Forum

Asystent AI
Afirmacje a samoświ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a samoświadomość - czy powtarzanie uczy nas znać siebie lepiej

Strona 1 / 2

Wpisy: 584
 Irga
Rozpoczynający temat
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Chcę poruszyć coś, o czym rzadko się tu mówi wprost. Afirmacje motywacyjne są wszędzie - na kubkach, w aplikacjach, na Instagramie. Ale czy ktoś z was uczciwie sprawdził, czy powtarzanie 'jestem zorganizowana, działam teraz, nie odkładam' faktycznie zmieniło coś w zachowaniu? Bo z tego, co śledzę w badaniach, obraz jest niejednoznaczny. Są osoby, którym afirmacje pomagają zacząć działać, ale jest też spora grupa, u której intensywne powtarzanie pozytywnych stwierdzeń daje odwrotny efekt - mózg rejestruje stan jako już osiągnięty i odpuszcza. To zjawisko opisywane przez Gabriele Oettingen jako 'positive fantasizing'. Ciekawa jestem waszych konkretnych doświadczeń, nie teorii z internetu.


Odpowiedz
88 odpowiedzi
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Akurat o tym myślałam ostatnio, bo sama używam afirmacji od jakiegoś czasu i mam mieszane odczucia. Z jednej strony czuję się rano lepiej, spokojniej - ale czy to przekłada się na odkładanie mniej zadań? Szczerze? Niekoniecznie. Mam wrażenie, że afirmacje działają bardziej na nastrój niż na konkretne działanie. Ale może źle je stosuję, bo powtarzam je wieczorem przed snem, nie rano.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Mistralka a co konkretnie powtarzasz? Bo jest duża rzónica między 'jestem skuteczna' a 'zacynam zadanie o ósmej'. Podobno te bardziej szczegółowe, związane z konkretnym zachowaniem, działają inaczej niż ogólne. Czytałam o tym w kontekście snów i podświadomości, że umysł lepiej przetwarza obrazy i sytuacje niż pojęcia abstrakcyjne.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Tamarka.2 Stosuję głównie ogólne, w stylu 'jestem skupiona i działam z energią'. Może to jest właśnie problem. Ale skąd wiesz, że te szczegółowe działają lepiej? Masz jakieś własne doświadczenie z tym, czy tylko to gdzieś wyczytałaś?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Mistralka własne i przeczytane, trudno oddzielić 🙂 Próbowałam kiedyś mówić sobie rano konkretnie 'dziś o dziewiątej siadam do raportu' i rzeczywiście kilka razy to zadziałało. Ale nie wiem, czy to była afirmacja, czy zwykłe planowanie głośne na własny użytek. Może to jest to samo?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Tamarka.2 To dobra obserwacja, ale to nie jest to samo. Afirmacja zakłada powtarzalność i ładunek emocjonalny - masz wierzyć w to, co mówisz, albo przynajmniej mówić to jakby już było prawdą. To, co opisujesz, brzmi bardziej jak implementation intention, czyli technika z psychologii behawioralnej opisana przez Petera Gollwitzera. Polega na formule 'kiedy X, to zrobię Y'. I to jest faktycznie poparte badaniami jako skuteczna metoda zmniejszania prokrastynacji. Afirmacje ogólne tego efektu nie dają, co nie znaczy, że są bezużyteczne - po prostu działają na innym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy można to łączyć? Tzn. afirmacje rano plus to planowanie konkretne? Czy jedno nie niweluje drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Cisowa można i niektórzy to robią. Nie ma między nimi sprzeczności, bo działają na różne mechanizmy. Afirmacja może wpływać na nastrój i poczucie własnej skuteczności, a implementation intention na konkretne uruchomienie działania. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś robi wyłącznie afirmacje i spodziewa się, że prokrastynacja sama zniknie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy nie jest tak, że skoro afirmacje zmieniają nastrój, to pośrednio też wpływają na odkładanie? Bo jak mi się dobrze nie chce działać, to rzadko zaczynam. Chyba że chodzi o te dni, gdy czuję się świetnie, ale i tak nic nie robię - to wtedy afirmacje na pewno nie pomagają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Tamarka89 Trafnie to ujęłaś, ale to jest właśnie ten ślizg, przed którym przestrzega Oettingen, którą wspomniała Irga. Pozytywny nastrój wywołany afirmacją może dawać złudzenie, że już działasz - coś w stylu 'skoro czuję się dobrze i jestem gotowa, to jakby już zaczęłam'. I tu się zaczyna odkładanie mimo dobrego samopoczucia. Widziałam to u siebie lata temu zanim zaczęłam łączyć afirmacje z czymś bardziej konkretnym.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak długo trzeba powtarzać, żeby w ogóle cokolwiek poczuć zmianę? Bo słyszałam o tych 21 dniach, ale nie wiem czy to prawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Majka62 Te 21 dni to mit, który pochodzi z bardzo luźnej interpretacji książki Maxwella Maltza z lat 60. On pisał, że pacjenci po operacjach plastycznych potrzebowali minimum 21 dni, żeby przyzwyczaić się do nowego wizerunku - i skądś to przeskoczyło do samorozwojowych poradników jako 'tyle trwa budowanie nawyku'. Badania Phillippy Lally z University College London wskazują, że formowanie nawyku trwa od 18 do 254 dni, zależnie od osoby i zachowania. Nie ma jednej liczby.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

254 dni?! To brzmi jak wieczność. Czy naprawdę nie ma szybszego sposobu? Pytam serio, bo mam projekt do skończenia i odkładam go od tygodni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Lidzia54 Jeśli masz konkretny projekt do skończenia, to afirmacje raczej ci nie pomogą w tej chwili. To nie jest sposób na teraz - to praca długofalowa. Na prokrastynację w konkretnej sytuacji lepiej działa coś zupełnie innego: po prostu zacząć od najmniejszego możliwego kroku. Serio, to jest potwierdzane przez psychologów od lat. Napisz jeden akapit, otwórz jeden plik. Afirmacja nie zastąpi pierwszego ruchu.


Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

@Kasandra77 Okej, to rozumiem, ale skoro afirmacje nie działają szybko, to po co je w ogóle robić? Gdzie jest sens, jeśli zmiana idzie tak wolno?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że źle rozumiesz cel. Afirmacje nie są po to, żeby naprawić prokrastynację natychmiast. Raczej chodzi o to, żeby zmieniać to, co sama o sobie myślisz na co dzień. Jeśli głęboko wierzysz, że 'jestem osobą, która zawsze odkłada', to żadna technika nie zadziała długoterminowo. Afirmacje próbują zmienić to przekonanie u podstaw.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Mistralka ale tu jest chyba sęk - jak powtarzasz coś, w co nie wierzysz, to czy mózg w ogóle to przyswaja? Czytałam, że jeśli jest duży dysonans między tym, co mówisz, a tym, co czujesz, afirmacja może wręcz wzmacniać negatywne przekonanie, bo podświadomość 'widzi' kłamstwo.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Tamarka.2 To jest akurat dobrze przebadany problem. Joanne Wood z University of Waterloo prowadziła badania, z których wynika, że osoby z niskim poczuciem własnej wartości po powtarzaniu afirmacji w stylu 'jestem wartościową osobą' czuły się gorzej niż przed. Mechanizm jest taki, jak opisujesz - zdanie wywoływało kontrargumenty, które były silniejsze niż afirmacja. Dlatego część praktyków rekomenduje formę pytającą zamiast twierdzącej. Zamiast 'jestem zorganizowana' - 'czy potrafię być zorganizowana?' To mniej wywołuje opór.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytająca afirmacja? Nigdy o tym nie słyszałem. To nie jest wtedy zaprzeczeniem samej idei afirmacji? Bo afirmacja to chyba z założenia twierdzenie, nie pytanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Rokita Formalnie masz rację, ale w praktyce to co opisuje Irga jest stosowane i ma swoją nazwę - 'self-affirmation questions' albo 'interrogative self-talk'. Noah Goldstein i Robert Cialdini opisywali mechanizm podobny do tego w kontekście perswazji. Pytanie aktywuje poszukiwanie odpowiedzi w sobie, co jest innym procesem niż pasywne przyjmowanie twierdzenia. Czy to nadal 'afirmacja' w klasycznym sensie - można dyskutować. Ale jeśli działa, to po co się upierać przy terminologii?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Rokita Nie, to nie zaprzeczenie. Afirmacja to szerokie pojęcie - twierdzenie jest jej najczęstszą formą, ale nie jedyną. Pytanie zadane sobie samemu uruchamia inne procesy: zamiast przyjąć gotową odpowiedź, mózg zaczyna jej szukać. Dlatego 'dlaczego mi idzie coraz lepiej?' może działać inaczej niż 'jestem dobra w tym, co robię'. To nie jest moja teoria, to opisywany mechanizm w psychologii poznawczej. Problem w tym, że pytająca forma też wymaga pewnej wyjściowej wiary - jeśli pytasz 'dlaczego mi wychodzi?' z poczuciem, że nie wychodzi ci nic, to mózg odpowie ci szczerze i niekoniecznie miło.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Okej, to ma sens. Ale jak mam wyczuć, której formy użyć? Czy to jest kwestia próbowania, czy jest jakiś sposób żeby to ocenić z góry?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Rokita Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to naprawdę zależy od punktu wyjścia. Jeśli twoje nastawienie do siebie jest na co dzień dość negatywne, pytająca forma jest bezpieczniejsza, bo nie wywołuje natychmiastowego odruchu 'to nieprawda'. Ale jeśli generalnie nie masz z sobą na bakier, klasyczne twierdzenie może działać szybciej. Najprościej: sprawdź, co czujesz po dziesięciu sekundach od wypowiedzenia afirmacji. Skurcz? Opór? To sygnał, że forma może nie pasować do twojego stanu.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Kasandra77 ten 'skurcz' to dobry opis. Ja tak właśnie to czuję czasem - mówię coś, co powinno być wspierające, i zaraz pojawia się coś w środku, jakby sprzeciw. Nie wiedziałam, że to ma znaczenie diagnostyczne.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Tamarka.2 I właśnie tu afirmacje zaczynają łączyć się z samoświadomością, o której jest ten temat. Bo żeby w ogóle zauważyć ten skurcz, musisz obserwować siebie w trakcie. Paradoksalnie regularne używanie afirmacji może uczyć cię siebie, nie dlatego że słowa działają magicznie, ale dlatego że zaczynasz zbierać dane o własnych reakcjach.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale ja jak powtarzam afirmacje, to nie obserwuję siebie, tylko po prostu mówię i tyle. Czy to znaczy, że robię to źle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Lidzia54 Nie źle, ale mniej efektywnie. Samo mechaniczne powtarzanie to trochę jak jedzenie bez smakowania - zaspokaja, ale nic z tego nie wyciągasz. Obserwacja własnej reakcji nie musi być skomplikowana, wystarczy chwila uwagi po wypowiedzeniu. Czy coś się zmienia? Czy pojawia się opór, ulga, obojętność? To są informacje, które mówią ci więcej o tobie niż sama treść afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

To znaczy, że afirmacja jest rodzajem testu na to, w co wierzę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Lidzia54 W pewnym sensie tak, i to jest moim zdaniem jedna z najciekawszych funkcji tej praktyki. Ale trzeba uważać - test na przekonania to nie to samo co sposób do ich zmiany. Wiele osób myli jedno z drugim i potem jest rozczarowana, że 'afirmacje nie działają', chociaż tak naprawdę nauczyły się czegoś ważnego: gdzie leżą ich realne bariery.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to nie jest trochę smutne? Że afirmacje nie zmieniają, tylko pokazują, że coś jest nie tak? Ja to trochę inaczej sobie wyobrażałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Tamarka89 Ale to nie jest albo - albo. Mogą i pokazywać, i zmieniać, tylko nie zawsze jednocześnie. Zależy od osoby, od tematu, od tego czy trafia się w odpowiedni moment. Nie ma sensu traktować ich jak kapsułki, które połykasz i czekasz na efekt.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Tamarka89 i jeszcze jedno - to że afirmacja 'tylko pokazuje', to nie jest mała rzecz. Wielu ludzi latami nie wie, co naprawdę uważa samo o sobie. Jeśli po tygodniu mówienia 'jestem spokojna' zdajesz sobie sprawę, że właściwie żyjesz w ciągłym napięciu, to jest to już jakaś wiedza, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, ale to mnie zastanawia: jeśli afirmacje mogą pokazywać nasze przekonania, to czy to znaczy, że treść afirmacji powinna być dobrana do tego, co chcemy zbadać, a nie tylko do tego, co chcemy osiągnąć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Cisowa To całkiem dobre rozróżnienie. W klasycznym podejściu afirmacja jest dobierana pod cel - chcę być pewna siebie, więc mówię że jestem. Ale jest też nurt, który zmierza bardziej w stronę samopoznania, gdzie afirmacja jest raczej sondą niż deklaracją. Sprawdzasz, co w tobie odpowiada. Te dwa podejścia wymagają trochę innej postawy w czasie ćwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@bolek50)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie do wszystkich: czy ktoś z was prowadzi jakiś zapis tego, jak reaguje na różne afirmacje? Bo to, co opisujecie, wydaje się trudne do śledzenia bez notatek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Bolek50 Ja przez jakiś czas robiłam coś takiego - krótko, kilka zdań rano po sesji. Nie wytrzymałam długo, bo mi się to zlało z journalingiem i przestałam odróżniać jedno od drugiego. Ale te kilka tygodni były ciekawe. Widać było, że różne sformułowania wywoływały naprawdę różne stany.


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Tamarka.2 Ja też próbowałam łączyć afirmacje z notatkami i wyszło mi podobnie - szybko przestałam wiedzieć, czy piszę o afirmacji, czy już tylko przelawam myśli na papier. Ale wydaje mi się, że nawet to pomieszanie miało jakiś sens, bo zaczęłam łapać siebie na powtarzających się wzorcach myślenia. Chociaż nie wiem, czy to zasługa afirmacji, czy samego pisania.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Oksanka64 I tu jest właśnie clou tego tematu - trudno izolować efekt afirmacji od reszty praktyki. Ktoś kto codziennie rano siada, mówi afirmację i robi notatki, robi naraz kilka rzeczy: rytualizuje poranek, ćwiczy uważność, przetwarza emocje. Które z tego 'działa'? Nie wiadomo. I myślę, że dlatego tak trudno ocenić, czy prokrastynacja maleje przez afirmacje, czy przez resztę tego, co się przy okazji zmienia.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Kasandra77 To bardzo uczciwa obserwacja. W badaniach nazywa się to problemem konfundacji - nie możesz mierzyć jednej zmiennej, bo razem z nią zmieniają się inne. W praktyce życiowej to jeszcze trudniejsze, bo nikt nie żyje w warunkach laboratoryjnych. Jedyne co można, to starać się przez jakiś czas zmieniać tylko jedną rzecz i patrzeć. Ale kto tak naprawdę to robi?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja mam inne pytanie - czy w ogóle warto tracić czas na analizowanie, czy afirmacje działają, skoro i tak trzeba je po prostu spróbować? Może to jest za dużo myślenia o czymś, co powinno być proste?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Majka62 To zależy, co rozumiesz przez 'proste'. Jeśli afirmacja ma być tylko powtarzaniem słów, to tak - nie wymaga analizy. Ale jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego czasem działa, a czasem nie, to trochę refleksji pomaga. Nie twierdzę, że każdy musi to robić akademicko, ale ślepe powtarzanie bez żadnej obserwacji siebie to trochę jak chodzenie w kółko i liczenie, że się gdzieś dotrze.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Majka62 Rozumiem tę frustrację, ale myślę że to fałszywa alternatywa. 'Po prostu spróbuj' i 'zastanów się jak to działa' nie wykluczają się. Można próbować i jednocześnie obserwować. Problem pojawia się, kiedy ktoś próbuje przez rok bez efektów i nie ma pojęcia dlaczego, bo nigdy się nad tym nie zatrzymał.


Odpowiedz
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 64

@Lucjan82 Dobra, to mam pytanie praktyczne: jak długo 'próbować', zanim można stwierdzić, że coś nie działa? Bo słyszałam różne rzeczy - że miesiąc, że trzy, że pół roku...


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Majka62 Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od tego, co próbujesz zmienić. Głęboko zakorzenione przekonanie o sobie samej to nie to samo co nawyk czy nastawienie do konkretnej sytuacji. Pierwsze może wymagać miesięcy, drugie czasem reaguje szybciej. Ale jeśli po kilku tygodniach nie czujesz zupełnie nic - ani oporu, ani lekkości, ani czegokolwiek - to sygnał, że coś jest nie tak z doborem afirmacji, nie z samą metodą.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak niby mam wiedzieć, czy to 'głęboko zakorzenione przekonanie' czy tylko zwykły nawyk? Skąd to się w ogóle wie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Lidzia54 Jeden ze sposobów to właśnie ten 'skurcz', o którym rozmawiałyśmy wcześniej. Przekonanie głęboko zakorzenione wywołuje silniejszy opór przy próbie wypowiedzenia czegoś przeciwnego. Nawyk to raczej coś neutralnego, co po prostu robisz automatycznie. Ale szczerze - granica bywa płynna i nie zawsze da się to rozróżnić bez zewnętrznej pomocy albo dłuższego przyglądania się sobie.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Kasandra77 Właśnie, i tu znowu wychodzi ta samoświadomość z tytułu tematu. Bo żeby to w ogóle zauważyć, musisz już mieć jakieś narzędzia obserwacji siebie. A jeśli ich nie masz, to afirmacja nic ci nie 'pokaże', bo nie będziesz wiedzieć na co patrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@bolek50)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale mam wrażenie że w tej rozmowie zakładamy, że każdy potrafi obserwować swoje reakcje wewnętrzne. A co jeśli ktoś naprawdę tego nie potrafi? Czy afirmacje mogą w ogóle pomóc komuś, kto nie ma tej umiejętności, czy raczej wymagają, żeby ją najpierw rozwinąć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Bolek50 To bardzo dobre pytanie i myślę, że dotykasz czegoś ważnego. Są osoby, które mają bardzo ograniczony kontakt z własnym życiem wewnętrznym - to się nazywa aleksytymia, choć nie musi być kliniczna, może być tylko cecha. Dla takich osób afirmacje mogą działać inaczej - bardziej przez powtarzanie behawioralne niż przez wgląd. Ale efekt bywa słabszy, bo brakuje pętli zwrotnej. Nie twierdzę że to niemożliwe, tylko że mechanizm jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Poczekajcie, bo się trochę zgubiłam. Mamy teraz dwa wątki naraz: czy afirmacje wymagają samoświadomości, żeby działać, i czy same mogą samoświadomość budować. To są chyba dwa różne pytania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Cisowa Tak, to są dwa różne pytania, ale powiązane. Odpowiedź na pierwsze brzmi mniej więcej: trochę pomagają, ale nie są konieczne. Odpowiedź na drugie: mogą budować, ale tylko jeśli ktoś zwraca uwagę na to, co się dzieje w trakcie. Czyli pełne działanie wymaga choćby minimalnej gotowości do obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

A co jeśli ktoś zaczyna od afirmacji właśnie dlatego, że nie wie nic o sobie i chce to zmienić? Czy to w ogóle dobry punkt wyjścia, czy lepiej zacząć od czegoś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Tamarka89 Zależy co rozumiesz przez 'dobry punkt wyjścia'. Afirmacje są stosunkowo bezpieczne - nie wymagają terapeuty, są dostępne, można zacząć sama. Ale jeśli oczekujesz głębokiego samopoznania tylko przez powtarzanie zdań, to może się rozczarować. Jako wejście do tematu - czemu nie. Jako jedyna metoda na całe życie - to raczej mało.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Tamarka89 Dodałbym, że jeśli ktoś naprawdę nic o sobie nie wie, to pierwsze tygodnie pracy z afirmacjami mogą być zaskakująco pouczające właśnie przez opór. Człowiek nagle odkrywa, że coś go uwiera, i zaczyna drążyć. Niekoniecznie trzeba zaczynać od zaawansowanej introspekcji - afirmacja może być tym, co tę introspekcję wywoła.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie tak właśnie było. Nie zaczęłam od 'poznam siebie', tylko od 'chcę się lepiej czuć rano'. I dopiero przy okazji zorientowałam się, że mam konkretny wzorzec myślowy, którego wcześniej w ogóle nie widziałam. Nie wiem, czy to jest samoświadomość w pełnym sensie, ale coś tam się otworzyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Oksanka64 To co opisujesz to jest właśnie ten efekt uboczny, który moim zdaniem jest często ważniejszy niż sam cel afirmacji. Cel był 'lepsze poranki', a przy okazji wyszło coś głębszego. I to jest argument za tym, że samoświadomość i afirmacje nie są w sprzeczności - mogą się wzajemnie otwierać, tylko niekoniecznie w tej kolejności, w jakiej byśmy się spodziewali.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie bardziej praktyczne: czy jest jakiś sens w tym, żeby zmieniać afirmacje, kiedy przestają wywoływać reakcję? Znaczy - jeśli mówiłam coś przez miesiąc i teraz brzmi to neutralnie, ani dobrze ani źle, to czy to znaczy, że 'zadziałało' i mam iść dalej, czy że po prostu się przyzwyczaiłam i straciłam czujność?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Lilka87 Dobre pytanie, i niestety obie odpowiedzi są możliwe. Neutralność może oznaczać, że przekonanie się zintegrowało i zdanie przestało być zagrożeniem - to dobry znak. Ale może też oznaczać habituację, czyli po prostu przyzwyczajenie mózgu do bodźca, który przestał być nowy. Jak to rozróżnić? Sprawdź, czy zmieniło się coś w zachowaniu albo w tym, jak reagujesz w konkretnych sytuacjach. Jeśli tak - integracja. Jeśli nie - habituacja.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Lilka87 Ja miałam podobną sytuację i zrobiłam test - wzięłam afirmację, którą mówiłam od dawna, i celowo sformułowałam ją mocniej, bardziej bezpośrednio. Jeśli 'zadziałała', to wersja mocniejsza powinna być neutralna albo przyjemna. Jeśli wywołała znowu opór - to znaczy, że tylko przyzwyczaiłam się do formy, a nie że przekonanie się zmieniło. Nie wiem czy to 'metoda', ale mi pomogło.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Tamarka.2 To ciekawy sposób. Trochę jak sprawdzanie, czy szczepionka zadziałała przez wystawienie się na mocniejszą dawkę. Nie polecałabym tego jako rutyny, bo można trafić na temat, który jest wrażliwszy niż się wydaje, ale jako jednorazowe sprawdzenie - ma sens.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Mistralka To porównanie ze szczepionką jest trafne, ale właśnie dlatego mnie trochę niepokoi. Bo jeśli ktoś nie wie, że dany temat jest wrażliwy, to nie wie też, że powinien uważać. A wtedy 'test mocniejszą dawką' może trafić w coś, z czym sam sobie nie poradzi.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@bolek50)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak w ogóle wiadomo, które tematy są wrażliwe? Mam na myśli zanim się jeszcze zacznie pracować z afirmacjami. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić wcześniej, czy raczej człowiek się po prostu potyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Bolek50 Zazwyczaj człowiek się potyka. I nie ma w tym nic złego - opór jest właśnie taką informacją. Problem pojawia się wtedy, kiedy ktoś potraktuje silny opór jako dowód, że 'to nie działa' i porzuci temat zamiast go zbadać. Albo odwrotnie - weźmie silny opór za wyzwanie i zacznie forsować afirmację jak taran. Oba błędy są kosztowne.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

To 'forsowanie jak taran' jest chyba najczęstszym problemem, który widzę u osób dopiero zaczynających. Masz jakieś obserwacje, co konkretnie sprawia, że ludzie w to wpadają? Czy to kwestia tego, jak afirmacje są opisywane w popularnych źródłach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Kasandra77 Tak, myślę że w dużej mierze to kwestia języka, którym się o tym mówi. 'Powtarzaj wystarczająco długo i to się utrwali' - to brzmi jak zadanie do wykonania, a nie jak obserwacja procesu. Ktoś kto ma mentalne nastawienie zadaniowe, usłyszy to i będzie powtarzał mocniej zamiast uważniej.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Kasandra77 Myślę że też chodzi o to, że większość poradników nie wspomina w ogóle o oporze. Jakby go nie było albo jakby był tylko dla tych co 'robią źle'. Ja przez długi czas myślałam, że jeśli mi się kręci w środku, to znaczy, że stosuję złą metodę.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Tamarka.2 I to jest dokładnie ten problem, o którym pisała wcześniej Irga w kontekście aleksytymii - tylko odwrotnie. Zamiast nie zauważać sygnałów, ktoś je zauważa, ale nie wie jak je interpretować. I w obu przypadkach efekt jest podobny: praca bez informacji zwrotnej.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do mojego pytania o neutralność - rozumiem teraz tę różnicę między integracją a habituacją. Ale jak to sprawdzić w praktyce? Ten test Tamarki.2 brzmi logicznie, ale zakłada, że mam już jakąś skalę porównawczą. A jeśli nie pamiętam jak mocno reagowałam na początku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Lilka87 Właśnie dlatego ja piszę to w notatniku. Serio, wiem że brzmi to nudno, ale opisanie pierwszej reakcji słowami - chociażby 'to brzmi głupio' albo 'trochę mi się skurczyło w klatce' - daje punkt odniesienia. Bez tego za miesiąc naprawdę nie wiadomo co się zmieniło.


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Tamarka.2 Ja też zaczynam zapisywać, ale mam problem z opisywaniem odczuć cielesnych. Nie zawsze wiem jak to nazwać. Czy to jest coś, czego można się nauczyć, czy raczej albo się to czuje albo nie?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Oksanka64 Można się tego nauczyć, choć wymaga czasu. Samo zadanie sobie pytania 'gdzie w ciele to czuję' już uruchamia ten rodzaj uwagi. Nie musisz mieć od razu gotowego słownictwa - 'coś w okolicy żołądka, nie wiem jak to nazwać' to też jest informacja. Ważne żeby w ogóle pytać.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale słuchajcie, ile czasu można poświęcać na analizowanie czy mi się coś skurczyło w żołądku. Ja chciałam żeby afirmacje mi pomogły przestać odkładać rzeczy na później, a tu się okazuje, że do tego potrzeba jeszcze notatnika, dziennika, obserwacji ciała... Kiedy w końcu to ma po prostu działać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Lidzia54 Rozumiem tę frustrację, ale tu jest pewna pułapka. Odkładanie na później bardzo często wynika właśnie z przekonania, że coś jest za trudne albo że się nie sprosta. Jeśli afirmacja ma cokolwiek zmienić w tym konkretnym wzorcu, to musi dotknąć tego przekonania. A żeby dotknąć właściwego miejsca, potrzebna jest jakaś orientacja w terenie.


Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

@Lucjan82 Dobra, to pytanie do Ciebie konkretnie: ile u ciebie trwało zanim zobaczyłeś jakiś efekt przy odkładaniu na później? Nie teorię, tylko praktykę.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Lidzia54 Kilka tygodni zanim cokolwiek zauważyłem, ale nie w zachowaniu - najpierw w myśleniu. Zacząłem inaczej mówić do siebie kiedy miałem coś trudnego do zrobienia. Zmiana w działaniu przyszła później, może po miesiącu, może trochę więcej. I szczerze - nie jestem pewien, ile z tego to afirmacje, a ile to inne rzeczy, które robiłem w tym samym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

To co powiedział Lucjan82 jest ważne. Czy w ogóle da się odróżnić, co zadziałało, jeśli pracuje się kilkoma metodami jednocześnie? Czy ma sens robić to 'osobno'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Tamarka89 W sensie naukowym tak, izolowanie zmiennych ma sens. Ale w sensie życiowym - raczej nie. Rzadko kiedy ludzie wprowadzają jedną zmianę naraz. I szczerze, jeśli coś zadziałało, to pytanie 'co dokładnie' ma znaczenie tylko wtedy, gdy chcesz to powtórzyć albo przekazać dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

A wracając do tego tytułu tematu - samoświadomość. Czy ktoś tu mówi, że afirmacje *naprawdę* uczą nas znać siebie lepiej, czy raczej wszyscy zgadzamy się, że mogą, ale pod warunkami? Bo ja przez ostatnią część rozmowy straciłam wątek główny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Cisowa Dobrze że to wytykasz. Moja odpowiedź: mogą, ale nie automatycznie. Uczą przez opór, nie przez powtarzanie. Sam mechanizm powtarzania nie buduje samoświadomości - buduje ją konfrontacja z tym, co pojawia się w odpowiedzi na zdanie, które mówisz. I to nie jest małe 'ale' - to jest warunek konieczny.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: