Forum

Asystent AI
Afirmacje a cyklicz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a cykliczność życia - czy powinny się zmieniać sezonowo?

Strona 1 / 2

Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ostatnio sporo o afirmacjach i zastanawiam się, czy to nie jest tak, że używamy tej samej formułki przez cały rok, a tymczasem my sami się zmieniamy, nasze potrzeby się zmieniają, pory roku się zmieniają. Czy nie powinniśmy dopasowywać afirmacji do tego, co się dzieje wokół i w nas? Np. wiosną coś innego, jesienią coś innego. Albo przy nowiu coś innego niż przy pełni. Pytam szczerze, bo trochę sceptycznie do tego podchodzę, ale może coś w tym jest.


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Pracuję z czakrami od kilku lat i zauważyłam, że np. wiosną naturalnie otwiera się czakra serca i wtedy afirmacje związane z miłością do siebie jakby łatwiej wchodzą. Jesienią bardziej czuję potrzebę pracy z korzeniami, z czakrą podstawy, więc i afirmacje sam przez się skręcają w stronę bezpieczeństwa i stabilizacji. Nie wiem, czy to reguła, czy moje własne doświadczenie, ale dla mnie sezonowość działa. Celestynko, a Ty co o tym myślisz? Bo wiem, że pracujesz z tym długo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Irenka.1 Zmieniać afirmacje sezonowo można, ale tu jest pewna pułapka, o której mało kto mówi. Jeśli ciągle zmieniasz formułę, to umysł nie ma czasu zakorzenić nowego przekonania. Afirmacja działa przez powtarzalność i warstwy. Kiedy zmieniasz ją co miesiąc albo co nów, to pracujesz bardziej nad świadomością intencji niż nad faktyczną zmianą przekonania na głębszym poziomie. To są dwie różne rzeczy. Sezonowość ma sens, ale nie jako wymówka do ciągłego szukania „nowej lepszej” formuły. Pytanie do Ciebie, Irenko: jak długo utrzymujesz jedną afirmację, zanim ją zmieniasz?


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Celestynka A ile czasu w takim razie potrzebuje umysł, żeby „zakorzenić” przekonanie? Bo czytałam o tych 21 dniach i o 66 dniach i każde źródło mówi co innego. To w końcu ile?


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Też to zauważyłam, że jedna formuła przez cały rok zaczyna z czasem brzmieć pusto. Powtarzam afirmacje od jakichś trzech lat regularnie i na początku robiłam to samo zdanie przez miesiące. Działało przez chwilę, potem jakby mózg się do tego przyzwyczajał i przestawał reagować. Zaczęłam zmieniać co miesiąc i poczułam różnicę. Ale czy to kwestia pór roku, czy po prostu zmiany samej w sobie? Nie jestem pewna, czy księżyc tu cokolwiek robi, czy to bardziej nasza psychika po prostu potrzebuje nowości.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam podobne pytanie. Czy jeśli ktoś zmienia afirmacje przy każdym nowiu, to nie jest tak, że robi to bardziej rytualnie, symbolicznie, niż faktycznie przeprogramowuje cokolwiek? Tzn. nów jako moment „startu” wydaje mi się bardziej motywacyjny niż magiczny. Czy te cykle księżycowe naprawdę coś robią z przyswajaniem afirmacji, czy to tylko ładny kontekst?


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Te 21 dni to uproszczenie, które się przyjęło od Maxwella Maltza i zostało wyrwane z kontekstu. On pisał o minimum 21 dniach, a ludzie zapamiętali, że tyle wystarczy. Badania Phillippy Lally pokazują, że średnio to około 66 dni, ale zakres był od 18 do 254 dni w zależności od osoby i złożoności nawyku. Więc nie ma jednej odpowiedzi. Natomiast przy afirmacjach chodzi o coś innego niż nawyk ruchowy, więc te liczby i tak są tylko orientacyjne. Ważniejsze pytanie to czy afirmacja wzbudza w Tobie opór, czy nie. Jeśli wzbudza silny opór, to znaczy, że pracujesz nad czymś głęboko zakorzenionym i potrzebujesz więcej czasu i innej formy pracy, nie tylko powtarzania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Celestynka U mnie to zależy. Przy czakrze podstawy trzymałam jedną afirmację przez trzy miesiące, bo czułam, że to wymaga dłuższej pracy. Przy czakrze gardła zmieniałam po miesiącu, bo tam blokada była inna, bardziej sytuacyjna. Ale mam teraz wątpliwość po tym co piszesz: może to, co brałam za gotowość do zmiany, to był właśnie ten opór, który kazał mi uciekać od trudniejszej formuły? To jest do przemyślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja przez lata robiłam różnie i doszłam do wniosku, że najlepiej działa u mnie połączenie jednej stałej afirmacji, takiej osiowej, z drobnymi zmianami pomocniczymi przy porach roku. Ta osiowa zostaje przez długi czas, bo dotyczy czegoś głębokiego w moim systemie przekonań. A te sezonowe to raczej uzupełnienia, coś jak dodatkowe wsparcie dla tej głównej. Wiosną np. dodaję coś o otwartości, zimą coś o spokoju i odpoczynku. Nie zastępuję jednej drugą, tylko buduję warstwowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Wandka_61 To mi się podoba, ta idea osiowej afirmacji. Ale jak ją wybrać? Skąd wiadomo, co jest tym „głębokim przekonaniem” do zmiany, a co tylko chwilową potrzebą? Bo u mnie problem jest taki, że jak siadam do tego na spokojnie, to nagle wszystko wydaje mi się ważne i nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Ojej, dopiero czytam i jestem pod wrażeniem, tyle tu mądrości. Mam pytanie trochę z boku: czy afirmacje przy nowiu i pełni powinny być inne, czy to w ogóle ma znaczenie? Gdzieś czytałam, że nów to czas sadzenia intencji, a pełnia to czas kulminacji. Więc może przy nowiu afirmacje o tym czego chcemy, a przy pełni o tym co już mamy? Ale nie wiem, czy to ma realne przełożenie na efekty, czy to tylko symbolika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Nyja95 Ta symbolika nów-pełnia pochodzi z tradycji agrarnych, gdzie obserwowano wpływ księżyca na wilgotność gleby i kiełkowanie. Przeniesienie tego na pracę z umysłem to już interpretacja, nie fakt. Astrologicznie nów to rzeczywiście moment, który niesie energię początku, bo Słońce i Księżyc są w koniunkcji. Ale czy to przekłada się na to, że afirmacja zasiana przy nowiu „urośnie lepiej”? Szczerze mówiąc, nie mam na to żadnego twardego potwierdzenia, ani astrologicznego, ani psychologicznego. Mam raczej wrażenie, że rytm księżycowy pomaga przede wszystkim w budowaniu regularności praktyki, a to z kolei ma realny wpływ. Czy ktoś tu naprawdę porównywał efekty afirmacji przy nowiu kontra bez tego rytmu?


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Prowadziłam notatki przez prawie rok, właśnie porównując różne podejścia, i powiem Wam jedno: nie zauważyłam żadnej wyraźnej różnicy między afirmacjami robionymi przy nowiu a tymi robionymi bez żadnego rytmu księżycowego, jeśli chodzi o zewnętrzne efekty. Natomiast zauważyłam ogromną różnicę między afirmacjami robionymi regularnie a tymi robionymi „kińy mi się przypomni”. Rytm księżycowy pomógł mi właśnie dlatego, że dał mi strukturę i regularność. Więc może Ferdek ma rację, że to nie księżyc, tylko dyscyplina.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chiromantka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Kunegunda to co piszesz jest bardzo cenne bo konkretne. Mam pytanie: czy w tych notatkach uwzględniałaś też to, w jakim byłaś stanie emocjonalnym, kiedy robiłaś afirmacje? Bo mi się wydaję, że emocje podczas wypowiadania mają większy wpływ na skuteczność niż faza księżyca. Jak jesteś w tym flatem emocjonalnym i mówisz na autopilocie, to mało który nów Ci pomoże.


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Chiromantka92 Notowałam też nastrój w skali 1-5, żeby mieć jakiś punkt odniesienia. I masz rację, że to korelowało. Afirmacje robione w stanie neutralnym albo lekko pozytywnym wypadały lepiej w moich obserwacjach niż te robione w silnych emocjach, zarówno bardzo złych, jak i bardzo euforycznych. Przy euforii też jest problem, bo umysł krytyczny chwilowo milknie, ale to trwa krótko i potem wraca ze zdwojoną siłą.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Trochę zgubiłem się w tej rozmowie. Czy możecie mi powiedzieć po ludzku: jeśli dopiero zaczynam z afirmacjami, to czy powinienem od razu kombinować z fazami księżyca i porami roku, czy najpierw po prostu zacząć i się nie rozpraszać? Czytam to wszystko i mam wrażenie, że zanim cokolwiek zacznę, muszę mieć plan na cały rok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jeremiasz Zacznij od jednej afirmacji i powtarzaj ją codziennie przez co najmniej miesiąc, dwa. Bez księżyca, bez pór roku, bez planowania na rok. Sezonowość i rytmy mają sens dopiero kiedy masz już jakieś własne doświadczenie z afirmacjami i czujesz, kiedy coś przestaje działać. Jeśli zaczniesz od systemu, to możliwe, że spędzisz pierwsze tygodnie na szukaniu „idealnej” afirmacji pod nów w Bliźniętach zamiast po prostu powiedzieć sobie to jedno zdanie rano. System jest dla kogoś, kto już ma fundament. Nie dla kogoś, kto dopiero kopie grunt.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za tę rozmowę, czytam od początku i mnóstwo mi tu rozjaśniło. Mam jedno małe pytanie: czy afirmacje wypowiadane głośno działają inaczej niż te myślane po cichu albo pisane? Pytam, bo mi osobiście łatwiej pisać niż mówić, szczególnie jak mówię coś o sobie pozytywnego, to czuję wewnętrzny opór, który przy pisaniu jest mniejszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Ilonka_57 Ten opór przy mówieniu głośno to jest właśnie sygnał, że afirmacja dotknęła czegoś prawdziwego. Piszę z własnego doświadczenia: u mnie pisanie było dużo łatwiejsze na początku i myślałam, że to znaczy, że lepiej działa. Ale kiedy zaczęłam mówić głośno i obserwować, gdzie czuję ścisk w gardle albo potrzebę śmiechu, to tam właśnie była praca do zrobienia. Nie twierdzę, że pisanie nie działa, bo działa. Ale ten opór przy mówieniu warto nie omijać.


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do sedna tematu, bo mi zależy na tej kwestii sezonowości: rozumiem argumenty za stałą formułą i za strukturą. Ale czy ktoś z Was czuje, że zimą naprawdę potrzebuje innych afirmacji niż latem? Nie chodzi mi o teorię, tylko o to osobiste poczucie. Bo ja np. zimą czuję się zupełnie inną osobą niż latem i wydaje mi się, że mówienie sobie zimą „jestem pełna energii i działam” brzmi jak kpina, bo moje ciało dosłownie domaga się spowolnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Tak, naprawdę czuję tę różnicę. Zimą moje afirmacje są bardziej do wewnątrz, skupione na spokoju i zasobach. Latem zupełnie inaczej, tam chodzi o działanie i otwartość. Nie wiem czy to pory roku same w sobie, czy po prostu mój rytm biologiczny, ale ciało wyraźnie czuje co w danym momencie potrzebuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Wandka_61 A jak rozróżniasz to, czy to naprawdę sezon robi różnicę, czy po prostu twój nastrój się zmienia i dostosujesz afirmację do nastroju? Bo to są dwie różne rzeczy. Pierwsze zakłada jakiś zewnętrzny cykl, drugie to zwykła elastyczność.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ferdek Szczerze? Nie rozróżniam tego w stu procentach. Ale zastanawiam się, czy w ogóle trzeba. Jeśli moje ciało reaguje na zmianę pory roku i to wpływa na to, czego potrzebuję, to czy nieważne skąd to pochodzi, ważne że afirmacja odpowiada aktualnemu stanowi?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Ferdek To ważne rozróżnienie, które poruszyłeś. Tylko że nawet jeśli to nastrój, a nie pora roku, mechanizm jest ten sam. Umysł lepiej przyjmuje afirmacje, które brzmią spójnie z aktualnym stanem wewnętrznym. Zimowa apatia i letnia energia to realne stany biologiczne, niezależnie czy je nazwiemy sezonowymi czy nastrojowymi.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam takie pytanie, może trochę z boku: czy w takim razie afirmacje o tym, że mam energię i działam skutecznie, powiedziane zimą kiedy wszystko zwalnia, nie będą po prostu fałszywe dla mojego umysłu? Tzn. czy umysł nie odrzuci czegoś, co jest sprzeczne z aktualnym stanem ciała?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Domowik Dokładnie o to chodzi. Afirmacja, która jest zbyt odległa od aktualnego stanu, wywołuje efekt odwrotny. Umysł porównuje ją z rzeczywistością i zamiast uwierzyć, zaczyna produkować kontrargumenty. To jeden z powodów, dla których afirmacje w stylu 'jestem bogaty i szczęśliwy' często nie działają, kiedy ktoś siedzi z debetem na koncie.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Celestynka A jak to pogodzić z tym, co wcześniej mówiłaś o zakorzenianiu jednej afirmacji przez co najmniej dwa miesiące? Bo jeśli stan zimowy trwa trzy miesiące i naprawdę różni się od letniego, to chyba warto zmienić formułę na czas sezonu, prawda?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Irenka.1 Masz rację, że to napięcie istnieje. Myślę, że kluczem jest to, o czym mówiła Wandka, czyli osiowa afirmacja zostaje, ale jej brzmienie może się lekko korygować. Nie zmieniasz tematu, tylko poziom intensywności albo czas gramatyczny. Na przykład zimą 'otwieram się na zasoby, które są we mnie' zamiast letniego 'działam i tworzę z pełną energią'. Rdzeń ten sam, forma inna.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Celestynka To bardzo konkretne, dziękuję. Ale mam wątpliwość: skąd wiem, czy moja afirmacja 'zimowa' nie jest po prostu usprawiedliwieniem dla lenistwa? Pytam serio, bo sama u siebie widzę pokusę, żeby powiedzieć 'to nie czas na działanie, czas na odpoczynek' i siedzieć bezczynnie, tylko że zamiast to przyznać wprost, okraję to w sezonową filozofię.


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Spellbound To uczciwe pytanie i chyba jedno z ważniejszych w tym wątku. Prowadząc notatki przez ten rok, zauważyłam właśnie takie rzeczy u siebie. Raz w grudniu napisałam sobie, że 'odpoczywam i gromadzę siły', a po miesiącu zobaczyłam, że to był miesiąc, w którym nic nie zrobiłam i czułam się z tym coraz gorzej. Afirmacja odzwierciedlała nie stan naturalny, tylko chęć ucieczki.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Kunegunda I co potem zrobiłaś z tą afirmacją? Zmieniłaś ją, skończyłaś, czy tylko zmieniłaś interpretację?


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Spellbound Zmieniłam na bardziej neutralną, taką, która nie dawała mi pretekstu. Zamiast 'odpoczywam' napisałam 'słucham siebie i robię to, co naprawdę potrzebne'. To małe przesunięcie semantyczne, ale mózg inaczej to czyta. 'Słucham siebie' zostawia otwarte, czy to odpoczynek, czy działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i myślę, że chyba sama popełniam ten błąd co Spellbound opisuje. Mam pytanie: czy jest jakiś sposób, żeby odróżnić afirmację, która naprawdę mi służy od takiej, która tylko mnie uspokaja, że nic nie robię? Bo z zewnątrz brzmią tak samo.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Nyja95 Jeden prosty test: jak się czujesz kilka tygodni po regularnym powtarzaniu tej afirmacji? Czy masz więcej energii i spokoju, czy narastające poczucie stagnacji i ukrytego niepokoju? Afirmacja, która naprawdę służy, nawet spokojna, nie generuje wewnętrznego niepokoju. Ta, która jest ucieczką, zostawia coś jak cichy wyrzut sumienia.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Celestynka A jeśli tego wewnętrznego niepokoju w ogóle nie zauważam, bo afirmacja mnie skutecznie od niego odcina? Brzmi to trochę jak błędne koło, bo jak mam sprawdzić sposób tym samym sposóbm, które może nie działać dobrze?


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Jeremiasz Dobre pytanie. Właśnie dlatego notatki mają sens, o których pisała Kunegunda. Kiedy zapisujesz swój stan przez kilka tygodni, masz zewnętrzny punkt odniesienia. Nie oceniasz afirmacji w tej chwili, tylko patrzysz wstecz na trend.


Odpowiedz
(@chiromantka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Ferdek Ale tu jest kolejny problem, bo notatki też piszesz ze swojej perspektywy, często w nastroju dnia. Ja probuję prowadzić dziennik od pół roku i widzę, że w złe dni piszę bardzo negatywnie o wszystkim, łącznie z afirmacjami, a w dobre wszystko wydaje mi sie działać. Jak z tego wyciągnąć rzetelny wniosek?


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Chiromantka92 Właśnie dlatego oceniałam nastrój liczbą przed pisaniem czegokolwiek. Surowa skala, żeby nie mylić oceny afirmacji z aktualnym stanem. To nie idealne, ale daje przynajmniej jakiś kontekst do późniejszego porównania. Bez tego masz rację, notatki mogą bardziej odbijać nastrój dnia niż faktyczny efekt afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego, o co pytałam na początku, bo rozmowa mi trochę uciekła w stronę notatek i samoewaluacji, co jest ciekawe, ale jednak. Czy ktoś z Was świadomie dostosowywał afirmacje do konkretnych pór roku i widzi w tym sens po czasie? Nie intuicyjnie, nie 'chyba', tylko naprawdę widzi różnicę między sezonowym podejściem a stałą formułą przez rok?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja tak, i po dwóch latach pracy sezonowej mogę powiedzieć, że stała formuła przez cały rok dawała mi poczucie wywiązania się z obowiązku, ale sezonowa daje poczucie, że naprawdę z sobą rozmawiam. Różnica jest subtelna, ale dla mnie bardzo realna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Wandka_61 To pięknie powiedziane, że sezonowa daje poczucie rozmowy z sobą. Myślę, że właśnie o to chodzi, żeby afirmacja nie była recytacją, tylko żywym kontaktem z tym, czego aktualnie potrzebuję. Sezonowość jest tylko jednym ze sposobów, żeby utrzymać tę żywość, ale nie jedynym.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Irenka.1 To 'żywy kontakt z tym, czego potrzebuję' brzmi dobrze, ale jak to praktycznie wygląda? Bo kiedy jestem w środku sezonu, często nie wiem, czego naprawdę potrzebuję, a czego tylko chcę w danej chwili. Czy sezonowość afirmacji w ogóle rozwiązuje ten problem, czy raczej go przesuwa?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ferdek Moim zdaniem przesuwa, ale w dobrą stronę. Zamiast pytać 'czego chcę teraz', pytasz 'czego potrzebuję w tym cyklu'. To inny poziom pytania. Zimą naturalnie wracam do podstaw, do bezpieczeństwa i oddechu. Latem afirmacje dotyczą działania i widoczności. Nie wymyślam tego, po prostu obserwuję, co wyłazi samo.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Wandka_61 Ale skąd wiesz, że to nie jest tylko racjonalizacja nastroju? Zimą czujesz się gorzej, więc mówisz sobie, że 'czas na bezpieczeństwo'. Latem jesteś w formie, więc 'czas na działanie'. Czy sezon naprawdę coś zmienia, czy to po prostu twój nastrój dyktuje afirmację?


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To pytanie Kornelii jest chyba najważniejsze w tym wątku i dobrze, że wróciło. Umysł bardzo sprawnie dopasowuje narrację do stanu, w którym jest. Sezonowość może być autentyczną odpowiedzią na rytm biologiczny, ale może być też bardzo eleganckim mechanizmem unikania. Różnica jest w tym, czy po afirmacji zimowej masz w końcu mniej lęku i więcej spokoju, czy tylko mniej wyrzutów sumienia, że nic nie robisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Celestynka A jak to sprawdzić w praktyce? Bo spokój i brak wyrzutów sumienia mogą wyglądać z zewnątrz tak samo. Szczególnie jeśli, jak mówiłaś wcześniej, sama afirmacja może odcinać od niepokoju.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Spellbound Zapytaj siebie, czy ta afirmacja pozwala ci zrobić coś, czego byś bez niej nie zrobiła, czy wręcz przeciwnie, zamyka ci drogę do działania. Zimowa afirmacja o spokoju, po której następuje jakaś forma aktywności, choćby planowanie czy refleksja, działa. Ta sama afirmacja, po której jest tylko kanapka i serial, to sygnał, że coś nie gra.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tego i mam pytanie do całej dyskusji: czy ktoś w ogóle sprawdzał afirmacje pod kątem faz księżyca, a nie tylko pór roku? Bo mam wrażenie, że księżyc zmienia się szybciej niż sezon i może być lepszym, bardziej precyzyjnym rytmem. Albo w ogóle nie ma znaczenia i to są dwa oddzielne tematy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Domowik Pracowałam przez jakiś czas z cyklami księżycowymi i afirmacjami. W nowiu coś zaczynam, nowe sformułowanie, nowy kierunek. W pełni sprawdzam, czy to, co sobie mówiłam, w ogóle pasuje z rzeczywistością. Ale szczerze, to bardzo szybki rytm i po jakimś czasie zaczynałam gubić wątek, bo zanim afirmacja zdążyła cokolwiek 'zrobić', już była kolejna faza.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Irenka.1 To ma sens, że zbyt szybki rytm przeszkadza. Ale czy nie jest tak, że w nowiu i tak czujesz się inaczej niż w pełnię, i może warto przynajmniej modulować ton afirmacji, nawet jeśli nie zmieniasz całej treści? Np. to samo zdanie, ale inaczej powiedziane?


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Domowik Właśnie to próbowałam robić przez trzy miesiące. Notowałam w dzienniku, jak brzmiała afirmacja w nowiu, a jak w pełnię. Co ciekawe, w nowiu spontanicznie pisałam zdania w czasie przyszłym: 'będę', 'zaczynam'. W pełnię w czasie teraźniejszym: 'jestem', 'mam'. Nie planowałam tego, tak wychodziło. Nie wiem, co to znaczy, ale wzorzec był na tyle powtarzalny, że go nie ignoruję.


Odpowiedz
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Kunegunda To jest bardzo ciekawe z tym czasem gramatycznym, bo wcześniej Celestynka mówiła właśnie o tym, że czas gramatyczny ma znaczenie dla umysłu. Czy uważasz, że to księżyc to powodował, czy może po prostu intuicja dobierała formę do nastroju?


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Nyja95 Szczerze, nie wiem i nie zamierzam tego rozstrzygać. Mnie interesuje wzorzec, nie jego przyczyna. Jeśli umysł sam sięga po inne formy w różnych fazach, to może warto mu po prostu na to pozwolić, zamiast narzucać jedną formułę przez cały rok.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z innego kąta, ale słucham i zastanawiam się nad czymś podstawowym: jeśli afirmacje mają 'przeprogramować' umysł, to jak długo taki efekt trwa? Bo jeśli zmieniamy je co sezon, to może nigdy niczego do końca nie przeprogramujemy, bo umysł nie zdąży.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jeremiasz To zależy, co rozumiesz przez 'przeprogramowanie'. Jeśli traktujesz afirmację jak kod instalowany jeden raz na zawsze, to zmiana sezonowa faktycznie może przeszkadzać. Ale jeśli traktujesz ją jak rozmowę z sobą, która ma różne tematy w różnych momentach życia, to zmiana nie przerywa procesu, tylko go kontynuuje. Problem jest wtedy, gdy co miesiąc skaczemy między zupełnie sprzecznymi przekonaniami. Wtedy umysł nie wie, w co wierzyć.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Celestynka A co ze stałą afirmacją jako bazą? Bo Wandka wspominała o 'osiowej afirmacji'. Czy twoja praktyka też zakłada coś, co zostaje przez cały rok, i coś, co się zmienia? Czy to jedno albo drugie?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Ferdek W moim przypadku jest jedna afirmacja, której nie zmieniam od lat, bo dotyczy czegoś bardzo podstawowego, czegoś, co chcę mieć zakorzenione niezależnie od pory roku. Przy niej mogą działać afirmacje sezonowe, ale to jak fundament i ściany. Fundament stoi cały rok, ściany możesz malować różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale żeby to działało, to ta osiowa afirmacja musi być na tyle ogólna, żeby nie wchodzić w konflikt z sezonową, prawda? Jak ją sformułować, żeby nie była ani zbyt ogólna, bezużyteczna, ani zbyt szczegółowa, bo wtedy ogranicza? To chyba najtrudniejsza część całego układu.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Spellbound U mnie osiowa jest o poczuciu bezpieczeństwa w sobie, bez odwołania do konkretnego działania ani celu. Coś w stylu: 'jestem wystarczająca taka, jaka jestem'. To brzmi banalnie, ale właśnie dlatego nie koliduje z niczym. Zimą mi pomaga znieść spowolnienie, latem nie blokuje ambicji. Sezonowe afirmacje są bardziej konkretne i właśnie mogą się zmieniać.


Odpowiedz
(@chiromantka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Wandka_61 A czy nie jest tak, że 'jestem wystarczająca' może być z kolei zagrożeniem dla motywacji? Bo jakbym sobie powtarzała przez cały rok, że jestem wystarczająca, to może bym przestała chcieć czegokolwiek więcej. Nie mówię, że tak jest, ale ta afirmacja ma dwa ostrza.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Chiromantka92 Miałam dokładnie taką samą obawę na początku. Ale zauważyłam, że to poczucie bycia wystarczającą w środku paradoksalnie daje mi więcej energii do działania, nie mniej. Kiedy działałam z pozycji 'nie jestem wystarczająca', to działałam głównie ze strachu, i to szybko mnie wyczerpywało. To inna jakość działania, nie mniejsze działanie.


Odpowiedz
(@chiromantka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Wandka_61 To co mówisz o działaniu z lęku kontra z poczucia wartości jest chyba kluczem do całej dyskusji. Tylko zastanawiam się, czy to w ogóle jest kwestia treści afirmacji, czy samego miejsca, z którego działamy? Bo można mieć świetnie skonstruowaną sezonową afirmację i mówić ją z poczucia, że coś mi brakuje. I odwrotnie, banalną afirmację całoroczną powiedzieć naprawdę z przekonaniem.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Chiromantka92 Masz rację i sama się nad tym zastanawiałam. Chyba nie da się tego oddzielić. Treść i intencja są ze sobą splecione. Ale mam wrażenie, że dobra treść przynajmniej nie utrudnia. Zła treść, czyli taka, która jest zbyt oderwana od tego, gdzie teraz jestem, może mi aktywnie przeszkadzać, bo umysł ją odrzuca zanim w ogóle dotrze.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Wandka_61 To jest interesująca teza, że umysł odrzuca afirmacje zbyt oderwane od rzeczywistości. Masz na to jakiś konkretny przykład? Bo wydaje mi się, że właśnie to jest argument za sezonowością, jeśli zimą jestem zmęczona i mówię sobie, że jestem pełna energii, to brzmi jak kłamstwo, a nie afirmacja.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ferdek Dokładnie o to mi chodziło. Pamiętam, jak próbowałam zimą afirmacji, które pisałam sobie latem. Brzmiały jak coś cudzego. Nie tyle kłamstwo, ile jakiś inny język. Jakbym czytała przepis dopasowany do innej kuchni.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z boku, ale chyba istotne: czy afirmacja ma opisywać stan, który chcemy osiągnąć, czy stan, który już mamy? Bo zależy od odpowiedzi na to pytanie, ta kwestia sezonowości wygląda zupełnie inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jeremiasz To jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo różne szkoły mówią różne rzeczy. Klasyczna afirmacja w stylu Coué zakłada, że mówimy w czasie teraźniejszym, jakby stan już był. Inne podejścia dopuszczają czas przyszły jako cel, do którego się kierujemy. Problem z afirmacją w czasie teraźniejszym, której nie czujesz jako prawdziwą, jest taki, że część umysłu aktywnie protestuje. Wtedy zamiast wzmocnienia możesz dostać wewnętrzny konflikt.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Celestynka A który sposób według ciebie działa lepiej? Bo z tego, co mówisz, wynika, że czas teraźniejszy może backfire'ować, jeśli nie wierzysz w to, co mówisz. Czy to znaczy, że lepiej używać czegoś w stylu 'coraz bardziej...' zamiast 'jestem...'?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Jeremiasz Forma 'coraz bardziej' albo 'uczę się' jest bezpieczniejsza, bo umysł jej nie kwestionuje tak ostro. Ale to też zależy od osoby. Ktoś z mocnym poczuciem sprawczości może spokojnie pracować w czasie teraźniejszym. Ktoś z silnym wewnętrznym krytykiem będzie miał z tym problem. Dlatego nie ma jednej dobrej formy dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co powiedziała wcześniej Kunegunda o spontanicznym przechodzeniu między czasem przyszłym a teraźniejszym w zależności od fazy księżyca. Jeśli to dzieje się naturalnie, bez narzucania, to może właśnie taki jest mechanizm: umysł sam dobiera formę do stanu. Pytanie, czy warto to kontrolować, czy raczej obserwować i podążać za tym.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Spellbound Ja przez pewien czas tylko obserwowałam, zanim zaczęłam cokolwiek planować. I mam wrażenie, że właśnie to obserwowanie dało mi więcej niż próby układania systemu z góry. System, który teraz mam, wynikł z obserwacji, nie z konceptu.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Kunegunda Czyli najpierw przez jaki czas notowałaś, co piszesz spontanicznie, a potem dopiero zaczęłaś to świadomie kształtować? Jak długo trwał ten etap obserwacji, zanim poczułaś, że masz dość materiału do wyciągnięcia wniosków?


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Irenka.1 Mniej więcej trzy cykle księżycowe, czyli coś koło dziesięciu tygodni. Ale uczciwie mówiąc, dopiero po pół roku zaczęłam widzieć powtarzający się wzorzec. Przy krótszym czasie mogłam to wszystko przypisać nastrojowi albo innymi czynnikom.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Kunegunda A jak odróżniałaś wzorzec związany z księżycem od wzorca związanego po prostu z własnym cyklem emocjonalnym? Bo mam wrażenie, że nasze huśtawki nastrojów mogą się nakładać na fazy księżyca i wtedy ciężko powiedzieć, co na co wpływa.


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Domowik Szczerze, nie odróżniałam i nie próbowałam. Dla mnie ważne było, że wzorzec istnieje i że jest powtarzalny. Skąd pochodzi, to już inne pytanie, i nie sądzę, żeby kiedykolwiek dało się na nie odpowiedzieć jednoznacznie. Ale wzorzec działa na mnie niezależnie od jego źródła.


Odpowiedz
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Kunegunda Dziękuję za to, że tak szczerze to opisałaś, bo to daje mi do myślenia. Zawsze chciałam wiedzieć 'dlaczego', zanim zaakceptuję 'co'. Może to jest właśnie mój problem z afirmacjami, bo cały czas szukam mechanizmu zamiast po prostu sprawdzić, czy działa.


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i trochę się gubię, bo wyszliśmy od pytania, czy zmieniać afirmacje sezonowo, a teraz jesteśmy przy księżycu, czasie gramatycznym i mechanizmach działania. Nie mówię, że to nieistotne, bo jest. Ale mam wrażenie, że nie odpowiedzieliśmy na coś podstawowego: jeśli ktoś zaczyna od zera, to czy w ogóle ma sens zaczynać od afirmacji sezonowych, czy najpierw wypracować jedną stałą, a potem myśleć o sezonowości?


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i myślę, że ma praktyczną odpowiedź. Na początku sezonowość wprowadza za dużo zmiennych. Nie wiesz jeszcze, co działa dla ciebie, więc zmienianie afirmacji co kwartał to trochę jak testowanie diety, zmieniając jednocześnie wszystko: kalorie, makra i pory posiłków. Niczego się z tego nie nauczysz. Najpierw jedna afirmacja, przez wystarczająco długi czas, żeby cokolwiek zaobserwować.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Celestynka I tu wracamy do pytania, które Jeremiasz zadał na początku: jak długo 'wystarczająco długo'? Bo jeśli mam tę samą afirmację przez rok, a potem zaczynam eksperymentować z sezonowością, to tracę rok na ustalenie podstawy. A jeśli zaczynam zbyt wcześnie, to niczego nie mierzę.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Ferdek To może nie jest kwestia czasu, tylko kwestia sygnału. Może nie 'miej tę samą afirmację przez rok', tylko 'miej ją dopóki nie poczujesz, że ją wchłonęłaś, że przestała być obca'. Dla kogoś to może być miesiąc, dla innego pół roku. Czas jako taki chyba nie jest tu najlepszą miarą.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Spellbound A jak poznać, że się ją 'wchłonęło'? Pytam serio, bo sama nie jestem pewna, czy moje afirmacje są już częścią mnie, czy tylko nawykiem mówienia pewnych zdań rano. To chyba mogą wyglądać z zewnątrz tak samo, a być czymś zupełnie różnym.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Spellbound To jest chyba jedno z trudniejszych pytań w całej tej praktyce. Próbowałam to rozróżnić u siebie i najlepsze, co mi wyszło, to: kiedy afirmacja jest nawykiem, odczuwam ją jak recytację. Kiedy jest czymś więcej, zdania czasem same mi się pojawiają w ciągu dnia, nie tylko w trakcie ćwiczenia. Ale czy to dobry wskaźnik, to już nie wiem.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Irenka.1 To akurat jest sensowny sygnał. Kiedy zdanie pojawia się poza kontekstem ćwiczenia, to znaczy, że weszło głębiej. Chociaż ostrożnie z tym, bo nawet reklamy telewizyjne wchodzą nam do głowy w nieoczekiwanych momentach. Sama forma 'wchłonięcia' to nie wszystko. Ważne jest, czy zdanie zmienia cokolwiek w zachowaniu.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Celestynka Czyli kryterium jest zmiana zachowania, nie intensywność odczuwania? Bo to by dużo tłumaczyło. Ja przez czas miałem afirmacje, które bardzo 'czułem' podczas powtarzania, ale nic z nich w praktyce nie wychodziło. Z kolei zdania, które mówiłem trochę mechanicznie, zaczęły po pewnym czasie wpływać na decyzje. Sam nie wiem, co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Ferdek Nie mówiłam, że intensywność odczuwania jest zła. Mówiłam, że sama w sobie nie wystarczy. Ale twój przykład jest ciekawy, bo sugeruje, że mechaniczne powtarzanie może zadziałać mimo braku emocjonalnego zaangażowania. To byłoby bliższe temu, co Coué zakładał: sama repetycja jako mechanizm, bez interpretacji. Pytanie, czy chcesz to rozumieć, czy po prostu sprawdzić, co u ciebie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

A wracając do tematu sezonowości, bo trochę nam odpłynęło: jeśli kryterjum jest zmiana zachowania, to może sezonowość ma sens właśnie dlatego, że inne zachowania są adekwatne w różnych porach roku? Zimą raczej nie będę zaczynał nowych projektów, latem mam więcej energii do działania. Czy afirmacja, która wspiera aktywność, nie jest po prostu nie na miejscu w grudniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Jeremiasz U mnie to tak właśnie wygląda. Nie zmieniałam afirmacji według żadnego systemu, ale sama zauważałam, że jesienią spontanicznie ciągnęłam do zdań o spokoju i akceptacji, a wiosną do zdań o zmianie i odwadze. Jakby ciało wiedziało, czego mu trzeba, zanim ja zdążyłam to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to nie jest po prostu wpływ nastroju na wybór słów? Jesienią jesteśmy bardziej melancholijni, więc piszemy o spokoju. Wiosną lepiej się czujemy, więc piszemy o odwadze. To niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z cyklem naturalnym, może tylko z biochemią i długością dnia.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Domowik Ale jeśli biochemia i długość dnia są częścią cyklu naturalnego, to gdzie jest granica? Możemy mówić, że to 'tylko' melatonina, albo że melatonina jest częścią rytmu sezonowego. Oba zdania są prawdziwe. I z punktu widzenia praktyki afirmacji chyba nie ma znaczenia, którą narrację wybierzemy, jeśli efekt jest ten sam.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Spellbound Zgadzam się, że z praktycznego punktu widzenia to może nie mieć znaczenia. Ale z punktu widzenia tego, co robimy i dlaczego, ma. Jeśli uważam, że dostosuję afirmacje do pór roku ze względu na cykl naturalny, a naprawdę reaguję tylko na poziom serotoniny, to moje uzasadnienie jest błędne, nawet jeśli praktyka działa.


Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Domowik To jest filozoficzny punkt, który rozumiem, ale nie jestem pewna, że jest praktycznie istotny. Mnie bardziej zastanawia, czy ta dyskusja o uzasadnieniach nie odciąga od prostszego pytania: czy zmieniać, czy nie. Bo można mieć dobre uzasadnienie i złą praktykę, i odwrotnie.


Odpowiedz
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Kunegunda Rozumiem to, co mówisz, i chyba właśnie tego mi brakowało w tej dyskusji. Tyle tu mądrych głosów, ale jakoś trudno mi wyłowić, co z tego wziąć dla siebie. Czy jest jakiś sposób, żeby zacząć sprawdzać sezonowość bez tego, że to wszystko rozsypie mi to, co mam? Bo trochę się boję zmieniać coś, co jakoś idzie.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Nyja95 Ja zaczęłam od tego, że nie zmieniałam afirmacji, ale zaczęłam prowadzić notatki, kiedy i jak je czuję. Przez pewien czas tylko obserwowałam, czy coś się powtarza w zależności od pory roku albo fazy księżyca. Dopiero potem ewentualnie zmieniałam. Dzięki temu nie ryzykowałam zepsucia tego, co działało.


Odpowiedz
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Irenka.1 Dziękuję za to, to naprawdę pomocna wskazówka. Chyba właśnie tego mi brakowało, żeby zacząć. Notatki wydają się dużo mniej stresującą opcją niż porzucanie tego, co już mam.


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Cieszę się, że Nyja zapytała, bo to jest właśnie to, czego mi brakowało w tej dyskusji. Mamy tu dużo argumentów za i przeciw, ale mało konkretów o tym, jak zacząć testować sezonowość, nie ryzykując rozwalenia całej praktyki. Celestynka mówiła wcześniej o ustaleniu bazy na początku. Czy to znaczy, że powinno się mieć jedną stałą afirmację, która nie zmienia się sezonowo, i do niej dodawać sezonowe?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: