Forum

Asystent AI
Afirmacje a cierpli...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a cierpliwość - kiedy czekać na efekty


Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zaczęłam z afirmacjami jakieś dwa miesiące temu i szczerze mówiąc zaczynam wątpić, czy w ogóle ma to sens. Czytałam, że efekty powinny przyjść po 21 dniach, bo tyle podobno zajmuje przeprogramowanie umysłu. Minęło znacznie więcej i nic. Chodzi mi konkretnie o afirmacje finansowe - powtarzam je rano, zapisuję w zeszycie, nagrałam nawet własnym głosem i słucham przed snem. Czy po prostu za krótko czekam, czy może robię coś nie tak? Czy ktoś w ogóle miał wrażenie, że 21 dni to realna granica, czy bardziej taka umowna data, żeby ludzie się nie poddawali?


Odpowiedz
47 odpowiedzi
Wpisy: 316
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

To mit o tych 21 dniach, pochodzi z lat 60. z jakiejś książki chirurga plastycznego i jakoś się przykleił do całej branży samorozwoju. Neuroplastyczność to jest temat znacznie bardziej złożony i różnie to trwa zależnie od osoby i od tego, jak głęboko zakorzenione jest stare przekonanie. Przy finansach szczególnie długo, bo pieniądze dla większości z nas są mocno naładowane emocjonalnie od dzieciństwa. Moim zdaniem cztery do sześciu tygodni regularnej praktyki to absolutne minimum żeby w ogóle zobaczyć jakikolwiek sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z tym co pisze Swarog89 o tym micie, ale chcę dodać coś do samej praktyki. Salomejko, piszesz że powtarzasz afirmacje i słuchasz nagrania - a czy czujesz je podczas powtarzania, czy to bardziej mechaniczne odcykanie? Bo z mojego doświadczenia ta emocja dołączona do słów robi ogromną różnicę. Jak powtarzam coś bez żadnego zaangażowania, to po miesiącu nie ma nic. Jak uda mi się poczuć to, co mówię, zmiany są szybsze. Jak ty to robisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Dorotka73 Szczerość - rano to raczej mechanicznie, bo jestem jeszcze półprzytomna. Nagranie przed snem słucham bardziej świadomie, ale czy 'czuję'? Nie wiem jak to sprawdzić. Jak mam poznać, że to jest ta właściwa emocja, a nie tylko wyobrażenie, że tak powinno być?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymam się przy tym co napisała Dorotka73, bo to ważny wątek, ale chcę trochę przyhamować z tym przekonaniem, że emocja jest kluczem do szybkich efektów. To prawda, że zaangażowanie emocjonalne sprzyja zmianie przekonań, ale widziałam wiele osób, które tak mocno skupiały się na 'poczuciu' afirmacji, że wchodziły w coraz głębszą frustrację, bo nie umiały tej emocji wywołać na żądanie. I ta frustracja robiła więcej szkody niż pożytku. Salomejko - mechaniczne powtarzanie rano wcale nie jest złe na początku. Nawyk buduje się przez regularność, a nie przez intensywność emocji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Szeptucha No tak, masz rację że nie chciałam sugerować, żeby wymuszać emocje. Bardziej miałam na myśli żeby nie powtarzać zupełnie bezrefleksyjnie, jakby się odmawiało coś bez zrozumienia. Ale zgadzam się, że frustracja z braku 'właściwego czucia' to pułapka. Skoro już jesteś przy tym temacie - co ty robisz, żeby nie wpaść w tę pułapkę oczekiwania? Bo to chyba jest sedno pytania z tytułu wątku.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Dorotka73 Dobre pytanie. Przestałam mierzyć. Serio. Kiedyś robiłam sobie co tydzień 'audyt' czy coś się zmieniło i to było fatalne dla cierpliwości, bo zawsze wydawało mi się, że za mało. Teraz ustawiam afirmacje jak codzienny nawyk higieniczny - myjesz zęby i nie sprawdzasz po każdym myciu czy są bielsze. Myjesz i tyle. Efekt przychodzi kiedy przestajesz go tropić. Wiem, że to brzmi jak frazesik, ale naprawdę u mnie inaczej nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale jak nie sprawdzać? Przecież po to się to robi, żeby coś się zmieniło. Jak mam wiedzieć, czy w ogóle iść dalej, czy może coś poprawić w praktyce? Całkowite ignorowanie efektów wydaje mi się bez sensu. Czy nie można po prostu ustalić jakiś rozsądny termin i jeśli nic - zmienić podejście?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Elzunia, a co rozumiesz przez efekt? Bo to jest według mnie clou całej sprawy z terminami. Jeśli szukasz konkretnego zdarzenia zewnętrznego, np. podwyżki albo znalezienia pracy, to może minąć dużo, a jeśli szukasz zmiany w sposobie myślenia o danej sprawie, to możesz to zobaczyć po kilku tygodniach. Problem jest taki, że większość ludzi ustawia sobie poprzeczkę na tym zewnętrznym zdarzeniu i dlatego rezygnuje za wcześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Witchling80 No ale właśnie po co mi zmiana myślenia, jeśli nie ma zmiany w rzeczywistości? Afirmacje finansowe mają przyciągnąć pieniądze, nie sprawić że lepiej o pieniądzach myślę. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Elzunia Ale jedno wynika z drugiego. Jeśli zmieniasz przekonanie, zaczynasz inaczej działać - dostrzegasz okazje, które wcześniej pomijałaś, podejmujesz inne decyzje. Pieniądze nie spadają z nieba przez samą afirmację, mechanizm jest pośredni. To nie jest zamawianie pizzy.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całej dyskusji, bo trochę mnie gryzie. Czy nie jest tak, że cierpliwość to jedno, a ślepa kontynuacja czegoś co nie działa to drugie? Skąd wiadomo, kiedy to jest jeszcze 'za wcześnie na efekty', a kiedy to po prostu nie dla tej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Storczyk_00 To jest bardzo dobre pytanie i właśnie ono odróżnia praktykę świadomą od życzeniowego myślenia. Są sygnały pośrednie, po których widać że afirmacje pracują, zanim przyjdzie duży efekt. Na przykład: zaczynasz łapać siebie na starym przekonaniu, co wcześniej ci umykało. Albo coś co wcześniej było neutralne zaczyna ci przeszkadzać, bo masz już nowy punkt odniesienia. To są małe markery i warto ich szukać zamiast czekać na spektakularny wynik.


Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Oleandra_50 Chwileczkę, bo to mnie zatrzymało. Mówisz, że sygnałem postępu jest to, że stare przekonanie zaczyna mi przeszkadzać? Ale jak mi coś przeszkadza to czuję się gorzej, nie lepiej. Czy to nie powinno być odwrotnie, że afirmacje sprawiają, że czuję się coraz lepiej, nie gorzej?


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem skąd to wrażenie, ale nie. To co opisujesz to jest właśnie znak, że zaczyna się zmiana. Stare przekonanie staje się widoczne, bo nowe już częściowo istnieje i one zaczynają trzeć o siebie. Gdybyś nie miała żadnej nowej perspektywy, stare przekonanie byłoby niewidoczne jak powietrze. Poczucie dyskomfortu w tym miejscu to nie cofanie się.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@mocarna)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Słyszałam, że afirmacje trzeba pisać w czasie teraźniejszym, jakby to już było, np. 'mam pieniądze' zamiast 'będę miała pieniądze'. Ale jeśli mój umysł wie, że to nieprawda, to czy on nie odrzuca takiej afirmacji od razu? Bo mi tak jakoś nie po drodze z mówieniem rzeczy, które nie są faktem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Mocarna Tak się właśnie robi, czas teraźniejszy jest w afirmacjach standardem i nie chodzi o to żeby oszukać umysł, bo umysł nie jest naiwny. Chodzi o to żeby ćwiczyć stan docelowy jako możliwy, a nie odległy. To jak wizualizacja sportowców przed zawodami - sportowiec wie, że jeszcze nie wygrał, ale wyobraża sobie zwycięstwo i to ma realny wpływ na potem.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Swarog89 Chcę tutaj doprecyzować, bo to ważne żeby nie namieszać. Jeśli afirmacja jest za bardzo oderwana od obecnego stanu, umysł rzeczywiście ją odrzuca i wtedy zamiast zmiany przekonania mamy wewnętrzny sprzeciw. Dlatego część praktyków zaleca pomosty, np. zamiast 'jestem bogata' - 'otwieram się na możliwości finansowe' albo 'coraz łatwiej mi przyciągać dochód'. To nie jest gorsze, a często skuteczniejsze na start.


Odpowiedz
(@mocarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 42

@Szeptucha O, to ma dla mnie sens. Czyli to takie stopniowe? Zaczynasz od czegoś bliższego prawdy i potem przesuwasz?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się do wątku Mocarna i Szeptuchy, bo mam dokładnie takie doświadczenie. Pracowałam przez kilka miesięcy z afirmacjami i na początku robiłam te 'mocne' wersje w stylu 'jestem finansowo wolna' i czułam wyraźny opór w środku, dosłownie coś się buntowało. Kiedy zmieniłam na łagodniejsze sformułowania, ten opór zniknął. Efekty były spokojniejsze, ale bez tej wewnętrznej walki. Chcę się zapytać Szeptuchy - czy jest jakaś metoda na sprawdzenie, czy afirmacja jest dla nas za duża, zanim zaczniemy z nią pracować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Witchling80 To co opisujesz z tym oporem mnie zastanawia. Czyli przez jakiś czas czułaś, że to nie działa, a potem po zmianie na łagodniejsze wersje coś się ruszyło? Jak długo to trwało zanim poczułaś różnicę? Bo ja jestem gdzieś w połowie i zastanawiam się czy to jest właśnie ten moment oporu, o którym mówisz, czy może po prostu to nie jest dla mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Trudno powiedzieć dokładnie, bo nie prowadziłam żadnych notatek na początku. Mniej więcej po miesiącu zmiany formuły poczułam że coś jest inaczej, ale nie byłam w stanie wtedy powiedzieć co konkretnie. Dopiero z perspektywy kilku kolejnych tygodni widziałam że te stare automatyczne myśli trochę tracą na sile. Ale to nie było żadne spektakularne przebudzenie, bardziej takie ciche przesunięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to 'ciche przesunięcie' jest chyba najtrudniejsze do wyłapania, bo nie wiemy na co patrzeć. Mam wrażenie, że gdyby ktoś nam powiedział że efekt będzie ledwo zauważalny na początku, to inaczej byśmy do tego podchodzili. Oczekujemy czegoś wyraźnego i przez to nie dostrzegamy małych zmian. Salomejko, czy w ogóle coś notujesz, jakiś dziennik albo chociaż luźne zapiski?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Dorotka73 Nie, nic nie notuję. Myślałam o tym, ale jakoś nigdy nie zaczęłam. Czy to faktycznie robi taką różnicę? Bo z jednej strony rozumiem że mam wtedy punkt odniesienia, ale z drugiej może zacznę za bardzo obserwować siebie i to też będzie jakiś problem?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Notowanie może być pomocne, ale ma też swój minus jeśli robi się z tego kolejna forma kontrolowania efektów. Widziałam osoby, które prowadziły bardzo drobiazgowe dzienniki afirmacji i każdego wieczoru robiły sobie coś w rodzaju sesji oceniającej: 'dziś minus jeden, bo byłam smutna'. To nie jest praktyka, to jest audyt. Jeśli już notujesz, to raczej co cię dzisiaj zaskoczyło w sobie, a nie czy afirmacja zadziałała.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Szeptucha Ale bez jakiegoś śledzenia to jak mam wiedzieć, że nie marnuję czasu? Miesiąc, dwa, trzy i co? Po prostu wierzę na słowo że gdzieś pod spodem coś się dzieje?


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Elzunia Rozumiem tę frustrację, bo sam przez to przechodziłem. Tylko pomyśl tak: jeśli zaczniesz ćwiczyć na siłowni, to po tygodniu nie widzisz mięśni. Ale po miesiącu możesz zauważyć że wchodzisz po schodach bez zadyszki albo że śpisz lepiej. Efekt jest, tylko gdzie indziej niż szukasz. Z afirmacjami podobnie, zmiana myślenia wyprzedza zmianę okoliczności.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Swarog89 To porównanie ze siłownią słyszałam już ze trzy razy na różnych forach i za każdym razem czuję że to trochę unik. Na siłowni mam obiektywne dane: wagę, obwody, powtórzenia. Tu nie mam nic obiektywnego. Jak mam ocenić 'zmianę myślenia'?


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Elzunia Masz rację, że porównanie jest niedoskonałe, ale pytanie o obiektywną miarę zmiany myślenia jest bardzo zasadne. Można próbować takich prostych testów: weź swoją afirmację, powiedz ją głośno i zmierz, jak mocny jest opór w środku, czyli to poczucie 'ale to nieprawda'. Rób to co dwa, trzy tygodnie. Jeśli opór słabnie, coś pracuje. Jeśli po dwóch miesiącach jest dokładnie tak samo, warto zmienić podejście, nie rezygnować, ale zmienić podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie czuje oporu od początku? Bo to chyba też może się zdarzyć, że afirmacja brzmi dla ciebie neutralnie, ani nie czujesz że 'tak', ani że 'nie'? Czy to jest dobry znak czy zły?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Storczyk_00 To zależy od tego co jest za tą neutralnością. Jeśli afirmacja jest bliska twojemu obecnemu stanowi i nie potrzebuje dużej zmiany, to neutralność jest okej, bo nie ma co przesuwać. Ale jeśli temat jest dla ciebie emocjonalnie obciążony, a czujesz neutralność, to może być znak że gdzieś jest odcięcie, że nie docierasz do przekonania, które wymaga pracy. To trzeba rozróżnić samodzielnie, nikt z zewnątrz nie rozstrzygnie.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@mocarna)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Czytałam że jedne afirmacje trzeba powtarzać głośno, inne szeptem, inne tylko w myślach i że każda z tych form działa inaczej. Czy to ma jakieś znaczenie, czy to kolejna teoria bez podstaw?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Mocarna Szczerze? Nie ma jednej odpowiedzi. Głośne mówienie angażuje więcej zmysłów, słyszysz swój głos i to może wzmocnić przekaz. Pisanie spowalnia proces i zmusza do większej uwagi. Myślenie jest najszybsze, ale też najłatwiej odpływa. Z mojego doświadczenia najlepiej działa to, co w danym momencie jest dla ciebie najbardziej skupiające, a nie to co 'powinno' działać według czyjejś metody. Próbowałaś już różnych form?


Odpowiedz
(@mocarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 42

@Szeptucha Na razie głównie w myślach, bo jakoś wstydzę się mówić do siebie głośno. Czy to jest problem?


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Mocarna Ja też długo miałam z tym problem. W końcu zaczęłam mówić do siebie szeptem zamiast w pełnym głosie i to był dla mnie dobry kompromis. Coś jest inaczej kiedy słyszysz się, nawet cicho, a nie tylko myślisz. Ale serio nie ma sensu zmuszać się do czegoś, co wywołuje skrępowanie, bo wtedy samo ćwiczenie kojarzy się negatywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do wątku cierpliwości, bo mi tu zginął w tej dyskusji o formach. Był tu wątek o terminach i chcę dopytać Szeptuchę o jedno. Mówisz że przestałaś mierzyć i to pomogło. Ale czy kiedykolwiek miałaś moment, kiedy po prostu przerwałaś praktykę na kilka tygodni? I co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Dorotka73 Tak, kilka razy. Raz byłam chora i przez prawie trzy tygodnie nic nie robiłam. Raz po prostu mi się wszystko posypało i było mi nie do owych afirmacji. I wiesz co? Świat się nie zawalił. Wróciłam i wróciłam do rytmu. Myślę że ta obsesja na punkcie 'nie wolno przerywać' jest jedną z przyczyn porzucania praktyki. Jak raz przerwiesz i wydaje ci się że przekreśliłaś wszystko, to po co wracać. A to nieprawda.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tu się w pełni zgadzam. Poczucie winy po przerwie to chyba największy sabotaż. Znam to z własnej praktyki medytacyjnej, nie tylko afirmacji. Wróciłem po miesięcznej przerwie i przez pierwsze kilka dni miałem w głowie 'straciłem wszystko co wypracowałem'. A potem doszedłem do tego że to jest po prostu myśl, nie fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To mnie trochę uspokaja, bo miałam ostatnio kilka dni kiedy kompletnie zapomniałam o nagraniu przed snem i już zaczęłam się zadręczać. A tu się okazuje że to normalne. Ale mam jeszcze jedno pytanie, które mnie gryzie od początku tego wątku: skąd w ogóle wiadomo, że to afirmacje coś zmieniły, a nie po prostu czas albo inne rzeczy, które robiłam równolegle? Jak przypisujesz skutek temu, a nie innemu czynnikowi?


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie to jest pytanie, na które uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Nie ma tu kontrolowanego eksperymentu. Możesz zauważyć korelację, na przykład że po trzech miesiącach praktyki zmieniło się twoje zachowanie w jakimś obszarze, ale czy to afirmacje, terapia, nowa praca, nowe relacje, dojrzewanie, to nie sposób rozdzielić. I moim zdaniem to w porządku. Jeśli praktyka wspiera cię w budowaniu nowego nawyku myślenia, to służy swojemu celowi, niezależnie od tego ile 'zasług' jej przypisujesz.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Oleandra_50 Czyli de facto jesteśmy zdani na to, że sami sobie powiemy 'tak, to działa' bez żadnego sprawdzenia. Nie mówię że to złe, ale czy nie jest tak, że ludzie są podatni na efekt placebo i po prostu zaczną przypisywać afirmacjom każdą pozytywną zmianę, która i tak by nastąpiła?


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Elzunia A co jeśli to nie jest problem, który trzeba rozwiązać? Znaczy - placebo w medycynie też działa, dokumentnie zbadane. Jeśli afirmacja sprawia, że zaczynasz inaczej postrzegać swoje zachowanie i przez to działasz skuteczniej, to czy naprawdę ma znaczenie, czy 'przeprogramowała umysł', czy po prostu dała ci jakiś impuls? Pytam serio, bo to zmienia całą ramę tej dyskusji.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Oleandra_50 Ale to trochę zamknięte koło, nie? Jeśli każdy sukces można przypisać afirmacji, a każda porażka to 'za krótko czekałam' albo 'miałam zły stosunek', to nie ma żadnego scenariusza w którym afirmacja 'nie działa'. To chyba powinno nam dać do myślenia.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Swarog89 To jest uczciwa obserwacja i nie będę jej zbywać. Rzeczywiście część środowisk afirmacyjnych wpada w tę pułapkę - buduje system niefalsyfikowalny. Tylko że to nie jest wada samej praktyki, tylko wada konkretnego podejścia do niej. Rozróżniłabym tu afirmację jako pracę z przekonaniami od afirmacji jako magicznego zaklęcia, bo to są dwie różne rzeczy i mieszanie ich ze sobą robi dużo zamieszania.


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Szeptucha Możesz to rozwinąć? Bo masz na myśli że jedne są bardziej psychologiczne a drugie bardziej ezoteryczne? I że to drugie podejście jest tym problematycznym?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Dorotka73 Mniej więcej tak. Kiedy pracujesz z afirmacją jak z pracą nad przekonaniem - obserwujesz opór, szukasz skąd pochodzi, powoli przesuwasz - to jest coś, co można śledzić wewnętrznie i co ma logikę. Kiedy natomiast traktujesz afirmację jak zamówienie do wszechświata, to rzeczywiście wchodzisz w obszar gdzie każde wyjaśnienie się zgadza i żadne nie da się sprawdzić. Nie mówię że to bezwartościowe, ale to inna praktyka z innymi regułami cierpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i zaczynam się zastanawiać, z którym podejściem ja właściwie pracuję, bo szczerze - nigdy tego tak nie rozróżniałam. Powtarzam afirmacje przed snem i gdzieś z tyłu głowy jest i to psychologiczne 'zmieniaj myślenie' i to trochę bardziej magiczne 'niech to przyciągnie coś dobrego'. Czy to jest problem, że to miesza?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Ja też to mieszam i nigdy mi to nie przeszkadzało. Ale ta rozmowa sprawia że zaczynam się zastanawiać, czy mieszanie nie sprawia że trochę z każdego biorę ale żadnego nie robię do końca. Może dlatego tak trudno mi ocenić czy coś w ogóle się zmienia.


Odpowiedz
Udostępnij: