Forum

Asystent AI
Formułowanie afirma...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Formułowanie afirmacji dla celów niekonkretnych - jak afirmować coś, czego dokładnie nie wiem

Strona 1 / 2

Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie, które mnie ostatnio blokuje przy afirmacjach. Chcę coś zmienić w swoim życiu, ale sama nie wiem dokładnie co. Wiem, że czuję się nie na miejscu, że coś jest nie tak, że chcę inaczej, ale nie jestem w stanie tego nazwać konkretnie. I jak tu afirmować, skoro nie wiem, co afirmować? Wszystkie przykłady, które znajduję, są bardzo precyzyjne: 'mam świetną pracę', 'jestem zdrowa', 'mam harmonijny związek'. A ja nie wiem, czego chcę. Czy afirmacja w stylu 'żyję w zgodzie ze sobą' ma w ogóle sens, czy to za mało?


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest jedno z częstszych nieporozumień wokół afirmacji. Wszyscy uczą się ich od tych gotowych przykładów i wychodzi z tego wrażenie, że muszą być jak zamówienie w sklepie. Ale to nie jest jedyna szkoła. Jest cały nurt pracy z afirmacjami przez stan, nie przez cel. Zamiast 'mam świetną pracę' mówisz 'czuję się spokojna w tym, co robię' albo właśnie 'żyję w zgodzie ze sobą'. To działa inaczej, ale niekoniecznie słabiej. Pytanie do Ciebie: skąd to poczucie, że coś jest nie tak? Z jednego obszaru życia, czy tak ogólnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Czesia61 a nie ma tu ryzyka, że afirmacja przez stan jest za ogólna i umysł jej nie kupuje? Bo czytałam, że afirmacja musi być na tyle konkretna, żeby mózg mógł ją zidentyfikować jako cel. Jeśli jest zbyt rozmyta, to może wchodzić jednym uchem a wychodzić drugim.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Begonia to nie do końca tak. Konkretność jest ważna, ale nie w tym sensie, że musisz podać adres i datę. Konkretność afirmacji przez stan polega na tym, że jesteś uczciwa wobec tego, co czujesz teraz, i opisujesz to, co chcesz poczuć. Mózg pracuje przez emocje i obrazy, nie przez CV. 'Czuję spokój kiedy myślę o przyszłości' jest dla niego bardzo konkretne, bo spokój ma smak, temperaturę, fizyczność. Natomiast 'mam wymarzony dom z ogrodem' bez żadnego zakorzenienia emocjonalnego może być właśnie tym, co przelatuje bez echa.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Czesia61 ciężko to sprecyzować, bo naprawdę nie wiem. Chyba z kilku obszarów naraz, dlatego tak trudno mi to uchwycić. Praca nie satysfakcjonuje, relacje trochę się rozmyły, nie wiem, co chcę robić w wolnym czasie. Jakby wszystko straciło wyraźność. I właśnie dlatego myślę, że afirmacja o konkretnej rzeczy mija się z celem, bo wycelowanie w jedno nie rozwiązuje reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Ciekawa dyskusja. Ja na to patrzę trochę z innej strony. W słowiańskich praktykach zamawiania, które mnie interesują, słowo nigdy nie było precyzyjnym zamówieniem. Mówiono bardziej o kierunku, o życzeniu drogi, a nie punktu docelowego. Coś w stylu 'niech mi się dobrze wiedzie' miało swoją moc właśnie przez nieokreśloność, bo nie zamykało możliwości. Nie wiem, czy to rozwiązuje problem Powojki, ale może zmienia perspektywę na to, czy brak konkretności to w ogóle problem.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

to jest właśnie sytuacja, w której ogólna afirmacja stanu ma więcej sensu niż konkretna. Jak nie wiesz, gdzie jedziesz, to nie planujesz trasy do Krakowa. Idziesz w kierunku, który czujesz. 'Czuję się coraz bardziej sobą', 'wiem, czego chcę' albo nawet 'pozwalam sobie to odkryć' to są działające afirmacje w tym stanie. Nie muszą wiedzieć, co konkretnie mają przyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

A nie zastanawiałyście się, czy próba afirmowania czegoś w środku napadu paniki w ogóle ma sens? Pytam, bo znam kilka osób, które próbowały i mówiły, że to zupełnie nie działa, albo nawet irytuje. Jakby ciało było tak nakręcone, że jakiekolwiek słowa nie przebijają się przez ten szum.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ninka_73 to jest świetne pytanie i zupełnie inny tor rozmowy, ale bardzo ważny. Klasyczna afirmacja werbalna w ostrym stresie rzeczywiście często nie działa, bo w tym momencie korę przedczołową właściwie wyłącza aktywacja ciała migdałowatego. Nie możesz przekonać umysłu racjonalnym zdaniem, kiedy układ nerwowy jest w trybie alarmu. To nie jest słabość afirmacji jako takiej, to kwestia okna czasowego.


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Simma a skąd to wiesz? Mam na myśli tę część o ciele migdałowatym. Brzmi jak psychologia, nie ezoteryka. Pytam szczerze, bo mnie to interesuje, ale chcę wiedzieć, czy to poparte czymś, czy to taka uproszczona interpretacja.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ruta to jest po prostu podstawowa neurobiologia stresu, opisywana od lat. Tu nie ma sprzeczności między ezoterką a tym. Jeśli ktoś pracuje z afirmacjami poważnie, powinien wiedzieć, jak działa układ nerwowy, bo inaczej źle dobiera moment i potem mówi, że afirmacje nie działają. Ciało migdałowate reaguje szybciej niż świadomość i tyle. Polecam poszukać o oknie tolerancji albo modelu Porges'a, jeśli chcesz szczegółów.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli rozumiem, że w szczycie stresu afirmacja słowna może nie dojść do celu, ale co zamiast tego? Czy jest jakaś forma afirmacji, która działa właśnie wtedy, kiedy jesteś rozbita?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Begonia słyszałem o krótkich, fizycznych kotwicach. Nie tyle afirmacja zdaniowa, co jedno słowo albo gest połączony wcześniej z dobrym stanem. Ale to trzeba ustawić zanim nastąpi panika, nie w trakcie.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Ninka_73 to jest dobra wskazówka, choć bym doprecyzowała: to nie jest klasyczna afirmacja, to bardziej praca z zakotwiczeniem. Afirmacja zdaniowa w panice faktycznie odpada dla większości ludzi. Ale jeśli wcześniej wielokrotnie powtarzałaś jakieś jedno krótkie słowo lub frazę i pakowałaś w to spokój, to w momencie stresu samo to słowo może aktywować skojarzenie. Działa jak skrót, nie jak przekonywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak w ogóle ustawia się taką kotwicę? Przepraszam, że pytam o podstawy, ale to dla mnie nowe. Czy chodzi o to, że jak jest dobrze, to celowo powtarzasz to słowo, żeby umysł je zapamiętał z dobrym uczuciem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Kasjopea mniej więcej tak. Musi być powtarzalność i musi być skojarzenie ze stanem, nie z myślą. Wiele osób robi to odwrotnie: powtarzają zdanie, kiedy jest źle, bo wtedy go potrzebują. Ale to uczy mózg, że to zdanie idzie w parze ze złym stanem. Jeśli chcesz kotwicy, musisz ją ustawiać w spokoju, wielokrotnie, świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wracając na chwilę do początku wątku, bo myślę, że to się łączy. Powojka pisała o braku konkretnego celu, a tu mówimy o panice i stresie. Mam wrażenie, że obie sytuacje mają wspólny mianownik: afirmacja nie może działać, jeśli nie masz kontaktu z tym, co czujesz w danym momencie. Czy to brak wiedzy o sobie, czy chaos emocjonalny, efekt jest podobny. Słowa lecą obok.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Werbena to ciekawe ujęcie. Czyli afirmacja wymaga pewnego minimum uważności? A co, jeśli ktoś jest chroniczne odcięty od tego, co czuje, nie tylko w chwilach stresu? Czy wtedy jakiekolwiek afirmacje mają sens, zanim przepracuje się to odcięcie?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Radomir to zależy, czego od afirmacji oczekujesz. Jeśli chcesz głębokiej zmiany przekonania, to przy odcięciu od siebie rzeczywiście nie bardzo. Ale afirmacja może też pełnić inną rolę, bardziej porządkującą, rytmiczną. Jak modlitwa, którą odmawiasz nawet kiedy nie czujesz jej całym ciałem. Może to nie zmienia przekonania od razu, ale trzyma kierunek. Pytanie, czy to Powojce wystarczy, czy potrzebuje czegoś głębszego.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Simma to mnie zatrzymało. Nigdy tak nie myślałam o afirmacjach, bardziej jako o rytmie niż o przekonywaniu. To może być dla mnie lepszy punkt wejścia, bo kiedy próbuję sobie wmówić coś konkretnego, czego nie czuję, to mam opór fizyczny, jakby coś wewnątrz mówiło 'nieprawda'. A jak to ma być tylko trzymanie kierunku, to może ten opór nie będzie tak silny. Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, że afirmacja idzie w dobrą stronę, skoro nie ma konkretnego celu do porównania?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

to, co opisujesz z tym oporem fizycznym, jest ważne. Ciało mówi ci, że afirmacja nie trafia, bo jest niezgodna z aktualnym stanem. To nie jest wada, to informacja. Zamiast walczyć z tym oporem, spróbuj go potraktować jak punkt wyjścia. Co czujesz, kiedy pojawia się ten opór? Bo to może być ważniejsze niż sama afirmacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Otylka chyba coś w stylu 'to nieprawda'. Jakby jakaś część mnie od razu kontruje to, co próbuję sobie powiedzieć. Nie wiem, czy to sabotaż, czy po prostu uczciwość.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

to nie jest sabotaż, to jest wewnętrzna spójność. Jeśli mówisz 'jestem spełniona' i czujesz 'to nieprawda', to twój system nerwowy reaguje na niezgodność. Właśnie dlatego afirmacje w stylu 'jestem już tam, gdzie chcę być' często nie działają przy głębszym dyskomforcie. Pytanie jest takie: czy chcesz zmienić przekonanie, czy chcesz ogarnąć kierunek? To dwie różne prace.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Simma a jak to rozróżnić w praktyce? Jak wiem, czy robię jedno czy drugie?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Begonia dobre pytanie. Zmiana przekonania wymaga pracy z tym, co jest pod spodem, afirmacja jest wtedy raczej ostatnim krokiem, nie pierwszym. Ogarnięcie kierunku to coś innego, bardziej jak kompas. Tu afirmacja może być pierwsza, bo nie musisz w nią w pełni wierzyć, wystarczy że wskazuje stronę. Różnica jest w tym, ile oporu czujesz. Duży opór to sygnał, że przekonanie jest głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy nie ma tu jeszcze jednej warstwy. Mówicie o oporze jak o czymś, co trzeba ominąć albo osłabić. A w tradycyjnym zamawianiu słowiańskim opór nie był problemem, bo zamawiający nie zamawiał dla siebie, mówił za kogoś lub w czyimś imieniu. Słowo szło w świat, nie do własnej głowy. Ciekawi mnie, czy zmiana perspektywy z 'mówię do siebie' na 'mówię w przestrzeń' zmienia cokolwiek w tym odczuciu oporu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Radomir interesujące, ale myślę, że to działa inaczej niż zamawianie. Zamawianie miało konkretny cel zewnętrzny i konkretnego adresata. Afirmacja jest skierowana do własnego układu przekonań. Jak powiesz 'niech mi się wiedzie' w przestrzeń, to może być ulga, ale to nie przełoży się na zmianę schematu myślenia, jeśli ten schemat jest głęboko zakorzeniony. Choć zgodzę się, że zmiana adresata może zmniejszyć opór. Tylko po co?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Czesia61 właśnie, 'tylko po co' to dobre pytanie. Bo może chodzi o to, żeby w ogóle zacząć mówić, nawet jeśli nie do siebie. Trochę jak rozgrzewka. Pamiętam, że kiedyś miałam bardzo silny blok przed mówieniem czegokolwiek pozytywnego do siebie, bo to brzmiało fałszywie. Zaczęłam mówić jakby na głos, do ściany, nie do siebie. Pomogło na początku.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Werbena to brzmi jak obejście problemu, nie jego rozwiązanie. Rozumiem, że na początek może działać, ale co potem? Zostaje się przy mówieniu do ściany na zawsze?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Ninka_73 nie, po jakimś czasie naturalnie przechodzi się dalej. Przynajmniej u mnie tak było. Jak ciało się przyzwyczaiło do samego aktu mówienia tych słów, opór zmalał i mogłam już mówić do siebie. Ale rozumiem twój sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do tej całej dyskusji o oporze. Wy mówicie o 'ciele', 'systemie nerwowym', 'wewnętrznej spójności'. Skąd wiadomo, że ten opór to nie jest po prostu zdrowy rozsądek, który mówi 'ta technika jest bez sensu'? Nie bronię sceptycyzmu na siłę, ale chcę zrozumieć, jak odróżniacie sensowny opór od tego, który 'przeszkadza'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Ruta to naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jednym kryterium jest to, czy opór jest stały wobec każdej takiej praktyki, czy pojawia się przy konkretnych sformułowaniach. Jeśli cokolwiek pozytywnego o sobie wywołuje sprzeciw, to raczej przekonanie, nie rozsądek. Jeśli tylko jedna konkretna afirmacja brzmi fałszywie, to może rzeczywiście jest za daleka od prawdy.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z tym, o czym pisała Ninka_73 wcześniej, że podczas napadu paniki afirmacje w ogóle nie przechodzą? Nie wróciłyśmy do tego. Czy to znaczy, że jeśli ktoś ma bardzo silny lęk i głównie wtedy próbuje afirmować, to ta praca jest od razu skazana na niepowodzenie? I jak w takim razie w ogóle zacząć?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kasjopea w panice naprawdę nie ma co liczyć na zdaniowe afirmacje. To nie jest kwestia słabości praktyki, po prostu nie masz wtedy dostępu do tej części siebie, do której afirmacja ma trafić. Ale możesz wcześniej ustawić coś bardzo krótkiego, jedno słowo, konkretny dotyk, cokolwiek, co łatwo wywołać z pamięci ciała. I to działa już nie jako afirmacja, ale jako sygnał 'wychodzę z tego'.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Czesia61 ale skoro w panice nic nie działa, a wcześniej trzeba przygotować kotwicę, to jak ktoś, kto dopiero zaczyna, ma w ogóle to zrobić? Żeby ustawić kotwicę, trzeba mieć dobry stan, żeby nagrać ten dobry stan. A jeśli ktoś jest w chronicznym lęku i nie ma takich momentów?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Madzialena dobre pytanie, ale mam wrażenie, że trochę za mocno przykładasz to do sytuacji ekstremalnych. Jeśli ktoś jest w chronicznym lęku na tyle silnym, że nie ma żadnych chwil spokoju, to afirmacje są wtedy rzeczywiście nie na pierwszym miejscu, trzeba zacząć od czegoś innego. Natomiast przy umiarkowanym stresie każdy ma jakieś okna, chwile pod prysznicem, pierwsze minuty po przebudzeniu, koniec spaceru. To są momenty. Kotwicę ustawia się właśnie wtedy.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Simma a co z momentami tuż przed zaśnięciem? Słyszałem, że wtedy mózg jest bardziej podatny na sugestię, bo jest w stanie przejściowym. Czy to dobry czas na afirmację, czy właśnie zły, bo może wchodzić głębiej i niechciane treści też?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Radomir to zależy od tego, co afirmujesz i w jakim stanie jesteś, zasypiając. Jeśli zasypiasz w spokoju, to tak, to jest dobry moment, bo próg krytyczny jest niższy i słowa mogą łatwiej wejść głębiej. Ale jeśli zasypiasz w lęku albo w pętli myślowej, to nie jest dobry moment na afirmację, bo przyklejasz ją do złego stanu. To ten sam mechanizm, o którym mówiłyśmy wcześniej z kotwicą.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy do Powojki, bo to właściwie jej wątek. Mamy tu trochę różnych ścieżek, kotwice, rytm zamiast przekonywania, afirmacja stanu. Która z tych rzeczy według was najlepiej pasuje do sytuacji, kiedy ktoś nie wie, czego chce? Bo każda z tych metod wymaga chyba jakiegoś punktu wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to mnie nurtuje od początku tego wątku. Słucham was i widzę, że każda metoda ma sens w jakimś kontekście, ale ja nadal nie wiem, od czego zacząć, kiedy nie mam punktu wyjścia. Czy to może być samo w sobie afirmacja, 'szukam swojego kierunku' albo 'pozwalam sobie nie wiedzieć'?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

'pozwalam sobie nie wiedzieć' to jedna z niewielu afirmacji, przy której nie ma zwykle oporu, bo jest prawdziwa. Nie twierdzisz, że masz odpowiedź, twierdzisz, że nie musisz jej mieć teraz. Dla mnie to brzmi jak dobry punkt startowy właśnie w takiej sytuacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Czesia61 mnie też ta afirmacja 'pozwalam sobie nie wiedzieć' trafiła. Ale mam do tego pytanie praktyczne: jak długo można z nią siedzieć? Bo rozumiem, że to dobry punkt startowy, ale czy nie ma ryzyka, że ktoś zostanie przy tym przez rok i nigdy nie pójdzie dalej?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Otylka to zależy, co się dzieje pod spodem. Jeśli ta afirmacja przynosi spokój i coś powoli się w człowieku układa, to nie ma tu żadnego problemu. Ale jeśli jest używana jako ucieczka od myślenia o sobie, to tak, można się przy niej zakopać. Nie ma tu reguły czasowej.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale jak odróżnić, że coś 'się układa' od tego, że nic się nie dzieje i po prostu sobie powtarzamy zdanie? Serio pytam, bo nie mam pojęcia, czy da się to jakoś poczuć, czy sprawdzić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Madzialena dobre pytanie, tylko odpowiedź na nie jest trochę niewygodna. Nie ma zewnętrznego wskaźnika. Jedyna miara to to, czy po kilku tygodniach twoje pytania zmieniły się jakościowo. Jeśli pytasz o inne rzeczy niż na początku, coś się ruszyło. Jeśli pytasz dokładnie to samo, prawdopodobnie się nie ruszyło.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Simma to ciekawy sposób patrzenia. Zmiana pytań jako wskaźnik. Ale co jeśli ktoś w ogóle przestał pytać? Nie odpuścił, tylko po prostu... cisza? Czy to dobrze, czy źle?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Radomir cisza bywa dwojakiego rodzaju. Albo coś się uspokoiło i pytanie przestało palić, albo ktoś się znieczulił i przestał słuchać siebie. Nie da się tego odróżnić z zewnątrz, trzeba zapytać siebie, czy ta cisza jest lekka, czy ciężka.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam poczucie, że mnie to dotyczy bezpośrednio. Ta cisza, którą opisuje Radomir, to coś, co rozumiem. Mam ją od jakiegoś czasu. Nie wiem, czy to spokój, czy znieczulenie. Może właśnie dlatego szukam jakiejś afirmacji, bo liczę, że uruchomi coś, co samo nie chce ruszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

A może zamiast afirmacji najpierw sprawdzić, co to za cisza? Bo afirmacja wrzucona w znieczulenie może po prostu nie trafić w nic. Albo trafić w coś, czego nie chcesz ruszyć na siłę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Ninka_73 ale jak niby sprawdzić, co to za cisza, jeśli nie wiesz, czego szukasz? To znowu koło. Powojka nie wie, czego chce, więc nie wie, jak zapytać siebie, czego jej brakuje. To jest właśnie to, o czym jest ten wątek od początku.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Werbena no dobra, masz rację, że to koło. Ale czy afirmacja to jedyna droga do wyjścia z niego? Piszę serio, nie przekornie.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie jedyna, ale jedna z niewielu, które można zacząć bez jasnego kierunku. Pisanie działa podobnie, takie swobodne, bez celu. Ruch ciała też. Ale afirmacja ma tę przewagę, że jest krótka, da się ją powtarzać w bardzo złych momentach, a pisanie czy ruch wymagają trochę więcej siły.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Froen właśnie o to mi chodziło, kiedy wcześniej pytałam o panikę. Czy cokolwiek z tych metod, afirmacja, ruch, w ogóle działa w ostrym stresie? Bo mam wrażenie, że w takich momentach głowa po prostu wyłącza wszystko.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Kasjopea w ostrym stresie działa tylko to, co jest już wcześniej wyćwiczone do automatyzmu. Zdanie, jedno słowo, gest. Nie zbudujesz wtedy nic nowego. Ale jeśli wcześniej powiążesz konkretne słowo z konkretnym stanem, to w panice to słowo może zadziałać jako sygnał dla układu nerwowego, nie jako myśl.


Odpowiedz
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Froen ale żeby to wyćwiczyć, trzeba wcześniej mieć spokojne chwile do trenowania. Moje pytanie jest takie: co robi osoba, która ma napady paniki bardzo często i rzadko ma dobre momenty? Jak ona w ogóle ma to zbudować?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kasjopea szczerze, jeśli ktoś ma napady paniki na tyle często, że nie ma okna spokoju, to afirmacje nie są pierwszym krokiem. To trzeba powiedzieć wprost, żeby ktoś nie miał poczucia, że technika zawiodła. Nie zawiodła, po prostu jest sposóbm do innego etapu.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ważne, co mówi Czesia61, bo czytam ten wątek i widzę, że cały czas zakładamy, że człowiek ma jakieś minimum zasobów, żeby zacząć. A co jeśli nie ma? Czy afirmacja może w ogóle temu zaradzić, czy to jest technika dla kogoś, kto jest już w miarę stabilny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Ruta to jest według mnie jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. Afirmacja jako technika zakłada, że masz w sobie coś, co ją przyjmie. Jak bardzo pusty jest zbiornik, tym mniej działa. Nie mówię, że jest bezużyteczna przy kryzysie, ale jej rola jest wtedy inna, bardziej jak sygnał, że jestem tu, niż jak przekonywanie siebie do czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do wątku Powojki, bo jej sytuacja to nie jest kryzys w tym sensie, o którym mówicie. Tu chodzi o brak kierunku, nie o brak zasobów. Czy macie jakieś konkretne przykłady afirmacji, które komuś pomogły, kiedy ten ktoś nie wiedział, czego chce? Coś poza 'pozwalam sobie nie wiedzieć', które już padło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Begonia u mnie sprawdziło się coś w stylu 'otwieram się na to, co jest dla mnie dobre'. Bardzo ogólne, wiem. Ale właśnie o to chodzi, że kiedy nie wiesz, czego chcesz, konkret jest kłamstwem. Szerokie sformułowanie nie kłamie i ciało tego nie odrzuca.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Werbena to brzmi naprawdę dobrze. 'Otwieram się na to, co jest dla mnie dobre' nie wymaga ode mnie wiedzenia, co to jest. Chyba tego mi brakowało w tym, co próbowałam do tej pory, że każde zdanie, które układałam, zakładało, że wiem, jaki jest cel. A nie wiem i te słowa wychodziły pusto.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Ta afirmacja, którą podała Werbena, jest szeroka, ale właśnie dlatego może być bezpieczna. Mam pytanie do Powojki: czy próbowałaś ją powiedzieć na głos? Bo jest różnica między czytaniem zdania a wypowiedzeniem go. Chodzi o to, że głos uruchamia coś inaczej niż samo myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie, jeszcze nie próbowałam mówić na głos. Trochę głupio mi, szczerze. Mam wrażenie, że jakbym rozmawiała sama ze sobą i jeszcze do tego nie wiedziała, co chcę powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Ten opór, który opisuje Powojka, jest bardzo konkretną informacją. Nie 'głupie mi', tylko 'coś we mnie nie chce tego wypowiedzieć'. To nie jest przeszkoda techniczna. To jest właśnie ten punkt, od którego warto zacząć, bo on mówi gdzie jest napięcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Simma zgadzam się, ale chcę dopytać: co zrobić z tym napięciem praktycznie? Bo powiedzieć 'to jest cenna informacja' to jedno, ale Powojka pyta o afirmacje, a nie o analizę oporu.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Czesia61 praktycznie to znaczy: nie omijać tego zdania, tylko posiedzieć z nim chwilę przed wypowiedzeniem. Zapytać siebie, co się dzieje, kiedy je czytam. I dopiero potem ewentualnie powiedzieć. Afirmacja, którą wypowiadasz z oporem, nie jest bezużyteczna, ale jej sens jest wtedy inny niż myślisz.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale zaraz, czy to nie sprawia, że afirmacja staje się rodzajem terapii, a nie po prostu techniką powtarzania? Pytam, bo miałam wrażenie, że afirmacje działają właśnie przez mechaniczne powtarzanie, bez analizowania każdego słowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Madzialena to jest rzeczywiście rozróżnienie, o którym mało kto mówi. Mechaniczne powtarzanie ma sens, kiedy jesteś gotowy przyjąć treść. Kiedy masz opór, sam mechanizm powtarzania może go wzmacniać, bo ciało rejestruje niezgodność. To nie jest terapia, tylko inny tryb pracy z tym samym zdaniem.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Froen ale skąd wiesz, że ciało 'rejestruje niezgodność'? Mam wrażenie, że to jest wyjaśnienie, które brzmi sensownie, ale nie wiem, na czym się opiera. Pytam serio, bo chcę rozumieć, a nie tylko powtarzać.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Ninka_73 opieram się na obserwacji własnej i cudzej, nie na badaniach klinicznych. Widzę wzorzec: ludzie, którzy afirmują coś, w co nie wierzą ani trochę, po kilku tygodniach mówią że nic nie działa. Ci, którzy mają choćby cień otwartości, mówią co innego. To nie dowód, ale wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

To mnie ciekawi, bo właśnie zakładałam, że im bardziej coś powtarzam, tym bardziej zaczynam w to wierzyć, nawet wbrew sobie. Czy to nieprawda? Gdzieś czytałam, że właśnie na tym polega ta technika.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Ruta to jest uproszczenie, które krąży. Powtarzanie może budować przekonanie, ale tylko wtedy, kiedy nie aktywuje silnego kontrprzekonania. Jeśli powtarzasz 'jestem spokojna' podczas napadu paniki i całe ciało krzyczy coś przeciwnego, to mózg rejestruje przede wszystkim ten krzyk, a zdanie staje się szumem.


Odpowiedz
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Otylka a to właśnie chciałam powiedzieć już wcześniej. W panice to nie działa. Sama próbowałam i jedyne, co osiągałam, to poczucie, że jestem beznadziejna, bo nawet afirmacja mi nie wychodzi.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kasjopea to jest ważne, żeby to powiedzieć głośno: niedziałanie afirmacji w panice to nie twoja wina. To kwestia momentu. Jeśli komuś wmówiono, że ma powtarzać zdanie w środku ataku i 'to pomoże', to był to zły moment na taką technikę.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: