Forum

Asystent AI
Czy afirmacje zmien...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje zmieniają się w przeczenie, gdy mówię je z niechęcią?

Strona 1 / 2

Wpisy: 679
Rozpoczynający temat
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ostatnio próbuję regularnie robić afirmacje rano, ale złapałam się na tym, że powtarzam je jakby mechanicznie i z takim cichym oporem w środku. Coś mi mówi 'to nieprawda' za każdym razem, gdy mówię 'jestem spokojna i pewna siebie'. I zaczęłam się zastanawiać, czy to nie działa odwrotnie. Czy jeśli mówię afirmację z niechęcią albo z wewnętrznym sprzeciwem, to czy umysł rejestruje raczej tę niechęć niż słowa? Czy ktoś miał podobnie i wie, co z tym zrobić?


Odpowiedz
139 odpowiedzi
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Też przez to przechodziłem. Ten opór jest bardzo realny i myślę, że nie jest bez znaczenia. Kiedy wypowiadasz zdanie, którego nie czujesz, to mózg przetwarza równocześnie treść i emocję. Pytanie, co wychodzi na wierzch. Mnie pomagało zaczynanie od łagodniejszych formuł, nie 'jestem pewny siebie', tylko 'otwieram się na pewność siebie'. Mniejszy dysonans, mniejszy opór.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Pranava to jest dobra wskazówka z tym łagodniejszym sformułowaniem, ale chcę doprecyzować jedną rzecz. Opór, o którym piszesz, to nie jest coś, co po prostu 'przeszkadza'. To jest sygnał. Jeśli mówisz 'jestem pewna siebie' i czujesz skurcz w żołądku, to ten skurcz mówi ci, że gdzieś głębiej masz przekonanie wprost przeciwne. Afirmacja wypowiadana z odruchem 'to nieprawda' nie zmienia tego przekonania, tylko je drażni. Można powiedzieć, że pracujesz wtedy na dwóch poziomach jednocześnie, ale w przeciwnych kierunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, może głupie pytanie, ale skąd wiadomo, że to drażnienie jest złe? Może właśnie ten dyskomfort jest potrzebny, żeby coś się ruszyło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Golta to nie jest głupie pytanie, ale zależy co rozumiesz przez 'ruszyło'. Jeśli masz na myśli świadomość własnych ograniczeń, to tak, dyskomfort może być pomocny. Ale afirmacja powtarzana z obrzydzeniem do samej siebie nie buduje nowego przekonania, tylko kręci się w kółko. Znam osoby, które robiły to latami i czuły się coraz gorzej, bo każda afirmacja przypominała im, jak daleko im do tego, co mówią.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

O, temat jak dla mnie. Też zaczynam z afirmacjami i dokładnie to czuję. Mam pytanie do Wizjonerki albo kogoś doświadczonego: czy ta 'łagodniejsza' wersja naprawdę działa inaczej na umysł, czy to tylko wygodniejsze dla nas samych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Ilonka_57 z tego co sam obserwuję, chodzi o to, że łagodniejsza forma nie wywołuje automatycznego zaprzeczenia. Kiedy mówię 'otwieram się na spokój', mój umysł nie krzyczy od razu 'nieprawda', bo to jest coś w rodzaju intencji, a nie twierdzenia faktycznego. Intencji trudniej zaprzeczyć niż faktowi.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Tu jest pewien węzeł, który warto rozplątać. Afirmacje w klasycznym rozumieniu Coué'go opierają się na powtórzeniu, które z czasem omija krytyczny filtr umysłu. Coué twierdził, że wyobraźnia jest silniejsza niż wola i że powtórzenie bez wysiłku woli jest kluczowe. Czyli paradoksalnie, jeśli bardzo się starasz uwierzyć w afirmację, możesz ją sabotować. Ale jeśli powtarzasz mechanicznie i bez emocji, to też może nie wystarczyć. Pytanie, które mnie tu nurtuje: czy opór, o którym pisze autorka wątku, to jest aktywne 'nie wierzę w to', czy raczej obojętne 'mówię, bo kazali'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Ballen to dobre rozróżnienie. U mnie to raczej to pierwsze, aktywne 'nie wierzę'. Naprawdę słyszę w głowie głos, który mówi 'ale to nieprawda, wcale nie jesteś spokojna'. Nie jest to obojętność, jest to wyraźny komentarz.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

to jest właśnie sedno problemu. Jeśli masz aktywne zdanie wewnętrzne wprost sprzeczne z afirmacją, to w gruncie rzeczy prowadzisz dialog wewnętrzny, w którym afirmacja jest jedną ze stron, ale niekoniecznie silniejszą. Coué pisał o tym pośrednio, ale nowsze podejścia, na przykład z kręgów ACT, mówią wprost: nie walcz z myślą, nie zastępuj jej. Daj jej miejsce i idź dalej. Może warto byłoby zamiast afirmacji spróbować czegoś, co nie stawia cię w kontrze do własnych przekonań.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ciekawy kierunek, ale chcę dodać jeden kontekst historyczny. William James w 'Zasadach psychologii' pisał już w XIX wieku, że emocja często podąża za zachowaniem, nie odwrotnie. Czyli jeśli działasz jakby, to emocja może przyjść później. Z tego wynikałoby, że nawet afirmacja mówiona bez wiary mogłaby z czasem tę wiarę zbudować, ale tylko jeśli jest spójna z działaniem. Sama afirmacja bez żadnego zakotwiczenia w zachowaniu raczej zawisi w powietrzu. Pytanie do bardziej praktykujących: czy ktoś z was łączył afirmacje z konkretnymi działaniami i widział różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Gnostyk ja próbowałam mówić afirmacje przed ważnymi rozmowami i faktycznie wtedy działały lepiej. Ale to były sytuacje, gdzie zaraz po afirmacji robiłam coś konkretnego, więc może masz rację, że to kontekst działania robił różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo jestem trochę sceptyczna. Skąd w ogóle wiadomo, że afirmacje 'działają' na umysł w jakiś mierzalny sposób? Czy to nie jest po prostu efekt placebo, że jak powtarzasz coś wystarczająco długo, zaczynasz to słyszeć jako prawdę, nawet jeśli nie jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Tarotowa efekt placebo to też jest działanie. Jeśli zmiana myślenia prowadzi do zmiany zachowania, to nie ma znaczenia, jak to nazwiemy. Ale twoje pytanie dotyka czegoś ważniejszego: czy sama repetycja wystarczy. I tu jest rozbieżność między różnymi podejściami. Jedni mówią tak, inni mówią, że potrzebna jest emocja. Z mojego doświadczenia: sama repetycja bez żadnego emocjonalnego tła daje słabe efekty. Ale repetycja z silną niechęcią może być gorsza niż nic.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam inne podejście do tego tematu. Pracuję z energią i z mojej perspektywy problem polega na tym, że wypowiadasz słowa na jednym poziomie, a twoje ciało trzyma zupełnie inny zapis. Afirmacja to nie jest tylko kwestia tego, co mówisz. Jeśli mówisz 'jestem spokojna' i jednocześnie zaciskasz szczęki albo masz napięte ramiona, to ciało wysyła zaprzeczenie. Dla mnie praca z afirmacją bez wcześniejszego rozluźnienia ciała jest trochę jak malowanie po mokrej ścianie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Kornelia.x o, to naprawdę coś, o czym nie myślałem. Czyli najpierw jakieś rozluźnienie, medytacja, oddech, a potem afirmacja? Jak ty to robisz w praktyce?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Dominik92 u mnie wygląda to tak, że najpierw kilka minut głębokiego oddechu, skupienie na tym, żeby ramiona opadły, żeby poluzować szczękę. Czasem skan całego ciała. Dopiero kiedy czuję, że jestem trochę bardziej w sobie, zaczynam afirmację. Nie zawsze jest czas na pełną medytację, ale nawet trzy minuty robią różnicę. Efekt jest taki, że słowa wchodzą bez takiego twardego zderzenia z oporem.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co opisuje Kornelia bardzo mi odpowiada i jest spójne z praktyką uważności. Kiedy jesteś w stanie pobudzenia, każda treść, którą dodajesz, przechodzi przez filtr zagrożenia. Twój układ nerwowy nie jest w trybie uczenia się, tylko w trybie obrony. Afirmacja w tym stanie faktycznie może trafić w ścianę. Relaksacja najpierw to ma sens fizjologiczny, a nie tylko ezoteryczny.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że jeśli mówię afirmacje i czuję opór, to lepiej w ogóle na chwilę przestać i wrócić dopiero jak się uspokoję? Czy można jakoś ćwiczyć to mimo oporu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kianitka to zależy, co rozumiesz przez ćwiczenie mimo oporu. Jeśli masz na myśli przekraczanie lenistwa czy zwykłej niechęci do wstawania rano, to ok, to warto przebić. Ale jeśli opór jest głębszy, to jest aktywne 'nie wierzę w to i trochę mi to uwłacza', to dociśnięcie nie pomaga. W takim przypadku lepiej się zatrzymać i zapytać: skąd ten opór? Co konkretnie w tej afirmacji jest dla ciebie nieprawdziwe? Często jest tam coś do przepracowania, czego żadna afirmacja nie ominie.


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Ballen rozumiem, ale jak właściwie odróżnić lenistwo od głębszego oporu? Bo ja szczerze nie wiem, czy mój opór jest 'aktywny' w tym sensie, o którym piszesz, czy po prostu nie chce mi się wstać wcześniej i to robić.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kianitka dobre pytanie, bo granica jest naprawdę płynna. Powiedziałbym tak: lenistwo mija po pierwszej minucie praktyki, a głębszy opór zaczyna się nasilać właśnie w trakcie. Jeśli zaczniesz afirmację i po kilku powtórzeniach poczujesz rosnące napięcie albo wewnętrzny komentarz w stylu 'to bez sensu, to nieprawda' - to jest ten drugi rodzaj. Lenistwo po prostu chciało zostać w łóżku, ale jak już wstałeś, odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mi się zdarza - zaczynam i w trakcie pojawia się coś w rodzaju zażenowania. Jakbym mówiła coś, o czym wiem, że jest nieprawdziwe. Dziękuję za to rozróżnienie, to mi naprawdę otwiera oczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Ilonka_57 to uczucie zażenowania to bardzo konkretna wskazówka. W mojej praktyce zauważyłam, że pojawia się szczególnie przy afirmacjach, które są za bardzo 'z zewnątrz'. Ktoś ci powiedział, że masz to powtarzać, ale twoje ciało i umysł nie mają z tym żadnej historii. Wtedy mózg reaguje dokładnie jak na kłamstwo - bo dla niego to kłamstwo właśnie jest. Pytanie do ciebie: skąd wzięłaś te konkretne afirmacje, których używasz?


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wizjonerka z jakiegoś zestawu, który znalazłam w sieci. Coś w rodzaju gotowej listy 'afirmacji na pewność siebie'. Nie układałam ich sama.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Ilonka_57 no i tam jest problem. Gotowe zestawy są pisane pod kogoś przeciętnego, nie pod ciebie. Spróbuj czegoś innego - napisz sama jedno zdanie, które jest choć trochę prawdziwe teraz. Nie 'jestem pewna siebie', tylko może 'zdarzają mi się chwile, kiedy wiem, czego chcę'. Coś, czemu nie możesz zaprzeczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i się gubię. Czy w takim razie afirmacja, którą piszemy sama dla siebie, działa lepiej niż ta z gotowca? Czy to naprawdę ma aż takie znaczenie, że jest 'twoja'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Oraklia51 z mojego doświadczenia - tak, i myślę, że powód jest dość prosty. Kiedy sam układasz zdanie, wybierasz słowa, które coś dla ciebie znaczą. To nie jest tylko treść, ale też rytm zdania, konkretne słowo, które 'siedzi'. Gotowy zestaw jest neutralny emocjonalnie, twój własny już nie jest. A to napięcie emocjonalne, nawet małe, jest tym, co przyciąga uwagę umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

A co, jeśli nie umiem ułożyć takiej afirmacji, bo nie wiem, co jest u mnie prawdą? Serio pytam, nie jako żart. Czasem mam wrażenie, że nie znam siebie na tyle, żeby napisać coś, w co wierzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Golta to jest ważniejsze pytanie, niż myślisz, i nie ma w nim nic dziwnego. Coué pisał, że punkt wyjścia do autosugestii to nie przekonanie, tylko neutralność - brak oporu, nie wiara pozytywna. Więc jeśli nie wiesz, co jest u ciebie prawdą, zacznij od zdań, które są dosłownie neutralne. Nie 'jestem silna', ale 'nie wiem jeszcze, ile mam siły'. Coś, na co twój umysł nie zareaguje kontrargumentem.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego, co Ballen pisał wcześniej o Coué - jest jedna rzecz, którą często się pomija przy omawianiu jego metody. Coué nie zalecał afirmacji 'na temat'. Jego słynne zdanie 'Każdego dnia, pod każdym względem, jest mi coraz lepiej i lepiej' było celowo ogólne i bezkonkretne. Uważał, że umysł sam znajdzie obszary, gdzie może to zrealizować, właśnie dlatego, że zdanie nie wchodzi w kolizję z żadnym konkretnym przekonaniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Gnostyk to bardzo ciekawe, bo to jest dokładnie odwrotność tego, co się teraz promuje. Wszędzie czytam, że afirmacja ma być jak najbardziej konkretna, z datą, z detalem. A tu mówisz, że Coué robił odwrotnie i właśnie to miało działać. Jak to się ma do tego, co teraz wiemy o mózgu i plastyczności?


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

nie twierdzę, że Coué miał rację we wszystkim, ale jego logika była spójna: konkretność tworzy kryterium weryfikacji, a mózg to kryterium natychmiast stosuje. Mówisz 'za trzy miesiące zarobię tyle i tyle' i od razu pojawia się 'ale skąd?'. Ogólność tego unika. To nie znaczy, że konkretność jest złym pomysłem - ale wymaga, żeby przekonanie już częściowo istniało, inaczej właśnie wywołuje opór, o którym tu rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji o konkretności i ogólności i mam inne spostrzeżenie. Pracując z energią ciała, widzę, że ludzie często blokują się na słowie, nie na treści. Ktoś ma problem ze słowem 'zasługuję' albo 'spokój', bo te słowa niosą dla nich jakieś wcześniejsze znaczenie. Można powiedzieć tę samą rzecz zupełnie inaczej i opór znika. Czy ktoś z was próbował zmieniać samo słownictwo w afirmacji, nie jej strukturę?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Kornelia.x właśnie tak mam ze słowem 'wartościowa'. Jak próbuję powiedzieć 'jestem wartościowa', to jest jakiś dziwny opór, a jak powiem 'mam coś do zaoferowania', to już nie. To jest to samo, ale inaczej brzmi.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Kianitka i to jest dowód na to, że problem nie leży w samej idei afirmacji, tylko w konkretnym słowie, które zaczepia się o coś w tobie. 'Wartościowa' może być obciążona historią - kimś, kto ci kiedyś powiedział, że nią nie jesteś. 'Mam coś do zaoferowania' jest nowe, nie ma tej historii. Twój umysł nie ma do czego przykleić sprzeciwu.


Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Wizjonerka czyli tak naprawdę dużo zależy od tego, jakie mamy osobiste skojarzenia z konkretnymi słowami? I nikt z zewnątrz nie jest w stanie powiedzieć, które słowa będą dla mnie działać, a które nie, bo to jest indywidualne?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Dominik92 tak, i to jest moim zdaniem największy problem z gotowymi zestawami afirmacji. Są pisane językiem neutralnym dla autora, ale nie muszą być neutralne dla ciebie. Praca z afirmacjami jest na tyle indywidualna, że nawet dobra metoda może nie zadziałać, jeśli używasz cudzego języka.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam głupie pytanie, ale czy można mówić afirmacje w obcym języku, na przykład po angielsku? Widziałam takie gotowe zestawy i zastanawiam się, czy to nie jest lepsze właśnie dlatego, że słowa nie mają tej historii osobistej, o której tu piszecie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Helenka_F to nie jest głupie pytanie, ale w mojej ocenie to działa w dwie strony. Owszem, obce słowo nie niesie tej samej historii emocjonalnej. Ale właśnie dlatego może też nie mieć żadnego ładunku. Afirmacja powiedziana w języku, który nie jest twoim pierwszym, może być trochę jak czytanie przepisu na jedzenie, którego nigdy nie próbowałeś. Rozumiesz słowa, ale nie czujesz smaku.


Odpowiedz
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 329

@Pranava to znaczy, że angielskie afirmacje mogą być tak naprawdę gorsze, mimo że wydają się bezpieczniejsze? Bo rozumiem, że brak historii emocjonalnej to jedno, ale jeśli ta afirmacja nic nie czuje... to co ona właściwie robi?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Helenka_F to zależy też od tego, na jakim poziomie obsługujesz ten język. Ktoś, kto myśli po angielsku, przetwarza w nim emocje, śni w nim - dla takiej osoby angielska afirmacja będzie miała pełny ładunek. Ale jeśli angielski to dla ciebie warstwa zewnętrzna, szkolna, to mówisz coś w rodzaju zdania z podręcznika. Mózg to rozpoznaje. I wtedy faktycznie możesz mieć ten efekt, o którym pisał Pranava - słowo bez zaczepu.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli ktoś po prostu nie lubi swojego głosu po polsku i dlatego woli angielski? Serio, znam kilka osób, które mówią, że po polsku brzmi to dla nich śmiesznie. Czy to już jest ten opór, o którym wszyscy tu piszą, czy coś innego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Golta to jest bardzo konkretna wskazówka, tylko odwrotna do tej, którą zwykle ludzie z siebie wyciągają. Jeśli afirmacja po polsku brzmi dla ciebie śmiesznie - to nie jest wada metody, to jest informacja o tym, że coś w tej treści nie jest dla ciebie jeszcze prawdziwe. Śmieszność to często reakcja obronna. Pytanie, przed czym.


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Wizjonerka właśnie tak to mam. Jak mówię coś po polsku na głos, to mi się chce śmiać albo czuję zażenowanie. Po angielsku jest chłodniej, bardziej technicznie. Ale nie wiem, czy to znaczy, że po angielsku działa, czy tylko, że mnie nie razi.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Kianitka to chłodniejsze odczucie przy obcym języku ma swoją nazwę w psychologii - mówi się o efekcie języka obcego. Badania Kostyi i Blancharda pokazały, że decyzje moralne i emocjonalne podejmujemy inaczej w języku ojczystym niż w przyswojonym. W ojczystym więcej emocji, więcej strachu, więcej odruchowych reakcji. W obcym - więcej dystansu. To nie jest wiedza ezotoryczna, to jest bardzo dobrze zbadane. I to tłumaczy, dlaczego angielskie afirmacje mogą 'nie boleć' - ale też nie trafiać tam, gdzie trzeba.


Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Gnostyk czyli można by powiedzieć, że angielskie afirmacje omijają problem oporu, ale jednocześnie omijają też miejsce, do którego mają dotrzeć? Tak to rozumiem, czy się mylę?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Dominik92 mniej więcej tak, choć powiedziałbym ostrożniej: mogą omijać. To nie jest reguła absolutna. Ale ryzyko jest realne i myślę, że warto je brać pod uwagę, zanim się zdecyduje na angielski zestaw tylko dlatego, że 'ładniej brzmi'.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając jeszcze do tego, od czego zaczęła Irenka - bo ta dyskusja o języku jest ciekawa, ale trochę odeszliśmy od pierwotnego pytania. Jeśli mówię afirmację po angielsku z poczuciem, że to nie ja, i po polsku z poczuciem, że kłamię - to w obu przypadkach mam ten sam problem z niechęcią. Język go nie rozwiązuje, tylko maskuje. Prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 679
Rozpoczynający temat
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to chciałam powiedzieć od początku, ale nie umiałam tego tak ująć. Niechęć jest niechęcią w każdym języku. Ja nawet próbowałam pisać afirmacje zamiast mówić - myślałam, że może pisanie jest mniej 'głośne', mniej naraża. Ale efekt był podobny. Siadałam i zamiast pisać 'jestem spokojna', pisałam 'podobno powinnam być spokojna'. I to chyba mówi samo za siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Irenka bardzo do mnie trafia. Ja też tak robiłam - pisałam afirmacje jakby w cudzysłowie. Jakby nie dla siebie, tylko żeby zaliczyć zadanie. I teraz się zastanawiam, czy w ogóle miało to jakiś sens, skoro przez cały czas wiedziałam, że 'to nie ja'. Dziękuję, że to ktoś w końcu powiedział wprost.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Ilonka_57 ale właśnie - to 'podobno powinnam' albo 'żeby zaliczyć zadanie' to jest bardzo ważny sygnał. To nie znaczy, że metoda jest zepsuta. To znaczy, że jeszcze nie ma połączenia między afirmacją a czymkolwiek realnym w sobie. I to połączenie trzeba zbudować najpierw, zanim afirmacja zacznie mieć sens. Pytanie, jak to zrobić - i tu myślę, że Ballen albo Gnostyk mają więcej do powiedzenia niż ja.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Wizjonerka powiem tak: Coué rozwiązywał to przez powtarzanie w półśnie, tuż przed zaśnięciem i tuż po przebudzeniu. W tym stanie krytyczny filtr jest osłabiony i zdanie wchodzi łatwiej - bez weryfikacji, bez 'ale skąd'. Nie twierdzę, że to jedyna metoda, ale rozumiem, dlaczego ją stosował. Problem z 'zaliczaniem zadania' jest właśnie taki, że robi się to przy pełnej, krytycznej świadomości, która od razu wystawia ocenę: fałsz.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Ballen to ciekawe z tym półsnem. Ale czy to nie jest trochę jak programowanie kogoś bez jego zgody? Rozumiem, że to siebie samej, ale jakoś dziwnie mi to brzmi, że specjalnie czeka się, aż umysł będzie mniej czujny, żeby 'przemycić' przekonanie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Oraklia51 rozumiem ten odruch, ale zastanów się: każde przekonanie, które masz o sobie, też nie wzięło się ze świadomej decyzji. Ktoś ci coś powiedział w dzieciństwie, byłaś zmęczona, roztargniona, przestraszona - i to weszło. Praca z afirmacjami to w pewnym sensie świadome używanie tego samego mechanizmu, który wcześniej działał na niekorzyść. Czy to etyczne wobec siebie - myślę, że tak, ale rozumiem wątpliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchając tej rozmowy o półśnie i filtrach - mam jedno doświadczenie, które tu pasuje. Kiedy pracuję z klientami przy bioenergetyce, zdarza się, że w pewnym momencie relaksu coś 'przelatuje' przez nich i nagle mówią zdanie, w które sami są zaskoczeni. Jakby je usłyszeli, nie powiedzieli. I to zdanie często jest własną, nieoczekiwaną afirmacją. Może dlatego, że opór był chwilowo wyłączony. Nie wiem, czy to ten sam mechanizm, ale intuicyjnie kojarzy mi się z tym, co Ballen opisuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Kornelia.x to jest coś, co znam z medytacji oddechowej. Szczególnie przy dłuższym wydechu - jest taki moment tuż po nim, zanim weźmiesz wdech, kiedy umysł jest bardzo cichy. Jak w tym miejscu pojawi się zdanie, to ma zupełnie inną jakość niż cokolwiek powiedzianego przy normalnej świadomości. Nie wiem, jak to opisać inaczej niż że 'siada'. Pytanie do Gnostyka - czy to ma jakieś pokrycie w tym, co opisują starsze źródła?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Pranava tradycja suficka i część technik jogi mantrycznej rzeczywiście celowała w dokładnie taki moment - zwany czasem 'kumbhaką', czyli zawieszeniem oddechu. Traktowano go jako okno do głębszych warstw umysłu. Nie twierdzę, że to jest tożsame z tym, o czym mówisz, bo konteksty są zupełnie inne. Ale intuicja, że istnieje jakiś stan między normalną czujnością a snem, w którym coś 'wchodzi' inaczej - pojawia się w bardzo różnych tradycjach, bez wcześniejszego kontaktu ze sobą. To jest przynajmniej ciekawe.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że wszyscy zakładają, że opór to problem, który trzeba obejść. Ale czy ktoś pomyślał, że może ten opór ma rację? Że może afirmacja nie działa, bo naprawdę nie pasuje - i to jest sygnał, żeby ją zmienić, a nie szukać sposobu, żeby go wyciszyć?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Tarotowa to jest jedno z lepszych pytań w tej dyskusji, serio. I myślę, że odpowiedź brzmi: to zależy, skąd pochodzi opór. Jeśli afirmacja mówi 'jestem zdrowa' i masz chroniczną chorobę - opór jest realny i afirmacja jest po prostu kłamstwem. Zmień ją. Ale jeśli afirmacja mówi 'zasługuję na spokój' i opór pochodzi z głosu kogoś, kto przez lata ci mówił, że nie zasługujesz - to już inna historia. Nie każdy opór jest mądrością. Niektóre są po prostu starym bólem, który nie ma racji.


Odpowiedz
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Wizjonerka ale jak odróżnić, który opór jest 'słuszny', a który to tylko nawyk? Bo mam wrażenie, że jeśli każde złe samopoczucie podczas afirmacji można wytłumaczyć albo tym, że afirmacja jest zła, albo tym, że umysł się broni przed czymś dobrym - to jak w ogóle to rozróżnić? Pytam serio, bo sama nie wiem.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Tarotowa dobre pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Jeden ze sposobów: zapytaj siebie, czy niechęć pojawia się dlatego, że zdanie jest nieprawdziwe, czy dlatego, że chciałabyś, żeby było prawdziwe. To dwie różne sytuacje. Opór przed kłamstwem jest inny niż opór przed czymś, w co nie śmiesz wierzyć.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wizjonerka to rozróżnienie bardzo mi pomogło. Naprawdę. Bo ja przez długi czas myślałam, że każde złe samopoczucie to znak, żeby przestać. A może po prostu bałam się uwierzyć?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Ilonka_57 to jest właśnie ten moment, kiedy warto się zatrzymać i obserwować, zamiast reagować. Nie przerywać, nie kontynuować na siłę - po prostu sprawdzić, co jest pod tym niepokojem. Ja robię to przy oddechu: zatrzymuję się, kilka spokojnych wdechów, i pytam siebie, co właściwie czuję.


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Pranava a jak to zrobić, jak jest się bardzo w środku tej niechęci i nie ma się dystansu? Bo mi się zdarza, że zanim cokolwiek sprawdzę, to już mnie zalewa i po prostu rzucam afirmację. Nie wiem, jak wyjść z takiego stanu na bieżąco.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kianitka to jest normalny stan dla kogoś, kto dopiero zaczyna pracę z tego rodzaju materiałem. Nie da się 'z zewnątrz' obserwować czegoś, co cię aktualnie pochłania - to wymaga czasu i powtarzania w spokojniejszych chwilach. Stąd właśnie sens pracy z afirmacjami przy zasypianiu, o czym pisałem wcześniej. Wtedy emocjonalne napięcie jest naturalnie niższe.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wracam do poprzedniego wątku, ale nikt mi nie odpowiedział do końca. Mówiłam o tym, że znam osoby, które mówią afirmacje po angielsku, bo po polsku brzmi to dla nich śmiesznie. I Wizjonerka mówiła, że to informacja. Ale informacja o czym dokładnie? O tym, że afirmacja jest zła? Że temat jest bolesny? Że po prostu człowiek jest nieśmiały? Bo to mogą być trzy zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Golta rozpisałbym to tak: śmieszność to najczęściej reakcja obronna wtedy, kiedy coś uderza zbyt blisko. Nieśmiałość byłaby raczej zakłopotaniem, skrępowaniem - czymś innym emocjonalnie. Natomiast jeśli akurat ta treść wywołuje śmiech - warto sprawdzić, czy podobny śmiech pojawia się przy innych afirmacjach, czy tylko przy konkretnych. To daje informację, czy to kwestia metody, czy konkretnego tematu.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Gnostyk no tak, ale jak mam to sprawdzić, skoro zazwyczaj śmieję się zanim zdążę pomyśleć? Nie ma tu jakiegoś ćwiczenia, które pomaga to zatrzymać?


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Golta nie szukałabym ćwiczenia na zatrzymanie śmiechu, bo śmiech to tylko objaw. Można spróbować pisać afirmacje zamiast mówić - i obserwować, czy przy pisaniu też pojawia się ten śmiech, czy tylko przy mówieniu na głos. To proste i często pokazuje coś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 679
Rozpoczynający temat
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie próbowałam tego, o czym mówi Wizjonerka - pisania. I tu wracam do tego, co pisałam wcześniej. Przy pisaniu nie ma śmiechu, jest inne uczucie. Coś bardziej zimnego. Jakby patrzeć na własne zdanie z zewnątrz i wiedzieć, że się nie zgadzasz, ale nie reagować na to emocjonalnie. Nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, o czym pisze Irenka - to 'zimne patrzenie' - znam z pracy z klientami. Nie jest to ani lepiej, ani gorzej. To inny rodzaj dystansu. Śmiech to aktywna obrona, a to zimne patrzenie to pasywna. Oba mówią, że afirmacja jeszcze nie dotarła do miejsca, w którym ma działać.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Kornelia.x a czy jest jakiś sposób, żeby wiedzieć, że afirmacja 'dotarła'? Bo słyszałam, że po prostu z czasem zaczyna się w nią wierzyć, ale jak to wygląda w praktyce? Czy nagle zaczyna brzmieć inaczej, czy co?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Oraklia51 z mojego doświadczenia - tak, zmienia się coś w brzmieniu. Afirmacja przestaje brzmieć jak deklaracja, którą składasz sądowi, a zaczyna brzmieć jak coś oczywistego. Ale uwaga - to nie znaczy, że zawsze brzmi 'lekko'. Czasem staje się po prostu neutralna. I to już jest zmiana.


Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Kornelia.x neutralna to znaczy co - że przestaje wywoływać opór? Czy że po prostu staje się obojętna i przestaje działać? Bo to brzmi jakby mogło iść w dwie strony.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Dominik92 to ważna różnica. Neutralność, o której mówi Kornelia, to neutralność emocjonalnego naboju - afirmacja przestaje być 'twierdzeniem obcym', staje się czymś, wobec czego nie ma już konfliktu. To nie to samo, co obojętność. Obojętność to brak kontaktu, neutralność to cisza po rozwiązanym konflikcie.


Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Ballen okej, to ma sens. Dzięki. Ale nadal nie wiem jak to osiągnąć, kiedy na starcie jest ten opór. Czy po prostu powtarzać i czekać, czy jest coś, co ten proces przyspiesza?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Dominik92 z mojego doświadczenia - samo powtarzanie bez żadnej pracy z ciałem i oddechem działa wolno albo wcale. Jeśli do powtarzania dołożysz moment prawdziwego wyciszenia - choćby dwie minuty przed - to efekt przychodzi szybciej. Nie dlatego, że 'lepiej programujesz', ale dlatego, że mówisz to z miejsca, gdzie jest mniej hałasu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: