzi - mózg musi mieć punkt oparcia, który nie wzbudza sprzeciwu. Dopiero stamtąd można iść do przodu.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gebda mam pytanie do tej logiki. Jeśli zaczynamy od zdań całkowicie neutralnych, to kiedy i jak przechodzi się do tych, które mają faktycznie zmieniać przekonania? Bo czuję, że tego kroku się tu nie opisuje, a to on jest najtrudniejszy.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Hilek79 dobra uwaga. Przejście nie jest nagłe i nie ma jednego momentu. To raczej stopniowanie - dodajesz jedno słowo, jeden element, który jest lekko pozytywny, ale wciąż mieści się w tym, co możesz przyjąć bez walki. Nie z 'byłam tu' przeskakujesz od razu do 'jestem wyjątkowa'. Idziesz może do 'dzisiaj zrobiłam coś, co miało sens'. I patrzysz, czy mózg to przyjmuje spokojnie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej wymiany i mam wrażenie, że cały czas zakładamy, że efekt odwrotny afirmacji to problem techniczny - złe zdanie, zły czas, zła kolejność kroków. A co jeśli u niektórych osób to jest sygnał, że ta technika po prostu nie jest dla nich? Nie każde sposób pasuje do każdej osoby.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Kometka to możliwe, ale mam wrażenie, że 'ta technika nie jest dla mnie' to też zbyt szybki wniosek. Widziałam osoby, które z tej samej przyczyny rezygnowały z medytacji, z pisania dziennika, z czegokolwiek - i ostatecznie wszystko im 'nie pasowało', bo nigdzie nie stały na tyle długo, żeby cokolwiek drgnęło. Nie mówię, że afirmacje działają dla wszystkich, ale najpierw warto sprawdzić, czy problem jest w technice, czy w przekonaniach wokół niej.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Elwirka92 ale jest też odwrotny problem - ludzie trwają za długo w czymś co im nie sluzy bo ktos im powiedział że 'jeszcze nie próbowałeś wystarczająco długo'. To może być pretekst do zwykłego ignorowania sygnałów ciała. Jesli każde powtórzenie afirmacji wywoluje napięcie w klatce piersiowej, to co - mamy to dalej powtarzać bo 'wzorzec wymaga kilku tygodni'?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Celtyk to jest słuszna uwaga i chcę ją doprecyzować, bo łatwo tu o nieporozumienie. Napięcie w ciele przy afirmacji może znaczyć dwie różne rzeczy. Jedno to opór - coś w tobie 'wie', że zdanie jest nieprawdziwe i reaguje na tę niezgodność. Drugie to właśnie sygnał, że dane zdanie jest zbyt duże i trzeba się cofnąć. W obu przypadkach odpowiedź jest podobna: zmień zdanie, nie kontynuuj przez siłę. Ale to nie znaczy, że rezygnujesz z techniki - znaczy, że szukasz właściwego punktu wejścia.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Otylijka89 jak rozróżnić opór od sygnału? Bo opisałaś dwie różne rzeczy, ale nie powiedziałaś, jak w praktyce odróżnić, z czym mam do czynienia, kiedy moje ciało reaguje napięciem.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Honorata próbuj mówić to zdanie bardzo wolno, jakbyś je czytała po raz pierwszy. Jeśli napięcie pojawia się zanim skończyłaś - to zwykle opór wobec treści. Jeśli pojawia się po, jakby po chwili - to może być reakcja na intensywność, na 'za dużo naraz'. Ale to jest obserwacja, nie reguła, więc pilnuj, żeby nie nadinterpretować jednego powtórzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie, że im głębiej wchodzi ta rozmowa, tym bardziej okazuje się, że afirmacja sama w sobie to właściwie prosta technika, a cała trudność jest w samoobserwacji wokół niej. I tu wracam do oryginalnego pytania tego wątku - czy efekt odwrotny wynika z tego, że technika jest zła, czy z tego, że samoobserwacja jest u wielu osób po prostu nierozwinięta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Zielarka myślę, że oba jednocześnie. Ale to nie jest neutralna obserwacja - bo jeśli efekt odwrotny wynika z braku samoobserwacji, to znaczy, że afirmacje nie są metodą dla każdego na tym samym etapie. To jest coś, co powinno być napisane przy każdym kursie afirmacji, a nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Słyszę w tej rozmowie coś, od czego zaczęłam ten wątek, ale inaczej sformułowanego. Pytałam, dlaczego afirmacje wzmacniają przekonanie o braku. Teraz widzę kilka warstw odpowiedzi, które się tu pojawiły: zdanie zbyt duże na aktualny stan przekonań, brak samoobserwacji, brak punktu oparcia w faktach. Czy ktoś ma poczucie, że któraś z tych warstw jest ważniejsza od pozostałych? Albo że działa inna, której nie nazwaliśmy?


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś konkretnego. Dużo mówiliście o tym, jak ciało reaguje, jak obserwować oddech, napięcie. Ale co z osobami, które mają trudność z rozpoznawaniem sygnałów ciała w ogóle? Są takie osoby i dla nich ta cała warstwa obserwacji somatycznej jest niedostępna. Co wtedy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jaskier to jest ważne pytanie i słyszę je rzadko. Osoby, które nie mają kontaktu z sygnałami ciała - nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego że na przykład przez lata nauczyły się je ignorować - potrzebują innego wejścia. Jeden ze sposobów to obserwacja zewnętrzna: nie 'co czuję', ale 'co zrobiłam po powtórzeniu tej afirmacji'. Czy sięgnęłam po telefon? Czy wyszłam z pokoju? Zachowanie jest widoczne, nawet jeśli emocja nie.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Elwirka92 o, to jest ciekawy trop. Bo zachowanie można zaobserwować bez żadnej praktyki medytacyjnej czy uważności. Czy to nie jest tak naprawdę prostsze wejście dla wielu osób niż zaczynanie od oddechu i ciała? Pytam szczerze, nie retorycznie.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Celtyk prostsze w teorii, ale wymaga uczciwości wobec siebie. Bo łatwo powiedzieć 'sięgnęłam po telefon, bo byłam zmęczona', a nie dlatego, że zdanie mnie uruchomiło. Obserwacja zachowania działa, jeśli ktoś naprawdę chce widzieć wzorzec, a nie go tłumaczyć. I tu wracamy do sedna całej tej rozmowy - efekt odwrotny afirmacji najczęściej nie jest widoczny od razu. Bywa ukryty właśnie za takimi racjonalizacjami.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gebda to co napisałaś o uczciwości wobec siebie - myślę, że to jest właśnie sedno całego problemu z efektem odwrotnym. Bo jeśli ktoś nie jest gotowy widzieć wzorca, to ani obserwacja ciała, ani obserwacja zachowania mu nie pomoże. Pytanie jest wtedy inne: czy da się w ogóle pracować z afirmacjami bez tej gotowości? Czy ona musi być warunkiem wstępnym?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Hilek79 nie musi być warunkiem wstępnym w pełnym sensie - ale musi być jakaś jej zalążkowa forma. To znaczy: człowiek nie musi rozumieć wzorca, żeby go obserwować. Wystarczy, że jest otwarty na to, że może istnieć. Ktoś, kto jest absolutnie zamknięty na informację zwrotną, nie skorzysta z żadnej techniki - nie tylko z afirmacji. To nie jest specyfika tej metody.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Otylijka89 ale to trochę zmienia diagnozę efektu odwrotnego. Bo jeśli problem leży w gotowości do obserwacji siebie, a nie w samej afirmacji - to może efekt odwrotny jest bardziej informacją o osobie niż o technice? I pytanie: czy to w ogóle jest problem do rozwiązania w ramach afirmacji, czy poza nimi?


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co Latawica54 zebrała kilkanaście postów wyżej. Widzę tam trzy osobne mechanizmy, które się miesza w tej dyskusji. Pierwszy: zdanie afirmacji jest za duże jak na aktualny stan przekonań - mózg rejestruje niezgodność i wzmacnia przekonanie przeciwne. Drugi: brak obserwacji, co faktycznie się dzieje przy powtarzaniu. Trzeci: technika dobrana do kogoś, kto w tym momencie potrzebuje czegoś innego. To są różne przypadki i każdy z nich ma inną odpowiedź. Miesząc je, dochodzimy do wniosku, że 'afirmacje po prostu nie działają' - co jest zbyt szerokim wnioskiem.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Felicjan99 dobra systematyzacja, ale mam pytanie do trzeciego punktu. Jak rozpoznać, że jesteś tym trzecim przypadkiem? Bo to nie jest tak, że ktos wstaje rano i mówi sobie 'potrzebuję czegoś innego niż afirmacje'. Skąd ten sygnał ma przyjść, skoro obserwacja ciała i zachowania u tej osoby też może nie działac?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Celtyk sygnał najczęściej przychodzi przez powtarzalność. Jeśli ktoś kilka razy podchodził do afirmacji z różnymi zdaniami, w różnych warunkach, i za każdym razem efekt był odwrotny lub zerowy - to nie jest kwestia techniki wykonania. To jest moment, żeby zapytać, co ta osoba robi przed i po. Czy jest w stanie być z sobą przez pięć minut bez żadnej aktywności. Bo afirmacja wymaga pewnego minimalnego kontaktu z własnym stanem wewnętrznym.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Gebda a co jeśli ktoś nie jest w stanie być z sobą przez pięć minut właśnie dlatego, że przekonanie o braku jest na tyle silne, że cisza jest nie do wytrzymania? Pytam, bo to brzmi jak błędne koło: afirmacja wymaga kontaktu ze sobą, ale kontakt ze sobą jest możliwy dopiero kiedy przekonanie o braku jest słabsze.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jaskier to jest naprawdę celne. I mam wrażenie, że to błędne koło jest właśnie tym, co sprawia, że efekt odwrotny dotyka konkretnej grupy osób - nie tych, którym ciężko, bo przekonanie jest silne, ale tych, którym ciężko, bo cisza wokół tego przekonania jest nie do wytrzymania. To są różne rzeczy i mam wrażenie, że wcześniej w tym wątku je trochę mieszaliśmy.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Elwirka92 przepraszam, że wchodzę z prostym pytaniem - ale czy to znaczy, że niektóre osoby w ogóle nie powinny zaczynać od afirmacji? Czy jest jakaś inna kolejność? Bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i zaczynam się zastanawiać, czy sama jestem gotowa na tę technikę.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Stokrotunia to bardzo dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Ale powiem tak: jeśli sama się zastanawiasz, czy jesteś gotowa - to już jest znak, że masz jakiś kontakt z własnym stanem. Osoby, które mają największy problem z efektem odwrotnym, zwykle nie zadają tego pytania. Wchodzą w technikę i potem są zaskoczone, że coś nie gra. Twój rodzaj wątpliwości jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chcę wrócić do mechanizmu, który Felicjan99 nazwał pierwszym - zdanie za duże na aktualny stan przekonań. Mam pytanie do ekspertów w tym wątku: czy jest jakiś sposób, żeby z zewnątrz ocenić, które zdanie jest 'za duże'? Bo z perspektywy osoby, która to robi, każde zdanie może wydawać się tylko trochę ponad stan - ona nie wie, gdzie jest jej sufit.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Hilek79 nie da się tego ocenić z zewnątrz bez rozmowy z tą osobą. Ale jest jedna wskazówka, którą daję - kiedy mówisz zdanie afirmacji i pojawia się natychmiastowy wewnętrzny głos, który mówi 'nieprawda', to zdanie jest za duże. Nie chodzi o wątpliwość, nie o dyskomfort - tylko o ten konkretny mechanizm zaprzeczenia, który pojawia się zanim skończyłeś myśleć. To jest różnica między oporem a sprzeciwem.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Gebda opór i sprzeciw - czy możesz powiedzieć, co rozumiesz przez te dwa słowa? Bo brzmią podobnie, ale zakładam, że masz na myśli coś innego dla każdego z nich.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Honorata opór jest fizyczny i niewerbalny - ciało się spina, oddech płytszy, jakieś napięcie gdzieś. Sprzeciw jest werbalny i świadomy - pojawia się zdanie, komentarz, ocena. Opór mówi: coś tu nie pasuje do mojego systemu. Sprzeciw mówi: to jest nieprawda. Oba są sygnałami, ale różnymi. Przy afirmacji, która jest po prostu trudna - będzie opór. Przy afirmacji, która jest za duża - będzie sprzeciw.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

To rozróżnienie które robi Gebda jest bardzo konkretne, ale chcę zapytac - co jeśli u kogoś nie ma ani oporu, ani sprzeciwu, a mimo to efekt jest odwrotny? Pytam, bo znam kogoś, kto mówi, że przy afirmacjach czuje się neutralnie, zero reakcji ciała, zero wewnętrznego głosu - a mimo to po kilku tygodniach jest wyraźnie gorzej niż na początku.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Celtyk to jest ważny przypadek i myślę, że właśnie ten scenariusz bywa pomijany w standardowych opisach efektu odwrotnego. Brak reakcji przy powtarzaniu afirmacji może oznaczać, że osoba dysocjuje - powtarza zdania jak coś zewnętrznego, bez żadnego zaangażowania. W takiej sytuacji nie przeprogramowujesz przekonania, ale możesz wzmacniać dystans do samego siebie. To nie jest efekt odwrotny w sensie wzmocnienia przekonania o braku - to jest coś innego. Pogłębianie odłączenia.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Felicjan99 to brzmi niepokojąco i chcę dopytać - skąd można wiedzieć, że to jest dysocjacja, a nie po prostu spokojne, neutralne podejście do praktyki? Bo na poziomie opisu z zewnątrz te dwie rzeczy brzmią podobnie.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Elwirka92 dobre pytanie. Mnie się wydaje, że neutral w dysocjacji ma inną jakość niż spokój - ale to jest moje odczucie, nie coś, co umiem dobrze uzasadnić. Czy ktoś ma tu coś konkretniejszego?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Kometka masz rację, że te dwa stany wyglądają podobnie z zewnątrz, ale jest jeden praktyczny wyróżnik. Osoba, która podchodzi do afirmacji spokojnie i świadomie, potrafi zazwyczaj powiedzieć, co czuje lub myśli po sesji - nawet jeśli to jest 'nic szczególnego'. Osoba w dysocjacji często nie pamięta przebiegu, ma poczucie, że czas przeskoczył, albo nie potrafi w ogóle opisać, co się działo. To nie jest diagnoza, ale praktyczna wskazówka do samoobserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji o dysocjacji i mam wrażenie, że weszliśmy na teren, który jest już poza afirmacjami jako takim. I nie mówię, że to źle - ale wracam do tytułu tego wątku. Efekt odwrotny afirmacji i siła negatywnego przekonania. Wszystko, o czym tu mówimy - opór, sprzeciw, dysocjacja, gotowość do obserwacji - sprowadza się chyba do jednego: negatywne przekonanie jest silne nie dlatego, że jest 'mocne', ale dlatego że jest dobrze chronione. I każda technika, która chce wejść z zewnątrz za szybko, natka się na tę ochronę.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem kierunek, w którym zmierzamy. Zielarka pyta: czy właściwie to wszystko, co tutaj opisujemy - dysocjacja, brak kontaktu ze sobą, niemożność bycia w ciszy - to są przeszkody do pracy z afirmacjami, czy to są osobne problemy, które wymagają osobnej pracy? Bo mam wrażenie, że mieszamy dwie ścieżki i nie wiem, która jest która.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zielarka to nie są dwie osobne ścieżki. To jest jeden proces, ale ma różne warstwy. Efekt odwrotny afirmacji jest sygnałem, że coś pod spodem wymaga uwagi - i to 'coś' może być właśnie dysocjacją, brakiem kontaktu, niemożnością wytrzymania ciszy z samą sobą. Afirmacja jako technika nie jest odpowiedzią na te warstwy. Ona może pokazać, że są, ale ich nie rozwiąże.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gebda ale tutaj właśnie mam wątpliwość. Mówisz, że afirmacja może pokazać, że te warstwy są. Ale przecież większość osób, które mają efekt odwrotny, nie interpretuje go jako sygnału - interpretuje go jako dowód, że afirmacje nie działają albo że z nimi coś jest nie tak. Skąd ma wiedzieć, żeby czytać to inaczej?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Hilek79 właśnie dlatego kontekst, w którym ktoś podchodzi do afirmacji, ma ogromne znaczenie. Jeśli ktoś zaczyna od założenia, że afirmacja jest techniką sukcesu, którą się 'stosuje' - to efekt odwrotny będzie dla niego porażką techniki. Jeśli ktoś zaczyna z jakimkolwiek przygotowaniem do obserwacji siebie, to ten sam efekt może być informacją. Problem w tym, że większość materiałów o afirmacjach jest pisana w tym pierwszym modelu.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Otylijka89 jest ważne, ale chce zapytac - co konkretnie znaczy 'przygotowanie do obserwacji siebie'? Bo to brzmi jak coś, co można nabywać latami albo jest albo go nie ma. Czy da się to jakoś przybliżyc osobie, która właśnie ma ten efekt odwrotny i nie rozumie skąd?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Celtyk mam takie ćwiczenie, które daję zanim ktokolwiek w ogóle zaczyna pracę z afirmacjami. Proponuję, żeby przez trzy dni, raz dziennie, napisać jedno zdanie o tym, jak się aktualnie czuje - bez oceniania, bez wyjaśniania, tylko stwierdzenie. Nie 'źle mi, bo', tylko 'czuję się ciężko' albo 'jest jakieś napięcie w klatce'. To jest pierwszy krok do obserwacji. Jeśli to idzie - kolejny krok jest możliwy.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Elwirka92 a co jeśli ktoś robi to ćwiczenie i za każdym razem pisze to samo? Np. przez kilka dni 'nic nie czuję' albo 'nie wiem co czuję'? Czy to jest ten sygnał, o którym mówiłaś wcześniej - że afirmacje mogą nie być właściwym krokiem?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Stokrotunia 'nie wiem co czuję' to nie jest brak odpowiedzi - to jest odpowiedź. I tak, jeśli to się powtarza, to jest informacja, że praca powinna zacząć się od czegoś wcześniejszego niż afirmacje. Nie dlatego, że coś jest nie tak z tą osobą, ale dlatego, że afirmacja potrzebuje kogoś, kto ją słyszy. Jeśli nie ma kontaktu z własnym stanem, afirmacja jest słowem bez adresata.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do pytania Celtyku, bo myślę, że Elwirka92 dała jedną odpowiedź, ale jest też druga warstwa. Obserwacja siebie to nie tylko 'co czuję teraz'. To też zdolność do zauważenia, co się dzieje w momencie, kiedy mówię afirmację. Czy jest napięcie, czy jest luz, czy jest obojętność. Większość osób mówi afirmację i nie patrzy, co się dzieje w trakcie. Skupiają się na zdaniu, nie na reakcji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Felicjan99 to brzmi jak mindfulness połączony z afirmacją. Ale właśnie - czy to nie zmienia afirmacji w coś innego? Bo klasyczna afirmacja w stylu Coué jest powtarzana automatycznie, bez analizowania. Jak dodajesz obserwację, to czy to jeszcze działa tak samo?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kometka Coué nie mówił 'bez świadomości' - mówił 'bez wysiłku'. To jest różnica. Autosugestia u Coué była powtarzana lekko, bez napięcia, ale nie była ślepa. Problem współczesnych afirmacji polega na tym, że ta lekkość gdzieś zniknęła i zastąpiło ją napięte pragnienie, żeby zdanie było prawdziwe.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gebda to jest ciekawy punkt, bo napięte pragnienie żeby zdanie było prawdziwe - to jest właśnie mechanizm, który wzmacnia przekonanie o braku, prawda? Chcę żeby było prawdziwe, więc muszę najpierw zarejestrować, że nie jest. Efekt odwrotny wynika bezpośrednio z tego napięcia?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Hilek79 tak, i to jest najkrótsza wersja całej tej dyskusji. Napięcie między tym, co mówię, a tym, co 'wiem', że jest prawdą - to napięcie aktywuje przekonanie o braku, nie je wygasza. Dlatego Coué kładł taki nacisk na stan odpoczynku przy autosugestii. Ciało rozluźnione, wieczór albo ranek między snem a jawą, minimum krytycznej oceny.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i mam pytanie praktyczne. Jak ktoś jest w środku silnego przekonania o braku - powiedzmy, że od lat - to czy w ogóle jest w stanie wejść w ten stan, który opisuje Otylijka89? Poranek między snem a jawą z silnym lękiem brzmi jak coś, co jeszcze bardziej aktywuje przekonanie, nie mniej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Jaskier właśnie to miałem na myśli kilka postów wcześniej mówiąc o błędnym kole. I cały czas nie mam odpowiedzi na to. Bo jeśli stan spokoju jest warunkiem, a przekonanie o braku uniemożliwia spokój - to od czego w ogóle zaczynamy?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Celtyk od oddechu. I mówię to poważnie, nie jako banał. Zanim ktokolwiek powie pierwsze zdanie afirmacji, proponuję dziesięć minut z oddechem - nie medytację, tylko siedzenie z oddechem. Nie po to, żeby osiągnąć stan, tylko żeby zauważyć, jaki stan jest. To nie rozwiązuje błędnego koła, ale daje punkt startowy, który nie jest zdaniem oceniającym siebie.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Gebda ale co potem? Siedzę z oddechem dziesięć minut, zauważam że jest napięcie albo że jest lęk - i teraz mówię afirmację? Czy najpierw coś z tym napięciem robię, czy mimo wszystko mówię zdanie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Honorata nie mówisz afirmacji. Jeśli napięcie jest, to jest odpowiedź, że ten moment nie jest momentem na afirmację. Możesz powiedzieć coś dużo mniejszego - jedno neutralne zdanie, które jest prawdziwe. Nie 'jestem pełna wartości', tylko 'siedzę. oddycham. jestem tutaj'. To nie jest afirmacja w klasycznym sensie, ale to jest zdanie, które nie wywołuje sprzeciwu.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Gebda jest bardzo bliskie temu, co ja nazywam afirmacjami pomostowymi - zdaniami, które nie przeskakują od razu do celu, tylko są krokiem bliżej niż aktualny stan. Zaczęłam to stosować po tym, jak przez kilka tygodni klasyczne afirmacje wzmacniały we mnie poczucie braku zamiast go zmniejszać. I rzeczywiście - mniejsze zdanie, mniej sprzeciwu. Ale mam pytanie do Gebdy: jak długo zostajemy na tych małych zdaniach? Czy jest jakiś sygnał, że można iść dalej?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

ja bym powiedziała, że sygnałem jest to, kiedy małe zdanie zaczyna brzmieć nudno, a nie uspokajająco. Kiedy 'siedzę i oddycham' jest oczywistością, a nie ulgą - to znaczy, że ten poziom jest już zakorzeniony i można zrobić mały krok wyżej. Nie skok, krok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Elwirka92 to jest dobry sygnał praktyczny, ale chcę dodać jedno zastrzeżenie. Nuda przy małym zdaniu może też oznaczać dysocjację - powtarzam coś, aż przestaje docierać. Jak odróżnić nudę ze spokoju od nudy z odcięcia? Bo wydaje mi się, że to jest znowu ta sama para, którą rozróżnialiśmy przy dyskusji o neutralności wcześniej w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie pytanie, na które chciałem dostać odpowiedź od początku tej dyskusji. Nuda ze spokoju versus nuda z odcięcia - jak to rozróżnić? Mam hipotezę, ale chcę sprawdzić czy się zgadzamy. Nuda ze spokoju jest trochę jak poczucie, że zdanie jest za małe dla mnie teraz - czuję, że mnie już nie trzyma, bo nie potrzebuję być trzymany. Nuda z odcięcia jest jak poczucie, że zdanie po prostu nic nie robi - mówię je i jakby przechodziło obok. Różnica jest subtelna, ale jest w tym, co jest po wypowiedzeniu zdania. Cisza czy pustka?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Felicjan99 to bardzo dobre rozróżnienie i w zasadzie się zgadzam, ale powiem inaczej. Nuda ze spokoju zostawia po sobie jakiś osad - coś małego, ale obecnego. Nuda z odcięcia zostawia po sobie nic. Dosłownie nic. Nie nieprzyjemność, nie ulga - po prostu dziura. I to jest sygnał, że nie idziemy wyżej z afirmacją, tylko wracamy do czegoś wcześniejszego. Pytanie do Ciebie: czy kiedykolwiek sam doświadczyłeś tej drugiej nudy przy pracy z afirmacją?


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Gebda to co opisujesz jako 'dziurę po słowie' - ja to mam. Mówiłam afirmacje przez kilka tygodni i właśnie taki był efekt. Nie że mnie bolało, nie że się buntowałam - po prostu jakby słowo odpadało od ściany. Czy to znaczy, że byłam odcięta? I jeśli tak, to co się z tym robi, zanim w ogóle wróci się do afirmacji?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jaskier to co opisujesz brzmi dokładnie jak odcięcie. Słowo 'odpadało od ściany' jest zresztą lepszą metaforą niż wszystko, co powiedziałam wcześniej. Zanim wróci się do afirmacji - w ogóle nie wracaj do afirmacji. Wróć do ciała. Dosłownie: coś, co czujesz fizycznie i co jest neutralne. Stopy na podłodze. Ciepło kubka w dłoniach. Nie żeby było pięknie, żeby w ogóle coś było. Czy masz coś takiego, co Cię gruntuje fizycznie?


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Elwirka92 mam herbatę rano. To brzmi śmiesznie, ale właściwie to jedyna chwila, kiedy jestem naprawdę tu. Reszta jakoś mija. Więc od herbaty?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jaskier tak. Od herbaty. Serio.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam tu, bo ta dyskusja mocno się rozwinęła. Mam pytanie do Gebdy i Felicjana jednocześnie. Piszecie o rozróżnianiu nudy ze spokoju i nudy z odcięcia - ale zakładacie, że osoba jest w stanie to rozróżnic sama, bez kogoś z zewnątrz. A jeśli ktoś jest głęboko w odcięciu, to może właśnie nie mieć dostępu do tego rozróżnienia? Tzn. odcięcie polega chyba na tym, że się nie wie, że się jest odcięty.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Celtyk to jest trafna uwaga i nie ma na nią prostej odpowiedzi. Ale jest jedno obejście: nie pytasz 'co czuję', tylko pytasz 'co robię, kiedy mówię afirmację'. Bo zachowanie jest widoczne z zewnątrz nawet dla siebie. Czy oddycham płycej? Czy zaciskam szczękę? Czy spieszę się, żeby skończyć? To nie jest introspekcja uczuć, to jest obserwacja ciała w działaniu. Ciało rzadziej kłamie niż narracja o sobie.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Otylijka89 i to jest właśnie to, o czym czytałem u Levine'a w kontekście traumy - że ciało przechowuje stan, którego umysł nie rejestruje. Jeśli odcięcie jest mechanizmem obronnym, to pytanie 'co czuję' rzeczywiście nic nie daje, bo odcięcie jest od czucia właśnie. Ale - i tu mam wątpliwość - czy napięcie szczęki albo spłycony oddech przy afirmacji nie może być po prostu koncentracją, a nie odcięciem? Skąd wiemy, które jest które?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Hilek79 pytasz o coś ważnego. Napięcie z koncentracji ustępuje, kiedy skończyłeś. Napięcie z odcięcia zostaje albo przenosi się gdzie indziej. Możesz to sprawdzić: powiedz afirmację i poczekaj minutę. Co jest po? Jeśli jest jakaś zmiana - cokolwiek, nawet mała - to było coś. Jeśli jest dokładnie to samo co przed - to jest sygnał, że zdanie nie docierało.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od początku i mam jedno pytanie, bo gubie się trochę. Jeśli napięcie jest złe, odcięcie jest złe, a skok do pozytywnej afirmacji jest zły - to kiedy w ogóle jest ten właściwy moment? Czy to nie jest tak, że zawsze znajdziemy powód, żeby nie zaczynać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Stokrotunia mam wrażenie, że to nie jest kwestia czekania na właściwy moment - tylko tego, żeby nie zaczynać od góry. Ja przez długi czas szukałam momentu, kiedy 'będę gotowa' na duże afirmacje, i ten moment nie przychodził. Zaczęłam od małych zdań, które były po prostu prawdziwe, i moment przyszedł sam, bez że go szukałam. Nie wiem czy to jest odpowiedź na Twoje pytanie, ale tak to u mnie wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja się zastanawiam, czy cała ta dyskusja nie zakłada czegoś, co nie zawsze jest prawdą - że efekt odwrotny afirmacji to problem do rozwiązania. A co jeśli dla niektórych osób efekt odwrotny jest po prostu sygnałem, że afirmacje nie są ich metodą? Nie każde sposób... przepraszam, nie każda metoda pasuje każdemu. Czy ktoś tu w ogóle zrezygnował z afirmacji na rzecz czegoś innego i miał z tego lepsze efekty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Kometka to uczciwe pytanie. Ja pracowałem z kimś, kto w końcu całkiem porzucił afirmacje i zamiast nich pisał codziennie po dwa zdania - nie pozytywne, tylko prawdziwe. Coś w stylu dziennika bez oceniania. Po kilku tygodniach powiedział, że po raz pierwszy od lat czuje, że sam siebie słyszy. Żadnych afirmacji, zero. I to był większy krok niż miesiące powtarzania zdań. Więc tak - czasem rezygnacja jest odpowiedzią. Ale uważam, że warto najpierw sprawdzić, czy to jest kwestia metody, czy kwestia poziomu wejścia.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Felicjan99 te dwa zdania dziennie - to jest coś, co brzmi dla mnie osiągalnie. Ale mam pytanie: czy to miało jakąś formę? Konkretna pora, konkretne miejsce, czy po prostu kiedy się zdarzyło? Bo mam wrażenie, że jak coś jest zbyt elastyczne, to nigdy nie robię tego naprawdę.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: