Forum

Asystent AI
Afirmacje a tożsamo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a tożsamość - praca nad "jestem kimś" zamiast "osiągam coś"


Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Od jakiegoś czasu testuję podejście, w którym afirmacje formułuję nie jako "osiągnę X", tylko "jestem osobą, która Y". I szczerze mówiąc różnica w odczuciu jest spora, ale nie umiem tego dobrze ubrać w słowa. Mam wrażenie, że gdy mówię sobie "jestem osobą spokojną", to potem rzeczywiście częściej zauważam momenty, w których mogę zareagować spokojnie. Jakbym przestawiała filtr uwagi, a nie samą rzeczywistość. Ktoś z Was pracuje podobnie? Bo nie chcę popadać w gadkę o tym, że "wszechświat mi przyniesie", tylko zrozumieć, co tu się właściwie dzieje na poziomie głowy.


Odpowiedz
97 odpowiedzi
3 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Leonora u mnie też tak działa, choć nie wiem czy to nie efekt placebo. Powtarzam sobie "jestem osobą uważną" i nagle widzę więcej szczegółów w codziennych sytuacjach. Tylko czy to znaczy, że afirmacja coś zmieniła, czy po prostu zaczęłam się obserwować? Jak to w ogóle rozróżnić?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Tarotka tego się nie da czysto rozdzielić i to nie jest błąd metody, tylko jej istota. Afirmacja tożsamościowa działa właśnie przez to, że zmienia kierunek uwagi. Mózg ma ograniczone zasoby percepcji i selekcjonuje, co przepuścić do świadomości. Jeśli przez tydzień powtarzasz "jestem osobą uważną", tworzysz w głowie aktywny szablon, który zaczyna wyłapywać z otoczenia rzeczy pasujące do tego opisu. To nie wszechświat ci coś podsuwa, to twoja własna uwaga przestaje ignorować pewne sygnały.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Rodis dobrze to ujęłaś, dodałbym tylko jedno. Różnica między "osiągam coś" a "jestem kimś" jest też taka, że pierwsza forma trzyma cię w trybie braku. Skoro mam coś osiągnąć, to znaczy, że jeszcze tego nie mam. Każde powtórzenie utrwala stan niedoboru. "Jestem" działa odwrotnie, bo każde powtórzenie utrwala stan posiadania danej cechy. To subtelna gramatyka, ale wewnętrznie bardzo różna.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo trzeba to powtarzać, żeby zaczęło coś zauważać? Bo ja próbowałam parę dni i miałam wrażenie, że gadam do siebie bez sensu. Może źle to robię?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Helena82 parę dni to za mało, żeby cokolwiek ocenić. U mnie efekt "przesunięcia uwagi" zaczął być wyraźny po jakichś trzech tygodniach codziennej praktyki. Ale uczciwie powiem, że na początku też miałam to uczucie, że mówię do ściany. To normalne, bo umysł najpierw odrzuca zdanie, które brzmi nieprawdziwie. Próbowałaś formułować afirmację tak, żeby nie wywoływała w tobie wewnętrznego sprzeciwu?


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Gituska no właśnie chyba nie. Powtarzałam "jestem pewna siebie", a w głowie cały czas miałam "no nie, wcale nie jesteś". To może w tym problem?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Helena82 dokładnie w tym. Kiedy afirmacja jest za daleko od twojego aktualnego odczucia, mózg ją odrzuca i powstaje efekt odwrotny do zamierzonego. Lepiej zacząć od formy pomostowej, na przykład "uczę się być pewna siebie" albo "coraz częściej zauważam w sobie pewność". To są zdania, którym umysł nie ma jak zaprzeczyć, bo opisują proces, a nie stan końcowy. Dopiero później, gdy poczujesz, że tożsamość się przesuwa, można przejść do mocniejszego "jestem".


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawi mnie jedno. Czy ktoś z Was zauważył, że afirmacje tożsamościowe wpływają też na to, jakie decyzje podejmujemy? Bo u mnie tak było, że po kilku tygodniach pracy ze zdaniem "jestem osobą, która dba o siebie" zaczęłam odmawiać rzeczom, na które wcześniej bym się zgodziła. Jakby zmienił się próg tego, co do mnie pasuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Dobema to jest dokładnie ten mechanizm, o który chodzi w pracy z tożsamością. Decyzje codzienne podejmujemy w dużej mierze automatycznie, na podstawie tego, kim według siebie jesteśmy. Jeśli mam w głowie zapisane "jestem osobą zorganizowaną", to odruchowo wybiorę zaplanowanie dnia, a nie chaotyczne rzucenie się w sprawy. Afirmacje tożsamościowe działają, bo zmieniają tę domyślną odpowiedź na pytanie "co zrobiłaby osoba taka jak ja". To nie magia, to przemeblowanie automatyzmów.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Ballen ale gdzie tu się kończy psychologia, a zaczyna coś więcej? Bo na forum ezoterycznym jednak siedzimy, a nie na kursie rozwoju osobistego. Czy uważasz, że afirmacja ma jakieś działanie poza poziomem mentalnym?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kasiulka25 uczciwie powiem, że nie chcę mieszać poziomów. Mechanizm uwagowy i tożsamościowy jest opisywalny bez odwoływania się do energii. Czy oprócz tego dzieje się coś więcej, to już kwestia osobistego doświadczenia i ja bym nie sprzedawał tego jako pewnik. Wolę bronić tej części, która działa niezależnie od światopoglądu, bo wtedy nawet sceptyk może spróbować i sam ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia, czy te afirmacje tożsamościowe da się łączyć z rytuałem, czy lepiej zostawić je jako czystą praktykę mentalną? Bo czuję, że gdy zapalę świecę i powiem zdanie na głos, to ono inaczej we mnie siada niż gdy mamroczę pod nosem przy myciu zębów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Gabka to dwie różne sprawy i obie mają sens. Rytuał wokół afirmacji robi z niej akt świadomy, wyznacza moment, w którym wyłączasz codzienny szum i zwracasz się do siebie z uwagą. To zwiększa wagę emocjonalną zdania, a emocja jest tym, co utrwala wzorzec. Z drugiej strony powtarzanie w ciągu dnia daje częstotliwość. Najlepiej połączyć obie rzeczy, ale jeśli mam wybierać, postawiłbym na codzienną krótką praktykę z dużym ładunkiem niż rzadkie ceremonie.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Arbogi a co rozumiesz przez "duży ładunek"? Bo ja czasem siadam i powtarzam zdanie, ale czuję, że to bardziej recytacja niż prawdziwe poczucie. Jak się tego nauczyć?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Agatha.1 chodzi o to, żeby przy wypowiadaniu zdania wywołać w sobie odczucie cielesne, które do niego pasuje. Jeśli mówisz "jestem osobą spokojną", spróbuj najpierw zwolnić oddech, rozluźnić ramiona i dopiero wtedy wypowiedz zdanie. Wtedy ciało potwierdza słowa i mózg traktuje to jako zapis spójny, a nie pustą deklarację. Recytacja bez ciała to faktycznie tylko ruch warg.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś, co u mnie zrobiło największą różnicę. Przestałem używać afirmacji w pierwszej osobie i przeszedłem na formę obserwatorską. Zamiast "jestem osobą cierpliwą" mówię sobie "zauważam, że jestem coraz cierpliwszy". To brzmi mniej spektakularnie, ale działa, bo opisuje fakt, który mogę realnie potwierdzić w ciągu dnia. Pierwsza osoba bywa za mocna, gdy tożsamość jeszcze się nie ułożyła.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Zengui to chyba podobne do tego, o czym pisał Czulu wcześniej, ta forma pomostowa. Tylko Ty idziesz krok dalej i robisz z afirmacji rodzaj raportu z obserwacji. Pytanie tylko, czy to nadal jest afirmacja, czy raczej dziennik samoobserwacji? Bo dla mnie te dwie rzeczy zaczynają się zlewać i nie wiem, czy to dobrze.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Leonora moim zdaniem to jest naturalna ewolucja praktyki. Klasyczna afirmacja działa na zasadzie wbijania wzorca, samoobserwacja działa na zasadzie potwierdzania wzorca przez fakty. Im dłużej pracujesz, tym bardziej te dwie rzeczy się zazębiają, bo zaczynasz mieć materiał dowodowy z własnego życia. I to chyba jest moment, w którym "jestem kimś" przestaje być deklaracją, a staje się opisem.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Zengui zgadzam się i dodam, że to przejście od deklaracji do opisu jest też momentem, w którym znika potrzeba codziennego powtarzania w tej intensywnej formie. Tożsamość się utrwala, a praktyka schodzi do tła. Tylko uważajcie na pułapkę odwrotną, czyli porzucenie praktyki, bo "już to mam". Mózg lubi wracać do starych wzorców, jeśli przez dłuższy czas przestajesz mu przypominać o nowych. Ktoś z Was zauważył regres po zarzuceniu codziennego rytmu?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kadula właśnie o to chciałam dopytać. Bo u mnie pojawiło się coś takiego, że po kilku miesiącach pracy nad jednym zdaniem przestało mi się chcieć je powtarzać. I zaczęłam się zastanawiać, czy to znaczy, że już zadziałało, czy że się znudziłam i odpuściłam za wcześnie. Jak to rozpoznać?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Leonora prosty test. Sprawdź, czy w sytuacji, która kiedyś by cię wytrąciła, reagujesz teraz inaczej bez świadomego przypominania sobie zdania. Jeśli tak, to wzorzec się utrwalił i praktyka spełniła swoje zadanie. Jeśli wracasz do starych reakcji, gdy tylko przestajesz powtarzać, to znak, że to było jeszcze na powierzchni i trzeba kontynuować, tylko może w innej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z innej strony, bo cała ta rozmowa idzie mocno w stronę psychologii i mechanizmów uwagowych, co jest słuszne, ale pomijacie jedną rzecz. Słowo wypowiedziane na głos ma w wielu tradycjach status aktu sprawczego. Nie chodzi o magiczne zaklęcie, tylko o to, że dźwięk wibruje w ciele i wytwarza stan, którego sama myśl nie wytworzy. Stąd różnica między afirmacją w głowie a afirmacją wypowiedzianą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Wiciol a czy to działa też, jeśli wypowiada się szeptem? Bo nie zawsze mogę mówić głośno, mieszkam z rodziną i czułabym się dziwnie.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Tarotka szept też działa, byle z udziałem strun głosowych, a nie tylko ruchu warg. Wibracja musi powstać. Szept ma nawet swoje miejsce w niektórych praktykach, bo wymusza skupienie. Nie da się szeptać byle jak, trzeba się nad tym pochylić. Spróbuj i porównaj sama z samym myśleniem zdania, różnica jest wyczuwalna.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A co z pisaniem? Bo ja próbowałam mówić, ale czuję się głupio. Czy zapisywanie afirmacji w zeszycie ma podobny efekt, czy to już zupełnie co innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Helena82 pisanie ma swój własny mechanizm i też działa, tylko inaczej. Ręka uruchamia obszary mózgu związane z planowaniem i intencją, a powolne kreślenie liter zmusza do dłuższego kontaktu ze zdaniem niż przy wypowiedzeniu. Wadą jest to, że łatwiej wpaść w automatyzm i przepisywać bez czucia. Zaletą, że masz potem zapis, do którego możesz wrócić i zobaczyć, co pisałaś miesiąc temu.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Gebda właśnie zauważyłam u siebie, że gdy wracam do swoich starych notatek, to zdania, które kiedyś wydawały mi się odległe, teraz brzmią naturalnie. Jakby się we mnie zadomowiły. Czy to też jest jakiś sygnał, że praca zadziałała, czy raczej, że po prostu się przyzwyczaiłam do brzmienia?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Agatha.1 to nie to samo. Przyzwyczajenie do brzmienia byłoby wtedy, gdyby zdanie brzmiało znajomo, ale nadal czułabyś dysonans między nim a sobą. Jeśli zdanie brzmi naturalnie, czyli pasuje do tego, jak siebie teraz widzisz, to znaczy, że tożsamość się przesunęła w tym kierunku. To dwa różne odczucia, choć z zewnątrz mogą wyglądać podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku. Czy macie tak, że afirmacje, które działały rok temu, dziś już się nie sprawdzają? Bo u mnie zdania, które kiedyś dawały efekt, teraz są jakby puste. Jakbym je przerosła.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasiulka25 to dobry znak, nie zły. Afirmacja tożsamościowa ma swój cykl życia. Jeśli zdanie spełniło swoją funkcję, czyli zintegrowało nową tożsamość, to przestaje być potrzebne. Wtedy zaczynasz odczuwać je jako puste, bo nie pracuje już na żadne napięcie wewnętrzne. Wtedy formułuje się nowe, dopasowane do miejsca, w którym teraz jesteś.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Rodis a jak rozpoznać, że to czas na nowe zdanie, a nie tylko chwilowy spadek motywacji? Bo z mojego doświadczenia łatwo pomylić jedno z drugim i porzucić praktykę za wcześnie.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Dobema spadek motywacji ma w sobie opór, czyli czujesz, że powinnaś, ale nie chcesz. Naturalne zakończenie cyklu nie ma oporu, ma neutralność. Zdanie po prostu cię nie rusza, ani w jedną, ani w drugą stronę. Jeśli czujesz irytację albo wymówki, to opór. Jeśli czujesz po prostu obojętność i brak napięcia, to integracja.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Słucham was i mam wrażenie, że pomijamy jeden aspekt. Otoczenie. Bo można sobie powtarzać "jestem osobą spokojną" do upadłego, ale jeśli żyjesz w środowisku, które codziennie cię wkurza, to praktyka idzie pod prąd. Czy ktoś z was zauważył, że afirmacje tożsamościowe wymuszają z czasem zmianę otoczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Arat dokładnie tak to działa i to jest jeden z najbardziej niewygodnych efektów tej pracy. Jeśli zaczynasz utrwalać w sobie tożsamość, która nie pasuje do twojego dotychczasowego otoczenia, powstaje tarcie. Ludzie, miejsca i nawyki, które kiedyś były neutralne, zaczynają cię męczyć. Część osób się wtedy wycofuje z afirmacji, bo nieświadomie czują, że to one rozsadzają im stabilność życia.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Zengui to brzmi jakbyś opisywał coś, co ja przerabiałam ostatnio. Pracowałam ze zdaniem o szanowaniu siebie i nagle zaczęło mi przeszkadzać towarzystwo, w którym wcześniej czułam się dobrze. Czy to znaczy, że afirmacja działa, czy że robię coś źle i odcinam się od ludzi bez powodu?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Gabka to działa. Tylko trzeba uważać, żeby nie wziąć tarcia za pretekst do gwałtownych decyzji. Daj sobie czas na rozróżnienie, czy dane towarzystwo faktycznie nie pasuje do tego, kim się stajesz, czy tylko czujesz przejściowy dyskomfort, bo zmieniasz nawyk reagowania. Pierwsze wymaga zmiany, drugie wymaga przeczekania.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie zastanawia jeszcze coś innego. Czy używanie konkretnego imienia w afirmacji ma sens? Spotkałem się z radą, żeby mówić do siebie po imieniu, w trzeciej osobie. "Marek jest osobą wytrwałą". Brzmi to dla mnie sztucznie, ale ponoć działa silniej. Ktoś próbował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Taurus tak, ta forma ma uzasadnienie. Mówienie do siebie w trzeciej osobie tworzy w mózgu dystans obserwatora i obniża reaktywność emocjonalną. Łatwiej wtedy przyjąć zdanie, które w pierwszej osobie wywołuje opór. Wadą jest to, że dla wielu osób brzmi to obco i sztucznie na tyle, że nie potrafią się z tym zdaniem utożsamić. Trzeba sprawdzić u siebie, co działa lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do wątku tożsamości, bo trochę nam się rozjechała rozmowa. Mam pytanie do wszystkich, którzy długo pracują z afirmacjami. Czy daje się jasno powiedzieć, kiedy zdanie przestaje być deklaracją, a staje się prawdą o tobie? Bo ja ciągle czuję, że jestem gdzieś po drodze i nie umiem określić tego punktu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Leonora da się to rozpoznać po jednym konkretnym sygnale. Zdanie przestaje być deklaracją w momencie, gdy przestajesz je sprawdzać. Dopóki powtarzasz afirmację i jednocześnie w głowie pojawia się weryfikacja, czyli "czy to już prawda, czy jeszcze nie", to nadal jest deklaracja. Kiedy zdanie staje się prawdą o tobie, znika potrzeba sprawdzania, bo nie ma już dwóch stanów do porównania. Po prostu działasz zgodnie z tą tożsamością, nawet o tym nie myśląc. Drugi sygnał to reakcja na komplement albo zarzut w tym obszarze. Jeśli ktoś ci mówi "jesteś spokojną osobą" i to cię nie zaskakuje, to znaczy, że już się utrwaliło. Jeśli ciągle czujesz, że to nie do końca o tobie, to jeszcze nie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Rodis to trafia w sedno tego, co czuję. Bo właśnie jeszcze sprawdzam i to chyba mi blokuje cały proces. Mam wrażenie, że samym pilnowaniem efektu unieważniam pracę. Czy da się jakoś świadomie odpuścić to sprawdzanie, czy to musi przyjść samo?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Leonora świadomie nie da się tego wyłączyć, bo sama decyzja "przestaję sprawdzać" jest formą sprawdzania. To paradoks, który trzeba obejść. Najprostsza obejściówka to przeniesienie uwagi na działanie zgodne z tą tożsamością, zamiast na monitorowanie wewnętrzne. Czyli zamiast pytać siebie "czy już jestem spokojną osobą", wykonujesz konkretną czynność, która z tej tożsamości wynika. Po jakimś czasie mózg przestaje sprawdzać, bo dostaje dowody z zewnątrz.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Rodis dorzucę, że ten moment przejścia często wcale nie jest spektakularny. Większość osób, z którymi pracowałem, w ogóle nie zauważa, kiedy to się dzieje. Orientują się dopiero po kilku miesiącach, gdy ktoś z otoczenia zwraca im uwagę, że się zmienili. Sam zainteresowany zwykle nie czuje przeskoku, bo to się dzieje stopniowo, w mikroruchach. Dlatego pytanie "czy już jestem" jest z natury źle postawione, lepsze byłoby "jak działam".


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Ballen czyli wychodzi na to, że samo śledzenie postępów jest kontrproduktywne? Bo ja akurat prowadzę dziennik praktyki i co tydzień próbuję ocenić, gdzie jestem. Mam to porzucić, czy raczej zmienić sposób zapisywania?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gabka nie porzucać, tylko przekierować uwagę. Zamiast zapisywać "czuję, że już jestem bardziej spokojna", zapisuj konkretne sytuacje, w których zachowałaś się inaczej niż dawniej. Czyli zamiast oceny stanu wewnętrznego, rejestr faktów zewnętrznych. To zmienia całą dynamikę, bo zbierasz dowody zamiast szukać uczucia. A uczucie i tak przyjdzie później, jako podsumowanie tych dowodów.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, choć to nie moja działka. W pracy z runami jest podobny mechanizm. Człowiek długo czuje, że niesie runę na sobie, jakby coś zewnętrznego, a potem nagle orientuje się, że nie pamięta, kiedy ostatnio o niej myślał, a mimo to ona pracuje. To samo musi się chyba dziać z afirmacją, jeśli dobrze rozumiem, co tu opisujecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kadula dokładnie ten sam mechanizm, tylko inne medium. Każdy sposób pracy z tożsamością ma fazę świadomego nośnika i fazę zinternalizowania. W rytuałach widać to równie wyraźnie, klient na początku potrzebuje fizycznego przedmiotu, potem już mu nie jest potrzebny, bo zinternalizował to, co przedmiot reprezentował. Afirmacja to po prostu wersja werbalna tego samego procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A czy są jakieś sygnały ostrzegawcze, że coś poszło źle? Bo z tego, co czytam, wszystko brzmi jak naturalny proces, ale przecież musi być jakaś wersja, w której praca z tożsamością prowadzi do problemów.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Helena82 są, i to całkiem konkretne. Pierwszy sygnał to sztywność. Jeśli ktoś tak mocno wbije sobie nową tożsamość, że nie potrafi dopuścić do siebie informacji sprzecznych z tym obrazem, to znaczy, że nie buduje tożsamości, tylko fasadę. Drugi sygnał to konflikty interpersonalne narastające w sposób nieproporcjonalny. Trzeci, najbardziej podstępny, to euforia z poczucia bycia kimś nowym, która nie ma pokrycia w rzeczywistych zmianach zachowania. Jeśli ktoś czuje się bohaterem, ale nadal robi to samo co rok wstecz, to praca poszła w fantazję, nie w tożsamość.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Zengui ten trzeci punkt mnie zatrzymał. Bo to chyba dość powszechne, szczególnie u osób, które chłoną dużo materiałów rozwojowych. Jak rozpoznać u siebie różnicę między rzeczywistym przesunięciem tożsamości a poczuciem zmiany, które jest tylko skutkiem przyjemnej narracji?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Dobema test jest brutalnie prosty. Patrzysz na swoje zachowania w sytuacjach, w których nikt cię nie ocenia. Co robisz, gdy jesteś sam i nikt nie wie, jak się zachowujesz. Jeśli twoje zachowanie tam jest zgodne z deklarowaną tożsamością, to praca zadziałała. Jeśli prywatnie wracasz do starych wzorców, a publicznie odgrywasz nową wersję siebie, to fasada. Tożsamość prawdziwa nie ma publiczności, działa tak samo niezależnie od obserwatora.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Zengui to bardzo trzeźwiące. Bo łatwo wpaść w pułapkę, że czyta się dużo, mówi się o tym dużo, a w samotności wszystko wraca do punktu wyjścia. Czy w takim razie afirmacje powtarzane w samotności są skuteczniejsze niż te wypowiadane publicznie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Tarotka skuteczniejsze są te w samotności, ale z innego powodu niż mogłoby się wydawać. Publiczne afirmacje, nawet tylko w obecności kogoś bliskiego, uruchamiają element autoprezentacji. Mózg zaczyna pracować na pokaz, a nie na rzeczywistą zmianę. W samotności odpada warstwa społeczna i zostaje czysta praca z własnym wnętrzem. Plus jeszcze jedno, w samotności łatwiej zauważyć, kiedy zdanie wywołuje opór, bo nie ma odruchu jego ukrywania.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, o co pytała Leonora wcześniej, czy moment przejścia z deklaracji w prawdę można jakoś przyspieszyć, czy to po prostu musi swoje odstać? Bo widzę u siebie, że niektóre zdania siedzą po pół roku, a inne wchodzą w dwa tygodnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasiulka25 przyspieszyć w sensie skompresowania czasu się nie da, ale można usunąć przeszkody, które proces wydłużają. Najczęstsza przeszkoda to wewnętrzny argument przeciw zdaniu. Jeśli powtarzasz "jestem osobą wartościową", a w głowie ciągle wyskakuje "ale przecież...", to praca idzie pod prąd. Wtedy lepiej najpierw popracować z tym konkretnym "ale", a dopiero potem wrócić do głównego zdania. Druga przeszkoda to za duży skok. Zdania, które wchodzą w dwa tygodnie, są zwykle bliżej twojego aktualnego obrazu siebie. Te po pół roku to za duży krok i mózg potrzebuje pośrednich etapów.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rodis a co z sytuacją, w której zdanie wchodzi szybko, ale jakby za szybko? Bo mam wrażenie, że niektóre afirmacje przyjmuję bez oporu, ale jednocześnie czuję, że to nie jest głęboka zmiana, tylko jakieś powierzchowne klepnięcie. Da się to odróżnić?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Arat da się i to jest dobre spostrzeżenie. Powierzchowne przyjęcie zdarza się wtedy, gdy zdanie nie zahacza o żadne realne napięcie w tobie. Czyli powtarzasz coś, co i tak jest dla ciebie obojętne, więc nie ma oporu, ale i nie ma pracy. Sprawdzenie jest proste, zadaj sobie pytanie, czy to zdanie zmienia coś w twoich konkretnych decyzjach. Jeśli nie zmienia, to znaczy, że nie pracuje, tylko przepływa. Dobra afirmacja tożsamościowa zawsze wywołuje jakąś mikrozmianę w zachowaniu, choćby w drobiazgu.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś od strony pracy z energią, bo to nie jest tylko mechanizm psychologiczny. Każda powtarzana fraza, szczególnie wypowiadana z intencją, buduje pewną strukturę, którą można nazwać warstwą energetyczną tożsamości. Niezależnie od tego, czy ktoś w to wierzy, czy nie, działa to tak, że im dłużej dane zdanie się powtarza, tym mocniejsze tworzy się pole, które potem oddziałuje na decyzje i otoczenie. Dlatego tak ważne jest, żeby afirmacje formułować z pełną odpowiedzialnością za to, co się w nich zawiera. Bo to nie tylko praca mózgu, to też praca na poziomie subtelnym.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Vladi to podejście jest dla mnie nowe, bo do tej pory rozmowa szła głównie psychologicznie. Jeśli dobrze rozumiem, sugerujesz, że nawet jeśli ktoś traktuje afirmacje czysto mentalnie, to i tak pracuje na jakimś innym poziomie? Czy ten poziom da się jakoś świadomie wzmocnić, czy działa niezależnie od intencji mówiącego?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Leonora da się świadomie wzmacniać tę warstwę, ale nie przez nasilenie powtórzeń. Bardziej przez dodanie elementu wyobrażeniowego do samej wypowiedzi. Czyli wypowiadasz zdanie i jednocześnie widzisz siebie w sytuacji, w której to zdanie jest po prostu faktem. Nie obrazek z internetu, nie wizja z poradnika, tylko konkretna scena z twojego życia, gdzie zachowujesz się jak ktoś, kim deklarujesz, że jesteś. To dokłada warstwę obrazową do warstwy dźwiękowej i całość zaczyna pracować inaczej.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Vladi a czy ta scena musi być realistyczna, czy może być symboliczna? Bo mam tendencję do wizualizacji bardziej archetypowych, jakby z kart, niż codziennych sytuacji.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Tarotka dla pracy z tożsamością lepiej działa konkret. Symboliczne obrazy są dobre na innym etapie, kiedy chcesz pracować z głębszą warstwą. Ale jeśli celem jest, żeby zdanie stało się prawdą w codziennym życiu, to musi być scena z codziennego życia. Inaczej mózg traktuje to jak fantazję, a nie jak prognozę zachowania.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Vladi mam pytanie do tego, co napisałeś wcześniej o warstwie energetycznej. Czy to znaczy, że jeśli ktoś przestaje powtarzać afirmacje, ta warstwa się rozpada, czy zostaje? Bo z perspektywy psychologicznej zmiana zachowania zostaje, ale z energetycznej już nie wiem.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Gituska zostaje, ale tylko jeśli weszła w fazę zinternalizowania. Dopóki jesteś na etapie świadomego nośnika, warstwa potrzebuje podtrzymywania. Po internalizacji utrzymuje się sama, bo jest zasilana przez twoje zachowania, nie przez słowa. Czyli mechanika jest podobna do tego, o czym pisał Ballen wcześniej, tylko z innego końca.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Vladi to pokrywa się z tym, co widać w runach. Runa wypisana i noszona pracuje na tej warstwie świadomego nośnika, ale jeśli człowiek faktycznie ją w sobie zintegrował, to można ją zdjąć i nic się nie zmienia. Jeśli zdejmujesz i czujesz, że coś ucieka, to znaczy, że jeszcze nie weszła głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo zazwyczaj trwa ten etap świadomego nośnika? Bo to chyba kluczowe, żeby wiedzieć, kiedy mniej więcej można przestać się tak mocno pilnować.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Helena82 nie ma uniwersalnego czasu, bo to zależy od tego, jak bardzo nowe zdanie kłóci się ze starym przekonaniem. Jeśli zmiana jest niewielka, czyli przesunięcie o jeden stopień, to bywa kwestia tygodni. Jeśli jest fundamentalna, czyli zmieniasz coś, co było w tobie od dzieciństwa, to liczy się w latach. Nie miesiącach.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Gebda lata brzmią zniechęcająco. Czy w trakcie takiej wieloletniej pracy widać jakieś etapy pośrednie, po których można poznać, że coś się dzieje, mimo że jeszcze nie jest się u celu?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kasiulka25 widać i są dość typowe. Najpierw przychodzi etap, w którym zauważasz stare reakcje, ale nie potrafisz ich powstrzymać. Potem etap, w którym zauważasz w trakcie i czasem udaje ci się zachować inaczej. Potem etap, w którym nowa reakcja jest pierwszym odruchem, ale wymaga wysiłku. Na końcu nowa reakcja jest naturalna, a stara wraca tylko w skrajnym stresie. Każdy z tych etapów może trwać miesiącami.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Gebda ten drugi etap mam u siebie i jest niesamowicie frustrujący. Bo widzisz, jak się zachowujesz, wiesz, że to nie pasuje już do tego, kim chcesz być, ale ciało już zareagowało. Czy z tego etapu można jakoś szybciej wyjść, czy trzeba po prostu wytrzymać?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Dobema da się przyspieszyć, ale nie przez większy wysiłek, tylko przez analizę po fakcie. Po każdej takiej sytuacji siadasz i odtwarzasz w głowie, jak chciałabyś się zachować. Nie żeby się obwiniać, tylko żeby dograć w wyobraźni scenę, której nie udało się rozegrać w realu. Mózg traktuje tę powtórkę prawie jak doświadczenie i następnym razem reakcja przychodzi szybciej.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Gebda to ciekawe, bo zawsze myślałem, że roztrząsanie po fakcie jest szkodliwe. Czyli istnieje różnica między rozpamiętywaniem a tym, o czym piszesz?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Arat zasadnicza. Rozpamiętywanie polega na powracaniu do tego, co źle zrobiłeś, z emocjami żalu albo wstydu. Skupienie jest na sobie z przeszłości i jest negatywne. To, o czym mówię, to dograć scenę od momentu, w którym poszło nie tak, ale w wersji, w której zachowujesz się zgodnie z nową tożsamością. Skupienie jest na sobie z przyszłości i jest konstruktywne. Pierwsze utrwala stary wzorzec, drugie buduje nowy.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Gebda sama używam czegoś podobnego, choć nie nazywałam tego w ten sposób. Po nieudanych sytuacjach w głowie odtwarzam wersję, w której zareagowałam inaczej. Myślałam, że to taki bezsensowny nawyk, a okazuje się, że to faktycznie pracuje. Czyli można powiedzieć, że afirmacja może mieć też formę takiej scenicznej powtórki, a nie tylko zdania?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Leonora można i często jest to skuteczniejsze niż samo zdanie. Zdanie jest abstrakcyjne, scena jest konkretna. Mózg lepiej zapamiętuje konkret. Dlatego osoby, które mają trudność z klasycznymi afirmacjami, często dużo szybciej idą do przodu, kiedy zamiast powtarzać "jestem osobą spokojną w konflikcie", codziennie odtwarzają w głowie jedną konkretną scenę, w której zachowują się spokojnie w konflikcie. Zdanie może być nawet w tle, jako podpis pod sceną.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Ballen a co jeśli ktoś ma kłopot z wizualizacją? Bo znam osoby, które po prostu nie widzą obrazów w głowie. Im odpada cała ta metoda?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gabka nie odpada, tylko zmienia formę. Osoby bez wizualnej wyobraźni często mają silną wyobraźnię słuchową albo czuciową. Zamiast widzieć scenę, słyszą dialog albo czują w ciele, jak by się czuły w tej sytuacji. Pracuje to identycznie, tylko innym kanałem. Trzeba się tylko zorientować, który kanał jest u kogoś dominujący, bo trening cudzą metodą zazwyczaj nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś od strony praktycznej. Najczęstszy błąd, jaki widzę u osób pracujących z tożsamością przez afirmacje, to mieszanie poziomów. Czyli jednocześnie powtarzają "jestem osobą bogatą" i "osiągnę bogactwo". Pierwsze jest tożsamościowe, drugie celowe. Te dwa zdania pracują na innym poziomie i wzajemnie się osłabiają, bo drugie zdanie zaprzecza pierwszemu, sugerując, że jeszcze nie jest tak, jak deklarujesz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Czulu czyli teoretycznie nie powinno się łączyć afirmacji tożsamościowych z celowymi w jednej sesji? A jeśli ktoś ma kilka obszarów do pracy, to jak to ułożyć, żeby się nie wykluczały?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Helena82 najlepiej je rozdzielić w czasie. Tożsamościowe rano, kiedy układasz, kim dzisiaj jesteś. Celowe wieczorem albo w trakcie konkretnej pracy nad zadaniem. Jeśli wmieszasz je w jedną sesję, mózg dostaje sprzeczny komunikat. Z jednej strony słyszy, że już nim jesteś, z drugiej, że masz to dopiero osiągnąć. I wybiera tę drugą wersję, bo jest bardziej zgodna z dotychczasowym doświadczeniem.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Czulu a skąd wiadomo, którą wersję mózg wybiera? Bo to brzmi trochę jakby się to dało zmierzyć, a chyba się nie da?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Kasiulka25 nie zmierzysz tego bezpośrednio, ale widać po zachowaniu po kilku tygodniach. Jeśli osoba zaczyna działać tak, jak ktoś, kto już jest tą wersją siebie, to znaczy, że tożsamościowa zadziałała. Jeśli dalej działa jak ktoś, kto się stara, czyli z napięciem i wysiłkiem, to znaczy, że wygrała celowa. To są dwa różne stany ciała, nie tylko myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czyli ta różnica między "jestem" a "osiągam" nie jest tylko gramatyczna, ale wpływa na to, jak się człowiek czuje w trakcie dnia? Bo z tego, co piszecie, wynika, że jedna wersja daje spokój, a druga ciągłe napięcie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gituska dokładnie tak. Tożsamościowa praca jest pozbawiona pośpiechu, bo nie ma czego gonić. Celowa zawsze niesie ze sobą element niedosytu, bo dopóki nie osiągniesz, jesteś w fazie niespełnienia. Dlatego osoby, które długo pracują tylko celami, często wypalają się mimo sukcesów. Tożsamość daje grunt, na którym cele można w ogóle realizować bez wewnętrznej szarpaniny.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Ballen to mi się zgadza z czymś, co zauważyłam u siebie. Kiedy mówię sobie "jestem osobą spokojną", faktycznie odpuszczam pewne reakcje. Kiedy mówię "chcę być spokojna", wewnętrznie się spinam, bo już sam komunikat zakłada, że jeszcze taka nie jestem. Czyli sam dobór czasownika robi robotę.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Dobema u mnie z kolei "jestem spokojny" brzmi jak kłamstwo, bo wiem, że nie jestem. I to mnie odrzuca od powtarzania. Czy w takich przypadkach jest jakaś forma pośrednia, która nie kłamie, a jednocześnie nie jest celowa?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Arat tak, używa się wtedy formuł typu "uczę się być spokojny" albo "coraz częściej reaguję spokojnie". To nie kłamstwo, bo opisuje proces, a nie stan końcowy, ale ma w sobie tożsamościowy ładunek, bo mówi o tobie, a nie o celu zewnętrznym. Po kilku tygodniach takiej formy zwykle można przejść do mocniejszego "jestem", bo grunt już jest.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ten pomost między "uczę się" a "jestem" wydaje mi się kluczowy. Kiedy próbowałam wcześniej z afirmacjami, zawsze się zacinałam właśnie na tym, że nie potrafiłam uwierzyć w mocną formę. Może gdybym zaczynała łagodniej, byłoby łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Pomost jest ważny, ale ma jedną pułapkę. Można w nim utknąć na zawsze i mówić sobie w nieskończoność "uczę się", bo to wygodna formuła, która nigdy nie zobowiązuje. Trzeba ustalić sobie wewnętrznie, kiedy zmienia się na "jestem", i przejść tę granicę nawet z lekkim oporem. Inaczej ten etap przejściowy staje się celem samym w sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Rodis a jak rozpoznać moment, kiedy można przeskoczyć na "jestem"? Bo jeśli to nie kwestia czasu, to chyba czegoś innego trzeba szukać?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Tarotka momentu poznasz po tym, że w konkretnych sytuacjach reagujesz już tak, jak osoba spokojna, bez świadomego pilnowania się. Niekoniecznie zawsze, ale na tyle często, że to przestaje być wyjątkiem. Wtedy "uczę się" przestaje pasować, bo opisuje cię z opóźnieniem. Język ma odzwierciedlać to, kim jesteś teraz, nie kim byłaś pół roku temu.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, że to działa też w drugą stronę. Jeśli ktoś przez lata mówi sobie "jestem osobą, której się nie udaje", to też staje się tożsamością. Czyli ta sama mechanika działa na minus i nikt nas nie ostrzega, że gadanie do siebie w taki sposób tworzy realne skutki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Gabka i to jest moim zdaniem najważniejszy argument za pracą z afirmacjami w ogóle. Nie chodzi o to, że dodajesz coś, czego nie ma. Chodzi o to, że i tak prowadzisz wewnętrzny monolog bez przerwy, tylko zwykle nieświadomie i często negatywnie. Afirmacje to po prostu świadome przejęcie kontroli nad czymś, co i tak się dzieje. Pytanie nie brzmi czy mówić do siebie, tylko co mówić.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Krysztal to ujęcie zmienia mi perspektywę. Bo wcześniej myślałam o afirmacjach jak o dodatkowej praktyce do wprowadzenia w napięty grafik. A jeśli to tylko zamiana jednego monologu na drugi, to nie ma do czego dodawać, tylko trzeba podmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Z tym podmienianiem jest jeden szkopuł. Stary monolog jest zautomatyzowany i odpala się sam, nowy wymaga uwagi. Więc w pierwszej fazie one współistnieją, a stary wygrywa, bo jest bardziej wprawiony. Dlatego początkowo wydaje się, że afirmacje nie działają, mimo że pracuje się sumiennie. Trzeba przetrwać moment, w którym oba monologi lecą równolegle, zanim nowy zacznie wypierać stary.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Zengui to się pokrywa z czymś, co obserwuję w pracy z symbolami. Nowy symbol nigdy nie wchodzi w pustkę, zawsze wchodzi w miejsce, gdzie już coś jest. I przez jakiś czas oba istnieją obok siebie, dopóki nowy nie zacznie przyciągać więcej uwagi. To nie jest zamiana w sekundzie, tylko stopniowe przesunięcie ciężaru.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował zapisywać te stare monologi, żeby najpierw je w ogóle zobaczyć? Bo dopóki ich nie wypowiem na głos albo nie spiszę, to chyba nie mam świadomości, co dokładnie chciałabym podmienić. Sama bym nie wiedziała, od czego zacząć formułowanie nowych zdań.


Odpowiedz
Udostępnij: