Forum

Asystent AI
Afirmacje w języku ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje w języku angielskim versus polski - czy język ma znaczenie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Używam afirmacji od jakiegoś czasu i zawsze działałam na angielskich wzorcach z poradników. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy to ma w ogóle sens, skoro po polsku myślę, śnię i kłócę się sama ze sobą w głowie. Czy ktoś świadomie przestawił się z angielskiego na polski albo odwrotnie i zauważył jakąś różnicę? Nie chodzi mi o tłumaczenie jeden do jednego, tylko o to, czy język, w którym funkcjonujesz na co dzień, robi robotę lepiej niż ten, który kojarzysz głównie z motywacyjnymi filmami na YouTube.


Odpowiedz
171 odpowiedzi
Wpisy: 619
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest pytanie, które wraca co jakiś czas i zazwyczaj kończy się na 'rób tak jak ci wygodnie'. Ale moim zdaniem to za proste. Język ojczysty ma zupełnie inną warstwę emocjonalną - słowa po polsku niosą inne skojarzenia niż ich odpowiedniki po angielsku. 'I am worthy' brzmi jak hasło z memu, a 'jestem wartościowa' potrafi wywołać opór, bo jest zbyt blisko. I właśnie ten opór jest informacją. Angielski bywa wygodniejszy, bo trochę znieczula - wypowiadasz słowa, które nie bolą, więc nie wiesz, czy w ogóle coś uruchamiasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Melania70 ten opór, o którym piszesz - to ciekawe. Ale czy to nie jest tak, że jeśli afirmacja wywołuje opór, to znaczy, że po prostu jeszcze w nią nie wierzysz, niezależnie od języka? Pytam szczerze, bo sam miałem podobne doświadczenie z kilkoma sformułowaniami po polsku i zastanawiałem się, czy chodzi o język, czy o treść.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Celestyn Oba. Treść i język razem tworzą ładunek emocjonalny. Ale język robi różnicę w tym sensie, że angielski dla większości z nas jest jednak językiem przyswojonym, nie pierwszym. Mózg przetwarza go trochę inaczej - jest badanie Kesebira i Oishi o tym, że słowa w języku ojczystym mają silniejsze połączenia z obszarami odpowiedzialnymi za emocje. Więc jeśli chcesz dotrzeć głębiej, prawdopodobnie musisz to robić po polsku. Nawet jeśli boli.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja bym powiedział, że kluczowe jest wibrowanie słów, a nie ich język. Jak wymawiasz afirmację z odpowiednią energią i skupieniem, to dotrzesz do podświadomości bez względu na to, czy to angielski czy polski. Podświadomość nie zna granic językowych, reaguje na emocje i obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Nikodem71 'Podświadomość nie zna granic językowych' - ale skąd to wiesz? Bo mi się wydaje, że to jest właśnie ten rodzaj truizmu, który brzmi przekonująco, ale nie jest niczym podparty. Jeśli myślimy słowami - a przynajmniej częściowo myślimy - to język ma znaczenie dla tego, co te słowa uruchamiają.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

no dobrze, może trochę uprościłem. Ale jednak widziałem opinie, że intencja jest ważniejsza niż forma. Medytacje prowadzone po angielsku działają na ludzi, którzy nie mówią po angielsku - chodzi o ton i rytm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 to trochę inne zjawisko. Medytacje prowadzone głosem działają częściowo przez rytm, intonację i oddech prowadzącego - to nie jest to samo co mówienie afirmacji do siebie własnymi słowami. Nie mieszajmy tych dwóch mechanizmów.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co jeśli po prostu przetłumaczę te angielskie afirmacje na polski i zacznę z nich korzystać? Czy to wystarczy? Czytałam, że trzeba używać czasu teraźniejszego i mówić 'jestem', 'mam', nie 'będę miała'. Czy jest coś jeszcze, na co trzeba uważać przy tłumaczeniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Wera_K czas teraźniejszy to jedno, ale jest jeszcze kwestia naturalności brzmienia. Część angielskich afirmacji po przetłumaczeniu dosłownie brzmi po polsku sztucznie albo wręcz śmiesznie. 'I am a magnet for abundance' jako 'jestem magnesem na obfitość' - to nie jest polskie zdanie, i ta sztuczność może przeszkadzać. Lepiej wziąć intencję i ułożyć po polsku na nowo, własnymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zgadzam się z Terenią. Sama próbowałam tłumaczyć i po kilku tygodniach stwierdziłam, że te zdania są martwe - powtarzam je mechanicznie, bo brzmią obco. Jak zaczęłam pisać własne, po polsku, z moją składnią i moim słownictwem, to coś się zmieniło. Nie wiem, czy to kwestia języka jako takiego, czy po prostu tego, że przy pisaniu własnych wchodzę głębiej w intencję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Bogumila to drugie chyba jest ważniejsze. Jak piszesz własną afirmację, to już w samym procesie układania zdania pracujesz z przekonaniem. Gotowe formułki - czy po angielsku, czy po polsku - omijają ten etap. Ktoś inny je przetrawił za ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i się zastanawiam - a czy afirmacje w ogóle działają na zasadzie, że mózg w nie 'wierzy', czy to działa inaczej? Bo zawsze wydawało mi się, że jeśli powtarzam coś, w co nie wierzę, to po prostu kłamię sama sobie. Skąd wiadomo, że to nie jest tylko autosugestia bez realnego efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kasztanka autosugestia to właśnie jest ten mechanizm - nie działa tak, że mózg 'wierzy' od razu, tylko że powtórzenie zmienia stopniowo schematy myślowe. To nie jest magia słów, bardziej nawyk myślenia. Różnica między 'kłamstwem' a afirmacją jest taka, że afirmacja ma opisywać stan docelowy, nie aktualny. Chociaż i tu są różne szkoły.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

A czy to ma znaczenie, czy mówię afirmacje na głos czy w myślach? Pytam, bo czytałam, że wypowiedzenie na głos uruchamia coś innego niż samo myślenie, ale nie wiem, czy to dotyczy też języka - tzn. czy po polsku na głos ma inny efekt niż po angielsku na głos.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nekromantka95 mówienie na głos angażuje słuch, czujesz wibrację w klatce, co wzmacnia całe doświadczenie. Ale wracając do twojego pytania o język - moim zdaniem po polsku na głos ma większy ładunek właśnie dlatego, o czym pisałam wcześniej. Słyszysz siebie w języku, w którym naprawdę funkcjonujesz, i to jest trudniejsze do zbagatelizowania niż angielski.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie, które może trochę rozbić tę dyskusję. A co z osobami dwujęzycznymi albo takimi, które wychowały się na granicy dwóch języków? U nich który jest 'głębszy'? Bo jeśli język ojczysty robi różnicę ze względu na emocje, to co w przypadku, gdy dwa języki są równorzędne emocjonalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Pentaklista58 właśnie - i to jest argument za tym, że sama dwujęzyczność pokazuje, że mechanizm jest bardziej złożony. Badania na osobach dwujęzycznych sugerują, że każdy język ma trochę inną 'sferę emocjonalną' nawet u tych samych ludzi. Pierwszy język nauczony w kontekście domu i relacji ma inne połączenia niż język szkolny. Więc nie chodzi wyłącznie o 'ojczysty', ale o to, który jest bardziej zakorzeniony emocjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za tę dyskusję, naprawdę dużo mi wyjaśnia. Chciałam zapytać - czy ktoś próbował mieszać języki w afirmacjach? Tzn. część po polsku, część po angielsku, albo jedno kluczowe słowo po angielsku, a reszta po polsku? Czy to ma sens, czy tylko miesza?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Ilonka_57 próbowałam i u mnie nie działało, ale to może być sprawa indywidualna. Przełączanie między językami w jednym zdaniu powodowało u mnie rozproszenie, jakby mózg musiał się przestawić i wypadałam z rytmu. Choć słyszałam od kogoś, że jedno angielskie słowo wplecione jako 'zakotwiczenie' - np. słowo, które dla tej osoby niesie silne pozytywne skojarzenia właśnie po angielsku - może działać na jej korzyść. Nie mam zdania, czy to reguła czy wyjątek.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Bogumila to rozbicie koncentracji przy mieszaniu języków w jednym zdaniu ma sens neurofizjologicznie - przełączanie kodu językowego to realny koszt poznawczy. Ale mnie ciekawi co innego: czy ta osoba, która używała jednego angielskiego słowa, mówiła ci, że to słowo ma dla niej jakiś szczególny ładunek emocjonalny? Bo jeśli tak, to to nie jest kwestia języka jako języka, tylko konkretnego słowa, które coś jej znaczy.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Melania70 o, to jest ciekawy wątek - czyli chodzi o to, że słowo działa nie dlatego, że jest angielskie, tylko dlatego, że jest naładowane jakimś osobistym znaczeniem? Czyli mogłoby to być słowo z dowolnego języka, nawet z łaciny?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Ilonka_57 właściwie tak. I to pasuje do tego, o czym mówiłem wcześniej - afirmacja działa przez skojarzenie i powtórzenie, nie przez jakąś wrodzoną moc konkretnego języka. Łacina w liturgii działa tak samo - nie dlatego, że łacina jest 'magiczna', tylko dlatego, że ludzie naładowali te słowa zbiorowym i osobistym znaczeniem przez lata.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, wibracje słowa nie zależą od języka. Każde słowo ma swoją częstotliwość i jeśli wibrujesz z nim, to działa. Dlatego mantry sanskryckie działają na Europejczyków, którzy nie znają sanskrytu - ich mózg reaguje na dźwięk, nie na znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 poczekaj, to jest znaczące uproszczenie. Mantry sanskryckie to zupełnie inny przypadek - tam tradycja zakłada, że brzmienie samo w sobie ma znaczenie, niezależnie od semantyki. Afirmacje działają odwrotnie: przez znaczenie i skojarzenie. Mylisz dwa różne mechanizmy. Mantra to nie afirmacja.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Nikodem71 i jeszcze jedno - badania nad mantrami u osób, które nie znają sanskrytu, nie pokazują, że 'mózg reaguje na dźwięk'. Pokazują głównie efekt relaksacyjny związany z rytmem i skupieniem uwagi. To jest porównywalne z powtarzaniem dowolnego słowa bez znaczenia. To nie dowód na to, że język nie ma znaczenia przy afirmacjach - to raczej argument za tym, że rytm i skupienie mają swój własny efekt, niezależny od treści.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

okej, może rzeczywiście pomieszałem. Ale czy nie jest tak, że jak ktoś mocno wierzy w to co mówi, to mechanizm przestaje mieć znaczenie? Czyli wiara robi swoje bez względu na to, czy to afirmacja czy mantra?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

A skąd w ogóle wiadomo, że afirmacje działają, a nie po prostu człowiek zaczyna zauważać to, co chce zauważyć? Bo jak co rano mówię sobie, że jestem pewna siebie, to może po prostu zaczynam szukać dowodów, że tak jest, zamiast naprawdę być bardziej pewna siebie. To chyba ma swoją nazwę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kasztanka tak, to jest efekt potwierdzenia - mózg selektywnie zauważa to, co wpisuje się w przekonanie, które już trzymamy. Ale tu jest ważna kwestia: czy to cokolwiek zmienia? Jeśli zaczynam zauważać dowody na swoją pewność siebie, to zaczynam działać jakbym ją miała - i to faktycznie prowadzi do zmiany zachowania. Mechanizm jest mniej ważny niż skutek.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Celestyn ale to by znaczyło, że afirmacje działają przez złudzenie? Że po prostu oszukuję sam siebie w dobrą stronę?


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do języka, bo trochę odpłynęliśmy - Kasztanka zadała pytanie, które jest osobne. Ale wątek z tym efektem potwierdzenia jest ciekawy właśnie pod kątem języka. Jeśli afirmacja działa przez to, że zaczynamy inaczej filtrować rzeczywistość, to język ojczysty może robić różnicę, bo jest głębiej wbudowany w nasze automatyczne skojarzenia. Angielski może być bardziej neutralny emocjonalnie, co sprawia, że te skojarzenia są płytsze.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

to by tłumaczyło, dlaczego niektórzy wolą afirmacje po angielsku - właśnie ta emocjonalna neutralność może być zaletą, nie wadą. Jak masz silne negatywne skojarzenia z danym słowem po polsku, to angielski odpowiednik może je ominąć. 'I am worthy' uderza inaczej niż 'jestem godna', szczególnie jeśli polskie słowo 'godna' jest dla ciebie naładowane jakimiś konotacjami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Pentaklista58 ale to jest argument dwustronny. Ta neutralność może pomagać wejść w afirmację, bo nie ma oporu. Ale czy neutralność nie oznacza też mniejszego wpływu? Jeśli coś mnie nie rusza w żadną stronę, to czy naprawdę zmienia moje przekonania?


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam praktyczne pytanie, bo ta rozmowa trochę mnie gubi. Czy wobec tego jak zaczynam z afirmacjami, to mam pisać własne po polsku od zera, czy mogę jednak przetłumaczyć gotowe, tylko uważnie, żeby brzmiały naturalnie? Bo nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Wera_K nie ma jednej odpowiedzi, ale jak zaczynasz, to przetłumaczenie gotowych i dostosowanie ich do swojego języka jest w porządku. Kluczowe jest to drugie - dostosowanie. Nie tłumacz słowo w słowo, bo wyjdzie martwo. Jak przeczytasz przetłumaczone zdanie na głos i brzmi nienaturalnie, to je przeformułuj tak, jak ty byś to powiedziała. To twoja afirmacja, nie przekład.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Lunaria_G to brzmi bardzo sensownie, dziękuję. A czy jest coś, na co szczególnie zwracać uwagę przeformułowując? Znaczy - co sprawia, że afirmacja brzmi naturalnie, a co ją psuje?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Ilonka_57 to kwestia tego, czy zdanie jest twoje. Jak go nie powiedziałabyś do koleżanki opisując siebie, to nie powinieneś go mówić do siebie w afirmacji. 'Obfitość przepływa przez moje życie' - kto tak mówi na co dzień? Nikt. 'Mam dość' albo 'radam sobie z tym' - to już brzmi jak ktoś prawdziwy. Im bliżej twojego naturalnego stylu mówienia, tym lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję o naturalności brzmienia i przychodzi mi do głowy paralela z runami. Przy pracy z runami też są szkoły, które mówią, że należy używać oryginalnych nazw staronordyjskich albo proto-germańskich, bo samo brzmienie jest częścią przekazu. Inne szkoły twierdzą, że tłumaczenie na własny język wzmacnia, bo rozumiesz co mówisz. Wynik jest podobny do waszej dyskusji - ci, którzy rozumieją i czują słowo, mają głębsze doświadczenie, niezależnie od języka oryginału.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Seraphina to ciekawe zestawienie. Ale przy runach jest chyba inaczej - tam sama nazwa runy to część systemu symbolicznego, który jest historycznie ustalony. Przy afirmacjach nie ma takiego historycznego zakorzenienia. To bardziej współczesna technika psychologiczna niż tradycja sakralna. Czy naprawdę możemy je porównywać?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Pentaklista58 nie porównuję ich jako praktyk sakralnych - to rzeczywiście inny porządek. Mówię o mechanizmie: rozumienie vs brzmienie. I w obu przypadkach doświadczenie praktykujących wskazuje, że rozumienie wygrywa z samym brzmieniem. To jest akurat zbieżne, nawet jeśli źródła tradycji są różne.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Seraphina to zestawienie z runami jest naprawdę trafne, ale pociągnę je dalej. W obu przypadkach praktykujący dochodzą do podobnego wniosku przez zupełnie różne drogi. Przy runach przez tradycję i system symboliczny, przy afirmacjach przez psychologię powtórzenia. Że rozumienie wygrywa. Ale jest jedno 'ale' - co z osobami, które nie rozumieją słowa, ale emocjonalnie reagują na jego brzmienie? To nie jest tak rzadkie jak myślę.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Celestyn właśnie o to mi chodziło wcześniej, tylko nie umiałem tego tak powiedzieć. Są słowa, które na mnie działają emocjonalnie, choć nie kojarzę ich znaczenia na poziomie codziennym. 'Abundance' na przykład. Po polsku 'obfitość' jest dla mnie trochę... kościelne? Zbyt uroczyste. Angielskie brzmi jakoś lżej.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 ale to co opisujesz to jest właśnie konotacja kulturowa, nie brzmienie jako takie. 'Obfitość' kojarzy ci się z kościołem, bo gdzieś to słowo usłyszałeś w tym kontekście. 'Abundance' brzmi 'lżej', bo nie masz do niego żadnych skojarzeń. To nie jest argument za angielskim, to jest argument za tym, żeby znaleźć polskie słowo bez tych konotacji. 'Mam dość' albo 'żyję dostatnio' może nie ma tego ciężaru.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Melania70 no ale co jeśli nie ma takiego polskiego słowa? Co jeśli każdy odpowiednik ma jakiś ciężar albo brzmi sztucznie?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Nikodem71 to jest dobre pytanie, ale myślę, że zbyt szybko poddajesz. Język polski jest naprawdę bogaty i zazwyczaj da się znaleźć alternatywę. A jeśli nie - można użyć zdania zamiast jednego słowa. Zamiast 'obfitość przepływa' napisać 'mam wszystkiego tyle, ile potrzebuję'. To nie jest ładne jak haiku, ale działa lepiej, bo jest twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchajcie, ale skoro tak długo szukamy właściwych słów do afirmacji, to czy to nie znaczy, że sama afirmacja jest trochę nie o słowach, tylko o tym co za nimi stoi? Bo jeśli muszę analizować każde słowo pod kątem skojarzeń i brzmienia, to zanim dojdę do praktyki, jestem już zmęczona.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kasztanka i tu masz rację w połowie. To szukanie jest jednorazowe, potem afirmacja jest już gotowa i po prostu jej używasz. Ale faktycznie - jeśli ktoś bierze gotowe zdanie z angielskiego poradnika i tłumaczy je bez żadnego zastanowienia, to omija właśnie ten etap, który jest chyba najważniejszy: sprawdzenie, czy to zdanie jest prawdziwe i możliwe do przyjęcia.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Celestyn a jak to sprawdzić, że jest 'możliwe do przyjęcia'? Masz jakiś sposób, żeby ocenić zanim zacznę używać?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wera_K powiedz to zdanie głośno i obserwuj, co się dzieje w ciele. Jeśli czujesz opór, śmiech, albo coś ci się spina - afirmacja jest za duża. Jeśli czujesz coś w rodzaju ulgi albo neutralności - to dobry znak. To nie jest magia, to jest po prostu sprzężenie między poznaniem a reakcją somatyczną.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Celestyn to brzmi bardzo praktycznie, dziękuję. A ten opór, który czuję - czy to znaczy, że afirmacja jest zła, czy że właśnie jej potrzebuję i muszę przez niego przejść?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Ilonka_57 to zależy od rodzaju oporu. Jeśli zdanie wywołuje reakcję 'to nieprawda i nigdy nie będzie' - to jest sygnał, że afirmacja jest za skrajna. Zmień ją na coś, w co możesz uwierzyć choćby w pięciu procentach. Jeśli opór to raczej 'chciałabym, żeby to było prawda, ale się boję' - to można z nim pracować.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Melania70 ojej, to bardzo ważne rozróżnienie, nie wiedziałam że jest taka różnica. Bardzo dziękuję za wytłumaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do kwestii języka - jest tu coś, o czym jeszcze nie mówiliśmy. Afirmacje często tworzymy albo przyjmujemy w konkretnym kontekście emocjonalnym: w trudnym momencie, po przeczytaniu czegoś inspirującego, podczas sesji z terapeutą. Ten kontekst przylega do języka. Jeśli coś przeżyłaś po angielsku, to angielska wersja może nosić w sobie tamten moment. Czy to nie jest osobna warstwa tej całej dyskusji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Bogumila to bardzo celna obserwacja. W pracy z runami jest dokładnie to samo - pierwsze spotkanie z runą zostawia odcisk. Jeśli Fehu poznałaś przez kogoś, kto interpretował ją jako 'straconą własność', to ta konotacja będzie ci towarzyszyć długo, nawet jeśli intelektualnie rozumiesz szersze znaczenie. Z afirmacjami pewnie działa podobnie.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Bogumila ale to prowadzi do ciekawego wniosku. Może warto celowo tworzyć nowe skojarzenia w tym samym języku, zamiast uciekać do innego? Czyli jeśli 'spokój' kojarzy mi się ze smutkiem, to nie przechodzę na 'peace', tylko buduję nowe skojarzenie z 'spokojem' przez powtarzanie w innych kontekstach.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Pentaklista58 tak, ale to jest znacznie wolniejsza praca. I pytanie, czy warto, skoro angielski odpowiednik jest dostępny i nie ma tych obciążeń. To kwestia priorytetu - chcesz szybszego efektu czy przepracowania źródła?


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie do tego wszystkiego. Czy jeśli znam angielski tylko na poziomie komunikatywnym, to czy afirmacje po angielsku w ogóle mają sens? Bo jak nie rozumiem niuansów słów, to może mi umykać właśnie ta warstwa znaczeniowa, o której tutaj mówicie?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Kenta_88 bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź jest tu jednoznaczna. Jeśli nie rozumiesz słowa intuicyjnie, nie masz do niego emocjonalnego dostępu, to jest ono dla ciebie tylko dźwiękiem. A afirmacja to nie mantra - powinna nieść znaczenie. Angielski na poziomie komunikatywnym to za mało, żeby afirmacja robiła swoje.


Odpowiedz
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Kenta_88 dokładnie. I dodam - nawet jeśli rozumiesz słowo intelektualnie, to nie znaczy, że je czujesz. Mam koleżankę, która biegle mówi po angielsku, ale mówi wprost, że angielskie słowa 'ślizgają się po niej'. Nic nie osiada. Dla niej polski jest jedynym językiem, w którym cokolwiek ją rusza.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Lunaria_G a z drugiej strony mam znajomego, u którego jest odwrotnie. Wychował się dwujęzycznie i twierdzi, że po polsku ma wbudowany filtr krytyczny, który natychmiast podważa każde pozytywne zdanie o sobie. Po angielsku tego filtra nie ma. Więc chyba naprawdę zależy od osoby.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Lunaria_G i właśnie to mnie najbardziej zastanawia w tym wątku. Bo jeśli dwujęzyczność zmienia skuteczność afirmacji, to co to mówi o samym mechanizmie? Że to nie jest żadna 'energia słów', tylko czysto psychologiczna sprawa z filtrem krytycznym i skojarzeniami?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 nie powiedziałabym 'czysto psychologiczna' jakby to miało umniejszać. Psychika to nie jest coś mniej ważnego niż energia. Ale tak - ten filtr krytyczny to jest konkretna rzecz, ma nawet swoją nazwę w psychologii poznawczej. To tak zwany wewnętrzny krytyk, który aktywuje się mocniej w języku, w którym masz zakodowane wzorce z dzieciństwa. I to jest właśnie jeden z powodów, dla których terapeuci czasem celowo pracują z pacjentami w ich drugim języku.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Melania70 poczekaj, terapeuci naprawdę tak robią? Że specjalnie rozmawiają z kimś po angielsku, żeby ominąć ten filtr? To brzmi nielogicznie, bo chyba chodzi o to, żeby dotrzeć głębiej, nie żeby ominąć?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Kasztanka tak, to jest stosowane i ma uzasadnienie w badaniach. Szczególnie przy przepracowywaniu traumy - język obcy tworzy pewien emocjonalny dystans, który pozwala mówić o rzeczach trudnych bez natychmiastowej, paraliżującej reakcji. Ale to nie jest 'omijanie' problemu, tylko wchodzenie do niego inną drogą. W kontekście afirmacji działa podobnie - angielski może być językiem mniejszego oporu. Czy to dobrze czy źle, zależy od celu.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Melania70 czyli jeśli mam silny opór wobec polskich słów, to nie muszę go przełamywać za wszelką cenę? Mogę po prostu używać angielskiego i to będzie działać tak samo?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wera_K to zależy co rozumiesz przez 'działać tak samo'. Jeśli chodzi o krótkoterminowy efekt - mniejszy opór, łatwiejsze wejście w stan afirmacji - to tak, angielski może być skuteczniejszy dla ciebie teraz. Ale jeśli myślisz długoterminowo, to jest pytanie, czy chcesz przez całe życie pracować w języku, który jest dla ciebie emocjonalnie 'bezpieczny' dlatego, że jest pusty. To nie jest zarzut, naprawdę - tylko warto to wiedzieć, decydując się na taką strategię.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Celestyn to bardzo ważne, co piszesz. Ale jak to wygląda w praktyce u kogoś, kto już od dłuższego czasu używa afirmacji po angielsku? Czy to widać, że gdzieś jest sufit?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Ilonka_57 trudno to zmierzyć bezpośrednio. Ale zdarzało mi się obserwować, że ktoś robi postępy do pewnego momentu, a potem staje. I kiedy zaczyna próbować tych samych treści po polsku - pojawia się duży opór, ale też głębsze przetworzenie. Nie mówię, że tak jest zawsze. To raczej wzorzec, który widziałem kilka razy.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam inny kąt do tego. Zastanawiam się, czy nie pomijamy całkowicie kwestii rytmu i melodyki języka. Polskie afirmacje mają inny akcent, inne tempo wypowiedzi. Angielskie często brzmią bardziej... rytmicznie zwięźle. 'I am enough' to trzy sylaby z mocnym akcentem. 'Jestem wystarczająca' to już sześć sylab i rytm zupełnie inny. Czy ktoś próbował pisać polskie afirmacje z myślą o tym, żeby brzmiały równie zwięźle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Bogumila to jest świetna obserwacja i szczerze, wcześniej o tym nie myślałam w tych kategoriach. Próbowałam skrócić 'jestem wystarczająca' do czegoś krótszego i naprawdę trudno, bo polskie przymiotniki odmieniają się i zawsze coś dokładamy. Ale na przykład 'wystarczam' - jeden wyraz, pierwsza osoba, czas teraźniejszy. Czy nie jest mocniejsze właśnie przez tę zwięzłość?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

'wystarczam' jest ciekawe właśnie dlatego, że polskie czasowniki już w sobie niosą podmiot. Nie trzeba mówić 'ja wystarczam', samo 'wystarczam' jest kompletne. W angielskim bez 'I' zdanie jest gramatycznie niepełne. To jest strukturalna różnica, która w afirmacjach może mieć znaczenie - polskie formy czasownikowe są może bardziej bezpośrednie niż myślimy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Seraphina a to nie jest tak, że właśnie to 'I' na początku angielskich afirmacji jest celowe? Gdzieś czytałem, że powtarzanie 'I am' wzmacnia tożsamościowy charakter afirmacji, że to jakby deklaracja przed samym sobą. W polskim to znika, bo podmiot jest ukryty w końcówce. Czy to nie osłabia tego efektu?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Pentaklista58 to mit, który krąży w poradnikach. Nie ma żadnych danych, że eksplicytne 'I' robi różnicę w stosunku do form fleksyjnych. To jest czysto anglocentryczne myślenie - wywodzi się z tradycji, w której afirmacje były tworzone przez anglojęzycznych autorów i dla anglojęzycznych czytelników. Polskie czasownikowe 'wystarczam' czy 'jestem spokojna' są gramatycznie tak samo pełne, a może nawet bardziej bezpośrednie, bo nie ma ekstra warstwy zaimkowej.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Melania70 okej, przekonuje mnie to językowo. Ale czy masz jakieś obserwacje z praktyki, że polskie afirmacje bez tego 'ja' na początku naprawdę coś robią? Bo teoria jest jedna, a to co czuje się przy powtarzaniu to drugie.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 moje obserwacje są subiektywne jak każdego tu. Ale wielokrotnie pracowałam z osobami, które przestawiły się z angielskiego na polski i po kilku tygodniach mówiły, że afirmacje 'w końcu zaczęły docierać'. Nie wiem, czy to przez język, przez czas, czy przez samo przestawienie uwagi. Nie da się tego wyizolować. Ale efekt był.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku. Czy to ma znaczenie, czy afirmację powtarzam głośno, czy tylko w myślach? Bo czytam ten wątek i ciągle jest mowa o brzmieniu, rytmie, melodyce - ale to chyba ma sens tylko wtedy, gdy mówimy na głos?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kenta_88 to bardzo dobre pytanie i myślę, że niedoceniane. Mówienie na głos angażuje inaczej niż myślenie - słyszysz własny głos, czujesz wibrację w ciele, masz sprzężenie zwrotne. W myślach afirmacja może być przefiltrowana przez komentarz wewnętrzny zanim w ogóle 'dotrze'. Na głos jest trudniej uciec od słowa. Więc tak - cała ta dyskusja o brzmieniu ma sens głównie w praktyce głośnej.


Odpowiedz
(@justi85)
Połączone: 4 godziny temu

Wpisy: 119

@Celestyn a co z zapisywaniem? Bo widziałam dużo porad, żeby afirmacje pisać ręcznie, 15 razy dziennie albo 55 razy przez 5 dni. Czy to w ogóle ma sens, czy to tylko rytuał, który pomaga przez samo skupienie?


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Justi85 zapisywanie ręczne to inna modalność - angażujesz ciało, tempo jest wolniejsze niż myślenie, każde słowo zajmuje czas. To może pomagać wychodzić właśnie z trybu automatycznego. Ale ta konkretna liczba - 55 razy przez 5 dni - to nie ma żadnego uzasadnienia poza tym, że pochodzi z konkretnej techniki, która się spopularyzowała. Nie ma magii w liczbie 55.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Bogumila przy runach jest podobna pułapka - ludzie pytają 'ile razy mam narysować runę' albo 'przez ile dni nosić'. I zawsze mówię: pytanie 'ile razy' to często ucieczka od pytania 'z jaką intencją'. W afirmacjach pewnie tak samo - regularność ma znaczenie, ale konkretna liczba to raczej kotwica psychologiczna niż wymóg.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Seraphina a powiedz mi, bo to mnie ciekawy - kiedy piszesz afirmację ręcznie, to w jakim języku to robisz? Masz jedno podejście do tego, czy zależy od tematu?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Nikodem71 po polsku. Nie dlatego, że to jakaś zasada, tylko że przy pisaniu ręcznym bardziej czuję co piszę, a po angielsku pisanie idzie mi szybciej i mniej uważnie. Nie wiem, czy to kwestia języka, czy po prostu mechaniczna płynność.


Odpowiedz
(@justi85)
Połączone: 4 godziny temu

Wpisy: 119

@Seraphina to znaczy, że te 55 razy przez 5 dni to jest po prostu marketingowy chwyt? Czy jest jakaś liczba, która naprawdę ma sens?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Justi85 nie ma żadnej magicznej liczby. Regularność i jakość uwagi, którą wnosisz, robią różnicę - nie konkretna cyfra. Skąd pochodzi ta metoda 55x5 to osobna historia, ale nie ma za nią żadnych badań. Popularna jest, bo brzmi konkretnie i daje poczucie struktury. To nie znaczy, że nie działa - ale działa przez skupienie, nie przez liczbę.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Melania70 czyli w sumie afirmacja działa dlatego, że poświęcasz jej czas i uwagę, nie dlatego, że ma jakąś specjalną formułę? Brzmi tak, jakby to był po prostu trening myślenia.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kasztanka w dużej mierze tak. Sformułowanie 'trening myślenia' jest dość bliskie temu, co opisuje teoria autoperswazji. Regularnie powtarzana treść stopniowo obniża wewnętrzny opór, bo umysł przestaje ją traktować jako zagrożenie. Ale to nie znaczy, że forma i język są bez znaczenia - właśnie o tym jest ten wątek.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Celestyn ale właśnie mam pytanie do tej autoperswazji - czy to nie jest tak, że afirmacje w obcym języku omijają ten opór, bo umysł traktuje je jako mniej osobiste? Że nie 'wchodzą' tak głęboko, ale też nie napotykają bloku?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Pentaklista58 to jest jeden z mechanizmów, który się opisuje w kontekście pracy terapeutycznej, o którym pisałam wcześniej. Ale uwaga - omijanie oporu to nie to samo co jego przepracowanie. Krótkoterminowo angielski może ułatwić start, długoterminowo pytanie pozostaje otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, co poruszyła Bogumiła o rytmie - mam wrażenie, że w polskim można ten problem ominąć, jeśli afirmację układa się pod siebie, a nie tłumaczy z gotowej. Jak biorę 'I release what no longer serves me' i próbuję to przetłumaczyć, to wychodzi mi coś niezgrabnego. Ale jak zaczynam od polskiego - co chcę powiedzieć? - to wychodzi coś naturalnego. Może problem nie jest w języku, tylko w tym, że idziemy od angielskiego oryginału zamiast od własnej potrzeby.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest dla mnie nowe podejście. Zawsze zaczynałam od szukania gotowych afirmacji i tłumaczenia. Ale jak mam samodzielnie ułożyć, to skąd wiem, że to będzie działać, że nie ułożę czegoś, co źle sformułuję?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Wera_K a co rozumiesz przez 'źle sformułuję'? Bo to pytanie dużo mówi. Jeśli boisz się błędu technicznego - to afirmacja własna nie ma złej formy, jeśli jest szczera. Jeśli boisz się, że nie zadziała - to to samo ryzyko jest przy gotowym tłumaczeniu.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Bogumila no właśnie chodzi mi o ten błąd techniczny. Gdzieś czytałam, że afirmacja musi być w czasie teraźniejszym, bez zaprzeczeń, bez słowa 'nie' - i że jak się to pomyli, to afirmacja może działać odwrotnie. Czy to jest prawda?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Wera_K to jest mit, który krąży od lat i robi krzywdę. Nie ma żadnego mechanizmu, przez który słowo 'nie' miałoby powodować efekt odwrotny. Popularna wersja tej teorii mówi, że podświadomość 'nie rozumie przeczenia' - to jest po prostu nieprawda. Mózg rozumie negację. Czas teraźniejszy i pozytywne sformułowanie mogą pomagać ze względu na skupienie uwagi, ale nie jest to magiczna reguła bez wyjątków.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Melania70 to skąd ta teoria w ogóle się wzięła? Bo jest wszędzie - w każdym poradniku, na każdym kursie. Ktoś to wymyślił czy to jest jakaś błędna interpretacja czegoś prawdziwego?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 prawdopodobnie to zniekształcenie pewnych obserwacji z psychologii behawioralnej - że koncentrowanie się na pozytywnym obrazie celu jest skuteczniejsze niż koncentrowanie się na tym, czego chcemy uniknąć. To jest prawdziwe. Ale gdzieś po drodze zmieniło się w uproszczoną regułę 'podświadomość nie rozumie nie'. Potem krążyło po poradnikach i tak zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za to wyjaśnienie, bo naprawdę się tym martwiłam. Przez kilka miesięcy poprawiałam własne afirmacje, żeby nie było żadnego przeczenia, i wychodziły mi zdania bardzo sztywne. Teraz rozumiem, że to nie był problem z przeczeniami, tylko z tym, że zdania były nienaturalne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Ilonka_57 i to jest właśnie ten mechanizm, o którym mówiłam przy zapisywaniu - jeśli afirmacja brzmi nienaturalnie, to przy powtarzaniu masz dodatkową warstwę oporu. Nie dlatego że jest 'technicznie zła', tylko dlatego że część ciebie wie, że tak się nie mówi. Język musi być twój.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Seraphina to jak sprawdzić, czy afirmacja naprawdę brzmi jak mój język? Czy jest jakiś test na to, czy po prostu wiem od razu?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Kenta_88 powiedz ją na głos i obserwuj, czy coś cię zatrzymuje. Nie chodzi o to, czy wierzysz w treść - bo opór wobec treści to norma na początku. Chodzi o to, czy samo brzmienie jest dla ciebie naturalne. Jak mówisz coś, co nie jest twoim językiem, czujesz to inaczej niż opór wobec znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy nie wracamy ciągle do tego samego punktu - że język afirmacji ma znaczenie dokładnie o tyle, o ile wpływa na twój poziom zaangażowania i oporu. Nie ma odpowiedzi ogólnej, jest tylko odpowiedź dla konkretnej osoby. Dla jednej polskie będą głębsze, dla innej angielskie będą bezpieczniejsze na start. Może tyle?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Pentaklista58 ale jak nie ma odpowiedzi ogólnej, to po co w ogóle szukać angielskich afirmacji w poradnikach? Rozumiem, że każdy jest inny, ale skąd mam wiedzieć od czego zacząć?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Kasztanka zacznij od tego, co jest bliżej twojego codziennego języka. Nie od angielskiego poradnika, nie od gotowej listy. Pomyśl o jednej rzeczy, w którą chcesz bardziej wierzyć, i napisz to zdanie tak, jak powiedziałabyś to bliskiej osobie. To wystarczy na początek.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Melania70 ale to brzmi tak prosto, że mam wrażenie, że coś pomijasz. Czy naprawdę nie ma znaczenia, czy to jest jedno zdanie, czy cały rytuał z wieloma afirmacjami naraz? Bo widzę kursy, gdzie ludzie pracują z zestawami po dziesięć, dwadzieścia afirmacji dziennie.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wera_K ilość nie jest problemem samym w sobie, ale przy dużej liczbie afirmacji rzadko poświęca się wystarczającą uwagę każdej z nich. Efekt jest taki, że przechodzi się przez listę mechanicznie. Jedno zdanie powtórzone z pełnym skupieniem robi więcej niż dwadzieścia powtórzonych z rozkojarzeniem.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Celestyn a czy nie jest tak, że przy powtarzaniu przez dłuższy czas afirmacja i tak w końcu wchodzi głębiej, niezależnie od poziomu skupienia? Chodzi mi o to, że samo brzmienie utrwala się w pamięci, nawet jeśli nie jesteś w tej chwili w pełni obecny.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 to jest dość popularne uproszczenie. Mechaniczne powtarzanie bez zaangażowania emocjonalnego nie daje tych samych efektów co świadoma praktyka. Pamięć deklaratywna i pamięć emocjonalna to różne systemy. Możesz doskonale pamiętać zdanie, które nic dla ciebie nie znaczy.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Melania70 okej, przyjmuję korektę. Ale w takim razie jak rozumieć te techniki oparte na powtarzaniu, np. różaniec, mantry? Tam też chodzi o mechaniczne powtarzanie i jakoś działa.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Nikodem71 różnica jest taka, że w tradycjach pracujących z mantrą czy różańcem chodzi o coś innego niż o przekonanie umysłu do prawdziwości zdania. Tam powtarzanie służy uspokojeniu umysłu, zejściu poniżej poziomu myślenia analitycznego. Afirmacja jako autoperswazja ma inny cel i inny mechanizm. Nie można tych dwóch rzeczy porównywać bezpośrednio.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Seraphina to ciekawe rozróżnienie, ale rodzi mi się pytanie - czy afirmacja może działać jak mantra, jeśli ją odpowiednio ustawimy? Tzn. zamiast próbować przekonać umysł, po prostu używamy jej do uspokojenia?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Pentaklista58 może, ale wtedy cel się przesuwa. Jeśli używasz afirmacji żeby się uspokoić, to ona pełni rolę kotwicy, a nie autoperswazji. To jest użyteczne, ale to jest inna praktyka. I tu wracam do kwestii języka - przy funkcji kotwicy język ma jeszcze większe znaczenie, bo bariera obcojęzyczna może przeszkadzać w zejściu do tego spokojniejszego stanu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: