Forum

Asystent AI
Afirmacje śpiewane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje śpiewane lub recytowane melodycznie - czy rytm coś zmienia

Strona 2 / 3

Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę, że polski ma swoje brzmieniowe trudności - dużo spółgłosek, krótkie samogłoski. Trudniej się śpiewa niż po angielsku czy włosku, gdzie samogłoski się ciągną. Dlatego przy układaniu afirmacji w naszym języku warto wybierać słowa, które mają dłuższe samogłoski albo otwarte zakończenia. "Jestem" śpiewa się ciężko, "mogę" lżej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Kunia o, to konkretna wskazówka. Czyli układając zdanie do śpiewania warto patrzeć nie tylko na sens, ale i na to, jak słowa brzmią jak je przeciągniesz?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Liki tak. Spróbuj sobie wyśpiewać "jestem szczęśliwa" i "mogę być spokojna". Drugie samo się prosi o melodię, pierwsze się klinuje. Nie chodzi o to, że pierwsze jest gorsze treściowo - po prostu trudniej z nim pracować wokalnie. Wybieraj zdania, które już w mówieniu mają w sobie miękkość.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam z porannej próby. Powiem szczerze - dziwne uczucie, ale nie tak złe jak się spodziewałam. Dwa tony, w górę i w dół, na zdaniu "mogę być dla siebie łagodna". Trzy razy. Za czwartym razem coś we mnie puściło i się popłakałam. Nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Helena82 dobrze że dałaś sobie ten moment. Jak teraz się czujesz, po godzinie czy dwóch od próby? Bo u mnie najciekawsze rzeczy działy się nie w trakcie, tylko potem - jakieś dwie, trzy godziny później przychodziło uczucie spokoju, którego się nie spodziewałam.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To dobrze. Płacz w takich momentach to znak, że coś się rusza, coś co było zablokowane. Ciało rozpoznało zdanie jako prawdziwe albo bardzo upragnione i puściło napięcie. Nie tłum tych łez przy następnych próbach, pozwól im być częścią praktyki. To nie jest słabość, to jest praca, która właśnie się dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Bylica a czy to nie jest tak, że jak za każdym razem dochodzi do płaczu, to ciało zaczyna kojarzyć afirmację z płaczem i wpadamy w pętlę? Bo gdzieś czytałam, że można się "wpłakać" w temat.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Gabka jest takie ryzyko, jeśli płacz jest jedyną reakcją przez wiele tygodni. Wtedy faktycznie warto przerwać i sprawdzić, czy nie pracujemy poniżej okna - czyli czy zdanie nie jest za bolesne. Ale pierwsze kilka razy płacz to oczyszczenie. Jeśli po dwóch, trzech tygodniach nadal tylko płacz bez ulgi, to znak żeby zmienić podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czuję się dziwnie spokojna i trochę zmęczona, jakbym po treningu. Mąż wrócił z psem, zapytał czy wszystko ok, bo miałam zaczerwienione oczy. Nie powiedziałam mu jeszcze o czym to wszystko, nie wiem czy w ogóle będę mówić. Chyba chcę to zachować dla siebie na razie.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Dobrze robisz trzymając to dla siebie na początku. Praca z afirmacjami, szczególnie taka, która rusza emocje, lepiej dojrzewa w ciszy. Jak się tym za wcześnie podzielisz, część energii idzie w opowiadanie i tłumaczenie, zamiast w samą praktykę. Po kilku tygodniach, jak już coś się utrwali, możesz zdecydować czy chcesz włączyć w to bliskich.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Rasphul a czy są jakieś znaki po których można poznać, że afirmacja zaczyna działać poza samym poczuciem spokoju? Bo spokój to dość ogólne wrażenie, może być od wielu rzeczy.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kasiulka25 są drobne rzeczy. Zaczynasz inaczej reagować w sytuacjach, które wcześniej cię wyprowadzały z równowagi - nie heroicznie, po prostu chwilę później. Łapiesz się na innych myślach o sobie w lustrze. Ktoś z otoczenia mówi "jakoś inaczej dziś wyglądasz" albo "spokojniejsza jesteś". To są takie miękkie sygnały, że coś się przesuwa. Nie rewolucja, raczej tło które się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę do tego, że często zmianę w afirmacjach widać dopiero gdy spojrzymy wstecz. W trakcie wydaje się, że nic się nie dzieje, dopiero po dwóch, trzech miesiącach łapiesz się na tym, że już nie mówisz do siebie w lustrze tego, co kiedyś mówiłaś. Dlatego warto zapisywać sobie gdzieś, jakie zdania o sobie miałaś na początku - żeby było z czym porównać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Klaudia05 to mnie troszkę uspokaja, bo bałam się że będę musiała codziennie szukać "znaków". A tak mogę po prostu robić swoje i zobaczyć za jakiś czas. Tylko mam pytanie - czy w tym czasie warto coś zapisywać? Jakiś krótki dziennik z prób, żeby potem móc porównać?


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Tak, dziennik bardzo pomaga, ale prosty. Data, jaka afirmacja, jaka melodia, ile razy, co czułaś w trakcie i co po. Bez analizowania. Po dwóch miesiącach przeczytasz pierwsze wpisy i sama zobaczysz różnicę. To lepsze niż pamięć, bo pamięć dopasowuje przeszłość do tego co czujemy teraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Klaudia05 a czy ten dziennik nie powinien być oddzielny od zwykłego pamiętnika? Bo ja prowadzę jeden zeszyt na wszystko i zastanawiam się czy nie zaburza to czystości tej praktyki.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Gabka oddzielny jest lepszy, choćby z prostego powodu - jak wracasz do tego co dotyczy afirmacji, nie musisz przewijać listy zakupów i przemyśleń o pracy. Wystarczy mały notes, nawet kalendarzyk. Czystość praktyki to nie magia, tylko psychologia - oddzielne miejsce = łatwiejszy powrót do tematu.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował nagrywać siebie podczas śpiewania afirmacji i potem słuchać? Mnie ciekawi czy odsłuch z dystansu daje inny efekt niż śpiewanie na żywo. Zastanawiam się czy nie zacząć tak robić.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Liki próbowałam. Odsłuch działa inaczej - jak słuchasz swojego głosu z zewnątrz, omijasz część napięcia gardła i krytycznego ucha. Ale jest haczyk: większość osób na początku nie znosi własnego nagranego głosu. Trzeba się oswoić, bo inaczej blokujesz przekaz na poziomie "fuj, to ja". Polecam zacząć od nagrań krótkich, do trzydziestu sekund, i odsłuchiwać w słuchawkach przed snem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bylica dorzucę, że nagrany głos brzmi inaczej niż słyszymy siebie w czasie mówienia, bo wewnętrznie odbieramy też wibracje przez kości czaszki. Na zewnątrz słychać tylko falę powietrza. Stąd to wrażenie, że "to nie ja". Po dwóch, trzech tygodniach przyzwyczajenia ten dyskomfort schodzi i można już rzeczywiście pracować z odsłuchem.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Sauwak czyli mówisz że pierwsze tygodnie odsłuch może być w ogóle nieskuteczny? Bo jeśli słucham czegoś co odrzucam emocjonalnie, to chyba żadna afirmacja się nie przyjmie?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Liki nie tyle nieskuteczny co utrudniony. Można sobie pomóc - nagrywaj nie wprost twarz do mikrofonu, tylko bokiem, z mniejszej odległości, w pomieszczeniu z miękkimi powierzchniami. Głos brzmi wtedy cieplej, mniej obco. I zacznij od słuchania bez koncentracji - w tle przy sprzątaniu czy przy myciu naczyń. Mózg się oswaja zanim świadomie zaczniesz pracować.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Sauwak ciekawe, bo ja zawsze nagrywam telefonem trzymanym przy ustach i potem nienawidzę odsłuchu. Spróbuję z większego dystansu i z boku. A czy ma znaczenie pora dnia nagrywania? Bo rano mam inny głos niż wieczorem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dobema ma. Rano głos jest niższy i bardziej zmęczony, ale często szczerszy - nie zdążyłaś jeszcze założyć dziennej maski. Wieczorem głos jest cieplejszy, ale i bardziej wystudiowany. Do afirmacji na akceptację siebie polecam rano, do afirmacji na spokój i odpuszczanie - wieczorem. Ale to nie reguła, tylko obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że temat afirmacji jest dużo głębszy niż mi się wydawało. Zaczęłam od prostej rzeczy - dwa tony, jedno zdanie - a tu już rozmawiamy o nagrywaniu, dziennikach, porach dnia. Czy nie ma ryzyka, że się tym zatknę i zacznę bardziej analizować niż praktykować?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Jest takie ryzyko i to częsta pułapka. Na początek wystarczy ci to, co robisz - jedno zdanie, prosta melodia, regularność. Reszta to dodatki na później, jak poczujesz że potrzebujesz pogłębienia. Wiele osób zatrzymuje się na etapie czytania o praktyce zamiast praktykowania. Twoja poranna próba z łzami zrobiła już więcej niż miesiąc czytania o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę do tego co Rasphul napisał - rozbudowywanie praktyki ma sens dopiero gdy podstawa jest stabilna. Trzy, cztery tygodnie codziennie z jednym zdaniem to fundament. Dopiero potem warto dokładać kolejne warstwy: dziennik, nagrania, inne melodie. Inaczej powstaje chaos i praktyka się rozjeżdża.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Kunia a co jeśli po trzech tygodniach jedno zdanie zaczyna nudzić? Bo wyobrażam sobie, że po tylu powtórzeniach automatyzm wchodzi i przestaje cokolwiek poruszać. Zmieniać zdanie czy ciągnąć dalej?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Kasiulka25 jeśli nudzi w sensie automatyzmu - to dobrze, znaczy że weszło głębiej i nie musisz już go świadomie pilnować. Ciągnij dalej, ale dołóż drugie zdanie obok. Nie zamieniaj, tylko dokładaj. Po kilku miesiącach masz mały zestaw afirmacji, które tworzą wewnętrzny zaśpiew. Zamiana zdania zbyt szybko to częsty błąd, bo wtedy żadne nie zdąży zapuścić korzeni.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Kunia mam podobne doświadczenie z dokładaniem. Zaczęłam od jednego, po miesiącu doszło drugie, teraz po pół roku mam trzy i one same się układają w melodyjną sekwencję rano przy parzeniu kawy. Nie myślę już o tym jako o praktyce, to po prostu część poranka. I to chyba znaczy że zadziałało.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Agatha.1 a pamiętasz moment, w którym to przestało być wysiłkiem i stało się nawykiem? Bo ja jestem dopiero na etapie zmuszania się i zastanawiam się ile to potrwa zanim wejdzie naturalnie.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Gabka u mnie to było gdzieś między piątym a szóstym tygodniem. Wcześniej musiałam sobie przypominać, ustawiać alarm w telefonie. Potem któregoś ranka złapałam się na tym, że nucę to przy nalewaniu wody do czajnika, bez żadnego przypomnienia. Od tego momentu wszystko poszło lekko. Ale wcześniejsze tygodnie były toporne, nie ukrywam.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Agatha.1 to się zgadza z tym, co mówi neurobiologia o tworzeniu nawyku - od ośmiu do dwunastu tygodni dla stabilnego wzorca, ale pierwsze oznaki automatyzacji już po czterech do sześciu. Dlatego ten pierwszy miesiąc jest najtrudniejszy i odpada na nim najwięcej osób. Helena, jak utrzymasz codzienność przez ten początkowy okres, dalej będzie z górki.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To mnie uspokaja, bo bałam się że jak nie czuję efektu po dwóch tygodniach to znaczy że robię coś źle. Ale wracam do mojego pierwotnego pytania - czy rytm i melodia naprawdę coś zmieniają, czy to tylko dodatek który ułatwia powtarzanie? Bo czytając wątek mam wrażenie, że melodia jest głównie po to, żeby nie brzmiało fałszywie.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Melodia robi dwie rzeczy naraz. Pierwsze - omija krytyka, czyli ten głos w głowie który mówi "to nieprawda". Wyśpiewane zdanie trudniej zakwestionować niż wypowiedziane, bo mózg traktuje je bardziej jak ekspresję niż twierdzenie. Drugie - angażuje prawą półkulę, która odpowiada za emocjonalną integrację treści. Sama recytacja zostaje głównie po lewej stronie, czyli analitycznej. To nie dodatek, to inny kanał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Krysztal dobrze to ujął. Dorzucę trzecią rzecz - melodia tworzy zakotwiczenie. Po pewnym czasie sama nuta wywołuje stan, w którym afirmacja działa. Możesz nawet nie wypowiadać słów, tylko zanucić i ciało reaguje. To ważne, bo daje sposób awaryjne na sytuacje, w których nie możesz mówić na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli melodia z czasem staje się sygnałem dla ciała? Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. To znaczy, że jeśli nucę w stresie tę samą sekwencję co rano, ciało powinno wracać do tego stanu spokoju z poranka?


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak to działa, ale pod warunkiem że budujesz to skojarzenie świadomie przez kilka tygodni. Nie wystarczy zanucić raz i liczyć że zadziała w kryzysie. Musisz mieć stabilne powiązanie melodia-stan, a to wymaga regularności. U mnie zajęło to jakieś dwa miesiące zanim pierwszy raz zauważyłam że samo nucenie w windzie obniża mi tętno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Lady a co jeśli stan poranny nie jest jeszcze stabilny? Bo u mnie afirmacje rano są raz lepsze raz gorsze, w zależności jak spałam. To zakotwiczenie nie będzie wtedy chaotyczne?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Gabka będzie nierówne, ale i tak działa, bo zakotwiczenie łapie wspólny mianownik wszystkich tych poranków - czyli sam akt śpiewania, oddech, postawę. Nawet jak stan jest różny, ramy są te same. Z czasem te ramy stają się silniejsze niż dzienne wahania.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - czy melodia musi być zawsze ta sama, czy można mieć kilka melodii do różnych afirmacji? Bo ja zaczęłam jedną afirmację jedną melodią i nie wiem co zrobić jak dołożę kolejną.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dobema możesz mieć kilka, ale rozróżniaj je wyraźnie. Najgorzej jest jak melodie są podobne ale nie identyczne - wtedy mózg się gubi i żadna nie wchodzi głęboko. Albo jedna wspólna melodia na cały zestaw, albo wyraźnie różne tonacje i tempa dla każdej. Środka nie ma.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Sauwak a jak rozpoznać że melodia jest "wyraźnie różna"? Bo dla mnie wszystkie melodie które wymyślam brzmią trochę podobnie, mam ograniczony zasób muzyczny.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kasiulka25 zmień jeden z trzech parametrów drastycznie - tempo, tonację albo rytm. Jeśli pierwsza melodia jest wolna i niska, druga niech będzie szybsza i wyżej. Nie musisz być muzykiem, wystarczy że na ucho słyszysz różnicę po kilku sekundach. Jak musisz się zastanowić która to która, to za blisko siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś z tradycji - w wielu szkołach mantrycznych nie zmienia się melodii w ogóle. Jedna formuła, jedna nuta, czasem przez lata. Idea jest taka, że zmienność rozprasza, a stałość pogłębia. Nie mówię że to jedyna droga, ale warto wiedzieć że są szkoły które idą zupełnie w drugą stronę niż dokładanie melodii.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, bo intuicyjnie czuję że jedna melodia ma w sobie coś uspokajającego. Ale czy to nie staje się monotonne? Po roku tej samej nuty można się chyba zacząć z tym męczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Nie staje, jeśli wchodzisz w to głębiej. Po roku ta sama nuta brzmi inaczej, bo ty jesteś inna. Monotonia jest na powierzchni, pod spodem dzieje się dużo. Ale to wymaga zaufania do procesu, którego na początku nie ma. Dlatego dla zaczynających dokładanie melodii ma sens - daje wrażenie postępu i zapobiega zniechęceniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Simma a czy w tych szkołach mantrycznych jest jakaś zasada co do długości formuły? Bo zastanawiam się czy moje afirmacje nie są za długie - mam zdania po osiem, dziesięć słów, podczas gdy mantry są krótkie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Liki krótsze działają głębiej, dłuższe szerzej. Mantra trzysylabowa wchodzi w ciało jak puls, długa afirmacja działa raczej na poziomie znaczenia. Jeśli chcesz pracować ciałem - skracaj. Jeśli umysłem - zostaw dłuższe. Można łączyć: długie zdanie rano, krótka esencja w ciągu dnia.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Simma to mi tłumaczy dlaczego u mnie zadziałało dopiero jak skróciłam jedno z moich zdań z dwunastu słów do czterech. Wcześniej ciągle myślałam o znaczeniu, po skróceniu coś się zmieniło w odczuciu samego śpiewania. Nie wiedziałam że to ma uzasadnienie, myślałam że to przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli moja praktyka "kocham siebie taką jaka jestem" - osiem słów - może być za długa? Choć z drugiej strony nie wiem jak to skrócić żeby nie zgubić sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Można skrócić do "jestem" albo "taka jaka jestem". Pierwsze idzie głęboko w ciało, drugie zostawia akceptację bez deklaracji miłości, której jeszcze może nie czujesz. Słowo "kocham" jest najtrudniejsze, bo wymaga zaufania któremu często nie ma jeszcze na czym się oprzeć. Wycięcie go bywa uczciwsze niż udawanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Bylica trafnie. Dodam że w pracy z afirmacjami obowiązuje zasada minimum - mniej deklaracji, więcej obecności. "Jestem" to praktycznie najmocniejsza afirmacja jaka istnieje, bo nie obiecuje niczego, tylko stwierdza fakt. Nikt nie może tego zakwestionować, nawet wewnętrzny krytyk. A jednocześnie zostawia przestrzeń na wszystko co przyjdzie potem.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, "jestem" jako cała afirmacja brzmi prawie pusto. Z jednej strony rozumiem o co chodzi, z drugiej boję się że to za mało, że to nic nie zmieni. Macie doświadczenie że jedno słowo faktycznie pracuje?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Pustka której się boisz to jest właśnie to miejsce gdzie afirmacja zaczyna działać. Pełne zdanie zajmuje umysł znaczeniem, a "jestem" nie ma się czego chwycić poza samym oddechem. Spróbuj śpiewać to słowo przez dziesięć minut bez przerwy i zobacz co się dzieje w ciele. Pierwsza minuta jest niewygodna, potem coś się otwiera.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Rasphul dziesięć minut jednego słowa to długo. Da się tak na jednej melodii, czy trzeba jakoś modulować żeby się nie zaciąć?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Gabka jedna nuta wystarczy, ale oddech rządzi rytmem. Wdech krótki, na wydechu śpiewasz "jestem" tak długo aż powietrza wystarczy. Każde powtórzenie jest trochę inne, bo oddech jest inny. To nie jest ta monotonia, o której myślisz.


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś o samej barwie głosu, bo to wątek który tu jeszcze nie padł. Śpiewane afirmacje brzmią inaczej kiedy idą z gardła a inaczej kiedy z brzucha. Te z gardła męczą po kilku minutach i często wywołują napięcie, te z brzucha mogą trwać długo i same w sobie regulują układ nerwowy. Jeśli komuś afirmacje brzmią fałszywie, czasem nie chodzi o słowa tylko o miejsce z którego głos wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To jak rozpoznać czy śpiewam z gardła czy z brzucha? Wydaje mi się że robię to naturalnie, ale teraz nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Połóż dłoń na brzuchu pod żebrami i zaśpiewaj długie "aaa". Jeśli dłoń się rusza, idziesz z przepony. Jeśli czujesz wibracje głównie w szyi i niczego nie czujesz pod ręką, to gardło. Większość osób na początku jedzie z gardła, bo tak mówimy na co dzień. Przepona wymaga świadomego rozluźnienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Klaudia05 a co z głosem cichym? Bo ja śpiewam afirmacje szeptem, żeby domownicy nie słyszeli. To w ogóle ma sens, czy tracę pół efektu?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Kasiulka25 szept działa, ale inaczej. Traci się wibrację w klatce piersiowej, która sama w sobie reguluje rytm serca. Ale szept ma swoją moc - zmusza do skupienia, bo każde słowo musi być wyraźnie ukształtowane ustami. Jeśli nie masz warunków na głośne śpiewanie, lepszy szept niż nic. Możesz też próbować nucenia z zamkniętymi ustami - to daje wibrację bez słów.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Nucenie z zamkniętymi ustami to u mnie działa lepiej niż słowa. Nie wiem dlaczego, ale jak nucę, czuję drganie w głowie i to mnie uspokaja. Czy to znaczy że ja w ogóle nie potrzebuję słów, tylko samej melodii?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Agatha.1 to wibracja czaszki, kości twarzy działają jak rezonator. W niektórych tradycjach to jest cała praktyka - sam dźwięk bez znaczenia. Ale jeśli pracujesz nad konkretną zmianą przekonania, słowa są potrzebne. Możesz łączyć: najpierw nucenie żeby wejść w stan, potem afirmacja na tej samej melodii. Wibracja przygotowuje grunt.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Simma czy ten "stan" o którym piszesz, da się jakoś rozpoznać że już w nim jestem? Bo czasem nucę długo i nie wiem czy coś się dzieje czy ja sobie wmawiam.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Liki najczęstsze oznaki to spowolnienie oddechu samo z siebie, ciepło w okolicy mostka i lekkie odczucie że czas płynie inaczej. Niektórzy mają mrowienie w dłoniach. Jeśli nie ma żadnego z tych sygnałów, prawdopodobnie jesteś jeszcze za bardzo w głowie. Wtedy nie próbuj wchodzić głębiej, tylko wracaj do oddechu i pozwól żeby się to ustabilizowało. Wmawianie sobie poznajesz po tym, że musisz się starać żeby to czuć.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: