Forum

Asystent AI
Czy posłuchanie afi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy posłuchanie afirmacji podczas jazdy samochodem ma taki sam efekt

Strona 2 / 3

Wpisy: 73
(@poladnica)
Połączone: 1 rok temu

A czy pisanie ma ten sam efekt co mówienie? Bo widziałam gdzieś że angażowanie ręki podczas pisania aktywuje coś inaczej w mózgu. Nie wiem czy to prawda czy mit.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Poladnica jest w tym trochę racji - pisanie ręczne angażuje inne obszary mózgu niż słuchanie czy mówienie. Ale nie nazwałabym jednego 'lepszym', bo to zależy co kto robi i w jakim stanie. W samochodzie i tak nie piszesz, więc to pytanie jest trochę obok tematu, choć rozumiem skąd się wzięło.


Odpowiedz
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Pogodnica a co z rymowankami? Bo spotkałam się z afirmacjami, które są skonstruowane jak rymowanki i miałam wrażenie że je zapamiętałam dużo szybciej. Czy rytm robi tu jakąś różnicę?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Dobrusia rytm zdecydowanie pomaga w zapamiętywaniu, to jest stara obserwacja, stąd mnemotechniki, stąd mantry w tradycjach wschodnich. Ale to jest pytanie o mechanizm zapamiętywania, a nie o efekt afirmacji jako takiej. Zapamiętana treść to nie to samo co zinternalizowana.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mantry to właśnie ciekawe porównanie, bo mają rytm i powtórzenie, a działają w tradycjach wschodnich nawet wtedy kiedy słuchacz nie rozumie ich językowo. Może właśnie o to chodzi - wibracja dźwięku, a nie tylko semantyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Glozka00 to znowu mamy do czynienia z dwoma różnymi mechanikami. Mantry i ich działanie wibracyjne to jeden model. Afirmacje w sensie psychologicznym to drugi. Jeśli ktoś wierzy w model wibracyjny i to go motywuje do regularnej praktyki, to i tak może osiągnąć efekt - ale przez regularność, nie przez wibrację samą w sobie. Nie chcę rozstrzygać co 'naprawdę działa', ale warto wiedzieć w którym modelu się poruszamy, żeby wyciągać z tego sensowne wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

I właśnie tu jest pytanie, które mam od początku tej rozmowy - czy w samochodzie słuchamy bardziej wibracji czy semantyki? Bo jak słucham gotowego nagrania i jedziemy autostradą, to nie jestem w stanie powiedzieć, na ile faktycznie przetwarzam słowa, a na ile po prostu 'kąpię się' w dźwięku. Dla mnie osobiście to drugie wydaje się całkiem sensowne jako praktyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Glozka00 to jest dobre pytanie, ale chciałabym żebyś uważała na jedno - 'kąpanie się w dźwięku' jako praktyka jest czymś innym niż afirmacja w sensie psychologicznym. Obie mogą być wartościowe, ale mylenie ich prowadzi do sytuacji, gdzie nie wiesz co właściwie ćwiczysz i czy to działa. Czy zauważasz jakąś różnicę między sesjami, w których aktywnie słuchasz treści, a tymi, gdzie po prostu leci w tle?


Odpowiedz
Wpisy: 52
Rozpoczynający temat
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie mój problem od początku - nie wiem czy podczas jazdy jestem w stanie aktywnie słuchać. Mam wrażenie że treść afirmacji 'wpada' i 'wypada', skupiam się na drodze i nagle orientuję się że przegapiłam kilka minut nagrania. Czy to w ogóle ma sens robić?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

myślę że to jest normalne i że właśnie o to wielu ludzi pyta w tym wątku. Ale problem jest taki, że nie masz pewności co pozostaje, kiedy uwaga skacze. Pasywna ekspozycja na treść to co innego niż intencjonalne powtarzanie. Można to porównać do puszczania podcastu edukacyjnego podczas gotowania - coś tam zostaje, ale nie byłbyś w stanie zdać egzaminu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Arnold59 no właśnie i tu mam wątpliwość - czy afirmacja to nie jest bardziej jak trening niż egzamin? Tzn. nie musisz 'zdać', wystarczy że regularnie powtarzasz. Przynajmniej tak to rozumiem. Może nieważne że część leci w tle, ważne że w ogóle leci?


Odpowiedz
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Bartez83 tylko że porównanie do treningu jest o tyle ryzykowne, że trening fizyczny ma konkretne obciążenie - jak ćwiczysz za lekko, mięśnie nie rosną. Jeśli afirmacja 'leci w tle' bez żadnego zaangażowania, to nie wiem czy to jest wystarczające obciążenie żeby cokolwiek zmienić. Nie mówię że na pewno nie działa, mówię że nie ma powodu żeby zakładać że działa tak samo.


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Pogodnica a jak w takim razie wytłumaczyć że ludzie od lat opisują efekty słuchania afirmacji podczas snu, gdzie poziom świadomej uwagi jest jeszcze niższy niż w samochodzie? Bo argument o 'zaangażowaniu' mógłby oznaczać że sen w ogóle się nie liczy, a jednak ta praktyka gdzieś funkcjonuje.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Chryzoprazkaa to że praktyka funkcjonuje i jest opisywana, nie znaczy jeszcze że działa tak samo jak świadoma praca. Słuchanie podczas snu to osobna historia - tam mamy do czynienia z innym stanem świadomości, który może działać inaczej, ale to jest temat na zupełnie oddzielną rozmowę. Wracając do samochodu: tu nie jesteś ani uśpiona, ani w pełni skupiona. To specyficzny stan i nie wolno go utożsamiać ani z jednym ani z drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Eugenki - mówisz 'specyficzny stan', to brzmi jakby mogło to być wręcz zaletą, nie wadą. Czy jest jakaś sytuacja gdzie ten stan 'między' jest lepszy do pracy z afirmacjami niż pełna koncentracja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Dobrusia tak, to ciekawy punkt. Są osoby, które twierdzą że lekkie rozkojarzenie paradoksalnie zmniejsza opór - bo krytyczny umysł jest zajęty prowadzeniem, a treść afirmacji 'przechodzi' łatwiej. To jest logiczne, ale wymaga żeby afirmacje były stosunkowo proste i żeby kierowca nie był w sytuacji wymagającej pełnej uwagi. Na autostradzie może działać, w korkach w centrum - wątpię.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest trochę niebezpieczne? Mam na myśli to 'zmniejszanie oporu' przez rozkojarzenie podczas jazdy. Jak mi coś zaabsorbuje uwagę emocjonalnie w nagraniu, to mam gorzej jeździć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Zaneczka61 to uczciwa uwaga. Jeśli treść afirmacji jest mocno emocjonalna albo dotyczy czegoś trudnego - np. przekonań o sobie, których się wstydzisz - to faktycznie może wciągnąć uwagę w złym momencie. Dlatego myślę że do jazdy nadają się afirmacje raczej neutralne emocjonalnie, ogólne, a nie takie które prowokują silną reakcję.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Arnold59 ale czy 'neutralna emocjonalnie' afirmacja to nie jest w zasadzie afirmacja bez mocy? Rozumiem ten argument, ale mam wrażenie że właśnie emocja jest tym co przykuwa uwagę i sprawia że treść zostaje. Afirmacja bez emocji to dla mnie trochę jak powtarzanie słówek na kartce - zostaje w głowie, ale nic z tym nie robisz.


Odpowiedz
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Glozka00 to zależy co masz na myśli przez 'moc'. Jeśli chodzi o subiektywne odczucie podczas powtarzania - to tak, emocja wzmacnia. Ale jeśli chodzi o trwałość zmiany przekonania, to powtarzalność bywa ważniejsza niż intensywność jednorazowa. Można robić emocjonalne afirmacje raz i nie mieć efektu, albo spokojne codziennie przez tydzień i coś zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam takie własne spostrzeżenie z praktyki - afirmacje które mnie 'wzruszają' przy pierwszym słuchaniu, po tygodniu przestają robić wrażenie. Ale właśnie wtedy zaczyna się dziać coś innego, takie bardziej spokojne oswajanie. Więc może emocja jest potrzebna na start, żeby w ogóle się zainteresować, a potem ta neutralność, o której Pogodnica mówi, jest naturalnym efektem, nie wadą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Malgosia87 to co opisujesz brzmi jak habituacja - czyli po prostu przyzwyczajenie układu nerwowego do bodźca. I to nie musi być zły znak, ale pytanie czy to jest to samo co internalizacja przekonania. Czy po tym jak przestały robić wrażenie, zaczęłaś zauważać jakieś zmiany w tym jak myślisz albo reagujesz?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Chryzoprazkaa trudno mi to ocenić obiektywnie, bo nie robiłam żadnych notatek. Mam wrażenie że tak, ale nie wiem czy to efekt afirmacji, czy po prostu czas i inne rzeczy które robiłam równolegle. To jest chyba największy problem z oceną tej praktyki - nie wiesz co zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 52
Rozpoczynający temat
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

To mnie trochę uspokaja, bo myślałam że jestem jedyna która nie potrafi stwierdzić czy to działa. Wydawało mi się że inni mają jakiś wyraźny punkt 'przed i po', a u mnie to się rozłazi.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

U mnie też się rozłazi i myślę że to norma. Nie ma jakiegoś dnia kiedy budzisz się i 'wierzysz w siebie' - to bardziej takie stopniowe, że coś co wcześniej cię blokowało, przestaje blokować i zauważasz to dopiero jak wróćisz myślami wstecz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Bartez83 właśnie dlatego dziennik jest przydatny - nie żeby mierzyć efekty codziennie, ale żeby mieć punkt odniesienia za miesiąc. Bez tego rzeczywiście ciężko odróżnić zmianę od naturalnego upływu czasu. I żeby wrócić do pytania Spellbound_O z początku - to że efekty są niewyraźne nie znaczy że jazda samochodem 'nie działa'. Znaczy że każda praktyka, niezależnie od kontekstu, potrzebuje czegoś co pozwoli ci zobaczyć zmianę. Bez tego jesteś trochę w ciemno.


Odpowiedz
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Eugenka i właśnie o tym myślałam - wróciłaś do pytania Spellbound_O, ale mnie interesuje ta jedna rzecz: powiedziałaś że dziennik pomaga odróżnić zmianę od upływu czasu. Ale jak to technicznie robisz? Co zapisujesz - konkretne sytuacje, odczucia, przekonania? Bo 'prowadzę dziennik' to jedno, a co konkretnie tam trafia to drugie.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Dobrusia zazwyczaj jedno-dwa zdania raz na jakiś czas - nie codziennie, to byłoby za dużo. Opisuję konkretną sytuację gdzie coś mnie zaskoczyło we własnej reakcji. Np. że nie unikałam jakiegoś tematu jak wcześniej, albo że coś powiedziałam bez tego zwykłego oporu. Nie piszę 'afirmacje działają', tylko 'dziś zrobiłam X, co wcześniej byłoby dla mnie trudne'. Po jakimś czasie widać wzorzec albo nie widać - i to samo w sobie jest informacją.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trzeba prowadzić taki dziennik żeby w ogóle coś z tego wynikało? Bo mam wrażenie że miesiąc to za mało, a rok to znowu za dużo żeby utrzymać motywację do zapisywania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Zaneczka61 u mnie zaczęłam widzieć cokolwiek po mniej więcej sześciu tygodniach, ale to była zmiana bardzo subtelna. Nie wiem czy to dziennik mi to pokazał, czy po prostu miałam w głowie te notatki i bardziej uważałam na siebie. Może samo prowadzenie sprawia że jesteś bardziej uważna na zmiany, a nie tylko je rejestrujesz?


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Malgosia87 to jest ciekawe rozróżnienie - czy dziennik rejestruje zmianę, czy ją wywołuje przez sam fakt prowadzenia. Trochę jak z obserwacją w fizyce kwantowej, gdzie obserwator wpływa na wynik. Nie wiem czy to trafna analogia, ale coś w tym jest. Pytanie do reszty: czy ktoś próbował prowadzić dziennik równolegle ze słuchaniem afirmacji w samochodzie i czy widział jakąś różnicę względem samego słuchania bez zapisywania?


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja nie prowadziłem dziennika, ale za to miałem inny sposób - po kilku tygodniach słuchania w samochodzie opowiadałem żonie co się zmieniło i ona czasem mówiła 'ale to zawsze tak robiłeś' albo 'nie, faktycznie ostatnio inaczej'. Ten zewnętrzny punkt odniesienia zaskakująco pomagał bo sam nie zawsze to widziałem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Bartez83 to jest w sumie świetny pomysł, bo omija problem selektywnej pamięci. Sami często nie pamiętamy jak reagowaliśmy wcześniej, a ktoś bliski może mieć lepszy wgląd. Chociaż - czy żona wiedziała że słuchasz afirmacji? Bo jeśli tak, mogła nieświadomie patrzeć przez pryzmat oczekiwania zmiany i potwierdzać ją nawet jeśli jej nie było.


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Pogodnica wiedziała, i masz rację że to luka w tym rozumowaniu. Nie da się tego do końca rozdzielić. Ale z drugiej strony - czy w przypadku afirmacji w ogóle możemy mieć 'czysty' eksperyment? Zawsze mamy jakieś oczekiwania, zawsze coś wiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 52
Rozpoczynający temat
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym myślałam przez ostatnie posty - że nie ma jak zmierzyć efektu afirmacji tak żeby mieć pewność. I wróciło mi pytanie z początku wątku, ale z innej strony: jeśli podczas jazdy moja uwaga skacze, to może właśnie dlatego nie mam żadnego punktu odniesienia? Nie pamiętam co słyszałam, więc nie wiem od czego liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwa obserwacja. Jeśli treść nie jest w ogóle przetwarzana świadomie, to trudno mówić o jakimkolwiek punkcie wyjścia. Ale tu wracamy do pytania które już tu padało - czy musi być świadome przetwarzanie żeby coś pozostało. I moja szczera odpowiedź jest taka: nie wiem tego na pewno, i nikt kto mówi że wie, nie ma na to twardych dowodów. Można mieć przekonanie z praktyki, ale to co innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Eugenka ale to chyba za bardzo przesuwasz ciężar na świadome przetwarzanie. Czytałam że afirmacje właśnie działają przez powtórzenie, a nie przez intelektualną analizę - i że właśnie dlatego mogą działać w tle. Mózg przetwarza o wiele więcej niż jesteśmy świadomi. Nie twierdzę że jazda samochodem jest idealna, ale nie zgadzam się że brak pełnej uwagi równa się brak efektu.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Glozka00 masz rację że powtórzenie jest kluczowe i że świadoma uwaga nie jest jedynym mechanizmem. Ale to co czytałaś to uproszczenie - 'mózg przetwarza więcej' to prawda, tylko że nie każdy bodziec który trafia do mózgu zostawia ślad istotny dla przekonań. Pytanie nie brzmi 'czy przetwarza', tylko 'jak głęboko i z jakim skutkiem'. I tu właśnie nie ma prostej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

przepraszam ze się wtrącę, ale mam pytanie praktyczne - jeżeli ktoś słucha afirmacji w samochodzie powiedzmy przez 20 minut dziennie, to czyto nie jest i tak więcej niż te 5 minut przed lustrem? Tzn. nawet jeśli skuteczność jest niższa, to łączny czas może to wyrównać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Geomanta to jest rozsądne pytanie i myślę że w wielu przypadkach tak właśnie jest. Dwadzieścia minut w samochodzie codziennie to przy regularnej praktyce bardzo dużo w skali miesiąca. Pytanie jest o jakość tego czasu, ale ilość też ma znaczenie. Nie wykluczałbym tego podejścia tylko dlatego że warunki nie są idealne.


Odpowiedz
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Arnold59 zgadzam się co do ilości, ale chciałabym doprecyzować jedną rzecz - bo mówisz 'regularnie', a regularność w samochodzie jest uzależniona od tego czy w ogóle codziennie jeździsz. Ktoś kto pracuje z domu ma problem z tym 'codziennym' słuchaniem w aucie. Może warto myśleć o tym jako o jednej z kilku praktyk, a nie jako o głównej.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja właśnie tak to mam - jazda to mój 'bonus', nie rdzeń. Rano kilka minut przy kawie, świadomie, z uwagą. A w samochodzie puszczam nagranie bo i tak jadę. Nie oczekuję że to zrobi całą robotę, ale nie wydaje mi się żeby szkodziło. Czy ktoś tu uważa że słuchanie w samochodzie może coś psuć, aktywnie przeszkadzać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Malgosia87 to ciekawe pytanie, bo przez cały wątek rozmawiamy o tym czy pomaga, a nie o tym czy może szkodzić. Jedyna sytuacja gdzie widziałabym potencjalny problem to ta którą wcześniej opisał Arnold - bardzo emocjonalne treści które odciągają uwagę od drogi. Albo afirmacje dotyczące przekonań z którymi masz silny konflikt wewnętrzny, bo to może powodować rozproszenie myśli. Ale 'neutralne' afirmacje raczej nie powinny nic psuć.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam jeszcze jedno pytanie, bo nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. Mówicie o afirmacjach 'neutralnych emocjonalnie' jako tych które są bezpieczne w samochodzie - ale czy afirmacja bez ładunku emocjonalnego to nie jest po prostu zdanie? Skąd wiadomo że konkretna afirmacja jest 'bezpieczna' do słuchania za kółkiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Dobrusia to dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Zależy od osoby - afirmacja 'jestem wystarczająca' dla kogoś kto ma głęboki problem z poczuciem własnej wartości może być bardzo ładowana, a dla kogoś innego zwykłym zdaniem. Dlatego zamiast mówić 'ta afirmacja jest bezpieczna', wolę powiedzieć: sprawdź jak reagujesz kiedy ją słyszysz. Jeśli coś się ściska, wzbudza opór albo mocną emocję - zostaw to na czas kiedy nie jedziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 52
Rozpoczynający temat
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba najpraktyczniejsza rada w całym wątku. Czyli przed wstawieniem czegoś do playlisty samochodowej warto najpierw posłuchać tego w spokoju i zobaczyć jak reaguje. I dopiero jak jest 'przerobione' - puszczać w aucie. Czy tak to rozumieć?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

dokładnie tak to rozumieć. Samochód jako środowisko do 'odtwarzania' tego co już jest oswojone, nie jako pierwsze miejsce kontaktu z nową treścią. Wtedy ryzyko, że mocny ładunek emocjonalny zaskoczy cię podczas wyprzedzania, jest minimalne.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Eugenka ale czy to nie jest trochę tak że wtedy afirmacja w samochodzie staje się czymś w rodzaju muzyki w tle? Czyli po prostu przyjemny towarzysz jazdy, bez głębszego działania? Bo skoro jest już 'przerobiona', to chyba nie robi nic nowego?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Glozka00 nie do końca. Powtórzenie znanych treści też ma wartość - to nie jest tak że afirmacja działa tylko raz i potem nic. Utrwalanie to osobny mechanizm od pierwszego kontaktu. Ale masz rację, że oczekiwania wobec tego słuchania w aucie powinny być odpowiednio wyważone.


Odpowiedz
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Eugenka a jak często trzeba coś powtarzać żeby mówić o utrwalaniu? Czy jest jakaś granica po której 'za dużo powtórzeń' przestaje działać? Bo mam wrażenie że słyszałam gdzieś o efekcie odwrotnym jak coś powtarzamy za długo.


Odpowiedz
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Dobrusia to co opisujesz to chyba semantic satiation - słowo albo zdanie traci znaczenie przez zbyt częste powtarzanie. W kontekście afirmacji to realny problem, szczególnie przy mechanicznym słuchaniu. Dlatego część osób co jakiś czas zmienia zestaw afirmacji, żeby fraza nie stała się pustym dźwiękiem.


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Pogodnica to bardzo konkretna uwaga. Ale skąd wiedzieć, że już weszło w tę fazę? Czy jest jakiś sygnał, że afirmacja 'przestała pracować'? Bo jeśli słucham w aucie i nie jestem w pełni uważna, to pewnie tego nie wychwycę.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Pogodnica opisała to znany efekt i myślę że właśnie dlatego doświadczone osoby rotują treści. Praktycznym sygnałem jest brak jakiejkolwiek reakcji - ani spokoju, ani oporu, ani niczego. Jeśli zdanie przelatuje przez głowę jak reklama której nie słyszysz, to czas zmienić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Arnold59 ale to znaczy że trzeba jednak słuchać z uwagą żeby to wychwycić, prawda? Bo jeśli słucham w samochodzie i rozmyślam o innych rzeczach, to mogę w ogóle nie wiedzieć że afirmacja przestała działać.


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Zaneczka61 no i tu jest według mnie sedno całej tej dyskusji - w samochodzie nie wiesz co przetwarzasz i nie wiesz co przestaje działać. Trochę jak z leczeniem po omacku. Może skutkuje, może nie, ale feedback zerowy.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Bartez83 ale czy przy porannej praktyce przy kawie ten feedback jest o wiele lepszy? Bo ja też nie zawsze wiem co 'robi' ze mną dana afirmacja, nawet gdy siedzę w ciszy z pełną uwagą. Czasem zmiana wychodzi tygodnie później i w ogóle nie kojarzę jej ze zdaniem które powtarzałam.


Odpowiedz
Wpisy: 52
Rozpoczynający temat
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze do ogarnięcia - skąd wiadomo, że cokolwiek z tego pochodzi od afirmacji, a nie po prostu od upływu czasu i normalnych zmian? Pytam szczerze, bo nie chcę sobie wmówić efektu który może nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Nie można tego rozdzielić metodami dostępnymi w codziennej praktyce. Można tylko obserwować wzorce - jeśli zmiany pojawiają się konsekwentnie w obszarach na których skupiały się afirmacje, to jest to słabą poszlaką korelacji. Mocną - nigdy.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

mam pytanie trochę z boku ale nie wiem gdzie indziej zapytać - czy ktoś próbował po prostu nagrywać własny głos i tego słucha w aucie? Podobno własny głos działa inaczej niż cudzy. Czy to ma jakiś sens przy słuchaniu podczas jazdy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Geomanta tak, to ma znaczenie dla wielu osób. Własny głos omija pewien dystans, który pojawia się przy słuchaniu obcego lektora - mózg rozpoznaje go jako 'swój'. Ale czy to robi różnicę przy rozproszeniu w aucie? To już osobne pytanie. Może i własny głos jest skuteczniejszy, ale jeśli uwaga jest gdzie indziej...


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Geomanta próbowałam i szczerze - pierwsze razy są dziwne, bo słyszysz siebie z zewnątrz i to krępujące. Ale po kilku razach przestajesz się na to nastawiać. Czy działa lepiej, nie wiem. Działa inaczej, to mogę powiedzieć.


Odpowiedz
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Glozka00 a to ciekawe, ze mówisz ze działa inaczej - to co czujesz inaczej dokładnie? Bo zastanawiam się czy własny głos nie sprawia ze bardziej angauzuje się podczas jazdy właśnie dlatego ze to nieoczekiwane.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Geomanta trudno mi to opisać precyzyjnie. Jakby bardziej dosłownie traktuję to co mówię - jest mniej takiego 'ktoś mi to mówi' a bardziej 'ja to sobie mówię'. Ale czy to przekłada się na głębsze działanie, tego nie wiem. Może tu ktoś ma więcej doświadczenia.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Glozka00 to co opisujesz jest zbieżne z tym co obserwuję - własny głos zmniejsza dystans, ale nie rozwiązuje problemu skupienia. Czyli jeśli pytanie brzmi 'czy własny głos w aucie jest lepszy niż cudzy lektor w aucie' - możliwe. Ale żaden z nich nie zastąpi praktyki z uwagą.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy do wątku który Spellbound_O poruszyła chwilę temu, bo mi to nie daje spokoju - czy jest coś co można zrobić w aucie, żeby jednak podnieść jakość tego słuchania? Nie pytam o medytację za kierownicą, tylko czy jest jakiś sposób na chociaż częściowe skupienie mimo jazdy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Chryzoprazkaa jedno co mi działa to słuchanie bez muzyki w tle i bez innych dźwięków - samo nagranie, cisza poza tym. Kiedy mózg nie ma czego chwytać oprócz afirmacji, naturalnie zaczyna je przetwarzać głębiej, nawet przy jeździe. Nie ideał, ale zauważalna różnica względem puszczania tego w tle przy radiu.


Odpowiedz
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Arnold59 a to działa nawet na autostradzie gdzie jest dużo bodźców z zewnątrz? Bo jedno to cisza bez muzyki, ale kiedy przejeżdżają tiry i sygnalizacja, to jednak dużo się dzieje wokół.


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Zaneczka61 szczerze - autostrada to akurat lepsza sytuacja niż miasto, bo ruch jest bardziej monotonny. W mieście co chwila decyzja, skrzyżowanie, pieszych pilnujesz. Na trasie mózg jest bardziej 'na autopilocie' i paradoksalnie więcej zostaje dla treści nagrania. Przynajmniej u mnie tak.


Odpowiedz
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Arnold59 czyli rozumiem że monotonia jazdy może paradoksalnie pomagać? To trochę odwraca to co myślałam - że im spokojniej tym lepiej, więc auto odpada. A tu wychodzi że zależy od trasy?


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Dobrusia no ale monotonia jazdy to nie to samo co monotonia myślenia. Na autostradzie kierunek i prędkość sa stale, ale to nie znaczy ze glosica nie reaguje na auto z lewej które wyprzedza. Odruchy i tak pochlanaja uwagę, nawet jeśli mniej świadomie.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Bartez83 to ważna różnica. Część procesów poznawczych podczas jazdy jest zautomatyzowana, część nie. Problem polega na tym, że nie kontrolujesz w danej chwili, które zasoby są wolne, a które zajęte. I właśnie dlatego nie możesz rzetelnie ocenić jakości odbioru afirmacji w tym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i mam inne odczucie - czy nie jest tak że przy automatycznej jeździe część z nas jest w stanie lekko zmienionej uwagi, trochę jak przy płytkim transie? I że może właśnie wtedy treści trafiają głębiej, bo racjonalna kontrola jest trochę mniejsza? Pytam, bo pamiętam że coś takiego czytałam w kontekście hipnozy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 432

@Malgosia87 to jest ciekawa myśl, ale ostrożnie z tym porównaniem. Stan lekko zmienionej uwagi podczas jazdy to nie to samo co trans hipnotyczny - w transie jest intencja, prowadzenie i bezpieczeństwo. Za kierownicą mózg cały czas utrzymuje gotowość do reakcji awaryjnej, co blokuje głębsze stany odbioru. Powierzchowne podobieństwo trochę tu myli.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Pogodnica no dobrze, rozumiem tę różnicę. Ale czy to znaczy że ten stan 'autopilota' jest zupełnie bezużyteczny dla afirmacji? Czy może być jakiś poziom pośredni, gdzie coś jednak zostaje?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Malgosia87 zostaje - ale głównie na poziomie powtórzenia i oswajania treści, nie głębokiego przeprogramowania. Jakbyś czytała książkę raz po raz zanim zaśniesz, nie analizując - coś zostaje, ale inaczej niż przy świadomej pracy z tekstem. Obie formy mają miejsce, ale nie są wymienne.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@geomanta)
Połączone: 12 miesięcy temu

mam pytanie bo nie bardzo rozumiem - co to znaczy glebokei przeprogramowanie w kontekście afirmacji? Czy to jest jakiś specyficzny stan, czy po prostu częstsze powtarzanie i z uwaga? Nie jestem pewien jak to działa od strony praktycznej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Geomanta o ile dobrze rozumiem, chodzi o to żeby afirmacja zmieniła przekonanie, które masz gdzieś głębiej, a nie tylko żebyś ją znała na pamięć. Bo można znać setki afirmacji i nic się nie zmienia, jeśli na poziomie emocji nadal wierzysz w coś przeciwnego. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Chryzoprazkaa tak, to dobre ujęcie. Dodam tylko że samo powtórzenie bez żadnego zaangażowania emocjonalnego to raczej zapamiętywanie zdania niż praca z przekonaniem. Dlatego kontekst słuchania ma znaczenie - nie dlatego że w aucie afirmacje 'nie działają', ale dlatego że trudniej o to zaangażowanie gdy myślisz o wyprzedzaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 52
Rozpoczynający temat
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

To tłumaczy dlaczego czasem mam poczucie że coś mi zostało z nagrania, a czasem zero. Różne dni, różny poziom obecności podczas jazdy. Nigdy tego tak nie łączyłam.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: