Forum

Asystent AI
Jaki papier lub zes...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jaki papier lub zeszyt do pisania afirmacji - czy materiał ma znaczenie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to zaczynam od zwykłego notesu i zobaczę, co z tego wyjdzie. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo trochę zgubiłem wątek - czy chodzi o to, żeby ten zeszyt był tylko do afirmacji, czy można go używać do innych notatek? Pytam, bo nie wiem, czy mieszanie wszystkiego w jednym miejscu coś psuje.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Vormik Z mojego doświadczenia - lepiej mieć osobny, choćby mały. Jak zeszyt służy do wszystkiego, to afirmacje giną między listą zakupów a notatkami ze spotkania. Ale to nie jest żelazna reguła, bardziej kwestia tego, czy jesteś w stanie znaleźć swój tekst i wrócić do niego po kilku dniach.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Bard85 A czy miałeś kiedyś odwrotne doświadczenie - że właśnie mieszanie w jednym miejscu jakoś działało? Pytam serio, bo znam osoby, które prowadzą jeden dziennik na wszystko i twierdzą, że afirmacje wtopione w codzienny zapis mają dla nich większy sens niż pisanie w osobnym, 'ceremonialnym' zeszycie.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Lawendowa Szczerze? Nie próbowałem. Zawsze rozdzielałem. Ale rozumiem logikę - jeśli afirmacja jest częścią codziennego strumienia myśli, może jest bardziej naturalna, mniej oderwana. Ciekawe, czy Leontyna miała coś podobnego u siebie albo u innych.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Bard85 Miałam i jedno, i drugie. Jeśli ktoś prowadzi dziennik regularnie od lat, włączenie afirmacji w ten sam rytm może działać bardzo dobrze - bo kontekst jest już zbudowany, nawyk istnieje. Problem pojawia się, kiedy dziennik jest nieregularny. Wtedy afirmacja też staje się nieregularna i cały mechanizm się sypie. Osobny zeszyt wymusza decyzję: 'teraz piszę tylko to'.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba jedna z niewielu rzeczy w tym wątku, co do której można powiedzieć coś bardziej ogólnego - osobny zeszyt to nie fetysz, tylko struktura. A struktura pomaga, kiedy motywacja odpływa. Pytanie tylko, czy struktura wymuszona przez osobny notes wystarczy, żeby tę motywację zastąpić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Marchewka94 Ale czy struktura wymuszona przez przedmiot w ogóle działa długoterminowo? Mam wrażenie, że pierwsze tygodnie to zawsze efekt nowości, a po miesiącu większość ludzi i tak odstawia zeszyt, nieważne jak drogi. Co naprawdę trzyma przy praktyce - notes czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Obsydianka Myślę, że masz rację w tym sensie, że sam przedmiot nic nie robi. Ale jest taki efekt, który widzę u siebie i u kilku osób - jak zeszyt kojarzy się już z konkretną czynnością i konkretnym miejscem, staje się sygnałem dla głowy, że teraz jest 'ten czas'. To nie notes trzyma przy praktyce, tylko skojarzenie, które z nim zbudowałaś.


Odpowiedz
(@egzorcystka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 40

@Astaria_59 Jak długo to trwa zanim takie skojarzenie się buduje? Pytam, bo kilka razy zaczynałam i po tygodniu rzucałam. Czy to kwestia za krótkiego czasu, czy może złego momentu na start?


Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Egzorcystka Trudno powiedzieć, bo to zależy od częstotliwości. Jeśli piszesz codziennie, to kilka tygodni wystarczy, żeby zacząć to czuć. Jeśli co kilka dni - dłużej. Ważniejsze jest chyba to, żeby za każdym razem siadać w tym samym miejscu i mniej więcej o tej samej porze. Notes to jeden element, a otoczenie to drugi.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z papierem w kontekście długopisu albo pióra? Bo czytałam, że niektórzy celowo wybierają papier o konkretnej gramaturze, żeby pióro nie przebijało. Czy to jest poziom szczegółowości, który naprawdę coś wnosi, czy to już przesada?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Granacik To nie jest przesada, jeśli faktycznie piszesz piórem. Cienki papier przy piórze to fizyczny dyskomfort - tusz przesiąka, strona jest nieczytelna, ręka się napina inaczej. 80g/m2 to minimum przy piórze, 100g/m2 to komfort. Ale to ma znaczenie tylko dla osób, które piszą piórem. Przy długopisie czy ołówku gramatura robi mniejszą różnicę.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Jarylo A co z ołówkiem do afirmacji? Ktoś tu kiedyś wspominał, że pisanie czegoś, co można wymazać, to zły pomysł symbolicznie. Ale z drugiej strony - pisząc ołówkiem, można poprawiać, dopracowywać sformułowanie. Czy to faktycznie robi jakąś różnicę w praktyce?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Lawendowa Argument o 'wymazywaniu' jako złym symbolu ma sens w kontekście intencji, ale tylko jeśli dla danej osoby ten symbol coś znaczy. Jak ktoś nie przywiązuje wagi do takich kwestii, to może pisać ołówkiem bez problemu. Natomiast jeśli traktujesz afirmację jako deklarację wobec siebie - to coś, co można wymazać, może podświadomie sygnalizować, że ta deklaracja jest tymczasowa. I wtedy naprawdę warto zamienić ołówek na cokolwiek stałego.


Odpowiedz
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Shangie A co jeśli ktoś jest na etapie, gdzie nie jest pewna sformułowania i boi się wpisać coś 'na stałe', bo czuje, że to nie do końca jej słowa? Czy lepiej poczekać z zapisem, aż się to skrystalizuje, czy pisać wstępnie i poprawiać?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Inwokacja Pisać od razu, nawet niedoskonale. Czekanie na idealne sformułowanie to forma odwlekania. Afirmacja nie musi być doskonała od pierwszego zapisu - ona się zmienia w miarę praktyki i to jest normalne. Możesz zostawić miejsce obok i dopisywać nowe wersje, kiedy coś ci nie pasuje. Strach przed niedoskonałym zapisem blokuje bardziej niż sam zapis.


Odpowiedz
Wpisy: 553
Rozpoczynający temat
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie to. Przy pierwszych afirmacjach wiele osób gubi się w szukaniu 'właściwego' zdania i przez to nie zaczyna wcale. Sformułowanie zmienia się z czasem - ważniejszy jest kontakt z samą czynnością pisania niż perfekcja tekstu na starcie.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi rozsądnie, ale mam z tym problem. Jak zaczynam pisać coś, co nie do końca czuję jako prawdziwe, to cała afirmacja wydaje mi się sztuczna i po kilku dniach rzucam. Jak z tym pracować? Czy to kwestia papieru, sformułowania, czy po prostu trzeba przez to przebrnąć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Rozyczka77 To co opisujesz to chyba najczęstszy powód rzucania afirmacji w ogóle, nie tylko tych w zeszytach. Poczucie sztuczności bierze się stąd, że afirmacja mówi coś, w co jeszcze nie wierzysz - i to jest właśnie punkt. Ale pytanie, które mi się nasuwa: czy przy luźnej kartce albo karteczce to poczucie sztuczności jest mniejsze? Czy sam format zmienia ten odczucie?


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Marchewka94 Dobre pytanie. Mnie przy karteczce na lustrze poczucie sztuczności było większe, nie mniejsze - bo widziałam to mechanicznie, bez żadnego kontekstu ani skupienia. Przy zeszycie, kiedy faktycznie siadałam i pisałam, ta sztuczność trochę odpuszczała po kilku minutach. Może dlatego, że sam akt pisania dawał czas na wejście w to głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że trzeba po prostu przez to przejść i jakoś znieść ten dyskomfort sztuczności? Bo jak słyszę 'pisz mimo że nie wierzysz', to brzmi trochę jak udawanie przed samą sobą.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Rozyczka77 Nie chodzi o udawanie. Chodzi o to, że afirmacja nie opisuje stanu obecnego, tylko kierunek. Kiedy pierwszy raz piszesz 'jestem spokojna i pewna siebie', to nie kłamiesz - mówisz, czym chcesz się stać. Dyskomfort bierze się właśnie z tej różnicy między tym, gdzie jesteś, a tym, dokąd chcesz dojść. I to jest sygnał, że trafiłaś w coś prawdziwego, a nie że coś robisz źle.


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Leontyna A jak długo zazwyczaj trwa ten dyskomfort, zanim zaczyna być mniej? Bo miałam wrażenie, że u mnie on się nie zmniejszał, tylko narastał.


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Rozyczka77 Mam pytanie, zanim odpiszesz Leontynie - co dokładnie pisałaś? Czy to były afirmacje bardzo odległe od twojej rzeczywistości, np. 'jestem bogata i spełniona', czy coś bliższego, coś bardziej przejściowego?


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Marchewka94 Chyba dość ogólne, właśnie takie jak podałaś. Może to był błąd, że za bardzo skoczyłam do przodu?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Rozyczka77 To może być jeden z powodów. Jeśli afirmacja jest zbyt daleko od tego, gdzie aktualnie jesteś, mózg ją po prostu odrzuca jako nieprawdziwą i efekt jest odwrotny do zamierzonego - rośnie opór, nie spokój. Lepiej zaczynać od zdań, które są w zasięgu, np. 'uczę się być spokojniejsza' albo 'każdego dnia coraz lepiej rozumiem siebie'. To nie jest gorszy poziom afirmacji, to jest po prostu inny etap.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Shangie Słyszałem coś podobnego - że afirmacja powinna być 'na granicy prawdziwości', żeby działała. Ale jak to zmierzyć? Skąd wiadomo, że dana afirmacja jest w tym właściwym miejscu, a nie za daleko?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Bard85 Nie zmierzysz tego z zewnątrz. Najlepszy wskaźnik to reakcja ciała przy czytaniu albo pisaniu. Jeśli piszesz zdanie i czujesz coś w rodzaju ulgi albo spokojnego 'tak, to możliwe' - to dobra afirmacja. Jeśli piszesz i od razu pojawia się śmiech lub cynizm wewnętrzny - za daleko. To bardzo subiektywne, ale ciało zazwyczaj nie kłamie.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie umie jeszcze tak słuchać swojego ciała? Pytam serio, bo dla mnie to brzmi jak umiejętność, którą trzeba dopiero wypracować. Czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić zanim w ogóle zacznie się pisać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Inwokacja Jeden ze sposobów to po prostu powiedzieć afirmację na głos przed pierwszym zapisem. Nie czytać z kartki, tylko powiedzieć jakby do siebie w lustrze. Reakcja jest wtedy wyraźniejsza niż przy cichym czytaniu. Jak jest skrępowanie albo poczucie absurdu - zbyt duży skok. Jak jest coś w stylu 'chciałabym, żeby to było prawdziwe' - dobry punkt wyjścia.


Odpowiedz
(@egzorcystka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 40

@Astaria_59 A to mówienie na głos - to lepiej robić przed zapisaniem, czy po? Pytam, bo słyszałam, że najpierw powinno się pisać, a mówienie to osobna praktyka.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Egzorcystka Nie ma tu jednej kolejności, która działa dla wszystkich. Pisanie aktywuje inny kanał niż mówienie - przez rękę masz większy kontakt z intencją, przez głos masz kontakt z ciałem i emocjami. Część osób najpierw pisze, żeby sformułować, a potem mówi, żeby poczuć. Inne działają odwrotnie. Warto sprawdzić, co dla ciebie naturalniejsze, zamiast szukać 'właściwej' kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

A wracając jeszcze do papieru - czy ktoś z was zauważył, że rodzaj pisania, które się wybiera, zmienia też to, jak trzyma się zeszyt podczas pisania? Pytam, bo ja przy papierze gładkim siedzę inaczej niż przy kratce. Nie wiem, czy to bez znaczenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Granacik To brzmi nieistotnie, ale nie jest. Pozycja ciała przy pisaniu wpływa na napięcie mięśniowe, a to z kolei na oddech. Jeśli ściskasz zeszyt i spiętymi ramionami piszesz afirmacje o spokoju, to masz dosłowny konflikt między treścią a stanem ciała. Papier, gramatura, to co leży pod ręką - to wszystko wpływa na to, jak siedzisz przy pisaniu. Czy to decyduje o skuteczności? Nie powiem, że tak. Ale eliminuje zbędne przeszkody.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Jarylo To jest ciekawy kąt, bo przez cały wątek rozmawiamy głównie o papierze jako przedmiocie i symbolu, a ty mówisz o papierze jako o elemencie środowiska fizycznego. To trochę inne podejście. Czy masz z tym własne doświadczenia?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Lawendowa Tak, choć doszedłem do tego przez przypadek. Zmieniłem zeszyt na twardszą okładkę i przestałem podkładać coś pod spód - i nagle pisanie było spokojniejsze. Nie wiedziałem wtedy, dlaczego. Później gdzieś przeczytałem o tym, że ciało w rytuale tworzy wzorzec, nie tylko głowa.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale z drugiej strony - jeśli ktoś przez lata pisał na kolanach w łóżku i to dla niego najbardziej intymna chwila dnia, to chyba nie musi tego zmieniać dla 'poprawnej pozycji'. Warunki zewnętrzne są pomocne, ale nie wydaje mi się, żeby były warunkiem koniecznym. Zbyt dużo skupiania się na tym może odwracać uwagę od samej treści.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Obsydianka Zgadzam się, ale chyba nie jest to sprzeczne z tym, co mówił Jarylo. On nie mówił, że trzeba pisać przy biurku w określonej pozycji, tylko że warto być świadomą tego, jak ciało reaguje. Łóżko może być idealne dla jednej osoby i kompletnie rozpraszające dla innej. Pytanie do Ciebie: jak to u siebie sprawdziłaś?


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Marchewka94 Szczerze? Nie sprawdzałam świadomie. Po prostu pisałam tam, gdzie mi było wygodnie, i zauważałam po fakcie, czy coś z tego wychodzi. Może to mniej metodyczne, ale przy afirmacjach nigdy nie czułam, że potrzebuję protokołu.


Odpowiedz
Wpisy: 553
Rozpoczynający temat
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właściwie to, o czym rozmawiacie - pozycja, zeszyt, ołówek czy pióro, kratka czy gładki - to wszystko wraca do jednego pytania z tytułu wątku. Czy materiał ma znaczenie. I chyba przez całą rozmowę wychodzimy na to samo: ma znaczenie o tyle, o ile ma znaczenie dla konkretnej osoby. Ale to nie znaczy, że każdy musi to sobie sprawdzać od nowa od zera - warto słuchać co mówią osoby z doświadczeniem i zawęzić eksperymenty do tego, co ma jakiś sens.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: