Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje jaw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje jawnie nie działają - głośne porażki i ponowne podejście

Strona 3 / 4

Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może brzmieć sceptycznie, ale zadaję je z ciekawości. Skoro tyle zależy od ciała, od zalążków przekonań, od momentu, od sformułowania - to kiedy właściwie afirmacje w ogóle działają? Czy nie jest tak, że działa tylko w bardzo wąskim oknie i większość ludzi tego okna nie trafia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Juliusz Trochę tak. Ale to samo można powiedzieć o wielu praktykach. Medytacja też działa w wąskim oknie - musi być odpowiednia pora, odpowiedni poziom zmęczenia, odpowiednia pozycja. A mimo to ludzie z niej korzystają. Pytanie nie jest czy działa zawsze, ale czy warto szukać tego okna dla siebie.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Juliusz Moje doświadczenie z przerwą, o której pisałam, właśnie o tym mówi. Przez długi czas robiłam afirmacje poza tym oknem i nic się nie działo. Dopiero kiedy przestałam i wróciłam z inną intencją, coś się zmieniło. Nie wiem czy to afirmacje czy zmiana mojego nastawienia, ale efekt był inny.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

To co Sliwka i Juliusz poruszają to jest sedno tego wątku. Większość materiałów o afirmacjach mówi jak je robić, ale nie mówi kiedy nie robić i dlaczego przerwa może być równie ważna co praktyka. Czy ktoś świadomie testował różne okna czasowe albo różne warunki i ma jakieś obserwacje?


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja testowałam, ale nie metodycznie - bardziej z przypadku. Przez pewien czas robiłam afirmacje rano, zaraz po przebudzeniu, i nie czułam żadnej różnicy. Kiedy przeniosłam je na wieczór, przed snem, coś się zmieniło. Nie potrafię powiedzieć czy to pora, czy inne moje nastawienie wieczorem, ale różnica była wyraźna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Alusia83 Ciekawi mnie co konkretnie się zmieniło wieczorem. Masz na myśli że afirmacja brzmiała bardziej prawdziwie, czy że po jakimś czasie zauważyłaś inne efekty w życiu?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Mieszko Bardziej to pierwsze. Wieczorem byłam mniej w trybie działania, mniej oporu w głowie. Rano mam długą listę rzeczy do zrobienia i głowa od razu pracuje krytycznie. Wieczorem jest inaczej. Czy to przekłada się na efekty zewnętrzne - naprawdę nie wiem, za dużo zmiennych.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Alusia83 Dziękuję za tę obserwację, to mi daje konkretny pomysł do przetestowania. Sam do tej pory zawsze robiłem rano, bo gdzieś wyczytałem że to najlepszy czas. A może to jednak nie jest reguła dla wszystkich.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tadek To mit, że rano jest najlepiej dla każdego. Skąd pochodzi ta reguła? Z ogólnych opracowań, które zakładają że rano umysł jest świeży i otwarty. Ale to zależy od człowieka. Są osoby, których umysł najlepiej pracuje późnym wieczorem albo nawet w środku nocy. Pora to tylko jeden element.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie może z innej strony. Czy ktoś próbował łączyć afirmacje z czymś fizycznym - nie mam na myśli ciała jako odbiornika sygnałów, ale ruch, oddech, jakiś gest? Czytałam że to może pomagać, ale nie wiem czy to ma sens w praktyce czy to tylko teoria.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria Próbowałam i dla mnie ma sens. Kiedy mówię afirmację i jednocześnie wykonuję jakiś konkretny gest rękami albo po prostu kładę dłoń na klatce piersiowej, to zdanie przestaje być abstrakcją. Staje się czymś osadzonym. Trudno to wytłumaczyć inaczej. Ale to nie musi działać dla każdego.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Wrenna Gest rękami to rozumiem, ale ten z klatką piersiową trochę mnie zdziwił. Czy to nie wchodzi w obszar pracy z czakrami? Pytam bo nie wiem czy mogę to łączyć z afirmacjami czy to są osobne praktyki.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 Możesz to traktować jako oddzielne albo jako jedno. Ja nie myślę o tym w kategoriach czakr kiedy to robię, po prostu gest daje mi punkt skupienia w ciele. Czy chcesz to nazwać pracą z czakrą serca czy nie - efekt jest podobny. Nie musisz mieć teorii żeby sprawdzić czy coś działa dla ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Twilighty o testowanie różnych warunków - chcę dodać jedno. Kiedy testuję jakąś praktykę, mam problem z tym, że nie wiem po jakim czasie oceniać. Tydzień? Miesiąc? Jeśli zmieniam coś po tygodniu, bo nie widzę efektów, to może właśnie wtedy wszystko zaczynało działać. Czy ktoś ma jakiś sposób na ten problem z czasem oceny?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o czas oceniania mnie samego dotyczy. Próbowałem różnych rzeczy przez tydzień i rezygnowałem. Potem czytałem, że minimalny czas to 21 dni, zaczynałem od nowa, po 21 dniach nic, więc znowu rezygnowałem. Teraz nie wiem czy w ogóle mam sens testować cokolwiek jeśli nie umiem ustalić kiedy dać sobie prawo do oceny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tytus Problem z 21 dniami polega na tym, że to liczba wzięta z badań nad przyzwyczajeniami motorycznymi, nie nad przekonaniami. Ktoś to przeniósł na afirmacje i stało się regułą. Jeśli afirmacja ma zmienić przekonanie, to czas zależy od tego jak głęboko zakorzenione jest to przekonanie. Jedno zdanie możesz przepisać w tydzień, inne zajmuje miesiące. Nie ma jednej liczby.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Brygidka71 A jak rozpoznać które przekonanie jest głębiej zakorzenione? Czy to się daje jakoś ocenić z zewnątrz, czy to jest tylko subiektywne poczucie?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Tytus Jeden prosty test, który sama stosuję: powiedz zdanie przeciwne do afirmacji i sprawdź jak mocno brzmi prawdziwie. Jeśli 'nie jestem wystarczająca' brzmi bardziej przekonująco niż 'jestem wystarczająca', to przekonanie jest głęboko. Im bardziej absolutnie i naturalnie brzmi negatywne zdanie, tym dłużej będziesz pracować nad jego odwróceniem.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Martusia58 Właśnie przetestowałam i wyszło mi, że chyba wszystkie moje negatywne zdania brzmią bardziej prawdziwie. Co to znaczy w praktyce - że afirmacje mi po prostu nie pomogą?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Denarka98 Nie, to znaczy że masz dużo do przepracowania i afirmacje mogą nie być dobrym pierwszym krokiem. Czasem trzeba zacząć od czegoś łagodniejszego - zdań neutralnych, które nie budzą oporu, zamiast od razu skakać do pozytywnych. 'Jestem wystarczająca' może być za duże. 'Mogę się zastanowić czy jestem wystarczająca' - mniejszy krok, mniejszy opór.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do tego co Martusia58 napisała. Czy te zdania neutralne działają tak samo jak afirmacje, czy to jest całkiem inna praktyka? Bo jeśli mówimy sobie 'może jestem, może nie jestem', to chyba nie ma w tym tej pewności, która podobno jest kluczowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Stellaria To zależy od tego co rozumiesz przez 'kluczową pewność'. Jeśli chodzi o pewność że zdanie jest prawdą - to zgadzam się, że jej nie ma w zdaniu neutralnym. Ale jeśli chodzi o pewność intencji, o to że chcesz żeby było prawdą - to jest. I to może być wystarczające na początku. Pewność co do wyniku nie jest warunkiem, żeby zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej wymiany i mam wrażenie, że im dłużej trwa ta rozmowa, tym więcej warunków musi być spełnionych żeby afirmacje zadziałały. Właściwy czas, właściwy poziom przekonania, właściwe sformułowanie, właściwy gest, właściwy moment w ciągu dnia. Czy ktoś miał sytuację że zrobił afirmacje zupełnie przypadkowo, bez przygotowania, i coś się zmieniło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Juliusz Tak. Kiedyś powiedziałam sobie w myślach coś pozytywnego podczas jazdy samochodem, bez żadnej intencji, bez rytuału. Wróciłam do tego zdania po kilku dniach i jakoś się trzymało. Myślę że właśnie brak napięcia i oczekiwania był tu ważny. Kiedy siadam i oficjalnie 'robię afirmacje', mam za dużo nacisku na efekt.


Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Sliwka To jest coś, o czym rzadko się mówi - że nacisk na efekt może blokować efekt. Ale jak to ma się do regularności praktyki? Jeśli robisz coś przypadkowo i bez napięcia, to jak to powtórzyć celowo?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Mieszko Właśnie tego nie wiem i to jest mój problem z afirmacjami od zawsze. Jak tylko staję się celowa, coś się zamyka. Próbowałam robić to na niby, jakby mimochodem, ale mózg i tak wie że to celowe.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek z przypadkowością mnie zatrzymał. Miałam podobnie - zdania które sobie mówiłam bez specjalnej intencji, w trakcie spaceru albo mycia naczyń, zostawały dłużej niż te które 'uroczyście' powtarzałam przed lustrem. Nie wiem czy to dlatego że przy lustrze mam za dużo autoobserwacji i to mi przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

To co Sliwka i Alusia83 opisują to jest jeden z tych przypadków gdzie praktyka jawnie nie daje efektu właśnie dlatego, że jest praktyką. I to jest w sumie sedno tego wątku - kiedy afirmacje nie działają, nie zawsze chodzi o złe sformułowanie. Czy ktoś próbował jakoś ominąć ten mechanizm świadomości? Coś co działa poniżej tej warstwy analizowania?


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam o zapisywaniu afirmacji ręcznie bez ich czytania. Piszesz zdanie i od razu zakrywasz, nie patrzysz. Idea jest taka, że ręka zapisuje a świadomy umysł nie ma czego kontrolować. Nie wiem na ile to działa, nie testowałam. Ale pomysł jest spójny z tym co tu mówimy o autoobserwacji jako przeszkodzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Brygidka71 Nigdy o czymś takim nie słyszałem. To brzmi trochę dziwnie, ale skoro autoobserwacja przeszkadza, to może ma sens. Czy to nie trochę jak pisanie ze zamkniętymi oczami?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tadek Podobna idea, tak. Chodzi o to żeby zaangażować inny kanał niż wzrokową kontrolę. Niektórzy piszą lewą ręką jeśli są praworęczni, bo to wymaga na tyle dużej uwagi motorycznej, że analityczna część odpuszcza. Nie twierdzę że to metoda sprawdzona, ale logika stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam inne pytanie do tej całej dyskusji. Rozmawiamy o tym jak omijać własny umysł, jak go obchodzić, pisać bez patrzenia, mówić bez intencji. Czy to nie jest trochę bez sensu? Skoro to mój umysł ma się zmienić, to czy nie powinien w tym aktywnie uczestniczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 To jest dobre pytanie i celne. Myślę że tu chodzi o to, że umysł ma dwie warstwy - jedna akceptuje lub odrzuca na poziomie świadomości, druga po prostu przyjmuje i magazynuje. Nie omawiamy się z pierwszą, tylko staramy się dotrzeć do drugiej. Czy to jest 'aktywne uczestnictwo'? Zależy jak to definiujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania o ocenianie efektów - po tej rozmowie mam inne podejście. Może problem nie jest w tym kiedy oceniać, tylko w tym że oceniam w ogóle. Ocena to też forma nacisku, o której mówiła Sliwka. Może zamiast pytać 'czy to działa' po tygodniu, lepiej pytać 'czy mi przeszkadza' - i jeśli nie przeszkadza, kontynuować bez wyroku.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałem wcześniej o ocenianiu - chyba trochę namieszałem. Bo z jednej strony mówię, żeby nie oceniać, z drugiej strony bez jakiegoś punktu odniesienia w ogóle nie wiadomo czy cokolwiek idzie w dobrym kierunku. Jak wy sobie z tym radzicie? Totalnie odpuszczacie obserwację, czy jednak jakoś to monitorujecie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Tytus Monitorowanie i ocenianie to dwie różne rzeczy. Możesz zauważać - 'hmm, dziś nie było takiego samokrytycznego głosu jak tydzień temu' - bez wyciągania wniosku 'afirmacje działają / nie działają'. Różnica jest subtelna, ale istotna. Problem zaczyna się kiedy każda obserwacja zamienia się w test zdany lub oblany.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Martusia58 Ale jak odróżnić te dwie rzeczy w praktyce? Bo jak zauważam że coś się zmieniło, to automatycznie myślę 'o, działa' albo 'jednak nie działa'. Nie umiem tego rozdzielić.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Denarka98 To jest właśnie miejsce gdzie większość ludzi utknęła, bo jesteśmy nauczeni myśleć przyczynowo. Coś robię, patrzę na efekt, wyciągam wniosek. Afirmacje nie działają w tej logice, bo zmiana przekonań nie jest liniowa. Czasem przez dwa tygodnie nic, a potem nagle zachowujesz się inaczej w jakiejś sytuacji i nie wiesz nawet skąd to się wzięło.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale to co mówi Brygidka71 to trochę wygodna wymówka, nie? Jeśli efektu nie widać przez dwa tygodnie - to normalne, jeśli coś się zmieni po miesiącu - to afirmacje. A jeśli zmieni się samo z siebie? Jak w ogóle przypisać zmianę do konkretnej praktyki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Juliusz To jest uczciwe pytanie. I szczerze - nie da się tego przypisać pewnie. Można tylko obserwować korelacje. Problem w tym, że kiedy coś nie działa przez długi czas, to jest konkretna informacja zwrotna, niezależnie od tego czy lubimy ją słyszeć.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Juliusz Mam na to inną odpowiedź. Nie chodzi o przypisanie zmiany do afirmacji, tylko o to co się dzieje z twoim stosunkiem do siebie w trakcie praktyki. Jeśli przez miesiąc codziennie mówisz sobie że jesteś w porządku i nic się nie zmienia w tym jak się czujesz - to jest informacja. Niekoniecznie że metoda jest zła, ale że coś blokuje wejście.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś z was próbował afirmacji połączonych z czymś fizycznym - oddechem, ruchem, czymkolwiek? Czytałam że samo słowo bez ciała może po prostu nie docierać do głębszych warstw. Nie wiem na ile to prawda, ale brzmi spójnie z tym co tu piszecie o omijaniu świadomej kontroli.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Stellaria Próbowałam przy chodzeniu. I to akurat działało lepiej niż przy siedzeniu nieruchomo. Rytm kroków jakoś niósł te zdania naturalniej. Nie wiem czy to przez ciało, czy przez to że uwaga była rozłożona i przestawałam tak intensywnie wsłuchiwać się w to czy 'czuję' afirmację czy nie.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Sliwka To ciekawe, bo ja mam podobnie z wodą - pod prysznicem albo przy myciu naczyń. Mózg jest zajęty czymś prostym i te zdania wchodzą bez oporu. Przy pełnym skupieniu coś się usztywnia. Może właśnie dlatego mówienie do lustra jest takie trudne - za dużo kontaktu ze sobą.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Alusia83 Dziękuję za ten przykład z wodą, to jest bardzo praktyczne. Właśnie tego mi brakowało - konkretnego momentu w ciągu dnia, kiedy to robić. Zawsze próbowałam wieczorem przed snem i chyba wtedy mam za dużo czasu na analizowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek z ruchem i ciałem jest ciekawy. Zastanawiam się czy ktoś próbował czegoś odwrotnego - całkowitej ciszy i bezruchu, takiej że dosłownie siedzisz i nic nie mówisz, tylko czekasz aż zdanie samo wróci. Coś w stylu ruminacji, ale świadomej. Czy to ma sens w kontekście afirmacji czy to już całkiem inna praktyka?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Twilighta_63 jest bliższe medytacji kontemplacyjnej niż afirmacjom w klasycznym sensie. Ale tu pojawia się pytanie - gdzie jest granica? Jeśli siadasz w ciszy z jakimś zdaniem i pozwalasz mu 'leżeć', to czy to jest afirmacja czy już coś innego? Bo metoda Coué zakładała aktywne powtarzanie, niekoniecznie kontemplację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Martusia58 Myślę że to rozróżnienie jest ważne. Aktywne powtarzanie angażuje wolę, a wola może być właśnie tym co blokuje. Kontemplacja zdania jest bardziej bierna - dajesz mu przestrzeń zamiast je wbijać. Te dwa podejścia mogą dawać inne efekty u różnych osób, i myślę że to tłumaczy dlaczego klasyczne afirmacje działają u jednych, a u innych kompletnie nie.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, mam konkretne pytanie do wszystkich. Jeśli ktoś przez kilka tygodni próbował i nic, to co konkretnie zmieniał? Sformułowanie, czas, metodę? Szukam jakiegoś punktu zaczepienia żeby wiedzieć od czego zacząć zmieniać, bo teraz mam wrażenie że wszystko na raz wymaga korekty.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Denarka98 U mnie kluczową zmianą było przejście z osoby pierwszej liczby pojedynczej na imię własne. Zamiast 'jestem spokojna' mówiłam 'Wrenna jest spokojna'. Brzmi śmiesznie, ale dosłownie coś inaczej rezonowało w głowie. Nie twierdzę że to działa dla każdego, ale jest zbadane i dla mnie zrobiło różnicę.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Wrenna Serio? I jak to miałoby działać? Mówisz do siebie o sobie jakby byś była kimś innym - to nie powoduje jakiegoś rozdwojenia, zdystansowania się od siebie?


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Juliusz Właśnie o to chodzi. Trochę tak jak kiedy dajesz radę przyjacielowi - masz do tego więcej luzu niż kiedy dajesz radę sobie. Dystans nie jest tu złą rzeczą, bo świadoma, krytyczna część odpuszcza trochę. Przynajmniej tak to działało u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanawia - czy zmiana formy gramatycznej to nie jest trochę hakowanie własnego mózgu? Bo rozmawiamy od dłuższego czasu o omijaniu świadomej kontroli, pisaniu bez patrzenia, mówieniu bez intencji, a teraz o móweniu o sobie w trzeciej osobie. Wszystkie te techniki mają jeden wspólny cel - żeby świadomy umysł nie zdążył powiedzieć 'nieprawda'. Może to jest właśnie sedno tego dlaczego klasyczne afirmacje tak często nie działają?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Mieszko Masz rację w diagnozie, ale mam wątpliwość co do nazwy. 'Hakowanie' sugeruje obejście czegoś jako tymczasowe rozwiązanie. A te techniki raczej próbują dotrzeć do warstwy gdzie zmiana jest trwalsza. Świadomy opór nie jest wrogiem do pokonania, on po prostu informuje że zdanie jest za dalekie od aktualnego obrazu siebie. Dlatego piszę od lat - zanim zaczniesz afirmować, sprawdź w co tak naprawdę wierzysz. Bez tego to jest naklejanie plastra na coś czego nie widziałaś.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Martusia58 To rozróżnienie między wbijaniem a dawaniem przestrzeni jest dla mnie kluczowe w tym wątku. Wróćmy jednak do tytułowego pytania - bo mamy tu kilka osób, które mówiły że próbowały tygodniami i nic. Czy ktokolwiek, kto miał taką jawną porażkę, potem wrócił do afirmacji w innej formie i zauważył coś innego? Mam na myśli konkretny powrót, nie 'spróbuję jeszcze raz tego samego'.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Brygidka71 Ja wróciłam. Pierwsza próba to było klasyczne powtarzanie przed lustrem, codziennie, przez trzy tygodnie. Zero zmiany, wręcz czułam coraz większą irytację. Porzuciłam. Po jakimś czasie zaczęłam pisać zdania w zeszycie, bez lustra, bez głosu. To było inne. Trudno mi powiedzieć czy coś się zmieniło 'przez afirmacje', ale przestałam czuć ten opór.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Denarka98 To ciekawe że z lustra zrezygnowałaś - bo to chyba najbardziej promowana metoda. Dlaczego to lustro było takim problemem? Że widziałaś siebie i coś nie grało?


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Juliusz Dokładnie. Patrzyłam na siebie i jednocześnie słyszałam w głowie głos mówiący 'a jednak nie'. To było jak kłótnia z własną twarzą. W zeszycie tego nie było, bo nie patrzyłam na żaden obraz siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisuje Denarka98 z lustrem - miałam identycznie. Jest coś w tym bezpośrednim kontakcie wzrokowym ze sobą, co uruchamia krytyka. Jakby lustro było świadkiem którego nie można oszukać. Piszę, bo zastanawiam się czy to nie jest właśnie informacja - że dane sformułowanie jest jeszcze zbyt dalekie od tego co naprawdę uważam o sobie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Sliwka To jest dobra obserwacja, ale chcę ją trochę skomplikować. Lustro aktywuje autopercepcję, to prawda. Ale z mojego doświadczenia ten dyskomfort przed lustrem nie musi oznaczać że afirmacja jest 'zbyt daleko'. Może oznaczać że jest akurat w dobrym miejscu - na granicy tego co akceptujesz. Problem zaczyna się kiedy jest tak daleko od twojego obecnego przekonania, że mózg po prostu odrzuca jako fałsz.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Martusia58 I tu wracamy do klasycznego błędu który widzę u większości - zbyt ambitne sformułowanie na start. 'Jestem piękna i pewna siebie' kiedy ktoś czuje dokładnie odwrotnie. To jest jak mówienie do kogoś kto nie umie pływać żeby rzucił się na głęboką wodę i myślał pozytywnie.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Brygidka71 To bardzo trafne porównanie. Czyli co - lepiej zaczynać od czegoś co jest prawie prawdą, ale jeszcze nie do końca? Jak to wygląda w praktyce, czy możesz podać przykład takiego stopniowania?


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Tadek Na przykład zamiast 'jestem pewna siebie' - 'uczę się ufać sobie', albo 'coraz częściej slucham własnej intuicji'. Coś co twój umysł jest w stanie przepuścić bez natychmiastowego protestu. Z czasem możesz przesuwać to sformułowanie bliżej celu.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie ten wątek ze stopniowaniem jest według mnie sednem tego, dlaczego afirmacje jawnie nie działają u tak wielu osób. Nikt nie mówi na początku że trzeba kalibrować sformułowanie do aktualnego stanu. Dostajemy gotowe zdania z książek, które były napisane dla kogoś innego, i powtarzamy je jak zaklęcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Wrenna Ale tu mam pytanie - czy te 'gotowe zaklęcia' z książek są problemem samym w sobie, czy problemem jest to że ludzie nie sprawdzają czy pasują do ich sytuacji? Bo to jest różnica - zła metoda kontra złe zastosowanie dobrej metody.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Mieszko Myślę że to drugie, ale z zastrzeżeniem. Większość poradników nie wyjaśnia że sformułowanie wymaga dopasowania. Piszą 'używaj tych zdań', nie 'sprawdź najpierw jak twój umysł reaguje'. Więc użytkownik nie wie że coś do sprawdzenia jest.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że im dalej, tym bardziej afirmacje wymagają nie lada przygotowania - musisz znaleźć właściwe sformułowanie, właściwy czas, właściwą formę, sprawdzić reakcję ciała, sprawdzić reakcję umysłu, kalibrować... To brzmi jak projekt na pół etatu. Kiedy to ma być proste sposób samorozwoju?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Juliusz A kto powiedział że ma być proste? Przyznam że nie lubię tego skrótu myślowego - że coś ezoterycznego albo z zakresu pracy z sobą ma być 'proste i szybkie'. Skuteczna praca z przekonaniami wymaga uwagi. To nie jest zarzut pod adresem afirmacji, to jest po prostu prawda o każdej głębszej zmianie.


Odpowiedz
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Martusia58 Ale nie chodzi chyba o to żeby było łatwe, tylko o to żeby był jakiś czytelny punkt wejścia. Bo jak ktoś przychodzi z porażką i słyszy że trzeba kalibrować, sprawdzać, stopniować, dobierać czas - to może po prostu odpuścić, nie dlatego że jest leniwy ale dlatego że nie wie od czego zacząć.


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Stellaria Właśnie to mi się przydarzyło za pierwszym razem. Za dużo informacji, za dużo metod, każdy mówi co innego. Zaczęłam od jednej rzeczy i jak nie zadziałała, to uznałam że cała metoda jest do niczego. Dopiero potem zrozumiałam że tamto jedno podejście to był jeden wariant z wielu.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Denarka98 I to jest właśnie ta 'jawna porażka' o której mówi tytuł - bo ona często nie jest porażką afirmacji jako takiej, tylko porażką jednej konkretnej formy. Wracając do wcześniejszego wątku o piśmie versus głos - czy komuś z was zdarzyło się że zmiana tylko tej jednej rzeczy sprawiła że coś ruszyło?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Alusia83 U mnie tak było z rytmem. Zaczęłam pisać rano zamiast wieczorem i po jakimś czasie zauważyłam że mam mniej tego wewnętrznego komentarza podczas pisania. Nie wiem czy to pora dnia, czy to że rano jestem jeszcze trochę rozespana i krytyk nie zdążył się w pełni obudzić.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Sliwka o porannym stanie jest zgodne z tym co wiem o fazach mózgu - krótko po przebudzeniu jesteś bliżej stanu alfa, granica między świadomym a automatycznym jest bardziej przepuszczalna. Ale nie chcę z tego robić wykładu, bo sednem jest to: Denarka98, Sliwka - obie mówicie że jeden szczegół zmienił doświadczenie. To jest odpowiedź na pytanie z tytułu o 'ponowne podejście' - zmieniasz jeden element, nie całość.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Brygidka71 Dobra, ale to rodzi kolejne pytanie. Jeśli zmieniamy jeden element na raz, żeby wiedzieć co zadziałało - to znowu wchodzimy w tę quasi-eksperymentalną logikę którą wcześniej krytykowaliśmy. Jak długo trzymać jeden wariant zanim uznamy że nie ten i zmieniamy kolejny?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Mieszko Nie ma twardej reguły. Natomiast z własnego doświadczenia powiem tyle: jeśli po tygodniu codziennej pracy nie ma żadnej reakcji - ani oporu, ani ulgi, ani czegokolwiek - to zazwyczaj znaczy że albo sformułowanie jest całkowicie neutralne dla twojego systemu, albo jest tak dalekie że umysł w ogóle go nie przetwarza. Obie sytuacje wymagają zmiany, ale innej. Pierwsza - szukasz mocniejszego sformułowania. Druga - cofasz się do czegoś bliższego.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Martusia58 Czyli w praktyce jak odróżnić neutralne od 'zbyt dalekiego'? Bo obydwa opisujesz jako 'brak reakcji'. To brzmi tak samo z zewnątrz.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Juliusz Dobre pytanie. Neutralne zazwyczaj nie wywołuje też nic podczas samego powtarzania - mówisz to jak listę zakupów, mechanicznie. Zbyt dalekie często wywołuje coś subtelnego - lekkie napięcie, mikrouśmiech kpiny, coś w rodzaju 'no tak, jasne'. Te reakcje są małe, ale są. Problem w tym że ludzie je ignorują bo myślą że mają po prostu siedzieć i powtarzać.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do pytania Mieszka, bo to jest ważne. Jak długo trzymać jeden wariant? Szczerze - nie wiem czy jest jakaś uniwersalna odpowiedź. U mnie działało tak że po dwóch, trzech tygodniach czułam czy coś się rusza czy absolutnie nic. Ale 'ruszanie się' nie znaczyło efektu na zewnątrz - znaczyło że coś wewnątrz stawało się mniej oporne. Trudno to lepiej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta 'lista zakupów' - tak miałam przez pierwsze tygodnie. Mówiłam te zdania i było mi wszystko jedno. Myślałam że właśnie tak ma być, że to jest coś w rodzaju mantry i trzeba się wyłączyć. Okazało się że byłam może zbyt wyłączona.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Denarka98 To jest bardzo częste nieporozumienie. Afirmacja to nie jest mantra w sensie buddyjskim, gdzie chodzi o efekt przez samo dźwięk i powtórzenie. Tu chodzi o kontakt emocjonalny ze zdaniem. Jeśli go nie ma - powtarzasz słowa a nie przekonanie. I to jest właśnie powód numer jeden jawnych porażek o których jest ten wątek.


Odpowiedz
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Brygidka71 A jak w praktyce wytworzyć ten kontakt emocjonalny? Pytam serio, bo czytałam że trzeba 'poczuć' afirmację, ale to brzmi jak instrukcja 'bądź szczęśliwy'.


Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Stellaria Rozumiem ten sarkazm i masz rację że to słabe tłumaczenie. Mój sposób był taki: szukałam wspomnienia z życia kiedy rzeczywiście czułam coś bliskiego treści afirmacji - nawet przez chwilę, nawet w innym kontekście. Potem wchodziłam w to wspomnienie i dopiero wtedy wypowiadałam zdanie. Mózg nie rozróżnia dobrze przeszłości od teraźniejszości jeśli wspomnienie jest żywe. To nie jest magia - to jest zwykła fizjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Brygidka opisuje ze wspomnieniem - robiłam podobnie, tylko nie wiedziałam że robię coś 'metodycznego'. Po prostu przed pisaniem afirmacji siadałam na chwilę i przypominałam sobie jakiś moment kiedy czułam się jak ta osoba którą chcę być. Działało lepiej niż samo siedzenie z kartką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Sliwka Ciekawe że to wyszło intuicyjnie. Mam pytanie - czy to wspomnienie musiało być z tej samej dziedziny co afirmacja? Bo jeśli robisz afirmacje o pewności siebie to szukasz wspomnienia kiedy byłaś pewna siebie, czy może dowolne mocne wspomnienie wystarczy?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Alusia83 U mnie działało wspomnienie z tej samej dziedziny, ale nie jestem pewna czy to jest reguła. Logika mi mówi że powinno być zbliżone tematycznie, bo chodzi o wyciąganie konkretnego stanu. Ale nie testowałam systematycznie.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: