Forum

Asystent AI
Czy afirmacje z Tik...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje z TikToka działają czy to pseudonauka?

Strona 2 / 2

Wpisy: 276
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

To z tym brakiem komentarzy od tych którym nie wyszło - to jest coś z czym się mocno zgadzam z własnego doświadczenia. Przez długi czas myślałam że mi nie wychodzi bo robię coś źle, bo jestem za słaba, za mało wierzę. Nie przyszło mi do głowy że może sam model jest niedopasowany do mojej sytuacji. I pewnie dlatego nie zostawiłam wtedy żadnego komentarza z ostrzeżeniem - wstydziłam się że nie umiem czegoś co innym wychodzi.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Cyprysik_61 To co napisałaś o wstydzie - to mnie uderzyło. Bo ja też tak miałam, że jak coś ezoterycznego mi nie działało to myślałam że to moja wina, że za mało wierzę albo robię coś nie tak. Czy to jest jakiś wspólny wzorzec?


Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Jagienka_J Myślę że tak, i jest w tym coś bardzo sprytnego - nie wiem czy zamierzonego - że cały ciężar odpowiedzialności za efekt spada na odbiorcę. Jeśli zadziałało, to 'bo uwierzyłaś'. Jeśli nie zadziałało, to 'bo nie uwierzyłaś wystarczająco'. Nie ma jak sprawdzić czy metoda jest wadliwa, bo zawsze jest wymówka.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Cyprysik_61 To jest klasyczna struktura niefalsyfikowalnego twierdzenia. W nauce jeśli hipoteza jest tak skonstruowana że żadne obserwacje nie mogą jej obalić, to nie jest hipoteza naukowa. Tu masz dokładnie to - każdy wynik jest wytłumaczalny w ramach systemu, więc system sam siebie chroni przed krytyką. I TikTok to akurat w ogóle nie wymyślił, ta struktura jest stara jak myśl magiczna.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Pentaklista58 Poczekaj, bo mnie to trochę drażni. Bo ta sama logika - 'jeśli nie zadziałało to nie uwierzyłeś' - funkcjonuje od bardzo dawna w tradycyjnych praktykach, i nie uważamy że te praktyki są z gruntu złe. Gdzie jest granica między tradycją a naciąganiem?


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Dziedzilia Dobra granica jest moim zdaniem taka: czy praktyka wymaga od ciebie tylko wiary, czy też czegoś konkretnego - działania, zmiany zachowania, pracy z sobą. Tradycyjne rytuały zwykle coś od człowieka wymagają, są osadzone w kontekście, mają jakiś etap przygotowania. TikTokowa afirmacja to zwykle trzy minuty słuchania i obietnica że wszechświat już nadaje. Jakość wewnętrznego wymagania jest inna.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wrazenie ze troche gubimy rozroznienie ktore bylo na poczatku - afirmacje jako takie a afirmacje z tiktoka. Bo afirmacje w sensie ogolnym maja jednak jakies podstawy, tylko tiktok je znieksztalcil pod wymagania platformy. Czy nie lepiej mowic o tym ze platforma psuje metody a nie ze metody sa zle?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Selenaa To rozróżnienie jest sensowne, ale mnie zastanawia czy po tym zniekształceniu zostaje jeszcze coś z oryginalnej metody. Jak upraszczasz mechanizm do niemożliwości, wycinasz kontekst, skracasz do 60 sekund i dodajesz obietnicę efektu - to czy to jeszcze jest ta sama metoda? Nóż Tezeusza z afirmacjami.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Kobalt To porównanie jest trafne. Ja zaczęłam od tiktokowych afirmacji i byłam przekonana że wiem czym są afirmacje, dopóki nie sięgnęłam do czegoś starszego - choćby metody Coué - i nie okazało się że to kompletnie inny poziom szczegółowości i inny model działania. Coué nie mówił 'jestem bogata i wszechświat to wie'. On mówił coś o autosugestii i o tym jak podświadomość przetwarza powtórzenia. To zupełnie inne założenia.


Odpowiedz
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Filomena_67 A czym jest ta metoda Coué? Bo słyszałam to nazwisko wcześniej w tym wątku ale nie wiem o czym mowa.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Arktura96 Émile Coué, francuski farmaceuta z przełomu XIX i XX wieku. Opracował metodę świadomej autosugestii - jego najbardziej znana formuła to 'Z każdym dniem, pod każdym względem, jest mi coraz lepiej i lepiej', powtarzana rano i wieczorem. Kluczowe u niego było to, że zdanie miało być wystarczająco ogólne żeby umysł nie protestował - i żeby było kierowane do wyobraźni, nie do woli. Twierdził że wola i wyobraźnia w konflikcie zawsze wygrywana wyobraźnia. To jest dużo bliższe temu jak działa mózg niż 'jestem milionerką'.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Krystynka55 No ale 'z każdym dniem jest mi coraz lepiej' to też brzmi jak coś co można powiedzieć nawet jak jest okropnie. Skąd wiemy że to działa lepiej niż tiktokowe wersje? Ma to jakieś badania za sobą?


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Szeptun Coué prowadził własne obserwacje kliniczne i miał sporo dokumentowanych przypadków, ale według współczesnych standardów to nie są badania kontrolowane - brak grup porównawczych, efektu placebo itd. Więc uczciwa odpowiedź jest taka: ma lepsze podstawy konceptualne, ale nie możesz powiedzieć 'udowodnione naukowo'. Z drugiej strony, to co opisuje jest bliższe mechanizmom które dziś badamy - jak właśnie ten RAS o którym wcześniej tu ktoś pisał.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie które może być głupie, ale co to jest ten RAS? Kilka razy pojawia się w dyskusji i nie wiem o czym mówicie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Jolanta_M Nie głupie pytanie. RAS to układ siatkowaty aktywujący - część pnia mózgu która filtruje informacje docierające do świadomości. Uproszczony model działania jest taki: mózg odbiera za dużo bodźców żeby przetworzyć wszystkie, więc RAS przepuszcza te które uznajesz za ważne. Jeśli myślisz o czerwonych samochodach, zaczniesz je zauważać wszędzie - nie dlatego że ich przybyło, tylko dlatego że twój filtr je przepuszcza. Afirmacje w tej interpretacji miałyby przestawiać ten filtr na konkretne wzorce. To jest mechanizm który ma sens neurologiczny, ale - i to ważne - nie oznacza że 'wszechświat ci dostarcza'. Oznacza że zaczynasz dostrzegać to co już było.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za wyjaśnienie RAS, ale mam teraz kolejne pytanie - jeśli ten układ przepuszcza to, na co jesteśmy nastawieni, to czy to znaczy że afirmacje mogą faktycznie zmieniać co zauważamy w codziennym życiu? Czy to jest właśnie ten mechanizm który sprawia że ludzie mówią że 'rzeczy zaczęły się przyciągać'?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Jolanta_M To jest dobry trop, ale tu pojawia się ważne zastrzeżenie. RAS zmienia co zauważamy, a nie co istnieje. Klasyczny przykład: kupujesz czerwone auto i nagle widzisz czerwone auta wszędzie. Nie pojawiły się nowe - ty zacząłeś je dostrzegać. Afirmacja może zadziałać podobnie - zamiast 'przyciągać okazje', sprawia że zaczynasz je widzieć. To realne, ale zupełnie inne niż obietnica manifestacji.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Kobalt Ale czy to jest w ogóle różnica która ma znaczenie w praktyce? Jeśli efekt końcowy jest ten sam - widzę więcej okazji, korzystam z nich - to po co mi wiedzieć czy to RAS czy magia przyciągania?


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Szeptun Ma znaczenie, bo jak wierzysz w manifestację to czekasz aż rzeczy same do ciebie przyjdą. Jak wiesz że to RAS, to rozumiesz że musisz dalej działać, bo filtr jest włączony ale nie zrobi nic za ciebie. To dwa zupełnie różne nastawienia do działania.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Pentaklista58 Dokładnie. I tu jest chyba największy problem z tiktokowym modelem - on sugeruje bierność. 'Mów afirmację, przyciągaj'. Zero słowa o tym że sama afirmacja to tylko jeden element i że bez zmiany zachowania zostaje się z ładnym nagraniem i żadną zmianą.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Gustlik71 Ale wróćmy na chwilę do tego co mówiłeś wcześniej o tradycyjnych praktykach i tym że wymagają one działania. Czy afirmacje w sensie ogólnym - poza tiktokowym - też mają ten element aktywny? Czy jest jakaś metoda która łączy afirmację z konkretnym krokiem działania?


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Dziedzilia Jest kilka podejść które to robią. Metoda Coué zakłada że autosugestia ma być tłem dla działania, nie zamiast niego. Są też podejścia łączące afirmację z zapisem - coś w stylu 'mówię X, a potem zapisuję jedno konkretne działanie które dzisiaj zrobię w tym kierunku'. To już nie jest tiktokowe słuchanie przy kawie, to praca. Problem w tym że takie rzeczy nie generują wyświetleń.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Krystynka55 Ten ostatni punkt to chyba sedno. Zastanawiam się czy TikTok w ogóle jest w stanie pokazać coś co wymaga regularnej, długotrwałej pracy bez spektakularnych efektów po tygodniu. Format platformy i rzeczywistość zmiany są ze sobą strukturalnie sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zgadzam sie z Filomena ale chce dodac cos z innej strony. Znam osoby ktore zaczely od tiktokowych afirmacji, uzaly sie ze to nie dziala i dopiero przez to zaczely szukac czegos powazniejszego. Czyli tiktok moze byc bramka a nie koniec drogi. Czy to nie zmienia troche oceny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Selenaa Sama tak miałam. Zaczęłam od śmiesznych filmików z afirmacjami i potem zaczęłam drążyć skąd to w ogóle pochodzi. Dotarłam do metody Coué, potem do Louisy Hay, potem do czegoś co miało więcej sensu. Ale nie każdy tak robi - wiele osób zostaje przy tej pierwszej warstwie i albo wierzy że działa, albo że nie działa i rezygnuje.


Odpowiedz
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Cyprysik_61 A Louisa Hay - to jest ta od uzdrawiania ciała przez myśl? Słyszałam to nazwisko ale nie wiem czy to jest poważniejsze podejście czy tylko inny rodzaj tego samego.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Arktura96 Louisa Hay to inna liga jeśli chodzi o skalę wpływu, ale też nie jest wolna od kontrowersji. Jej model zakłada że choroby są manifestacją negatywnych przekonań - co budzi poważne zastrzeżenia etyczne, bo sugeruje że chorzy są sami winni swojego stanu. To przykład afirmacji przesuniętych w kierunku który może realnie zaszkodzić, szczególnie jeśli ktoś rezygnuje przez to z leczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Okej, bo teraz się trochę gubię - z jednej strony słyszę że afirmacje mogą pomagać przez RAS i placebo, z drugiej że mogą szkodzić jeśli zastępują działanie albo leczenie. Jak mam jako osoba która dopiero zaczyna to rozróżniać? Gdzie jest ta granica między tym co jest okej a tym co jest już niebezpieczne?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie Jagusieńki jest chyba najlepszym pytaniem w tym wątku, bo dotyka sedna praktycznie. Moja odpowiedź byłaby taka: afirmacja jest prawdopodobnie bezpieczna kiedy wspiera działanie a nie je zastępuje, i kiedy nie jest odpowiedzią na poważny problem zdrowotny, prawny albo finansowy. Czerwona lampka powinna zapalić się gdy ktokolwiek - na TikToku czy gdziekolwiek - mówi że afirmacja wystarczy zamiast lekarza, prawnika albo psychologa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Kobalt A co z afirmacjami na sen albo uspokojenie się? Bo takie widziałam i wydawały się niewinne - że się powtarza 'jestem spokojna, jestem bezpieczna' przed zaśnięciem. To jest na tyle małe że nie może zaszkodzić?


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Jolanta_M W takim użyciu nie widzę ryzyka, szczerze mówiąc. To bardziej przypomina kierowane odprężenie albo wyciszenie niż obietnicę zmiany życia. Problem zaczyna się gdy ta sama logika rozciąga się na 'powtarzaj afirmacje i zdrowie wróci' albo 'manifestuj i dług sam zniknie'.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji od dawna i mam jedno spostrzeżenie z własnego podwórka. Przez jakiś czas robiłam coś co sama sobie nazywałam afirmacjami, a co w rzeczywistości było bardziej intencją - konkretnym zdaniem które mówiłam przed działaniem, nie zamiast niego. I to faktycznie coś zmieniało w moim nastawieniu. Ale to nie było nic z TikToka - to było własne, przemyślane zdanie. Zastanawiam się czy własnoręcznie ułożona afirmacja nie działa zupełnie inaczej niż gotowiec z internetu.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Dianka98 To jest coś o czym mało się mówi. Gotowe afirmacje mogą nie 'pasować' do konkretnej osoby, bo używają ogólnego języka który nie jest językiem tej osoby. Słyszałam że w bardziej serio traktowanych podejściach zaleca się właśnie samodzielne układanie twierdzeń, bo twój mózg inaczej przetwarza słowa które sam dobierasz. Nie wiem czy to jest naukowo potwierdzone, ale intuicyjnie ma sens.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Cyprysik_61 Jest tu pewien trop badawczy - terapia poznawczo-behawioralna pracuje właśnie na osobistych przekonaniach, nie na gotowych formułach. Terapeuta pomaga pacjentowi sformułować własne zdanie korekcyjne, bo musi być konkretne i powiązane z konkretnym błędem myślowym tej osoby. Gotowa afirmacja z TikToka jest jak ogólne lekarstwo bez diagnozy. Może nic nie zrobić, może trafić, może przeszkodzić.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Pentaklista58 No to po tym wszystkim rozumiem że tiktokowe afirmacje są albo bez efektu albo mogą zaszkodzić, a żeby coś działało to trzeba trafić do terapeuty albo samemu siedzieć i czytać książki. To brzmi jakby zwykły człowiek który po prostu chce poczuć się lepiej nie miał żadnej sensownej opcji na wyciągnięcie ręki.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Szeptun Nie, nie o to mi chodzi. Żeby skutecznie używać afirmacji, nie trzeba ani terapeuty, ani biblioteki. Wystarczy jedna zasada, którą można sprawdzić samemu: czy to zdanie opisuje stan który chcesz osiągnąć, czy stan który już masz? Jeśli mówisz 'jestem spokojna' a czujesz panikę - twój umysł to odrzuci. Jeśli mówisz 'uczę się być spokojna' albo 'wybieram spokój kiedy mogę' - to jest coś co mózg może zaakceptować. To nie jest wiedza tajemna, to zdrowy rozsądek.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Krystynka55 Okej, to jest konkretne i to rozumiem. Czyli chodzi o to żeby afirmacja była wiarygodna dla mnie samej, nie dla kogoś zewnętrznego? Bo na TikToku te zdania brzmią jakby były pisane dla wszystkich i dla nikogo jednocześnie.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Krystynka55 To ma sens, ale skąd mam wiedzieć czy mój umysł coś odrzuca czy nie? Czy to się jakoś objawia fizycznie? Bo dla mnie 'jestem spokojny' i 'uczę się być spokojny' brzmią tak samo, nie czuję żadnej różnicy.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Szeptun Objawia się tym, że pierwsze zdanie wywołuje lekki opór albo śmiech wewnętrzny. Masz powiedzieć 'jestem bogaty' a twój wewnętrzny głos mówi 'no tak, jasne'. To jest właśnie sygnał że formułka jest zbyt daleko od aktualnego stanu. Nie trzeba tego analizować - ciało reaguje zanim zdążysz pomyśleć.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Kobalt No właśnie, i teraz mam pytanie do całej dyskusji. Czy ktoś tu faktycznie testował przez dłuższy czas dwa podejścia - gotowe afirmacje i te samodzielnie ułożone? Bo mam wrażenie że wszyscy mówimy o tym teoretycznie, a mało kto porównał na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Ja to robiłam, choć nie jako świadomy eksperyment. Przez kilka miesięcy używałam gotowych zdań z jednej popularnej listy, potem przestałam i zaczęłam mówić swoje. Różnica była wyraźna - ale nie wiem czy to dlatego że własne były lepsze, czy dlatego że poprzednie mi się po prostu znudziły i przestały działać przez rutynę. Nie da się tego rozdzielić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Dianka98 To jest właśnie problem z każdym takim domowym testem - nie ma grupy kontrolnej, nie ma stałych warunków. Ale czy to znaczy że mamy w ogóle rezygnować z wyciągania wniosków ze swoich obserwacji? Bo jeśli tak, to większość rzeczy które robimy na co dzień też nie ma 'dowodów'.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Cyprysik_61 Nie o to chodzi. Chodzi o to żeby nie mylić 'u mnie zadziałało' z 'to działa'. Twoje doświadczenie jest realne i warte uwagi. Ale nie powinno być podstawą do polecania czegoś innym jako pewnej metody. To jest właśnie ta granica której tiktokowi twórcy nie szanują - mówią 'u mnie zadziałało, więc zrób to samo' i to jest cały ich argument.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Pentaklista58 Ale to jest też problem z drugiej strony. Jeśli odrzucamy wszystko co nie ma badań, to odrzucamy też większość praktyk ezoterycznych, bo one z definicji nie są badalne w klasycznym sensie. Gdzie stawiasz granicę między 'wymagam dowodów' a 'przyjmuję że coś działa bo wiele osób to potwierdza'?


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Filomena_67 To jest inne pytanie niż to, od którego zaczęłyśmy. Praktyki ezoteryczne działają w ramach innego systemu rozumienia rzeczywistości i tam pytanie o 'dowody naukowe' jest po prostu z innego języka. Afirmacje tiktokowe są natomiast sprzedawane jako techniki psychologiczne, naukowe wręcz - i dlatego można je testować naukowym miernikiem. Same się tak pozycjonują.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wlasnie to chcialam powiedziec tylko innymi slowami. Jak ktos mowi 'to jest magia' to nie pytam o badania. Jak ktos mowi 'to przeprogramuje twoj mozg w 21 dni' to juz pytam. Bo uzywaja jezykowka nauki ale bez jej metody. I to jest nieuczciwe wobec ludzi ktorzy im wierza.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

A te 21 dni skąd w ogóle pochodzi? Bo widziałam to w kilku miejscach i zawsze podawane jak fakt, ale nigdy z żadnym źródłem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Arktura96 To pochodzi z błędnie zrozumianego badania Maxwella Maltza z lat 60. On był chirurgiem plastycznym i zaobserwował że pacjenci potrzebują minimum 21 dni żeby przyzwyczaić się do nowego wyglądu po operacji. Napisał o tym w jednej książce, ktoś to podchwycił, cyfra zaczęła żyć własnym życiem i teraz jest wszędzie jako 'czas formowania nawyku'. Nowsze badania mówią o zakresie od 18 do ponad 200 dni w zależności od złożoności nawyku i osoby.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Kobalt Czyli kolejny przykład uproszczenia które stało się prawdą przez powtarzanie. I to właśnie jest mechanizm działania tiktoka - coś wystarczająco proste żeby zmieścić w 30 sekund staje się 'faktem' bo milion osób to udostępniło.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. To znaczy że te 21 dni które ludzie sobie wyznaczają na challenge z afirmacjami jest wzięte z powietrza? I że w tym czasie naprawdę nic konkretnego się nie dzieje neurologicznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Jolanta_M Nie z powietrza - z realnego obserwacji, tylko wyrwanej z kontekstu i zastosowanej do czegoś innego. Coś neurologicznego się dzieje, bo każda regularna aktywność zostawia ślad. Pytanie czy jest tego wystarczająco dużo, żeby zmienić głęboko zakorzenione wzorce myślowe. I tu odpowiedź brzmi: rzadko, i nie w każdym przypadku jednakowo.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do czegoś co powiedział Gustlik wcześniej - że tiktokowy model sugeruje bierność. Ale zastanawiam się czy to jest wada platformy czy wada samych twórców. Czy da się na TikToku pokazać praktykę która wymaga działania? Ktoś to próbuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprysik_61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 276

@Dziedzilia Widziałam parę kont które próbują - łączą afirmację z konkretnym ćwiczeniem lub zadaniem na dany dzień. Ale to nie zbiera tyle wyświetleń co 'powtarzaj to zdanie przez tydzień i zmieni się twoje życie'. Algorytm nagradza łatwość i obietnicę, nie złożoność. Więc to jest i wada platformy i wada twórców jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam zapytać o coś praktycznego. Czy jest jakaś wskazówka jak samemu ułożyć afirmację żeby nie była ani zbyt oderwana od rzeczywistości ani zbyt mało ambitna? Bo po tym wszystkim co tu czytam rozumiem czego unikać, ale nie wiem co zamiast tego robić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Smiertka Jedno ćwiczenie które gdzieś widziałem i wydaje mi się sensowne: weź przekonanie które cię blokuje, zapisz je, a potem napisz zdanie które nie zaprzecza mu wprost ale przesuwa perspektywę. Zamiast 'nie jestem dobra w tym' nie piszesz 'jestem świetna w tym' tylko 'uczę się robić to coraz lepiej' albo 'już kilka razy mi się udało'. Konkret zamiast ogólnika. Ale to moje rozumowanie, nie gotowa recepta.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Pentaklista58 Dobra, to spróbuję tego ćwiczenia. Ale mam pytanie - to przesunięcie perspektywy, o którym piszesz, to jest właśnie to co odróżnia sensowną afirmację od tiktokowej? Że tiktokowa skacze od razu do 'jestem bogata i szczęśliwa', a ta lepiej skonstruowana idzie małymi krokami?


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Smiertka Mniej więcej tak, choć nie powiedziałbym że każda tiktokowa jest zła przez samą formę. Problem nie jest w zdaniu, tylko w tym że nikt nie mówi po co to zdanie, jak je dobrać do siebie i co robić gdy nie działa. Dają gotowca bez instrukcji i bez kontekstu. A potem ludzie przez miesiąc powtarzają coś co im po prostu nie pasuje i dziwią się że nic się nie zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad tym co piszecie i mam wrażenie że idziemy trochę w stronę 'afirmacje tak, ale tylko te właściwe'. Tylko kto ma decydować które są właściwe? Bo Krystynka55 mówiła o języku nauki bez metody, Kobalt o Maltzu wyrwanym z kontekstu - ale czy nie jest tak że każda uproszczona technika, nie tylko tiktokowa, ma ten problem? Książki motywacyjne z lat 90. robiły dokładnie to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Gustlik71 Masz rację że to nie jest nowy problem. Ale skala i tempo są inne. Książka z lat 90. trafiała do kogoś kto po nią sięgnął świadomie, miał czas na kontekst. TikTok trafia do kogoś kto przewija feed o drugiej w nocy i ma 30 sekund. I w tej 30-sekundowej pigułce nie ma miejsca ani na zastrzeżenia, ani na 'to nie dla każdego', ani na 'skonsultuj z kimś'. Zostaje sama obietnica.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: