Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje jaw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje jawnie nie działają - głośne porażki i ponowne podejście

Strona 4 / 4

Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówiła Martusia o tygodniu jako minimalnym czasie obserwacji. Mam wrażenie że to wciąż za krótko żeby wyciągać wnioski. Przekonania budowały się latami. Dlaczego mielibyśmy oczekiwać że tydzień to wystarczający sygnał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Mieszko Nie powiedziałam że tydzień wystarczy żeby coś zbudować. Powiedziałam że tydzień wystarczy żeby sprawdzić czy forma w ogóle daje jakąś reakcję. To jest różnica między testowaniem formy a budowaniem przekonania. Pierwsze jest szybkie, drugie trwa.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Martusia58 Dzięki za to rozróżnienie, bo mi to porządkuje myślenie. Czyli najpierw sprawdzasz czy forma wywołuje reakcję, a dopiero potem budujesz na tej formie przez dłuższy czas - tak to rozumiem?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Tadek Dokładnie tak. I ten etap testowania formy jest pomijany w większości poradników. Dostajemy gotowe zdania i instrukcję 'powtarzaj przez 21 dni'. A powinniśmy najpierw przez kilka dni sprawdzić czy to zdanie w ogóle coś robi z nami, zanim zainwestujemy trzy tygodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ta 21-dniowa reguła - skąd to w ogóle pochodzi? Bo widzę że każdy ją powtarza jak pewnik, a nigdy nie widziałem żeby ktoś pytał skąd to się wzięło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Juliusz To pochodzi z obserwacji doktora Maxwella Maltza z lat 60. Chirurga plastycznego, który zauważył że pacjenci po amputacji potrzebowali mniej więcej 21 dni żeby przestać czuć fantomowe kończyny. Stąd skok do '21 dni na nowy nawyk'. Problem w tym że Maltz pisał 'minimum 21 dni', a po drodze słowo 'minimum' gdzieś zginęło. Nowsze badania mówią o zakresie od 18 do ponad 200 dni zależnie od osoby i złożoności nawyku.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Wrenna No to właśnie. 21 dni jako pewnik to jest mit i połowa osób odpuszcza po tym czasie bo 'nie zadziałało', a to może być po prostu za krótko dla ich konkretnego przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

I tu chyba jest clue całego wątku - że 'jawna porażka' to często nie jest porażka metody, tylko porażka nierealistycznych oczekiwań co do czasu i formy. Wracam do tego co pisałam na początku: jak zrezygnowałam po pierwszym podejściu, to właśnie dlatego że po miesiącu nic się nie zmieniło i uznałam że to nie dla mnie. Teraz wiem że zaczęłam zbyt ambitnie i zbyt krótko.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Mnie też to spotkało i zastanawiam się - czy jest jakiś sposób żeby nie popełniać tych samych błędów przy kolejnym podejściu, skoro nie wiemy z góry która forma będzie dobra i ile czasu potrzebujemy? Czy to jest zawsze trochę metodą prób i błędów?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Metoda prób i błędów w pewnym sensie tak, ale można ją robić mądrzej. Zanim zaczniesz nowe podejście, zapisz co konkretnie nie zadziałało w poprzednim - nie ogólnie 'afirmacje nie działają', tylko: forma zdania, pora dnia, długość sesji, czas jaki dałaś. Potem przy kolejnym podejściu zmieniasz jeden element, nie wszystko naraz. Inaczej po kolejnym niepowodzeniu nadal nie wiesz co było przyczyną.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Martusia58 To brzmi logicznie, ale szczerze - kiedy coś nie działa to ostatnia rzecz o której myślisz to robienie notatek. Mam raczej ochotę wyrzucić wszystko w kąt. Jak to utrzymać?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Denarka98 To co opisujesz to klasyczna reakcja na frustrację - mózg wyrzuca cały kontekst razem z tym co nie działało. Dlatego prowadzi się notatki na bieżąco, a nie po fakcie. Krótka notatka po każdej sesji, nawet dwa zdania, daje ci materiał zanim ochota wyrzucenia wszystkiego w kąt w ogóle się pojawi.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Martusia58 Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie z jednym elementem na raz - to jest dla mnie przełomowe. Sam zmieniałem jednocześnie za dużo i rzeczywiście nie wiedziałem co się stało.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja przez długi czas nie prowadziłam żadnych notatek i faktycznie przy kolejnym podejściu wracałam do tych samych błędów. Dopiero jak zaczęłam zapisywać choćby jedno zdanie po sesji - co czułam, czy cokolwiek się ruszyło - to zobaczyłam wzorzec. Że u mnie wieczorne sesje były zawsze gorsze niż poranne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Sliwka A skąd wiesz że to pora dnia robiła różnicę, a nie po prostu inny poziom zmęczenia czy nastrój niezwiązany z porą?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Juliusz Nie wiem na pewno. Wiem tylko że korelacja była wyraźna przez kilka tygodni. Mogło być zmęczenie, mogło być światło, mogło być że rano mam jeszcze mniej 'szumu' w głowie od bieżących spraw dnia. Nie robiłam eksperymentu kontrolowanego, tylko obserwowałam co mi działa.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek z notowaniem przypomina mi coś co czytałem o metodzie samoobserwacji - że sama obserwacja zmienia zachowanie. Możliwe że te notatki nie tylko dokumentują efekty, ale same w sobie coś uruchamiają przez sam fakt że skupiasz na tym uwagę. Czy ktoś to rozważał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Mieszko To jest realne zjawisko i masz rację że warto to rozróżnić. Notatki jako dokumentacja i notatki jako element samej praktyki to dwie różne funkcje. Pytanie czy to problem - jeśli pisanie notatek pomaga osiągać efekt, to ma sens niezależnie od mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do tego co pisała Twilighta o nierealistycznych oczekiwaniach - mnie długo blokowało że szukałam dramatycznej zmiany. Myślałam że jak afirmacja 'zadziała' to poczuję coś wyraźnego, jakiś przełom. A zmiany były tak stopniowe że je przeoczałam i uznawałam całą praktykę za porażkę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Wrenna Jak w końcu to zauważyłaś? Pytam bo mam wrażenie że jestem w podobnym miejscu i nie wiem czy mam kontynuować czy zmienić coś.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria U mnie pomogło porównanie z czymś zewnętrznym - ze starą rozmową, z tym jak reagowałam na konkretną sytuację wcześniej. Nie szukałam czy 'czuję przełom', tylko czy moja reakcja na coś konkretnego jest inna niż była. To dawało bardziej mierzalne punkty odniesienia niż ogólne 'czy mi lepiej'.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Wrenna To interesujące że używałaś konkretnych sytuacji jako punktów odniesienia. Ale co jeśli przez kilka miesięcy nie trafia ci się żadna sytuacja podobna do tej z przed zmiany praktyki? Jak wtedy mierzysz postęp?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Alusia83 W takim przypadku można celowo wystawiać się na sytuacje które wcześniej były trudne - nie po to żeby testować 'czy afirmacja zadziałała' tylko żeby zebrać dane o swojej reakcji. Drobne rzeczy wystarczą. Telefon do urzędu zamiast odkładania go, rozmowa którą wcześniej unikałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam poczucie że dużo mówicie o obserwowaniu siebie, notowaniu, porównywaniu. Mam pytanie trochę z boku - czy ktoś miał tak, że to wszystko zaczęło zajmować tyle uwagi że samo powtarzanie afirmacji zeszło na drugi plan? Bo ja mam tendencję do analizowania zamiast robienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Denarka98 Dokładnie to samo mi się zdarza i też nie wiem jak to wyważyć. Dziękuję że to powiedziałaś, bo myślałem że to tylko moja przypadłość.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Denarka98 To jest pułapka którą znam z własnego doświadczenia. Wtedy wyznaczałam sobie z góry kiedy obserwoję, a kiedy po prostu powtarzam - i te dwa tryby nie zachodziły na siebie. Na przykład pierwsza połowa tygodnia to praktyka bez analizy, weekend to chwila na przejrzenie notatek. Inaczej analiza zżera całą energię którą miała dostać sama praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

To wyważenie które opisuje Martusia - między robieniem a obserwowaniem - przypomina mi problem z każdą praktyką uważności. Za dużo 'meta' i przestajesz być w doświadczeniu. Może afirmacje mają dokładnie ten sam problem co medytacja - że ludzie myślą o tym jak medytują zamiast medytować.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Mieszko Ale w medytacji mówi się że obserwowanie myśli jest częścią praktyki, nie przeszkodą. Czy to nie jest sprzeczność z tym co mówisz?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Juliusz W medytacji obserwujesz myśli które się pojawiają, nie analizujesz ich metodologii w trakcie siedzenia. To jest różnica między byciem świadkiem a byciem krytykiem. Przy afirmacjach podobnie - rejestrowanie reakcji emocjonalnej to jedno, rozkładanie zdania na czynniki pierwsze podczas powtarzania to drugie.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Brygidka71 Czyli mówisz że obserwowanie reakcji emocjonalnej jest OK, ale analizowanie zdania po zdaniu już nie? Gdzie jest ta granica w praktyce? Bo jak dla mnie to brzmi dość płynnie.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Juliusz Granica jest tam gdzie przestajesz czuć a zaczynasz oceniać. Obserwowanie reakcji to 'czuję opór gdy powtarzam to zdanie' albo 'dziś poszło gładziej niż ostatnio'. Analiza metodologii to 'czy ta afirmacja jest sformułowana właściwie, może zmienić słowo, może inny czas gramatyczny' - i nagle siedzisz nad jednym zdaniem dwadzieścia minut zamiast po prostu z nim być.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, ja mam dokładnie ten problem z tym analizowaniem. Zanim zacznę powtarzać to już przeredagowałam afirmację ze trzy razy w głowie i w ogóle nie wiem czy to jeszcze ta sama afirmacja co zaczęłam. Czy to znaczy że trzeba sobie raz wybrać wersję i się trzymać, nie zmieniać przez jakiś ustalony czas?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Denarka98 Tak, i to jest jeden z podstawowych błędów przy ponownym podejściu po nieudanej próbie. Ciągłe poprawki brzmią jak szukanie perfekcyjnej formuły, ale w praktyce nie dajesz żadnej wersji szansy żeby cokolwiek pokazała. Ja bym powiedziała: wybierz wersję, zapisz ją, powtarzaj przez minimum trzy tygodnie bez edytowania. Jeśli po tym czasie nadal nic - wtedy możesz zmienić.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Martusia58 Trzy tygodnie to dla mnie trochę abstrakcyjna liczba - czy chodzi o efekt neurologiczny, czy to po prostu tyle ile potrzeba żeby zobaczyć cokolwiek? Pytam bo gdzieś czytałem o 21 dniach i nie wiem czy to jakaś zasada czy mit.


Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Tadek Te 21 dni pochodzi z obserwacji chirurga Maxwella Maltza z lat 60., który zauważył że pacjentom po amputacji zajmuje mniej więcej tyle czasu przestać czuć fantomową kończynę. Z tego potem zrobiło się 'złota zasada' samorozwoju, trochę na wyrost. Nowsze badania mówią raczej o dwóch miesiącach przy bardziej złożonych nawykach. Ale jako punkt orientacyjny trzy tygodnie są OK - mam na myśli że to minimum żeby cokolwiek zaobserwować, nie gwarancja efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do tego co Twilighta pisała na początku o jawnych porażkach - mam wrażenie że sporą część tych porażek powoduje właśnie to co teraz opisujecie: zbyt częste zmiany, za dużo analizowania, brak jakiegokolwiek punktu odniesienia. Ja przy pierwszym podejściu nie miałam żadnego z tych elementów i szczerze powiem że efektu też nie miałam. Przy drugim podejściu zrobiłam tylko jedną zmianę - zaczęłam traktować to jak eksperyment z datą startu i datą pierwszej oceny. I wtedy coś się zmieniło, choć nie to czego oczekiwałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Wrenna A co się zmieniło, jeśli mogę zapytać? Pytam bo mam wrażenie że ciągle słyszę 'coś się zmieniło' ale rzadko ktoś mówi konkretnie co.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria Zaczęłam inaczej reagować na krytykę - mniej się broniłam wewnętrznie, mniej mi to siedziało. Nie jakiś spektakularny przełom, po prostu zauważyłam że w sytuacji która wcześniej potrafiła mi psuć nastrój na pół dnia, skończyło się na godzinie. Brzmi mało, ale jak sobie to porównałam to było dla mnie wyraźne.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Wrenna o nieoczekiwanych zmianach jest ważne. Ja też miałam tak że liczyłam na jedno a dostałam coś innego. I przez chwilę nawet nie liczyłam tego jako efekt, bo to nie był ten obszar który afirmowałam. Teraz myślę że to może być nawet bardziej wiarygodny sygnał niż zmiana dokładnie tam gdzie celujesz - bo tam gdzie celujesz możesz sobie wmawiać że coś widzisz.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: