Forum

Asystent AI
Afirmacje w języku ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje w języku angielskim versus polski - czy język ma znaczenie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie Kasztanki jest na swój sposób kluczowe dla całego wątku. Ludzie sięgają po angielskie afirmacje, bo jest ich po prostu więcej i są lepiej opisane. Polska literatura w tym temacie jest uboga albo jest kalką z angielskiego. Więc to nie jest kwestia wyboru języka, tylko dostępności materiałów.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za to zestawienie, bo sama miałam z tym problem. Przez długi czas powtarzałam afirmacje po angielsku właśnie w stylu takiej mantry, rano, zanim wstałam z łóżka. Potem zaczęłam tłumaczyć na polski i poczułam, że coś się zmieniło, że bardziej do mnie trafia. Dopiero teraz rozumiem, że pewnie właśnie dlatego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Ilonka_57 a jak te angielskie brzmiały w środku? Czułaś ich znaczenie, czy raczej szłaś przez brzmienie?


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Bogumila szczerze? Raczej brzmienie. Angielski rozumiem dobrze na co dzień, ale rano, jeszcze nie do końca rozbudzona, te zdania płynęły trochę jak ciąg dźwięków. Teraz po polsku jest inaczej, każde słowo mnie dotyka.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Czy to znaczy, że dla kogoś, kto jest dwujęzyczny od dziecka, ten efekt byłby inny? Bo jeśli obydwa języki są tak samo emocjonalne, to może nie ma dla niego znaczenia, w którym z nich pracuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kenta_88 badania nad dwujęzycznością pokazują, że nawet przy pełnej kompetencji w obu językach, ten przyswojony jako pierwszy zazwyczaj ma silniejszą warstwę emocjonalną. Choć są wyjątki, szczególnie gdy ktoś znaczącą część życia przeżył intensywnie w drugim języku. To nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

A ile czasu trzeba pracować z afirmacją po polsku, żeby poczuć efekt? Bo czytam ten wątek od początku i nikt nie powiedział konkretnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Szeptun nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo zależy od tego, jak głęboko zakorzenione jest przekonanie, które chcesz zmienić. Przy lżejszych sprawach ludzie mówią o kilku tygodniach regularnej pracy. Przy głęboko zakorzenionych przekonaniach, szczególnie tych z dzieciństwa, to może być długi proces, czasem równoległy z terapią. Każda obietnica konkretnego terminu to naciąganie.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Melania70 no to trochę mało konkretne. Piszesz, że kilka tygodni przy lżejszych sprawach, ale jak mam odróżnić, czy moja sprawa jest lekka czy ciężka?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Szeptun a jak reagujesz emocjonalnie, kiedy mówisz tę afirmację? Jeśli czujesz spokój albo coś miększego, to przekonanie jest pewnie mniej utrwalone. Jeśli pojawia się silny sprzeciw, szyderstwo, coś wewnętrznego, co mówi 'to nieprawda' - to sygnał, że jest głębiej. To niegłupi test wstępny.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

okej, to ma sens. Ale jak to sprawdzić, zanim się zacznie? Bo nie będę wiedział, jak reaguję emocjonalnie, dopóki nie spróbuję przez jakiś czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Szeptun właśnie dlatego mówię: zacznij i obserwuj reakcję w pierwszym tygodniu. Nie czekaj miesiąca. Już po kilku dniach powwtarzania zdania w języku polskim masz sygnał - albo coś się opiera, albo nie. To jest wystarczająca informacja, żeby wiedzieć, z czym masz do czynienia.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ten opór, o którym mówi Terenia62, to znaczy, że afirmacja nie działa? Bo jak mam opór, to może lepiej zmienić zdanie na łagodniejsze?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Wera_K opór nie znaczy, że afirmacja nie działa - wręcz odwrotnie, często znaczy, że trafiłaś w coś realnego. Pytanie brzmi: czy opór jest tak silny, że blokujesz się całkowicie? Jeśli tak, to sensowne jest złagodzenie zdania, ale nie dlatego, że jest złe, tylko żeby umysł w ogóle mógł zacząć z nim pracować.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Melania70 czyli ten opór to coś w rodzaju bólu przy rozciąganiu? Znaczy, że dotknęłaś miejsca, które wymaga pracy, ale za dużo naraz może zaszkodzić?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 to niezłe porównanie, choć bym nie przeciągała tej analogii za daleko. W rozciąganiu ból fizyczny jest mierzalny. Tu chodzi o to, że umysł odrzuca zdanie jako nieprawdziwe zanim zdąży je przetworzyć. Przy łagodniejszym sformułowaniu - zamiast 'jestem pewna siebie' na przykład 'uczę się być pewna siebie' - ten próg odrzucenia jest niższy.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

A czy to 'uczę się' albo 'staję się' rzeczywiście robi różnicę? Mam wrażenie, że to brzmi jakby się nie wierzyło w to, co się mówi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kenta_88 tu jest właśnie sedno. Afirmacja w stylu 'jestem' wymaga od umysłu przyjęcia czegoś jako faktu, który faktem nie jest - i stąd opór. Sformułowanie procesowe, czyli 'staję się', 'zaczynam', 'uczę się', nie wymaga kłamstwa wobec siebie. Umysł przyjmuje to łatwiej, bo jest to prawdziwe nawet na początku drogi.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Celestyn a jak to się ma do języka? Bo mam wrażenie, że po angielsku to 'I am becoming' brzmi naturalnie, a po polsku 'staję się pewna siebie' już mniej. Czy to kwestia brzmienia, czy czegoś głębszego?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Pentaklista58 to jest właśnie to, o czym kilka razy mówiło się wcześniej w tym wątku. Polski jest językiem bardziej syntetycznym, końcówki niosą więcej informacji i zdanie krócej brzmi. Ale przez to każde słowo jest cięższe semantycznie. 'Staję się' po polsku jest bardziej dosłowne i przez to bardziej wymagające emocjonalnie niż angielski odpowiednik.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to chyba czułam, tylko nie umiałam tego nazwać. Po angielsku zdanie leciało gładko, po polsku każde słowo jakby miało wagę. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale jest inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Ilonka_57 a nie masz wrażenia, że ta 'waga' po polsku to jest właśnie plus? Jeśli każde słowo dotyka mocniej, to efekt powinien być silniejszy, nie?


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Bogumila chyba tak, bo odkąd przeszłam na polski, te afirmacje mniej mi uciekają w tle. Trudno je zignorować. Ale jednocześnie trudniej mi je mówić, kiedy dzień jest zły.


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest ważna obserwacja. Kiedy dzień jest zły, angielski może dawać dystans, który ułatwia wypowiedzenie zdania. Polski dotyka za blisko i wtedy opór jest silniejszy. To nie jest wada ani zaleta sama w sobie - to jest coś, co trzeba wziąć pod uwagę przy wyborze języka.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli możliwe jest, że dla jednej osoby w złe dni lepszy jest angielski, a w dobre polski? I że można to miksować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Szeptun możliwe, ale bym była ostrożna z takim podejściem. Jeśli zaczynasz miksować języki w zależności od nastroju, to po jakimś czasie tracisz regularność i konsekwencję. A to one dają efekt, nie jednorazowe sesje w dobrym nastroju.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Melania70 ale co jeśli ktoś dosłownie nie może przez siebie przejść z polską afirmacją w trudny dzień? Lepiej powiedzieć ją po angielsku niż nie mówić wcale, nie?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Wera_K to zależy od celu. Jeśli celem jest podtrzymanie nawyku, to tak - lepsza angielska niż żadna. Ale jeśli celem jest praca z konkretnym przekonaniem, to angielska wersja wypowiedziana dla spokoju sumienia niewiele da. Nie mylmy utrzymania rytuału z faktyczną pracą nad przekonaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest ważne rozróżnienie, które gubi się w większości anglojęzycznych poradników. Tam afirmacja jest często podawana jako jedna technika do wszystkiego. Tymczasem mamy co najmniej dwa tryby: uspokojenie i zmiana przekonania. I język może działać różnie w każdym z nich.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

A skąd wiadomo, który tryb jest komu potrzebny? Czy to się jakoś diagnozuje, czy raczej metodą prób i błędów?


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest pytanie, na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi, bo to zależy od tego, co konkretnie chcesz zmienić. Jeśli masz problem z poczuciem własnej wartości, to inaczej to diagnozujesz niż jeśli chcesz pracować nad spokojem w sytuacjach stresowych. Ale ogólna zasada jest taka: zacznij od obserwacji, co się dzieje w ciele, kiedy wypowiadasz zdanie. Napięcie, skrócenie oddechu, natychmiastowe 'ale przecież nie' w głowie - to są sygnały, że trafił tryb zmiany przekonania. Jeśli zdanie spływa gładko i po prostu trochę uspokaja, to tryb relaksacyjny. Metoda prób i błędów jest tu jak najbardziej uzasadniona.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Celestyn a czy te sygnały z ciała to coś, czego się uczy z czasem, czy niektórzy od razu to czują? Pytam, bo ja chyba za bardzo myślę, a za mało 'czuję' i nie wiem, czy te moje obserwacje są w ogóle wiarygodne.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Kasztanka większość osób na początku za bardzo analizuje i gubi ten moment. To jest trochę jak próba obserwowania, jak zasypiasz - sama obserwacja to przeszkadza. Lepiej potem, po wypowiedzeniu zdania, zapisać jednym słowem co było: opór, luz, pustka, ciepło. I przez tydzień zbierać te dane. Dopiero wtedy widać wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Z tym zapisywaniem to jest dobry pomysł, ale ja bym jeszcze dodał, żeby robić to rano, bo wtedy umysł jest najbardziej podatny - mniej filtrów, mniej nawarstwionych myśli z dnia. Afirmacje wieczorem działają bardziej na poziomie relaksacji, rano na poziomie programowania. To taka podstawa chronobiologii umysłu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 zatrzymaj się chwilę, bo 'chronobiologia umysłu' to nie jest termin, który tu pasuje. Chronobiologia dotyczy rytmów biologicznych, i owszem, jest coś w tym, że poranek ma inną jakość uwagi, ale to nie wynika z 'mniejszej liczby filtrów', tylko z poziomu kortyzolu i tego, że nie nagromadziłaś jeszcze bodźców z dnia. Nie chcę, żeby ktoś stąd odszedł z przekonaniem, że to jakaś potwierdzona nauka.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Melania70 okej, przyznam, że trochę za szybko sięgnąłem po to słowo. Ale obserwacja o poranku pozostaje - u mnie to działa inaczej niż wieczorem i myślę, że to nie jest tylko moje odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co mówi Nikodem71 o poranku, jest zgodne z tym, co sama obserwuję od lat. Nie ze względów naukowych, ale czysto praktycznych - rano zdania brzmią inaczej, zanim umysł wejdzie w tryb reagowania na rzeczywistość. Ale wracając do języka: czy ktoś próbował rano polskiego, a wieczorem angielskiego i obserwował różnicę? Bo mnie to teraz ciekawi.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tak robiłam przez jakiś czas i muszę powiedzieć, że rano polski faktycznie był inny niż wieczorem. Wieczorem angielski bardziej mi 'leciał', nie wiem czy to nawyk, czy coś głębszego. Ale po kilku tygodniach przestałam, bo zaczęłam się gubić, który cel do którego języka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Ilonka_57 i co wtedy zrobiłaś? Wybrałaś jeden język, czy zrezygnowałaś zupełnie?


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wera_K zostałam przy polskim, bo czułam, że to co angielskie to trochę ucieczka. Nie żałuję, ale były dni, że musiałam się naprawdę zmuszać.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Ilonka_57 jest bardzo konkretnym przykładem czegoś, o czym mało kto mówi wprost: wybór języka to też wybór, ile siebie wkładasz w praktykę. Angielski daje bufor. Czasem bufor jest pomocny, ale jeśli staje się mechanizmem unikania, to przestaje być praktyką zmiany, a zaczyna być rytuałem dla spokoju sumienia. Nie oceniam - sama przez to przechodziłam - ale warto to rozróżnić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Seraphina jak odróżnić, czy to bufor pomocny, czy już unikanie? Bo z zewnątrz to chyba wygląda tak samo.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Kenta_88 dobry trop. Z zewnątrz pewnie tak. Od środka - jeśli czujesz ulgę, że 'zrobiłaś' afirmację, ale nie ma żadnego śladu w ciele, żadnego oporu ani żadnego ciepła, to sygnał, że coś się omija. Pomocny bufor to taki, który pozwala ci dojść bliżej, a nie taki, który sprawia, że czujesz się dobrze nie dochodząc do niczego.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to przypadkiem nie zależy też od tego, jak ktoś w ogóle się uczy i przetwarza. Bo są ludzie, którzy myślą bardziej słowami, i tacy, którzy myślą bardziej obrazami albo odczuciami. Dla tych drugich może język w ogóle nie jest głównym kanałem i cała ta dyskusja o polskim kontra angielskim jest dla nich drugorzędna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Pentaklista58 to jest realne pytanie i myślę, że ma odpowiedź praktyczną. Jeśli ktoś nie przetwarza przez słowa, to samo wypowiadanie zdania nic nie robi - ważniejsza jest wizualizacja, emocja albo ruch ciała przy afirmacji. Ale to nie wyklucza języka, to go uzupełnia. Pytanie co jest nośnikiem, a co tłem.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy ktoś próbował afirmacji pisanych, nie mówionych? Mnie chodzi o to, że pisanie po polsku to zupełnie inna prędkość niż mówienie, i może to coś zmienia w tym, jak zdanie dociera do środka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Bogumila pisane afirmacje to osobny temat, ale nie bez związku. Ręczne pisanie angażuje inaczej niż mówienie - wolniej, bardziej świadomie. Niektórzy twierdzą, że przez to zdanie zostaje dłużej w uwadze. Ciekawe, czy w pisanych też byłoby widać różnicę między polskim a angielskim, bo pismo ręczne jest motoryczne, nie tylko językowe.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 708

@Bogumila ja pisałem i powiem szczerze, że przy pisaniu zupełnie inaczej to odbieram. Ręcznie, nie na klawiaturze. Jakby zdanie miało większą wagę. Ale nie wiem, czy to efekt języka, czy samego aktu pisania.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To ciekawe, bo miałam koleżankę, która robiła journaling po angielsku i mówiła, że po polsku za bardzo 'słyszy' własny głos w głowie i to ją rozpraszało. Czyli odwrotnie niż tu większość mówi. Czy to możliwe, że dla niektórych angielski jest głębszy właśnie dlatego, że jest obcy?


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, to jest jak najbardziej możliwe i myślę, że to jedna z ważniejszych rzeczy w tym wątku. Dla osób, które dorastały z angielskim jako językiem aspiracji albo kultury, angielski może mieć ładunek emocjonalny nie mniejszy niż polski. Nie ma tu jednej reguły. Jest twój język, i to co on dla ciebie znaczy - i to trzeba rozważyć indywidualnie.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

to, co mówisz o angielskim jako języku aspiracji, jest dla mnie nowe. Zawsze myślałem, że to kwestia przyzwyczajenia, ale jeśli ktoś dorastał na angielskich filmach i muzyce, to może ten język faktycznie ma ładunek, którego polski nie ma. Mam pytanie do wszystkich: czy ładunek emocjonalny języka to coś, co można z czasem zbudować, czy on albo jest, albo go nie ma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nikodem71 można go budować, ale to wymaga czasu i świadomości. Język jest jak każde skojarzenie - im więcej pozytywnych doświadczeń z nim powiążesz, tym silniejsze staje się jego oddziaływanie. Problem polega na tym, że angielski często ma ten ładunek już gotowy, a przy polskim trzeba go świadomie tworzyć. To nie znaczy, że jest słabszy docelowo, ale startuje z innej pozycji.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale mam głupie pytanie. Jeśli ktoś myśli po polsku, to czy afirmacja po angielsku w ogóle 'dociera' tak samo głęboko? Czy ona nie zostaje gdzieś na poziomie rozumienia słów, a nie odczuwania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Kasztanka to wcale nie jest głupie pytanie, bo dotykasz czegoś realnego. Jeśli przy angielskiej afirmacji włącza się tłumacz w głowie, to tracimy tę chwilę, kiedy zdanie ma po prostu być odczute, a nie przetworzone. Ale to zależy od biegłości. Ktoś, kto angielski czuje płynnie, może nie mieć tej przerwy. Kto go tylko rozumie, owszem - może mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, czy angielski 'czujemy' czy tylko 'rozumiemy'? Bo ja myślę, że znam angielski dobrze, ale nigdy nie zastanawiałam się, czy go czuję. Jak to w ogóle sprawdzić?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kenta_88 jeden dość prosty test: kiedy coś cię zdenerwuje po angielsku, czy reagujesz tak samo jak po polsku? Jeśli czytasz wiadomość i czujesz to samo ciśnienie w klatce, co przy polskim tekście, to jesteś bliżej 'czucia'. Jeśli najpierw rozumiesz treść, a emocja przychodzi z opóźnieniem, to nadal przetwarzasz przez tłumaczenie.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Celestyn dobry test, ale wydaje mi się, że przy afirmacjach to działa trochę inaczej niż przy emocjach z zewnątrz. Afirmacja to zdanie, które sam do siebie kierujesz - tu nie ma bodźca z zewnątrz, który wywołuje reakcję. Tu sam musisz tę reakcję zainicjować. I może właśnie dlatego język ojczysty jest skuteczniejszy - bo jesteśmy wprawieni w inicjowanie emocji własnym głosem po polsku od dziecka.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Pentaklista58 to jest dobre rozróżnienie. Reagowanie to jedno, a generowanie to drugie. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Wracając do pisanych afirmacji - mam wrażenie, że pisanie własną ręką po polsku to właśnie taka inicjacja od środka, nie odbiór z zewnątrz. Ciekawe, czy ktoś próbował pisać te same afirmacje równolegle w obu językach i porównywał odczucia.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Bogumila ja robiłam coś podobnego przez chwilę, choć nie do końca równolegle. Pisałam najpierw po angielsku, potem tłumaczyłam na polski i przepisywałam. Polskie zdania zajmowały mi więcej czasu, więcej razy zawieszałam rękę. Nie wiem, czy to był opór, czy po prostu skupienie. Ale było inaczej, zdecydowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co opisuje Ilonka_57 z zawieszaniem ręki, jest dla mnie bardziej wartościowe niż płynne przejście. Zawieszenie to nie jest przeszkoda. Często właśnie tam jest coś do przepracowania. Afirmacja, którą piszesz bez żadnego oporu, może po prostu ślizgać się po powierzchni.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

ale jak długo można pracować z oporem? Bo jeśli miesiącami piszę coś, przy czym się zawieszam, to może to zdanie po prostu jest fałszywe dla mnie i tyle? Kiedy opór to sygnał do pracy, a kiedy sygnał, żeby zmienić afirmację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Szeptun to zależy od charakteru oporu. Jeśli zawieszenie pochodzi z poczucia, że zdanie jest nieprawdziwe tu i teraz, ale chciałbyś żeby było prawdziwe, to jest materiał do pracy. Jeśli masz wrażenie, że zdanie jest całkowicie obce, nie twoje, jakby napisane dla kogoś innego, to sygnał, że może źle dobrana afirmacja, nie zły język. Różnica jest subtelna, ale wyczuwalna po kilku próbach.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: