Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje rob...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje robią się automatyczne - czy to problem czy postęp

Strona 2 / 2

Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

A te kartki pod poduszką to co właściwie mają robić w tej całej układance? Bo wróciłam do tego wątku i nadal nie jestem pewna czy to w ogóle ma jakikolwiek związek z afirmacjami, czy to już zupełnie inny temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Glogowa Myślę że to zależy od intencji. Jeśli kładziesz kartkę bo sam akt zapisania i umieszczenia jest gestem potwierdzenia, to można to traktować jako uzupełnienie afirmacji - coś w rodzaju materialnego kotwiczenia. Ale jeśli myślisz że kartka 'zrobi robotę sama', to to już jest inna bajka i nie ma wiele wspólnego z tym, jak afirmacje działają.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Kartka pod poduszką to tradycja, ktora ma długą historię, tyle że w innych kontekstach - zamawianie snów, intencje przed snem. Nie wiem czy to 'afirmacja' w tym sensie który tu omawiamy, ale też nie wiem czy to ważne jak to nazwiemy, jeśli działa na człowieka mobilizująco. Chociaż... faktycznie można by zapytać: czy kartka działa bo w nią wierzysz, czy jest coś poza tym?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 27

@Tamarka80 Czyli znowu dochodzimy do tego, że efekt jest przez wiarę, a nie przez metodę. W takim razie cokolwiek, w co się wierzy, zadziała tak samo. To po co w ogóle konkretne techniki?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Szczepan Nie do końca tak to działa. Wiara uruchamia, ale technika kieruje. Możesz wierzyć że bieganie ci pomoże schudnąć, ale jeśli biegniesz przez dwie minuty raz na miesiąc, wyniki będą inne niż przy regularnym treningu. Wiara i metoda nie wykluczają się, po prostu działają razem. Zresztą wiele technik jest po to, żeby wiarę w ogóle wywołać, bo nie każdy zaczyna z gotowym przekonaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając do automatyzmu - zaczęłam się zastanawiać po tej rozmowie, czy może nie chodzi o to żeby afirmacje były automatyczne, tylko żeby automatyczny był stan, w którym je robisz. Jakby budowanie nawyku wejścia w spokój, a afirmacja to co w tym spokoju mówisz. Może to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest ciekawe przesunięcie akcentu. Automatyczność stanu, a nie treści. W zasadzie podobnie działa medytacja z mantrą - powtarzanie samo w sobie jest po to żeby uspokoić, a nie żeby 'wbić' konkretne słowa. Ale tu pojawia się pytanie: czy afirmacja jako treść nie gubi swojego sensu, jeśli skupiamy się wyłącznie na stanie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Donat55 Albo zyskuje inny sens. Może treść zaczyna działać właśnie wtedy, kiedy nie musisz się na niej koncentrować - bo wtedy nie ma walki między tym co słyszysz a tym co myślisz. Nie twierdzę że tak jest, ale to by tłumaczyło, dlaczego ten etap automatyczny nie jest końcem tylko może być środkiem.


Odpowiedz
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 299

@Ninka_73 okej ale jak to sprawdzic ze afirmacja działa w ciągu dnia a nie tylko przy powtarzaniu? tzn. po czym to poznac? bo ja nie wiem czy moje reakcje sa inne czy nie, za mało obserwuje siebie chyba


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Gabrysia98 Dobry punkt. Ja kiedyś zaczęłam prowadzić coś w rodzaju krótkiego dziennika - nie długiego, po prostu wieczorem jedno zdanie o tym, jak zareagowałam na coś trudnego. I dopiero po paru tygodniach zobaczyłam że pewne sytuacje przestały mnie tak samo nakręcać. Bez tego zapisu pewnie bym nie zauważyła, bo zmiany są zbyt stopniowe żeby je łapać na bieżąco.


Odpowiedz
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 27

@Werbena No to znowu dziennik, kolejna praktyka na głowie. Czyli afirmacje wymagają jeszcze dziennika, żeby wiedzieć czy działają? To się robi coraz bardziej skomplikowane.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Szczepan Nie wymaga, ale bez jakiegoś śledzenia ciężko odróżnić postęp od stagnacji. Możesz to robić mentalnie, ale większość ludzi zapomina jak reagowała dwa tygodnie temu. Dziennik to nie obowiązek, tylko jedno z rozwiązań tego problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mnie to uderzyło co Ninka_73 napisał wcześniej - że treść może zacząć działać właśnie kiedy nie musisz się na niej skupiać. Próbowałam to sobie dzisiaj przemyśleć. Może ten automatyzm nie jest końcem procesu, tylko jego środkiem? Jakby dopiero wtedy coś naprawdę wchodzi, bo nie ma tej warstwy 'czy mi wierzyć czy nie'.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe co mówisz, ale nie jestem pewna czy automatyzm bez uwagi to to samo co automatyzm z uwagą w tle. Można powtarzać coś tysiąc razy mechanicznie i nic z tego nie wyniknąć. Chyba zależy od tego, co się dzieje kiedy nie ćwiczysz aktywnie - czy w ogóle coś się zmienia, czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Klimcia90 Właśnie. I tu wraca to pytanie Milenki - czy zmienił się sposób w jaki reagujesz, czy tylko przestałaś czuć opór przy samym powtarzaniu? Bo to są dwie różne rzeczy i nie wiemy jeszcze co u niej nastąpiło.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Ninka_73 Uczciwie to nie wiem. Zauważyłam że ostatnio spokojniej przeszłam przez jedną trudną rozmowę w pracy, ale nie wiem czy to przez afirmacje czy po prostu sytuacja była inna. Trudno mi to oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale właśnie - czy to musi być oddzielone? Jeśli przez kilka tygodni regularnie pracujesz z afirmacjami i potem coś idzie łatwiej, to ta koincydencja jest już czymś. Oczywiście nie dowód w sensie naukowym, ale też nie zero.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tych kartek pod poduszką, bo Klimcia napisała że to może być 'materialne kotwiczenie' - czy ktoś może wyjaśnić co to konkretnie znaczy? Bo brzmi sensownie ale nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Glogowa Chodzi o to, że fizyczny obiekt może działać jako przypomnienie dla umysłu - trochę jak zawiązywanie supełka na palcu. Sam akt pisania i odkładania jest gestem potwierdzenia intencji, a kartka jako przedmiot utrzymuje tę intencję w przestrzeni fizycznej. Czy to działa inaczej niż sama myśl - to jest pytanie na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Niektórzy twierdzą że tak, bo angażujesz więcej zmysłów i czynności.


Odpowiedz
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 27

@Donat55 Ale jak kartka leży pod poduszką i śpisz to jej nie widzisz, nie dotykasz, nie myślisz o niej. Jak ma być przypomnieniem skoro jest schowana? Tu chyba chodzi o coś innego, nie?


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Szczepan No właśnie tu leży różnica między kotwiczeniem a tym co Tamarka pisała wcześniej o zamowianiu snów. To nie jest przypomnienie dla przebudzonego umysłu, tylko coś co ma działać kiedy ten racjonalny filtr jest wyłączony. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

A jak ktoś ma problem z zasypianiem i zamiast wchodzić w ten stan hipnagogiczny to się kręci i myśli o wszystkim naraz - to wtedy słuchanie afirmacji pomaga czy raczej przeszkadza? Pytam bo mi się zdarza że wszelkie audio przed snem mnie bardziej rozbudza niż wycisza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Olusia To zależy bardzo od głosu i tempa. Szybkie, entuzjastyczne nagrania mogą faktycznie pobudzać. Ja używałam nagrań własnym głosem nagranych powoli, prawie szeptem - i to działało zupełnie inaczej niż gotowe nagrania z internetu, które często są nagrane z taką energią jakby ktoś sprzedawał ci coś na pokazie.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

nagrania własnym głosem - to dobry pomysl czy mam cos takiego znalesc gotowe? bo nie wyobrazam sobie siebie ze słucham własnego głosu i nie zacznę się śmiać


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Gabrysia98 Większość ludzi tak ma na początku. Podobno po kilku razach mija, bo mózg przestaje kojarzyć własny głos z 'obcym nagraniem'. Nie wiem czy to konieczne, ale argument za jest taki że własnemu głosowi podobno łatwiej zaufać - bo go już znasz, nie budzisz reakcji obronnej jak na głos nieznajomego.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do automatyzmu z tematu - mam wrażenie że ta rozmowa krąży między dwoma pytaniami i warto je rozdzielić. Jedno to: czy automatyczne powtarzanie ma sens. Drugie to: czy stan półsnu i kartki to metody które do automatyzmu prowadzą, czy coś zupełnie odrębnego. Bo mieszamy te wątki i trochę przez to ginie główne pytanie Milenki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Klimcia90 Masz rację że to rozjechało się w kilku kierunkach, ale dla mnie te wątki są połączone. Kartki i półsen to może właśnie sposoby na ominięcie tego etapu 'walki z afirmacją' i dojście do tego automatyzmu szybciej, bez tygodni oporu. Przynajmniej tak to rozumiem po tej rozmowie.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest interesujące założenie, ale czy ktoś faktycznie to sprawdził na sobie - że metody takie jak stan przed zaśnięciem skróciły drogę do neutralności? Bo do tej pory mówiliśmy dużo o tym jak to może działać teoretycznie, ale czy ktoś ma konkretne doświadczenie z porównania obu podejść?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Donat55 Ja moge powiedziec ze u mnie skrocilo, ale nie wiem czy to przez pol-sen czy po prostu przez regularnosc. Zaczełam puszczac afirmacje kiedy juz lezalam i gasłam swiatło - nie jako aktywne cwiczenie, tylko tło. I faktycznie ten moment kiedy przestałam sie pilnowac 'czy dobrze powatarzam' przyszedł szybciej niz przy porannym siedzeniu i skupianiu sie na każdym słowie. Ale czy to zasługa stanu czy po prostu liczby godzin - naprawde nie wiem.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Tamarka80 Ale jak to rozróżnisz w praktyce? To znaczy - po czym poznałaś że ten etap oporu minął? Bo Milenka pisała o spokojnej rozmowie w pracy i też nie wiedziała jak to przypisać. Jakim sygnałem się kierowałaś?


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Ninka_73 Nie miałam jednego sygnału. Raczej zauważyłam ze pewne myśli ktore wczesniej automatycznie przerywały afirmacje - te głosy w stylu 'to nieprawda, nie wierzysz w to' - przestały się odzywac tak głosno. Nie zniknęły, ale straciły ten ostry ton. Może to słabe kryterium ale coś innego nie mam.


Odpowiedz
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 299

@Tamarka80 a te głosy co mowilas że sie nie odzywały - to bylo juz od razu przy zasynaniu czy trwało jakis czas? Bo u mnie to chyba największy problem, jak tylko coś mówię to zaraz słyszę siebie że 'no nie, tak nie jest'


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Gabrysia98 U mnie trwało pare tygodniu zanim to zelzało. I to chyba wazne - nie starałam sie tego głosu uciszac, bo jak się starasxz go uciszyc to paradoksalnie go wzmacniasz. Po prostu go ignorowałam i szłam dalej z nagraniem. Może to pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Tamarka opisuje brzmi jak coś co w praktyce medytacyjnej nazywa się obniżeniem reaktywności wobec własnych myśli - nie chodzi o to że myśl znika, tylko że przestaje tak mocno ciągnąć za sobą emocję. Ciekawi mnie czy to ten sam mechanizm co przy afirmacjach czy przypadkowe podobieństwo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Klimcia90 Podobieństwo raczej nieprzypadkowe. Obydwie praktyki angażują powtórzenie jako metodę i obydwie działają na coś w rodzaju progu między 'wiem' a 'czuję'. Tylko że medytacja zwykle uczy obserwowania myśli bez angażowania się, a afirmacja prosi o zaangażowanie po stronie nowej treści. Trochę inne mechanizmy wejścia, ale ten moment wyciszenia oporu może być podobny.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Donat55 To znaczy że mogą się uzupełniać? Medytacja obniża reaktywność, a afirmacje przy tym niskim oporze łatwiej wchodzą? Tak to rozumiem czy przekręcam?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mniej więcej tak. Przynajmniej w teorii - praktycznie to każdy ma inny układ i jedna kombinacja nie pasuje do wszystkich. Ale logika tego jest taka jak piszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale kilka tygodni to jednak długo. Mówicie o tym że stan półsnu przyspiesza, że automatyzm jest celem, a potem wychodzi że i tak trzeba czekać tygodniami zanim cokolwiek się zmieni. Gdzie tu ta obiecana skrótowa droga?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Szczepan Nikt nie obiecywał drogi na skróty. Hipnagogiczny stan może ułatwiać wchodzenie treści głębiej, ale nie zastępuje czasu potrzebnego na to żeby nowe przekonanie zaczęło działać samoczynnie. To trochę jak nawożenie gleby - możesz mieć lepsze warunki, ale roślina i tak rośnie w swoim tempie.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Szczepan Mnie też to zastanawia, ale z innej strony - czy to nie zależy też od tego jak bardzo dana afirmacja kłóci się z tym co już myślisz o sobie? Bo podejrzewam że jeśli ktoś mówi coś co jest tylko trochę poza jego strefą komfortu, to szybciej niż ktoś kto zaczyna od czegoś zupełnie odwrotnego niż jego głęboke przekonanie.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Glogowa To trafne rozróżnienie. I to właśnie może tłumaczyć dlaczego jedni mają efekty szybko a inni miesiącami nic nie czują - nie chodzi o metodę, tylko o odległość między punktem startowym a treścią afirmacji. Wróciłabym tu do pytania Milenki z początku - ona pytała o automatyzm jako postęp lub problem. Może odpowiedź zależy właśnie od tego, co ten automatyzm przykrywa.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Klimcia90 Czyli automatyzm to postęp jeśli ta odległość o której Glogowa pisała faktycznie maleje, ale problem jeśli po prostu przestajesz zwracać uwagę bez żadnej zmiany w środku? Chyba tak to rozumiem. I właściwie wróciłyśmy do punktu gdzie zaczęłam, tylko teraz mam trochę więcej do myślenia.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: