Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje rob...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje robią się automatyczne - czy to problem czy postęp

Strona 1 / 2

Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham afirmacji przez słuchawki przed zaśnięciem już od kilku tygodni i zauważyłam coś dziwnego - w pewnym momencie przestaję je słyszeć świadomie, a rano wstaję i mam wrażenie, że słowa same mi chodzą po głowie bez żadnego wysiłku. Nie wiem, czy to dobrze, czy coś z tym robię nie tak. Czy ktoś miał podobnie? Zastanawiam się też, czy w tym półśnie naprawdę coś dociera, czy po prostu zasypiam i tyle.


Odpowiedz
93 odpowiedzi
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz to dosyć typowy etap. Pytanie jest takie - co czujesz po przebudzeniu? Czy te słowa, które chodzą po głowie, mają jakiś ładunek emocjonalny, czy są jak piosenka, której nie możesz się pozbyć, ale nic za nią nie stoi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Donat55 Hmm, trudno mi to określić. Nie czuję jakoś specjalnego spokoju ani energii. Bardziej jakby echo. Słyszę te słowa, ale nie wiem, czy je czuję. Może robię coś nie tak z samą treścią afirmacji?


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Echo to jest ciekawe słowo. Jak długo słuchasz tej samej listy afirmacji? Bo jeśli to te same zdania od tygodni, to umysł po prostu je kataloguje jako znane i przestaje je aktywnie przetwarzać. Mnie to spotkało po może trzech tygodniach z tą samą nagrywką i dopiero zmiana treści coś ruszyła.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym tu rozróżnił dwie rzeczy. Automatyzm słów to jedno, a automatyzm przekonania to drugie. Afirmacja może stać się mantrą, którą mózg przetwarza płytko, albo czymś, co naprawdę zmienia wzorzec myślenia. Samo powtarzanie bez zaangażowania emocji to trochę jak czytanie przepisu na obiad bez gotowania.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

a właśnie to mam pytanie - jak te emocje dodać skoro sie jest śpiącym? Jak niby masz coś czuć jak odpływasz? Mnie sie wydaje ze jak jestem w półśnie to moge tylo chłoąć i nie za bardzo kontorlować


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Gabrysia98 I tu jest sedno sprawy. Stan hipnagogiczny, czyli ten między jawą a snem, faktycznie różni się od normalnej czujności. Sugestywność rośnie, krytyczny filtr słabnie. Dlatego jedni uważają to za idealne okno do pracy z afirmacjami, a drudzy twierdzą, że bez świadomego zaangażowania to trochę jak wrzucanie karteczek do zamkniętej skrzynki - trudno powiedzieć, czy ktokolwiek odbiera.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Robiłam kiedyś eksperyment - przez miesiąc słuchałam afirmacji przy zasypianiu i nic szczególnego. Potem przez miesiąc te same afirmacje rano, na głos, stojąc przed lustrem, i różnica była wyraźna. Nie twierdzę, że stan półsnu nie działa, ale że przy mnie zadziałał dopiero pełny kontakt ze słowem. Ciekawe, czy inni mają podobnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Werbena A pracowałaś na tej samej liście w obu miesiącach, czy zmieniłaś treść? Bo tu może być kilka zmiennych naraz i trudno powiedzieć, co faktycznie zadziałało - pora dnia, sposób, czy może samo przyzwyczajenie się do treści przez tamten miesiąc.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Klimcia90 Ta sama lista, celowo. Właśnie dlatego żeby wyeliminować treść jako zmienną. Efekty zaczęłam obserwować mniej więcej po dwóch tygodniach porannej praktyki - głównie w tym, jak reagowałam w stresujących momentach. Nie rewolucja, ale wyraźna różnica w odruchowych myślach.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Werbena ma sens, ale nie oznacza automatycznie, że zasypianie nie działa. Może po prostu dla niektórych osób jeden sposób jest skuteczniejszy. Czy ktoś próbował obu metod jednocześnie - rano na głos i wieczorem przy zasypianiu? Zastanawia mnie, czy to nie kumuluje efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja łączyłam obydwa przez jakiś czas. Nie jestem pewna, czy efekt był mocniejszy, ale bylo mi łatwiej uwierzyć w to co mówiłam rano, jakby wieczorne powtarzanie ustawiało grunt. Coś jak podsypywanie nasiona w nocy i podlewanie rano. Choć mówie to tak trochę z czucia, nie mam dowodów że tak to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Tamarka80 To mi się podoba jako obraz. Ale masz rażenie ze po tym nocnym "podsypywaniu" wstajesz już jakoś inaczej, czy to subtelne tak że prawie nie wiesz czy to afirmacje czy po prostu lepszy dzień?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Na początku nie wiedziałam. Zaczęłam prowadzić krótkie notatki rano - jedno zdanie o tym, jak się czuję i co myślę o sobie. I po jakimś czasie zobaczyłam zmianę w tych zdaniach. Bez notatek pewnie bym nie zauważyła, bo zmiany w myśleniu są naprawde powolne.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

A teraz mam pytanie zupełnie z innej beczki, bo widziałam gdzieś że podobno można pisać afirmacje na kartce i kłaść pod poduszką i to ma działać tak jak słuchanie. Serio? To nie brzmi dla mnie jakoś przekonująco, ale może czegoś nie rozumiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Glogowa Pomysł z kartką pod poduszką wynika chyba z założenia, że sama obecność zapisanego słowa oddziałuje - coś w stylu pracy intencyjnej. To nie jest to samo co słuchanie. Słuchanie przy zasypianiu ma przynajmniej jakiś zmysłowy kontakt z treścią. Kartka pod poduszką to już bardziej rytuał nastawienia intencji niż praca z podświadomością przez dźwięk.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Glogowa Donat dobrze to rozdziela. Kartka to raczej gest - coś jak zakotwiczenie intencji. Ale żeby afirmacja działała, to chyba jednak potrzeba kontaktu z jej treścią, prawda? Czy ktoś faktycznie miał efekty z samą kartką, bez czytania jej przed snem?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Ja nie wiedziałam, że tu są takie niuanse. Myślałam, że afirmacja to afirmacja i wystarczy ją powtarzać. Ale skoro mówicie o emocjach i zaangażowaniu - to jak w ogóle sprawdzić, czy się ją "czuje" czy tylko mówi? Bo ja powtarzam swoje i szczerze nie wiem, czy to co czuję to prawdziwe przekonanie czy tylko nadzieja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Olusia To jest jedno z ważniejszych pytań w tej praktyce. Jeden sposób: powiedz afirmację i zapytaj się, czy pojawia się w głowie głos, który zaraz zaprotestuje. Jeśli mówisz "jestem spokojna" i zaraz myślisz "ale jednak nie do końca" - to sygnał, że afirmacja jest za daleka od twojego obecnego stanu. Wtedy lepiej łagodniejsza wersja, np. "uczę się być spokojna".


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Werbena Ale to nie znaczy, że afirmacje, w które w pełni nie wierzysz, są bez sensu, prawda? Bo przecież właśnie po to się je stosuje, żeby zmienić przekonania, a nie potwierdzać te, które już mam. Trochę to kółko - musisz wierzyć, żeby działało, a działać ma po to, żebyś zaczęła wierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Dokładnie to kółko opisujesz. I właśnie dlatego niektórzy proponują, żeby na początku nie zaczynać od afirmacji, w które w ogóle nie wierzysz, tylko od takich, które są ledwo poza zasięgiem. Nie 'jestem pewna siebie', tylko 'zaczynam rozumieć, że mogę być pewna siebie'. Mniejszy opór, łatwiej się przemknąć pod tym wewnętrznym cenzorem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Werbena To ma sens, ale mam pytanie - gdzie jest granica między afirmacją, która działa na krawędzi przekonania, a taką, która po prostu nic nie robi bo jest zbyt blisko tego, co już wiem? Coś jak strefa komfortu w sporcie - za blisko to stagnacja, za daleko to kontuzja.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Ninka_73 Dobra analogia. W psychologii jest coś podobnego - strefa najbliższego rozwoju. Afirmacja powinna być o krok dalej niż obecne przekonanie, ale nie o pięć kroków. Problem w tym, że każdy ma inną skalę i ciężko to wyznaczyć z zewnątrz. Sam musisz poczuć, czy coś wywołuje lekkie napięcie, czy czysty opór.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

A skąd w ogóle wiadomo, że to 'lekkie napięcie' a nie po prostu to że afirmacja jest nieprawdziwa? Bo mi trudno to rozróżnić. Jak coś mówię i czuję, że nie do końca w to wierzę, to nie wiem, czy to dobry znak czy zły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Olusia Próbuj obserwować, co dokładnie pojawia się po tej afirmacji. Czy to jest opór w stylu 'to nieprawda i nigdy nie będzie', czy raczej coś w stylu 'hmm, może..., ale jeszcze nie'. Pierwsze blokuje, drugie to właśnie ta granica, o której pisał Donat. Dla mnie to było jedno z trudniejszych rzeczy do wyczucia na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

to się zastanawiam czy nie lepiej nagrywać afirmacje swoim głosem i słuchac tego przed snem? Czytałam że własny głos bardziej przekonuje mózg bo to 'znane'. Ale czy to prawda czy to taki mit?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Gabrysia98 Słyszałam o tym i faktycznie próbowałam. Dla mnie własny głos działał mocniej, ale nie wiem, czy to coś obiektywnego, czy po prostu nie byłam w stanie się zdystansować od cudzej nagrywki. Trochę mnie irytował cudzy głos i skupiałam się na tym, a nie na treści. Może tu nie ma jednej reguły?


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Tamarka80 A jak nagrywałaś siebie, to czytałaś na spokojnie, czy starałaś się jakoś to poczuć w trakcie nagrywania? Bo zastanawiam się, czy emocja włożona podczas nagrywania zostaje potem w odsłuchaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Próbowałam i tak i tak. Szczerze - nagranie 'na spokojnie' brzmiało pusto i przez chwilę zastanawiałam się, czy w ogóle mam to odsłuchiwać. Kiedy włożyłam więcej, nagranie było... dziwniejsze do słuchania, ale bardziej autentyczne. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do kartki pod poduszką, bo ta kwestia trochę nam uciekła. Zastanawiam się, czy to nie jest po prostu wersja zakotwiczenia intencji przez gest fizyczny. Podobnie jak zapisanie czegoś na kartce i spalenie, albo zakopanie. Sam akt robienia czegoś z treścią może mieć znaczenie niezależnie od mechanizmu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Ninka_73 No właśnie to mnie zastanawia. Bo jak tak patrzę, to to jest chyba bardziej rytuał niż afirmacja, nie? Czy nie mylicie tu dwóch różnych rzeczy?


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Glogowa Dobre rozróżnienie. Kartka pod poduszką jako rytuał intencji - tak, to inna kategoria. Afirmacja zakłada powtarzanie i kontakt z treścią. Rytuał zakłada gest i intencję. Obie rzeczy mogą się uzupełniać, ale nie są tym samym. Czy ktokolwiek tu próbował łączyć jedno z drugim celowo?


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja łączyłam, ale przez przypadek. Zapisywałam afirmacje wieczorem jako rodzaj podsumowania dnia, potem odkładałam zeszyt na szafkę nocną i odsłuchiwałam rano. Nie kładłam kartki pod poduszką, ale sam akt pisania przed snem miał inny efekt niż samo słuchanie. Pisanie jakby zmuszało mnie do wybrania tego, w co chcę wierzyć, a nie tylko przyjmowania gotowca.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Czyli pisanie własnych afirmacji jest lepsze niż korzystanie z gotowych list z internetu? Jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Olusia Niekoniecznie 'lepsze', ale bardziej dopasowane. Gotowe listy często mają afirmacje bardzo ogólne, które dla twojej konkretnej sytuacji mogą być albo za mocne, albo obok tematu. Pisząc sama, siłą rzeczy musisz się zastanowić, czego naprawdę potrzebujesz. Ale gotowa lista na start też nie jest zła, bo przynajmniej pomaga zobaczyć, jakie formuły w ogóle istnieją.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

A ile to wszystko ma trwać, żeby zobaczyć jakikolwiek efekt? Bo czytam tu o miesiącach eksperymentowania i to brzmi jak przepis na to, żeby nigdy niczego nie sprawdzić do końca. Czy naprawdę nie ma jakiegoś krótszego czasu, po którym można powiedzieć - działa albo nie działa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Szczepan To zależy od tego, co chcesz zmienić i jak głęboko jest zakorzenione przekonanie. Jeśli chodzi o coś powierzchownego - kilka tygodni może wystarczyć. Jeśli dotykasz głęboko osadzonego wzorca, który budował się latami, to nie ma sensu oczekiwać rewolucji po tygodniu. Afirmacje to nie lek natychmiastowy.


Odpowiedz
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 27

@Donat55 Ale skąd wiadomo, że się jest przy 'głęboko osadzonym wzorcu'? Bo jak wszystko się wrzuca do tej kategorii, to każdy może powiedzieć, że po prostu potrzebuje więcej czasu i nie ma żadnego sposobu, żeby to zweryfikować.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Szczepan Uczciwe pytanie. Myślę, że jednym ze wskaźników jest właśnie ten wewnętrzny opór, o którym pisaliśmy wyżej. Im silniejszy głos protestu po powiedzeniu afirmacji, tym głębiej siedzi to, z czym pracujesz. Ale tu nie ma pomiarów w sekundach ani gwarancji, to trzeba przyjąć z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mnie teraz zastanawia, czy ten automatyzm, o którym piszę w tytule - czy on w ogóle może być etapem w tej pracy, a nie końcem? Może afirmacje najpierw stają się automatyczne, potem jakoś inaczej się układają w głowie, i dopiero potem coś się zmienia? Pytam, bo moje słuchanie stało się automatyczne, ale może to nie znaczy, że nie działa, tylko że jest gdzieś na środku tej drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie ten automatyzm mnie zastanawia, bo czytałam że to może być właśnie etap przejściowy. Jakby mózg najpierw przyjmuje na poziomie mechanicznym, a potem dopiero zaczyna budować nowe skojarzenia. Trochę jak nauka jazdy - najpierw myślisz o każdym ruchu, potem to jedzie samo, ale nie znaczy to, że się nie uczysz. Tylko skąd wiadomo, że to ten właśnie etap, a nie po prostu rutyna bez efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Tamarka80 Dobra analogia z jazdą, ale jest jedno ale. W przypadku jazdy masz zewnętrzny sprawdzian - auto jedzie lub nie. Przy afirmacjach ten sprawdzian jest wewnętrzny i bardzo subiektywny. Dlatego właśnie trudno powiedzieć, czy automatyzm to przejście na wyższy poziom, czy po prostu zamrożenie procesu. Pytanie do Milenki - czy w tym etapie automatycznym zmieniło się coś w reakcjach emocjonalnych na afirmację, czy dosłownie nic?


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Tak, coś się zmieniło, ale trudno to opisać. Wcześniej jak powtarzałam afirmacje, to czułam albo nadzieję, albo ten opór, o którym tu pisaliście. Teraz słyszę je i... nic specjalnego. Ale też nie czuję, że to kłamstwo. Po prostu są. Nie wiem, czy to dobry znak, czy właśnie to zamrożenie, o którym mówił Donat.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisujesz, to brzmi jak neutralność, nie opór. A neutralność to nie to samo co brak efektu. Jak długo masz ten stan? Bo o ile pamiętam, wcześniej pisałaś że to dość świeże.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Ninka_73 Może z trzy tygodnie tego 'nic'. Wcześniej był wyraźny opór przez pierwszy tydzień, potem coś się złagodziło, i teraz właśnie ta neutralność. Zastanawiam się, czy pójść dalej z tymi samymi afirmacjami, czy zmienić na nowe.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie zmieniałabym zbyt szybko. Trzy tygodnie to dużo, żeby ocenić, że proces się skończył. Ta neutralność jest ciekawa - czy chodzi o to, że afirmacja przestała wywoływać jakikolwiek odzew, czy raczej że wchodzi bez tarcia? To naprawdę inna rzecz i warto to rozróżnić zanim zmienisz kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale jak niby rozróżnić 'wchodzi bez tarcia' od 'już nie działa'? Oba brzmią tak samo z zewnątrz i chyba też od wewnątrz, nie? Mam wrażenie że tu się tworzy takie pole gdzie każdą odpowiedź można zinterpretować jako pozytywną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Szczepan Nie każdą, ale masz rację że to jest ryzyko. Jedna praktyczna różnica to czy zauważasz zmiany w zachowaniu albo myśleniu poza samą chwilą ćwiczenia. Afirmacja działa nie w momencie powtarzania, tylko w tym, jak reagujesz na sytuacje w ciągu dnia. To jest sprawdzian, który można faktycznie obserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

a co z słuchaniem afirmacji podczas zasypiania kiedy sie jest juz prawie w śnie? bo czytałam ze podswiadomosc jest wtedy bardziej otwarta. ktoś tak robił? czy to ma sens czy nie ma różnicy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Gabrysia98 Stan między jawą a snem, hipnagogiczny, jest rzeczywiście specyficzny pod względem aktywności mózgu - fale theta dominują właśnie wtedy i w pewnym sensie zmniejsza się krytyczna ocena treści. Czy to oznacza, że afirmacje działają mocniej - nie wiem, nie ma tego jak zmierzyć. Ale obserwacyjnie część osób zgłasza, że treści zasłyszane w tym stanie są bardziej 'lepkie'. Problem jest taki, że nie kontrolujesz co dokładnie rejestrujesz, bo jesteś już trochę gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

A czy to nie jest trochę niebezpieczne? Mam na myśli - jeśli podświadomość jest otwarta, to co jeśli trafi w niej coś, czego nie chciałaś? Albo afirmacja jest źle sformułowana i wchodzi głębiej niż powinna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Olusia To zależy od tego, co masz na myśli przez 'źle sformułowaną'. Jeśli chodzi o negacje - tak, to rzeczywiście coś o czym warto wiedzieć. Mózg podobno ma problem z przetwarzaniem przeczeń w stanach relaksacji, więc 'nie jestem zdenerwowana' może być rejestrowane inaczej niż zakładasz. Ale to nie jest 'niebezpieczne' w sensie że coś ci się stanie, raczej po prostu nieskuteczne.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: