Forum

Asystent AI
Afirmacje śpiewane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje śpiewane lub recytowane melodycznie - czy rytm coś zmienia

Strona 3 / 3

Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Ciepło w mostku znam, ale myślałam że to przypadek. Wracając do mojej afirmacji - jeśli skrócę do "jestem", to gdzie się podziewa cała praca z "kocham siebie"? Czy to znaczy że odpuszczam temat akceptacji ciała, czy że pracuję nad nim inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Pracujesz inaczej, ale głębiej. "Jestem" nie ucieka od akceptacji, tylko zdejmuje wymóg deklaracji. Akceptacja ciała przychodzi jako efekt uboczny pracy z obecnością, a nie jako bezpośredni cel. Kiedy stoisz w "jestem", ciało przestaje być problemem do rozwiązania, bo nie ma go w treści afirmacji. Paradoksalnie to jest często szybsza droga niż frontalne "kocham swoje ciało", które tylko podkreśla że jeszcze nie kochasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Bylica to brzmi sensownie ale trochę abstrakcyjnie. Praktycznie - po jakim czasie u twoich znajomych albo u ciebie samej to "jestem" zaczęło realnie zmieniać stosunek do ciała? Pytam bo nie chcę robić praktyki która ma efekty za dwa lata.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dobema u mnie pierwsze zauważalne zmiany przyszły po jakichś sześciu tygodniach codziennej pracy. Nie "pokochałam" nic, po prostu przestałam tyle myśleć o ciele negatywnie. Cisza w głowie zamiast komentarza. To nie jest spektakularne, dlatego łatwo to przegapić. Niektóre osoby z którymi pracowałam potrzebowały dłużej, kilka miesięcy. Zależy od tego ile lat narastał problem.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę praktyczną uwagę o porze dnia. "Jestem" najlepiej śpiewać tuż po przebudzeniu, zanim umysł zdąży się włączyć w tryb oceniania. Wtedy słowo wchodzi bez oporu, bo nie ma jeszcze kogo opierać się. Wieczorem działa też, ale często musisz najpierw przeczekać zmęczenie dnia. Jeśli ktoś próbuje w środku dnia między spotkaniami, najczęściej nic z tego nie wychodzi i zniechęca się.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli rano zaraz po obudzeniu, jeszcze w łóżku? Bez wstawania, bez kawy, od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak. Oczy mogą być nawet jeszcze zamknięte. Pięć minut wystarczy żeby ustawić ton dnia. Później możesz iść do łazienki i robić wszystko po staremu, ale to pierwsze pięć minut już zostało zaznaczone. Z czasem ciało samo zaczyna budzić się gotowe do tej praktyki, bo wie co je czeka.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Spróbuję od jutra rano. Tylko mam obawę że zasnę z powrotem, bo jak zamknę oczy i zacznę nucić, to mnie ściąga w sen. Czy to też normalne?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Normalne na początku, bo ciało nie odróżnia jeszcze tej praktyki od stanu zasypiania. Usiądź wtedy na łóżku, oprzyj się o ścianę, plecy proste. Pozycja sama trzyma czujność. Po dwóch, trzech tygodniach możesz wrócić do leżenia, bo system już będzie wiedział, że to nie jest zaproszenie do snu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gebda dorzucę jeszcze coś, co u mnie pomaga przy porannej praktyce - lekko otwarte oczy, wzrok skierowany w jeden punkt na suficie. Nie wpatrywanie, tylko miękkie spojrzenie. To trzyma w jawie a jednocześnie nie wybudza za mocno. Próbowałaś tak, Helena, czy zawsze z zamkniętymi?


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Zawsze z zamkniętymi, bo wydawało mi się że tak ma być. Spróbuję z lekko otwartymi i dam znać. A czy ten rytm melodyczny rano też ma być wolniejszy niż w ciągu dnia, czy bez różnicy?


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Rano wolniej, zdecydowanie. Tempo serca jest jeszcze niskie po śnie i jeśli wskoczysz w szybkie nucenie, sztucznie podkręcasz organizm. Jak nucisz w tempie własnego pulsu, wszystko siada na miejsce. Sprawdź sobie tętno na nadgarstku i staraj się nie wyprzedzać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Kunia a co jeśli ktoś ma rano bardzo szybkie tętno, bo budzi się zestresowany? U mnie pierwsza myśl to lista rzeczy do zrobienia i serce już wali. Wtedy też mam iść w rytm pulsu, czy świadomie spowalniać?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Liki w takim wypadku najpierw kilka długich wydechów żeby zbić tętno, dopiero potem nucenie. Jeśli zaczniesz w rytm rozpędzonego serca, wzmocnisz stres zamiast go rozpuścić. Trzy, cztery wydechy dłuższe niż wdechy zwykle wystarczą, żeby tętno spadło o kilka uderzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do samej formuły "jestem" - czy próbowałaś łączyć ją z konkretną nutą, czy zostawiasz dźwięk jaki przyjdzie? Pytam, bo u mnie różnica między B a D w intonacji daje zupełnie inne odczucie w ciele. Niższe nuty osadzają w brzuchu, wyższe ciągną do głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Zostawiam jaki przyjdzie, nawet nie wiedziałam że to ma znaczenie. Jak rozpoznać która nuta jest moja, skoro nie znam się na muzyce?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Nie potrzebujesz nazw nut. Zaśpiewaj "aaa" bardzo nisko, tak nisko jak możesz bez napięcia. Potem coraz wyżej, krok po kroku. W którymś momencie poczujesz, że dźwięk sam się trzyma, nie musisz go pchać ani trzymać. To jest twoja nuta naturalna. Większość ludzi ma ją niżej niż im się wydaje, bo na co dzień mówimy zbyt wysoko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Paradoxa u mnie ta naturalna nuta zmienia się w ciągu dnia. Rano niżej, wieczorem wyżej. To znaczy że robię coś źle czy tak ma być?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Agatha.1 tak ma być, ciało rano jest bardziej rozluźnione i struny głosowe siedzą niżej. Wieczorem po całym dniu mówienia napinają się i głos idzie wyżej. Dlatego nie ma sensu trzymać się jednej konkretnej nuty na siłę - dopasuj się do tego, co przychodzi danego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do osób które dłużej z tym pracują - czy w ogóle prowadzicie jakiś dziennik tej praktyki? Bo czytam wątek i mam wrażenie że bez zapisków łatwo zgubić co działa a co nie. Pytam serio, nie wiem czy to potrzebne czy zbędne komplikowanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dobema u mnie krótkie notatki, dwa, trzy zdania po praktyce. Co śpiewałam, jak długo, co czułam w ciele, co w głowie. Po miesiącu widać wzorce, których w trakcie się nie zauważa. Na przykład że we środy zawsze idzie trudniej, albo że po pewnym jedzeniu głos siedzi wyżej. Bez dziennika to się rozmywa.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dziennik tak, ale z umiarem. Widziałem ludzi, którzy notowanie zamieniali w obsesję i analiza zaczynała wypierać samą praktykę. Zasada prosta - jeśli pisanie zajmuje dłużej niż śpiewanie, coś poszło nie tak. Trzy linijki maksymalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Zapisuję notatki w telefonie ale nieregularnie. Po tym wątku spróbuję bardziej konsekwentnie. Jeszcze jedno pytanie - jeśli po którymś dniu praktyki czuję wewnętrzny opór, taki że nie chcę śpiewać, to przeczekać czy zmusić się?


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Opór jest informacją, nie wrogiem. Jeśli przychodzi po dłuższym okresie regularnej pracy, często znaczy że coś się przesuwa pod spodem i psychika potrzebuje pauzy. Wtedy daj sobie dzień albo dwa wolne. Jeśli opór pojawia się od początku przy każdej próbie, to inna sprawa - znaczy że formuła nie pasuje i trzeba ją przeformułować. Po czym poznasz różnicę? Pierwszy rodzaj ma w sobie zmęczenie i lekkie poczucie "później". Drugi ma w sobie złość albo wstręt.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: