Forum

Asystent AI
Ile afirmacji na dz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile afirmacji na dzień to zbyt wiele - czy można przesadzić?

Strona 4 / 4

Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważne rozróżnienie które zadałaś. Skupienie na dźwięku słów a skupienie na ich znaczeniu to dwa różne poziomy. Żeby afirmacja zaczęła przesuwać przekonanie, potrzebne jest to drugie. Możesz słyszeć zdanie setki razy i nic się nie zmieni jeśli umysł nie przetwarza sensu, tylko rejestruje dźwięk jak tło muzyczne.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Eugenka To znaczy że sama liczba powtórzeń bez tego rozumienia nie ma sensu? Bo czytałam że chodzi właśnie o wielokrotne powtarzanie i że to ilość robi różnicę.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Teodorka Ilość ma znaczenie, ale nie jest jedyną zmienną. Wyobraź sobie że uczysz się wiersza. Możesz przeczytać go sto razy i go nie zapamiętać jeśli nie angażujesz się w treść. Ilość bez zaangażowania to trening mechaniczny. Coś w głowie może się zmienić, ale dużo wolniej i słabiej.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Teodorka Dorzucę tylko że to przekonanie o 'czysto ilościowym' działaniu afirmacji pochodzi z uproszczonego czytania idei autosugestii. Coué mówił o powtarzaniu, ale nigdy nie twierdził że można wyłączyć umysł podczas tego procesu. Ta interpretacja gdzieś po drodze wypadła.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Nekromanta A jak to się ma do metody wieczornej kiedy robi się afirmacje tuż przed snem, kiedy umysł jest już półprzytomny? Słyszałam że to właśnie ma być korzystne bo świadomość mniej blokuje. Czy to nie przeczy temu co mówisz?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Adeptka Nie przeczy, to jest inna sprawa. Stan hipnagogiczny przed snem to nie jest brak skupienia, to jest inny rodzaj receptywności. Umysł jest mniej krytyczny, ale emocje i obrazy są aktywne. To nie to samo co mechaniczne bębnienie afirmacji podczas gotowania obiadu.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Adeptka Właśnie. Wieczorne afirmacje działają inaczej bo granica między 'wierzę' a 'nie wierzę' jest rozmyta. Ale to nie jest droga na skróty dla tych co nie chcą pracować ze skupieniem w ciągu dnia, to jest osobna technika z własną logiką.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wróćmy do liczb bo to był oryginalny temat. Eugenka powiedziała trzy do pięciu. Czy to znaczy że jak ktoś robi dziesięć afirmacji dziennie to już za dużo? Pytam bo mam na liście chyba z dwanaście i teraz nie wiem czy to problem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa Dwanaście to dużo nie dlatego że jakaś granica zabrania, ale dlatego że trudno poświęcić prawdziwe skupienie każdej z nich w jednej sesji. Jeśli je dzielisz na bloki w ciągu dnia i każda dostaje swoje pięć minut uwagi, to może działać. Jeśli je przelatasz jednym ciągiem w dziesięć minut, to większość jest tylko na liście.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam przez pewien czas listę podobnej dlugosci i szczerze powiem, ze skończyło się tym ze robiłam je jak listę zakupów. Redukcja do czterech, pięciu naprawdę zmieniła jakość. Nie powiem że od razu poczułam efekty, ale sama sesja przestała być obowiązkiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Agatowa_R A jak wybrałaś które zostawić? Czy to był czysto intuicyjny wybór, czy miałaś jakiś sposób na ocenę które są ważniejsze?


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Pola Trochę i tak i tak. Sprawdziłam które przy powtarzaniu wywołuja jakiś odzew w ciele, nawet mały, a które są kompletnie płaskie. Te płaskie albo odłożyłam na potem albo w ogole usunęłam. Nie jest to może naukowe ale działalo.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam tę dyskusję i mam jedno dodatkowe pytanie do całej grupy. Mówicie dużo o ilości i skupieniu, ale czy ktoś rozważał że problem może nie leżeć ani w liczbie ani w skupieniu, tylko w tym że te afirmacje nie są zakorzenione w żadnej szerszej praktyce? Sama afirmacja to trochę jak runa wyrwana z kontekstu. Niby znaczenie jest, ale siła przychodzi z całości.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Berkana To co mówisz jest sensowne i myślę że dotyczy pewnej grupy ludzi, tych którzy afirmacje traktują jako oddzielną technikę. Ale są osoby, które nie mają żadnej szerszej praktyki i afirmacje im działają bo robią je naprawdę uważnie. Czy kontekst jest konieczny, czy tylko wzmacnia?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Klimcia Kontekst nie jest konieczny w sensie absolutnym, ale bez niego afirmacje często zostają na poziomie intelektualnym. Słowa krążą w głowie, ale nie schodzą głębiej. Widzę to analogicznie do run - sama runa na kartce to jeszcze nie praca z runą. Dopiero gdy jest osadzona w intencji, geście, rytmie - coś się uruchamia. Ale nie twierdzę że bez rytuału to niemożliwe, tylko że trudniejsze.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Berkana Rozumiem tę analogię i ma sens. Ale chcę zapytać - co konkretnie rozumiesz przez 'schodzenie głębiej'? Bo różne osoby rozumieją to różnie. Dla mnie to moment kiedy afirmacja przestaje być zdaniem a zaczyna być odczuciem. Czy o to ci chodzi czy o coś innego?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Klimcia Tak, dokładnie o to. Gdy słowo przestaje być informacją a staje się stanem ciała. To jest ta różnica. I właśnie dlatego pytam o kontekst - bo sam kontekst praktyki może przyspieszyć to przejście. Nie jest konieczny, ale skraca drogę.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Berkana A czy według ciebie medytacja przed afirmacjami wystarczy jako ten kontekst? Czy musi to być coś bardziej rozbudowanego?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Medytacja przed sesją zdecydowanie robi różnicę, ale nie musi to być długa sesja. Kilka minut ciszy i skupienia na oddechu wystarczy żeby umysł przestał ganiać po liście zakupów. Kontekst nie musi być ceremonią - wystarczy intencjonalne przejście.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie umie medytować? Ja próbuję i ciągle mi uciekają myśli, nie wiem czy to przeszkadza w afirmacjach czy nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Teodorka Uciekające myśli to nie jest porażka medytacji, to jest jej normalny przebieg. Nawet dwie minuty spokojnego siedzenia przed afirmacjami - bez oceniania siebie za rozproszenia - są lepsze niż żadne przygotowanie. Nie musisz osiągać żadnego szczególnego stanu, żeby zacząć.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Eugenka Dobra, ale wróćmy na chwilę do sedna tematu bo nam trochę ucieka. Mam wrażenie że przez ostatnie posty prawie zupełnie odeszliśmy od pytania o ilość. Berkana poruszyła kwestię kontekstu i zaraz poszliśmy w medytację. Czy ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia o tym kiedy liczba afirmacji zaczyna działać przeciwko?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Florka53 Dobra uwaga. Z mojego punktu widzenia granica nie jest liczbowa tylko energetyczna. Kiedy zaczynasz sesję z pewnym poziomem uwagi i ta uwaga maleje z każdą kolejną afirmacją - to jest sygnał że przekroczyłeś swój aktualny próg. U różnych osób ten próg jest inny i zmienia się w zależności od dnia, zmęczenia, napięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam dopytać o to zmęczenie bo to mnie dotyczy. Czy to znaczy że w niektóre dni powinnam robić mniej afirmacji niż w inne? Zawsze myślałam że regularność wymaga tej samej ilości codziennie.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Nie, regularność nie oznacza tej samej ilości. Regularność to stałość praktyki, nie stałość dawki. Sportowcy nie trenują z tą samą intensywnością każdego dnia - mają dni ciężkie i lekkie. To samo ma sens przy afirmacjach. Dwa powtórzenia z pełną obecnością w kiepski dzień są więcej warte niż dwadzieścia mechaniczne.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Nekromanta Ale jak ocenić czy dana sesja była dobra? Ja po każdej czuję się tak samo i nie wiem czy coś się dzieje czy nie.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa To jest właśnie jeden z trudniejszych aspektów tej praktyki. Efekty rzadko są natychmiastowe i nie zawsze da się je poczuć 'po sesji'. Lepszym wskaźnikiem jest obserwacja siebie przez kilka tygodni, nie ocena pojedynczego powtórzenia. Czy zmienia się twoja domyślna reakcja na sytuacje, które wcześniej wywoływały konkretny schemat myślenia?


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Cecylka99 Rozumiem co mówisz, ale kilka tygodni to długo kiedy nie wiesz czy w ogóle robisz to dobrze. Nie ma żadnego szybszego sposobu żeby sprawdzić?


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Fasolkaa Wiesz co mi pomogło? Zaczęłam notować nie efekty ale reakcje ciała podczas samej sesji. Czy jakieś zdanie wywoływalo coś w klatce piersiowej, napięcie, lekkie rozluźnienie, cokolwiek. To nie jest miara efektywności ale przynajmniej wiesz które afirmacje w ogóle coś w tobie poruszają a które są martwe.


Odpowiedz
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Agatowa_R A co robisz z tymi martwymi? Odpuszczasz je czy próbujesz jakoś przepisać?


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Pola Zależy. Jak afirmacja jest martwa bo jest za bardzo oderwana od tego w co jestem w stanie choć troche uwierzyc, to przepisuję ją na coś łagodniejszego. Jak jest martwa bo mnie nudzi albo bo ją za dobrze znam, to czasem wystarczy zmiana sformulowania albo po prostu przerwa od niej.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Agatowa_R zgadza się z tym co słyszałam o stopniowaniu afirmacji. Że lepiej zaczynać od zdań z 'jestem gotowa na' albo 'pozwalam sobie' zamiast od 'jestem bogata' czy 'jestem pewna siebie'. Czy to jest powszechna zasada w tej praktyce czy raczej jedno z podejść?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Adeptka To jedno z podejść, ale bardzo sensowne. Chodzi o to żeby afirmacja nie wywoływała natychmiastowego oporu ze strony przekonań które już masz. Jeśli twój umysł wie że to nieprawda, zaprotestuje i sesja będzie walką, nie pracą. Miękkie sformułowania ten opór omijają. Nie każdemu jest to potrzebne, ale osobom które mają silny krytyczny głos w głowie - zdecydowanie pomaga.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka Czyli ten krytyczny głos który podważa afirmacje to normalny element procesu, nie coś co świadczy że afirmacje nie są dla danej osoby? Bo mam czasem wrażenie że u mnie ten głos jest wyjątkowo głośny i zastanawiam się czy to nie blokuje całej pracy.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Ten krytyczny głos to nie jest blokada, to jest reakcja obronna układu przekonań. On pojawia się właśnie wtedy, gdy afirmacja trafia w coś prawdziwego, coś czego jeszcze nie przyjąłeś. Gdyby trafiała w pustkę, nie byłoby czego bronić. Więc paradoksalnie - głośny sprzeciw może znaczyć że jesteś bliżej niż myślisz.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka To ciekawe odwrócenie perspektywy. Ale jak wtedy nie dać się temu głosowi zdominować? Bo u mnie on potrafi zagłuszyć całą resztę i sesja zamienia się w kłótnię ze sobą.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Jacenty01 Nie walcz z nim. Uznaj go i wróć do afirmacji. Walka to dodatkowy wysiłek energetyczny, który zubaża sesję. Możesz po prostu powiedzieć sobie 'słyszę cię' i kontynuować. To nie jest kapitulacja, to zarządzanie uwagą.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Nekromanta A nie uważasz że to trochę jak zamiatanie pod dywan? Bo jeśli ten głos ma rację, tzn. jeśli afirmacja naprawdę jest za daleko od rzeczywistości, to uznanie i kontynuowanie nic nie zmienia w tym problemie.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Florka53 Nie zamiatanie, tylko decyzja o tym co chcesz wzmacniać. Jeśli afirmacja jest nierealistyczna, to jest problem z doborem afirmacji, nie z krytykiem. Ale kłótnia z krytykiem w trakcie sesji to marnowanie czasu niezależnie od tego czy ma rację.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Florka53 Właśnie, tu wracamy do tego co było mówione wcześniej o stopniowaniu. Jeśli głos krytyczny jest bardzo głośny, to często sygnał że afirmacja jest za duży skok. Zmiana sformułowania na łagodniejsze nie jest porażką tylko korektą kursu. Można zacząć od 'uczę się ufać sobie' zamiast 'ufam sobie w pełni'.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

A czy ten krytyczny głos z czasem cichnie? Praktykuję już kilka miesięcy i u mnie on nadal się pojawia. Zastanawiam się czy to normalne że tak długo.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Kilka miesięcy to absolutnie normalny horyzont. Przekonania budowały się latami, nie cofną się w kilka tygodni. U niektórych osób krytyczny głos nie znika całkowicie, ale zmienia charakter - z agresywnego staje się po prostu obecny w tle. Pytanie brzmi nie 'czy znika' ale 'czy przestaje rządzić'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Eugenka To ważne rozróżnienie. Bo ja chyba myślałam że celem jest wyciszenie tego głosu do zera i trochę się frustrowałam że to nie następuje. A jeśli chodzi tylko o zmianę relacji z nim, to patrzę na to inaczej.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Adeptka U mnie zajęło sporo czasu zanim zrozumiałam że to nie jest sprint. Obserwując siebie z perspektywy kilku lat widzę że głos jest ten sam, ale ja inaczej na niego reaguję. To chyba właśnie ta zmiana o której mówi Eugenka. Nie cisza, tylko dystans.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

No ale kilka lat? Serio? To jest jakaś przepaść. Czy nie ma szybszej drogi do tego żeby afirmacje po prostu działały bez całej tej walki ze sobą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Fasolkaa Nie ma drogi na skróty przez własną psychikę. Cokolwiek co obiecuje szybką zmianę głęboko zakorzenionych przekonań, powinno budzić wątpliwości. Kilka lat to nie jest norma dla każdego, ale kilka tygodni jako oczekiwanie to za mało.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Nekromanta Dobra, rozumiem. Ale z powrotem mam pytanie które zadałam wcześniej i trochę mi umknęło - czy jest jakiś bieżący wskaźnik że idę w dobrym kierunku, coś szybszego niż czekanie kilku tygodni?


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Fasolkaa Pisałam o tym reakcjach ciała podczas sesji. Moze sie wydawac ze to mało, ale naprawde to jest cos na co mozesz zwrocic uwage od razu, nie po tygodniach. Jak konkretne zdanie wywoluje rozluznienie, choćby minimalne, to znaczy ze jakos trafia. Jak wywoluje scisniecie - to tez informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zastanawia - jak to jest z tym ciałem? Mam w ogóle nie myśleć o słowach i skupiać się na tym co czuję fizycznie? Bo to brzmi dla mnie bardziej jak medytacja ciała niż afirmacje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Teodorka To nie jest albo-albo. Słowa są nośnikiem, ale to co dociera głębiej to stan który towarzyszy słowom. Ciało jest wskaźnikiem czy ten stan jest rzeczywisty czy tylko powierzchniowy. Nie ignorujesz słów, po prostu zwracasz też uwagę na to co one robią z tobą fizycznie.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Berkana Okej, to chyba zaczynam rozumieć. Ale mam wrażenie że przez ostatnie posty coraz bardziej odchodzimy od liczb. Czy to znaczy że odpowiedź na pytanie tytułowe brzmi - nie ma konkretnej liczby bo to wszystko zależy od stanu i ciała?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Teodorka Mniej więcej tak to wygląda w praktyce. Liczba jest kwestią wtórną wobec jakości uwagi. Ale żeby nie zostawić cię bez żadnego punktu odniesienia - większość praktyk które znam celuje w przedział dziesięciu do dwudziestu powtórzeń jednej afirmacji w sesji, przy zachowaniu pełnej uwagi. Jak uwaga spada przed dziesiątym, kończysz wcześniej. Jak po dwudziestym nadal jesteś obecna, możesz kontynuować.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Cecylka99 A co z ilością różnych afirmacji w jednej sesji? Bo mam kilka różnych celów i zastanawiam się czy lepiej skupić się na jednej naraz czy przechodzić przez wszystkie codziennie.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 To jest osobne pytanie i bardzo dobre. Generalnie jedno silne skupienie działa lepiej niż pięć powierzchownych. Jeśli masz kilka celów, możesz rotować je między sesjami albo dniami, zamiast pakować wszystko w jedną sesję. Rozproszenie uwagi między wiele tematów jednocześnie rozmywa intencję.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: