Forum

Asystent AI
Formułowanie afirma...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Formułowanie afirmacji dla celów niekonkretnych - jak afirmować coś, czego dokładnie nie wiem

Strona 2 / 2

Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do tego, o czym mówiła Powojka i Werbena: czy 'otwieram się na to, co jest dla mnie dobre' można zmodyfikować, żeby brzmiało jeszcze mniej jak zobowiązanie? Bo część osób może czuć, że nawet słowo 'dobre' zakłada, że wie, co jest dla niej dobre.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Begonia próbowałam kiedyś wariantu 'jest dla mnie miejsce'. To nie mówi o niczym konkretnym, nie zakłada żadnej wiedzy o sobie, a jakoś działa. Nie wiem, czy to 'technicznie' jest afirmacja, ale efekt był.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Werbena to zdanie coś we mnie poruszyło. Chyba właśnie tego mi brakowało, żeby nie musieć udawać, że wiem. 'Jest dla mnie miejsce' jest prawdziwe nawet kiedy nic nie wiem. Czy używałaś go w konkretnym momencie dnia, czy losowo?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

rano, zaraz po przebudzeniu, przed telefonem i przed jakimkolwiek myśleniem o planach. W tym momencie opór jest najniższy, bo głowa jeszcze nie weszła w tryb oceniania. Potem przez cały dzień mogłam do niego wracać, ale zakotwiczenie rano było kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

To mnie zastanawia, czy pora dnia naprawdę ma znaczenie, czy to tylko kwestia nawyku. Bo wiem, że w niektórych tradycjach słowiańskich świt był momentem 'otwierania' dnia i intencji. Ale nie wiem, czy to tylko symbolika, czy coś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Radomir pora ma znaczenie, ale nie symboliczne, tylko praktyczne. Rano, zaraz po przebudzeniu, jesteś bliżej stanu półsnu, krytyczny umysł jeszcze nie wstał do pracy. To samo dotyczy momentu tuż przed zaśnięciem. Nie trzeba tego uzasadniać tradycją, wystarczy obserwacja własna.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, to mam pytanie, które mnie dręczy przez cały ten wątek: jeśli afirmacja jest bardzo ogólna, to skąd wiadomo, że przynosi efekty? Jak rozpoznać, że 'jest dla mnie miejsce' zadziałało, skoro nie ma żadnego konkretnego celu do sprawdzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Madzialena zadaje dobre pytanie i myślę, że to jest sedno całego wątku. Przy bardzo ogólnej afirmacji efekt nie jest mierzalny przez wynik zewnętrzny. Mierzysz go przez to, jak się czujesz po tygodniu, dwóch. Czy coś się poluzowało. Czy coś, co wcześniej było napięte, przestało tak cisnąć. To nie jest namacalne, ale da się to odczuć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Simma ale jak odróżnić 'coś się poluzowało przez afirmację' od 'po prostu minął trudny czas'? Serio pytam, bo mi to wygląda na problem z wyciąganiem wniosków.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Madzialena i właśnie dlatego część osób prowadzi krótkie notatki. Nie żeby udowodnić cokolwiek naukowo, tylko żeby mieć punkt odniesienia. Jak czułam się przed, jak po tygodniu. Bez tego wszystko zlewa się w jedno i faktycznie nie wiadomo, co zadziałało.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Otylka to jest praktyczna rada, ale chcę do niej coś dodać: notatka nie musi być rozbudowana. Jedno zdanie wieczorem. Dosłownie: 'czuję się mniej napięta niż rano' albo 'nic się nie zmieniło'. Po kilku tygodniach sam wzorzec coś mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

A jeśli ktoś, tak jak ja, jest bardzo sceptyczny i będzie szukał dowodów, że nic nie działa? Nie żartuję, bo mam w sobie taki odruch, że jak coś nie zadziała po tygodniu, to już skreślam. I nie wiem, czy to mój problem, czy to znaczy, że ta technika po prostu nie jest dla mnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Ruta to jest uczciwe pytanie. Sceptycyzm nie wyklucza efektu, ale wymaga dłuższego okna obserwacji. Jeśli po tygodniu skreślasz, to trochę jak ocenianie siewu nazajutrz po zasadzeniu. Problem nie w sceptycyzmie, tylko w czasie, który dajesz.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Froen ale ile ten czas ma wynosić? Bo to jest klasyczne 'próbuj dłużej', które można stosować w nieskończoność. Kiedy wolno powiedzieć, że coś po prostu nie działa?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Ninka_73 minimum cztery tygodnie regularnej praktyki, rozumiem przez to codziennie albo prawie codziennie. Jeśli po tym czasie absolutnie nic się nie zmieniło ani wewnętrznie, ani zewnętrznie, to albo afirmacja jest źle dobrana, albo technika nie pasuje do tej osoby. Mam prawo tak powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tego, co mówiła Werbena o porannym zakotwiczeniu. Próbowałam czegoś podobnego, ale mój poranek wygląda tak, że mam pięć minut między wstaniem a wyjściem. Czy coś tak krótkie ma w ogóle sens, czy to musi być jakiś rytuał z czasem i skupieniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Begonia pięć minut to wystarczy. Naprawdę. Ja na początku robiłam to leżąc jeszcze w łóżku, zanim wstałam. Dosłownie trzydzieści sekund. Jedno zdanie, kilka razy. Nie trzeba świec ani ciszy. Chodzi o moment, nie o ceremoniał.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchając tego wszystkiego zaczynam rozumieć, że mój problem z afirmacjami był taki, że szukałam zdania, które będzie prawdziwe i mierzalne jednocześnie. A 'jest dla mnie miejsce' działa chyba właśnie dlatego, że nie da się tego sprawdzić ani obalić. Czy to jest właśnie ta ogólność, o której mówiłam na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobra obserwacja. Zdanie, którego nie możesz obalić, nie aktywuje twojego wewnętrznego adwokata diabła. I dlatego wchodzi łatwiej. Nie chodzi o to, żeby afirmacja była prawdziwa, tylko żeby nie była kłamstwem, które mózg natychmiast wyłapuje.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Simma a co z afirmacjami używanymi podczas paniki, o czym pisałyśmy wcześniej? Bo w moim przypadku nawet takie neutralne zdanie jak 'jest dla mnie miejsce' w środku napadu brzmi absurdalnie i nic nie robi. Może to zupełnie inna sytuacja niż codzienna praktyka?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kasjopea to jest inny kontekst i tu bym powiedziała wprost: afirmacja słowna w szczycie paniki rzadko kiedy pomaga. Układ nerwowy jest wtedy w trybie, który nie przetwarza treści językowej tak, jak by tego potrzebowała afirmacja. Znacznie lepiej sprawdza się oddech albo dotyk, a dopiero jak ciało trochę wyjdzie z tego stanu, można wracać do słów.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Czesia61 to ciekawe, bo w kontekście słowiańskich praktyk leczniczych szeptuchy używały właśnie słów w momentach kryzysu. Ale czy to były afirmacje, czy raczej formuły ochronne z zewnętrzną energią? Zastanawiam się, czy tam mechanizm nie był zupełnie inny.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Radomir mechanizm był inny, bo szeptucha działała na zewnątrz osoby w kryzysie, nie prosiła tej osoby, żeby sama powtarzała. To ważna różnica. Nie możesz wymagać od kogoś w panice, żeby sam sobie aplikował technikę wymagającą skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To wychodzi na to, że afirmacje w panice to zły moment, a po panice jest za późno, bo stres już minął. Gdzie jest ten właściwy moment? Chwilę przed? Ale skąd wiadomo, że zaraz będzie napad?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Ninka_73 właściwy moment to regularna praktyka między epizodami, nie w trakcie. Chodzi o to, żeby zdanie było już zakorzenione, automatyczne, dostępne bez wysiłku. Wtedy w chwili narastającego napięcia, jeszcze przed szczytem, może się uruchomić samo. Ale to wymaga wcześniejszej pracy.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Otylka czyli de facto afirmacje działają jako profilaktyka, a nie jako interwencja kryzysowa? To jest dla mnie nowe spojrzenie na to. Bo ja myślałam, że jak jest źle, to sięgam po afirmację jak po tabletkę.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Madzialena dokładnie to samo myślałam przez długi czas i to był powód, dla którego miałam poczucie, że to nie działa. Afirmacja jako codzienna praktyka i afirmacja jako ratunek w kryzysie to dwie bardzo różne rzeczy. Można używać tego samego zdania, ale intencja i moment są inne.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli rozumiem, że afirmacja to raczej codzienny trening niż apteczka pierwszej pomocy. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo zostało ze mnie z poprzednich postów: jak afirmować coś, czego ja sama jeszcze nie umiem nazwać? Bo moje poczucie, że czegoś mi brakuje, jest bardzo realne, ale nie wiem co to jest. I nie wiem jak ubrać to w zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba najuczciwsze pytanie w tym całym wątku. I odpowiem wprost: nie musisz wiedzieć co to jest, żeby pracować z afirmacją. Zdanie może wskazywać kierunek bez nazywania celu. Na przykład 'otwieram się na to, czego potrzebuję' albo 'jestem gotowa przyjąć to, co dla mnie dobre' - to nie jest kłamstwo, nie jest też konkret. To jest pozwolenie. I układ nerwowy to przyjmuje inaczej niż zdanie, które brzmi jak życzenie, którego spełnienia sam sobie nie dowierzasz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Simma ale czy takie ogólne zdanie w ogóle cokolwiek robi? Mam wrażenie, że im bardziej ogólne, tym łatwiej je powiedzieć, ale też łatwiej zlekceważyć. Jakby mózg wiedział, że to nic konkretnego, i dlatego nie reagował.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kasjopea to zależy od tego, co rozumiesz przez 'coś robi'. Jeśli oczekujesz, że konkretne zdanie wywołuje konkretny efekt, to tak, ogólne może zawieść. Ale jeśli chodzi o zmianę nastawienia, o zmniejszenie napięcia wokół tego, czego nie wiesz jak nazwać, to ogólne działa. Powojka opisała stan, w którym nie zna celu. Konkretna afirmacja do nieznanego celu to fikcja. Ogólna jest bardziej szczera wobec sytuacji.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Simma chciałbym się tu upewnić, bo mam wątpliwość. Piszesz 'pozwolenie', jakby chodzi o intencję a nie o treść. Ale jeśli powtarzam zdanie bez żadnej treści emocjonalnej, to czy to nie jest po prostu recytacja? Co sprawia, że 'otwieram się na to, czego potrzebuję' ma cokolwiek zmienić w środku?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Froen to nie jest kwestia treści samej w sobie, tylko powtarzalności i stanu, w którym się to robi. Recytacja bez żadnego zaangażowania faktycznie niewiele daje. Ale regularne wracanie do tego samego zdania w spokojnym momencie, nawet bez silnej emocji, stopniowo zmienia to, co mózg uważa za normę. To nie jest magia słowa, tylko efekt powtórzenia. Stąd właśnie ten nacisk na codzienną praktykę, a nie na jednorazowy 'ładunek emocjonalny'.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, ale czy to nie brzmi jak autohipnoza? Powtarzasz coś do momentu, aż zaczniesz wierzyć. I to ma działać dlatego, że powtarzasz wystarczająco długo? Nie oceniam, po prostu chcę rozumieć mechanizm, bo jak go nie rozumiem, to trudno mi ufać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Ruta mechanizm jest zbliżony do tego, co Coué opisywał na początku dwudziestego wieku, więc to nie jest nowa idea. Nazywał to autosugestią i twierdził, że wyobraźnia wygrywa z wolą wtedy, gdy są w konflikcie. Powtarzanie ma właśnie osłabiać ten konflikt, nie tworzyć fałszywe przekonanie. To trochę inna logika niż 'udawaj, aż uwierzysz'.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Radomir Coué pisał też o tym, że treść musi być miękka, nie twarda. Słynne 'każdego dnia pod każdym względem jest coraz lepiej' właśnie dlatego działało dla wielu osób, że nie jest konfrontacyjne. Nie mówi 'jestem zdrowy', tylko 'jest lepiej'. Różnica jest subtelna, ale przy wewnętrznym sceptyku to ma znaczenie.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Ninka_73 tylko że to zdanie Coué brzmi dla mnie strasznie banalnie. Jak coś z kalendarza z kotkiem. Czy nie jest tak, że żeby afirmacja działała, to musi być jakoś twoja, a nie gotowiec?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Madzialena to jest dobry punkt. Jak zaczęłam robić swoje zdania zamiast przepisywać z książek, to faktycznie coś się zmieniło. Nie wiem, czy to dlatego, że byłam bardziej zaangażowana, czy dlatego, że zdanie pasowało do mojego kontekstu. Ale efekt był inny. Pytanie, czy to był efekt treści, czy efekt zaangażowania w proces tworzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam pytanie do Powojki, bo od początku o tym czytam: skąd w ogóle wiedzieć, że afirmacja 'jest dla mnie miejsce' pasuje do ciebie, skoro sama mówisz, że nie wiesz czego szukasz? Czy to zdanie po prostu pasowało emocjonalnie, czy jakoś je wybrałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Begonia uczciwie to powiem: to zdanie przypadkowo usłyszałam i coś we mnie drgnęło. Nie wybrałam go metodycznie. I zastanawiam się teraz, czy ta 'drgnięcie' jest właśnie tym, o czym Simma mówiła, czyli że nie jest to kłamstwo, które mózg odrzuca. Może to jest kryterium: czy coś czujesz przy danym zdaniu, nawet jeśli nie potrafisz go uzasadnić?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

to jest chyba jedno z lepszych kryteriów doboru afirmacji, jakie czytałam w tym wątku. Nie 'czy to jest logiczne', tylko 'czy coś się otwiera, kiedy to mówię'. Czasem te zdania wychodzą z bardzo nieoczywistych miejsc, z zasłyszanego tekstu, ze snu, z czyjegoś zdania w rozmowie. I działają lepiej niż starannie skonstruowane formuły.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do paniki, bo to nie zostało do końca domknięte: Czesia61 mówiła, że w szczycie napadu afirmacja słowna nie działa. Ale co z momentem, kiedy czuję, że zaczyna narastać? Czy wtedy to zdanie, które już mam 'zakorzenione' przez codzienną praktykę, może działać? Czy to jest właśnie to okno, o którym pisała Otylka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kasjopea tak, to jest to okno. Ale jest bardzo wąskie i wymaga, żeby zdanie było naprawdę automatyczne, dostępne bez myślenia. Jeśli w momencie narastania musisz sobie przypominać, jak ono brzmi, to już za późno, uwaga poszła w przypominanie, nie w kojenie. Dlatego tyle osób mówi o codziennej powtarzalności, chodzi właśnie o to, żeby zdanie było dostępne bez wysiłku.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sandra_xx)
Połączone: 2 dni temu

A jak się ma do tego sytuacja, kiedy stres nie jest napadem paniki, tylko takim codziennym, ciągłym napięciem? Bo ja nie mam dramatycznych epizodów, tylko jestem stale trochę spięta i nie umiem tego wyłączyć. Czy afirmacja może pomóc w czymś takim, czy to jest za delikatne sposób na coś, co trwa cały czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Sandra_xx przy ciągłym napięciu afirmacja może działać inaczej niż przy epizodzie. To nie jest jeden moment, na który coś 'odpala'. To raczej powolna zmiana tła. Niektórzy opisują to jako to, że po kilku tygodniach zauważają, że to napięcie jest trochę cichsze, nie że zniknęło. Ale tu ważne jest to samo co wcześniej: regularność, a nie intensywność.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam inne pytanie do Simmy, bo coś mnie nurtuje od kilku postów. Mówiłaś o zdaniach, które są 'pozwoleniem', a nie konkretnym życzeniem. Ale jak to wygląda przy celach, które jednak da się nazwać? Powiedzmy ktoś wie, że chce więcej spokoju w konkretnych sytuacjach. Czy wtedy też lepiej zostać przy ogólnym, czy można zejść do szczegółu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ninka_73 jak ktoś potrafi nazwać cel, to może zejść do szczegółu, ale z ostrożnością. Konkretne zdanie działa szybciej, jeśli nie budzi oporu. 'Jestem spokojna w trudnych rozmowach' dla jednej osoby jest dostępne, dla innej brzmi jak kłamstwo i generuje wewnętrzny sprzeciw. Zasada jest ta sama co przy ogólnych: sprawdź, czy coś w tobie przy tym zdaniu się otwiera, czy zaciska. To kryterium działa niezależnie od tego, czy cel jest nazwany, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do wątku, bo zastanawiam się nad czymś od dłuższego czasu. Simma mówiła o zdaniach jako 'pozwoleniu', Czesia61 o oknie przed napadem. Ale co z momentem, kiedy już jesteś w tym napięciu i próbujesz sobie coś powiedzieć, a to zdanie po prostu nie dochodzi? Ja mam tak, że w takich chwilach to 'jest dla mnie miejsce' brzmi jak z innego świata. Zupełnie się od mnie odbija.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

to jest normalne i ważne, żebyś to powiedziała. W szczycie napięcia zdanie afirmacyjne może nie tylko nie pomóc, ale aktywnie drażnić, bo kontrastuje z tym, co czujesz. Mózg nie wierzy. To nie jest problem z tobą ani z afirmacją, tylko z momentem. Pytanie brzmi: co robiłaś zanim próbowałaś tego zdania? Bo jeśli nie było żadnego zejścia z napięcia, to afirmacja wchodzi w złą glebę.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Simma a co to znaczy 'zejście z napięcia' w praktyce? Bo słyszałam o oddechu, o gruntowaniu, ale nie wiem, czy to musi być jakaś konkretna technika, czy wystarczy chwila ciszy. I czy to jest coś, co musisz zrobić zanim zaczniesz mówić zdanie, czy można to robić jednocześnie?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kasjopea nie jednocześnie, to jest błąd, który widzę bardzo często. Jeśli próbujesz się gruntować i jednocześnie recytować zdanie, to uwaga jest podzielona i żadna z tych rzeczy nie działa jak powinna. Najpierw jedno, potem drugie. I to 'najpierw' może trwać trzydzieści sekund, niekoniecznie pięć minut. Ważne, żeby ciało trochę zwolniło, zanim zaczniesz cokolwiek do siebie mówić.


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Czesia61 czyli afirmacja jest tym, co przychodzi po, nie tym, co pomaga wejść w spokój? Trochę zmienia to, jak to rozumiałam. Myślałam, że to samo zdanie ma wywoływać spokój, a tu wychodzi, że spokój musi być najpierw i dopiero wtedy zdanie coś robi.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Ruta to zależy od etapu praktyki. Na początku tak jak mówisz, najpierw spokój, potem zdanie. Ale po długim czasie codziennej pracy z jednym zdaniem może się zdarzyć, że samo pojawienie się tego zdania w głowie zaczyna wywoływać pewne skojarzenia ze spokojem. To jest trochę jak odruch warunkowy. Tylko że to wymaga miesięcy regularności, nie tygodni.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Froen miesiące regularności brzmi jak coś, co łatwo powiedzieć. Ale jak ktoś ma nawracający stres albo właśnie przez to nie może być regularny, to jak ma zbudować tę regularność? Trochę paradoks.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Madzialena to nie jest paradoks do rozwiązania raz, to jest napięcie, z którym się pracuje. Regularność nie musi oznaczać codziennie o tej samej godzinie przez dwadzieścia minut. Może oznaczać jedno zdanie rano przy kawie. Jeden oddech i jedno zdanie. To jest wystarczające, żeby budować ślad. Ważniejsza jest ciągłość intencji niż perfekcja wykonania.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że w tym wątku mówimy o dwóch różnych celach jednocześnie i trochę się to miesza. Jedno to afirmacja jako codzienna praktyka budowania przekonania, drugie to afirmacja jako coś, po co sięgasz w kryzysie. Te dwa zastosowania mają chyba inną logikę i inny dobór zdania. Czy ktoś to wyraźnie rozdziela w swoim podejściu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Ninka_73 tak, to ważne rozróżnienie. Ja mam jedno zdanie do codziennej pracy i osobne, krótsze, niemal jedno słowo albo krótka fraza, na ostre momenty. To drugie nie ma budować przekonania, ma tylko dać punkt skupienia, kiedy wszystko się sypie. One różnie wyglądają i nie należy ich mylić. Zdanie na kryzys nie musi być 'twoje' w głęboki sposób, musi być dostępne bez myślenia.


Odpowiedz
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Otylka czyli te dwa zdania mogą być zupełnie różne? To jedno słowo albo krótka fraza na kryzys, jak to w ogóle wybierasz? Czy to jest coś, co testujesz wcześniej, czy po prostu sam się pojawia?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Kasjopea zazwyczaj testowałam wcześniej, w spokojnym momencie. Mówiłam różne rzeczy i sprawdzałam, co powoduje jakieś zatrzymanie, nie koniecznie dobre uczucie, ale zatrzymanie. Coś, co nie wywołuje oporu. Dla mnie to było 'zaraz'. Dosłownie jedno słowo. Dla kogoś innego może to być zupełnie coś innego. Nie ma gotowej listy.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sandra_xx)
Połączone: 2 dni temu

Ja mam pytanie, bo moja sytuacja jest trochę inna niż panika. U mnie to jest to stałe napięcie w tle, o którym pisałam wcześniej. I zastanawiam się, czy dla takiego stanu zdanie ogólne, jak to 'jest dla mnie miejsce', może działać długoterminowo, czy jednak po jakimś czasie powinna się pojawiać potrzeba czegoś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Sandra_xx z mojego doświadczenia, przy takim codziennym tle, ogólne zdanie trzyma długo, ale po jakimś czasie przestaje być 'słyszalne', bo się za bardzo oswaja. Nie przestaje być prawdziwe, tylko staje się tłem samo w sobie. Wtedy warto je trochę zmodyfikować, nie zmienić fundamentalnie, ale przekręcić pod innym kątem. Nie szukać nowego, tylko wejść głębiej w to samo.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Werbena to bardzo ciekawe, bo brzmi jak to, co Powojka opisywała na początku wątku, że zdanie 'jest dla mnie miejsce' drgnęło w niej, bo usłyszała je przypadkowo. Może właśnie ta przypadkowość, obcość zdania, sprawia że jest słyszalne. A jak je powtarzasz przez miesiące, to przestaje być obce i traci tę moc uderzenia. Zastanawiam się, czy to jest coś, na co można się przygotować z góry, czy zawsze trzeba na to wpaść po drodze.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: