Forum

Asystent AI
Jak tworzyć afirmac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak tworzyć afirmacje dla bliskich bez ich wiedzy - etyka praktyki

Strona 1 / 2

Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęło się od pytania znajomej, które mnie zaskoczyło: czy mogę robić afirmacje dla niej, skoro ona sama w to nie wierzy? I to mnie skłoniło do głębszego zastanowienia. Bo technicznie - tak, można formułować pozytywne intencje dla kogoś innego. Ale etycznie sprawa jest dużo bardziej złożona. Afirmacja to kierowanie świadomą intencją. Kiedy robimy to dla siebie, mamy pełną zgodę własnego umysłu. Kiedy robimy to dla kogoś bez jego wiedzy - czy to w ogóle jeszcze afirmacja, czy już coś innego? I drugie pytanie, które mi się nasuwa: czy skuteczność takiej praktyki w ogóle zależy od tego, że ta osoba o niej wie?


Odpowiedz
113 odpowiedzi
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest jeden z tych tematów, przy których trzeba naprawdę uważnie rozróżniać. Afirmacje dla siebie a intencje kierowane na kogoś to nie jest to samo, nawet jeśli brzmi podobnie. Jeśli mówię "moja córka jest bezpieczna i zdrowa" - to inaczej działa niż "niech moja córka zmieni zdanie w sprawie tej pracy". Pierwsze to życzenie, drugie to już ingerencja. I myślę, że granica etyczna przebiega dokładnie w tym miejscu: czy ta intencja dotyczy dobrostanu tej osoby, czy chcemy wpłynąć na jej wybory?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Pelagiusza86 to rozróżnienie jest słuszne, ale bym je jeszcze doprecyzowała. Bo nawet afirmacja "niech będzie szczęśliwa" nie jest tak neutralna jak się wydaje. Szczęście to subiektywne pojęcie - twoje wyobrażenie o tym, co jej przyniesie szczęście, może się całkowicie rozminąć z jej własnym wyobrażeniem. Więc nawet "dobra intencja" jest zabarwiona naszą projekcją. Stąd w wielu tradycjach mówi się, że bezpieczniej formułować intencje ochronne - coś w stylu "niech ją otaczają bezpieczne okoliczności" - niż definiować, co dla niej dobre.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@wezuwianit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale właśnie nie rozumiem tej granicy. Jeśli matka robi afirmacje dla dziecka, to jest złe? Albo jeśli ktoś modli się za kogoś - to też ingerencja? Gdzie kończy się zwykłe życzenie komuś dobrze, a zaczyna ta niedobra "ingerencja"? Pytam serio, bo dla mnie to nie jest oczywiste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Wezuwianit dobre pytanie i rozumiem, skąd się bierze. Modlitwa i afirmacja to jednak trochę różne mechanizmy intencji - modlitwa zazwyczaj jest kierowana do zewnętrznej siły i pozostawia rezultat "w jej rękach". Afirmacja w ujęciu samorozwojowym to świadome programowanie - zakłada, że my jesteśmy tym źródłem, które zmianę wywołuje. I właśnie to rodzi pytanie o zgodę. Nie dlatego, że to automatycznie złe, ale dlatego, że warto być świadomym, co tak naprawdę robimy.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pracuję z afirmacjami od kilku lat i powiem wprost - afirmacje dla bliskich działają. Robiłam regularnie dla siostry, kiedy przechodziła trudny okres, i po kilku tygodniach jej sytuacja się wyrównała. Myślę, że intencja niesie energię i jeśli jest dobra, to nie potrzebuje zgody. Energia i tak dociera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dominisia01 tu bym zwolniła. To, że sytuacja siostry się "wyrównała" po kilku tygodniach, nie dowodzi, że przyczynowe były twoje afirmacje - to mogło być po prostu naturalne wyjście z trudnego okresu. Myślę, że warto uważać z takim rozumowaniem, bo prowadzi do przekonania, że możemy wpływać na innych bez ich wiedzy, a to jest śliski grunt.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Bylica ale czy nie mamy prawa życzyć komuś dobrze? Nie no serio, bo troche to zbyt restryktywne wydaje mi sie. Chyba każda matka, każda przyjaciólka wysyła dobre myśli i nikt jej nie pyta o zgodę. Nie wiem czy to jest takie złe jak to tutaj stawiasz.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Kostroma nie piszę, że to złe. Piszę, że warto być świadomym różnicy między życzeniem a intencją projektującą zmianę. To nie jest zakaz - to zaproszenie do większej uważności. Życzenie dobra to jedno. Afirmowanie konkretnych stanów, sytuacji czy decyzji dla kogoś bez jego wiedzy - to już coś, co powinno wymagać przynajmniej wewnętrznego rachunku sumienia.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że w tej rozmowie mieszamy dwie warstwy: etyczną i skutecznościową. Można dyskutować, czy afirmacje dla kogoś w ogóle działają - i to jest jedno pytanie. A zupełnie oddzielne jest pytanie, czy mamy prawo to robić. Bylica mówi o tej drugiej warstwie i myślę, że słusznie to rozdziela. Można wierzyć, że intencja ma moc, i jednocześnie pytać, czy wypada jej używać bez wiedzy drugiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

A ja mam pytanie, bo może głupie, ale co jeśli ta osoba jest dzieckiem? Małe dziecko nie może wyrazic zgody na nic, a przecież rodzice muszą jakoś interweniować w jego życie. Czy to jest inna sytuacja niż z dorosłym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Szymek84 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie - to jeden z ważniejszych wyjątków. Dziecko, szczególnie małe, jest w naturalnej relacji zależności z rodzicem i rodzic pełni funkcję ochronną. Intencje ochronne, stabilizujące, zdrowotne w tym kontekście są czymś innym niż próba wpływania na autonomiczną decyzję dorosłego człowieka. Granica przesuwa się tam, gdzie ta osoba jest w stanie sama decydować o sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@unakitka)
Połączone: 2 lata temu

A co z sytuacją, kiedy ktoś bliski jest w depresji albo jakimś kryzysie i sam nie jest w stanie siebie wspierać? Czy wtedy wysyłanie mu afirmacji czy pozytywnych intencji jest ok, nawet bez zgody? Pytam, bo mam taką sytuację z bliską osobą i nie wiem, co wolno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Unakitka to jest sytuacja, w której wiele osób sięga po takie praktyki i rozumiem to. Ale uczciwie powiem - jeśli ktoś jest w kryzysie psychicznym, przede wszystkim potrzebuje realnej pomocy, nie intencji. Afirmacje dla niego robione przez ciebie nie zastąpią rozmowy, terapii, obecności. Nie mówię, że to złe, ale niech to będzie dodatek, nie substytut działania.


Odpowiedz
(@wezuwianit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Bylica to bardzo dobre podejście, dziękuję. Nie myślałam o tym w ten sposób, że to może zastępować realne działanie. To ważna uwaga.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dodam coś z własnej praktyki. Czytałem o technice pisania afirmacji za kogoś w trzeciej osobie - czyli "Adam z łatwością odnajduje spokój" zamiast "ja". Podobno działa inaczej na umysł piszącego, bo nie aktywuje tych samych oporu co zwykłe afirmacje. Ale pytanie, kto tu się zmienia - ty czy Adam? Bo może to tylko ćwiczenie twojego własnego nastawienia do tej osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Ryszard i to jest chyba najuczciwsza obserwacja w tej rozmowie. Kiedy piszemy afirmacje dla kogoś, bardzo prawdopodobne, że zmieniamy przede wszystkim swój własny sposób myślenia o tej osobie. Nasze nastawienie wobec niej staje się cieplejsze, bardziej otwarte, mniej oceniające - i to może realnie wpływać na relację. Nie dlatego, że "energia dotarła", ale dlatego, że my sami zaczęliśmy inaczej reagować.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze? Trochę sceptycznie podchodzę do całego tematu, ale ta obserwacja z nastawieniem mnie przekonuje. To jest coś mierzalnego. Jak patrzę na kogoś z większą życzliwością, to naprawdę inaczej się do niego zachowuję. I on to czuje. Nie potrzeba żadnej mistyki, żeby to wytłumaczyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Pelcia ale to nie wyklucza, że coś więcej się nie dzieje. Jedno nie przekreśla drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę że najważniejsza granica to jednak ta: czy robimy to z miłości i życzenia dobra, czy z potrzeby kontroli. Jeśli ktoś robi afirmacje dla byłego partnera w stylu "on wróci do mnie" - to już zupełnie inna historia niż "niech mu się wiedzie". Pierwsze to życzenie dla siebie, ubrane w troskę o innego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Kostroma ale jak rozpoznać tę granicę między życiem a kontrolą w praktyce? Bo jak ktoś robi afirmacje żeby były mi zdrowy, to chce dobrze, ale jednocześnie jakby decyduje że wie co dla niego lepsze. Trochę mi się miesza.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Szymek84 i to jest właśnie sedno. Ta granica nie jest ostra, dlatego tak trudno ją wyznaczyć jednym zdaniem. Generalnie im bardziej konkretny jest cel afirmacji, tym większe ryzyko wejścia w obszar projekcji własnych pragnień. 'Niech będzie zdrowy' jest bardzo otwarte. 'Niech wróci do pracy i przestanie się żalić' - to już jest wizja, którą nakładasz na kogoś z zewnątrz. Pytanie, które warto sobie zadać: czy ta afirmacja odpowiada na czyjąś realną potrzebę, czy na moją potrzebę tego, żeby ta osoba była taka, jak mi pasuje?


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Bylica oj, to drugie pytanie to mocne uderzenie. Trzeba się z tym posiedziiec. Bo chyba uczciwie odpowiadając sobie na nie mozna by wiele afirmacji wyrzucic do kosza.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, co mówił wcześniej Protazy o zmianie własnego nastawienia - myślę, że ta obserwacja ma głębsze konsekwencje, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Jeśli afirmacje dla kogoś zmieniają głównie nas samych, to może w ogóle powinniśmy przestać myśleć o nich jako o praktyce 'dla kogoś', a zacząć rozumieć je jako pracę z własną relacją do tej osoby. To kompletnie przesuwa ciężar etyczny - nie pytamy wtedy 'czy wolno mi to zrobić dla niej', tylko 'co mówi o mnie to, co chcę afirmować'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Pelagiusza86 i to jest chyba najdojrzalsze ujęcie w tej rozmowie. Kiedy reformulujesz to jako pracę z relacją, a nie pracę 'na kimś', odpada cały problem zgody. Bo swój stosunek do kogoś możesz kształtować bez jego wiedzy - to twój wewnętrzny obszar. Problem pojawia się wtedy, gdy afirmacja staje się oczekiwaniem, że ta osoba się zmieni. Wtedy to już nie jest praca z sobą, tylko projekcja.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@unakitka)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie mam pytanie do tego, co napisała Pelagiusza86. Jeśli pracuję ze swoją relacją do bliskiej osoby i moje nastawienie do niej się zmienia - to realnie zmienia się moje zachowanie wobec niej, prawda? Ona to czuje. Czyli jednak na nią wpływam, tylko pośrednio. Czy to zmienia cokolwiek etycznie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Unakitka to bardzo trafne spostrzeżenie. I tak, to wpływa. Ale tu jest fundamentalna różnica: wpływasz przez zmianę siebie, nie przez próbę wygenerowania zmiany w niej. To samo co między mówieniem komuś 'zmień się' a samemu stawaniem się spokojniejszym w relacji z nim. Jedna droga idzie przez ciebie, druga idzie przez niego bez jego wiedzy. Etycznie to nieporównywalne.


Odpowiedz
(@wezuwianit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Bylica dzięki za to rozróżnienie, to naprawdę mi coś rozjaśniło. Myślałam, że wpływ to wpływ i koniec. A tu okazuje się, że droga ma znaczenie.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Bylica a czy ta zasada stosuje się też do wizualizacji? Bo słyszałem o technikach, gdzie wizualizujesz konkretną scenę z udziałem kogoś bliskiego - wyobrażasz sobie, że jest szczęśliwy, że się śmieje, że coś mu wychodzi. To jest ta sama kategoria co afirmacje dla kogoś, czy coś innego?


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Ryszard wizualizacja z udziałem innej osoby to według mnie mocniejsza forma niż sama afirmacja słowna, bo angażuje więcej zmysłów i więcej energii intencji. Ale zasada chyba ta sama - liczy się to, czy wizualizujesz jej dobro ogólnie, czy konkretne zachowanie, które chcesz żeby przejawiła.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dominisia01 tu bym ostrożnie z tym 'mocniejsza forma przez więcej energii intencji' - to jest twierdzenie, które wymaga uzasadnienia. Nie ma prostej skali: słowo = mniej energii, obraz = więcej energii. Różne tradycje mają różne podejścia do tego, co niesie większy ładunek intencji. Co więcej, mocno zaangażowana emocjonalnie afirmacja słowna może działać inaczej niż mechanicznie wykonana wizualizacja. Nie ustawiałabym hierarchii tak prosto.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Bylica no dobrze, może za szybko to powiedziałam. Ale z własnej praktyki czuję, że kiedy do afirmacji dodaję obraz, coś jest inaczej. Może to kwestia mojego skupienia, nie samej 'mocy'.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Ryszard poruszył temat wizualizacji i to ciekawy kierunek. W wielu tradycjach pracy z umysłem wizualizacja jest o tyle inna od afirmacji, że nie angażuje języka - a język w pewnych podejściach jest uważany za szczególnie wiążący, bo werbalizacja intencji to coś więcej niż samo myślenie. Ale to już trochę zależy od tradycji, w której się pracuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Pelagiusza86 co to znaczy ze język jest 'wiążący'? Możesz to rozwinąć, bo nie za bardzo rozumiem.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Szymek84 chodzi o to, że w wielu tradycjach magicznych i duchowych słowo wypowiedziane lub zapisane traktuje się jako akt kreacji, nie tylko opis. Kiedy coś nazywasz, nadajesz temu formę. Dlatego np. w zaklęciach słowa są nośnikiem intencji, nie tylko ich opakowaniem. Afirmacja werbalna w tym rozumieniu to nie tylko myśl - to formowanie rzeczywistości przez język. Stąd przekonanie, że to inna kategoria niż samo wyobrażenie.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Pelagiusza86 to ważne uzupełnienie. Warto dodać, że z perspektywy psychologii ten sam efekt opisuje się inaczej - werbalizacja uruchamia inne obszary przetwarzania niż samo wyobrażanie. Kiedy piszesz lub wypowiadasz afirmację, angażujesz językowe struktury umysłu, które mają silniejszy wpływ na przekonania niż czysty obraz. Efekt może być podobny, ale mechanizm całkiem inny. To dlatego dziennikarze mówią, że pisanie myśli zmienia je bardziej niż samo myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie proste pytanie: czy w ogóle jest jakaś forma afirmacji dla kogoś, którą wszyscy tutaj uznaliby za bezpieczną i etyczną? Bo z rozmowy wynika, że prawie każda wersja ma jakieś zastrzeżenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Karinka54 myślę, że najbezpieczniejsza forma to ta, która nie definiuje stanu docelowego osoby, tylko wspiera jej własną sprawczość. Czyli nie 'niech będzie spokojna' - bo nakładasz swoje wyobrażenie spokoju - ale coś w rodzaju 'niech znajdzie w sobie to, czego potrzebuje'. To zostawia przestrzeń dla tej osoby. Choć i tu ktoś mógłby zapytać, kto decyduje, że czegokolwiek potrzebuje.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Bylica to brzmi bardzo ostrożnie i rozumiem czemu, ale czy nie za bardzo komplikujemy? W życiu codziennym mówimy 'trzymam za ciebie kciuki' i nikt nie pyta o zgodę. Czy afirmacja to naprawdę tak duże zobowiązanie etyczne że trzeba calibrować każde słowo?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kostroma 'trzymam kciuki' to wyrażenie życzenia, a nie intencjonalna praktyka powtarzana regularnie z nastawieniem na zmianę czyjegoś stanu. Różnica jest w tym, jak bardzo świadomie angażujesz się w proces. Przypadkowe dobre życzenie to co innego niż regularna sesja, w której siadasz, skupiasz się i wyobrażasz sobie, że ktoś się zmienia zgodnie z twoją wizją. Im bardziej świadoma i systematyczna praktyka, tym mocniej staje się sposóbm - i tym większa odpowiedzialność za to, dokąd ją kierujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Protazy, ale to rozróżnienie 'przypadkowe życzenie vs regularna praktyka' - gdzie leży granica? Jeżeli codziennie rano myślę o kimś dobrze, ale nie robię z tego żadnego rytuału, nie wypowiadam żadnych słów - czy to już jest ta 'intencjonalna praktyka'? Bo mi się zdaje, że samo regularność nie wystarczy żeby to było coś więcej niż życzliwość.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Kostroma to dobre pytanie i myślę, że właśnie intencja i świadomość procesu jest tu kluczem, nie sama regularność. Codzienne myślenie o kimś z życzliwością to naturalny przepływ relacji. Ale jeśli siadasz z zamiarem 'teraz wpłynę na stan tej osoby' i robisz to metodycznie, zmienia się jakość tej czynności. Różnica jest w tym, co ty sama w to wkładasz - nie w to, co trafia do tej osoby.


Odpowiedz
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Bylica a skąd mam wiedzieć czy ta 'jakość czynności' faktycznie coś zminia? Tzn. skąd wiem że to nie jest po prostu jedno i to samo, tylko ja to nazyam inaczej w głowie?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Szymek84 to uczciwe pytanie. Szczerze - z zewnątrz może nie być widać różnicy. Ale praktyka afirmacyjna jest zazwyczaj świadoma, nakierowana i powtarzalna w określony sposób. Natomiast masz rację, że granica jest płynna i każdy sam musi ją dla siebie wyznaczyć. Nie ma obiektywnego kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Trochę się gubię w tym, co tutaj czytam. Chciałam zapytać o coś bardziej podstawowego - czy jeśli medytuję i podczas medytacji po prostu mam kogoś w sercu, bez żadnych słów, bez obrazów, tylko takie... ciepłe skupienie na tej osobie - to czy to w ogóle należy do tej samej kategorii?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Wisnia to co opisujesz brzmi bardziej jak metta, czyli medytacja miłującej dobroci znana z tradycji buddyjskich. Tam intencją jest kultywowanie własnej życzliwości, a nie zmiana stanu innej osoby. Etycznie to zupełnie inna rozmowa niż afirmacje projektowane na kogoś.


Odpowiedz
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 162

@Pelagiusza86 dziękuję, nie wiedziałam jak to nazwać. Czyli metta to nie to samo co afirmacje dla kogoś?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Wisnia to nie to samo. W metta pracujesz nad własnym stanem - rozwijasz życzliwość w sobie, a jej kierowanie na kogoś jest wtórne. W afirmacjach projektowanych na kogoś punkt wyjścia jest odwrotny - zaczynasz od zdefiniowania, co ta osoba ma czuć lub osiągnąć. To istotna różnica, choć na zewnątrz obie czynności wyglądają podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@unakitka)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie, bo to mnie nurtuje od początku tego wątku - czy ktokolwiek tutaj faktycznie praktykuje afirmacje dla kogoś bliskiego regularnie? Nie teoretycznie, ale naprawdę? Bo całą dyskusję widzę bardziej filozoficzną niż opartą na doświadczeniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Unakitka ja robiłam. Przez jakieś dwa miesiące codziennie powtarzałam afirmacje zdrowotne dla mamy. Nie powiem jej że to robiłam, bo by się śmiała. Nie wiem czy 'zadziałało' bo mama równocześnie zaczęła lepiej się odżywiać, więc ciężko oddzielić. Ale ja czułam że robię coś, że nie jestem bezsilna.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Dominisia01 to poczucie że coś robisz i nie jesteś bezsilna jest moim zdaniem bardzo niedoceniane w tej dyskusji. Może główna wartość tych afirmacji dla bliskich jest właśnie po stronie praktykującego - coś z bezsilnością, z troską, z tym że chcesz pomóc a nie możesz?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kostroma to bardzo ważna obserwacja. I ona też tłumaczy, dlaczego te praktyki są tak szeroko stosowane niezależnie od przekonań - dają poczucie sprawczości tam, gdzie obiektywnie jej nie ma. Pytanie czy to wartość sama w sobie, czy ryzyko, że zamiast działać realnie, zaspakajamy potrzebę działania iluzją.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

ale chyba nie jest tak, że poczucie sprawczości to 'tylko iluzja'? Psychologicznie stan osoby, która czuje że coś robi, że nie odpuściła, jest inny. I to może realnie wpływać na relację, bo ona sama jest spokojniejsza, bardziej obecna. Czy to nie jest właśnie ten mechanizm o którym mówiliście wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Ryszard tak, dokładnie ten mechanizm. Ale Protazy nie mówił że to iluzja w sensie bezwartościowym - raczej że warto wiedzieć, po której stronie jest efekt. Bo jeśli myślisz, że afirmacje 'leczą mamę', a naprawdę pomagają tobie się uspokoić i przez to lepiej się nią opiekujesz - to jest prawdziwy efekt, tylko gdzie indziej niż myślałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do Bylicy albo Protazego - czy jest jakaś różnica jeśli ta osoba, dla której robimy afirmacje, sama by tego chciała gdyby zapytać? Czyli nie ma zgody bo nie zapytaliśmy, ale prawdopodobnie by ją wyraziła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Karinka54 to rozróżnienie ma znaczenie etyczne. Prawdopodobna zgoda to nie to samo co rzeczywista zgoda, ale zmienia moralny ciężar sytuacji. Natomiast ostrzegam przed jedną pułapką - bardzo łatwo jest sobie wmówić, że 'ona by chciała', szczególnie kiedy sami chcemy działać. To jest miejsce, gdzie trzeba być wobec siebie bardzo uczciwym.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Dobra a jak ktoś bliski ma problem z którym sam sobie nie radzi i nie przyjmuje pomocy z zewnątrz - to co? Siedzimy z rękami skrzyżowanymi? To trochę bez sensu żeby mieć metodę i jej nie używać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Szymek84 rozumiem ten impuls, ale zwróć uwagę na co to jest odpowiedź. Afirmacje dla kogoś nie są ekwiwalentem terapii, lekarstwa ani realnej pomocy. Mogą wspierać twój własny spokój i życzliwość wobec tej osoby, ale nie zastąpią rozmowy, obecności ani profesjonalnego wsparcia gdy jest potrzebne. Jeśli jesteś bezsilny, warto się z tym zmierzyć - a nie szukać poczucia działania w praktyce, która go nie zastąpi.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Szymek84 ale Bylica ma rację w tym sensie że to nie jest 'albo afirmacje albo nic'. Możesz robić i jedno i drugie. Afirmacje jako coś dla siebie, żeby nie zwariować z bezsilności, i równocześnie szukać realnych dróg pomocy. Chyba że zaczynasz wierzyć że same afirmacje wystarczą - to wtedy faktycznie jest problem.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Dominisia01 chyba dobrze zamyka jeden z wątków tej rozmowy. Afirmacje dla bliskich mają sens jako praktyka - ale ich granice są tam, gdzie zaczyna się myślenie, że zastępują coś realnego albo że mamy prawo definiować czyjś docelowy stan. Pytanie o etykę nie ma tu jednej odpowiedzi, bo zależy od tego, co wkładamy w tę praktykę i czego od niej oczekujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co napisał Protazy na końcu - że granica jest tam gdzie zaczynamy wierzyć, że zastępujemy coś realnego - to chyba najważniejsze zdanie w tym wątku. Ale mam pytanie do Bylicy albo kogokolwiek kto praktykuje: jak to wygląda w praktyce? Tzn. jak rozpoznać u siebie ten moment kiedy przechodzisz z 'robię to dla siebie, żeby się nie rozsypać' w 'robię to bo wierzę że to zmieni tę osobę'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Karinka54 to dobre pytanie i szczerze - nie ma jednej wyraźnej granicy. Ale kilka sygnałów ostrzegawczych: zaczynasz oceniać rezultaty zachowania tej osoby i szukać 'dowodów' działania, rezygnujesz z realnych rozmów bo 'rytuał to załatwi', albo czujesz się winna gdy ta osoba się nie zmienia. To są momenty kiedy warto się zatrzymać.


Odpowiedz
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 162

@Bylica a co z sytuacją odwrotną? Tzn. robisz afirmacje dla kogoś, wiesz że to głównie dla siebie, ale zaczynasz przy tym czuć się lepiej z czymś na co nie masz wpływu. Czy to dobry znak czy właśnie ten pułapkowy?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Wisnia to zależy od tego co 'czuć się lepiej' tu oznacza. Jeśli chodzi o spokój i akceptację - to brzmi zdrowo, to jest właśnie ten mechanizm o którym mówił Kostroma wcześniej. Ale jeśli to jest ulga bo 'coś zrobiłam i teraz czekam na efekty' - to może być właśnie ta pułapka. Różnica jest subtelna ale ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Dobra ale czy ktoś mógłby mi wyjaśnić jedną rzecz bo naprawdę nie rozumiem - jeżeli afirmacje dla bliskich 'działają głównie na mnie', to czym się różni to od zwykłej modlitwy? Bo ludzie się modlą za innych od tysięcy lat i nikt nie robi z tego dyskusji etycznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Szymek84 podobieństwo jest realne i warto je zauważyć. Różnica leży głównie w intencji i mechanizmie. Modlitwa w większości tradycji jest prośbą skierowaną do siły zewnętrznej - 'niech się stanie jeśli taka wola'. Afirmacje projektowane na kogoś często zakładają bezpośrednie oddziaływanie między umysłami. To inne założenie o tym jak rzeczywistość działa.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

ale to rozróżnienie jest trochę akademickie, nie? W praktyce osoba która się modli 'Boże spraw żeby córka wróciła do zdrowia' i osoba która powtarza 'moja córka jest zdrowa i silna' - obie kierują intencję na tę samą osobę bez jej zgody. Gdzie tu konkretna różnica etyczna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Ryszard różnica jest dokładnie tam gdzie powiedział Protazy - w założeniu o mechanizmie. Jeśli wierzysz że afirmacja bezpośrednio wpływa na stan osoby trzeciej, to bierzesz odpowiedzialność za definiowanie jej stanu docelowego. W modlitwie oddajesz tę odpowiedzialność dalej. To może brzmieć subtelnie, ale przy bardziej zaawansowanych praktykach ta różnica staje się bardzo konkretna.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@unakitka)
Połączone: 2 lata temu

Zostanę przy tym co zapytałam wcześniej, bo nadal nie dostałam odpowiedzi od osoby która naprawdę praktykuje regularnie. Dominisia01 mówiła o dwóch miesiącach. Czy ktoś jeszcze? Bo ta dyskusja jest teoretycznie bardzo bogata, ale chciałabym usłyszeć więcej z doświadczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Unakitka ja praktykowałam przez jakiś czas afirmacje dla brata, który miał ciężki okres. Nie mówiłam mu o tym. Nie wiem czy coś 'zadzałało' po jego stronie, ale mnie to pomagało nie dzwonić do niego co drugi dzień z pytaniem czy już lepiej, bo wiedziałam że mogę coś zrobić w tym czasie. To brzmi może śmiesznie ale naprawdę zmnieniło moje zachowanie wobec niego.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Kostroma dokładnie tak samo u mnie. Właśnie o tym pisałam - to co się zmienia to twoje zachowanie, twój spokój, twoja obecność. I to może paradoksalnie więcej zrobić dla tej osoby niż jakikolwiek bezpośredni wpływ energetyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam takie sceptyczne pytanie - czy nie jest tak, że cały ten etyczny wymiar to trochę nadbudówka? Tzn. życzenie komuś dobrze bez wiedzy tej osoby wydaje się tak nieszkodliwe, że cała ta dyskusja o zgodzie i granicach trochę... nie wiem, może przesadza?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Pelcia rozumiem tę intuicję, ale właśnie dlatego ten wątek jest użyteczny - żeby zobaczyć gdzie ta granica naprawdę leży. Życzenie dobrze jest nieszkodliwe. Problem zaczyna się gdy chcemy komuś 'pomóc' w sposób który sami definiujemy, bez jego udziału. Afirmacja 'chcę żeby moja przyjaciółka rzuciła tego chłopaka' jest już czymś innym niż 'chcę żeby była szczęśliwa'. Widzisz różnicę?


Odpowiedz
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Bylica no tak, te dwa przykłady są bardzo różne. Ale w praktyce chyba nikt nie robi afirmacji żeby skrzywdzić kogoś bliskiego, tylko właśnie z troski. Skąd ta traska o etykę skoro intencja jest dobra?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Pelcia intencja to za mało. Dobre intencje to warunek konieczny ale nie wystarczający. Historia praktyk magicznych i duchowych jest pełna przykładów, gdzie ktoś robił coś 'dla dobra' drugiej osoby definiując to dobro zupełnie według siebie. Stąd ta ostrożność.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie, może trochę z boku - czy jeśli ktoś nam sam powie że potrzebuje wsparcia i że lubi takie rzeczy, ale nie powie wprost 'rób afirmacje za mnie', to czy to jest wystarczająca zgoda? Czy muszę pytać dosłownie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Oracle96 to jest sensowne pytanie. Kontekst i relacja mają znaczenie. Jeśli ktoś wie że praktykujesz i otwarcie mówi że chciałby twojego wsparcia energetycznego - to masz realną podstawę. Dosłowne pytanie nie jest zawsze konieczne, ale im bliżej granicy między wspieraniem a definiowaniem stanu tej osoby, tym wyraźniejsza zgoda jest ważniejsza.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: