Forum

Asystent AI
Afirmacje a opór po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a opór podświadomości - kiedy umysł mówi „nie”


Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Od jakiegoś czasu bawię się nagraniami własnego głosu z afirmacjami i mam jedno konkretne spostrzeżenie: słuchając siebie z zewnątrz mam wrażenie, że mózg traktuje to inaczej niż gdy sam mówię na głos. Jakby był bardziej rozluźniony, mniej krytyczny. Nie wiem czy to kwestia tego, że aktywne powtarzanie angażuje jakiś wewnętrzny cenzor, a bierne słuchanie go omija. Ktoś z was miał podobnie? Albo odwrotnie - własny głos z nagrania działał na was bardziej odpychająco niż kojąco?


Odpowiedz
110 odpowiedzi
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Lurisk dokładnie to samo zauważyłam i mam na to swoją teorię. Kiedy aktywnie powtarzasz afirmację, część uwagi idzie na samą czynność mówienia - oddech, artykulację, brzmienie. Słuchanie nagrania zwalnia z tego zadania i zostaje sam przekaz. Ale jest jedno „ale” - jeśli nie lubisz swojego głosu, to nagranie może działać odwrotnie. Sama przez pierwsze tygodnie wyłączałam po trzydziestu sekundach, bo coś mnie w tym głosie drażniło. Dopiero gdy to przepracowałam, zaczęło cokolwiek działać.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Simma a co znaczy „przepracowałaś”? Pytam serio, bo mam identyczny problem. Słyszę siebie i od razu pojawia się jakiś wewnętrzny komentarz w stylu „no tak, mówisz to, ale nie wierzysz w to”. I nie wiem czy to jest ten opór podświadomości o którym piszą wszędzie, czy po prostu głos brzmi obco.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Kapturek dla mnie to było połączenie obu. Najpierw musiałam oswoić sam dźwięk swojego głosu - po prostu słuchałam siebie jak czytam cokolwiek, nie afirmacje, żeby głos przestał być obcy. Potem dopiero wróciłam do nagrań z afirmacjami. Ten komentarz „ale nie wierzysz” to już inna sprawa - to jest właśnie opór, o którym piszesz w temacie. I tu aktywne powtarzanie może być trudniejsze, bo słyszysz się w czasie rzeczywistym i masz szybciej dostęp do tego „nie”.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałem inne doświadczenie. Nagranie własnego głosu działało na mnie lepiej właśnie dlatego, że nie kontrolowałem na bieżąco co mówię. Puszczałem przed snem i jakoś przyswajałem bez angażowania tej krytycznej warstwy. Problem pojawił się gdy zacząłem słuchać uważnie - wtedy efekt znikał. Więc może chodzi o to żeby nie słuchać aktywnie, tylko pozwolić żeby leciało w tle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Whisper to ciekawe, bo ja robiłem odwrotnie - słuchałem świadomie i czułem, że to mocniej wchodzi. Może to kwestia tego jak kto przetwarza informacje? Jedni potrzebują skupienia, inni właśnie jego braku. Ale mam pytanie do obu podejść - w jakich porach dnia to robicie? Bo czytałem, że przy przebudzeniu i tuż przed snem mózg jest w stanie alfa i wtedy przepuszczalność na sugestię jest wyższa.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Lurisk przy przebudzeniu to akurat ma sens, bo jesteś jeszcze półprzytomny i ta codzienna obrona przed „to nieprawda” jeszcze nie wstała. Ale nie wiem czy to oznacza, że nagranie działa tam lepiej niż aktywne powtarzanie. Aktywne powtarzanie o szóstej rano gdy ledwo trzymasz oczy otwarte wydaje mi się dość bezużyteczne. Może tu nagranie po prostu wygrywa z przyczyn czysto praktycznych?


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajmy się chwilę przy tym „stanie alfa”, bo to pojęcie jest dość mocno nadużywane w środowiskach rozwoju osobistego. Stan alfa to po prostu aktywność mózgu w okolicach 8-12 Hz, która faktycznie pojawia się przy rozluźnieniu i przejściach między snem a jawą. Ale to nie znaczy, że w tym stanie dosłownie „wgrywasz” przekonania jak plik. Plastyczność neuronalna wymaga powtórzeń i emocji, nie jednorazowego okna. Więc rano i wieczór mają sens, ale raczej przez kumulację, nie przez jeden magiczny moment przepuszczalności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Krysztal a czy to nie jest tak, że afirmacje w ogóle działają właśnie przez tę kumulację? Tzn. sam moment powtórzenia nie zmienia nic, ale setki powtórzeń zaczynają tworzyć nowe ścieżki? Pytam, bo mam wrażenie, że ludzie często rzucają afirmacje po tygodniu mówiąc że nie działają, a to trochę tak jakby pójść na siłownię trzy razy i oczekiwać widocznych mięśni.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Leonora tak, i to jest właściwa intuicja. Ale jest jeden haczyk który często pomijają te porównania do siłowni - przy ćwiczeniach fizycznych możesz monitorować postęp. Przy przeprogramowywaniu przekonań trudno stwierdzić, czy zmiana następuje, bo efekty są niewidoczne do pewnego progu. I właśnie dlatego pojawia się opór o którym piszemy - brak sygnału zwrotnego sprawia, że umysł uznaje wysiłek za bezcelowy.


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do tej dyskusji o nagraniach. Czy wy nagrywaliście afirmacje w pierwszej osobie - „jestem, mam, czuję” - czy w drugiej - „jesteś, masz, czujesz”? Bo słyszałem dwie szkoły i nie wiem co o tym myśleć. Intuicja mówi mi, że własny głos mówiący do mnie „ty jesteś” brzmi jakby ktoś inny mnie afirmował, co może być łatwiejsze do przyjęcia. Ale może to zbędne komplikowanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Taurus to nie jest zbędne komplikowanie, to jest jeden z ciekawszych aspektów tej praktyki. Próbowałam obu i powiem ci tyle - pierwsza osoba jest trudniejsza, bo aktywuje bezpośrednią konfrontację z przekonaniem. Słyszysz „jestem spokojna” i natychmiast pojawia się kontrargument „ale przecież nie jesteś”. Druga osoba jakby omija ten refleks, bo mózg nie traktuje tego jako własne twierdzenie, tylko komunikat z zewnątrz. Ale długoterminowo nie wiem które lepiej „przyswaja”. To wymaga obserwacji.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Pajeczyna ten efekt z drugą osobą mnie zastanawia. Bo jeśli mózg traktuje to jak „komunikat z zewnątrz”, to czy nie jest trochę tak, że oszukujesz sam siebie na dwa razy? Raz że afirmujesz coś w co nie wierzysz, a dwa że udajesz że to ktoś inny mówi. I czy ten opór podświadomości nie wraca właśnie dlatego - bo na jakimś poziomie wiemy że to my, tylko przebrani?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Gituska to zależy jak rozumiesz „oszukiwanie”. Cała praca z podświadomością opiera się na pewnym rodzaju stopniowego przekonywania, nie na jednorazowym przełączeniu. Opór nie wraca dlatego że „wiemy że to my” - on jest tam cały czas, bo stare przekonanie ma za sobą lata powtórzeń. Nowe afirmacje zaczynają od zera. Kwestia osoby gramatycznej to naprawdę drobna kwestia techniczna przy tym jak długa jest ta droga.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w tę rozmowę z boku, bo mam jedno doświadczenie które może coś wnieść. Przez jakiś czas nagrywałam afirmacje i puszczałam je w trakcie półsnu - czyli w tej chwili między jawą a snem, o której mówił Lurisk. Efekty były dla mnie wyraźniejsze niż przy aktywnym powtarzaniu w ciągu dnia. Ale nie przypisałabym tego stanowi alfa jako mechanizmowi - raczej temu, że w tym czasie nie mam siły żeby się kłócić z treścią. Jestem po prostu za zmęczona na opór.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Bylica „za zmęczona na opór” - to jest chyba najszczerszy opis mechanizmu jaki tu padł. I w jakiś sposób to tłumaczy czemu wieczorne nagrania działają inaczej niż poranne. Rano masz energię i od razu uruchamia się ta krytyczna część. Wieczorem nie masz już zasobów żeby kontestować. Ale czy to jest dobra droga? Wchodzenie tylnym wejściem dlatego że frontowe jest zablokowane?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Kapturek a czemu „tylne wejście” miałoby być gorsze? Afirmacje w ogóle nie są pracą czysto racjonalną. To nie jest argument który przekonuje rozum. To jest powtórzenie emocjonalne, które ma zmienić wzorzec. Jeśli stan zmęczenia pozwala ominąć cenzora, to jest to po prostu skuteczna ścieżka. Pytanie czy rozumiesz co mówisz i czy to jest spójne z tym, czego chcesz - to ma znaczenie. Nie pora dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 1061
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i mam inne pytanie, które mi chodzi po głowie od początku. Wszyscy zakładamy, że opór podświadomości to problem do ominięcia. Ale co jeśli ten opór jest sygnałem? Tzn. mówisz „jestem pewny siebie” a podświadomość mówi „nie” - może to nie jest sabotaż, tylko informacja że ta konkretna afirmacja jest za daleko od twojego aktualnego stanu i mózg po prostu jej nie przyjmuje bo jest zbyt niespójna z tym co zna?


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Zengui to jest ważne rozróżnienie i chyba najczęściej pomijane w poradnikach o afirmacjach. Jest różnica między oporem jako blokadą a oporem jako informacją zwrotną o zbyt dużym skoku. Dlatego część praktyków zaleca tzw. mostkowanie - zamiast „jestem bogaty” zaczynasz od „zaczynam zauważać możliwości finansowe wokół mnie”. To zdanie jest wystarczająco bliskie prawdy żeby mózg go nie odrzucił, a jednocześnie przesuwa perspektywę. Nagranie czy aktywne powtarzanie - tu wybór techniki jest mniej istotny niż dobór samej treści.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Seid to mostkowanie brzmi sensownie, ale czy wy naprawdę tak to konstruujecie od początku? Bo ja chyba przez długi czas robiłam dokładnie odwrotnie - brałam gotowe afirmacje z internetu, które były maksymalnie pozytywne i maksymalnie oderwane od rzeczywistości. I teraz mam wrażenie że to był błąd nie w technice, tylko właśnie w treści.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Leonora to jest bardzo częsty błąd i nie ma sensu się z tym biczować. Te gotowe zestawy afirmacji są pisane tak żeby brzmiały dobrze i były sprzedawalne, nie żeby były kalibrowane pod konkretną osobę w konkretnym momencie. Afirmacja która działa dla kogoś z wysokim bazowym poczuciem własnej wartości jest bezużyteczna albo kontrproduktywna dla kogoś kto zaczyna z dołu. Właśnie dlatego wróciłbym do pytania Luriska z początku - bo może różnica między aktywnym powtarzaniem a słuchaniem nagrania nie jest tak istotna jak to, czy w ogóle wiemy co powtarzamy i dlaczego.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Indaphoros a jak ty to kalibrujesz w praktyce? Tzn. skąd wiesz, że afirmacja jest za daleko od twojego obecnego stanu, a nie po prostu niewygodna? Bo dla mnie to nie jest oczywista różnica.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Taurus dobre pytanie i szczerze - to wymaga prób. Ale jest jedna wskazówka którą stosuję: jeśli słyszę afirmację i czuję pusty śmiech albo wewnętrzne „no jasne”, to za daleko. Jeśli czuję dyskomfort, ale coś w środku nie protestuje kompletnie - to tylko opór, nie przepaść. Różnica jest w jakości tej reakcji, nie w jej intensywności.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Indaphoros to znaczy, że pustego śmiechu mam słuchać, a dyskomfortu nie? Bo u mnie często pojawia się jedno i drugie jednocześnie i nie wiem które jest ważniejsze.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Leonora te dwa sygnały mogą dotyczyć różnych poziomów. Śmiech to często reakcja intelektualna - głowa mówi „nie ma szans”. Dyskomfort może być głębszy i dotyczyć czegoś, co już gdzieś czujesz jako możliwe, ale jeszcze nieswoje. Nie zawsze jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Seid mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się mocno wokół techniki i optymalnego momentu, a trochę zgubiliśmy wątek z oporem. Bo wcześniej napisałeś o mostkowaniu i to jest dla mnie kluczowe, ale nie rozwinęliśmy tego do końca. Czy to mostkowanie działa tak samo przy nagraniach jak przy aktywnym powtarzaniu? Bo jeśli nagranie nagrałeś tydzień temu, a twój stan się zmienił, to czy mostek jest nadal aktualny?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Zengui to jest bardzo konkretne pytanie i odpowiedź jest raczej niewygodna: nie. Nagranie jest statyczne, twój stan nie jest. Dlatego nagrania wymagają regularnej aktualizacji, przynajmniej co jakiś czas sprawdzenia czy sformułowania nadal brzmią wiarygodnie dla ciebie dzisiaj. Jeśli mostkowałaś z „może jestem w stanie to osiągnąć” i od tego czasu coś w sobie przesunęłaś, to ta afirmacja może być już nieaktualna - za słaba albo za daleko z powrotem.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Seid to znaczy, że nagranie powinno się właściwie dezaktualizować w miarę postępów? Brzmi logicznie, ale w praktyce kiedy ostatnio słuchałaś swojego nagrania sprzed kilku miesięcy i czułaś że już za bardzo się zestarzało?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Pajeczyna u mnie było tak, że nagranie przestało wywoływać jakąkolwiek reakcję. Ani oporu, ani czegoś ciepłego. Płasko. I przez długi czas myślałem, że to znaczy że działa - brak oporu to sukces. Dopiero po czasie doszedłem do wniosku, że ta płaskość to po prostu zobojętnienie na zdanie które słyszałem zbyt wiele razy i przestało cokolwiek znaczyć.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Lurisk to jest ważna obserwacja i myślę że dotyczy też aktywnych afirmacji. Powtarzanie tego samego sformułowania miesiącami może prowadzić do efektu odwrotnego do zamierzonego - słowo traci ładunek emocjonalny przez samo nasycenie. W pewnych tradycjach pracy z mantrami jest zasada że mantra zmienia się wraz z praktykiem, właśnie żeby unikać mechaniczności. Może przy afirmacjach warto stosować podobne podejście.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Ismer a jak to rozpoznać zanim się zobojętniejemy? Tzn. jest jakiś sygnał wcześniejszy niż ta pełna płaskość o której pisze Lurisk?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Lubon z tego co obserwuję - zaczyna się od skracania czasu skupienia podczas powtarzania. Głowa zaczyna odpływać szybciej niż wcześniej, zaczynasz kończyć afirmację i od razu myśleć o zakupach albo o pracy. To nie jest jeszcze zobojętnienie, to jest sygnał że ta konkretna forma przestaje angażować. Można wtedy zmienić sformułowanie, zmienić porę, zmienić format - nie koniecznie treść.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tematu nagrań i pory dnia - nikt tu jeszcze nie wspomniał o nagraniach w środku dnia. Czy ktoś próbował puszczać sobie coś w przerwie obiadowej albo po południu, kiedy ani nie jesteś jeszcze śpiący, ani nie jesteś w tym porannym półśnie? Ciekawi mnie czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Gituska próbowałam i powiem ci że dla mnie to był najgorszy moment. W środku dnia głowa jest skupiona na zadaniach, przełączanie się na afirmacje wymagało mentalnego wysiłku, a efekt był taki, że słuchałam słów ale zupełnie bez kontaktu. Jakbym czytała instrukcję obsługi pralki. Ale może to kwestia trybu dnia, nie zasada ogólna.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Kapturek „instrukcja obsługi pralki” - to dokładnie to uczucie. Mam tak samo z aktywnymi afirmacjami rano, zaraz po wstaniu, zanim jeszcze zrobię kawę. Słowa są, intencji nie ma. Więc skoro rano bywa sucho, a w środku dnia też sucho - to może ta pora wieczorna i stan między snem a jawą są jednak czymś więcej niż tylko wygodą?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Whisper jest jeszcze jedna pora, o której się mało mówi - tuż po medytacji. Nie mam na myśli żadnego konkretnego typu, po prostu te kilka minut kiedy siedzi się jeszcze w ciszy po zakończeniu. Próbowałam wtedy zarówno aktywnego powtarzania jak i nagrania i ten stan był porównywalny z porannym półsnem, może nawet lepszy bo byłam w pełni przytomna, tylko mocno wyciszona.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Bylica to ma sens fizjologicznie. Medytacja faktycznie sprowadza mózg w okolice fal alfa i theta, podobnie jak stany przejściowe między snem a jawą. Więc jeśli szukacie okien na pracę z podświadomością bez manipulowania porą dnia, to praca po medytacji jest jednym z sensowniejszych wyborów. Pytanie czy ktoś tu regularnie łączy jedno z drugim i jakie ma z tego obserwacje.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Krysztal łączę od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że to działa, ale mam też wątpliwość. Kiedy kończę medytację i zaraz włączam nagranie, czasem mam poczucie, że przerywam coś co się jeszcze dzieje. Jakby cisza po medytacji też była potrzebna. Więc teraz czekam chwilę i dopiero wtedy. Czy to ma jakiś sens czy przesadzam z drobiazgowością?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Simma nie przesadzasz. To co opisujesz to nie drobiazgowość - stan po medytacji ma swoją dynamikę i gwałtowne wejście w inną stymulację może go faktycznie skrócić. Ile czekasz? I czy robisz to aktywnie czy po prostu puszczasz nagranie bez słuchania świadomego?


Odpowiedz
Wpisy: 1149
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając tej rozmowy mam wrażenie, że wszyscy szukamy idealnego protokołu, a tymczasem może nie ma jednego. Każda z tych metod - nagranie, aktywne powtarzanie, pora, mostkowanie - to są tylko narzędzia do rozmowy z własnym oporem. I ten opór jest inny u każdego, więc żaden protokół nie będzie działał tak samo. Co nie znaczy że ta rozmowa jest bezużyteczna - wręcz przeciwnie. Ale może zamiast pytać „co działa” powinniśmy pytać „skąd wiem że cokolwiek działa”.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Arbogi i to jest pytanie, które mnie najbardziej blokuje w całej tej praktyce. Po czym poznać postęp w przeprogramowywaniu przekonań? Nie mówię o zewnętrznych efektach, bo to osobny temat. Mówię o tym że siedzisz i nie wiesz czy twoje nagrania z ostatnich tygodni cokolwiek ruszają czy po prostu upływa czas.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Klaudia05 mam jeden test który stosuję, choć nie wiem czy jest dobry. Wracam do afirmacji którą robiłam dawno i sprawdzam reakcję. Jeśli nie ma już tego oporu który był na początku - coś się zmieniło. Ale Krysztal pewnie powie że to nie jest miara zmiany przekonania tylko miara przyzwyczajenia do zdania, i nie wiem kto miałby rację.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Zengui to jest uczciwy test, ale ma jedną słabość: możesz nie pamiętać dokładnie jak wyglądał pierwotny opór. Pamięć emocjonalna jest zawodna i po kilku tygodniach możesz po prostu nie mieć punktu odniesienia. Mam podobne podejście, ale uzupełniam je czymś innym - przy pierwszym nagraniu mówię na koniec dwa zdania o tym co czuję. Nie po to żeby analizować, tylko żeby mieć ślad. Potem jak wracam, mam z czym porównać.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Krysztal a to nagrywasz te dwa zdania na tym samym pliku co afirmacje, czy osobno? Bo wyobrażam sobie, że jeśli to jest na tym samym nagraniu, to za każdym razem słyszysz też swój dawny opis oporu i to może działać odwrotnie - przypominać ci go zamiast pokazywać dystans.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Lubon osobno, zawsze. To jest plik który otwieram tylko przy przeglądzie, nie przy codziennym słuchaniu. Dobra uwaga zresztą, bo jakby było na tym samym, rzeczywiście mógłby działać jak kotwica do starego stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co mówił Zengui o oporze jako sygnale - zastanawia mnie jedna rzecz. Jeśli podświadomość odrzuca afirmację, bo brzmi zbyt odlegle od aktualnego przekonania, to skąd wiadomo gdzie leży ta granica? Tzn. jak daleko od obecnego stanu można się posunąć, żeby nagranie wciąż miało szansę wejść, a nie odbić się od ściany?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Pajeczyna to jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, ale jest heurystyka: jeśli po usłyszeniu afirmacji masz myśl „to nieprawda”, to za daleko. Jeśli masz myśl „możliwe, ale jeszcze nie”, to jesteś w zasięgu. Różnica jest subtelna, ale da się wyczuć. „Jestem bogaty” przy pustym koncie to pierwsze. „Moje decyzje finansowe stają się coraz lepsze” to drugie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Seid a co jeśli ta reakcja „możliwe, ale jeszcze nie” też z czasem zanika? Tzn. afirmacja była na granicy, wchodziła, a potem przestała wywoływać cokolwiek - ani opór ani to ciepłe „może”. Wróciłam kiedyś do jednej po przerwie i był właśnie ten stan o którym pisał Lurisk - płasko. Przesunęłam się za daleko naprzód i afirmacja nie nadążyła, czy raczej trzeba było ją od razu aktualizować?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Leonora to drugie. Afirmacja to opis pewnego etapu i jeśli etap minął, opis staje się archaiczny. Problem polega na tym, że rzadko kiedy zauważamy ten moment przejścia na bieżąco. Zwykle orientujemy się po fakcie. Dlatego przegląd co kilka tygodni ma sens nie jako ocena skuteczności, tylko jako sprawdzenie aktualności języka.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do ekspertów bo trochę zgubiłam wątek. Rozumiecie aktywne powtarzanie i nagranie jako dwie metody, które mogą się wzajemnie zastępować, czy raczej jako coś co powinno działać razem? Bo z tej rozmowy wynika, że każda z nich ma inne okna skuteczności i może docierać do różnych poziomów. Ale nikt nie powiedział wprost czy warto robić obie naraz.


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Gituska ja robię obie i nie traktuję ich jak zamienniki. Aktywne powtarzanie rano daje mi kontrolę nad sformułowaniem i tempo mogę dostosować do nastroju. Nagranie wieczorem działa inaczej - jestem bardziej pasywna, nie analizuję słów. Mam wrażenie, że aktywne powtarzanie bardziej angażuje moją wolę, a nagranie bardziej omija ją bokiem. Nie wiem czy to jest „naukowe”, ale tak to czuję w praktyce.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Bylica „omija wolę bokiem” - to jest dobre określenie. Mnie ciekawi właśnie ta różnica, bo wola to też źródło oporu. Jeśli nagranie go omija, to czy nie jest ryzykowne? Tzn. czy nie wchodzi wtedy cokolwiek bez filtra?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Whisper to zależy od tego jak rozumiesz filtr. Jeśli myślisz o naturalnym mechanizmie oceny - on nadal działa, po prostu nie jest tak szybki jak w stanie pełnej czujności. Podświadomość nie jest bezbronna, ma swoje mechanizmy selekcji, tylko działają wolniej i bardziej emocjonalnie niż racjonalnie. Dlatego nagranie z czymś, co wyraźnie czujesz jako fałsz, i tak odbije się jak piłka, nawet jeśli puścisz je na noc.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Arbogi a co z treściami, które są neutralne emocjonalnie? Afirmacje sformułowane bardzo spokojnie, bez dużego ładunku, bez silnych słów. Myślałam, że taki spokojny ton łatwiej wchodzi, ale teraz zaczynam się zastanawiać czy nie wchodzi właśnie przez to za mało głęboko.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Klaudia05 to jest coś, nad czym długo siedziałam. Spokojny ton faktycznie zmniejsza opór, ale mam wrażenie, że zmniejsza też ładunek który ma być nośnikiem zmiany. Jakby afirmacja musiała mieć jakieś napięcie między obecnym stanem a tym dokąd chcesz dojść - nie fałszywe, ale wystarczające żeby umysł w ogóle zwrócił na nią uwagę. Bez tego wchodzi jak muzyka w tle - miła, ale nic nie robi.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Simma to jest dokładnie to, o czym myślałem po tym jak zrozumiałem własną płaskość. Moje nagranie było bardzo spokojne, mierzone, prawie medytacyjne. I przez jakiś czas myślałem że to dobrze, bo nie ma oporu. Ale może właśnie przez ten brak napięcia nic się nie działo. Pytanie czy to napięcie trzeba celowo wprowadzać, czy samo pojawia się kiedy afirmacja jest autentyczna?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Lurisk to drugie. Napięcia nie da się wyreżyserować bez ryzyka, że stanie się kolejną warstwą fałszu. Autentyczne napięcie pojawia się, kiedy afirmacja celuje w coś, w co naprawdę chcesz uwierzyć, ale jeszcze nie wierzysz. Jeśli afirmacja jest za wygodna, za spokojna, za bardzo już przyjęta - nie ma w niej siły ciągnienia.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Gituska wracając do Twojego pytania o to, czy robić obie metody naraz - myślę, że odpowiedź zależy od tego na którym etapie oporu jesteś. Na początku, kiedy opór jest silny i świadomy, aktywne powtarzanie może go tylko wzmacniać przez konfrontację. Nagranie ma wtedy więcej sensu, bo nie angażuje tej samej warstwy co opór. Ale kiedy opór jest już miękki albo nieświadomy, aktywne powtarzanie może go właśnie wyciągnąć na wierzch żeby przepracować. To nie jest kwestia preferencji, to jest kwestia diagnozy własnego stanu.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Zengui to rozróżnienie na etap oporu ma sens, ale mam jedno zastrzeżenie. Mówisz, że przy silnym świadomym oporze nagranie ma przewagę, bo nie konfrontuje. Ale czy nie ma ryzyka, że przez to opór po prostu idzie głębiej, zamiast zostać rozładowany? Tzn. aktywne powtarzanie przy silnym oporze może boleć, ale przynajmniej jest uczciwe wobec tego, co się dzieje.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Kobalt to jest uczciwy zarzut i długo sam nie byłem co do tego pewien. Ale nie sądzę, żeby nagranie spychało opór głębiej w sensie patologicznym. Spychanie głębiej to problem, kiedy treść jest sprzeczna z czymś fundamentalnym. Jeśli afirmacja jest dobrze dobrana, to nagranie po prostu szuka innej drogi niż konfrontacja frontalna. Czy to gorsze? Nie wiem. Inne na pewno.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Zengui a jak rozróżniasz „inna droga” od „ominięcie problemu”? Bo dla mnie to brzmi podobnie i nie wiem jak to sprawdzić w praktyce. Aktywne powtarzanie przynajmniej daje mi sygnał, że opór jest - czuję go fizycznie, dosłownie coś ściska. Przy nagraniu tego nie mam i nie wiem czy to znaczy, że weszło, czy że nic się nie stało.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Leonora to fizyczne ściskanie przy aktywnym powtarzaniu znam bardzo dobrze i przez długi czas myślałam, że to dowód na to, że „coś się dzieje”. Ale potem zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest po prostu reakcja na dyskomfort, a nie wskaźnik zmiany. Bo znam osoby, które mają silny opór fizyczny przy każdej afirmacji od lat i nic się nie zmienia. Samo ściskanie to chyba za mało jako miara.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Simma ale co innego byłoby miarą? Serio pytam, bo też szukam czegoś konkretnego. Zmiana zachowania? Zmiana automatycznych myśli? Bo zmiany w zachowaniu mogą być z wielu przyczyn i trudno je przypisać akurat afirmacjom.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Whisper ja próbowałam mierzyć to przez dziennik - zapisywałam reakcje emocjonalne na tę samą afirmację co kilka tygodni. I faktycznie widać było zmiany, ale nie wiem czy afirmacja to zrobiła, czy po prostu czas i inne rzeczy. Jedyna miara, która coś mi mówiła, to ta o której pisał Seid wcześniej - czy mówię sobie „to nieprawda” czy „możliwe, ale jeszcze nie”. To jest przynajmniej coś subiektywnie uchwytnego.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Klaudia05 to jest dobra metoda, ale ma jedną lukę. Zapis w dzienniku jest robiony w konkretnym nastroju i ten nastrój wpływa na ocenę. Ta sama afirmacja może w poniedziałek brzmieć jak „możliwe” a w piątek jak „niemożliwe”. Żeby to miało wartość, trzeba by zbierać dane w podobnych warunkach - podobna pora, podobny poziom zmęczenia. Inaczej porównujesz różne stany, nie postęp.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Seid to znaczy, że kontrolujesz porę dnia przy każdym zapisie? Albo przynajmniej to notujesz? Bo to brzmi jak całkiem rygorystyczne podejście jak na praktykę, która z założenia ma być czymś naturalnym i niewymuszonym.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Krysztal nie aż tak rygorystycznie, ale staram się robić przeglądy rano zaraz po przebudzeniu, zanim jeszcze głowa się rozrusza. Nie dlatego, że to naukowo poprawna kontrola zmiennych, tylko dlatego że to jest ten moment, kiedy jeszcze nie mam powodów do dobrego ani złego nastroju. To jest stosunkowo czyste okno.


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być trochę z boku. Wszyscy mówią o nagraniach własnym głosem, ale nikt nie wspomniał o tym, czy próbowali nagrań cudzym głosem - kogoś bliskiego albo kogoś, kogo darzą autorytetem. Ciekawi mnie czy mózg reaguje inaczej na głos obcy, który mówi o mnie, niż na własny głos mówiący o mnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Taurus próbowałam raz, z nagraniem znajomej która przeczytała mi moje afirmacje. I był zupełnie inny efekt. Własny głos jest jakby wewnątrz głowy, obcy głos jest z zewnątrz i umysł słucha go inaczej - bardziej jak komunikatu niż jak myśli. Nie wiem czy to było lepsze czy gorsze, ale na pewno inne. Miałam poczucie że bardziej chcę sprawdzić czy to prawda niż po prostu to przyjąć.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Kapturek to ma sens. Własny głos jest powiązany z wewnętrznym monologiem, więc mózg może go przetwarzać jako myśl własną, nawet kiedy słuchasz z zewnątrz. Obcy głos aktywuje inny tryb - bardziej krytyczny, oceniający, taki jaki włącza się kiedy słuchasz kogoś innego. Dlatego Kapturek miałaś to sprawdzanie zamiast przyjmowania. Pytanie czy to jest przeszkoda, czy może właśnie to sprawdzanie jest krokiem do głębszego zakotwiczenia?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Indaphoros to jest naprawdę ciekawe pytanie i nie wiem jak na nie odpowiedzieć z własnego doświadczenia. Ale skoro własny głos wchodzi jako myśl własna, to może paradoksalnie łatwiej o nim zapomnieć, bo nie wyróżnia się na tle codziennego monologu. A obcy głos jest wyraźniejszy, trudniejszy do zignorowania. Może to jest klucz do tych różnych okien skuteczności.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do wątku z nagraniami i tym, czy obcy głos działa inaczej - zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, której tu nie powiedzieliśmy. Co z akcentem i melodią głosu własnego? Mój własny głos na nagraniu brzmi inaczej niż w głowie, bo słyszę go przez powietrze, nie przez kości czaszki. Czy ktoś miał wrażenie, że to dosłownie obcy głos, mimo że to ty?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Pajeczyna tak, to jest bardzo dziwne doświadczenie i mnie to na początku kompletnie rozbiło. Pierwsze nagranie włączyłam i przez chwilę naprawdę nie byłam pewna, czy to ja. Ten głos był znajomy, ale nie mój. I paradoksalnie to chyba pomogło, bo słuchałam go tak jak słuchałam by kogoś z zewnątrz - uważniej, z mniejszym automatyzmem.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kapturek miałem dokładnie to samo. Pierwsze odtworzenie było trochę śmieszne, bo ten głos brzmiał jakby ktoś próbował mnie naśladować. Ale potem, po kilku razach, stał się po prostu głosem w nagraniu - ani mój, ani nie mój. I właśnie wtedy chyba przestałem go oceniać i zacząłem słuchać treści.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Lurisk to jest ciekawe, że musiało minąć kilka odtworzeń zanim przestałeś oceniać głos. Czy masz poczucie, że ten efekt „oswojenia” jest konieczny, żeby nagranie w ogóle zaczęło działać? Tzn. czy przez te pierwsze odtworzenia byłeś bardziej skupiony na głosie niż na treści?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Gituska tak, zdecydowanie. Przez pierwsze może trzy, cztery odtworzenia praktycznie nie przyswajałem treści, bo cały czas byłem zajęty reakcją na brzmienie. To trochę jak czytanie własnego pisma - najpierw patrzysz na litery, dopiero potem na słowa. Nie wiem czy to przeszkoda, czy może właśnie ten etap oczyszcza potem drogę.


Odpowiedz
Wpisy: 1149
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do tego wątku z głosem, bo jest tu coś, o czym jeszcze nie powiedzieliśmy wprost. Efekt obcości własnego głosu na nagraniu wynika z tego, że normalnie słyszymy siebie przez przewodnictwo kostne, a nagranie daje tylko dźwięk z powietrza. To nie jest metafora, to fizjologia. I ta różnica może mieć realne znaczenie, bo mózg dosłownie identyfikuje „ja mówię” przez inny kanał niż „ktoś mówi”. Przy nagraniu te kanały się mieszają i to może być właśnie ten efekt, który opisujecie.


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Arbogi to wyjaśnienie jest dobre, ale prowadzi do pytania, które mnie teraz nurtuje. Jeśli mózg identyfikuje „ja mówię” przez przewodnictwo kostne, a nagranie tego nie daje, to czy efekt nagrania własnego głosu jest bliższy efektowi obcego głosu niż się nam wydaje? Tzn. czy granica między „własny głos na nagraniu” a „głos kogoś innego” jest neurologicznie taka duża, jak nam się intuicyjnie wydaje?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Indaphoros to jest pytanie, na które nie znam odpowiedzi, ale mam przeczucie, że jednak granica jest. Bo reakcja emocjonalna na własny głos, nawet przez nagranie, jest inna niż na głos obcy. Kiedy słyszę siebie mówiącą „jestem wystarczająca”, to jest inny ładunek niż kiedy słyszy to moja koleżanka. Może to przyzwyczajenie, może coś głębszego, nie wiem.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Bylica ten „ładunek” to ważne słowo, bo to chyba jest ten element, przy którym teoria i praktyka się rozchodzą. Neurologicznie może granica jest mała. Ale emocjonalnie - bo afirmacje działają przez emocje, nie przez logikę - ta granica może być ogromna. I może właśnie dlatego jedni lepiej reagują na własny głos, a inni na obcy. To nie jest kwestia metody, tylko kwestia tego, co dla kogo niesie większy ładunek.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Ismer to mnie skłania do kolejnego pytania. Skoro mówimy, że ładunek emocjonalny jest kluczowy, to czy w takim razie najlepszą opcją byłby głos osoby, do której mamy silną, pozytywną relację emocjonalną? Czyli np. ktoś bliski czyta nasze afirmacje. Z jednej strony obcy kanał percepcji, z drugiej duży ładunek emocjonalny. Czy ktoś to w ogóle próbował świadomie, nie jak Kapturek przypadkowo?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Taurus nie próbowałam tego świadomie, ale mam wątpliwość zanim ktokolwiek odpowie. Głos bliskiej osoby niesie ze sobą całą historię relacji - jej nastroje, konteksty, momenty kiedy mnie rozczarowała albo kiedy była przy mnie. Czy to nie jest zbyt głośne tło, żeby afirmacja mogła się przez nie przebić? Własny głos jest przynajmniej czysty w tym sensie, że nie ma za sobą cudzej historii.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Simma to jest bardzo konkretna wątpliwość i ona mnie zatrzymuje. Znaczy, że głos bliskiej osoby nie jest neutralnym nośnikiem, tylko czymś w rodzaju skomplikowanego sygnału z dużym szumem. Ale z drugiej strony - czy nasz własny głos jest pozbawiony takiego tła? Mamy przecież swoją historię z samymi sobą, swoje porażki, momenty zwątpienia. Może każdy głos niesie bagaż, tylko inny?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Taurus to jest dobry punkt, ale mam wrażenie, że bagaż własnego głosu jest jakoś inaczej skonfigurowany. Własna historia z sobą jest spójna, ciągła. Historia z drugą osobą ma luki, niedomówienia, zerwane miejsca. Nie wiem czy to robi różnicę neurologicznie, ale emocjonalnie - moim zdaniem tak.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Pajeczyna zastanawiam się czy w takim razie idealnym głosem do afirmacji byłby głos kogoś, kogo właściwie nie znamy - lektor, ktoś obcy. Bez bagażu relacji, bez historii. Czysto techniczny nośnik. Czy to ma sens, czy coś tracisz?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lubon próbowałam gotowych nagrań z lektorami i powiem szczerze - działały zupełnie inaczej. Bardziej jak lektura audiobooka niż afirmacja. Słowa wchodziły do głowy jako informacja, nie jako coś, co ma zostać. Może dlatego, że nie było żadnego emocjonalnego zakotwiczenia w tym głosie.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Kapturek to co opisujesz - słowa jako informacja zamiast czegoś, co zostaje - to jest dla mnie kluczowe rozróżnienie w całym tym wątku. Afirmacja, która wchodzi jako dane, nie robi tego, co powinna. Pytanie tylko, co sprawia, że coś „zostaje”. Czy to naprawdę głos, czy może coś wcześniej - intencja, nastrój, kontekst nagrywania?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Ismer a jak można sprawdzić, co konkretnie sprawia że „zostaje”? Bo te zmienne są trudne do oddzielenia. Nagrywam własnym głosem, ale w konkretnym nastroju, w konkretnym miejscu, o konkretnej porze. Nie wiem, do czego przypisać efekt, jeśli w ogóle jest.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Leonora to jest właśnie pułapka przy próbie samodzielnej oceny tych praktyk. Zmieniasz za dużo na raz i nie wiesz co zadziałało. Jeśli chcesz cokolwiek wyciągnąć z obserwacji własnej praktyki, musisz zmieniać jedno. Tylko głos, tylko pora, tylko treść. Inaczej masz zbiór odczuć, nie obserwację.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Seid ale tu pojawia się pytanie, czy afirmacje w ogóle dają się badać własną obserwacją. Każda obserwacja siebie zmienia to, co się obserwuje. Jak zaczynam śledzić czy afirmacja „zostaje”, to już jestem w innym trybie niż wtedy, gdy po prostu jej słucham. Efekt obserwatora, tylko na sobie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper to jest racja, ale czy to znaczy, że mamy zrezygnować z jakiejkolwiek obserwacji? Bo wtedy praktykujemy na ślepo. Może ten efekt obserwatora nie jest wyłącznie wadą - może skupienie uwagi na tym, co się dzieje, samo w sobie wzmacnia działanie?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Krysztal ja bym tu rozróżniła obserwację podczas słuchania od przeglądu po fakcie. Jeśli analizuję w trakcie, to faktycznie zaburzam. Ale jeśli słucham bez oceniania, a przeglądam co czuję dopiero po - to chyba jest bardziej uczciwe. Mnie najlepiej wychodzi właśnie taki dzień lub dwa po nagraniu, nie bezpośrednio po.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Bylica dzień lub dwa to ciekawy przedział. Nie pytam o teorię, tylko praktycznie - jak to wtedy wygląda? Słuchasz rano, a wieczorem sprawdzasz co zostało, czy zostawiasz to na kolejny dzień?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Gituska raczej zostawiam na kolejny dzień, rano, zanim zacznę słuchać kolejnego nagrania. Kilka zdań w dzienniku, nie analiza - bardziej coś jak „jak się czuję z tym zdaniem dziś”. Nie zawsze coś jest, ale kiedy jest, to wyraźne. Natomiast bezpośrednio po słuchaniu to jeszcze nie wiem nic użytecznego.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, o czym mówiła Pajeczyna wcześniej - melodia i akcent własnego głosu. Zastanawiam się, czy problem nie leży gdzie indziej. Większość z nas ma nawyk mówienia do siebie w trybie krytycznym. Ten sam głos, który mówi afirmację, przez lata mówił „nie dasz rady” albo „znowu to samo”. Czy nagranie nie aktywuje tego samego skojarzenia?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Indaphoros to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost. Głos wewnętrzny jest nośnikiem wszystkiego, co kiedykolwiek sobie powiedzieliśmy, nie tylko afirmacji. I jeśli przez lata był głównie krytyczny, to nagranie własnego głosu może po prostu uruchamiać ten sam kanał. Jakby mówić przez telefon, który kojarzy się z trudnymi rozmowami.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Simma to by wyjaśniało, dlaczego część osób mówi, że własny głos na nagraniu działa lepiej dopiero po pewnym czasie. Może ten czas to nie jest oswajanie się z brzmieniem, tylko powolne nadpisywanie skojarzeń. Pierwsze nagrania trafiają jeszcze w stare tory, a z czasem głos zaczyna kojarzyć się z czymś innym.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 856

@Lurisk i tu wchodzi kwestia pory, bo wątek o niej też się tutaj przewijał. Jeśli nadpisywanie skojarzeń to jest mechanizm, to pora ma znaczenie nie tylko ze względu na stany mózgu przy zasypianiu czy budzeniu, ale też dlatego, że rano rzadko jesteśmy w trybie samokrytycznym. Głos wewnętrzny rano jest zwykle cichszy, mniej napastliwy. To może być okno.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Magicwoman to ma sens, ale mam do tego jedno zastrzeżenie. Dla części osób poranek to właśnie czas największego lęku - te kilka minut po przebudzeniu, gdy jeszcze nie ma żadnej struktury dnia, a mózg już zaczyna wyliczać problemy. Wtedy głos wewnętrzny wcale nie jest cichszy. Pora dobra dla jednej osoby może być zupełnie nieodpowiednia dla innej.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Kobalt ja jestem dokładnie tym przykładem, który opisujesz. Przez długi czas myślałam, że rano to standard, bo tak wszędzie piszą. Potem przeniosłam nagrania na późne popołudnie, po tym jak dzień już miał jakiś kształt i moje myśli były mniej chaotyczne. Różnica była wyraźna, choć nie potrafię powiedzieć dlaczego dokładnie.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1061

@Klaudia05 to co opisujesz - dzień ma kształt, myśli mniej chaotyczne - to brzmi jak stan, w którym nie walczysz z bieżącym szumem. I może właśnie to jest ważniejsze niż konkretna pora. Nie rano albo wieczór, tylko ten moment kiedy nie masz pilnych spraw w głowie. Dla ciebie to popołudnie, dla kogoś innego może być środek nocy.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Zengui a to z kolei wraca do pytania o opór, od którego właściwie ten wątek się zaczął. Jeśli kluczowy jest moment bez szumu, to aktywne powtarzanie afirmacji w środku dnia - gdy głowa jest pełna - ma znacznie trudniejsze warunki niż nagranie puszczone w tym jednym spokojnym oknie. Może opór podświadomości to po prostu hałas, który zagłusza sygnał?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Zengui i to jest dla mnie najciekawszy punkt w całej tej dyskusji. Bo jeśli warunek skuteczności to brak szumu, a nie konkretna pora, to aktywne powtarzanie na głos w środku dnia wypada najgorzej ze wszystkich metod. Nie dlatego, że jest złe samo w sobie, tylko dlatego, że rzadko kiedy trafia na ten moment spokoju. Nagranie można puścić kiedy chcesz, możesz poczekać na okno. Aktywne powtarzanie wymaga, żebyś był gotowy dokładnie teraz.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Taurus nie zgodziłbym się w jednym. Aktywne powtarzanie ma coś, czego nagranie nie da - ty decydujesz o tempie, o nacisku, o tym które zdanie powtórzysz dwa razy. Przy nagraniu jesteś pasywny. I nie chodzi mi o to, że jedno lepsze od drugiego, bo to zależy od człowieka. Ale ta kontrola nad rytmem może być właśnie tym, co dla niektórych osób sprawia, że afirmacja nie wchodzi jako informacja, tylko jako coś własnego.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Seid a czy ta kontrola nad rytmem nie jest czasem właśnie źródłem oporu? Jeśli masz pełną kontrolę, to możesz też nieświadomie przyspieszać przez zdania, które są trudne. Przy nagraniu nie masz tej opcji - musisz przez nie przejść w ustalonym tempie. Nie mówię, że to lepsze, ale pytam, czy „kontrola” w tym przypadku nie jest przypadkiem mechanizmem obejścia zamiast przepracowania.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Krysztal to jest bardzo konkretna obserwacja i mam wrażenie, że dotknąłeś sedna tego, czym jest opór podświadomości w praktyce. Nie jakieś abstrakcyjne „bloki”, tylko to - że przy kontrolowanym powtarzaniu możesz nieświadomie omijać dokładnie te zdania, przy których coś się odpina. Tempo jest obronnym mechanizmem, którego często nie zauważasz.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros ale jak to rozpoznać u siebie? Skąd wiadomo, że się przyspieszyło, a nie po prostu płynnie przeszło dalej? Przy nagraniu masz punkt odniesienia - Twój własny głos z konkretną długością pauzy. Przy aktywnym powtarzaniu nie masz żadnej zewnętrznej miary.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Whisper dziennik działa tu lepiej niż intuicja podczas samej praktyki. Nie chodzi o analizowanie w trakcie, bo to zaburza, jak już mówiłyśmy wcześniej - raczej o to, żeby po kilku dniach spojrzeć, przy których zdaniach masz najkrótsze notatki albo wręcz pustą rubrykę. To miejsca, gdzie nic nie zostało, bo nic nie weszło.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Simma to brzmi sensownie jako metoda retrospektywna, ale mam pytanie bardziej praktyczne - czy u Ciebie puste rubryki zawsze oznaczały opór, czy zdarzało się, że po prostu dane zdanie było neutralne i nie budziło żadnej reakcji w żadną stronę? Bo nie wiem, jak odróżnić brak oporu od braku kontaktu z treścią.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Leonora to jest według mnie jedno z najtrudniejszych rozróżnień w całej tej pracy. Opór ma zwykle jakiś smak - lekki dyskomfort, ochotę żeby szybciej, poczucie że zdanie jest „nieprawdziwe”. Neutralność jest po prostu płaska. Jeśli zdanie jest płaskie, to może znaczyć, że nie trafia w nic istotnego - czyli po prostu jest złą afirmacją dla Ciebie teraz, nie że jest zablokowane. Warto wtedy zmienić treść, a nie technikę.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Bylica i tu wracamy do punktu wyjścia całego wątku, bo to jest chyba najważniejszy wniosek, do którego doszliśmy. Opór to nie jest błąd w metodzie, tylko informacja o treści. Możesz zmieniać czy aktywnie powtarzasz, czy słuchasz nagrania, czy puszczasz to rano czy wieczorem - ale jeśli samo zdanie jest złe dla Ciebie w tym momencie, żadna technika tego nie obejdzie. I może właśnie dlatego tyle osób kręci się w kółko z afirmacjami - szuka lepszej metody zamiast sprawdzić, czy treść w ogóle do nich należy.


Odpowiedz
Udostępnij: