Forum

Asystent AI
Ile afirmacji na dz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile afirmacji na dzień to zbyt wiele - czy można przesadzić?

Strona 3 / 4

Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego wątku bo tu sie dużo dzieje. Mnie uderza że właściwie przez całą rozmowę mówimy o tym że afirmacje mogą nie działać albo działać odwrotnie, ale nikt nie powiedział jasno: w jakich sytuacjach one w ogóle działają najlepiej? Bo po tej dyskusji ktoś nowy mógłby odnieść wrażenie że to w ogóle nie ma sensu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Agatowa_R Dobra uwaga. Afirmacje działają najlepiej wtedy, gdy są wiarygodne dla osoby która je powtarza, gdy są połączone z autentycznym zamiarem zmiany, i gdy mają regularność w spokojnych chwilach, a nie w szczytach stresu. Nie są metodą na wszystko i nie zastępują pracy z głębszymi przekonaniami, ale jako uzupełnienie mogą realnie pomagać.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka A co z porą dnia? Bo słyszałem że afirmacje rano tuż po przebudzeniu działają inaczej niż wieczorem przed snem. Czy to ma jakieś uzasadnienie czy kolejny mit?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Ma uzasadnienie, ale nie magiczne. Rano, zaraz po przebudzeniu, mózg jest w stanie między snem a czuwaniem, fale theta są jeszcze aktywne i podatność na sugestię jest wyższa. Wieczorem podobnie, tuż przed zaśnięciem. To nie jest ezoteryka, to fizjologia. Środek dnia, gdy jesteś w pełni aktywna i masz sto spraw w głowie, to najgorszy moment na afirmacje, bo umysł analityczny natychmiast je ocenia i odrzuca.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Eugenka Zgadza się z tym co obserwuję przy pracy z oddechem. Stan między snem a jawą to moment minimalnego oporu. Ale mam pytanie: jeśli ktoś budzi się w silnym lęku, co się zdarza, czy wtedy też lepiej nie zaczynać od razu od afirmacji?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Klimcia Właśnie wtedy szczególnie nie. Przy silnym lęku układ nerwowy jest w trybie alarmowym i afirmacja wpadnie w środek tego alarmu jak coś obcego. Najpierw cokolwiek co reguluje oddech, spokojny wydech, chwila ciszy, dopiero potem ewentualnie łagodna fraza. Nie twierdzenie, tylko pytanie: 'co dobrego może dziś być?'. To mniejszy opór.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć, że robiłam prawie wszystko odwrotnie. Powtarzałam afirmacje w środku dnia kiedy byłam zdenerwowana, bo myślałam że właśnie wtedy najbardziej ich potrzebuję. A tu wychodzi że to najgorszy możliwy moment.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo częsty błąd i wynika z logiki 'lekarstwo bierze się kiedy boli'. Ale afirmacja nie działa jak tabletka przeciwbólowa. To bardziej jak regularne ćwiczenie. Jesz zdrowo nie wtedy kiedy masz zawał, tylko żeby go uniknąć. Analogia jest trochę drastyczna ale chodzi o to, że moment spokoju jest właściwym momentem na budowanie przekonania, nie moment kryzysu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Nekromanta Ale jeśli nie mogę używać afirmacji kiedy jest mi źle, to po co mi one w ogóle? Właśnie po to je chciałam mieć.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa Możesz ich używać kiedy jest ci źle, tylko nie zamiast radzenia sobie z tym, co czujesz. Jeśli siedzisz z silnym lękiem i zaczniesz mechanicznie powtarzać 'jestem spokojna', to albo nic się nie stanie, albo poczujesz jeszcze większy dysonans. Ale jeśli najpierw trochę ten lęk oswoisz, choćby przez oddech, i potem sięgniesz po spokojniejszą frazę, to może zadziałać jako stabilizator.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie to co mówi Cecylka99 przypomina coś, przez co przechodziłam przy pracy z numerologią i afirmacjami jednocześnie. Próbowałam wchodzić w konkretny stan emocjonalny na siłę, bo 'tak trzeba'. Efekt był odwrotny. Dopiero jak przestałam się zmuszać i zaczęłam traktować afirmację jako zaproszenie a nie nakaz, coś się zmieniło. Ale nie wiem czy to technika czy po prostu zmiana nastawienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Adeptka To drugie jest częścią pierwszego. Zmiana nastawienia wobec samej praktyki jest prawdopodobnie ważniejsza niż dobór konkretnych słów. Afirmacja jako nakaz aktywuje opór. Afirmacja jako kierunek, do którego chcę zmierzać, aktywuje coś innego.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Adeptka A jak długo trwało u ciebie zanim poczułaś tę różnicę? Pytam bo sama jestem w miejscu, gdzie nie wiem czy nie działają bo robię coś źle, czy po prostu za krótko próbuję.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Kolowa U mnie kilka tygodni, ale szczerze, to był zbieg kilku rzeczy naraz. Trudno powiedzieć co konkretnie zadziałało. Dlatego mam problem z dawaniem rad w stylu 'rób X przez Y dni'.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Nekromanta napisał o kryzysiee. Bo ja rozumiem logikę, że spokój to lepszy moment, ale mam inny problem. W spokoju zapominam o afirmacjach. Pamiętam o nich właśnie kiedy jest źle, bo wtedy czuję potrzebę. Jak rozwiązać ten paradoks praktycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Agatowa_R To jest kwestia zakotwiczenia nawyku, nie motywacji. Nie uda się utrzymać regularności jeśli praktyka jest wywoływana przez ból, bo ból nie jest stały. Trzeba ją przypiąć do czegoś stałego. Poranek, kawa, prysznic, cokolwiek co robisz codziennie niezależnie od nastroju. Motywacja jest zmienna, struktura nie jest.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Nekromanta To ma sens, ale jak zaczepić coś nowego do istniejącego rytuału bez poczucia że to sztuczne? Bo próbowałam przy kawie i wyglądało to jak mechaniczne recytowanie zanim mózg się w ogóle włączył.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 To może być sygnał że forma afirmacji nie pasuje do momentu, nie że moment jest zły. Jeśli przy kawie mózg jeszcze śpi, może zamiast zdań spróbuj jednego słowa albo obrazu. Coś w stylu 'spokój' jako intencja, nie deklaracja. To mniejszy akt woli.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Do wątku o formie, bo to chyba ważne: afirmacja nie musi być zdaniem twierdzącym. Pracowałam z osobami, które lepiej reagowały na pytania otwarte niż na twierdzenia. 'Co by się zmieniło gdybym wierzyła w swoje możliwości?' uruchamia inny tryb niż 'wierzę w swoje możliwości'. Mózg szuka odpowiedzi zamiast bronić się przed stwierdzeniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Klimcia Słyszałem o tej technice, to chyba ta metoda z pytaniami autorstwa Van den Houta? Czy to co opisujesz ma konkretną nazwę czy to twoja własna obserwacja z praktyki?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Jacenty01 Nie znam tego nazwiska w tym kontekście, więc nie wiem czy to to samo. U mnie to wynikło z praktyki z bioenergoterapią i obserwacji jak ciało reaguje na różne formy komunikatu. Pytanie zostawia przestrzeń, twierdzenie ją zamyka. To tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tytułowego pytania, bo trochę odeszliśmy. Ile afirmacji to za dużo? Po całej tej rozmowie myślę że odpowiedź brzmi: za dużo to tyle, ile sprawia że zaczynasz je traktować jak obowiązek albo magiczne zaklęcie wymagające konkretnej liczby powtórzeń. Jakość kontaktu z tym co mówisz jest ważniejsza niż liczba powtórzeń w ciągu dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To co Cecylka99 napisała na końcu bardzo do mnie trafia. Że za dużo to nie liczba, tylko sposób w jaki do tego podchodzisz. Bo ja przez długi czas myślałam, że jak zrobię mniej powtórzeń to jakby 'nie zadziała'. Skąd w ogóle wzięło się to przekonanie że musi być ich konkretnie dwadzieścia albo pięćdziesiąt?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To przekonanie pochodzi głównie z materiałów motywacyjnych sprzed lat, gdzie liczby miały dawać poczucie kontroli i mierzalności. Dwadzieścia jeden dni, sto powtórzeń. To było wygodne marketingowo, bo dawało ludziom coś konkretnego do zrobienia. Nie ma za tym żadnego solidnego uzasadnienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka A co z badaniami Phillippy Lally o nawykach, te z University College London? Tam wychodziło średnio sześćdziesiąt sześć dni do automatyzacji. Czy to w ogóle przekłada się na afirmacje, czy to inny rodzaj procesu?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Badania Lally dotyczyły nawyków behawioralnych, nie zmiany przekonań. To inny mechanizm. Nawyk to sekwencja działań, którą ciało zapamiętuje. Przekonanie to wzorzec interpretacji rzeczywistości. Nie można ich mierzyć tym samym stoperem.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Jacenty01 I dlatego takie liczby jak 'dwadzieścia jeden dni' są problematyczne. Bo ktoś robi przez dwadzieścia jeden dni, nie widzi efektu, i uznaje że afirmacje nie działają. A problem może leżeć zupełnie gdzie indziej, nie w czasie trwania praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie ciekawi co innego. Czy ktoś próbował ograniczać liczbę afirmacji bardzo mocno, powiedzmy do jednej na dzień, i czy to dawało inne rezultaty niż powiedzmy dziesięć? Bo w numerologii mamy zasadę pracy z pojedynczą intencją i zastanawiam się czy tutaj to ma analogię.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Adeptka Pracowałam z jedną osobą, która celowo ograniczyła się do jednej frazy przez cały miesiąc. Efekt był inny niż przy wielu, ale trudno powiedzieć czy lepszy. Raczej głębszy, bardziej osadzony. Ale ta osoba miała też bardzo spokojny tryb życia, co mogło mieć znaczenie.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Klimcia Jedna afirmacja na cały miesiąc to dla mnie brzmi jak za mało. Mam tyle rzeczy do zmiany w życiu, że jedna fraza wydaje się jakimś drobiazgiem. Jak to miałoby pomóc na coś konkretnego?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa A ile rzeczy jednocześnie próbowałaś zmienić przez ostatni miesiąc? Bo mam wrażenie że to jest właśnie sedno problemu z 'za dużo afirmacji'. Nie liczba powtórzeń, tylko liczba równoczesnych celów, na które te afirmacje są nakierowane.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Cecylka99 No... kilka. Pewność siebie, finanse, relacje. Ale to są prawdziwe problemy, nie wymyślone.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa Nikt nie mówi że są wymyślone. Chodzi o to, że umysł nie przetworzy trzech równoległych kierunków przeprogramowania naraz tak skutecznie jak jednego. To nie jest kwestia chęci ani tego jak poważne są problemy.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Eugenki albo Klimci. Czy jest jakaś zasada, wedlug ktorej dobiera się ile afirmacji dotyczy jednego obszaru? Bo słyszałam że lepiej mieć kilka różnych sformułowań tego samego przekonania niż jedno powtarzane w kółko. Czy to ma sens?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Agatowa_R Różne sformułowania tego samego przekonania mogą pomagać, jeśli jedno z nich 'trafia' lepiej w dany dzień. Ale to nadal jeden obszar, jeden kierunek. To różni się od rzucania pięciu afirmacji w pięć różnych stron jednocześnie.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Eugenka Ale skąd wiadomo że dane sformułowanie 'trafi' lepiej? Po odczuciu w ciele? Po tym że łatwiej je powtarzać bez oporu? Pytam bo sama mam trzy wersje tej samej afirmacji i nigdy nie wiem którą wybrać danego dnia.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 Zazwyczaj to jest właśnie odczucie w ciele, coś co nie wywołuje natychmiastowego wewnętrznego 'ale to nieprawda'. Jeśli wszystkie trzy brzmią tak samo, być może żadna z nich nie jest wystarczająco blisko twojego aktualnego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tytułowego pytania o limit, bo zgubiłam gdzieś ten wątek. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z momentem, kiedy naprawdę poczuł że przesadza? Nie teorię, tylko konkretne odczucie że coś przestało działać przez ilość?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Kolowa U mnie to było zmęczenie samym procesem. Nie znudzenie, tylko takie fizyczne poczucie że słowa nic nie znaczą, że powtarzam coś mechanicznie jak tekst piosenki, której już nie słyszysz. To był dla mnie sygnał że przekroczyłam jakąś granicę.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Adeptka To co opisujesz ma nazwę w psychologii, efekt semantycznego nasycenia. Słowo traci znaczenie przy wielokrotnym mechanicznym powtórzeniu. I to jest chyba najlepszy operacyjny sygnał że jest 'za dużo', nie liczba, tylko utrata treści za słowem.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Nekromanta To tłumaczy dlaczego mi pewne afirmacje po jakimś czasie zaczynały brzmieć pusto. Myślałam że to moja wina, że nie jestem wystarczająco skupiona. A to może być po prostu ten efekt?


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Prawdopodobnie tak. I to nie jest twoja wina w sensie braku skupienia. To jest po prostu mechanizm poznawczy, który dotyczy każdego. Przerwa albo zmiana formy pomaga bardziej niż silenie się na koncentrację.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Nekromanta A czy ta przerwa powinna być zupełna, znaczy całkowite odstawienie afirmacji na jakiś czas, czy wystarczy zmienić formę, np. z powtarzania głośnego na pisanie? Bo nie wiem czy chodzi o reset słów czy reset samego procesu.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Kolowa To zależy od tego co się zużyło. Jeśli zużyło się konkretne sformułowanie, zmiana formy może wystarczyć. Jeśli zużył się cały mechanizm, tzn. samo siedzenie i powtarzanie czegokolwiek wywołuje opór, to wtedy potrzebna jest przerwa całkowita. Różne przyczyny, różne rozwiązania.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Nekromanta I skąd wiadomo które z tych dwóch? Bo te opory brzmią podobnie z zewnątrz. Mam teraz coś takiego że nie chce mi się w ogóle siadać do praktyki, ale nie jestem pewna czy to wypalenie formą, wypalenie tematem, czy coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 Jedno proste pytanie: czy jest jakaś afirmacja, przy której wciąż coś czujesz, albo jedna z twoich trzech wersji, do której nie masz oporu? Jeśli tak, to problem jest z konkretnym materiałem, nie z całym procesem. Jeśli żadna nic nie robi, to inaczej patrzę na sytuację.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Eugenka Jest jedna, ale ona dotyczy zupełnie innego obszaru niż ta, nad którą pracuję od tygodni. Czyli chyba jednak temat, nie forma.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam takie skojarzenie. Może problem z ilością bierze się właśnie stąd, że my afirmacjami próbujemy zaadresować wszystko naraz, bo każdy problem wydaje się pilny. A potem wszystkie razem tracą moc przez to nasycenie, o którym mówił Nekromanta.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co napisała Renia60 jest chyba sednem całej tej dyskusji. Nie chodzi o to ile razy powtarzamy, tylko ile równoległych fronów otwieramy. Jedna afirmacja powtórzona sto razy to co innego niż dziesięć afirmacji po dziesięć razy, nawet jeśli liczba powtórzeń jest identyczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Cecylka99 I to ma sens z perspektywy numerologicznej, gdzie praca z jedną intencją ma określoną cykliczność. Ale chcę zapytać, czy według ciebie to ograniczenie do jednego frontu jest absolutne, czy można mieć na przykład jeden obszar główny i jeden uzupełniający, pod warunkiem że są ze sobą powiązane?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Adeptka Myślę że dwa obszary mogą działać, jeśli rzeczywiście są ze sobą powiązane i jedna afirmacja naturalnie wspiera drugą. Ale to nie jest to samo co dwa osobne cele. Jeśli sama musisz się zastanawiać czy są powiązane, to prawdopodobnie nie są, albo jeszcze nie jesteś w miejscu gdzie to połączenie jest żywe.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co powiedział Nekromanta o nasyceniu semantycznym. Czytałem, że ten efekt pojawia się już po kilkudziesięciu sekundach mechanicznego powtarzania. Czy to znaczy że każda sesja afirmacji powinna być krótka, żeby nie dobić do tego progu? Bo logicznie z tego wynika że długie sesje są z definicji nieefektywne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Jacenty01 To bardziej złożone. Nasycenie semantyczne w laboratoryjnych warunkach rzeczywiście jest szybkie, ale te badania dotyczą izolowanych słów czytanych wzrokowo. Afirmacja mówiona, z zaangażowaniem emocjonalnym, z obrazem, ma inny przebieg. Nie powiedziałbym że każda długa sesja jest nieefektywna, powiedziałbym że długa sesja bez obecności to jest marnowanie czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@kacperek-2)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku. Czy ta obecność o której mówi Nekromanta to jest coś, co można wytrenować, czy albo się ją ma w danym momencie, albo nie? Bo jak zaczynałem, to pierwsze pięć minut szło, a potem myśli odpływały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Kacperek.2 To da się trenować, ale nie przez siłowe trzymanie uwagi tylko przez skracanie sesji do takiego momentu, kiedy jesteś jeszcze naprawdę w tym. Lepiej trzy minuty z pełną obecnością niż dwadzieścia z narastającym biegiem myśli. Z czasem ten czas się wydłuża.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

A czy jest jakaś różnica czy afirmacje się powtarza rano czy wieczorem? Słyszałam że przed snem umysł jest bardziej otwarty, ale nie wiem czy to znaczy że wieczorem powinno się robić więcej, mniej, czy to nie ma znaczenia dla tematu ilości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Teodorka Pora wpływa na dostępność, nie na optymalną ilość. Przed snem jest mniej filtrowania krytycznego, więc przekaz może wchodzić głębiej, ale to też znaczy że złe sformułowanie przed snem może zrobić więcej zamieszania niż rano. Pora to nie jest licencja na więcej, to raczej argument za lepszym doborem tego co się robi.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Eugenka Co to znaczy 'złe sformułowanie robi zamieszanie'? Że jak powiem coś nieprecyzyjnego przed snem, to mój umysł to jakoś źle przetworzy? Pytam bo wieczorami staram się robić więcej i teraz się zastanawiam czy nie szkodziłam sobie.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa Nie chodzi o szkodzenie. Chodzi o to, że afirmacja która zawiera w sobie sprzeczność, np. 'jestem pewna siebie' przy głębokim przekonaniu że nie jesteś, może aktywować właśnie ten kontrargument zamiast nowego wzorca. Wieczorem ten mechanizm obronny jest słabszy, więc obie strony mają łatwiejszy dostęp. Dlatego lepsza precyzja.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Chcę sie dopytać bo nie do końca rozumiem. Mówicie o afirmacjach które są zbyt daleko od aktualnego stanu. Ale jak ich nie powtarzać, skoro mają nas właśnie do czegoś nowego prowadzić? Bo jeżeli afirmacja jest zbyt blisko tego co już mam, to po co mi ją robić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Agatowa_R To jest jedna z lepszych kwestii w tym wątku. Chodzi o to, żeby afirmacja była w zasięgu wiarygodności, nie o tym gdzie jesteś, ale o tym co twój umysł jest w stanie zaakceptować jako możliwe. Nie 'jestem bogata', jeśli masz kredyt, ale może 'otwieram się na nowe możliwości finansowe'. Odległość ma być na tyle duża, żeby coś ruszała, i na tyle mała, żeby nie wywoływała natychmiastowego zaprzeczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Klimcia chyba tłumaczy dlaczego przy moich afirmacjach finansowych czułam się tak dziwnie, jakby kłamałam. Sformułowania były za duże w stosunku do miejsca gdzie jestem. Może to jest właśnie ta granica, nie liczba afirmacji, tylko dystans między słowem a rzeczywistością?


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Renia60 o dystansie między afirmacją a rzeczywistością jest kluczowe i właściwie odpowiada na całe pytanie z tytułu wątku. Granica nie jest w liczbie powtórzeń, jest w wiarygodności. Możesz powtarzać jedną afirmację tysiąc razy i będzie działać, jeśli twój umysł nie odrzuca jej jako oczywistego fałszu. Możesz powtarzać pięć różnych afirmacji po dwadzieścia razy i wszystkie będą pracować, jeśli każda mieści się w tym oknie akceptowalności. Problem pojawia się kiedy przekraczasz oba limity jednocześnie: za dużo afirmacji i każda z nich za daleko od aktualnego stanu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Nekromanta Czyli to okno akceptowalności można rozszerzać z czasem? Bo rozumiem że na początku praktyki jest węższe, a po miesiącach pracy afirmacja która kiedyś brzmiała jak kłamstwo zaczyna brzmieć jak możliwość?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Jacenty01 Tak, i to jest właśnie mechanizm całej tej pracy. Afirmacja nie ma być opisem stanu, ma być krokiem do przodu. Ale krokiem, nie skokiem. Jak systematycznie przesuwasz tę granicę małymi krokami, po jakimś czasie rzeczy które kiedyś brzmiały absurdalnie zaczynają wydawać się osiągalne. Ale to wymaga czasu i nie da się tego przyspieszyć przez zwiększanie ilości powtórzeń.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Nekromanta A ile to mniej więcej trwa? Że niby małymi krokami, ale jak długo zanim cokolwiek się zmieni? Bo mam wrażenie że robię to od dłuższego czasu i nie czuję żeby to okno się rozszerzało.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa Pytanie które warto sobie zadać zanim będziemy liczyć czas: czy twoje afirmacje zmieniały się w tym czasie, czy powtarzałaś dokładnie te same przez cały okres? Bo jeśli te same, to możliwe że albo już dawno powinnaś przejść do mocniejszego sformułowania, albo utknęłaś przy czymś co twój umysł odrzucił na samym początku i nigdy nie zaczął przetwarzać.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Eugenka Te same. Myślałam że o to chodzi, żeby powtarzać jedno zdanie bez zmian. Teraz nie wiem co powinnam zmienić i kiedy.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Fasolkaa To zależy od tego jak reagujesz na afirmację teraz w porównaniu do początku. Czy nadal czujesz przy niej ten sam opór co na początku, czy jest już bardziej neutralna? Neutralność to sygnał że można iść o krok dalej. Opór taki sam jak na starcie to sygnał że coś w tej afirmacji fundamentalnie nie pasuje do twojego systemu przekonań i trzeba albo zmienić sformułowanie, albo zacząć od czegoś o poziom mniejszego.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiac czy robiłam to dobrze przez ostatnie miesiące. Miałam zawsze zasadę że jak afirmacja staje się za lekka, zmieniam ją na mocniejszą wersje. Ale nikt mi nie powiedział że to jest właśnie ten moment kiedy powinnam to robić. Myślałam ze to kwestia nastroju.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Agatowa_R Nastrój może być sygnałem, ale nie jedynym i nie zawsze wiarygodnym. Jeśli zmieniałaś afirmacje kiedy stara stawała się zbyt lekka, robiłaś to akurat dobrze. Problem jest kiedy ludzie zmieniają afirmacje przy każdym zniechęceniu, bo wtedy nigdy nie dają jednej szansy się zakorzenić.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Cecylka99 To jest ważne rozróżnienie. Zmiana z powodu wzrostu kontra zmiana z powodu niecierpliwości to dwie zupełnie różne decyzje, które z zewnątrz wyglądają tak samo. Jak sama wiesz kiedy która?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Florka53 Mam na to prosty test: jeśli stara afirmacja wywołuje lekkie znudzenie albo poczucie 'no tak, to już wiem', to jest wzrost. Jeśli wywołuje frustrację że nie działa albo chęć żeby po prostu skończyć sesję, to niecierpliwość. Te stany czuć inaczej w ciele, przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Cecylka99 o znudzeniu jako dobry znak jest dla mnie trochę odkrywcze. Zawsze myślałam że znudzenie afirmacją to problem i powód żeby ją zmienić na coś bardziej ekscytującego. A tu chodzi o coś odwrotnego?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. Znudzenie w kontekście afirmacji często znaczy że przekonanie zostało przyjęte i przestało być 'nowe'. Umysł przestał je sprawdzać i kwestionować, bo uznał za swoje. To jest moment żeby iść dalej, ale nie z powodu nudy, tylko dlatego że ta praca jest wykonana. Ekscytacja to zły wskaźnik postępu w afirmacjach, bo ekscytuje nas głównie to co jeszcze nie jest nasze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Eugenka Czyli ekscytacja przy afirmacji to właściwie sygnał że umysł jej nie przyjął? Bo jeśli dobrze rozumiem, to znaczy że jak czuję się podekscytowana jakąś afirmacją, to właśnie ona jest dla mnie za daleko?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Teodorka Nie do końca tak bym to ujęła. Ekscytacja na początku jest naturalna, bo każda nowa praktyka jest nowa. Ale jeśli po tygodniach regularnej pracy afirmacja nadal wywołuje intensywne emocje, to może znaczyć że twój umysł ciągle ją traktuje jako coś zewnętrznego, aspiracyjnego, a nie jako opis możliwości. To jest subtelna różnica i każdy musi ją wyczuć sam.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie które może być trochę z innej strony. Czy ilość afirmacji dziennie ma znaczenie jeśli robi się je chaotycznie, czyli raz rano, raz wieczorem, raz w trakcie jazdy autem? Czy regularność pory jest ważniejsza niż sama liczba?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Pola To dobre pytanie i myślę że odpowiedź brzmi: oba mają znaczenie, ale inaczej. Regularność pory uczy umysł kiedy ma być w trybie receptywnym, coś jak sygnał do konkretnego stanu. Ale chaotyczne powtarzanie z prawdziwą obecnością jest lepsze niż rytualnie punktualne powtarzanie bez żadnego zaangażowania. Gdybym musiała wybierać, wybrałabym zaangażowanie nad regularność pory.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Klimcia A jak to się ma do cykli, bo w numerologii data i pora mają swoją wagę i nie są przypadkowe. Nie mówię że trzeba być co do minuty, ale czy kompletny chaos czasowy nie rozmywa intencji? Zastanawiam się czy te dwa podejścia da się pogodzić.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Adeptka Numerologiczne cykle to jedna warstwa, psychologiczne mechanizmy uczenia się to druga. Można je łączyć, ale nie można stawiać jednego nad drugim i twierdzić że tamto nie działa. Jeśli ktoś działa intuicyjnie i bez struktury czasowej i ma efekty, to numerologiczne uzasadnienie pojawi się po fakcie, nie przed. A jeśli ktoś przestrzega cykli ale robi afirmacje mechanicznie bez obecności, to żaden cykl mu nie pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Trochę wracam do początku tego fragmentu rozmowy. Mówiliśmy o dystansie między afirmacją a rzeczywistością jako głównej granicy. Ale nikt nie powiedział wprost: ile afirmacji dziennie jest realnie optymalnych jeśli każda jest dobrze dobrana, w oknie akceptowalności i z zaangażowaniem? Czy ktoś ma jakąś liczbę z własnej praktyki?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Nie ma jednej liczby optymalnej i każdy kto poda ci konkretną cyfrę, upraszcza. Ale jeśli pytasz o orientację, to z mojego doświadczenia trzy do pięciu dobrze dobranych afirmacji dziennie, powtarzanych ze skupieniem, daje więcej niż dwadzieścia odczytanych mechanicznie. Liczba naprawdę schodzi na dalszy plan kiedy jakość jest wysoka.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka Ale 'ze skupieniem' to jedno, a 'dobrze dobrana' to drugie. Które z tych dwóch kryteriów jest ważniejsze jeśli można spełnić tylko jedno? Bo w praktyce często tak jest że albo mam czas na skupienie, albo na dobór.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Jacenty01 Skupienie. Afirmacja niedopasowana, ale powiedziana z pełną uwagą, zadziała słabiej niż idealna, ale nadal zadziała. Afirmacja perfekcyjnie dobrana, ale wyszeptana odruchowo podczas mycia naczyń, to tylko słowa. Uwaga jest paliwem tej pracy.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Klimcia A skąd wiadomo że ta uwaga jest 'pełna'? Pytam serio, bo mam wrażenie że czasem myślę że jestem skupiona, a potem przypominam sobie że przez połowę powtórzeń myślałam o zupełnie czymś innym.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Florka53 To jest bardzo uczciwe spostrzeżenie. Pełna uwaga to nie stan binarny, albo masz albo nie masz. To raczej odsetek czasu kiedy rzeczywiście jesteś przy słowach. Jeśli przez dwie trzecie powtórzeń jesteś obecna, to i tak jest robota. Rozproszenie w trakcie nie przekreśla całej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tej dyskusji o skupieniu. Czy mówicie o skupieniu na znaczeniu słów, czy na tym żeby w ogóle ich słuchać? Bo ja często powtarzam afirmacje i słyszę je, ale nie wiem czy naprawdę rozumiem co powtarzam w danym momencie.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: