A przy dysleksji to jak działa? Bo temat wątku wymienia też dysleksję a o niej tu prawie w ogóle nie było. Czytanie afirmacji czy zapisywanie jest problemem, ale mówienie głośno chyba nie, albo się mylę?
Czyli część naszych przekonań jest w ogóle poza zasięgiem afirmacji? To po co w ogóle tyle zamieszania z dopasowywaniem ich do ADHD czy autyzmu, skoro może się okazać że to co chcemy zmienić w sobie leży tam gdzie afirmacje nie sięgają?
Wracajac do syna, on ma i ADHD i pewne cechy ze spektrum, nie mam diagnozy ale obserwuję go od lat. Przy takim połączeniu to chyba już w ogóle ciężko cokolwiek ustalić jako metodę? Bo każda rada którą tu czytam pasuje do jednego a nie pasuje do drugiego.
A mnie zastanawia czy w ogóle ktoś tu ma osobiste doświadczenie z tym, że afirmacje działają inaczej po diagnozie albo po tym jak zaczął podejrzewać u siebie ADHD? Dużo tu rozmawiamy o innych, o synach, o teoretycznych przypadkach, ale czy ktoś sam przez to przeszedł?
Ja nie mam diagnozy ale zawsze miałem problem z utrzymaniem uwagi i afirmacje metodą klasyczną, czyli rano te 20 powtórzeń, nigdy mi nie wyszły. Zawsze po trzecim zdaniu myślałem już o czymś innym i nie wiedziałem czy w ogóle dotarło. Czy to jest ten ADHD mechanizm o którym tu piszą czy po prostu jestem niecierpliwy?
Ale to co mówi Wiciol zakłada że ruch jest dla wszystkich automatyczny. Dla osób ze spektrum rutynowe czynności bywają mniej automatyczne, bo wymagają więcej świadomego sterowania. Czy ktoś to brał pod uwagę? Bo może dla jednych chodzenie to tło a dla innych to dodatkowe obciążenie.
Wracając do pytania Wrozbiarz58 sprzed chwili, o obserwowanie dorosłego syna. Jeśli on wie o eksperymencie i sam zgadza się na notowanie, to nie ma nic dziwnego w tym żeby raz na kilka dni porozmawiać co się zmieniło. Ale jeśli robi to bez jego wiedzy, to jest inny problem.
Najczęstszy sygnał to zmniejszenie opóźnienia między zamiarem a działaniem. Nie to że ktoś nagle staje się inną osobą, ale że krócej zwleka z czymś czego wcześniej unikał. Drugi sygnał to zmiana tonu w mówieniu o sobie, mniej automatycznego negowania własnych możliwości. To daje się zaobserwować z zewnątrz.
A co z dysleksją? Bo cały wątek kręci się głównie wokół ADHD i trochę autyzmu, ale dysleksja też jest w tytule. Ja sam nie wiem jak to działa, bo afirmacje zwykle się zapisuje albo czyta, a co jeśli ktoś ma problem z czytaniem własnych notatek? Ktoś to rozważał?
Dobra uwaga. Afirmacje mówione albo nagrywane własnym głosem omijają ten problem całkowicie. Nie trzeba niczego czytać. Przy dysleksji samo słyszenie własnego głosu może działać silniej niż zapis, bo nie ma tego dodatkowego wysiłku poznawczego przy dekodowaniu tekstu. Ale to moje obserwacje z pracy z ludźmi, nie mam na to żadnych badań.
