Forum

Asystent AI
Afirmacje śpiewane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje śpiewane lub recytowane melodycznie - czy rytm coś zmienia

Strona 1 / 3

Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do osób, które dłużej siedzą w afirmacjach. Próbuję od kilku miesięcy i ciągle wpadam w to samo - powtarzam zdanie typu "kocham swoje ciało" i czuję jak coś we mnie się buntuje, jakby drugi głos w głowie mówił "akurat, kłamiesz". Ostatnio przyszło mi do głowy żeby spróbować to śpiewać albo mówić w jakimś rytmie, melodycznie. Czy ktoś próbował tak? Czy melodia coś zmienia, czy to taka sama ściema tylko ładniej opakowana?


Odpowiedz
136 odpowiedzi
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo dobre spostrzeżenie z tym buntem. Mózg się broni przed zdaniem które jest sprzeczne z tym co o sobie myśli i im bardziej dosadne, tym silniejszy opór. Rytm i melodia rzeczywiście mogą obejść tę barierę, bo angażują inne ośrodki - bardziej emocjonalne, mniej krytyczne. Tylko że samo śpiewanie nie załatwi sprawy, jeśli treść dalej brzmi jak kłamstwo. Pytanie czy zmieniłaś też formułę, czy tylko sposób podania?


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Formuły nie zmieniałam, bo wszędzie czytam że ma być w pierwszej osobie i w teraźniejszości. Nie wiem czy mogę kombinować z treścią, czy to wtedy przestaje działać?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

możesz i powinnaś kombinować. Ta sztywna zasada "ja jestem" w teraźniejszości to skrót myślowy z popularnych książek, nie żelazne prawo. Jeśli twoje ciało reaguje sprzeciwem, to znaczy że formuła jest za daleko od tego co czujesz. Spróbuj zdań pomostowych - "uczę się akceptować swoje ciało", "jestem gotowa zobaczyć w sobie coś dobrego", "pozwalam sobie na życzliwość wobec siebie". To są zdania, którym mózg może uwierzyć, bo nie zaprzeczają temu, co już wie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Gebda dokładnie to samo chciałam napisać. Te pomostowe zdania ratują skórę, jak ktoś ma niską samoocenę. U mnie "kocham siebie" nie szło latami, dopiero "jestem w drodze do polubienia siebie" ruszyło sprawę z miejsca. A co do rytmu Helena - próbowałam śpiewać afirmacje pod prysznicem i to działa inaczej niż mówienie do lustra. Bardziej rozluźnia.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Agatha.1 prysznic to dodatkowo woda płynąca, która sama z siebie ma działanie oczyszczające w wielu tradycjach. Trudno powiedzieć, czy ruszyło cię śpiewanie, czy kombinacja śpiewania z wodą. Ale efekt jest, więc nie ma co rozkładać na czynniki pierwsze. Helena, jakim głosem próbujesz mówić te afirmacje? Bo to też ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Jakim głosem? Nie rozumiem. Mówię normalnie, takim swoim głosem. Czasem szeptem, jak ktoś jest w domu, żeby nie słyszał.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

chodzi o ton. Ludzie często mówią afirmacje takim sztywnym, deklaratywnym tonem, jakby czytali przysięgę. I to brzmi fałszywie nawet dla nich samych. Spróbuj mówić tak, jakbyś pocieszała kogoś bliskiego - ciepło, spokojnie, bez nacisku. Albo wręcz przeciwnie - z lekkim uśmiechem, jakbyś żartowała. Sam ton zmienia odbiór bardziej niż treść.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś o rytmie konkretnie. W tradycjach modlitewnych - czy to różaniec, czy mantry, czy psalmy - powtarzanie w rytmie nie jest przypadkiem. Rytm wprowadza w lekki trans, spowalnia myśli, wyłącza wewnętrznego krytyka. Mózg przestaje analizować treść słowo po słowie i zaczyna ją przyjmować jako całość. Dlatego śpiewane afirmacje często działają tam, gdzie czytane nie ruszają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Kunia czyli to działa tak jak mantra w sanskrycie? Słyszałam, że tam też nie chodzi o zrozumienie treści, tylko o dźwięk i wibrację. Ale wtedy treść afirmacji w ogóle ma znaczenie, czy liczy się tylko melodia?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Dobema treść ma znaczenie, bo afirmacja to nie mantra w sensie ścisłym. Mantry w sanskrycie to zazwyczaj dźwięki o określonej wibracji, czasem bez konkretnego znaczenia semantycznego, czasem o znaczeniu utraconym przez wieki. Afirmacja działa na poziomie treści też - chcesz przeprogramować konkretne przekonanie. Melodia i rytm to wzmacniacze, nie substytut. Inaczej mogłabyś sobie nucić cokolwiek i miałoby ten sam efekt, a nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trzeba to robić, żeby coś poczuć? Bo ja próbowałam tydzień i nic, dałam sobie spokój.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Liki tydzień to bardzo mało, szczególnie jak afirmacje były "twarde" typu "jestem piękna" przy niskiej samoocenie. Wtedy pierwsze tygodnie to walka z oporem, nie żadne efekty. Spróbuj od nowa, ale z pomostowymi zdaniami i w jakimś rytmie - może być nawet zwykłe kołysanie się przy mówieniu, nie musi być od razu śpiewanie. Daj sobie minimum miesiąc, codziennie, krótko.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Bylica zgodzę się z miesiącem jako minimum. Dodam jeszcze jedno - moment dnia. Afirmacje rzucane mimochodem między obowiązkami nie mają mocy. Najlepiej działają w stanie półsennym, czyli zaraz po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem. Wtedy krytyczna warstwa umysłu jest najmniej aktywna. Helena, ty kiedy je powtarzasz?


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Najczęściej rano w łazience przed lustrem, jak się szykuję do pracy. Wieczorem zapominam, bo padam. Może w tym jest problem?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

lustro to dobry pomysł, ale dla osoby z oporem wobec własnego ciała lustro może być akurat tym, co wzmacnia opór - bo widzisz dokładnie to, czego nie akceptujesz, i mówisz coś przeciwnego. Spróbuj na próbę przez kilka dni mówić bez lustra, z zamkniętymi oczami, leżąc lub siedząc spokojnie. Zobacz czy ciało reaguje inaczej. A wieczorem - wystarczą trzy zdania pod kołdrą, nie musi to być żadna sesja.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do samej melodii - polecam spróbować zamienić afirmację na dwa, trzy tony. Coś bardzo prostego, jak kołysanka. Mózg traktuje melodyjne frazy zupełnie inaczej niż mówione. To nie przypadek, że dzieciom śpiewa się kołysanki zamiast czytać im rozkazy - melodia uspokaja i otwiera. Tak samo działa to na dorosłego, tylko my się tego wstydzimy i czujemy głupio śpiewając do siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Simma a ten wstyd to jest ciekawa sprawa. Często blokuje cały proces. Ktoś zaczyna nucić afirmację, słyszy siebie, robi mu się głupio i przerywa. A właśnie to nucenie miałoby najwięcej zrobić. Helena, masz w domu możliwość zostać sama na pół godziny? Bo bez tego trudno będzie odpalić śpiewanie bez skrępowania.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Mam, jak mąż wychodzi z psem to mam jakieś czterdzieści minut spokoju. Tylko jeszcze nie wiem od czego konkretnie zacząć. Macie jakąś konkretną propozycję zdania pomostowego, które dałoby się fajnie zaśpiewać? Bo "uczę się akceptować swoje ciało" brzmi mi trochę jak instrukcja obsługi pralki.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

to dobra obserwacja, faktycznie te zdania pomostowe bywają drewniane. Spróbuj prostszych obrazów - "dziękuję ci ciało, że mnie nosisz", "jesteś moim domem", "oddycham spokojnie, jestem tu". Krótkie, ciepłe, jak do kogoś bliskiego. I one łatwiej wpadną w melodię niż formułki z poradników. Zacznij od jednego, nie od listy dziesięciu. Co czujesz, jak czytasz teraz "dziękuję ci ciało, że mnie nosisz"?


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

"Dziękuję ci ciało, że mnie nosisz" - to coś we mnie ruszyło jak przeczytałam. Nie wiem dlaczego akurat to. Może dlatego, że to jest fakt, którego nie da się zaprzeczyć - faktycznie mnie nosi, mimo że ja go nie lubię.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

I to jest klucz - afirmacja musi być prawdą, której nie da się podważyć. Mózg nie kupuje kłamstwa, choćbyś powtarzała milion razy. Ale "nosi mnie" to fakt. "Oddycham" to fakt. Od faktów się zaczyna, dopiero potem buduje się wyżej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Gebda czyli można powiedzieć, że afirmacja musi być w zasięgu wiary, tak? Bo jak ja sobie wmawiam coś, w co totalnie nie wierzę, to ciało reaguje napięciem?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Liki dokładnie tak. To się nazywa okno wiarygodności. Każda afirmacja musi mieścić się w twoim oknie - czyli być na tyle blisko tego, w co już wierzysz, że umysł nie odrzuca jej od razu. Wraz z praktyką okno się przesuwa i można mówić rzeczy, które wcześniej brzmiały absurdalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

A jak rozpoznać, gdzie kończy się to okno? Bo czasem czuję, że coś jest na granicy - niby brzmi prawdziwie, ale jakaś część mnie się buntuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Dobema po ciele. Jeśli wypowiadasz zdanie i czujesz lekki opór, ale możesz oddychać i nie odrzuca cię całkowicie - jesteś na krawędzi okna i to dobre miejsce do pracy. Jeśli ciało się spina, kark sztywnieje, oddech robi się płytki - wyszłaś poza okno i wracaj kawałek niżej.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Zaczynam rozumieć dlaczego dotychczas miałam tak źle. Mówiłam zdania z poziomu, do którego mi daleko, ciało protestowało, ja się zmuszałam i robiło się jeszcze gorzej. Próbowałam dziś rano "dziękuję ci ciało, że mnie nosisz" szeptem pod prysznicem i naprawdę coś się zmieniło. Mniej napięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze, że pod prysznicem - tam jest woda, szum, nikt nie słyszy, można sobie pozwolić. Spróbuj teraz dodać do tego zdania bardzo prostą melodię. Dwa tony, w górę i w dół. Nie musisz umieć śpiewać, chodzi o sam ruch dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze coś o oddechu, bo to się przewija. Jeśli będziesz śpiewać afirmację, oddech automatycznie się wydłuży, bo musisz wziąć powietrze na frazę. A wydłużony wydech aktywuje przywspółczulny układ nerwowy - czyli wprowadza ciało w stan rozluźnienia. To jest fizjologia, nie mistyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Kunia czyli sam akt śpiewania robi pracę, niezależnie od treści? To by tłumaczyło dlaczego ludzie mówią, że samo nucenie ich uspokaja.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Liki w pewnym stopniu tak. Ale jak połączysz spokojne ciało z dobrze dobraną treścią, to efekt się mnoży. Sam śpiew uspokaja, sama treść przebudowuje przekonania, razem dają coś więcej niż osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

U mnie zadziałała jeszcze jedna sztuczka - nagrałam sobie afirmacje na telefon swoim głosem i puszczałam wieczorem, kiedy zasypiałam. Wtedy nie muszę nawet ich wypowiadać, słyszę je w stanie półsennym. Wiem, że niektórzy mówią, że trzeba samemu mówić, ale dla mnie nagranie było obejściem oporu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Agatha.1 to nie jest obejście, to inna metoda i też skuteczna. Słyszenie własnego głosu mówiącego coś dobrego o tobie ma silne działanie - mózg rozpoznaje twój głos jako "swój" i mniej go kwestionuje niż obcy. Plus stan zasypiania to wtedy, kiedy brama do podświadomości jest najszerzej otwarta.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A nie boi się człowiek, że jak słucha tego we śnie to coś sobie wmówi czego nie chce? Bo jak słyszę o pracy z podświadomością to mam zawsze takie obawy.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Nie wmówisz sobie czegoś, czego nie chcesz, jeśli sama nagrałaś treść. Nagrywasz to, co chcesz wzmocnić. Ryzyko byłoby gdybyś słuchała cudzych nagrań z nieznanymi treściami albo z ukrytymi sugestiami. Twoje własne, świadomie wybrane zdania nie zrobią ci krzywdy.


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do melodii - zauważyłam u siebie, że jak śpiewam afirmację, to po jakimś czasie melodia zostaje w głowie sama. Łapię się na tym, że nucę ją myjąc naczynia albo w samochodzie. I wtedy afirmacja pracuje bez mojego świadomego udziału. To chyba najlepszy znak, że się zakorzeniła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Klaudia05 to brzmi sensownie. Ale jak długo trzeba śpiewać, żeby melodia sama się przykleiła? Bo ja mam pamięć do melodii kiepską.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Dobema u mnie kilka dni przy codziennej praktyce, jakieś dziesięć minut dziennie. Ale jak melodia jest prosta - dwa, trzy tony powtarzane - to przykleja się szybciej. Im bardziej skomplikowana, tym dłużej. Dlatego warto trzymać się prostoty.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Spróbuję tak jak Simma mówiła, dwa tony, najprościej. Jutro mąż wychodzi rano z psem, mam wtedy pół godziny dla siebie. Dam znać jak poszło.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Powodzenia. I pamiętaj, że pierwsze próby mogą być dziwne, można czuć się głupio, można się zacinać. To nie znaczy, że coś nie działa. To znaczy, że robisz coś nowego i ciało jeszcze tego nie zna. Daj sobie czas i nie oceniaj efektów po jednym razie.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Czekamy na relację Heleny. A tymczasem zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy melodia powinna być wymyślona przez nas samych, czy można podpiąć afirmację pod jakąś znaną melodię? Bo mi przychodzi do głowy np. kołysanka z dzieciństwa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Liki to zależy od skojarzeń. Jeśli kołysanka z dzieciństwa kojarzy ci się z bezpieczeństwem i ciepłem, podpięcie pod nią afirmacji może wzmocnić efekt, bo melodia już niesie dobre emocje. Ale jeśli kojarzy ci się z mamą, z którą masz konflikt, to przyniesie ze sobą ten konflikt. Sprawdź najpierw, co ta melodia w tobie uruchamia, zanim ją wykorzystasz.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Simma a co ze znanymi melodiami z radia, popowymi? Czy to nie jest tak, że one mają już tyle skojarzeń ze światem zewnętrznym, że nie da się ich osobiście zaanektować?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Gabka raczej tak, popowa melodia ciągnie ze sobą cały świat - teledysk, sytuacje w których się ją słyszało, kontekst. Trudniej jest ją oczyścić i zrobić swoją. Własna prosta melodia albo coś bardzo neutralnego sprawdza się lepiej. Choć znam osoby, które bez problemu pracują na popie, bo dla nich te skojarzenia nie przeszkadzają.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie trochę z boku - czy język afirmacji ma znaczenie przy śpiewaniu? Bo zauważyłam, że łatwiej mi śpiewać po angielsku niż po polsku, mniej się krępuję. Tylko nie wiem czy to jeszcze działa skoro to nie mój pierwszy język.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kasiulka25 działa, ale słabiej. Język ojczysty trafia do warstwy emocjonalnej, do tych warstw psychiki, które kształtowały się w dzieciństwie. Język obcy zostaje bardziej na poziomie poznawczym. Plus jest taki, że obcy język omija część krytycznego filtra - dlatego łatwiej śpiewać. Ale głębokość pracy jest mniejsza. Można zacząć od obcego, żeby przełamać opór, a potem stopniowo przechodzić na polski.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Krysztal to ma sens. Ja zawsze myślałam, że jak coś brzmi po angielsku to brzmi bardziej profesjonalnie, ale faktycznie nie czuję tego tak głęboko jak po polsku.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: