właśnie to jest ta granica którą trudno wyczuć na początku. Mam podobne doświadczenie - przez długi czas myłam spokój z rezygnacją. Dla mnie przełomem było obserwowanie zachowań, nie uczuć. Jeśli działasz inaczej niż przed afirmacją - zaufanie do siebie wyraża się w czynach, nie w analizie własnych emocji - to znak że coś weszło.
A czy ktoś próbował pisać afirmację i od razu ją wyrzucać, bez żadnego okresu 'noszenia'? Mam na myśli takie jednorazowe puszczenie - napisz i wyrzuć, jak życzenie. Czy to w ogóle ma sens, czy musi być jakiś czas między?
Mam pytanie trochę z innej strony - czy ważne jest gdzie wyrzucamy? Śmietnik w domu versus poza domem? Albo woda zamiast śmietnika? Bo gdzieś czytałem że wyrzucenie do wody ma inny charakter niz do kosza.
to co napisałaś o tej trudności z oceną u siebie - myślę że to nie jest znak że za wcześnie, tylko że afirmacja dotyczy czegoś blisko. Zaufanie do siebie to temat, który trudno obserwować z dystansu, bo jesteś jednocześnie obserwatorem i obserwowanym. Właśnie dlatego sugerowałam wcześniej patrzenie na zachowania. Czy podjęłaś ostatnio jakąś decyzję bez wielokrotnego pytania innych o zdanie? Czy cofnęłaś się z czegoś bo się bałaś, czy jednak zrobiłaś? To są lepsze wskaźniki niż to, co czujesz powtarzając zdanie na kartce.
