Dobra, to zaczynam od zwykłego notesu i zobaczę, co z tego wyjdzie. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo trochę zgubiłem wątek - czy chodzi o to, żeby ten zeszyt był tylko do afirmacji, czy można go używać do innych notatek? Pytam, bo nie wiem, czy mieszanie wszystkiego w jednym miejscu coś psuje.
To jest chyba jedna z niewielu rzeczy w tym wątku, co do której można powiedzieć coś bardziej ogólnego - osobny zeszyt to nie fetysz, tylko struktura. A struktura pomaga, kiedy motywacja odpływa. Pytanie tylko, czy struktura wymuszona przez osobny notes wystarczy, żeby tę motywację zastąpić.
A co z papierem w kontekście długopisu albo pióra? Bo czytałam, że niektórzy celowo wybierają papier o konkretnej gramaturze, żeby pióro nie przebijało. Czy to jest poziom szczegółowości, który naprawdę coś wnosi, czy to już przesada?
Dokładnie to. Przy pierwszych afirmacjach wiele osób gubi się w szukaniu 'właściwego' zdania i przez to nie zaczyna wcale. Sformułowanie zmienia się z czasem - ważniejszy jest kontakt z samą czynnością pisania niż perfekcja tekstu na starcie.
To brzmi rozsądnie, ale mam z tym problem. Jak zaczynam pisać coś, co nie do końca czuję jako prawdziwe, to cała afirmacja wydaje mi się sztuczna i po kilku dniach rzucam. Jak z tym pracować? Czy to kwestia papieru, sformułowania, czy po prostu trzeba przez to przebrnąć?
To znaczy, że trzeba po prostu przez to przejść i jakoś znieść ten dyskomfort sztuczności? Bo jak słyszę 'pisz mimo że nie wierzysz', to brzmi trochę jak udawanie przed samą sobą.
A co jeśli ktoś nie umie jeszcze tak słuchać swojego ciała? Pytam serio, bo dla mnie to brzmi jak umiejętność, którą trzeba dopiero wypracować. Czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić zanim w ogóle zacznie się pisać?
A wracając jeszcze do papieru - czy ktoś z was zauważył, że rodzaj pisania, które się wybiera, zmienia też to, jak trzyma się zeszyt podczas pisania? Pytam, bo ja przy papierze gładkim siedzę inaczej niż przy kratce. Nie wiem, czy to bez znaczenia.
Ale z drugiej strony - jeśli ktoś przez lata pisał na kolanach w łóżku i to dla niego najbardziej intymna chwila dnia, to chyba nie musi tego zmieniać dla 'poprawnej pozycji'. Warunki zewnętrzne są pomocne, ale nie wydaje mi się, żeby były warunkiem koniecznym. Zbyt dużo skupiania się na tym może odwracać uwagę od samej treści.
Właściwie to, o czym rozmawiacie - pozycja, zeszyt, ołówek czy pióro, kratka czy gładki - to wszystko wraca do jednego pytania z tytułu wątku. Czy materiał ma znaczenie. I chyba przez całą rozmowę wychodzimy na to samo: ma znaczenie o tyle, o ile ma znaczenie dla konkretnej osoby. Ale to nie znaczy, że każdy musi to sobie sprawdzać od nowa od zera - warto słuchać co mówią osoby z doświadczeniem i zawęzić eksperymenty do tego, co ma jakiś sens.
