Forum

Asystent AI
Afirmacje a płynnoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a płynność - czy zmieniać sformułowania czy trzymać się jednego

Strona 1 / 2

Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Używam afirmacji od kilku miesięcy i zastanawiam się, czy lepiej trzymać się jednego, stałego sformułowania, czy zmieniać je co jakiś czas, żeby nie wpaść w rutynę. Czytałam różne rzeczy na ten temat i każde źródło mówi coś innego. Poza tym nie wiem też, czy afirmacje w ogóle lepiej działają na duże, życiowe cele - jak zmiana pracy, pewność siebie - czy może na małe, codzienne rzeczy, jak np. motywacja do ćwiczeń albo wstawanie rano bez walki. Czy ktoś to u siebie sprawdzał?


Odpowiedz
138 odpowiedzi
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobre pytanie, bo sama się nad tym zastanawiałam. Z mojego doświadczenia wychodzi, że przy małych, codziennych nawykach stałe sformułowanie działa lepiej - to bardziej jak kotwica, mózg zaczyna je rozpoznawać automatycznie. Przy dużych celach zmieniałam brzmienie co jakiś czas i czułam, że to odświeżało intencję, zamiast ją wygaszać. Ale nie wiem, czy to reguła, czy po prostu mój sposób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janeczka Pytanie tylko, skąd wiesz, że to akurat zmiana sformułowania robiła różnicę, a nie po prostu to, że wracałaś do tematu ze świeżą uwagą? Bo te dwie rzeczy łatwo pomylić.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Kobalt Szczerze? Nie wiem na sto procent. Ale zauważyłam, że jak używałam tego samego zdania przez kilka tygodni, to zaczęłam je mówić zupełnie mechanicznie, bez żadnego ładunku. Zmiana brzmienia sprawiała, że znowu zaczęłam to słyszeć. Czy to jest 'prawdziwy mechanizm' czy efekt nowości - tego nie rozstrzygam.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz, Janeczko, to chyba klasyczne zobojętnienie na bodziec. W psychologii mówi się o habituacji - mózg przestaje reagować na to, co powtarza się bez zmiany. Więc zmiana sformułowania może mieć sens czysto technicznie, nie tylko energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Emilka54 A czy to nie oznacza, że afirmacje w ogóle działają krótko i trzeba je ciągle zmieniać? Bo trochę to brzmi tak, jakby efekt zawsze wygasał.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie do końca. Habituacja dotyczy bodźca, nie treści. Możesz zmienić formę - intonację, porę dnia, sposób zapisywania - i ta sama treść znowu zaczyna 'docierać'. Nie musisz od razu zmieniać całego przekonania, które budujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja mam inne doświadczenie. Przez długi czas trzymałam się jednego sformułowania przy dużym celu i właśnie ta powtarzalność robiła robotę. Jakby umysł stopniowo się przekonywał, nie przez nowość, ale przez akumulację. Przy małych nawykach raczej nie miało to znaczenia - i tak działały albo nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Malwinka To ciekawe, bo macie z Janeczką odwrotne doświadczenia przy dużych celach. Czy cel był podobny typem - coś z obszaru pewności siebie, relacji, pracy - czy zupełnie inny rodzaj?


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Kobalt U mnie był to cel związany z pracą i niezależnością. Janeczka pisała o czymś... nie sprecyzowała chyba. Ale zastanawiam się, czy typ celu w ogóle zmienia zasady gry. Może pewność siebie wymaga innego podejścia niż np. zmiana zewnętrznych okoliczności?


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wrócę do pytania z początku wątku, bo myślę, że jest tam ukryte drugie pytanie. Czy afirmacje mają zmieniać przekonanie o sobie, czy mają wytwarzać konkretny stan - np. motywację, spokój - tu i teraz? To są dwa różne mechanizmy i odpowiedź na pytanie o płynność zależy właśnie od tego, który stosujesz. Przy zmianie przekonania liczy się konsekwencja i powtarzalność. Przy wywoływaniu stanu liczy się żywość i emocja, więc zmiana ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Gituska Właśnie tego mi brakowało, żeby to poukładać. Ale skąd wiem, którą funkcję pełni moja afirmacja? Czy to zależy od treści, czy od tego, jak ją stosuję?


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Od obu. Treść 'jestem spokojna' może działać jako stan albo jako przekonanie - zależy, czy powtarzasz to mechanicznie przed lustrem, czy naprawdę wchodzisz w to uczucie podczas powtarzania. Ale prostszy sprawdzian: jeśli po tygodniu czujesz to zdanie jako prawdziwe w środku tygodnia, nie tylko w trakcie powtarzania - to budujesz przekonanie. Jeśli efekt jest tylko przez chwilę po sesji - to wywoływanie stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

A co z afirmacjami na bardzo konkretne rzeczy, jak np. 'mam dość energii żeby wstać rano i pobiec'? To jest małe i codzienne. Czy w ogóle warto to formułować tak dosłownie, czy lepiej ogólniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Young Próbowałam i ogólnych, i bardzo konkretnych. Konkretne mają tę zaletę, że łatwo sprawdzić, czy działają. Ale mają też wadę - jeśli jednego dnia tego nie zrobisz, afirmacja od razu brzmi fałszywie i możesz zacząć jej nie wierzyć. Ogólna daje więcej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę tu coś doprecyzować, bo widzę, że rozmowa miesza dwa podejścia. Afirmacje w klasycznym sensie autosugestii - Coué, tradycja XIX-wieczna - zakładają właśnie mechaniczne powtarzanie bez angażowania emocji. Efekt miał wynikać z nasycenia umysłu treścią. Współczesne podejście odwróciło to i postawiło na emocjonalne zaangażowanie. Obie szkoły mają swoich zwolenników i obie mają udokumentowane przypadki skuteczności. Zanim ktoś tu ogłosi, że 'wiedzę pewną' jak powinno się to robić, dobrze byłoby wiedzieć, z której tradycji się wypowiada.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Zaklinacz Nie wiedziałam, że Coué zakładał brak emocji. Myślałam, że chodziło mu właśnie o stan między jawą a snem, gdzie emocje są przytłumione, ale nie nieobecne. Czy dobrze rozumiem, czy to inne rozróżnienie?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Emilka54 Mniej więcej dobrze. Coué mówił o 'wyobraźni bez wysiłku woli' - nie chodziło o emocje jako takie, tylko o rezygnację z napięcia i pragnienia. Jego słynne zdanie 'z każdym dniem we wszelkich dziedzinach czuję się coraz lepiej' miało być wypowiadane spokojnie, bez pożądania efektu. To istotna różnica wobec współczesnych afirmacji, gdzie często mówi się: 'poczuj to jakby już było prawdą'. Tamten mechanizm zakłada inną drogę.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Zaklinacz To ciekawe zestawienie. Ale czy w praktyce da się oddzielić 'spokojne powtarzanie' od mechaniczności, o której mówiła wcześniej Janeczka? Bo jeśli jesteś spokojny i bez pożądania efektu, to brzmi podobnie do tej habituacji - mówisz, ale nie czujesz.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Cyprian_S To jest chyba kluczowe nieporozumienie w tym temacie. Spokój to nie to samo co obojętność. Coué opisywał stan skupionego odpoczynku - umysł nie walczy z przekonaniem, nie próbuje go wymusić. Habituacja w sensie psychologicznym to zupełnie inny proces - to znikanie reakcji przez powtórzenie. Jedno to intencjonalny stan, drugie to efekt uboczny złej praktyki. Dlatego odpowiedź na pytanie z tytułu wątku jest złożona: zmiana sformułowania ma sens, jeśli masz problem z habituacją, ale nie jest konieczna, jeśli twoja praktyka zachowuje obecność i spokój.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gituska Dobra, ale to rozróżnienie między spokojem a obojętnością - jak to wygląda w praktyce? Bo jeśli powtarzam afirmację 'jestem spokojna' i rzeczywiście jestem spokojna podczas powtarzania, to czy nie wpadam właśnie w ten stan, który Janeczka opisywała jako mechaniczny? Jak to odróżnić od środka?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Cyprian_S To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Spokój w sensie Coué to raczej brak oporu wobec treści afirmacji - nie walczysz z nią, nie sprawdzasz, czy jest prawdziwa, nie pilnujesz efektu. Mechaniczność, o której mówiła Janeczka, to stan, w którym w ogóle nie ma kontaktu z treścią - słowa lecą, a umysł jest gdzie indziej. To duża różnica, choć z zewnątrz może wyglądać podobnie.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Gituska A jak osiągnąć ten stan 'bez oporu' przy afirmacji, w którą jeszcze nie wierzysz? Bo jeśli mówię 'jestem pewna siebie' i mam wyraźne poczucie, że to nieprawda, to właśnie pojawia się opór. I wtedy albo walczę z tym poczuciem, albo mówię mechanicznie.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Malwinka To jest właściwie klasyczne napięcie w każdym systemie autosugestii. Coué radził właśnie: nie angażuj woli, żeby pokonać opór. Nie mów sobie 'będę w to wierzyć'. Mów afirmację jakby opisywała coś neutralnego, jak pogodę. Opór pojawia się wtedy, gdy traktujesz afirmację jak twierdzenie wymagające weryfikacji, a nie jak instrukcję dla podświadomości.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Zaklinacz Ale jak traktujesz coś jak 'instrukcję dla podświadomości', jeśli wiesz, że tak naprawdę to nieprawda? Mój umysł i tak to wie. Czy to nie jest po prostu samooszukiwanie się, które prędzej czy później przestaje działać?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Young Samooszukiwanie zakłada, że próbujesz wyprzeć wiedzę o rzeczywistości. Afirmacja działa inaczej - nie zaprzecza temu, co jest, tylko wskazuje kierunek. 'Jestem zdrowy' przy chorobie to kiepski przykład. 'Wracam do zdrowia' albo 'moje ciało wie, jak wracać do zdrowia' - to już nie jest kłamstwo, to jest intencja. Forma zdania robi tu ogromną różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Zaklinacz opisuje, to de facto różnica między afirmacją stanu a afirmacją procesu. I z tego co czytałam o neuroplastyczności, mózg łatwiej przyjmuje zdania opisujące zmianę niż zdania opisujące stan, który drastycznie odbiega od aktualnego doświadczenia. Więc może to tłumaczy, dlaczego niektóre afirmacje 'nie przechodzą', nawet przy regularnym powtarzaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Emilka54 A czy to znaczy, że dla dużych celów lepiej formułować afirmacje jako proces, a nie stan końcowy? Np. nie 'jestem niezależna finansowo', tylko 'zmierzam ku niezależności finansowej'? Bo to by zmieniało całą moją praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie jestem pewna, czy to takie zero-jedynkowe. Może zależy od tego, jak bardzo cel jest odległy od aktualnego miejsca. Jeśli różnica jest duża, afirmacja procesu może mieć mniej oporu. Ale to tylko moje obserwacje, nie mam pewności, czy jest na to jakaś ogólna zasada.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Emilka54 Właśnie - bo można by też powiedzieć, że afirmacja procesu jest bezpieczniejsza psychologicznie, ale słabsza energetycznie, jeśli myślimy w kategoriach prawa przyciągania. Stan końcowy ma więcej ładunku, ale i więcej oporu. Jedno i drugie ma swoje uzasadnienie i nie wiem, czy da się to pogodzić w jednej regule.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kobalt Myślę, że te dwa podejścia nie są ze sobą sprzeczne, tylko opisują różne etapy tej samej pracy. Na początku, kiedy przekonanie jest bardzo dalekie od afirmacji, forma procesu pomaga wejść bez oporu. Kiedy umysł zaczyna się oswajać z treścią, można przejść do formy stanu. Płynność sformułowań może być właśnie tym - świadomą zmianą etapu, a nie błędem.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Gituska To by tłumaczyło, dlaczego mi działało przechodzenie od bardziej ostrożnych sformułowań do mocniejszych z czasem. Nie traktowałam tego jako zmiany afirmacji, ale może właśnie robiłam ten etapowy ruch, o którym piszesz. Nieświadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Prowadzę notatki z praktyki od dłuższego czasu i widzę u siebie coś podobnego do tego, co Janeczka opisuje. Przy dużych celach sformułowanie ewoluowało co kilka tygodni. Przy małych, codziennych nawykach - nie, tam po prostu powtarzałam to samo i wystarczyło. Jakby skala celu wyznaczała, czy zmiana jest potrzebna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Oksanka64 A czy zauważyłaś w notatkach, czy ta zmiana była inicjowana czymś konkretnym - np. poczuciem, że 'stare' sformułowanie już nie działa, czy raczej zmieniałaś je z góry, według jakiegoś planu?


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Malwinka Zawsze to poczucie inicjowało, nie plan. Coś stawało się płaskie, jak Janeczka pisała o mechaniczności. Nie potrafiłam tego z góry zaplanować. Mogłabym próbować, ale nie wiem, czy sztuczna zmiana dałaby ten sam efekt co zmiana wymuszona przez sam proces.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Oksanka64 To ciekawe rozróżnienie - zmiana wymuszona przez proces kontra zmiana zaplanowana z góry. Czy ktoś próbował tej drugiej i ma porównanie? Bo z jednej strony brzmi to sensownie, żeby nie czekać na habituację, tylko uprzedzać ją. Z drugiej - może właśnie ten moment 'spłaszczenia' jest sygnałem, że coś zostało przyswojone i czas przejść dalej.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Cyprian_S Właśnie to drugie brzmi dla mnie bardziej prawdopodobnie. To spłaszczenie nie musi być zepsuciem praktyki - może być informacją, że dany poziom przekonania został zaabsorbowany i afirmacja jako bodziec nie jest już potrzebna. Jak nieświadome wchodzenie po schodach - kiedy przestajesz myśleć o każdym stopniu, to znak, że ciało już to zna.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Bryza Ale jak to odnieść do dużych celów? Bo jeśli cel jest duży i długofalowy, to co właściwie zostaje 'zaabsorbowane', kiedy afirmacja się spłaszcza? Samo zdanie, czy coś głębszego?


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Prawdopodobnie samo zdanie jako bodziec. To przekonanie, że 'mogę to osiągnąć', zaczyna być mniej wymagające do utrzymania - bo staje się trochę bardziej naturalne. Ale sam cel wciąż jest dalej, więc zmiana formy na nowym poziomie ma sens. Nie budujesz tego samego zdania wyżej, tylko wchodzisz na kolejny stopień.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

To co Bryza opisuje, mocno upraszcza temat. Mam wrażenie, że zakładamy, że każdy wie, kiedy 'zaabsorbował' przekonanie. A co jeśli ktoś myśli, że zaabsorbował, bo przestał czuć opór, a tak naprawdę po prostu przestał się angażować? Skąd ta różnica jest widoczna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Young To jest właśnie sedno sprawy i dobrze, że to podnosisz. Różnica między 'zaabsorbowałem przekonanie' a 'przestałem się angażować' nie jest oczywista z zewnątrz, ale jest wyczuwalna w środku. Kiedy przekonanie zostaje zaabsorbowane, afirmacja przestaje wywoływać napięcie - ani opór, ani emocjonalne pobudzenie. Jest po prostu neutralna, jak zdanie 'niebo jest niebieskie'. Kiedy natomiast odpuściłeś zaangażowanie, afirmacja nadal ma w sobie coś lepkiego - możesz czuć lekkiego drżaczka niechęci do jej powtarzania albo szybko ją odhaczyć i przejść dalej. Jedno to cisza po pracy, drugie to ucieczka od pracy. Czy to rozróżnienie coś ci mówi w kontekście tego, co opisywałeś?


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Zaklinacz No właśnie nie jestem pewien. Bo ta 'lepkość', o której piszesz, u mnie znika dość szybko - nie wiem, czy to dlatego, że rzeczywiście coś wchłonąłem, czy dlatego, że mój umysł po prostu bardzo sprawnie ignoruje dyskomfort. Jak to sprawdzić bez zewnętrznej weryfikacji?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Young Jedna praktyczna metoda: wróć do afirmacji, którą 'zaabsorbowałeś' sześć miesięcy temu i obserwuj reakcję ciała. Jeśli jest neutralna albo ciepła, wchłonięcie jest prawdopodobne. Jeśli pojawia się znudzenie lub niecierpliwość - to raczej nawyk pomijania niż zmiana przekonania. Ciało jest tu uczciwszym wskaźnikiem niż głowa.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ta metoda 'testu wstecznego', o której Bryza pisze, działa też przy afirmacjach na małe nawyki? Pytam, bo tam chyba trudniej wyczuć tę różnicę - małe nawyki szybciej się ucieleśniają i nie wiem, czy to dlatego, że są prostsze, czy dlatego, że mózg mniej się opiera małym zmianom.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Myślę, że właśnie trafiłaś na coś ważnego. Małe nawyki mają niższy próg oporu już na starcie, więc afirmacja do nich potrzebuje mniej czasu, żeby stać się zbędna. Przy dużych celach opór jest wielowarstwowy - jedno przekonanie możesz zaabsorbować, a pod spodem jest kolejne. Dlatego przy małych nawykach szybciej dostajesz sygnał 'gotowe', a przy dużych ta ewolucja sformułowań, o której mówiłyśmy wcześniej, może trwać miesiącami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Gituska Ale to też zmienia odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, prawda? Jeśli małe nawyki szybciej się zamykają, to przy nich płynność sformułowań jest mniej potrzebna - można trzymać się jednego. A przy dużych celach zmiana sformułowań nie jest kaprysem, tylko częścią procesu.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Emilka54 Z tym bym polemizował. Nie powiedziałbym, że przy małych nawykach płynność jest 'mniej potrzebna' - powiedziałbym, że naturalnie rzadziej się pojawia, bo habituacja jest szybsza. To nie znaczy, że zmiana sformułowania by nie pomogła, tylko że rzadziej jest wymagana. Różnica jest subtelna, ale wydaje mi się istotna.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Kobalt A jak to odróżnić praktycznie? Bo brzmi to trochę jak 'wszystko jest możliwe w zależności od przypadku'. Czy jest jakiś sensowny sygnał, który mówi: zmień sformułowanie przy małym nawyku?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Malwinka Dla mnie tym sygnałem jest moment, kiedy zaczynam robić afirmację przy okazji, bez żadnego skupienia - mówię ją myjąc zęby i myśląc o czymś zupełnie innym. Wtedy albo zmieniam sformułowanie, albo decyduję, że ten nawyk już jest zaszyty i afirmacja swoje zrobiła.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawe, że Kobalt opisuje ten moment jako wybór - zmienić albo odpuścić. U mnie to nigdy nie był świadomy wybór, zawsze intuicja decydowała. Zastanawiam się, czy świadome zarządzanie tym procesem - jak sugeruje Cyprian_S wyżej - daje inne efekty niż pozwolenie, żeby to się działo samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Janeczka Właśnie to mnie zastanawia od początku tej dyskusji. Bo z jednej strony macie tutaj dużo świadectw, że intuicyjne wyczucie momentu działa. Z drugiej - co z osobami, które tej intuicji nie mają wystarczająco wyostronej? Czy dla nich jedyną opcją jest czekać, aż 'coś' się spłaszczy, czy można stworzyć jakiś prosty harmonogram?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Cyprian_S Harmonogram działa, ale jest mniej precyzyjny. Możesz na przykład postanowić, że co cztery tygodnie sprawdzasz afirmację i pytasz siebie uczciwie: czy to zdanie nadal ma dla mnie ciężar? Czy coś mnie w nim uwiera? Jeśli tak - zostajesz. Jeśli nie - modyfikujesz albo budujesz na nim nowe. To nie zastąpi intuicji, ale daje punkt kontrolny osobom, które zaczynają i jeszcze nie mają wyczucia tego procesu.


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Zaklinacz Punkt kontrolny to dobra nazwa. Właśnie tak działa mój dziennik - nie zmieniam afirmacji według planu, ale co jakiś czas wracam i czytam stare sformułowania. I wtedy samo widać, które są żywe, a które już tylko wpisy na liście.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

A ile czasu zazwyczaj zajmuje, zanim afirmacja 'wchodzi' przy tych małych nawykach? Bo czytam tę rozmowę i rozumiem o czym mówicie, ale nie wiem, czy mówicie o tygodniach, czy miesiącach. Dla mnie to spora różnica w praktyce.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Sybilla Nie ma jednej odpowiedzi i każdy, kto poda ci konkretną liczbę tygodni, będzie ci sprzedawał coś gotowego. Zależy od tego, jak bardzo nawyk jest sprzeczny z aktualnym przekonaniem o sobie, od regularności praktyki i od tego, czy afirmacja jest powiązana z jakimś działaniem, czy tylko powtarzana. Przy prostych nawykach widziałam efekty po kilku tygodniach, przy głębiej zakorzenionych wzorcach - znacznie dłużej.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Gituska Ale czy samo działanie - bez afirmacji - nie zmieniłoby tego nawyku i tak? Trochę mi się kręci w głowie pytanie, ile z tej zmiany robi afirmacja, a ile robi po prostu regularność i powtarzanie zachowania.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Young To jest dobre pytanie i myślę, że celowo nie ma na nie czystej odpowiedzi. Afirmacja nie jest zamiast działania - jest próbą zmiany warstwy przekonań, która sprawia, że działanie jest albo lżejsze, albo cięższe. Możesz ćwiczyć coś regularnie i nadal sabotować to przekonaniem 'nie jestem typem osoby, która to robi'. Afirmacja adresuje tę warstwę. Działanie adresuje inną. Najlepiej działają razem.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Bryza To trochę jak z astrologią - tranzyt możesz przepracować świadomie albo po prostu przez niego przejść. Efekty bywają podobne, ale świadome przejście zostaje w pamięci ciała inaczej. Nie wiem, czy to dobra analogia, ale coś mi tu gra.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Emilka54 Analogia ma sens, bo w obu przypadkach chodzi o warstwę, której nie widać bezpośrednio - tylko po śladach. Przy afirmacjach tym śladem jest właśnie to, co opisuje Kobalt: moment, kiedy przestajesz czuć jakikolwiek ładunek w zdaniu. To daje do myślenia, że może cała ta debata - zmieniać czy nie zmieniać - zależy od tego, czy w ogóle słuchamy tych śladów.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do mojego pytania o duże cele - powoli zaczynam rozumieć, że przy nich sama afirmacja to bardziej seria etapów niż jedno zdanie na zawsze. Ale to rodzi kolejne pytanie: czy ktoś ma jakiś sposób, żeby wiedzieć, kiedy faktycznie przeszedł do kolejnego etapu, a nie tylko się okłamał, że już czas na zmianę?


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Fiolka, to pytanie o etapy przy dużych celach mnie też zatrzymało. Bo jak to właściwie wygląda w praktyce - czy chodzi o to, że afirmacja do jednego przekonania się zamyka i wtedy sformułowanie naturalnie ewoluuje ku następnemu? Czy raczej same etapy to osobne afirmacje ustawione z góry?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Cyprian_S Nie planuje się ich z góry, to nie kurs online z modułami. Etapy wynikają z tego, co zaczyna uwierać. Pracujesz z jednym sformułowaniem, a potem nagle czujesz, że to zdanie już nie dotyka sedna - że coś pod spodem się ruszyło i odsłoniło nową warstwę. Wtedy wiesz, że jesteś na kolejnym etapie. Próba rozpisania tych etapów przed pracą to zwykle strata czasu, bo nie wiesz jeszcze, co jest pod spodem.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Zaklinacz Ale to zakłada, że ktoś ma dość uważności, żeby to zauważyć. Co z osobami, które pracują mechanicznie - powtarzają, powtarzają, i po prostu nie czują żadnej zmiany ani żadnego nowego dna? To nie jest rzadki przypadek.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Gituska Masz rację i to jest konkretny problem. Mechaniczna praca to najczęstszy powód, dla którego afirmacje 'nie działają' według tych osób. Ale powiedziałbym tak: jeśli ktoś naprawdę nic nie czuje przez dłuższy czas, pierwszym pytaniem nie jest 'zmienić sformułowanie czy nie', tylko 'czy ta afirmacja w ogóle dotyka czegoś prawdziwego'. Czasem ludzie afirmują coś, na co nie mają żadnego sprzeciwu, bo to zbyt ogólne. 'Jestem zdrowy' powiedziane przez kogoś, kto nie czuje się chory, nie będzie miało ładunku. I nigdy nie będzie.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Zaklinacz pisze o braku ładunku przy zbyt ogólnych afirmacjach - to właśnie mi się przydarzyło na początku. Robiłam bardzo ogólne zdania i czułam się, jakbym czytała etykietę na butelce. Nic. Potem zaczęłam konkretyzować i było zupełnie inaczej. Ale nadal nie wiem, jak rozpoznać, że przeszłam do kolejnego etapu przy czymś większym - może to jest coś podobnego, tylko subtelniejszego?


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że dobrze to opisujesz. Przy dużych celach ten sygnał jest rzeczywiście subtelniejszy, bo opór ma więcej warstw i żadna z nich nie jest tak wyrazista jak ta pierwsza. Dla mnie sygnałem przejścia do kolejnego etapu jest moment, kiedy afirmacja przestaje wywoływać cokolwiek - ani oporu, ani ciepła. Taka sucha płaskość. To znaczy, że to sformułowanie zrobiło swoje, a to, co jest pod spodem, jeszcze się nie ujawniło. Wtedy czekam kilka dni, nie zmieniam na siłę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Bryza A co robisz w tych kilku dniach czekania? Bo to brzmi jak przerwa, a z mojego doświadczenia przerwa potrafi rozluźnić całą praktykę i potem ciężko wrócić. Czy chodzi o przerwę od tej konkretnej afirmacji, czy od całej praktyki?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Janeczka Od tej jednej afirmacji, nie od całości. Reszta praktyki idzie normalnie. Czasem w tym czasie pojawiają się inne afirmacje do innych spraw - po prostu daję temu miejscu odetchnąć, zamiast na siłę szukać kolejnego sformułowania. Przerwa nie musi znaczyć rozkład całej rutyny.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to rozwiązuję inaczej - zamiast przerwy robię afirmację obserwacyjną. Coś w stylu 'zauważam, co zmienia się w moim podejściu do X'. Nie cel, nie przekonanie, tylko czyste obserwowanie. To trzyma mnie w kontakcie z tematem, ale bez forsowania konkretnego sformułowania. Często po kilku dniach takiego obserwowania nowe sformułowanie samo się pojawia.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Oksanka64 To ciekawe podejście, bo właściwie taką 'afirmację obserwacyjną' stosuję przy tranzytach - zamiast walczyć z energią planety, obserwuję, co wywołuje. Może jest coś w tym, że neutralna obserwacja obniża opór lepiej niż bezpośrednie twierdzenie? Tylko nie wiem, czy to nie spowalnia całego procesu.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Emilka54 Nie spowalnia, jeśli obserwacja jest uczciwa. Problem jest, kiedy obserwacja staje się unikaniem - 'obserwuję' zamiast 'twierdzę', bo twierdzenie jest niewygodne. Wtedy tak, możesz się kręcić w miejscu bardzo długo i mieć poczucie, że jesteś aktywna. Różnica między obserwacją jako mostem a obserwacją jako ucieczką jest subtelna, ale ważna.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Kobalt No i jak to odróżnić? Bo to 'uczciwa obserwacja kontra ucieczka' to już chyba wymaga sporego wglądu w siebie. Co jeśli ktoś myśli, że obserwuje uczciwie, a tak naprawdę unika?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Malwinka Jeden sprawdzian: czy obserwacja czegoś cię kosztuje? Jeśli 'zauważam swój opór do X' wywołuje dyskomfort - to jest praca. Jeśli jest wygodna i neutralna emocjonalnie - to jest raczej opis z bezpiecznej odległości. Nie zawsze jest tak oczywiste, ale ten test dość dobrze selekcjonuje jedno od drugiego.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Kobalt A czy ten dyskomfort nie jest przypadkiem sygnałem, że afirmacja jest źle dobrana albo za wcześnie? Pytam szczerze, bo kilka razy czułem taki opór i porzucałem temat, myśląc że to znak, że nie tędy droga.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 669

@Young Opór nie znaczy zły wybór - często znaczy odwrotnie. Jeśli zdanie o sobie wywołuje opór, to właśnie znaczy, że dotknąłeś czegoś prawdziwego. Gdyby było dobrze dobrane ale fałszywe - nie byłoby żadnej reakcji, tak jak mówił Bryza wcześniej o suchej płaskości. Opór to tarcie między tym, co afirmujesz, a tym, w co aktualnie wierzysz. Bez tego tarcia nie ma o czym rozmawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale ile tego oporu jest zdrowe? Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że każdy dyskomfort ma być traktowany jako dobry znak. A co jeśli coś po prostu nie działa i opór jest sygnałem, że trzeba zmienić kierunek, nie sformułowanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Sybilla To ważne rozróżnienie i myślę, że nikt tu nie mówi, że każdy dyskomfort jest z definicji dobry. Opór przy afirmacji, który ma sens - to uczucie 'nie wierzę w to, ale chcę' albo 'to mnie uwiera, bo jest zbyt bliskie prawdy'. Sygnał do zmiany kierunku to raczej coś innego - poczucie, że cel sam w sobie jest nie twój, że afirmujesz cudzą wersję swojego życia. To są dwie różne jakości, choć ciężko je opisać bez własnego doświadczenia.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gituska Czyli właściwie wracamy do pytania z tytułu wątku, tyle że od innej strony: zmiana sformułowania jest odpowiedzią na opór wewnątrz przekonania, a zmiana całego celu to odpowiedź na opór wobec samego kierunku. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Cyprian_S, myślę że to całkiem dobre rozróżnienie. Chociaż z mojej praktyki wynika, że te dwie rzeczy potrafią się zacierać - zaczynam zmieniać sformułowanie, a po czasie okazuje się, że tak naprawdę zmieniałam cel, bo stare sformułowanie broniło czegoś, czego już nie chciałam. Afirmacja potrafi być bardziej szczera niż zakładasz na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Janeczka opisuje - że afirmacja może być szczersza niż zakładasz - to chyba najważniejsza rzecz, jaką zabrałam z tej dyskusji. Zaczęłam ten wątek z pytaniem o płynność sformułowań, a skończyłam z wrażeniem, że pytanie powinno brzmieć inaczej: nie 'zmieniać czy nie zmieniać', tylko 'czego się dowiadujesz przez to, że chcesz zmienić'. Dzięki.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś na końcu - że pytanie powinno brzmieć inaczej niż w tytule - trochę mnie zaskoczyło. Bo przyszedłem tu z tym samym pytaniem co ty i też wychodzę z czymś innym. Ale nadal nie wiem praktycznie: jak ty teraz dobierasz afirmacje do dużego celu? Masz jakiś konkretny punkt startowy czy po prostu siadasz i piszesz, co przychodzi?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: