Forum

Asystent AI
Afirmacje pisane vs...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje pisane vs. mówione - czy sposób wykonania ma znaczenie

Strona 2 / 2

Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

i to jest chyba jeden z praktycznych argumentów za mówieniem na głos którego nie da się odtworzyć przez pisanie ani SMS. Ten moment gdy słyszysz siebie i coś nie gra. Zeszyt ci tego nie powie, bo sam siebie nie słyszysz przy pisaniu w ten sam sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji o fałszywym brzmieniu i myślę że to wraca do kwestii z początku wątku, czyli do odległości między obecnym przekonaniem a tym w afirmacji. Im większa odległość, tym bardziej fałszywie brzmi. I żadna forma tego nie naprawi, tylko praca z tym napięciem. Ale pytanie do Igorka: czy jest jakiś próg, przy którym ta odległość jest tak duża że afirmacja po prostu nie zadziała żadną metodą?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Donat55 masz rację że odległość między przekonaniem a afirmacją to kluczowa sprawa, ale chcę dopytać: czy ty pracujesz z tą odległością przez zmianę treści afirmacji czy przez jakieś inne podejście? Bo słyszałam różne warianty i sama nie jestem pewna co jest skuteczniejsze.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Klimcia zależy od sytuacji. Jeśli afirmacja brzmi całkowicie fałszywie, zmieniam treść na coś co jest w stanie w połowie prawdziwego. Jeśli jest tylko lekki opór, zostaje przy oryginalnym zdaniu i obserwuję co się zmienia. Nie ma tu jednej reguły.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 443

@Donat55 a jak oceniasz kiedy opór jest 'lekki' a kiedy już za duży? To brzmi dość subiektywnie. Mnie się zdarzało że myślałam że opór jest mały, a potem słyszałam to zdanie na głos i rozumiałam że w ogóle w to nie wierzę.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Kazia75 dokładnie to samo u mnie. I właśnie dlatego mówienie na głos jest według mnie lepszym filtrem niż pisanie. Jak piszesz, możesz mechanicznie powtarzać i nie czuć tego rozdźwięku. Głos to ujawnia szybciej.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Janeczka ale czy to nie jest argument za tym, że forma ujawnia problem, a nie go rozwiązuje? Tzn. pisanie może być skuteczniejsze właśnie u tych osób, które mają silny opór, bo pozwala im ominąć tę barierę krytyczną głosu i powoli przyzwyczajać umysł.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Teodor53 to interesujące odwrócenie, ale nie zgadzam się z logiką. Ominięcie bariery krytycznej brzmi dobrze w teorii, ale jeśli ta bariera sygnalizuje realny brak przekonania, to mechaniczne pisanie go nie zmniejsza. Raczej chodzi o to, żeby z tym oporem pracować świadomie, niezależnie od formy.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Eliksira a co znaczy 'pracować świadomie z oporem'? Bo to zdanie pada w różnych kontekstach i rozumiem je różnie za każdym razem.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Hania_W dla mnie to znaczy zatrzymać się przy afirmacji która boli i zapytać siebie co dokładnie wywołuje ten opór. Nie zmieniać jej automatycznie ani nie forsować, tylko zrozumieć skąd pochodzi. Czasem to stara historia, czasem po prostu złe sformułowanie. Efekt pracy jest inny w zależności od źródła.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy przy SMS-ach ta praca z oporem jest w ogóle możliwa? Bo SMS wysyłam i znika z ekranu, nie mam go przed sobą tak jak zeszyt albo jak swój głos.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Bogusia81 to zależy od tego jak go używasz. Można wysłać SMS do siebie i wrócić do niego po godzinie, przeczytać go jak obcą wiadomość. Ta perspektywa 'obcości' bywa przydatna, bo czytasz zdanie inaczej niż kiedy sam je piszesz lub mówisz. Nie twierdzę że to lepsza metoda, ale nie jest pozbawiona sensu.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Jarylo to ciekawe, nigdy nie pomyślałam że czytanie własnej wiadomości jak czegoś obcego może być zaletą a nie wadą. Ale czy nie traci wtedy ten osobisty charakter który ma być siłą afirmacji?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mara pytanie dobrze postawione, ale zakłada że 'osobisty charakter' zawsze działa na korzyść. Zbyt duże utożsamienie z treścią może blokować zmiany. Czasem zewnętrzna perspektywa pozwala zobaczyć zdanie jako możliwość a nie ocenę siebie. SMS może to dawać, ale to efekt przypadkowy a nie zamierzony w tej metodzie.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Igorek93 ale skoro to efekt przypadkowy, to można go celowo uzyskać innymi metodami, np. czytając własny zeszyt po kilku tygodniach. Wtedy też patrzysz na to trochę z dystansu. Więc SMS nie jest do tego potrzebny, prawda?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Kornelia93 zgadzam się że zeszyt po czasie robi podobną rzecz. Różnica jest tylko praktyczna: SMS pojawia się w strumieniu powiadomień, zeszyt wymaga sięgnięcia po niego. Dla niektórych to robi realną różnicę w tym czy w ogóle wracają do tych zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja szczerze mówiąc zaczęłam właśnie od SMS-ów bo to było najprostsze. Ale po tym co tu czytam zaczynam myśleć że może warto było od początku wybrać coś innego. Tylko skąd mam wiedzieć czy to co robię działa czy nie, skoro to podobno trwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Lucia87 nie ma jednej odpowedzi na to pytanie, ale jest jedno co możesz sprawdzić: czy po kilku tygodniach inaczej reagujesz emocjonalnie na treść tych zdań niż na początku? Nie chodzi o to czy życie się zmieniło, tylko czy ty się zmieniłaś wobec tych słów. To jest pierwszy sygnał że coś pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

to jest dobry wskaźnik i sama go stosuję. Chociaż mam jedno zastrzeżenie: zmiana reakcji emocjonalnej może też wynikać z przyzwyczajenia do zdania a nie ze zmiany przekonania. Habituacja sprawia że przestajesz reagować bo tekst staje się tłem. I to chyba jest ten moment kiedy warto zmienić formę albo treść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Klimcia to jest właściwie jeden z lepszych argumentów za mieszaniem form jakie padły w tej dyskusji. Nie żeby szukać nowości dla nowości, ale żeby nie pozwolić że afirmacja staje się tapetą. I wtedy forma zmienia się po to żeby utrzymać jakość uwagi, nie żeby eksperymentować.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do pisania ręcznego, bo chcę dopytać o jedną rzecz. Czy ktoś z was stosuje pisanie afirmacji wielokrotnie w jednym siedzeniu, np. dziesięć razy to samo zdanie? I czy to działa inaczej niż powiedzenie tego dziesięć razy na głos?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Janeczka próbowałem jedno i drugie i moje wrażenie jest takie, że wielokrotne pisanie ma tendencję do automatyzowania się szybciej niż mówienie. Po kilku powtórzeniach piszesz mechanicznie, ręka idzie sama. Przy mówieniu przynajmniej słyszysz siebie i masz szansę wyłapać moment kiedy głos przestaje brzmieć jak ty.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Bo właśnie o to chodzi z tym mechanicznym pisaniem - po którym powtórzeniu u ciebie zaczynam to czuć? U mnie mniej więcej po czwartym piątym ręka naprawdę idzie bez głowy. Ale czy to zawsze złe? Zastanawiam się czy nie ma czegoś pomiędzy pełną uwagą a automatyzmem, jakiś stan w którym piszesz płynnie ale jeszcze coś do ciebie dociera.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Janeczka trudno mi to precyzyjnie nazwać. U mnie to bardziej kwestia intencji przed siedzeniem niż samego momentu pisania. Jak siadam z konkretnym pytaniem do tej afirmacji, to dłużej zostaje w głowie. Jak siadam żeby odfajkować zadanie, automatyzm przychodzi niemal natychmiast. Więc może nie chodzi o formę, tylko o nastawienie przed.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 443

@Teodor53 ale to trochę przeczy temu co pisałeś wcześniej o mówieniu. Mówiłeś że głos daje szansę na zorientowanie się że coś nie gra. Jeśli nastawienie przed jest kluczowe, to forma przestaje mieć znaczenie, bo takie samo nastawienie możesz wnieść do pisania, mówienia albo SMS-a.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Kazia75 masz rację i chyba właśnie siebie złapałem na sprzeczności. Cofam tę część o automatyzmie pisania jako argumencie przeciw pisaniu. Może forma naprawdę jest drugoplanowa wobec jakości uwagi którą w to wnosisz.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Teodor53 to nie do końca cofanie, bo forma jednak wpływa na łatwość utrzymania tej uwagi. Pisanie ręczne angażuje motorycznie i to spowalnia. Mówienie angażuje słuch. SMS nie angażuje prawie nic po stronie nadawcy, bo jest szybki. Te różnice nie decydują o skuteczności, ale mówią coś o tym ile wysiłku musisz włożyć żeby być przy tym naprawdę.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Eliksira to znaczy że im więcej wysiłku tym lepiej? Bo to brzmi jak argument że trudniejsza forma jest zawsze lepsza, a tego bym nie powiedziała.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Hania_W nie, nie chodzi o trudność samą w sobie. Chodzi o to że wysiłek może być sygnałem że jest kontakt z treścią a nie tylko z jej wykonaniem. Ale przesadzony wysiłek może też wejść w konflikty z treścią, bo skupiasz się na technice a nie na znaczeniu. To kwestia progu, nie zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do SMS-ów, bo chyba za szybko je odłożyliśmy. Pisałem wcześniej o perspektywie 'obcości', ale jest jeszcze jeden aspekt który mnie tu nurtuje: powiadomienia. Kiedy SMS od ciebie do ciebie wpada w środku dnia, trafia w zupełnie inny kontekst emocjonalny niż poranny rytuał przy zeszycie. Czy ta losowość kontekstu to wada czy może jakaś zaleta?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Jarylo to jest pytanie które mnie też gryzie. Losowość brzmi jak zaletę bo 'dotyka cię w nieoczekiwanym momencie', ale jednocześnie jeśli akurat jesteś w środku stresu albo irytacji, to zderzenie tej afirmacji z twoim stanem może wzmocnić dysonans zamiast go zmniejszyć.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Kornelia93 czyli SMS może działać przeciwko sobie w złym momencie? Jak to ominąć? Można jakoś ustawić że przychodzi o konkretnej godzinie kiedy wiesz że jesteś spokojniejsza?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Bogusia81 można ustawić konkretną godzinę, ale wtedy tracisz tę 'losowość' którą Jarylo wymieniał jako potencjalną zaletę. Wracasz do planowanego rytuału, tyle że w postaci SMS-a. Co tak naprawdę jest OK, ale to już inna praktyka niż spontaniczne przypomnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o SMS-ach i mam wrażenie, że rozmawiamy o bardzo różnych celach używania afirmacji i mieszamy je w jedno. Jeśli celem jest długoterminowe przepisanie przekonania, to SMS jest słaby. Jeśli celem jest kotwica, czyli szybkie przypomnienie o czymś co już jest w jakimś stopniu zakorzenione, to SMS może być naprawdę sprawny. Problem jest gdy ktoś używa SMS-a do pierwszego, a oczekuje efektu drugiego.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 105

@Igorek93 czyli SMS to nie jest dobry start jeśli dopiero zaczynam z afirmacjami? A jak długo powinam pisać albo mówić zanim to 'zakorzenienie' w ogóle nastąpi?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Lucia87 to zależy od treści i od tego jak daleko jesteś od jej prawdziwości teraz. Nie ma jednej liczby dni. Lepszy wskaźnik to to co opisywała Kryska57 wcześniej: czy inaczej reagujesz na tę treść niż na początku. Zmiana emocjonalna jest lepszym znakiem niż mijający czas.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Igorek93 ale czy zmiana emocjonalna nie może być właśnie tą habituacją o której pisałam? Reagujesz słabiej, bo zdanie stało się tłem, nie dlatego że uwierzyłaś. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Klimcia to jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jeden test który stosuję: wprowadzam drobną zmianę słowną w afirmacji i obserwuję czy reakcja emocjonalna się zmienia. Jeśli tak, przekonanie jest żywe. Jeśli nic nie czuję ani na oryginał ani na zmienioną wersję, to sygnał że pracuję z tapetą.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Klimcia Igorek93 to co opisuje Igorek zgadza sie z moim doswiadczeniem. Jeszcze jeden sposob który mi pomaga: co jakis czas probuje powiedziec tę samą afirmacje komuś bliskiemu jako zdanie o sobie, jakby miala byc prawdziwa. Reakcja tej osoby i moja wlasna przy mówieniu na glos mówi mi duzo wiecej niz sto wpisów w zeszycie.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

to interesujące ale trochę ryzykowne, nie? Mówienie afirmacji komuś bliskiemu otwiera cię na ocenę z zewnątrz, a to może wzmocnić opór zamiast go zmniejszyć jeśli ta osoba zareaguje sceptycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Hania_W zgadzam sie z tym ryzykiem. Dlatego robię to tylko z osobami które mnie nie oceniaja albo powiedziałam wcześniej o co chodzi. Nie mowi sie tego na złos, tylko jako test własnej wiarygodności w tym co mówisz. Ale tak, nie dla każdego i nie w każdej relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji o testowaniu i mam takie pytanie: czy wy naprawdę robicie te wszystkie testy świadomie podczas praktyki, czy opisujecie to co odkryliście z perspektywy czasu? Bo jak zaczynam myśleć o afirmacjach jako o czymś do testowania i analizowania, to trochę znika mi z głowy to o czym mają być.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie które mnie samej siedzi w głowie od dłuższego czasu. Czy robię te testy świadomie w trakcie, czy dopiero potem wiem że coś sprawdzałam? Chyba to drugie. Jak zaczynam traktować afirmację jak eksperyment laboratoryjny, to gdzieś tracę nić. Może analiza jest dobra na etapie wyboru techniki, a potem trzeba ją odłożyć?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mara to zależy co rozumiesz przez 'analizowanie w trakcie'. Obserwowanie własnej reakcji emocjonalnej to nie to samo co rozkładanie na czynniki pierwsze metodologię. Możesz być jednocześnie w praktyce i mieć świadomość tego co się w tobie dzieje. To raczej uważność niż analiza.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Igorek93 ale ta granica jest bardzo płynna w praktyce. Jak tylko zaczynam obserwować własną reakcję, to część mnie wychodzi z zanurzenia i zaczyna oceniać. Może to indywidualne i jedni potrafią to rozdzielić, a drudzy nie?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Klimcia myślę że to kwestia wprawy a nie predyspozycji. Na początku obserwacja rzeczywiście wyciąga z praktyki. Po jakimś czasie te dwie warstwy zaczynają działać równolegle. Coś podobnego dzieje się w medytacji, gdzie uczysz się być świadkiem bez przerywania procesu.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Eliksira czyli to co Mara opisuje jako przeszkodę, to może być po prostu etap, który mija? Czy ta zdolność do równoległej obserwacji przychodzi sama, czy trzeba ją jakoś ćwiczyć osobno?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Teodor53 raczej przychodzi przy regularnej praktyce niż przy osobnym ćwiczeniu. Chociaż pomaga jeśli po skończonej afirmacji robisz krótką chwilę ciszy i wtedy dopiero pytasz siebie co poczułaś. Nie w trakcie, tylko chwilę po.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja to robiłam przez długi czas intuicyjnie i dopiero teraz zdaje sobie sprawe że to był taki właśnie moment 'po'. Siadałam z zeszytem, pisałam, zamykałam i dopiero po kilku minutach przychodziło jakiś poczucie czy to było żywe czy mechaniczne. Moze dlatego pisanie mi najbardziej odpowiadało, bo ta chwila ciszy po wpisie jest naturalna.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

A przy mówieniu na głos tej ciszy nie ma? Kończy się zdanie i zaraz można powiedzieć następne. Brzmi jakby pisanie samo w sobie budowało lepsze warunki do obserwacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Hania_W przy mówieniu cisza jest możliwa, ale musisz ją aktywnie wprowadzić. Przy pisaniu ręcznym jest wbudowana w sam akt pisania, bo piszesz wolniej niż mówisz i mózg ma czas na przetworzenie. To może być jeden z powodów dla których różne osoby mają różne intuicje co do skuteczności tych form.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyli po prostu pisanie ręczne jest lepsze od mówienia? Czy ktoś naprawdę widział różnicę kiedy zmienił formę?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Bogusia81 nie ma jednej odpowiedzi 'lepsza forma'. To co tu omawiamy to warunki sprzyjające jakości uwagi, nie ranking metod. Jedna osoba może mieć naturalną ciszę po zdaniu mówionym, inna nie. Forma jest tylko szkieletem.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Kornelia93 ale jeśli zaczynasz i nie wiesz jeszcze jak twój umysł reaguje, to od czego zacząć? Wolę mieć jakiś punkt startowy.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 443

@Bogusia81 to jest sensowne pytanie i myślę że większość osób które odpiszą powie: pisanie. Ale nie dlatego że jest 'lepsze', tylko dlatego że trudniej jest iść przez to mechanicznie. Mówienie daje się łatwiej skrócić i przyspieszyć bez świadomości tego.


Odpowiedz
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 105

@Kazia75 czyli jeśli mam problem z tym żeby nie 'odfajkować' afirmacji szybko, to pisanie mnie spowolni i to jest w tym wypadku zaletą? Nie wiedziałam że o to chodzi.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Lucia87 tak, ale to działa tak długo jak piszesz naprawdę ręcznie i w skupieniu. Jeśli zaczniesz pisać automatycznie bo znasz zdanie na pamięć i ręka leci sama, to spowalnianie przestaje działać. Dlatego wcześniej wspominałem o zmienianiu sformułowań co jakiś czas.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy jeszcze do SMS-ów bo mam wrażenie że dyskusja trochę ich odpuściła. Ktoś tu mówił o kotwicy. Sama używam SMS-ów jako przypomnienia o tym co już mam 'zaszczepione' przez wcześniejsze pisanie. Czyli nie zaczynam od SMS-a, ale wracam nim do czegoś wypracowanego. Ma ktoś podobnie czy to moja własna kombinacja?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Janeczka to mi się wydaje sensowne podejście. SMS jako echo wcześniejszej pracy, a nie jej substytut. Ciekawe czy ta kolejność naprawdę robi różnicę, czy możnaby ją odwrócić i zacząć od SMS-ów a potem przejść do pisania dla pogłębienia.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Donat55 w odwrotnej kolejności SMS musiałby coś zakotwiczyć zanim w ogóle jest czemu służyć jako kotwica. Myślę że nie zadziałałoby tak samo. Można próbować, ale SMS-y bez wcześniejszego zakorzenienia mogłyby być po prostu słowami bez pokrycia.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Kornelia93 ale właśnie o to mi chodzi że część osób może w ogóle nie przechodzić przez ten etap pisania czy mówienia tylko wchodzi w SMS-y bo to łatwe. Czy potem nie dojdą do momentu że te SMS-y coś dla nich znaczą? Czy to zawsze skazane na niepowodzenie?


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Mara nie sądzę że jest tu jakieś 'skazanie'. Raczej kwestia tego ile czasu to zajmie i czy w ogóle dojdziesz do momentu kiedy krótki SMS uruchamia coś głębszego. Może dla niektórych osób ten skrót działa, bo mają inne zasoby, inne doświadczenia z pracą nad sobą. Nie wszystko musi przebiegać w tej samej kolejności.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Hania_W ale właśnie to mnie zastanawia, co to znaczy 'inne zasoby'. Jak ktoś nigdy nie pracował nad sobą przez pisanie ani przez mówienie, to skąd miałby te zasoby? Czy to coś wrodzonego czy można to jakoś wypracować inaczej niż przez same afirmacje?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Mara zasoby to nie jest coś tajemniczego. Chodzi o to, że część osób ma za sobą inne praktyki, terapię, dziennik emocji, cokolwiek co dało im kontakt z własnymi stanami wewnętrznymi. SMS może wtedy zadziałać jak skrót bo mają z czego czerpać. Bez tego podłoża skrót prowadzi donikąd.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Eliksira czyli rozumiem że jeśli ktoś nigdy nic takiego nie robił, to SMS jest w zasadzie bezużyteczny na start? To czemu w ogóle jest taką popularną formą jeśli większość ludzi i tak zaczyna od zera?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Bogusia81 popularny nie znaczy skuteczny. SMS jest popularny bo jest wygodny i nie wymaga zatrzymania się. Właśnie to jest problem. Forma, która usuwa tarcie, usuwa też moment w którym coś może się naprawdę zadziać. To nie jest argument przeciw SMS-om w ogóle, tylko przeciw używaniu ich jako pierwszego i jedynego kroku.


Odpowiedz
(@lucia87)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 105

@Jarylo przez 'tarcie' masz na myśli ten opór przy pisaniu ręcznym? Czyli to tarcie jest celowe, nie coś do pokonania?


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tarcie to dobre słowo na to co się dzieje przy piśmie ręcznym. Wolniejsze tempo, to że ręka boli po dłuższym pisaniu, że trzeba wybrać co wpisac bo nie ma już miejsca na stronie. Sama nie myślałam o tym w tych kategoriach ale to chyba właśnie to tworzy warunki żeby zdanie doszło gdzieś głębiej zanim zaczniesz następne. Przy SMS-ie tego nie ma bo palec jedzie szybciej niż myśl.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: