Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają, gdy się ich nie czuję emocjonalnie - tylko powtarzam


Wpisy: 617
Rozpoczynający temat
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie, które mnie męczy od jakiegoś czasu. Powtarzam afirmacje regularnie, rano, wieczorem, czasem w ciągu dnia. Problem w tym, że często czuję, że to puste słowa. Mówię 'jestem spokojna i pewna siebie', a w środku nic. Zero przekonania, zero odczucia, że to prawda. I zastanawiam się, czy w ogóle ma to jakiś sens, skoro nie czuję tego emocjonalnie. Czy samo mechaniczne powtarzanie cokolwiek daje, czy to strata czasu bez tego wewnętrznego 'tak, wierzę w to'?


Odpowiedz
69 odpowiedzi
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Sama się z tym zmagałam przez długi czas. Myślę, że to zależy od tego, czego oczekujesz od afirmacji. Jeśli liczysz na natychmiastowe poczucie zmiany - to raczej nie przyjdzie na początku. Ale jeśli traktujesz to jak sadzenie ziarna, to może mieć sens nawet bez emocji. Czytałam gdzieś, że podświadomość nie odróżnia tego, czy wierzysz w słowa, czy nie - przyjmuje je i tak. Nie wiem, na ile to prawda, ale z mojego doświadczenia coś w tym jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Piolun O, właśnie o to chciałam zapytać! To znaczy, że podświadomość 'wchłania' te słowa niezależnie od tego, co czujemy? Czy to jest gdzieś udokumentowane, czy raczej praktyczne obserwacje? Bardzo chciałabym zrozumieć jak to działa, bo też powtarzam afirmacje i też mam ten problem z tym 'pustym' odczuciem.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest takie proste, jak to Piolun opisuje. Podświadomość nie jest bezkrytycznym magazynem - jeśli afirmacja jest zbyt daleka od tego, w co aktualnie wierzysz, umysł ją odrzuca. To trochę jak próba wmówienia sobie czegoś, w co kompletnie nie wierzysz. Mechanizm działa, ale nie tak bezwarunkowo. Ważniejsze pytanie jest inne: czy afirmacja, którą powtarzasz, jest w ogóle dopasowana do twojego aktualnego stanu? Czasem zbyt duży skok między 'jestem' a 'chcę być' blokuje cały proces.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Ballen A jak rozumiesz ten 'zbyt duży skok'? Czyli jeśli czuję się niepewna i mówię 'jestem pewna siebie' - to za dalekie? Mam rozumieć, że lepiej zaczynać od czegoś bliżej prawdy, np. 'uczę się być pewna siebie'?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. To tzw. afirmacje pomostowe albo stopniowane. Zamiast deklaratywnego 'jestem', próbujesz 'otwieram się na', 'pozwalam sobie', 'zauważam w sobie'. Mniej oporu psychicznego, więcej szansy, że coś przejdzie przez filtr krytyczny. Klasyczne afirmacje w stylu Coué działały na tej zasadzie - stopniowe, nie rewolucyjne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Ballen Zgadzam się z tym, co piszesz o 'skoku', ale mam pytanie: skąd wiadomo, że afirmacja jest 'za daleka'? Czy to jest subiektywne odczucie oporu, czy jest jakiś sposób, żeby to ocenić bardziej świadomie? Bo z własnej praktyki wiem, że coś, co wydaje się mi za duże, czasem po prostu mnie mobilizuje, a nie blokuje.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Cykoria To dobre pytanie i masz rację, że nie ma jednej miary. Opór bywa twórczy albo blokujący - i tu pojawia się różnica. Jeśli afirmacja wywołuje coś w rodzaju 'chciałabym, żeby to było prawdą' - jest szansa, że jest dobrze skrojona. Jeśli wywołuje wewnętrzny cynizm, śmiech albo automatyczną negację - to znak, że jest za daleko. Emocja oporu jest tu informacją, nie przeszkodą samą w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Dorzucę coś od strony praktycznej. Miałem etap, kiedy powtarzałem afirmacje kompletnie bez przekonania, wręcz trochę z ironią. I wiecie co? Po kilku tygodniach zauważyłem drobne zmiany w reakcjach - nie w przekonaniach, ale w zachowaniu. Jakby ciało zaczęło reagować inaczej, zanim głowa zdążyła dołączyć. To mnie zaskoczyło. Więc pytanie 'czy działa bez emocji' może być źle postawione - może emocje przychodzą później, nie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówiąc 'afirmacje' mamy na myśli tylko te zdania, które się powtarza na głos, czy też można to robić w myślach? Bo ja czasem mówię sobie różne pozytywne rzeczy w głowie, czy to się liczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Anielka71 Liczy się jedno i drugie, choć część osób uważa, że mówienie na głos daje mocniejszy efekt - bo angażuje też słuch, nie tylko myśl. Ale nie ma tu żelaznej reguły. Ważniejsze jest regularność niż forma.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś próbował łączyć afirmacje z oddechem albo z jakimś stanem relaksu przed powtarzaniem? Czytałem, że w stanie alfa mózg jest bardziej 'otwarty' i wtedy afirmacje mają trafić głębiej. Czy to ma sens z waszego doświadczenia, czy to mit?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Domowik To nie jest mit, ale bywa przeceniane. Stan relaksu na pewno obniża krytyczny filtr świadomości, więc afirmacja ma mniej oporu. Tyle że samo to nie wystarczy - jeśli afirmacja jest fatalnie sformułowana, to i w stanie alfa nic z niej nie wyniknie. Oddech jako wprowadzenie do praktyki to dobry nawyk, ale nie magiczne rozwiązanie.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tego, o czym pisała Klimcia90 na początku - mam wrażenie, że ten brak odczucia emocjonalnego to nie zawsze jest problem. Czasem to po prostu etap. Sama przechodziłam przez długi czas, kiedy afirmacje były dla mnie czysto mechaniczne, i dopiero po jakimś czasie zaczęłam czuć, że coś się zmienia. Jakby najpierw musiała się zmienić struktura, a emocje przyszły potem. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Leokadia76 O, to interesujące. A jak długo trwał u ciebie ten 'mechaniczny' etap zanim coś poczułaś? I czy robiłaś coś konkretnie inaczej, czy po prostu trwałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze? Kilka tygodni. Nie robiłam nic inaczej - po prostu nie rzucałam. W pewnym momencie zauważyłam, że zaczynam się łapać na tym, że myślę inaczej w sytuacjach, które wcześniej mnie zalewały. Nie wiem, czy to były afirmacje, czy po prostu czas. Ale zbieżność była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@onyksa)
Połączone: 5 dni temu

Mam inne podejście do tego. Próbowałam samych afirmacji bez żadnego dodatkowego 'uziemienia' i efekty były słabe. Dopiero kiedy zaczęłam łączyć afirmacje z konkretnym kamieniem trzymanym w dłoni - coś jakby zaczęło klikać. Nie wiem, czy to kamień, czy skupienie, które przy nim przychodzi, ale pojawił się ten element czucia, o którym piszesz. Myślę, że ciało musi mieć jakiś punkt zaczepienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alinka92)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 146

@Onyksa A jaki kamień używałaś? I czy ma znaczenie jaki to jest, czy może byc dowolny? Pyram bo tez chce sprobowac, bo same słowa to dla mnie za mało


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 194

@Alinka92 U mnie był to kwarc różowy, ale szczerze mówiąc myślę, że bardziej liczy się to, żebyś czuła jakieś połączenie z tym kamieniem. Cokolwiek, co sprawia, że jesteś bardziej tu i teraz podczas powtarzania, a nie odpływasz myślami. Kamień to tylko punkt skupienia, nie czarodziejski przedmiot.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie. Jeśli afirmacje działają nawet bez emocji, to czym się różnią od zwykłego powtarzania losowego zdania? Czyli czy 'jestem pewny siebie' działa inaczej niż powtarzanie 'zielone jabłko, zielone jabłko'? Bo jakoś nie rozumiem tego mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

To pytanie, które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Jeśli afirmacje działają nawet bez emocji, to czym się różnią od zwykłego powtarzania losowego zdania? Czyli czy 'jestem pewny siebie' działa inaczej niż powtarzanie 'zielone jabłko, zielone jabłko'? Bo jeśli efekt bierze się z samego powtarzania, to brzmi jakby treść była drugorzędna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Bronek54 Treść nie jest drugorzędna, ale mechanizm nie jest też tak prosty, jak 'wierzę, więc działa'. Różnica między 'jestem pewny siebie' a 'zielone jabłko' leży w tym, że afirmacja odnosi się do konkretnego obszaru, w którym masz już jakieś przekonania - i te przekonania zaczynają być uruchamiane przez powtórzenie. Mózg nie ignoruje treści, on ją porównuje z tym, co już 'wie'. Jabłko nie ma z czym konkurować, więc nic nie rusza. Afirmacja trafia w miejsce, gdzie jest jakiś konflikt.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Ballen To ciekawe, co mówisz o konflikcie. Czyli paradoksalnie afirmacja działa właśnie dlatego, że jest jakieś tarcie? Że coś w środku mówi 'nie jestem pewny siebie', a ty próbujesz coś temu przeciwstawić? Zastanawiam się, czy to nie znaczy, że samo tarcie jest ważnym sygnałem, że afirmacja jest dobrze dobrana.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Piolun Dokładnie tak to widzę z praktyki. Jeśli afirmacja nie wywołuje żadnego oporu, to albo już w to wierzysz i jej nie potrzebujesz, albo jest zbyt ogólna żeby cokolwiek dotknąć. Ten nieprzyjemny moment 'ale to nieprawda' to nie jest powód, żeby przestać - to znak, że trafiłeś w coś realnego.


Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Jarylo Ale tu jest pułapka. Jeśli ten opór jest bardzo silny, to powtarzanie afirmacji może wręcz wzmacniać świadomość tego, czego nie ma - czyli skupiasz się bardziej na braku. Miałam przez jakiś czas wrażenie, że zamiast budować pewność siebie, bardziej uwydatniam własną niepewność. Jak wy sobie z tym radziliście?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Cykoria To jest właśnie to, o czym myślałam pisząc ten temat. Że powtarzam i czuję się jakbym kłamała, i nie wiem, czy to buduje coś pod spodem, czy jeszcze bardziej utrwala poczucie, że to nieprawda. Jak rozróżnić, że to przejściowy opór, a nie sygnał, że coś robi się źle?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Jedno kryterium, które działa w praktyce: opór twórczy zwykle ma charakter intelektualny - 'jeszcze w to nie wierzę'. Opór destrukcyjny ma charakter emocjonalny i narastający - po kilku tygodniach czujesz się gorzej, nie tak samo. Jeśli po miesiącu afirmacje wywołują aktywny dyskomfort albo poczucie wyśmiewania samej siebie, to sygnał, że coś z ich treścią albo formą jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

To, co Ballen opisuje, zgadza się z tym, co sama obserwowałam. Ale dodam jedno: dla mnie momentem przełomowym nie było to, że afirmacja zaczęła być 'prawdziwa' - ale że przestała mi się wydawać absurdalna. To jest taki środkowy etap, który świadczy o tym, że coś się przesuwa, nawet jeśli efekt końcowy jeszcze nie widoczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Leokadia76 O! Właśnie tego mi brakowało w tej dyskusji - jakiegoś sygnału pośredniego, że idzie w dobrą stronę. Bo ja siedzę i powtarzam i kompletnie nie wiem, czy cokolwiek się zmienia, bo nie czuję żadnej różnicy. A teraz pomyślę, czy może afirmacja przestała mi brzmieć tak... głupio jak na początku. Może to właśnie jest ten etap.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem ten wątek. Mówiąc o 'oporze' - czy chodzi tylko o to uczucie, że zdanie jest nieprawdziwe, czy też o coś innego, jakiś fizyczny dyskomfort? Bo ja mam i jedno i drugie i nie wiem, co z tym zrobić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Anielka71 Opór to najczęściej to pierwsze - poczucie, że mówisz coś, w co nie wierzysz. Fizyczny dyskomfort to rzadziej opisywany efekt, ale zdarza się - i warto wtedy sprawdzić, czy afirmacja nie dotknęła czegoś, co wymaga innej pracy niż samo powtarzanie. Możesz opisać, jak ten dyskomfort u ciebie wygląda?


Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Jarylo Takie napięcie w klatce, jakby coś się zacisnęło. Powtarzam 'jestem spokojna i bezpieczna' i zamiast spokoju mam właśnie to napięcie. Może dobrałam złą afirmację?


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Anielka71 Napięcie przy 'jestem spokojna' to klasyczny objaw za dużego skoku - o którym pisał Ballen wcześniej. 'Jestem spokojna' to deklaracja stanu, a twoje ciało i umysł reagują 'nie, nie jesteś'. Spróbuj czegoś bardziej otwartego - np. 'uczę się znajdować spokój' albo 'pozwalam sobie na chwile spokoju'. To mniejszy skok, mniej sprzeciwu.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i zastanawiam się nad czymś, o czym jeszcze nie było mowy. Czy pora dnia ma znaczenie dla tego, jak afirmacja 'trafia'? Czytałam gdzieś, że stan tuż po przebudzeniu albo tuż przed snem to momenty, kiedy filtr krytyczny jest naturalnie niższy. Czy ktoś z was świadomie korzysta z tej pory?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Caroletta To nawiązuje do tego, co pisałem wcześniej o stanie alfa - rano i wieczorem jesteśmy bliżej tego stanu naturalnie, bez żadnych ćwiczeń oddechowych. Więc jeśli mam rację z tym alfa, to rano/wieczór powinno być lepszą porą. Ale nadal mam pytanie - czy ktoś faktycznie porównywał efekty o różnych porach, czy to tylko teoria?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Domowik Porównywałem, tyle że nieusystematyzowanie. Moje wrażenie: wieczorem afirmacje wchodzą łatwiej, ale rano zostają na dłużej w głowie przez cały dzień. Mogę się mylić, bo to obserwacja jednej osoby na sobie. Ale intuicyjnie rano ma sens jako czas ustawiania nastawienia na resztę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 617
Rozpoczynający temat
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do mojego pierwotnego pytania - bo chcę je jeszcze raz sformułować precyzyjnie po tej całej dyskusji. Rozumiem, że samo powtarzanie bez emocji może mieć sens, że opór jest czymś normalnym, że afirmacje stopniowane mają mniej oporu. Ale mam jedno pytanie, które wciąż nie jest dla mnie jasne: czy jest jakaś minimalna 'dawka' regularności, poniżej której to po prostu nie zadziała? Czyli czy raz dziennie przez tydzień to za mało, żeby cokolwiek ocenić?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Trudno tu o konkretną liczbę, ale z tego, co wiem i obserwuję - kilka dni to zdecydowanie za mało żeby wyciągać wnioski. Mówi się o trzech do czterech tygodniach regularnej praktyki jako minimum do pierwszych sygnałów. I tu regularność jest ważniejsza niż intensywność - lepiej raz dziennie przez miesiąc, niż dziesięć razy dziennie przez tydzień z przerwą.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam od dawna i mam pytanie trochę z boku. Czy afirmacje można pisac zamiast mowic? Ja mam problem z mowieniem do siebie glosno bo czuje się glupiawo. Może pisanie w dzienniku daje podobny efekt czy to jest cos innego?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Wiesia00 Pisanie działa, i to często nawet lepiej dla osób, które mają opór przed mówieniem na głos. Jest teoria, że pisanie ręcznie angażuje inne obszary mózgu niż samo myślenie albo mówienie - wolniejsze tempo zmusza do bardziej świadomego przetwarzania słów. Część osób pisze te same zdanie kilka razy z rzędu właśnie dlatego, żeby wymusić to spowolnienie.


Odpowiedz
(@wiesia00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Leokadia76 A mozna pisac te same zdania wiele razy na jednej stronie, czy lepiej rozne? Bo czytalam ze niektorzy pisza to samo 20 razy z rzadu jak mantry a inni codziennie inne wersje tego samego.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Wiesia00 Zetknęłam się z obiema metodami. Powtarzanie tego samego 20 razy działa trochę jak zapis mechaniczny - ręka i głowa razem utrwalają. Różne wersje tego samego zdania z kolei mogą łapać różne aspekty przekonania. Nie wiem, która jest 'lepsza', bo chyba zależy od osoby. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy pisanie obejmuje też sam dobór słów, czy można używać gotowych afirmacji z internetu?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Caroletta Gotowe afirmacje z internetu mają jedną wadę - są pisane dla kogoś anonimowego. Twój mózg reaguje inaczej na 'jestem pełna spokoju' a inaczej na zdanie, które sam ułożyłeś, bo to drugie ma twój wewnętrzny kontekst. Nie znaczy to, że gotowe są bezużyteczne - mogą być punktem wyjścia. Ale jeśli po kilku tygodniach nic się nie rusza, to bym zaczął od sprawdzenia, czy to zdanie w ogóle coś znaczy dla ciebie osobiście.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Jarylo O, to bardzo ważna rzecz. Ja właśnie używam gotowych z internetu i teraz się zastanawiam, czy to jest ten problem. Ale jak mam ułożyć własną, skoro nie wiem, co jest właściwym sformułowaniem? Czy jest jakaś zasada?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Eufemia02 Zasada prosta: afirmacja ma opisywać stan, do którego dążysz, ale językiem, który twoje ciało 'połknie' bez natychmiastowego buntu. Zamiast 'jestem pewna siebie' spróbuj 'coraz częściej ufam swoim decyzjom'. Ta druga nie kłamie - bo jest procesem, nie twierdzeniem faktu. Mózg nie protestuje, bo nie ma czemu zaprzeczać.


Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Ballen To znaczy, że afirmacje w stylu 'jestem' są z założenia złe? Wszędzie je widzę i używałam głównie takich.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Anielka71 Nie są złe z założenia - są złe, jeśli wywołują silny opór. 'Jestem zdrowa' powiedziana przez osobę w dobrym zdrowiu nie wywoła konfliktu. Ta sama afirmacja powiedziana przez kogoś chorującego od roku - może wzmacniać poczucie rozbieżności zamiast je zmniejszać. Pytanie nie jest 'czy jestem', tylko 'jak bardzo moje ciało i umysł reagują na to zdanie z niedowierzaniem'.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do wątku Wiesi, bo myślę, że ta kwestia pisania kontra mówienie jest niedoszacowana w tej rozmowie. Sama przez długi czas mówiłam na głos i nic szczególnego nie czułam. Przeszłam na pisanie i coś się zmieniło - nie w sensie cudów, ale sama uważność podczas pisania była inna. Jakby wolniejsze tempo wymuszało kontakt z tym, co piszę. Czy ktoś zauważył podobną różnicę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Piolun Tak, i mam teorię dlaczego. Mówienie jest zbyt płynne - można powtarzać bez myślenia, jak wyliczankę. Pisanie wymaga zatrzymania się na każdym słowie. Szczególnie pisanie ręczne. Sprawdziłam to na sobie - kiedy pisałam na klawiaturze, wchodziłam szybko w automatyzm. Ręcznie nie da się tak uciec.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Leokadia76 Czyli to trochę chodzi o to, żeby nie wejść w tryb autopilota? Bo to mi się spina z tym, co wcześniej pisałam o stanie alfa - tam też chodzi o jakość uwagi, nie o samo powtarzanie. Ale czy to znaczy, że każda metoda, która wymusza uważność, będzie działać tak samo? Medytacja, pisanie, głośne czytanie powoli?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Domowik W zasadzie tak. Mechanizm jest podobny - chodzi o to, żeby słowa dotarły do warstwy, gdzie naprawdę przetwarzamy znaczenie, a nie tylko brzmienie. Różne metody mogą to robić różnie skutecznie dla różnych osób. Nie powiedziałbym, że są równoważne, bo każda ma inny profil - pisanie spowalnia, medytacja wycisza krytykę, głośne mówienie angażuje ciało. Ale cel jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 617
Rozpoczynający temat
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że rozmowa trochę odeszła od mojego pierwotnego pytania, więc chcę je przyciągnąć z powrotem. Mówiłam o tym momencie, kiedy powtarzasz i masz poczucie, że to pusta formuła. I teraz widzę, że wiele osób mówi: to normalne, kontynuuj. Ale nikt tak naprawdę nie powiedział wprost - czy sama powtarzalność, bez żadnej emocji, bez uważności nawet, zostawia jakiś ślad? Czy można powtarzać na autopilocie i coś z tego mieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To zależy, co rozumiesz przez 'ślad'. Czysto nawykowe powtarzanie - bez uważności, bez emocji - może utrwalić samo słownictwo, ale raczej nie zmieni przekonania. Jest różnica między tym, że słowa wchodzą w twój język codziennych myśli, a tym, że zmienia się twoje poczucie siebie. To pierwsze może przyjść z mechanicznego powtarzania. To drugie wymaga choćby chwili kontaktu z sensem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Ballen Ale tu wchodzi stara kwestia - co było pierwsze. Jeśli nie mam emocji, to nie mam kontaktu z sensem, a bez kontaktu z sensem nie zmienię przekonania. I wracamy do punktu wyjścia. Rozumiem, że afirmacje stopniowane mają to obejść, ale czy nie jest tak, że dla niektórych osób ten mechanizm po prostu nie działa i jest inna ścieżka?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Cykoria To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Moje przypuszczenie: jeśli ktoś przez kilka tygodni, ze stopniowanymi afirmacjami, przy uważnym powtarzaniu, nie obserwuje żadnej zmiany - ani emocjonalnej, ani w myśleniu - to prawdopodobnie jest coś, co blokuje głębiej i sama afirmacja tego nie ruszy. Wtedy potrzeba innej pracy.


Odpowiedz
(@alinka92)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 146

@Jarylo a co to znaczy 'inna praca'? Pytam bo sama mam takie chwile ze powtarzam i powtarzam i jakby nic. Chodzi o terapie czy o jakies inne cwiczenia ezoteryczne?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Alinka92 Nie chcę tu wchodzić w szczegółowe porady, bo nie znam twojej sytuacji. Ale ogólnie - jeśli przekonanie jest mocno zakorzenione i wiąże się z konkretnymi wspomnieniami czy doświadczeniami, to sama afirmacja może nie mieć dostępu do tego poziomu. Wtedy tak - albo terapia, albo głębsze ćwiczenia pracy z przekonaniami. Afirmacje są bardziej sposóbm do korekty niż do remontu fundamentów.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale chciałam powiedzieć, że ta dyskusja bardzo mi rozjaśniła głowę. Szczególnie to, co Ballen pisał o oporze twórczym vs destrukcyjnym. Mam wrażenie, że mój opór jest bardziej intelektualny - 'jeszcze nie wierzę', nie 'nigdy nie uwierzę'. Chyba zostanę przy tym i sprawdzę, co będzie za miesiąc.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Eufemia02 I koniecznie zapamiętaj, jak się czujesz teraz, żeby móc porównać za ten miesiąc. Bo zmiany w przekonaniach są zwykle tak stopniowe, że bez punktu odniesienia trudno je w ogóle zauważyć. Jakiś krótki zapis na początku bardzo pomaga.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Caroletta Dobra rada. Ja zresztą teraz myślę, że zaczęłam ten temat trochę ze złym nastawieniem - szukałam potwierdzenia, że to nie działa, bo byłam zmęczona. A z tego, co tu przeczytałam, wynika, że raczej dobierałam za ambitne zdania i za krótko czekałam. Spróbuję jeszcze raz, inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Rozumiem to zmęczenie, bo sama przez to przechodziłam. Ale to zdanie o 'za ambitnych zdaniach' - czy masz na myśli, że próbowałaś od razu przeskakiwać do docelowego stanu? Bo to jest właśnie ten błąd, o którym pisał Ballen z tym oporem. Mnie zajęło kilka tygodni, żeby to zobaczyć u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Cykoria Tak, dokładnie. Zaczęłam od 'czuję się pewna siebie i spokojna' w momencie, gdy byłam kompletnie rozbita. Mózg to odrzucał zanim zdążyłam skończyć zdanie. Teraz próbuję z czymś w stylu 'pozwalam sobie na spokój' i brzmi inaczej - nie kłamię sama sobie. Zobaczę, co będzie za kilka tygodni.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

To 'pozwalam sobie' brzmi jak inne podejście niż typowe afirmacje. To bardziej zgoda niż twierdzenie? Zastanawiam się, czy to nie jest bliżej jakiejś pracy z czakrami - tam też chodzi o otwieranie, nie o wymuszanie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Domowik Podobieństwo jest, ale mechanizm trochę inny. Przy afirmacjach zaczynających się od 'pozwalam sobie' lub 'otwieram się na' chodzi o to, że zdanie nie stawia tezy, której umysł musi natychmiast zaprzeczyć. To bardziej intencja niż deklaracja stanu. Czy to działa tak samo jak praca z czakrami - tego naprawdę nie wiem, bo to dwa różne języki opisu tej samej rzeczy albo dwóch różnych rzeczy. Nie mieszałbym tego na siłę.


Odpowiedz
(@alinka92)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 146

@Ballen wiec te "pozwalam sobie" działa lepiej niz "jestem"? bo to by wiele tłumaczyło u mnie. mam taką afirmacje ze jestem warta miłości i zawsze mi cos w środku mowi ze nieprawda


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Alinka92 To, co opisujesz - głos w środku, który mówi 'nieprawda' - to jest właśnie ten opór, o którym pisaliśmy wcześniej. I tak, to jest sygnał, że zdanie jest za daleko od miejsca, w którym teraz jesteś. Spróbuj z 'uczę się uznawać swoją wartość' albo 'dopuszczam myśl, że jestem warta miłości'. Ale tu też powiem szczerze: jeśli ten opór jest bardzo mocny i wiąże się z konkretnymi doświadczeniami, sama zmiana słów może nie wystarczyć.


Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Jarylo a czy ten opór może być różny w zależności od dnia? Bo ja mam tak, że raz afirmacja 'wchodzi' i czuję coś w środku, a innego dnia to samo zdanie brzmi jak recytowanie przepisu. Nie rozumiem, skąd ta różnica.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Anielka71 To bardzo normalne i myślę, że niedoszacowane w tych wszystkich poradnikach o afirmacjach. Nasz stan wewnętrzny zmienia się codziennie, a afirmacja trafia w inny grunt. Ja mam lepsze dni z afirmacjami rano, zaraz po przebudzeniu, nim głowa zdąży wejść w tryb analizowania. W inne pory efekt jest słabszy. Musiałam to po prostu sprawdzić na sobie, bo żadna ogólna zasada mi nie działała.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Leokadia76 Zgadzam się z tym o poranku. Ale chcę dodać coś, czego tu jeszcze nikt nie powiedział - wieczór, tuż przed zaśnięciem, to też jest moment, kiedy opór jest mniejszy. Bywa, że mózg jest po prostu za zmęczony, żeby kwestionować. Nie wiem, czy to 'poprawna' metoda, ale u mnie działa lepiej niż w środku dnia.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Piolun Mam podobne spostrzeżenie z wieczornym powtarzaniem, ale mnie zdarzyło się, że zasypiałam w połowie i nie wiedziałam potem, czy w ogóle skończyłam. Przy pisaniu tego problemu nie ma - wiadomo, ile się zrobiło. Wracając do tego, co Klimcia90 pisała na początku o pustej formule: myślę, że ten moment 'nic nie czuję' może być po prostu środkiem procesu, nie jego porażką. Tylko że trudno to ocenić, kiedy się jest w środku.


Odpowiedz
Udostępnij: