Forum

Asystent AI
Afirmacje a strach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a strach przed zmianą - paradoks chęci i obawy

Strona 1 / 2

Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ostatnio siedzę nad tym tematem i nie daje mi spokoju jedna rzecz. Chcemy się zmienić - mówimy to, powtarzamy afirmacje, zapisujemy cele - a potem w praktyce robimy wszystko, żeby zostać tam gdzie jesteśmy. I to nie jest lenistwo. To coś głębszego. Czy ktoś to rozpoznaje u siebie? Bo ja mam wrażenie, że afirmacje czasem wręcz ten strach nasilają, zamiast go łagodzić. Jakby słowa 'jestem odważna i pewna siebie' uruchamiały w środku alarm: 'ale przecież nie jesteś'. I zaczyna się wewnętrzna kłótnia zamiast spokoju.


Odpowiedz
151 odpowiedzi
Wpisy: 441
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz to chyba właśnie ten paradoks, o który chodzi w tym temacie. Ja też to czułam, szczególnie przy afirmacjach zdrowotnych. Powtarzałam 'moje ciało jest zdrowe i silne' w momencie, kiedy byłam kompletnie wykończona - i zamiast ulgi czułam coś w rodzaju złości na siebie. Może problem jest w tym, że zaczynamy od za dużego kroku? Czytałam gdzieś, że jeśli afirmacja jest zbyt odległa od tego, w co aktualnie wierzymy, to umysł ją odrzuca jak coś obcego. Ale nie wiem, jak to obejść.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Też mam tak jak Wy piszecie. Zaczęłam kilka tygodni temu i po trzech dniach rzuciłam, bo czułam się głupio. Gadałam do siebie przed lustrem i myślałam, że to bez sensu. Czy to normalne na początku? Jak długo trwa zanim się poczuje jakąś różnicę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Dodola To co czujesz to opór i to jest akurat bardzo normalny etap. Ale chcę się tu zatrzymać, bo ważne jest rozróżnienie: opór wobec samej praktyki to jedno, a opór wobec zmiany, którą ta praktyka miałaby przynieść, to coś zupełnie innego. Które z tych dwóch czułaś? Bo to mocno zmienia odpowiedź na twoje pytanie.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Pajeczyna Hmm, nie myślałam o tym w ten sposób. Chyba bardziej to pierwsze - czułam się po prostu śmiesznie, jakby to był teatrzyk. Ale może też coś z tego drugiego, bo jak się zastanowię, to te afirmacje były o tym, żebym była bardziej pewna siebie i asertywna. A jak o tym myślę, to... nie wiem czy chcę tak bardzo zmieniać relacje z ludźmi wokół mnie. Może to właśnie to?


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest sedno całego tematu i rzadko kto to tak jasno widzi od razu. Strach przed zmianą bardzo często nie dotyczy tego, kim mamy się stać. Dotyczy tego, co stracimy albo kogo utracimy w procesie. Asertywna osoba może przestać być 'tą miłą', może zburzyć stare dynamiki w rodzinie, w pracy, w związku. Umysł to wszystko liczy, zanim jeszcze zdamy sobie z tego sprawę. I afirmacja trafia na ten rachunek zysków i strat, a nie na pustą tablicę. Dlatego samo powtarzanie słów bez przyjrzenia się temu, czego się boimy stracić, rzadko daje trwały efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Ale to trochę brzmi jakby afirmacje nie miały sensu w ogóle, jeśli ten strach i tak je blokuje. Czy jest jakiś sposób żeby zacząć, kiedy ma się ten opór? Piszę bo sama zaczęłam i nie wiem od czego w ogóle zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Bazylka54 Nie powiedziałabym, że nie mają sensu. Chodzi raczej o to, w jakiej kolejności się je stosuje. Sama próbowałam różnych podejść i mam wrażenie, że afirmacje działają lepiej, kiedy nie próbują zastąpić uczucia, tylko je delikatnie przesuwać. Zamiast 'jestem odważna' coś w stylu 'pozwalam sobie na odwagę' albo 'uczę się ufać sobie'. To mniejszy skok dla umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

To ma sens i gdzieś o tym czytałam, ale mam pytanie - czy to nie jest wtedy za miękkie? Tzn. czy taka afirmacja z 'pozwalam sobie' naprawdę coś przestawia, czy tylko sprawia, że czujemy się lepiej przez chwilę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Faustynka05 Dobre pytanie, ale myślę, że to fałszywa opozycja. Afirmacja nie ma przestawiać czegoś jednorazowym pstryknięciem. To jest bardziej jak regularne nawadnianie gleby niż wbijanie pala. Jeśli 'miękka' afirmacja jest powtarzana szczerze i ciało jej nie odrzuca, to jest lepsza niż 'silna', na którą umysł reaguje buntem. Zresztą sama intensywność słów to nie jest wyznacznik skuteczności.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy ma znaczenie o jakei porze sie robi te afirmacje? Bo słyszałam że rano najlepiej bo umysł jest wtedy jakby bardziej otwarty? Ale nie wiem czy to prawda czy tylko mit


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Rano jest często wskazywany dlatego, że między snem a pełną świadomością jest taki moment przejścia, kiedy umysł jest mniej opancerzony krytyką. Wieczorem, tuż przed zaśnięciem, działa podobnie. Środek dnia to najtrudniejszy czas, bo jesteśmy najbardziej w trybie analitycznym. Ale to nie reguła absolutna - liczy się przede wszystkim regularność i to, czy jesteś w stanie w danym momencie naprawdę być z tym, co mówisz, a nie odhaczyć zadanie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja mam takie swoje obserwacje z życia, nie z żadnych książek. Przez wiele lat modliłam się rano i wieczorem i to było trochę jak te wasze afirmacje - słowa, które mówiłam sobie i Bogu. I długo było tak, że mówiłam te słowa, ale gdzieś w środku nie wierzyłam. Zmiana przyszła nie wtedy, gdy zmieniłam słowa, tylko gdy przestałam się bać, że coś się zmieni. Nie wiem jak to się ma do tych afirmacji, ale wydaje mi się, że to podobne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Krysia_58 To bardzo trafna obserwacja. I pokazuje, że ten mechanizm nie jest czymś wymyślonym przez coachów - ludzie natykali się na niego od dawna w różnych praktykach. To co mówisz o 'przestaniu się bać zmiany' jako warunku, a nie efekcie - to chyba jest najważniejsza rzecz w tym wątku. Jak to u ciebie wyglądało? Co zmieniło to nastawienie?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Szczerze? Nie wiem dokładnie kiedy to przyszło. Chyba po trudnym czasie kiedy i tak straciłam dużo i zrozumiałam, że zmiana której się bałam i tak nastąpiła, tylko że beze mnie. I po tym jakoś łatwiej było mówić te słowa i im ufać. Ale to niekoniecznie dobra metoda 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, a czy ktoś próbował łączyć afirmacje z jakimś przedmiotem, kamieniem albo kryształem? Mam kilka i zastanawiam się czy trzymanie czegoś w dłoni podczas mówienia afirmacji pomaga skupić energię czy to bez znaczenia. Bo czytałam że amazonit wspiera wyrażanie siebie, a to by pasowało do tematu asertywności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Witchling80 Próbowałam z kamieniami i uważam, że mają znaczenie, ale nie przez jakąś automatyczną własność kamienia. Przedmiot fizyczny daje zakotwiczenie - trzymasz coś w dłoni i to pomaga wyjść z trybu 'recytowania' w tryb 'bycia obecną z tym, co mówię'. Amazonit faktycznie jest tradycyjnie łączony z wyrażaniem siebie, więc jeśli to dla ciebie ma sens symboliczny, to może wzmocnić intencję. Ale czy kamień 'robi robotę sam z siebie' bez twojej świadomości? Tego bym nie obiecywała.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Witchling80 Próbowałam z różańcem kwarcowym - chodziło mi właśnie o to zakotwiczenie, o którym pisze Halineczkaa. I rzeczywiście łatwiej mi było nie odpływać myślami. Ale wciąż mam ten problem, że jak afirmacja jest o czymś, czego się boję, to nawet kamień nie pomaga. Ręka trzyma, a głowa ucieka.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę ale mam takie pytanie - czy afirmacje można pisać zamiast mówić na głos? Bo ja nie mogę mówić głośno bo mieszkam z rodziną i byłoby mi niezręcznie. I czy wtedy też działają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Agaa32 Tak, pisanie działa i niektórzy uważają, że nawet skuteczniej niż mówienie, bo zmuszasz się do wolniejszego tempa i każde słowo jest bardziej świadome. Możesz prowadzić zwykły zeszyt - rano albo wieczorem kilka zdań. Ważne tylko żeby nie pisać mechanicznie, jakbyś przepisywała coś z listy, tylko żebyś pisząc była z tym. Niezręczność wobec rodziny to zresztą osobny temat - to też może być jeden z tych lęków, o których jest ten wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

A co z afirmacjami pisanymi w trzeciej osobie? Tzn. zamiast 'jestem spokojna' pisać 'Agnieszka jest spokojna'? Słyszałam gdzieś że to pomaga kiedy jest się bardzo emocjonalnie zaangażowanym w problem, bo tworzy jakiś dystans. Ale nie wiem czy to nie rozmija się z całym sensem afirmacji, skoro mówimy o sobie jakby to ktoś inny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Agaa32 To nie jest mit - jest coś w tej technice. Dystans w trzeciej osobie bywa pomocny właśnie wtedy, gdy temat jest naładowany emocjonalnie i za każdym razem gdy mówisz 'ja', ciało natychmiast wystawia weto. Ale jest haczyk: jeśli stosujesz to jako stały sposób, a nie przejście, możesz unikać tego kontaktu z sobą, który jest właśnie sednem pracy z afirmacjami. Trzecia osoba to rusztowanie, nie dom.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Pajeczyna To co piszesz o rusztowaniu ma sens, ale zastanawiam się - skąd wiadomo kiedy przestać używać tej trzeciej osoby i przejść do 'ja'? Czy to się czuje jakoś, czy bardziej arbitralnie się decyduje?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Dodola Moim zdaniem czuć. Kiedy mówisz 'ja jestem...' i nie ma już tego natychmiastowego skurczu w środku, tej cichej odpowiedzi 'nie, nie jesteś', to znak że rusztowanie zrobiło swoje. Ale nie czekaj na doskonały spokój, bo on może nie przyjść szybko. Chodzi raczej o to, że opór staje się znośny zamiast paraliżować.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może głupie - co to znaczy że ciało 'wystawia weto'? Pajeczyna tak napisała i Halineczkaa o skurczu. Czy wy dosłownie czujecie coś fizycznego kiedy mówicie afirmację w którą nie wierzycie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bazylka54 U mnie tak, dosłownie. Napięcie w gardle albo taki ścisk gdzieś przy mostku. Myślałam że to tylko u mnie, ale Halineczkaa pisze podobnie. To trochę jak kiedy mówisz komuś coś, w co sam nie wierzysz - ciało to wie.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Faustynka05 Ja mam to samo z napięciem w gardle, szczególnie przy afirmacjach dotyczących wartości własnej. Ciekawe jest to, że te same afirmacje powiedziane szeptem są łatwiejsze do 'przełknięcia' niż mówione pełnym głosem. Jakby głośność wzmacniała nie tylko przekaz, ale i opór wobec niego.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Masz rację z tym szeptem i to akurat zgadza się z tym, co czytałam o pracy ze słowem w różnych tradycjach. Szept bywa traktowany inaczej niż pełny głos - mniej performatywnie, bardziej do wewnątrz. Ale wracając do tego, co Bazylka pytała - czy to sygnał że afirmacja nie działa, skoro ciało się opiera? Czy raczej dowód że dotknęłaś czegoś ważnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Witchling80 Dokładnie to drugie, chociaż to nie takie proste. Opór fizyczny przy afirmacji może oznaczać dwie różne rzeczy: że dotknęłaś miejsca, które naprawdę wymaga pracy, albo że afirmacja jest po prostu sformułowana zbyt daleko od tego, gdzie teraz jesteś. I tu jest sedno całego paradoksu tego wątku - chcesz się zmienić, ale zmiana znaczy porzucenie czegoś, co zna twoje ciało. Dlatego ono reaguje.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co jesli ten opór nie przechodzi w ogole? Ja probuje od jakiegos czasu i za kazdym razem mam to samo uczucie ze klamie sama sobie. Czy mozna utknac w tym miejscu na stale?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Macierzanka Nie przechodzi, bo coś blokuje, i warto to potraktować poważnie zamiast próbować przebić się siłą przez opór. Zadaj sobie pytanie: czego konkretnie dotyczy ta afirmacja i czego się boisz że stracisz, jeśli naprawdę stanie się prawdą? To nie jest pytanie retoryczne - dosłownie zapisz odpowiedź. Często okazuje się, że blokuje nie brak wiary w afirmację, tylko bardzo konkretny lęk ukryty pod spodem.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham Was i myślę sobie, że my się tu w kółko wracamy do tego samego miejsca: że żeby afirmacja zadziałała, trzeba już trochę wierzyć w to, co się mówi. A żeby wierzyć, potrzebna jest jakaś zmiana. I tak w kółko. Czy ktoś znalazł wyjście z tego koła poza czekaniem aż coś się wydarzy samo?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Krysia_58 porusza sedno i to jest chyba najuczciwsze podsumowanie tego, co kręci się w tym wątku. Ja nie znalazłam wyjścia poza czekaniem, ale znalazłam skrót - afirmacje dotyczące procesu zamiast stanu. Nie 'jestem pewna siebie', tylko 'jestem w drodze do bycia pewną siebie'. Brzmi jak nic, ale te dwa słowa 'w drodze' wystarczyły, żeby ciało przestało protestować.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

O, to jest coś co mogę spróbować. Ale mam pytanie - czy to nie jest trochę jak opóźnianie celu? Bo mówiąc że jestem 'w drodze', nie mówię że już tam jestem. Czy to nie utrwala przekonania że to jest wciąż coś dalekiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Dodola To ważne zastrzeżenie. Ale 'w drodze' nie jest tym samym co 'daleko od celu'. 'W drodze' oznacza ruch, a mózg nie protestuje przeciwko ruchowi tak jak protestuje przeciwko oczywistemu kłamstwu. Pułapka jest gdzie indziej: jeśli 'w drodze' staje się wymówką żeby nigdy nie powiedzieć wprost, to tak, może utrwalać dystans. Więc ta formuła ma datę ważności.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Halineczkaa Co znaczy że ma datę ważności? Tzn. po jakimś czasie trzeba wrócić do 'jestem' bez 'w drodze'? I skąd wiadomo kiedy?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Agaa32 Tak właśnie myślę. Kiedy mówisz 'jestem w drodze do bycia pewną siebie' i nie czujesz już ulgi że ominęłaś twierdzenie wprost, tylko zamiast tego czujesz że to brzmi jakoś za ostrożnie - to sygnał. Że jesteś gotowa na wersję bez bufora.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale zastanawiam się czy ten strach przed zmianą to nie jest czasem strach przed tym że inni nas nie rozpoznają. Tzn. zmieniasz się, stajesz się bardziej asertywna albo pewna siebie, i nagle rodzina czy znajomi reagują dziwnie, bo jesteś inna niż ta którą znają. I może właśnie tego się boimy, nie samej zmiany?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Syriusza To bardzo celna uwaga i z mojego życia mogę powiedzieć że tak właśnie bywa. Kiedy zaczęłam mówić więcej co myślę, to nie wszystkim się to podobało. Kilka osób powiedziało wprost że się zmieniłam i nie w taki sposób jakby to był komplement. I to jest najtrudniejsze, bo zmiana osobista ma cenę społeczną której nikt wcześniej nie wypisuje na etykietce.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Krysia_58 I właśnie dlatego afirmacje dotyczące tego, co inni o nas myślą, są chyba najtrudniejsze. Łatwiej zbudować w sobie przekonanie że dasz radę z jakimś zadaniem, niż że zaakceptujesz to że ktoś bliski może się od ciebie odsunąć jak się zmienisz. Czy wy w ogóle robicie afirmacje dotyczące relacji z innymi czy raczej skupiacie się na sobie?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Syriusza To co mówisz o rodzinie i znajomych to jest chyba jeden z największych hamulców. Ale mnie zastanawia coś innego - czy afirmacje mogą w ogóle pomóc z tym konkretnym strachem? Bo to nie jest strach przed sobą, tylko strach przed reakcją innych. Czy to nie jest za duży ciężar dla afirmacji?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Faustynka05 To zależy co chcesz afirmacją osiągnąć. Jeśli masz nadzieję że afirmacja sprawi że inni zaakceptują twoją zmianę - nie, na to nie ma wpływu. Ale jeśli afirmacja ma ci pomóc utrzymać decyzję o zmianie mimo że środowisko protestuje - to już inna sprawa. Pytanie do ciebie: co konkretnie chciałabyś wzmocnić?


Odpowiedz
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Faustynka05 Właśnie o to mi chodziło i cieszę się że to rozwijasz. Bo według mnie strach przed reakcją innych jest często ważniejszy niż strach przed samą zmianą. Zmieniamy się w relacjach, nie w próżni.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Syriusza Ale czy to znaczy że bez wsparcia otoczenia afirmacje są skazane na porażkę? Bo to by było dość przygnębiające. Ja rozumiem że środowisko ma znaczenie, ale chyba nie może być decydujące?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Krysia_58 Nie, nie skazane na porażkę, ale wymagają wtedy innego rodzaju pracy. Kiedy środowisko nie wspiera zmiany, afirmacja musi być zakorzeniona głębiej - nie w obrazie siebie który chcesz osiągnąć, tylko w wartościach które uznajesz za swoje niezależnie od tego co mówią inni. To jest trudniejsza robota i zajmuje więcej czasu, ale jest trwalsza. Zewnętrzna walidacja może wzmocnić zmianę, ale nie powinna być jej fundamentem.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Halineczkaa A jak się afirmuje 'w oparciu o wartości' w praktyce? Tzn. czym różni się taka afirmacja od zwykłej? Masz może przykład?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Dodola Różnica jest w punkcie wyjścia. Zamiast 'jestem pewna siebie i inni to widzą' - co jest uzależnione od czegoś zewnętrznego - mówisz 'mówię co myślę, bo zależy mi na szczerości'. To drugie nie wymaga żeby ktoś to potwierdził. I co ważne: to drugie jest też znacznie trudniejsze do obalenia przez wewnętrzny głos, który mówi że kłamiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy to nie jest troche tak ze zamieniamy jeden rodzaj afirmacji na inny i ciagły szukamy tej 'lepszej wersji'? Moze problem jest gdzie indziej, nie w tym jak jest sformułowana.


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Macierzanka dotyka czegoś ważnego, bo ja sama to robiłam przez długi czas. Zmieniałam formułkę, szukałam lepszego sformułowania, innego czasu użycia. I w pewnym momencie zorientowałam się, że to szukanie idealnej afirmacji jest samo w sobie sposobem na unikanie zmiany. Bezpieczniej jest poprawiać technikę niż naprawdę coś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo celna obserwacja. Czy miałaś jakiś moment kiedy zauważyłaś że się w tym kręcisz? Bo sama zastanawiam się jak odróżnić uczciwe dopracowywanie praktyki od uciekania w poprawianie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Witchling80 U mnie to był moment kiedy sięgałam po kolejną książkę o afirmacjach zamiast po prostu powtarzać te które już miałam. Jak zauważysz że szukasz informacji zamiast działać, to zwykle sygnał. Choć nie twierdzę że nauka jest zła - po prostu wie się kiedy to ucieczka.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam za może naiwne pytanie, ale czy strach przed zmianą to coś czego się pozbyć afirmacjami, czy raczej coś z czym się iść do przodu mimo wszystko? Bo z tego co czytam tu wynika że te dwie rzeczy to nie to samo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Bazylka54 Bardzo dobre pytanie i nie naiwne. To drugie. Strach przed zmianą rzadko całkowicie znika - raczej przestaje być tak głośny. Afirmacje nie są po to żeby wymazać lęk, tylko żeby dać mu konkurencję. Jakbyś obok jednego głosu który mówi 'nie dasz rady' postawiła drugi który mówi 'próbuję i to ma sens'. Z czasem ten drugi może być silniejszy.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Pajeczyna A co jeśli strach jest naprawdę bardzo głośny i ta 'konkurencja' nic nie daje? Tzn. mówię afirmację i od razu przychodzi zalew kontrargumentów z głowy. Czy to znaczy że jestem za daleko od celu żeby afirmacje w ogóle miały sens?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Agaa32 Jeśli zalew kontrargumentów jest bardzo silny, to afirmacja może być ustawiona za daleko od twojego aktualnego miejsca. Ale nie znaczy to że afirmacje nie mają sensu - znaczy że trzeba zacząć od mniejszego kroku. Zamiast walczyć z zalewem, spróbuj afirmacji która nie prowokuje odpowiedzi 'to nieprawda'. Np. 'mam prawo próbować' zamiast 'jestem świetna w tym co robię'. Czy taki kierunek coś ci mówi?


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Halineczkaa Mówi. Chyba próbowałam za dużych kroków od razu. Dziękuję.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wchodzę trochę z boku, ale słucham tej rozmowy od dłuższego czasu. Czy ktoś z was zauważył że strach przed zmianą bywa inny zależnie od tego czego zmiana dotyczy? Tzn. u mnie inaczej się bać zmienić pracę a inaczej zmienić sposób myślenia o sobie. To drugie jest chyba trudniejsze, bo nie ma zewnętrznego terminu ani konkretnego kroku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Zina83 Dokładnie tak to odczuwam. Zmiana pracy ma jakiś kształt, jest decyzja, podpis na umowie. A zmiana sposobu myślenia o sobie jest niewidzialna i nie wiadomo kiedy się zaczyna ani kiedy się kończy. I chyba dlatego tak łatwo się z niej wycofać bez żadnej konsekwencji - nikt nie widzi że odpuściłaś.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Krysia_58 I właśnie to jest paradoks z tytułu tego wątku, tak jak ja go rozumiem. Chcemy zmiany wewnętrznej bo zewnętrzna nie wystarczyła, ale zmiana wewnętrzna jest najtrudniejsza do utrzymania bo jest niewidoczna. Afirmacje mogą być takim namiastką widoczności - mówię to głośno, więc jakoś istnieje.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Faustynka05 O, to mi się podoba. Wcześniej myślałam o afirmacjach głównie jako o programowaniu podświadomości, ale ten kąt - że to sposób na nadanie kształtu temu co niewidoczne - jest inny i coś we mnie drga gdy to czytam. Czy to znaczy że afirmacja mówiona głośno działa inaczej niż pisana? Bo pisana też jest jakoś 'widzialna'.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Czy to znaczy że afirmacja mówiona na głos działa inaczej niż zapisana? Bo jeśli chodzi o nadanie kształtu czemuś niewidzialnemu, to zapis wydaje mi się bardziej 'namacalny' niż słowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Witchling80 To zależy od tego, co dla ciebie jest bardziej realne - słyszenie siebie czy widzenie słów. Dla jednych głos ma większą moc bo trudniej go zignorować, dla innych zapis jest lepszy bo zostaje i można do niego wrócić. Nie ma tu jednej odpowiedzi, choć widzę że wiele osób domyślnie zakłada że głos jest 'właściwy'. Skąd masz to założenie?


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Pajeczyna Chyba z jakiegoś artykułu, który czytałam dawno temu, o tym że słyszenie własnego głosu aktywuje inne obszary mózgu. Ale nie pamiętam źródła więc może to było uproszczenie. Myślę że po prostu nigdy tego nie porównałam świadomie u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z inną kwestią, ale wróćmy do tego strachu przed zmianą wewnętrzną o którym mówiła wcześniej Zina83. Ona powiedziała że to jest trudniejsze bo niewidzialne. Ale czy to jedyny powód? Bo mnie się wydaje że jest też coś takiego jak strach przed tym, że jak się zmienię wewnętrznie, to nie będę już tą samą osobą. I to jest naprawdę przerażające.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Bazylka54 Tak, to jest głębszy poziom tego samego zjawiska. To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w psychologii - lęk przed utratą tożsamości. Zmiana zewnętrzna nie narusza fundamentu tego, kim jesteś, tylko modyfikuje okoliczności. Zmiana wewnętrzna dotyka właśnie fundamentu. I afirmacja skierowana na zmianę wewnętrzną de facto mówi: 'ta osoba którą teraz jestem, nie jest tą osobą, którą chcę być'. To jest z natury konfrontacyjne. Pytanie brzmi: czy afirmacja ma ten fundament podmywać, czy przebudowywać? Bo to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Halineczkaa To rozróżnienie między podmywaniem a przebudowywaniem - możesz rozwinąć? Bo nie jestem pewna czy dobrze rozumiem różnicę w praktyce.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Zina83 Podmywanie to kiedy afirmacja jest skierowana przeciwko temu co jest - 'nie jestem już tą, która się boi'. To walczy z tym co aktualne i tworzy wewnętrzny konflikt. Przebudowywanie to kiedy afirmacja buduje obok - 'uczę się ufać sobie coraz bardziej'. Drugie nie zaprzecza temu co jest, tylko dodaje nową warstwę. I właśnie dlatego to drugie jest mniej przerażające dla tożsamości.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: