Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje wyw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje wywoływają przeciwny efekt - siła negatywnego przekonania

Strona 1 / 2

Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę nad tym od kilku tygodni i nie daję rady tego poukładać. Zaczęłam powtarzać afirmacje regularnie, coś w stylu 'mam pieniądze i żyję w dostatku', i zamiast poczuć spokój, czuję coraz większy dyskomfort. Jakby każde powtórzenie przypominało mi, jak bardzo to nieprawda. Ktoś to zna? Bo czytałam, że to podobno normalne na początku, ale nie wiem, czy to etap przejściowy, czy po prostu coś robię nie tak.


Odpowiedz
155 odpowiedzi
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest znany efekt i całkiem dobrze opisany. Kiedy afirmacja mocno rozmija się z tym, w co naprawdę wierzysz, mózg natychmiast wychwyca tę sprzeczność. Zamiast przyjąć nowe przekonanie, zaczyna bronić starego. Niektórzy to nazywają efektem odbicia. Problem nie jest w samej afirmacji, tylko w dystansie między tym, co mówisz, a tym, co faktycznie czujesz. Im większy dystans, tym mocniejszy opór.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokłanie to. Czakra splotu słonecznego jest od tego odpowiedzialna, serio. Jak masz tam blok energetyczny, to żadna afirmacja nie przebije sie przez to. Próbowałem przez miesiąc i nic, dopiero po pracy z czakrami zaczęło coś drgnąć. Nie mówię że to jedyna droga, ale warto sprawdzić czy nie masz tam zaciśniętego węzła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Celtyk to jest trochę uproszczone. Blok w czakrze splotu słonecznego to jedno, ale opisany efekt odbicia ma bardzo konkretne wyjaśnienie psychologiczne i nie wymaga odwoływania się do energetyki. Badania nad self-affirmation theory pokazują, że afirmacje działają najlepiej, kiedy dotyczą obszarów, w których mamy już jakieś zasoby. Jak ktoś głęboko wierzy w swoją biedę, powtarzanie 'jestem bogaty' uruchamia coś, co w psychologii poznawczej nazywa się dysonansem. Mózg nie przyjmuje sprzeczności, tylko ją wzmacnia przez kontrargumenty. To nie metafizyka, to architektura przekonań.


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Otylijka89 czyli rozumiem, że sam dobór słów ma znaczenie? Bo słyszałam, że trzeba afirmować w czasie teraźniejszym i pozytywnie, ale może to za mało. Co w takim razie zamiast 'mam pieniądze'?


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

właśnie o to chodzi. Zamiast skoku od 'nie mam' do 'mam', można budować pomost. Coś jak 'jestem otwarta na możliwości finansowe' albo 'pozwalam sobie przyjmować więcej'. Te sformułowania mózg łatwiej przyjmuje, bo nie krzyczą wprost o sprzeczności z obecnym stanem. Louise Hay pisała o tym inaczej, ale ten mechanizm był znany już dużo wcześniej u Émile Coué. On mówił, że autosugestia działa tylko wtedy, gdy wyobraźnia i wola idą w tym samym kierunku. Jak idą przeciwko sobie, wyobraźnia zawsze wygrywa.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że wyobraźnia i wola idą przeciwko sobie? Bo to brzmi logicznie, ale jak to w praktyce rozpoznać u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Novella po uczuciu podczas powtarzania. Jak wypowiadasz afirmację i czujesz zaraz potem irytację, pustkę albo właśnie ten opisany przez Latawicę dyskomfort, to znak, że coś nie gra. Jak czujesz chociaż lekką ulgę albo neutralność, to jesteś bliżej właściwego poziomu. To brzmi banalnie, ale ciało jest tu lepszym wskaźnikiem niż intelekt.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to nie jest też kwestia tego, jak długo te przekonania siedzą. Czymś innym jest afirmować coś, w co przez rok wierzyłaś, że tego nie masz, a czymś innym przepracowywać przekonanie, które masz od dzieciństwa. U mnie tak było z pewności siebie. Próbowałem afirmacji i przez długi czas efekt był odwrotny, bo to było przekonanie zaszczepione bardzo wcześnie. Dopiero połączenie z czymś głębszym cokolwiek ruszyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Hilek79 i co to było, to coś głębszego? Bo samo przestawienie słów w afirmacji chyba nie wystarczy, jeśli masz rację z tym o głębokości przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

u mnie to była praca z tym, skąd w ogóle to przekonanie pochodzi. Nie metafizycznie, ale dosłownie: czyj to był głos, kto mi to powiedział jako dziecku. Jak to zidentyfikowałem, afirmacja przestała być walką z murem, bo zrozumiałem, że ten mur nie jest mój. Dopiero wtedy nowe przekonanie miało gdzieś wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to z dużym zainteresowaniem, bo sama chciałam zacząć z afirmacjami. Ale teraz się zastanawiam, czy to w ogóle bezpieczne zaczynać bez tej głębszej pracy, o której piszecie? Czy jest jakiś sens w 'płytkich' afirmacjach dla kogoś, kto dopiero zaczyna?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od czego zaczynasz. Afirmacje dotyczące rzeczy neutralnych albo takich, gdzie nie masz silnego przekonania odwrotnego, mogą działać bez głębszej pracy. Problem pojawia się tam, gdzie masz silne bloki. Jeśli ktoś zaczyna od afirmacji w rodzaju 'jestem spokojna' i nie jest w trakcie kryzysu życiowego, to prawdopodobnie nic złego się nie stanie. Ale jak bierze afirmację finansową z mocnym poczuciem braku za plecami, to efekt może być właśnie taki jak u Latawicy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Gebda a co z afirmacjami, które są bardziej neutralne, czyli nie dotyczą bezpośrednio pieniędzy ani miłości, ale np. zdrowia albo spokoju? Tam też może być ten efekt odbicia?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kometka może, jeśli ktoś ma silne przekonanie o chorobie albo o tym, że spokój jest dla innych, nie dla niego. To nie kategoria afirmacji decyduje, tylko siła istniejącego przekonania, z którym ta afirmacja się zderza. Ale tak, afirmacje w obszarze zdrowia przy ciężkiej diagnozie mogą wywoływać podobny efekt. Wtedy często lepiej działają pytania otwarte zamiast stwierdzeń, coś w stylu 'co by oznaczało dla mnie lepsze samopoczucie'.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Celtyk pisał o czakrze splotu słonecznego i rozumiem intuicję, ale chciałem dopytać, bo to różne języki opisu tej samej rzeczy. Otylijka mówi o dysonansie poznawczym, Celtyk o bloku energetycznym. W praktyce i tak wychodzi na to samo: coś stoi na przeszkodzie i samo powtarzanie słów tego nie ruszy. Pytanie jest chyba bardziej o metodę pracy z tym blokiem, niż o to, jak go nazwiemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Felicjan99 no właśnie, dokładnie. Mnie nie chodzi o słownictwo, bo każdy może to nazywać jak chce. Praktycznie chodziło mi o to że jak nie ma tej pracy pod spodem, to afirmacja jest jak malowanie ściany bez gruntowania. Wygląda OK przez chwile ale nie trzyma sie długo.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, jestem sceptyczna wobec całej tej energetyki, ale argument z gruntowaniem rozumiem dosłownie. Trochę jak z nawykami, nie możesz wprowadzić nowego zachowania bez pracy z tym, co trzyma stare. To ma sens nawet bez czakr. Ale mam pytanie do Otylijki, bo pisała o Coué, ta metoda z pierwszej połowy ubiegłego wieku, czy ktoś sprawdzał, czy te jego obserwacje mają jakieś późniejsze potwierdzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Zielarka Coué nie był badaczem w dzisiejszym sensie, ale jego obserwacje kliniczne były szeroko komentowane. Późniejsze prace nad sugestią i hipnozą, szczególnie Hilgarda w latach siedemdziesiątych, pośrednio potwierdzają centralny mechanizm, który on opisał, czyli że wyobraźnia działa silniej niż wola przy bezpośrednim konflikcie. W kontekście afirmacji najbliżej tego jest praca Clauda Steele'a o self-affirmation z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, ale on skupił się na innym mechanizmie, nie na zmianie przekonań, tylko na ochronie integralności Ja. Więc to trochę inne sposób. Powiem wprost: afirmacje w popularnym rozumieniu, czyli powtarzaj i uwierzysz, mają słabe podstawy. To, co działa, to afirmacje jako jeden element w szerszym procesie.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy ktoś ma jakieś doświadczenie z afirmacjami pisanymi, nie mówionymi? Bo czytałam, że pisanie ręcznie ma inny efekt niż mówienie na głos. Zastanawiam się czy przy tym opisanym efekcie odbicia rodzaj powtarzania ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracam do tego pytania, bo rzeczywiście pisanie ręczne to coś, co widzę często w różnych metodach. Ale nie rozumiem dlaczego miałoby robić różnicę. Czy to chodzi o wolniejsze tempo i przez to większą uważność, czy jest jakiś inny mechanizm?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Honorata tempo jest jednym z elementów, ale nie jedynym. Pisanie angażuje inne obszary mózgu niż mówienie, jest bardziej świadome i wymaga większej precyzji sformułowania. W kontekście efektu odbicia, o którym rozmawiamy, to może mieć znaczenie, bo trudniej pisać coś automatycznie, bez refleksji nad tym, co piszesz. Problem w tym, że jeśli silne przekonanie odwrotne jest obecne, to pojawi się niezależnie od formy. Możesz pisać 'jestem wystarczająca' przez pół godziny i cały czas słyszeć w głowie głos, który mówi odwrotnie. Forma nie neutralizuje dysonansu.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Honorata z mojego doświadczenia pisanie ma inny efekt, ale nie zawsze lepszy. Jak mówisz na głos, to trochę to 'puszczasz'. Jak piszesz, siedzisz z tym dłużej. Dla jednych to pomaga zagłębić się, dla innych to dokładnie ten czas, w którym wewnętrzny krytyk ma więcej miejsca żeby pracować. Zależy trochę od osoby.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Elwirka92 to jest ciekawe rozróżnienie i zgadzam się z nim. Ja pisałem przez jakiś czas afirmacje ręcznie i efekt był taki, że bardziej obserwowałem własną reakcję niż przy mówieniu. I to akurat mi pomagało, bo szybciej zauważałem, gdzie pojawia się opór. Ale rozumiem, że dla kogoś, kto ma skłonność do ruminacji, takie siedzenie z tym może zadziałać odwrotnie.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Hilek79 a jak obserwowałeś tę reakcję, to co z nią robiłeś? Bo mam wrażenie, że samo zauważenie oporu to nie koniec.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Honorata nie, to dopiero początek. Jak zauważyłem opór, to próbowałem go nie zwalczać, tylko zapytać skąd pochodzi. To brzmi może trochę terapeutycznie, ale dosłownie pisałem obok afirmacji notatkę, co mi przyszło do głowy kiedy ją napisałem. Czasem to były zdania wprost z głosu rodzica, nauczyciela. Jak już wiedziałem skąd pochodzi, łatwiej mi było nie traktować go jako prawdy o sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisuje Hilek79 brzmi prawie jak journaling połączony z afirmacjami. Czy to można traktować jako osobną metodę, czy raczej jeden z możliwych sposobów pracy? Pytam, bo nie wiem czy to jest jakoś opisane czy każdy robi to po swojemu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Stokrotunia to nie jest jedna metoda z nazwą, ale idea jest znana. W różnych podejściach terapeutycznych, szczególnie w pracy z przekonaniami, używa się czegoś podobnego, czyli pisania przekonania i natychmiastowego zapisywania tego, co pojawia się w odpowiedzi. Nie szukałabym jednej nazwy. Ważniejsze pytanie jest inne: czy Stokrotunia już wie, z jakiego obszaru chciałaby zacząć? Bo to bardzo zmienia to, czy taka głębsza praca jest w ogóle potrzebna na starcie.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Gebda chyba poczucie własnej wartości, ale to dosyć szerokie. Boję się, że właśnie tu będę miała ten efekt odbicia, o którym piszecie.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Stokrotunia poczucie własnej wartości to jeden z twardszych obszarów, bo przekonania tam zwykle są stare i dość zakorzenione. Ale to nie znaczy, że trzeba się bać zacząć. Raczej nie startowałbym od afirmacji wprost w rodzaju 'jestem wartościowa' jeśli w to nie wierzysz. To właśnie ta sytuacja, którą omawiała tu Otylijka, gdzie skok jest za duży i mózg odrzuca komunikat. Pytanie jest o coś pośredniego. Czy jest coś, w co możesz uwierzyć choćby trochę już teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, wracam do czegoś, o czym pisał wcześniej Felicjan99, o różnych językach opisu. Zastanawiam się, czy ta rozmowa nie pokazuje, że problem z afirmacjami jest w istocie niezależny od tego, czy ktoś mówi o czakrach, o dysonansie poznawczym, czy o starych głosach. Za każdym razem chodzi o to samo: afirmacja działa tylko wtedy, kiedy między nią a aktualnym stanem jest możliwy most. Bez mostu masz odbicie. Czy to jest jakiś konsensus czy ktoś ma inne zdanie?


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

ja się z tym zgadzam w zasadzie, ale mam jedno ale. U mnie ten 'most' sam w sobie nie był wystarczajacy. Potrzebowałem jeszcze żeby energia w ciele szła w tym samym kierunku co słowa. Jak to opisywać językiem energetycznym albo psychologicznym, trudno mi powiedziec. Ale dosłownie czułem kiedy afirmacja 'wchodziła' a kiedy odbijała sie jak od szyby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Celtyk to uczucie 'wchodzenia' kontra odbijania, to jest właśnie coś, o czym mówiła wcześniej Elwirka, uczucie ulgi albo irytacji podczas powtarzania. Czyli może te dwa opisy dotykają tego samego mechanizmu, tylko Ty opisujesz to od strony ciała, a ona od strony emocji? Zastanawiam się, czy to nie jest po prostu sprzężenie zwrotne między ciałem a umysłem, które każdy doświadcza inaczej.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Zielarka to dobre ujęcie i myślę, że jesteś blisko. Propriocepcja i odczucia somatyczne faktycznie są częścią przetwarzania emocjonalnego, to nie jest oddzielny kanał. Badania Damasia nad decyzjami i emocjami ciała pokazują, że ciało reaguje wcześniej niż świadomość. Więc kiedy Celtyk mówi, że 'czuje' afirmację albo jej odbicie, to może być dokładnie ta sama odpowiedź, którą mierzy się jako sygnał emocjonalny, tylko inaczej lokalizowana. Nie widziałabym w tym sprzeczności.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

A propos tego, co pisze Otylijka, mam pytanie trochę z boku. Jeśli ciało reaguje wcześniej niż świadomość, to czy w ogóle możemy świadomie 'przeprogramować' przekonanie przez powtarzanie słów? Nie brzmi to trochę jak próba ominięcia systemu, który jest szybszy niż nasza intencja?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Kometka to jest jedno z ważniejszych pytań w tej dyskusji. Nie chodzi o to, żeby obejść ten system, ale żeby zmienić wzorzec, który go uruchamia. Powtarzanie, jeśli jest wystarczająco regularne i połączone z pewnymi warunkami, może rzeczywiście zmieniać domyślne odpowiedzi. Tylko że samo mechaniczne powtarzanie bez żadnego zaangażowania działa słabo, bo mózg jest dobry w ignorowaniu bodźców, które ocenia jako nieistotne. Dlatego kontekst emocjonalny i przekonanie o możliwości zmiany mają znaczenie.


Odpowiedz
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Otylijka89 czyli rozumiem, że sama intencja zmiany jest już częścią warunku działania? Bo to by oznaczało, że ktoś, kto robi afirmacje 'bo tak napisali w internecie', bez żadnego przekonania, w ogóle nie ma szansy na efekt.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Novella niekoniecznie zero szansy, ale znacznie mniejsza. Sama ekspozycja na słowa może coś minimalnie zmieniać przez samo powtórzenie, to jest efekt czystej ekspozycji opisany dużo wcześniej. Ale żeby przebić silne przekonanie odwrotne, sama ekspozycja to zdecydowanie za mało. Dlatego właśnie ludzie robią afirmacje miesiącami bez efektu i potem mówią, że to nie działa. Nie chodzi o cierpliwość, chodzi o warunki, które są albo są ich nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie, które może być naiwne, ale nie mogę go nie zadać. Skoro tak wiele warunków musi być spełnionych jednocześnie, to kiedy afirmacje w ogóle mają szansę zadziałać? Mam wrażenie, że im więcej czytam, tym bardziej wygląda to jak coś, co działa tylko w idealnych warunkach.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Jaskier to nieprawda, że muszą być idealne warunki. Raczej chodzi o to, że nie ma jednej prostej instrukcji, która działa dla każdego tak samo. Afirmacje w obszarach, gdzie nie masz silnego bloku, mogą działać nawet bez całej tej pracy. Ten temat dotyczy konkretnie sytuacji, kiedy pojawia się efekt odbicia. To jest szczególny przypadek, nie reguła ogólna. Nie zniechęcaj się z góry.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Hilek79 dobra, to rozumiem. Ale mam kolejne pytanie, bo czytam tę rozmowę od początku i ciągle mi coś umyka. Jeśli ktoś ma silny blok i afirmacja go wzmacnia zamiast osłabiać, to jak w praktyce odróżnić moment, kiedy można zacząć pracować bezpośrednio, od momentu, kiedy jeszcze nie? Czy to się po prostu czuje?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jaskier po reakcji ciała, najczęściej. Jeśli słyszysz afirmację i zaraz pojawia się napięcie w klatce albo coś w rodzaju wewnętrznego 'nie', to znak, że dystans jest za duży. Jeśli jest neutralnie albo lekko nieswojo, ale nie odpychająco, to zwykle można próbować. To nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Elwirka92 a to 'lekko nieswojo' to już OK? Bo u mnie prawie każda afirmacja wywołuje właśnie coś takiego i nie wiedziałam, czy to normalny opór do przepracowania, czy znak, że za wcześnie.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Stokrotunia lekkie nieswojo to często po prostu nowość, zderzenie z czymś nieznanym. Czerwona lampka powinna zapalić się, kiedy to nieswojo przechodzi w irytację, złość albo coś w rodzaju smutku. Wtedy afirmacja dotknęła czegoś głębiej niż planowałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do tego, co opisuje Elwirka. To rozróżnienie na 'nowość' i 'głębszy blok' brzmi logicznie, ale skąd ktoś początkujący ma wiedzieć, co u niego się dzieje? Nie każdy ma na tyle wglądu, żeby to odczytać. Czy nie jest tak, że ta metoda wymaga już jakiegoś poziomu samoświadomości, zanim w ogóle zadziała?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Felicjan99 tak, i to jest jeden z tych problemów, o których prawie nikt otwarcie nie mówi przy omawianiu afirmacji. Metoda jest sprzedawana jako prosta i dostępna dla każdego, a w praktyce wymaga gotowości do obserwacji siebie, której wielu ludzi po prostu nie ma, nie dlatego, że są leniwi, ale dlatego, że nigdy tego nie ćwiczyli. I to nie jest ich wina.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Otylijka89 to mnie zatrzymuje. Czyli afirmacje wymagają czegoś, co samo w sobie jest efektem długiej pracy nad sobą? Trochę jak z medytacją, gdzie żeby dobrze medytować, trzeba już mieć pewne podstawy uważności. Koło się zamyka.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kometka nie całkiem zamknięte. Samoświadomość można budować równolegle. Nie musisz być gotowy od razu, możesz zacząć od prostszych obszarów, obserwować reakcje tam, i stopniowo uczyć się rozróżniać własne stany. Afirmacje mogą być jednocześnie polem do ćwiczenia tej obserwacji, niekoniecznie dopiero jej owocem.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Zgadzam się z Hilkiem, ale chcę dodać coś z innej strony. W pracy z energią ciała ta obserwacja, o której mówicie, przychodzi trochę szybciej, bo ciało jest konkretniejsze niż myśl. Jak czujesz napięcie w gardle albo ucisk w piersi przy konkretnym zdaniu, to nie musisz analizować, po prostu wiesz. Może dla niektórych wejście od strony ciała jest łatwiejsze niż od strony słów?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Celtyk a czy to nie jest trochę tak, że zapraszasz do jeszcze innej metody, zamiast rozwiązać problem z tą? Bo już mamy afirmacje, journaling, pracę z oddechem, teraz skanowanie ciała. W którymś momencie to staje się przytłaczające, zwłaszcza dla kogoś, kto zaczyna.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Zielarka masz racje, mozna tak to odebrać. Nie chodziło mi o dodawanie kolejnej rzeczy do listy. Raczej o to, że jeśli ktoś ma trudności z rozróżnieniem reakcji mentalnych, to może zacząć od obserwacji fizycznej, bo to jest jedno i to samo zjawisko, tylko inne wejście. Nie trzeba robić wszystkiego naraz.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zielarka to jest ważna uwaga, ale myślę, że to nie jest problem tych metod samych w sobie, tylko problem sposobu, w jaki są podawane. Kiedy ktoś mówi 'rób afirmacje', rzadko mówi: masz też monitorować stan ciała, prowadzić notatki i budować samoświadomość. A to wszystko jest faktycznie częścią tego, co sprawia, że afirmacja działa albo nie.


Odpowiedz
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Gebda czyli z tego, co piszesz, wynika, że problem z afirmacjami, które wywołują efekt odwrotny, nie leży w samej technice, tylko w tym, że technika jest podawana bez kontekstu. Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Novella tak, ale to nie jedyny powód. Jest jeszcze kwestia doboru afirmacji do aktualnego stanu. Jeśli ktoś jest bardzo daleko od treści afirmacji, to sama technika, nawet dobrze wytłumaczona, może nie wystarczyć. Kontekst pomaga, ale nie zastępuje pracy z samym przekonaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do Gebdy albo Otylijki, bo obie wydają się znać ten temat od środka. Czy istnieje jakiś próg, poniżej którego afirmacja jest nie tylko nieskuteczna, ale może realnie zaszkodzić? Nie chodzi mi o dyskomfort, tylko o coś poważniejszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Honorata to jest pytanie, które pojawia się rzadko, ale jest uzasadnione. Nie mam danych, żeby mówić o poważnej szkodzie w sensie klinicznym, ale jest coś, co można obserwować. U osób z bardzo głębokimi przekonaniami o własnej bezwartościowości wielokrotne konfrontowanie się z afirmacją, która temu zaprzecza, może nasilać poczucie winy lub wzmacniać przekonanie, że nawet afirmacje im nie pomagają. To jest pętla, z której trudno wyjść samemu.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

To, co pisze Otylijka, to chyba jeden z ważniejszych momentów tej dyskusji. I teraz zastanawiam się nad czymś, co zaczęło się jeszcze na początku tego wątku. Mówiłam o tym, że ta rozmowa pokazuje pewną niezależność mechanizmu od języka opisu. Ale Otylijka teraz wskazuje na sytuację, gdzie niezależnie od tego, jak to opisujesz, coś może pójść źle. Czy to nie oznacza, że są przypadki, gdzie afirmacja po prostu nie jest właściwym startem?


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

właśnie tak to rozumiem. I to wróciło do tytułu wątku w bardzo konkretny sposób. Efekt odwrotny nie jest błędem techniki ani błędem użytkownika, to sygnał, że punkt startowy jest zły. Afirmacja zakłada, że masz już jakiś fundament, do którego możesz się odwołać. Jeśli go nie ma, to nie ma się skąd odbić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Felicjan99 a co w takim razie buduje ten fundament? Bo jeśli afirmacje wymagają fundamentu, a fundament wymaga czegoś innego, to co jest tym 'czymś innym'? Macie jakieś konkretne odpowiedzi czy to zależy od każdej osoby z osobna?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Jaskier zależy, ale nie całkowicie. Są rzeczy, które powtarzają się u wielu osób. Najczęściej fundament to jedno doświadczenie albo seria doświadczeń, gdzie coś zadziałało. Niekoniecznie afirmacje, może to być cokolwiek, co dało poczucie sprawczości. Bez choćby jednego takiego punktu zaczepienia każda afirmacja leci w próżnię. To nie jest ezoteryka, to po prostu psychologia uczenia się.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do pytania Jaskier - powiem konkretniej, bo to ważne. Nie chodzi o szukanie jednej metody, która zastąpi afirmacje. Chodzi o to, że fundament to najczęściej coś, co dało poczucie: 'mogę coś zmienić'. Może to być drobna zmiana nawyku, może doświadczenie, że coś zaplanowałem i zrobiłem. Bez tego moment, w którym mówisz sobie 'jestem wartościowy' i słyszysz w głowie natychmiastowe 'nie, nie jesteś', jest dokładnie tym, o czym Otylijka pisała wcześniej. Sprawdzian bez przygotowania.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Hilek79 ale jak to 'drobna zmiana nawyku' ma mnie przekonać, że jestem w stanie zmienić coś głębszego? Między 'wstałam o szóstej przez tydzień' a 'wierzę, że zasługuję na miłość' jest przepaść. Nie widzę, jak to się łączy.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Jaskier to dobra wątpliwość i mam wrażenie, że dużo osób ją ma, tylko rzadko zadaje wprost. Chodzi o mechanizm, nie o treść. Mózg nie interesuje się tym, że wstałaś o szóstej - interesuje się tym, że powiedziałaś, że coś zrobisz, i to zrobiłaś. To buduje pewien rodzaj kredytu zaufania do siebie. I kiedy potem mówisz afirmację, jest cień doświadczenia, który mówi: 'ta osoba czasem dotrzymuje słowa.' Bez tego cienia afirmacja trafia w pustkę.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Otylijka89 to brzmi przekonująco, ale mam pytanie. Co z ludźmi, którzy mają za sobą długą historię niedotrzymywania sobie słowa, właśnie przez brak tej wiary? Czy nie jest tak, że im trudniej zacząć ten cykl, tym bardziej go potrzebują? Jak ktoś wychodzi z takiego miejsca?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kometka tu jest coś, o czym rzadko się mówi. Są osoby, które zaczęły od afirmacji bardzo małych, niemal śmiesznych w skali. Nie 'jestem wartościowy', tylko coś w rodzaju 'dzisiaj wypiłam szklankę wody'. I konsekwentne potwierdzanie małych faktów, zanim w ogóle przejdą do zdań w trybie życzeniowym. Nie wiem, czy to działa dla każdego, ale logika jest spójna z tym, co mówi Otylijka.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Gebda przepraszam, ale 'wypiłam szklankę wody' to afirmacja? Myślałam, że afirmacja to twierdzenie o sobie, nie notatka z dnia. Rozumiem intencję, ale czy nie zacieramy tu granicy między afirmacją a zwykłym potwierdzaniem faktów?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zielarka to jest celowe zacieranie tej granicy. Przynajmniej w podejściu, o którym mówię. Chodzi o to, żeby mózg zaczął ufać temu, co mówisz. Jeśli zaczniesz od twierdzeń prawdziwych i małych, i będziesz je powtarzać, to z czasem twierdzenia nieprawdziwe i duże są odbierane inaczej. To nie jest klasyczna afirmacja - to raczej wejście od tyłu. Zgadzam się, że to inna kategoria.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Gebda to wejście od tyłu mnie zastanawia. Bo to trochę przeczy popularnej narracji, że afirmacja musi być 'wielka i pozytywna', żeby działała. Jeśli zamiast tego zaczynamy od faktów, to czy afirmacja jako technika w ogóle jest tu głównym składnikiem, czy to już coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej wymiany i mam wrażenie, że rozmowa dotknęła sedna. Zaczynałam ten wątek od pytania, dlaczego afirmacje wywołują efekt odwrotny, a teraz widzę, że to pytanie odsłoniło coś głębszego - że skuteczność afirmacji zależy od czegoś, czego sama technika nie zawiera. Mam pytanie do Gebdy i Otylijki: czy istnieje moment, w którym można powiedzieć, że ktoś jest gotowy na afirmacje w klasycznej formie? I skąd to wiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Na pytanie Latawicy nie ma jednej odpowiedzi, ale jest kilka sygnałów, które obserwuję. Po pierwsze - czy dana osoba jest w stanie powiedzieć neutralne zdanie o sobie bez natychmiastowego odruchowego zaprzeczenia. Nie pozytywne, tylko neutralne. Jeśli 'jestem człowiekiem, który czasem coś robi dobrze' wywołuje wewnętrzny sprzeciw, to klasyczna afirmacja będzie działać jak tarcza w ścianę. Po drugie - czy ta osoba miała kiedykolwiek doświadczenie, że cokolwiek w jej życiu się zmieniło przez jej własne działanie. Jeśli nie, to afirmacja bez tego kontekstu jest jak mapa do miejsca, w które się nie wierzy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Otylijka89 a ten pierwszy sygnał - jak go sprawdzić? Bo mogę w tej chwili powiedzieć 'jestem człowiekiem, który czasem coś robi dobrze' i nie wiem, czy naprawdę nie czuję oporu, czy po prostu zdanie jest tak neutralne, że opór nie ma się czego uchwycić.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Honorata właśnie na to zwracałam uwagę wcześniej w tym wątku, tylko z trochę innej strony. Opór często nie pojawia się przy pierwszym powtórzeniu. Pojawia się przy piątym albo dziesiątym, kiedy zdanie przestaje być nowe i zaczyna być sprawdzane przez jakiś głębszy filtr. Dlatego jeden test niewiele mówi. Lepiej powtórzyć to zdanie kilka dni z rzędu i obserwować, co się zmienia.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Elwirka92 a jeśli przy kilku dniach powtarzania nie pojawia się żaden opór, ale też nie pojawia się żadna zmiana - to co to znaczy? Że zdanie jest za neutralne i nie dotyka niczego ważnego, czy że po prostu za mało czasu?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Stokrotunia to zależy, czego szukasz. Jeśli zdanie jest neutralne i spokojne po kilku dniach, to może być dobry punkt startowy - znaczy, że mózg je przyjmuje bez walki. Zmiana nie musi być widoczna od razu, bo tu nie chodzi o efekt emocjonalny po powtórzeniu, tylko o stopniowe przesunięcie punktu odniesienia. To jest powolny proces i jego efekty są często niewidoczne w skali dni.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Chce dorzucic cos do tego watku z innej strony. Dużo mówimy o afirmacjach jako powtarzaniu słów, ale u mnie zmiana zaczela sie kiedy przestalem powtarzac zdania a zacząłem je czuć w ciele. Nie mówię ze to jedyna droga, ale jeżeli ktoś ma poczucie ze słowa lecą w próżnie, moze warto zapytac co sie dzieje z oddechem gdy wypowiada to zdanie. Dla mnie to byl sygnał - kiedy przy konkretnym zdaniu łapałem sie na wstrzymywanym oddechu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Celtyk a czy to nie jest dokładnie ta sama pętla, o której mówiliśmy? Żeby obserwować oddech przy afirmacji, też potrzeba pewnego rodzaju uważności na siebie. Czyli znowu wracamy do tego, że metoda wymaga czegoś, czego może nie mieć osoba, która jej potrzebuje najbardziej.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Kometka no, masz racje i nie bede sie kłócił z ta logiką. Ale wstrzymany oddech nie wymaga nazewnictwa ani teorii - to po prostu czujesz albo nie czujesz. Nie mówię, że każdy to od razu wyłapie, ale to chyba prostsze niż rozróżnianie między 'nowością' a 'głębszym blokiem'. Coś fizycznego jest łatwiej zauważyć zanim sie to nazwie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: