Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają na osoby z depresją?

Strona 1 / 2

Wpisy: 628
 Ruta
Rozpoczynający temat
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam takie pytanie, które mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Czy afirmacje w ogóle mają sens, jeśli ktoś zmaga się z depresją? Sama nie jestem jakoś specjalnie przekonana do tej metody, ale znajoma zaczęła je robić podobno na polecenie jakiejś terapeutki i mówi, że jej pomaga. Z drugiej strony czytałam gdzieś, że przy prawdziwej depresji afirmacje mogą wręcz zaszkodzić, bo człowiek nie wierzy w to co mówi i to go dobija jeszcze bardziej. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia albo wiedzę na ten temat?


Odpowiedz
105 odpowiedzi
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę złożony temat. Sama pracuję z medytacją i afirmacjami od kilku lat i muszę powiedzieć, że widziałam różne efekty u różnych osób. U kogoś z lekką chandrą czy obniżonym nastrojem afirmacje potrafią zdziałać dużo. Ale przy klinicznej depresji to jest zupełnie inny poziom. Mózg w depresji dosłownie inaczej przetwarza informacje, jest taki mechanizm że każde pozytywne zdanie jest odrzucane jak coś fałszywego. Więc chyba kluczowe pytanie jest, o jakiej depresji mówimy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Celestynka.2 no właśnie, nie wiem jak poważna jest sytuacja u znajomej. Mówi że ma depresję, chodzi do psychiatry, bierze leki. Nie chcę jej dawać złych rad, bo sama nie jestem specjalistką. Ale skoro terapeutka jej poleciła, to może jest jakaś metoda w tym szaleństwie?


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymajmy się tu na chwilę, bo to ważne rozróżnienie. Afirmacje jako technika samorozwoju a afirmacje stosowane klinicznie to dwie różne rzeczy. W podejściu poznawczo-behawioralnym stosuje się coś, co przypomina afirmacje, ale to nie to samo co powtarzanie 'jestem szczęśliwa i bogata'. Tam pracuje się z konkretnymi, realistycznymi zdaniami, które pacjent jest w stanie choćby częściowo zaakceptować. Różnica jest zasadnicza. Czy ta terapeutka dokładnie sprecyzowała, co znajoma ma powtarzać?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Wisia88 to bardzo dobra uwaga z tym rozróżnieniem. Sam miałem przez jakiś czas gorszy okres i próbowałem klasycznych afirmacji z internetu w stylu 'każdego dnia jest lepiej'. Dla mnie to był po prostu dyskomfort, bo wewnętrznie wiedziałem że to nieprawda i zamiast pomóc, czułem się jakbym kłamał sam sobie. Dopiero jak zmieniłem formułę na coś bardziej otwartego, w stylu 'jestem otwarty na to, że może być lepiej', to coś drgnęło. Ale to tylko moje doświadczenie, nie wiem czy to ma związek z depresją kliniczną.


Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Jacek73 to interesujące co mówisz o tej formule. Skąd w ogóle wziąłeś ten pomysł z 'jestem otwarty na'? Czytałeś o tym gdzieś czy to własna modyfikacja?


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Czarodziej08 trochę czytałem, trochę sam do tego doszedłem metodą prób i błędów. Spotkałem się z pojęciem afirmacji pomostowych, czyli takich które nie twierdzą, że coś już jest, ale że jest możliwe. Dla mnie to było bardziej strawne, bo nie generowało tego wewnętrznego oporu.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Jacek73 to co opisujesz to właśnie ta różnica między afirmacją twierdzącą a tym co niektórzy nazywają afirmacją przejściową albo zdaniem pomostowym. I tak, to ma znaczenie szczególnie przy stanach depresyjnych. Mózg w głębszej depresji aktywnie odrzuca zdania, które stoją w sprzeczności z dominującym przekonaniem. To nie jest kwestia silnej woli czy wiary, to jest dosłownie mechanizm neurologiczny. Dlatego klasyczne afirmacje w stylu coachingowym mogą u osoby z depresją kliniczną pogłębiać poczucie porażki, bo 'znowu mi nie działa, znowu jestem do niczego'.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę dodać coś z nieco innej strony. Historycznie rzecz biorąc, afirmacje w dzisiejszym kształcie wywodzą się głównie z ruchu New Thought z przełomu XIX i XX wieku, Émile Coué i jego metoda autosugestii były pierwszym bardziej systematycznym podejściem. Coué sam zresztą zastrzegał, że jego metoda nie zastępuje leczenia i że działa inaczej w zależności od stanu pacjenta. Dopiero późniejsza popkultura zrobiła z tego uniwersalne lekarstwo na wszystko. Więc to, o czym mówi Wisia88, ma swoje korzenie już w tej pierwotnej metodzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Kingusia nie słyszałam wcześniej o Coué. Czyli on sam już wtedy ostrzegał przed nadużywaniem tej techniki?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

tak, Coué był dość ostrożny w swoich sformułowaniach. Jego słynne zdanie 'z każdym dniem, pod każdym względem, czuję się coraz lepiej' jest teraz traktowane jako coś oczywistego, ale on sam wskazywał, że kluczowa jest przy tym relaksacja i pewien stan między jawą a snem, coś w rodzaju lekkiego transu. Bez tego warunku autosugestia jego zdaniem nie działa. Większość ludzi dziś bierze to zdanie i po prostu je powtarza na sucho, bez żadnego kontekstu. To dużo słabsza wersja tej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Ja ze swojej strony powiem, że pracuję z kryształami i mam kilka klientek, które robiły afirmacje przy kamieniach jako wsparcie. Ale żadna z nich nie miała zdiagnozowanej depresji, raczej takie stany przejściowe, smutek, brak energii. Jeden przypadek mnie zastanowił, bo dziewczyna zaczęła afirmacje na własną rękę przy dość głębokiej chandzie i po jakimś czasie powiedziała że jest gorzej. Nie wiem na ile to wina afirmacji a na ile po prostu stan się pogłębił samoistnie, więc nie wiem jak to interpretować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Ewelinka72 a to ciekawy przypadek. Masz jakiś pomysł, co konkretnie robiła? Jakie afirmacje, jak długo, w jakiej formie?


Odpowiedz
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Celestynka.2 powtarzała standardowe zdania z jakichś grup na facebooku, w stylu 'jestem pełna miłości i radości', po kilkanaście razy rano. Nie miała żadnego rytuału, żadnego osadzenia w czymś spokojniejszym, po prostu siadała i powtarzała na sucho przed wyjściem do pracy. Z perspektywy czasu myślę, że to mogło być za dużo konfrontacji z tym jak jest, a jak być powinno.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Ewelinka72 pasuje do czegoś, o czym ostatnio czytałam. Jest takie pojęcie jak 'toxic positivity' i myślę, że właśnie afirmacje robione mechanicznie mogą wchodzić w tę pułapkę. Szczególnie gdy ktoś jest w naprawdę złym miejscu psychicznie. Nie chodzi o to, żeby odrzucić afirmacje jako metodę, ale żeby być świadomym że pozytywne zdania same w sobie to za mało. Jak to połączyć z realnymi działaniami i ewentualnie leczeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Sagea to jest właśnie ta granica, o której warto mówić wprost. Afirmacje jako element szerszej pracy nad sobą, obok terapii, leczenia, zmian stylu życia, mogą być wartościowym uzupełnieniem. Ale jako jedyna odpowiedź na depresję kliniczną, zamiast leczenia, to już jest poważne ryzyko. I tu jest moje główne zastrzeżenie wobec pewnych środowisk, także ezoterycznych, które proponują afirmacje jako alternatywę dla psychiatry. To jest niebezpieczne.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@mieczowa)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Wisią w tej kwestii. Widziałam kilka takich przypadków i zawsze mnie to niepokoi. Ktoś przychodzi po rytuał albo po afirmacje jako ratunek, bo boi się psychiatry albo go nie stać, albo nie wierzy w leki. I jest w tym coś bardzo ludzkiego, bo chce wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko że przy depresji ten mechanizm sprawczości jest zaburzony i człowiek często nie jest w stanie realnie ocenić swojego stanu. Kto podejmuje decyzję kiedy powiedzieć komuś: to co robisz jest niewystarczające, idź po pomoc?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ksiezycna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Mieczowa to jest dla mnie trudne pytanie, bo sama miałam taki moment że szukałam pomocy przez medytacje i rytmiczne afirmacje zamiast iść do lekarza. Bałam się etykietki. Czy ktoś tutaj miał podobnie, że wybierał tę drogę i co z tego wyszło? Nie proszę o ocenę, po prostu ciekawa jestem doświadczeń.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Ksiezycna dziękuję że to napisałaś, bo ja sam miałem przez jakiś czas naprawdę ciężko i też najpierw szukałem takich metod własnych zanim zdecydowałem się na coś więcej. Nie wiem czy to był dobry wybór, ale mnie te eksperymenty z afirmacjami wtedy nie pomogły, może nawet trochę odwlekły to co było konieczne. Teraz wiem więcej, ale wtedy byłem zdany na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
Rozpoczynający temat
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, to jest ważna rozmowa i jestem zaskoczona że tyle tutaj doświadczeń. Wracając do mojej znajomej: ona ma i terapię, i psychiatrę, i leki. Afirmacje są u niej jednym z elementów, nie jedyną metodą. W tym świetle to chyba brzmi inaczej niż jako zastępstwo leczenia. Ale nadal się zastanawiam, czy są jakieś konkretne wskazówki jak to robić mądrze, właśnie przy takim równoległym wsparciu medycznym?


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

to zmienia postać rzeczy, jeśli to jest naprawdę element terapii a nie zastępstwo. W takiej sytuacji powiedziałabym, że najważniejsze to nie forsować afirmacji które wywołują opór. Lepiej zaczynać od zdań które są neutralne albo minimalnie pozytywne, coś w stylu 'jestem bezpieczna teraz', 'mam prawo do odpoczynku'. Nie wielkie obietnice o szczęściu, tylko małe, przyziemne, sprawdzalne zdania. I najlepiej żeby terapeutka wiedziała co konkretnie znajoma powtarza, bo tu naprawdę ważny jest nadzór.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@czarodziej08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Wisia88 a skąd wiadomo, że dana afirmacja wywołuje opór, a nie po prostu dyskomfort który jest częścią zmiany? Pytam bo te dwie rzeczy brzmią podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Czarodziej08 dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Opór to raczej coś co wraca wielokrotnie, narasta, powoduje że chce się całkowicie odrzucić praktykę. Dyskomfort zmiany jest bardziej neutralny, trochę jak napięcie mięśniowe przy ćwiczeniach. Ale szczerze, przy depresji ta granica się zaciera i właśnie dlatego nie polecam samodzielnego rozstrzygania tego bez kogoś z zewnątrz, terapeuty czy przynajmniej bliskiej osoby która nas obserwuje.


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wisia88 to co mówisz o kimś z zewnątrz jest kluczowe. Bo w depresji człowiek często traci wgląd we własne stany. Sam mechanizm choroby utrudnia ocenę własnej oceny, jeśli rozumiesz co mam na myśli. Czy masz jakieś doświadczenie z tym jak terapeuci podchodzą do afirmacji, czy raczej większość je ignoruje?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Sagea różnie to wygląda. Część terapeutów poznawczo-behawioralnych używa czegoś strukturalnie podobnego, czyli przeformułowań przekonań, ale to nie jest po prostu powtarzanie afirmacji. To jest praca nad konkretnym zniekształceniem myślowym, sprawdzanie dowodów, budowanie alternatywnego zdania. Nie 'jestem wartościowy' bez podstaw, ale 'mam dowody że poradziłem sobie z X i Y, więc może mam zasoby których nie dostrzegam'. To zupełnie inny poziom precyzji.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Wisia88 ta precyzja to jest coś o czym wcześniej nie myślałem. U mnie działało właśnie to że zdanie było konkretne, nie ogólne. 'Jestem w stanie zadzwonić do tej jednej osoby kiedy jest źle' zamiast 'mam wspaniałe relacje'. Ale żeby do tego dojść to trzeba trochę posiedzieć nad tym co tak naprawdę jest prawdą.


Odpowiedz
(@ksiezycna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Jacek73 to co piszesz bardzo mi pomogło. Właśnie tego mi brakowało, tej konkretności. Moje afirmacje były strasznie ogólne i jakoś zawsze czułam że to puste słowa. Masz jakiś sposób na to żeby dojść do tego co jest tą prawdą, od której można zacząć?


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Ksiezycna u mnie to było trochę przez zapisywanie. Nie dziennik, bo to za dużo, ale jeden-dwa zdania wieczorem o czymś co tego dnia jakoś się udało, nawet bardzo małym. Z tego potem wyłaniały się zdania które mogłem powiedzieć i w nie uwierzyć. Ale to było powolne, tygodnie nie dni.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co Ruta powiedziała o swojej znajomej, że ma i terapię i psychiatrę. Mam pytanie praktyczne: czy ktoś wie, czy afirmacje mogą wchodzić w jakąś interakcję z lekami? Mówię serio, nie metaforycznie. Na przykład czy są jakieś stany kiedy pewne techniki kognitywne są odradzane przy konkretnych lekach lub na konkretnych etapach leczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Celestynka.2 to pytanie bardziej do psychiatry niż do nas, ale mogę powiedzieć co wiem. Przy niektórych stanach, szczególnie w epizodzie maniakalnym lub przy pewnych zaburzeniach lękowych, intensywna praca poznawcza może być przedwczesna. Leki mają ustabilizować stan zanim zacznie się głębsza praca. Ale przy depresji jednobiegunowej, po ustabilizowaniu, łagodna praca afirmacyjna czy poznawcza nie jest zazwyczaj przeciwwskazana. Kluczowe słowo: ustabilizowaniu. I zawsze w porozumieniu z terapeutą.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
Rozpoczynający temat
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Dziękuję za tę odpowiedź, to jest rzeczywiście coś o czym nie myślałam. Znajoma jest już jakiś czas w leczeniu i jest ustabilizowana, więc mam nadzieję że to co robi jest bezpieczne. Zastanawiam się teraz czy w ogóle powinnam jej coś doradzać, czy może lepiej po prostu zapytać jej terapeuty co myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@mieczowa)
Połączone: 1 rok temu

myślę że drugi wariant jest zdrowszy. Nie dlatego że twoje intencje są złe, ale dlatego że terapeuta widzi całość. Ty widzisz przyjaciółkę z zewnątrz i to cenne, ale on wie co tam dzieje się w środku. Możesz jej powiedzieć co tu wyczytałaś i zaproponować żeby zapytała terapeuty co on o tym myśli. Zostawić jej sprawczość.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Mieczowa to z tym zostawieniem sprawczości to ważna rzecz. Ja miałem tak że ludzie chcieli mi pomagać i to było w sumie przytłaczające. Każdy wiedział lepiej. Może właśnie to jest ważniejsze niż sama technika, że ktoś pyta co chcę a nie od razu mówi mi co robić.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Damianek to co opisujesz ma nawet swoje odzwierciedlenie w historii tej metody. Coué też podkreślał autonomię, mówił że autosugestia działa tylko wtedy kiedy sam ją stosujesz, a nie kiedy ktoś cię do niej zmusza albo robi ją za ciebie. Ten element intencji i wyboru jest u niego centralny. Sugestia narzucona z zewnątrz to nie autosugestia, to coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Kingusia a czy on w ogóle pisał o przypadkach kiedy ta metoda nie działała albo wręcz szkodzi? Bo cały czas słyszę o sukcesach, ale jestem ciekaw czy on sam dostrzegał ograniczenia.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Czarodziej08 tak, dostrzegał, choć nie opisywał tego szczegółowo w kategoriach klinicznych, bo nie był psychiatrą. Wskazywał że metoda nie działa gdy pacjent jest w stanie silnego lęku lub gdy nie ma w ogóle woli poprawy. To drugie jest szczególnie ważne w kontekście depresji, bo jednym z jej objawów jest właśnie brak tej woli. Stąd jego metoda sprawdzała się lepiej przy dolegliwościach psychosomatycznych i stanach nerwicowych niż przy głębokiej depresji endogennej.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę o tych klientkach co o nich pisałam. Teraz widzę że to co im doradzałam przy kamieniach i afirmacjach to było w porządku, bo one nie były w depresji klinicznej. Ale gdyby ktoś do mnie przyszedł z poważnym stanem, to chyba nie powinnam była podejmować się żadnych porad w ogóle, tylko skierować dalej. Czy wy to robicie kiedy czujecie że to za poważna sprawa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieczowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Ewelinka72 tak i to jest moim zdaniem absolutna podstawa. Bez względu na to ile się wie o danej metodzie, rozpoznanie własnych granic kompetencji jest ważniejsze niż sama wiedza. Ja mam tę zasadę że przy sygnałach poważniejszych problemów psychicznych mówię wprost: 'to jest poza moim obszarem, potrzebujesz kogoś innego'. Nie owijam w bawełnę.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Chcę dodać coś praktycznego do tej dyskusji bo schodzimy trochę w teorię. Czy ktoś z was próbował afirmacji zapisywanych zamiast mówionych? Czytałam że przy osobach z tendencją do dysocjacji pisanie angażuje inaczej niż mówienie na głos i może być łagodniejszym wejściem.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Sagea próbowałam i coś w tym jest. Pisanie spowalnia, zmusza do skupienia na jednym zdaniu, nie można tak łatwo 'przegalopować' przez listę afirmacji bez myślenia. Ale z drugiej strony pisanie może też uruchamiać silniejszą wewnętrzną krytykę, bo samo zobaczenie słowa na papierze sprawia że oceniamy je inaczej niż słyszane. Nie wiem czy to jest lepsze czy gorsze przy depresji, szczerze.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Sagea Celestynka.2 obie macie rację i to nie jest sprzeczność. Forma ma znaczenie i nie ma jednej odpowiedzi. Pisanie angażuje inaczej niż mówienie, mówienie na głos angażuje inaczej niż w myślach. Przy niektórych osobach pisanie działa stabilizująco, przy innych wzmacnia ruminacje. Dlatego tak trudno mówić 'afirmacje przy depresji działają albo nie działają', bo to zależy od zbyt wielu zmiennych naraz. Forma, treść, kontekst terapeutyczny, moment w leczeniu, typ depresji.


Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Wisia88 to co piszesz o formie jest dla mnie nowe. Myślałem że afirmacja to afirmacja, nieważne czy mówiona czy pisana. A tu wychodzi że to jednak robi różnicę. Skąd wiadomo która forma będzie dla konkretnej osoby lepsza? Czy można to jakoś sprawdzić bez długiego eksperymentowania?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Czarodziej08 nie ma jednej odpowiedzi, ale jest kilka wskazówek. Osoby, które mają tendencję do gonienia myśli, często lepiej reagują na pisanie, bo spowalnia. Osoby, które mają trudności z koncentracją na słowach pisanych, mogą potrzebować mówionej wersji albo nagrania własnego głosu. Najprościej: spróbować obu form przez kilka dni i obserwować nie efekt, ale sam proces. Czy pisanie wywołuje opór, pustkę, spokój? To mówi więcej niż wynik po tygodniu.


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Czarodziej08 dodam jeszcze że przy depresji ta kwestia jest szczególna. Pisanie może być łagodniejsze właśnie dlatego, że jest prywatne. Mówienie na głos, nawet do siebie, wymaga czegoś w rodzaju przekonania siebie że to zdanie jest prawdziwe, i przy głębszych stanach to może blokować. Piszesz, patrzysz, możesz poprawić. Mniej ekspozycji.


Odpowiedz
(@ksiezycna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Sagea to co mówisz o prywatności pisania coś mi tłumaczy. Jak mówiłam afirmacje na głos to miałam poczucie jakbym kłamała. Jakbym sama siebie słyszała i wiedziała że to nieprawda. Pisanie chyba by mi to ułatwiło. Ale pytanie czy to nie jest po prostu ucieczka od konfrontacji z własnym głosem?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Ksiezycna to nie jest ucieczka, to jest dobieranie formy do stanu. Konfrontacja z własnym głosem może być celowa jako ćwiczenie, ale nie musi być punktem startowym. Jeśli mówienie na głos blokuje całkowicie, to nie przyniesie efektu. Pisanie może być krokiem wcześniej, nie zamiennikiem.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Ksiezycna to co opisujesz z tym kłamstwem to bardzo znajome. Ja miałem dokładnie tak samo, mówiłem sobie coś i natychmiast pojawiał się głos który mówił 'przecież wiesz że to nieprawda'. Ale czy to jest problem samej afirmacji czy może problem z tym jak ją sformułowałam?


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Damianek to jest właśnie to co próbowałem wcześniej opisać. Zdanie które brzmi jak fałsz uruchamia ten wewnętrzny głos. Dlatego zdania mocno ogólne, na przykład 'jestem szczęśliwy', rzadko działają przy depresji. Ale 'zrobiłem dziś jedno małe rzeczy które chciałem' da się powiedzieć i uwierzyć. Pytanie tylko czy formułowanie takich zdań samo w sobie nie wymaga już pewnego poziomu energii.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
Rozpoczynający temat
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham was i myślę o znajomej. Ona ma akurat tendencję do tego żeby wszystko robić na głos, mówić do siebie, przetwarzać przez mówienie. Więc może dla niej forma mówiona jest naturalna. Ale ten problem z wewnętrznym głosem, który mówi 'to nieprawda', to ona mi o tym też wspominała. Jak wy sobie z tym radziliście?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten 'wewnętrzny głos' który podważa afirmację ma zresztą konkretną nazwę w psychologii poznawczej, to jest właśnie automatyczna myśl negatywna. Coué w swojej metodzie radził żeby nie walczyć z tym głosem, tylko po prostu kontynuować powtarzanie bez wchodzenia w polemikę z własnym oporem. Brzmi prosto, ale w depresji ten głos bywa głośniejszy niż wszystko inne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarodziej08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Kingusia a jak to praktycznie wygląda, 'nie wchodzić w polemikę'? Bo jak ten głos mówi 'to nieprawda', to nie wiem jak go zignorować. To chyba wymaga sporej wprawy?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Czarodziej08 Coué opisywał to jako kwestię woli: im bardziej starasz się go wyciszyć, tym głośniejszy się staje. Zamiast tego polecał coś w stylu spokojnego, rytmicznego powtarzania, prawie mechanicznego, żeby ominąć oceniający umysł. Ale to jest teoria z początku XX wieku i nie uwzględnia wszystkiego co dziś wiemy o depresji. Myślę że Wisia88 może powiedzieć więcej o tym jak to wygląda od strony współczesnej.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Kingusia dobrze to ujęłaś. Współczesne podejście poznawcze nie mówi 'ignoruj ten głos', ale raczej 'nie traktuj go jako faktu'. To jest różnica. W terapii poznawczej uczy się obserwowania myśli bez identyfikowania się z nimi. I tu właśnie jest punkt styczny z afirmacjami, żeby nie wymuszać wiary w zdanie, ale stopniowo oswajać umysł z jego obecnością. Tylko że to też wymaga prowadzenia przez kogoś, szczególnie przy depresji.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że gubimy trochę wątek ezoteryczny. Nie mówię że psychologia jest zła, ale afirmacje mają też wymiar energetyczny. Słowo wypowiedziane ma wibrację, ma intencję. Może problem z tym wewnętrznym głosem to nie jest tylko kwestia poznawcza, ale też tego że energia afirmacji jest blokowana przez negatywne przekonania zakorzenione głębiej. Pracowałam z kilkoma osobami przy kamieniach i obserwowałam że połączenie kamieni wzmacniających z afirmacją dawało inny efekt niż sama afirmacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieczowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Ewelinka72 rozumiem co mówisz i nie neguje tego wymiaru, ale przy temacie depresji bym ostrożnie z takim stawianiem sprawy. Jeśli ktoś w depresji słyszy że jego blokada to 'zablokowana energia', może to odebrać jako kolejny powód do obwiniania siebie. Że nie dość się stara, że źle pracuje z kamieniami, że sam sobie blokuje. Intencja jest dobra, ale przy poważnych stanach psychicznych ta narracja może działać odwrotnie.


Odpowiedz
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Mieczowa masz rację, nie pomyślałam o tym jak to może być odebrane. Nie miałam na myśli że to wina osoby, ale widzę że tak mogło zabrzmieć. Przy poważnej depresji faktycznie to ryzyko jest realne.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Ruty o to jak jej znajoma może sobie z tym radzić, chcę powiedzieć że obserwowałam coś ciekawego u siebie. Kiedy byłam w gorszym stanie, afirmacje działały lepiej jeśli były poprzedzone czymś co już kojarzyłam z ulgą, na przykład konkretnym oddechem albo chwilą z kamykiem który lubiłam trzymać w dłoni. Jakby kotwica fizyczna otwierała trochę drzwi przed słowem. Ale nie wiem czy to ma jakieś potwierdzenie czy to tylko moje doświadczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Celestynka.2 to ma sens i nie jest tylko twoim doświadczeniem. W podejściach somatycznych, na przykład w terapii przez ciało, zakłada się że stan fizyczny wpływa na dostępność emocjonalną. Jeśli ciało jest w stanie gotowości albo napięcia, słowo do umysłu dociera inaczej niż gdy jest jakiś fizyczny sygnał spokoju. Twoja kotwica to właśnie taki sygnał. Czy znajoma Ruty ma coś podobnego, jakiś przedmiot, oddech, coś do czego się odwołuje?


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Wisia88 nie wiem, szczerze. Nigdy jej o to nie pytałam. Powiem ci że ta rozmowa bardzo zmienia sposób w jaki myślę o tym żeby jej w ogóle coś proponować. Wcześniej myślałam, wyślę listę afirmacji, będzie miała coś do spróbowania. Teraz widzę że to jest dużo bardziej złożone i że chyba rzeczywiście lepiej zostawić to terapeucie i po prostu zapytać ją czego potrzebuje ode mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Ruta mówi jest chyba jednym z ważniejszych wniosków tej rozmowy. Nie w sensie zamknięcia dyskusji, bo ta jest ciekawa, ale w sensie praktycznym. Chęć pomożenia przez podanie gotowego rozwiązania to nie to samo co pytanie co ta osoba potrzebuje. I to działa niezależnie od tego czy mówimy o afirmacjach, kamieniach, terapii czy czymkolwiek innym.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie które mnie nurtuje. Czy ktoś próbował afirmacji w momencie kiedy jest naprawdę źle, nie stabilnie źle, ale w środku ostrego epizodu? Bo wszystko co tu czytam dotyczy chyba raczej stanów przejściowych albo depresji lekkiej. Zastanawiam się co w takim naprawdę ciemnym momencie.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Gencjana to ważne pytanie i mało kto je zadaje wprost. Przy ostrym epizodzie afirmacje najczęściej nie działają tak jak w stanie względnej stabilności. Nie dlatego że są złe, ale dlatego że umysł w ostrym epizodzie ma bardzo ograniczone zasoby poznawcze. Coś tak prostego jak przetworzenie zdania i nadanie mu sensu może być poza zasięgiem. Widziałam opisy osób które w takim stanie próbowały afirmacji i czuły tylko bezsilność, bo 'to nie działa'. I to poczucie bezsilności nawarstwiało się na już istniejący ból.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Wisia88 jest też drugi aspekt który tu widzę. Przy ostrym epizodzie depresyjnym mózg dosłownie inaczej przetwarza język emocjonalny. To nie jest kwestia nastawienia ani silnej woli. Badania nad neurobiologią depresji pokazują że aktywność kory przedczołowej odpowiedzialnej za regulację emocji jest wtedy mocno obniżona. Więc nawet najbardziej 'poprawna' afirmacja trafia jakby w wyłączony odbiornik.


Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Kingusia czyli przy ostrym epizodzie w ogóle nie ma sensu próbować? Czy jest cokolwiek co mogłoby działać, nawet nie afirmacje sensu stricto, ale coś podobnego?


Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Gencjana też mnie to zastanawia. Bo z jednej strony słyszę że nie, z drugiej że może jakieś uproszczone formy. Jakieś bardzo krótkie, jedno słowo?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Gencjana nie powiedziałabym że zero sensu. Ale forma musi być zupełnie inna. Nie zdanie, nie nawet fragment zdania z treścią. Niektórzy klinicy pracują z samym doznaniem fizycznym, na przykład bardzo krótki, powtarzalny ruch albo jedno słowo bez znaczenia oceniającego, coś w rodzaju kotwy sensorycznej. To już nie jest afirmacja w klasycznym rozumieniu, ale leży w tym samym obszarze pracy z umysłem.


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Wisia88 to co mówisz o kotwicy sensorycznej bardzo mi się pokrywa z własnym doświadczeniem. Kiedy byłam w naprawdę złym miejscu, słowa w ogóle do mnie nie docierały. Ale zapach albo konkretne odczucie w dłoniach działało. Czy to można traktować jako jakiś rodzaj pracy z afirmacją niewerbalną, czy to już zupełnie inna kategoria?


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Celestynka.2 myślę że to granica semantyczna, nie praktyczna. Jeśli ktoś regularnie łączy określony zapach z poczuciem spokoju i bezpieczeństwa, to ta kotwica działa trochę jak afirmacja, tylko obchodzi warstwę językową. Nazwa jest mniej ważna niż to że coś pomaga.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Sagea ale czy to nie zmienia całej rozmowy o tym czy afirmacje działają przy depresji? Bo jeśli wchodzimy w obszar bodźców niewerbalnych, zapachów, ruchu, dotyku, to może pytanie brzmi nie 'czy afirmacje działają' tylko 'co w ogóle może działać w tym stanie i dlaczego'.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
Rozpoczynający temat
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie o to mi chodziło od początku. Znajoma mówi mi że próbuje różnych rzeczy ale żadna nie daje efektów i zastanawiam się czy to znaczy że nic nie działa, czy że szuka w złym miejscu. Po tej rozmowie zaczynam myśleć że może problem nie jest w tym co próbuje, ale w tym jak i kiedy.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@mieczowa)
Połączone: 1 rok temu

i to jest zmiana perspektywy którą warto zabrać ze sobą. Bo 'żadna nie daje efektów' to może oznaczać bardzo różne rzeczy. Że technika jest zła, albo że moment jest zły, albo że forma nie pasuje do tej osoby, albo że oczekiwany efekt jest nierealistyczny. Nie wiem nic o twojej znajomej, ale zanim zaproponujesz jej cokolwiek, może warto by zapytała sama siebie czego właściwie szuka po tej próbie.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do tego co Wisia88 mówiła o kotwicy. Mam wrażenie że bardzo dużo zależy od tego czy w ogóle jest jakiś stały punkt oparcia. Przy ostrej depresji nawet to odpada, nie ma już nic co kojarzyłoby się z czymkolwiek dobrym. Co wtedy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Gencjana to jest sytuacja w której nikt na tym forum nie powinien udzielać wskazówek, bo to wykracza poza to czym jest forum ezoteryczne. Jeśli ktoś nie ma żadnego punktu oparcia, żaden bodziec nie kojarzy się z niczym dobrym, to jest to opis poważnego kryzysu psychiatrycznego. Naprawdę jedyne co tu pomaga to specjalistyczna pomoc. Mówiąc to nie zamykam dyskusji, ale chcę żeby to zostało powiedziane wprost.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Kingusia dobrze że to powiedziałaś. Mam znajomego który był w czymś takim i nikt z jego otoczenia nie wiedział kiedy powiedzieć stop i zaproponować pomoc psychiatryczną zamiast kolejnej techniki. Sam zresztą też nie wiedziałem. Czy jest jakiś wyraźny sygnał że to jest już ten poziom?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Damianek to pytanie do lekarza lub psychologa, naprawdę. Na forum możemy rozmawiać o doświadczeniach i o granicach afirmacji jako praktyki, ale diagnozowanie kryzysu to nie nasza rola. Nie dlatego że nie chcemy pomóc, ale dlatego że pomoc może tu wymagać czegoś czego żadne forum nie zastąpi.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Myślę że warto w tym miejscu wrócić do tytułowego pytania, bo trochę zawęziliśmy się na ostrych epizodach. Tytuł brzmi 'czy afirmacje działają na osoby z depresją' i to jest bardzo szerokie. Depresja to spektrum. Są osoby które funkcjonują, pracują, żyją w związkach i jednocześnie mają depresję. I to jest chyba ten przypadek w którym afirmacje mają sens, tylko wymagają dostosowania o którym tu mówiliśmy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewelinka72)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Czesia61 tak, właśnie to chciałam powiedzieć od dawna ale nie umiałam tego ująć. Miałam koleżankę która przez lata miała depresję, brała leki, i jednocześnie ćwiczyła różne techniki samorozwojowe w tym afirmacje. Nie wyleczyły jej i nie twierdziła że tak, ale mówiła że pomagają jej funkcjonować. Nie jako zamiennik leczenia, ale jako codzienna praktyka obok.


Odpowiedz
(@ksiezycna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Ewelinka72 to jest w ogóle inaczej postawiona sprawa. Nie 'afirmacje zamiast' tylko 'afirmacje obok'. Ja też chyba miałam w głowie to pierwsze założenie i dlatego byłam sceptyczna. Jeśli to jest jak regularne dbanie o codzienny rytm, to brzmi zupełnie inaczej niż magiczne uzdrowienie.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Ksiezycna dokładnie. I chyba właśnie ten podział na 'zamiennik' kontra 'uzupełnienie' to jest granica którą warto mieć w głowie. Kiedy ktoś przestaje brać leki bo zaczął afirmacje, to jest niebezpieczne. Kiedy ktoś bierze leki i dodatkowo pracuje nad jakością myślenia, to jest coś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak w praktyce rozmawiać z kimś bliskim który ma depresję o takich rzeczach? Ruta wspominała że nie wie jak podejść do znajomej. Nawet to 'obok leczenia' może źle zabrzmieć, jakby się sugerowało że coś robi za mało. Jak to powiedzieć żeby nie urazić i nie zminimalizować tego co przeżywa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Sagea właśnie to mnie najbardziej blokuje. Boję się że cokolwiek powiem, zabrzmi jak 'po prostu myśl pozytywnie' i to jest ostatnia rzecz którą chcę jej powiedzieć. Ta rozmowa bardzo mi pomogła zobaczyć że sama nie wiem tyle ile myślałam. Może zamiast dawać jej cokolwiek, po prostu zapytam jak się czuje i czego potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@mieczowa)
Połączone: 1 rok temu

i myślę że to jest najuczciwsza odpowiedź jaką możesz jej dać. Że nie masz gotowej rady, ale słyszysz ją. Często to jest więcej warte niż jakakolwiek technika.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: