Forum

Asystent AI
Afirmacje a ambicja...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a ambicja - czy mogą stać się niebezpieczną obsesją?

Strona 1 / 2

Wpisy: 479
Rozpoczynający temat
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ostatnio siedzę nad tym tematem i nie daje mi spokoju jedna rzecz. Zaczęłam afirmacje jakieś dwa lata temu, dość niewinnie, bo chciałam popracować nad poczuciem własnej wartości. I przez jakiś czas było świetnie. Ale potem zauważyłam, że zaczęłam liczyć ile razy powtórzyłam daną afirmację w ciągu dnia, ustawiać budziki, żeby nie pominąć sesji, a jak z jakiegoś powodu nie zdążyłam, to miałam poczucie winy jakbym coś zrobiła nie tak. To jeszcze ambicja czy już coś innego? Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, brzmi bardzo znajomo. Sama przez jakiś czas robiłam afirmacje dwa razy dziennie i jak opuściłam wieczorną sesję, to nie mogłam spokojnie zasnąć. Jakby mózg przekonał się, że bez tego rytuału dzień jest nieważny. Pytanie, które sobie wtedy zadałam: czy robię to z wewnętrznej potrzeby, czy już tylko dlatego, żeby nie czuć lęku, że czegoś nie zrobiłam? Bo to jest dla mnie ta granica.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Spellbound Dokładnie to rozróżnienie wydaje mi się kluczowe. Ale mam pytanie, bo sam nie jestem pewien: skąd właściwie wiadomo, że to już lęk, a nie po prostu silna motywacja? Bo na początku jedno wygląda jak drugie.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Rafalek00 Motywacja daje energię, lęk ją zjada. Jak po pominięciu sesji masz więcej niepokoju niż po jej odbyciu spokoju, to odpowiedź jest dość jasna. Afirmacje mają budować, a nie chronić przed czymś, czego się boisz. Jak stają się tarczą, to znak, że coś poszło nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i zastanawiam się, bo sama chciałam zacząć afirmacje. Ale teraz trochę się boję, że mogę wpaść w coś takiego. Czy na początku da się w ogóle ocenić, czy robi się to zdrowo? Czy jest jakiś sygnał ostrzegawczy już na starcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Kasztanka Myślę, że na starcie trudno to ocenić, bo zaczyna się zwykle z dobrych pobudek. U mnie alarm zapalił się dopiero po kilku miesiącach, gdy zauważyłam, że afirmacje zaczęły być ważniejsze niż to, co afirmacjami miałam osiągnąć. Zamiast żyć, siedziałam i powtarzałam.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czy nie jest tak, że samo powtarzanie bez przekonania i tak nie działa? Bo słyszałam, że afirmacje muszą być poczute, nie tylko mechanicznie mówione. Więc jeśli ktoś powtarza z lęku, to chyba te afirmacje w ogóle nie mają siły?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Sennica To trochę bardziej złożone. Mechaniczne powtarzanie bez emocji faktycznie ma mniejszą siłę oddziaływania na podświadomość, ale nie jest kompletnie bezużyteczne. Problem polega na tym, że lęk przed niepowtórzeniem afirmacji to też bardzo silna emocja i mózg ją zapamiętuje razem z samą afirmacją. W efekcie możesz nieświadomie wzmacniać przekonanie 'muszę to robić, bo inaczej coś złego się stanie', zamiast 'chcę to robić, bo mi służy'. To jest mechanizm, który napędza obsesję, nie zmianę.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Krysztal To ma sens, ale chcę dopytać: czy mówisz o sytuacji, gdzie ktoś już ma tendencję do myślenia lękowego i afirmacje tylko to wzmacniają, czy twierdzisz, że same afirmacje mogą taki lęk wygenerować od zera?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Pentaklista58 Raczej to pierwsze, ale nie wykluczam drugiego. Jeśli ktoś wchodzi w afirmacje z już istniejącą tendencją do perfekcjonizmu albo kontrolowania wszystkiego, to afirmacje mogą stać się kolejnym obszarem, w którym ta tendencja się rozgości. Sama praktyka nie generuje lęku z niczego, ale może być miejscem, gdzie istniejący lęk szuka ujścia.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z ambicją jako taką? Bo tytuł mówi o ambicji, a my piszemy głównie o lęku. Dla mnie ambicja to coś innego niż lęk. Można być bardzo ambitnym w stosunku do afirmacji, liczyć postępy, mieć listy, planować, i to jeszcze niekoniecznie musi być obsesja, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Ziemowit Dobry punkt. Ambicja i obsesja różnią się dla mnie tym, że ambicja jest elastyczna, a obsesja jest sztywna. Ambitny człowiek przesuwa terminy, zmienia plan, odpuszcza jeden dzień. Obsesja nie pozwala na żaden wyjątek, bo wyjątek oznacza zagrożenie dla całego systemu. Więc owszem, można mieć listy i plany i być zdrowym. Ale jak jeden pominięty dzień rujnuje ci nastrój na cały wieczór, to już nie ma co ukrywać.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie zależy też od osobowości? Słońce w Skorpionie albo silny Mars w horoskopie urodzeniowym to tendencja do wszystkiego-albo-nic. Dla takiej osoby intensywna praktyka może być naturalna i zdrowa, nie patologiczna. Nie każda obsesja to problem, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Weronka83 Hmm, ale chyba nie można usprawiedliwiać destruktywnych wzorców swoim znakiem. Rozumiem, że pewne cechy mogą predysponować, ale to, że Mars jest w jakimś miejscu, nie znaczy, że mam sobie odpuścić myślenie o konsekwencjach. Astrologiczne tłumaczenie nie zmienia faktu, że ktoś nie śpi, bo zapomniał powiedzieć afirmację.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Spellbound Nie chodziło mi o usprawiedliwienie, tylko o kontekst. Intensywność niekoniecznie od razu oznacza problem. Ale rozumiem co mówisz, granica jest tam, gdzie zaczyna się realny dyskomfort w codziennym życiu.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co pisała Darka na początku, bo mi to siedzi w głowie: liczyć ile razy się powtórzyło. To jest dla mnie konkretny sygnał. Sam kiedyś miałam podobne coś z inną praktyką, nie z afirmacjami, i zauważyłem, że jak zacząłem liczyć i optymalizować, to gdzieś po drodze zgubiłem to, po co w ogóle to robiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy afirmacje mogą w ogóle zaszkodzić, jeśli robi się je spokojnie i bez tej presji? Pytam, bo chciałam spróbować w kontekście medytacji, żeby wzmocnić skupienie. Ale teraz czytam tę rozmowę i zastanawiam się, czy nie lepiej to omijać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Aurelinda Spokojnie, sama praktyka nie jest problemem. Tutaj rozmawiamy o konkretnym wzorcu, który pojawia się u pewnych osób. Większość ludzi robi afirmacje bez żadnego problemu. Jeśli wchodzisz w to z ciekawością, a nie z przekonaniem, że to jedyna droga do zmiany, to ryzyko wpadnięcia w obsesję jest naprawdę małe. Problem zaczyna się wtedy, gdy afirmacje stają się warunkiem koniecznym do tego, żebyś czuła się okej tego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@konstancja)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co jeśli ktoś robi afirmacje, bo rzeczywiście coś ważnego próbuje zmienić w swoim życiu i naprawdę mu na tym zależy? U mnie to kwestia pracy i poczucia własnej wartości, i nie wyobrażam sobie tego traktować lekko. Czy silna motywacja zawsze musi gdzieś przerodzić się w tę obsesję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Konstancja Nie, nie musi. Ale warto od czasu do czasu zadawać sobie pytanie: czy gdybym dziś odpuściła afirmacje, mój dzień byłby gorszy, czy po prostu inny? Jeśli sama myśl o pominięciu wywołuje niepokój, to może sygnał, że gdzieś po drodze zmienił się cel. Bo celem było poczucie własnej wartości, nie rytuał sam w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie o to, czy dzień byłby gorszy czy inny, jest naprawdę trafne. Ale jak to sprawdzić, nie robiąc eksperymentu? Znaczy, czy ktoś celowo opuszczał sesję właśnie po to, żeby zobaczyć, co poczuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Sennica Ja tak robiłem, ale z inną praktyką. Świadomie odpuszczałem jeden dzień i obserwowałem, czy pojawia się ulga czy niepokój. Jeśli niepokój, to wiedziałem, że coś się pozmieniało w moim podejściu. Tylko wymaga to pewnej uczciwości wobec siebie, bo łatwo sobie powiedzieć, że to tylko chwilowy dyskomfort.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@konstancja)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co jeśli ten niepokój po pominięciu jest po prostu dlatego, że naprawdę wierzę, że to mi pomaga? Nie z lęku, tylko z przekonania. Nie wiem, czy potrafiłabym odróżnić jedno od drugiego u siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Konstancja Właśnie to jest trudne do oceny z wewnątrz. Ale jest jedno pytanie, które trochę pomaga: czy kiedy pominiesz sesję i dzień idzie dobrze, czujesz ulgę i spokój, czy raczej rozgoryczenie, że idzie dobrze bez afirmacji? To drugie bywa zaskakującym sygnałem.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Jacek Nigdy tak nie myślałam o tym. Czy naprawdę to się zdarza, że ktoś jest niezadowolony, gdy dzień idzie dobrze bez praktyki? To brzmi dziwnie, ale rozumiem logikę.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Weronka83 Zdarza się, i to rzadziej niż inne sygnały, ale jest. Praktyka staje się wtedy czymś w rodzaju tożsamości, a nie środka do celu. Jeśli mam dobry dzień bez afirmacji, to podważa moje przekonanie, że to one go powodują, i to dla niektórych jest niewygodne.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

To chyba najtrudniejszy wariant, bo zewnętrznie wygląda jak zaangażowanie. Ktoś z boku powie, że ta osoba jest konsekwentna i zmotywowana. A wewnątrz może być coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Spellbound Właśnie to mnie tutaj uderza w tej całej rozmowie. Że prawie każdy sygnał ostrzegawczy z zewnątrz wygląda jak zaleta. Skrupulatność, konsekwencja, zaangażowanie. Jak ktoś bliski ma to rozpoznać, skoro nie ma dostępu do tego, co dzieje się w środku?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Pentaklista58 U mnie widać było po tym, że przestałam mówić o tym, co chcę osiągnąć, a zaczęłam mówić tylko o samej praktyce. Czyli nie, że 'pracuję nad poczuciem wartości, bo chcę zacząć starać się o awans', tylko 'muszę zrobić dzisiaj jeszcze jedną serię'. Cel gdzieś wypadł z rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo konkretne i chyba łatwiejsze do zauważenia z zewnątrz, niż reszta. Jak cel znika z rozmowy, to faktycznie coś się odwróciło. Ale czy to znaczy, że trzeba non stop przypominać sobie po co to robię? Czy nie zaburza to samego procesu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Aurelinda Nie chodzi o ciągłe przypominanie, bo to faktycznie może zakłócić płynność praktyki. Raczej o to, żeby od czasu do czasu zatrzymać się i sprawdzić, czy cel nadal ma sens. Nie co sesję, ale może raz w miesiącu. Jeśli nie wiesz już po co to robisz albo cel stał się abstrakcją, to dobry moment na refleksję.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale wracając do ambicji z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś ma doświadczenie z sytuacją, gdzie ambicja była punktem wyjścia, nie lęk? Tzn. ktoś chciał się rozwijać, używał afirmacji jako jednego z elementów i to zadziałało bez wpadania w obsesję? Bo z tej rozmowy można odnieść wrażenie, że każda intensywna praktyka kończy się tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Ziemowit Dobry punkt i nie, nie każda intensywna praktyka kończy się obsesją. Znam sporo osób, które pracują z afirmacjami regularnie i utrzymują zdrowy dystans. Kluczem wydaje się to, że traktują je jako jeden element, nie jako warunek konieczny do dobrego dnia. Jak zaczyna być warunkiem, robi się ryzykownie.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Arbogi A jak nie dopuścić do tego, żeby stało się tym warunkiem? Bo na początku człowiek o tym nie myśli, po prostu zaczyna robić i wchodzi w rytm. I właśnie ten rytm chyba z czasem zmienia charakter, bez żadnego konkretnego momentu, który można wskazać.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Kasztanka Nie ma jednej odpowiedzi na to, ale jedna rzecz, o której słyszałem od kilku osób, to celowe robienie przerw. Nie czekanie, aż przerwa wypadnie przez chorobę czy zmęczenie, ale zaplanowanie jej z góry. Raz na jakiś czas po prostu świadomie odpuszczasz i obserwujesz, co czujesz. Brzmi prosto, ale wiele osób tego unika właśnie dlatego, że gdzieś w środku się boją, co odkryją.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy to nie jest trochę sprzeczne, że żeby afirmacje działały, trzeba być konsekwentnym, a z drugiej strony robić przerwy? Nie rozumiem, jak to pogodzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Balbina_75 Konsekwencja to nie to samo co nieprzerwalność. Można pracować regularnie przez tygodnie, a potem wziąć kilka dni oddechu i wrócić. Konsekwencja znaczy, że nie porzucasz praktyki przy pierwszej trudności, a nie, że musisz to robić bez wyjątku codziennie przez lata bez żadnej przerwy. Te dwie rzeczy są często mylone.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że część tej obsesji bierze się też z tego, co czytamy o afirmacjach. Większość poradników mówi, że efekty wymagają czasu i systematyczności, więc każda przerwa jest interpretowana jako cofnięcie postępów. I jak ktoś w to uwierzy mocno, to przerwa faktycznie staje się czymś zagrażającym, choć obiektywnie nie ma powodu tak myśleć.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Rafalek00 To jest ważna obserwacja. Czyli po części obsesja jest efektem ubocznym samego przekazu, który otacza te praktyki, a nie tylko cech osobowości człowieka. Chciałbym dopytać, czy myślisz, że lepszy byłby inny sposób mówienia o systematyczności? Bardziej elastyczny?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Pentaklista58 Tak, myślę, że coś w rodzaju 'wracaj regularnie, ale przerwy są częścią procesu' byłoby zdrowszym przekazem niż 'nie przerywaj, bo stracisz efekty'. Pierwsze buduje relację z praktyką, drugie buduje zależność.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Rafalek00 To rozróżnienie między 'wracaj regularnie' a 'nie przerywaj' jest naprawdę kluczowe. Ale czy myślisz, że ludzie, którzy już wpadli w ten schemat zależności, są w stanie zmienić swoje podejście tylko przez zmianę języka, którym o tym myślą? Mnie się wydaje, że sam przekaz nie wystarczy, jeśli ktoś już ma w głowie mocno zakorzenione przekonanie, że przerwa równa się porażka.


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Spellbound Szczerze, nie sądzę, że sam język wystarczy, ale jest punktem wyjścia. U mnie zmiana nastąpiła dopiero, kiedy zrobiłem pierwszą świadomą przerwę i zobaczyłem, że nic się nie posypało. Teoria o tym, że przerwy są w porządku, nie przekonała mnie tak bardzo jak to doświadczenie. Pytanie tylko, jak ktoś ma zrobić tę pierwszą świadomą przerwę, skoro właśnie boi się konsekwencji.


Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Rafalek00 Czyli w praktyce musisz trochę 'skoczyć na głęboką wodę' i sprawdzić, czy naprawdę się utopisz? Mnie to jakoś nie przekonuje jako metoda, bo właśnie ten lęk przed przerwa jest dla mnie największą przeszkodą. Jak ty się zmusiłeś do tego pierwszego odpuszczenia?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Konstancja U mnie to wyszło przez przypadek, nie z planu. Po prostu jeden dzień miałem taki chaos, że zapomniałem, i dopiero wieczorem zdałem sobie sprawę. I dzień był zwyczajny, nic złego się nie stało. To było bardziej efektywne niż jakikolwiek świadomy eksperyment, bo nie byłem nastawiony na obserwowanie wyników.


Odpowiedz
Wpisy: 479
Rozpoczynający temat
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie ten wątek z przypadkową przerwą jest ciekawy, bo u mnie było podobnie. Nie planowałam żadnego testu, po prostu życie wypadło inaczej. I ten dzień rzeczywiście był normalny. Ale zamiast poczuć ulgę, poczułam coś w rodzaju irytacji, że 'no to po co w ogóle to robię'. I dopiero to mnie zatrzymało, bo zobaczyłam, że moje myślenie gdzieś się pokręciło.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Rozumiem tę irytację. Ale mam pytanie, bo nie jestem pewna, czy to co opisujesz to już sygnał ostrzegawczy, czy po prostu normalna reakcja na zakwestionowanie czegoś, w co mocno wierzysz? Jak sama oceniasz, co sprawiło, że potraktowałaś to jako sygnał, a nie jako chwilową złość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Aurelinda Chyba dlatego, że ta irytacja nie była skierowana na coś konkretnego, tylko na sam fakt dobrego dnia. Złość na zdarzenie to jedno, ale złość na to, że coś idzie dobrze bez twojego udziału, to już brzmi niepokojąco nawet dla samej siebie. Przynajmniej u mnie to był taki moment 'hej, poczekaj chwilę'.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy ta irytacja nie może wynikać po prostu z tego, że człowiek czuje się niepotrzebnie? Jakby włożył dużo pracy w coś, a okazało się, że nie trzeba było? To nie musi być od razu obsesja, może być zwykłe ludzkie rozczarowanie, że wysiłek był może zbędny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Weronka83 Możliwe, i to dobre rozróżnienie. Pytanie tylko, czy ta irytacja znika po chwili refleksji, czy utrzymuje się i wpływa na decyzję o powrocie do praktyki. Jeśli ktoś po takim dniu mówi 'no dobra, ale i tak wolę robić swoje', to raczej zdrowe. Jeśli zaczyna szukać powodów, dlaczego jednak ten dzień nie był taki dobry, to już inny sygnał.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Jacek A to szukanie powodów, że dzień nie był dobry, to brzmi jak coś, co mogłoby się dziać zupełnie nieświadomie. Jak ktoś w ogóle miałby to u siebie wychwycić?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Weronka83 Jeden sposób, który mi się sprawdza, to pisanie krótkiego podsumowania dnia bez nawiązania do praktyki. Tylko co się wydarzyło, jak się czułem. Jeśli po jakimś czasie zauważasz, że w te dni gdy 'pominąłeś', opisy są systematycznie bardziej negatywne niż były w rzeczywistości, to może być właśnie ten mechanizm reinterpretacji. Ale wymaga pewnej regularności i uczciwości wobec siebie.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Krysztal To jest konkretna metoda, ale mam wątpliwość. Żeby ją stosować, musisz już podejrzewać, że masz problem. A większość ludzi, którzy mają ten problem, raczej nie podejrzewa, że go mają, bo wszystko wygląda jak zaleta. Jak to obejść?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Pentaklista58 Nie ma dobrego obejścia na ślepą plamkę. Dlatego właśnie w tej rozmowie tyle razy pojawia się ktoś z zewnątrz jako sygnał, bo sami siebie ciężko widzimy w takich momentach. Ale jest jedno pytanie, które można sobie zadać bez podejrzewania problemu: czy wyobrażenie sobie tygodnia bez tej praktyki wywołuje w tobie spokój, obojętność, czy niepokój? To nie wymaga diagnostyki, wystarczy obserwacja własnej reakcji na samo wyobrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wyobraziłam sobie teraz ten tydzień bez afirmacji i poczułam coś w rodzaju pustki. Ale nie wiem, czy to niepokój, czy po prostu że lubię to co robię i nie chcę rezygnować. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Balbina_75 Pustka to dość neutralny sygnał, może oznaczać różne rzeczy. Ale mam do ciebie pytanie: kiedy wyobrażasz sobie ten tydzień bez praktyki, myślisz głównie o tym, co stracisz, czy o tym, czym mógłbyś ten czas wypełnić? Pierwsze pyta o utratę, drugie o możliwość. To trochę zmienia perspektywę.


Odpowiedz
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Arbogi Chyba głównie o tym, co stracę. Ale teraz jak to napisałam, to brzmi niepokojąco. Nie jestem pewna, czy zawsze tak było, czy to się zmieniło z czasem.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wracając trochę do tytułu wątku, bo rozmawiamy dużo o obsesji, a mniej o ambicji. Mam wrażenie, że obsesja i silna ambicja wyglądają niemal identycznie przez pierwsze miesiące. Obie napędzają do działania, obie dają poczucie sensu. Różnica zaczyna wychodzić dopiero kiedy pojawia się pierwsza poważna przeszkoda. Ambicja daje elastyczność, obsesja wymaga kontynuacji bez względu na okoliczności. Czy ktoś miał ten moment, gdzie w obliczu jakiegoś kryzysu życiowego praktyka się urwała i mógł obserwować, co z tego wynikło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Spellbound Miałem coś takiego. Duże zawodowe zamieszanie, kilka tygodni totalnego chaosu i afirmacje po prostu odpadły. I wiecie co? Trochę żałowałem, że nie mogę ich robić, ale nie panikowa łem. Po uspokojeniu sytuacji wróciłem i nie czułem, że coś straciłem. Może to znaczy, że u mnie to jednak nie jest obsesja, tylko zwykła przerwa wymuszona okolicznościami.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Ziemowit Ale czy to nie jest tak, że właśnie osoby z obsesją też by powiedziały, że 'żałowały, że nie mogą robić'? To żałowanie może być zarówno zdrowe, jak i objaw. Jak ty sam odróżniłeś, że u ciebie to nie był problem?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Sennica To jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale jest pewna różnica między 'żałowałem, że nie mogę' a 'byłem przekonany, że bez tego idzie źle'. Ziemowit mówi, że wrócił po spokoju i nie czuł straty. To sugeruje, że przerwa była neutralna w skutkach dla jego oceny samego siebie. Gdyby przez te tygodnie myślał 'coraz bardziej odpływam, tracę postępy', to byłoby inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 479
Rozpoczynający temat
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale wracając do tego, co napisał Jacek - ta różnica między 'żałowałem, że nie mogę' a 'byłem przekonany, że bez tego idzie źle' jest chyba kluczowa dla całego wątku. Bo to pierwsze to tęsknota za czymś lubianym, a drugie to już zależność. Tylko jak ją wychwycić u siebie w czasie rzeczywistym, a nie dopiero z perspektywy?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

A może w ogóle nie da się tego wychwycić samemu w czasie rzeczywistym? Mam wrażenie, że o tym już kilka razy mówiliśmy w tym wątku i zawsze wychodzi na to, że potrzeba kogoś z zewnątrz. Czy ktoś ma przykład, że jednak sam to zauważył zanim ktoś mu powiedział?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

U mnie był taki moment, że zacząłem oceniać ludzi wokół przez pryzmat tego, czy 'pracują nad sobą'. Znajomy mówił o swoich planach, a ja w głowie już układałem, że 'gdyby robił afirmacje, to by tak nie myślał'. To był dla mnie sygnał, bo wcześniej tak nie myślałem o innych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Rafalek00 Ale to ocenianie innych, czy nie robią tyle co ty, to chyba dość powszechne przy każdej silnej praktyce, nie tylko afirmacjach? Ludzie na diecie też tak mają, sportowcy też. Czy to naprawdę specyficzne dla tej obsesji, o której rozmawiamy?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Weronka83 Masz rację, że to nie jest wyłącznie afirmacyjne. Ale myślę, że tu chodzi o skalę i o to, czego dotyczy. Dieta i sport mają dość wyraźne granice - albo ćwiczysz, albo nie. Afirmacje dotyczą przekonań, więc kiedy zaczynasz oceniać cudze myślenie jako 'gorsze', to wchodzisz w inny poziom.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Rafalek00 przypomina mi jeden konkretny wzorzec, który widziałem u kilku osób. Zaczynają od pracy nad sobą, a kończą na cichym przekonaniu, że oni już 'wiedzą jak myśleć', a reszta nie. I tu właśnie ambicja robi się niebezpieczna, bo przestaje być skierowana do wewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Pentaklista58 Dodałbym do tego jeszcze jeden element. Kiedy afirmacje zaczynają służyć nie temu, żeby zmienić siebie, ale żeby udowodnić sobie i innym, że się zmieniło - to znak, że coś się przestawiło. Ambicja staje się wtedy performatywna. Czy miałeś takie przypadki w głowie pisząc to?


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Krysztal Tak, konkretne przypadki miałem przed oczami. I ten 'performatywny' to dobre słowo. Człowiek zaczyna potrzebować widzów dla własnej praktyki. Albo zaczyna dużo o niej mówić, jakby samo mówienie wzmacniało efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam to i trochę się zastanawiam nad sobą, bo lubię opowiadać innym o tym co robię. Ale chyba bardziej dlatego, że mi to pomaga usystematyzować, a nie żeby się chwalić. Czy to jest ta performatywność, o której piszecie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Balbina_75 Mam do ciebie pytanie zanim cokolwiek powiem. Czy jak opowiadasz o swojej praktyce, to oczekujesz jakiejś reakcji od rozmówcy? Pochwały, zainteresowania, a może samego faktu, że ktoś słucha? To może pomóc odróżnić te dwa tryby.


Odpowiedz
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Arbogi Szczerze? Chyba trochę tak, chcę żeby ktoś powiedział 'o, fajnie że to robisz'. Ale czy to nie jest normalne, że chcemy akceptacji dla tego co robimy?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Balbina_75 Chcenie akceptacji jest normalne. Pytanie ile tej akceptacji potrzebujesz żeby kontynuować. Jeśli ktoś powie 'meh, nie widzę sensu w afirmacjach' i to cię wytrąca z równowagi na cały dzień, to jest inaczej niż kiedy wzruszasz ramionami i idziesz dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że weszliśmy teraz w coś ważnego. Bo obsesja na tle afirmacji rzadko wygląda jak klasyczny przymus. Częściej wygląda jak bardzo zaangażowane, pozornie zdrowe dbanie o siebie. I dlatego tak trudno ją zobaczyć, bo każdy zewnętrzny objaw można wytłumaczyć 'no przecież to praca nad sobą'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Spellbound To co mówisz brzmi logicznie, ale czy nie ma jakiegoś konkretnego momentu albo zachowania, które by jednoznacznie wskazywało? Bo jeśli wszystko można wytłumaczyć 'pracą nad sobą', to jak w ogóle cokolwiek złapać?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Sennica Jeden konkretny sygnał, który trudno zbagatelizować: kiedy zamiast robić to co chciałeś osiągnąć przez afirmacje, zaczynasz robić tylko afirmacje. Czyli środek staje się celem. Chciałeś zmienić sytuację zawodową, a po roku siedzisz i powtarzasz zdania zamiast wysyłać CV.


Odpowiedz
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Krysztal To jest celne. Trochę jak z planowaniem, które zastępuje działanie. Znam to uczucie z innego obszaru, kiedy czytanie o czymś dawało mi poczucie, że już to 'robię'. Afirmacje mogą działać podobnie, dawać poczucie ruchu bez ruchu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: