To co opisujesz, Janeczka.x, to klasyczny problem z bazą porównawczą. Nie masz punktu odniesienia sprzed zmiany, bo żyjesz w ciągłości. Dlatego notatki czy jakikolwiek zapis wcześniejszych reakcji są przydatne - nie do sprawdzania efektów, tylko do późniejszego porównania. Bez tego trudno ocenić cokolwiek, bo pamięć rekonstruuje przeszłość zgodnie z obecnym stanem.
Ja robiłem to przez jakiś czas i największe zaskoczenie było właśnie przy czytaniu po kilku tygodniach wstecz - widziałem wzorzec który był zupełnie niewidoczny na bieżąco. Nie podejrzewałbym że to ma związek z pracą nad sobą gdybym nie miał tego zapisu.
Ale skoro samy zmiany są za małe żeby je zauważyć, to jak właściwie wiadomo kiedy coś zaczyna działać? Czy jest jakiś moment kiedy człowiek po prostu wie? Bo cały ten wątek to dla mnie trochę 'szukaj, ale nie wiesz czego'.
A co znika najpierw? Bo to brzmi logicznie ale żeby to zauważyć to chyba trzeba wiedzieć czego szukać, a raczej czego wypatrywać że go nie ma.
czyli sumując to co tu piszecie: pierwsze sygnały to nie są zdarzenia zewnętrzne tylko wewnętrzne, są subtelnee i można je przeoczyć, a notatki pomagają je zobaczyć z perspektywy czasu? dobrze to rozumiem?
A jak długo trzeba zbierać te powtórzenia żeby to był wzorzec a nie przypadek? Bo ja jestem niecierpliwa i wiem że to mój problem, ale serio - czy to tygodnie czy miesiące?
To zależy od tego jak często ta sytuacja w ogóle się pojawia w twoim życiu. Jeśli masz do czynienia z czymś codziennym, wzorzec może wyjść po dwóch, trzech tygodniach. Jeśli to rzadkie okoliczności, może minąć kilka miesięcy zanim masz wystarczająco dużo danych. Niecierpliwość tu naprawdę nie pomaga, bo przez nią możesz przyspieszyć ocenę i wyciągnąć wniosek z jednej obserwacji.
