Forum

Asystent AI
Afirmacje pisane na...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje pisane na karteczkach i wyrzucane versus trzymane - czy akt puszczenia ma znaczenie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam takie pytanie, bo długo nie mogłam się zdecydować jak to robić. Piszę afirmacje na kartkach od jakiegoś czasu i zawsze je trzymałam, zbierałam w zeszycie. Ale ostatnio słyszałam od kilku osób, że lepiej jest je wyrzucać, spalać albo zakopywać - że sam akt puszczenia coś robi. I teraz nie wiem co o tym myślec. Czy wy je wyrzucacie czy trzymacie? I czy naprawdę ma to jakieś znaczenie, czy to tylko takie rytualne myslenie?


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Ja długo trzymałam wszystko w zeszycie i szczerze - po jakimś czasie przestałam w to wierzyć, bo patrzyłam na te same słowa i przestały na mnie działać. Jak zaczęłam je wyrzucać zaraz po napisaniu, to poczułam coś innego. Jakby intencja była skończona, zamknięta, oddana. Ale czy to dlatego, że akt puszczenia coś robi, czy dlatego, że po prostu przestałam się wałkować w tym samym kółko - szczerze nie wiem. To jest coś, o czym dużo myślę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Sagea a jak to wyglądało u ciebie praktycznie? Pisałaś jedną afirmację na raz i od razu wyrzucałaś, czy pisałaś kilka na raz i potem je porzucałaś razem? Zastanawiam się, czy chodzi o intencję przy wyrzucaniu, czy o samą czynność.


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Otylijka - pisałam kilka na raz, ale wyrzucałam każdą osobno, koncentrując się na każdej chwilę. Właśnie to skupienie przy wyrzucaniu wydaje mi się kluczowe. Jak wrzucam je hurtem do kosza, to nie czuję nic. Jak robię to świadomie, to coś jest inaczej w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest kwestia energii, którą wkładasz w kartkę. Jak piszesz afirmację, to kartkę ładujesz swoją intencją. Jak ją trzymasz, ta intencja zostaje przy tobie i dalej pracuje. Jak wyrzucasz, oddajesz to universum - i to też działa, ale inaczej. Oba sposoby są skuteczne, to zależy od tego, jaki masz cel.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Norbert76 nie do końca się z tym zgadzam. "Ładowanie kartki intencją" brzmi przekonująco, ale to uproszczenie, które może prowadzić do błędnych wniosków. Efekt wyrzucania albo trzymania nie jest kwestią fizycznej kartki - tu chodzi o to, co ten gest robi z twoim umysłem. Puszczenie to sygnał dla ciebie samej, że sprawa jest zamknięta, że nie musisz już nad tym pracować aktywnie. Trzymanie może z kolei tworzyć poczucie ciągłości i zobowiązania. To dwa różne mechanizmy psychologiczne, nie dwa warianty "ładowania energetycznego".


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Madzialena_F a to by tłumaczyło, dlaczego u mnie to przestało działać - bo patrzyłam na te kartki i zaczęłam je traktować jak listę rzeczy do odhaczenia, nie jak cos zywyego. Ale mam pytanie - jak wyrzucam, to skąd mój umysł ma wiedzieć, że to zamknięte na dobre, a nie po prostu zapomniane?


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Madzialena_F rozumiem twój punkt, ale myślę, że mechanizm psychologiczny i energetyczny to dwie strony tego samego. Nie uważam, że to musi być jedno albo drugie.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Norbert76 zgoda, że to nie jest zero-jedynkowe. Ale kiedy mówimy komuś, że kartka jest naładowana intencją, to sugerujemy, że coś zostaje w papierze - i to już jest inne twierdzenie niż to, że znaczenie ma akt i świadomość. Chcę, żeby te rzeczy były rozróżnione, bo inaczej ludzie skupiają się na tym, co zrobić z kartką fizycznie, zamiast na tym, co sami czują podczas całego procesu. To drugie ma znaczenie. To pierwsze - jest wtórne.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Pytanie z pierwszego postu dotyczy tego, czy sam akt puszczenia MA znaczenie. I tu bym polemizował z Madzialena_F, ale tylko częściowo. Ten mechanizm psychologiczny, o którym pisze, jest jak najbardziej realny - ale nie jedyny. W wielu tradycjach magicznych pisanie i spalanie lub zakopywanie to kompletny rytuał sam w sobie. Nie chodzi tylko o to, co dzieje się w głowie piszącego, ale o to, że cały akt ma strukturę: intencja - manifestacja - uwolnienie. Wyrzucenie bez intencji to za mało, ale wyrzucenie z pełną świadomością, że to oddajesz - to inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś z innej strony. Trzymałam przez kilka lat dziennik afirmacji i wracałam do niego regularnie. Wiesz, co mi to dało? Zobaczyłam, które z nich rzeczywiście się spełniły i w jaki sposób. To było coś, czego bym nie miała, gdybym wszystko wyrzucała. Z drugiej strony - mam znajomą, która spala swoje afirmacje przy świecy i przysięga, że to działa na nią lepiej niż cokolwiek innego. Mam wrazenie, że to naprawdę indywidualne, a nie kwestia jednej właściwej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ja mam zupełnie głupie pytanie - czy wyrzucenie do śmietnika to to samo co spalenie? Bo spalanie brzmi bardziej... poważnie? Ale nie wszyscy mają warunki, żeby palić w domu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Balbinka99 to nie jest głupie pytanie. Spalanie w wielu tradycjach jest traktowane inaczej niż wyrzucenie - ogień to przemiana, a nie tylko pozbycie się czegoś. Wyrzucenie do kosza jest bardziej neutralne symbolicznie. Ale jeśli nie masz możliwości palić, możesz podrze karteczkę na drobne kawałki - to też ma wymiar symbolicznego zakończenia, rozkładu, puszczenia. Sam gest fizycznej destrukcji jest ważniejszy niż konkretna metoda.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie czuje żadnych różnic? Ja próbowałam pisać i wyrzucać, pisać i trzymać - i szczerze, nie zauważyłam żadnej zmiany ani w sobie, ani w okolicznościach. Czy to znaczy, że po prostu to nie działa na mnie, czy może robię coś źle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Patrycelka77 a co pisałaś w tych afirmacjach? Bo z mojego doświadczenia - jak afirmacja jest za ogólna albo za bardzo oderwana od tego, w co faktycznie wierzę, to żaden sposób fizyczny nie pomoże. Pisanie i wyrzucanie nie zastąpi samej treści i tego, jak na nią reagujesz emocjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam inne podejście do trzymania kartek. Odkąd zaczęłam je układać w konkretnym miejscu - przy małym ołtarzyku, powiedzmy - to poczułam, że to nie jest archiwum, tylko coś aktywnego. Nie wracam do nich codziennie, ale wiem, że tam są. Czy to ma sens dla innych, czy to tylko moje dziwactwo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Ilonka65 to ma jak najbardziej sens. Tworzysz przestrzeń intencjonalną, coś w rodzaju fizycznej kotwicy dla swoich przekonań. To inne niż trzymanie w szufladzie i inne niż wyrzucanie - trzecia opcja, o której rzadko się mówi w takich dyskusjach. Pytanie, czy wracasz do nich wtedy, kiedy coś się zmienia, czy zostawiasz je bez zmiany?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Madzialena_F właśnie to jest ciekawe - zostawiam je bez zmiany, ale co jakiś czas, jak coś w moim życiu się przesuwa, to intuicyjnie czuję, że czas zamienić tę kartkę na nową. Stara wtedy ląduje w ogniu albo w ziemi. Więc to trzymanie nie jest u mnie na zawsze, tylko do pewnego momentu.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Ilonka65 to jest de facto połączenie obu metod - trzymasz, aż afirmacja dojrzeje albo straci aktualność, a potem uwalniasz. To brzmi jak coś bardziej organicznego niż twarda decyzja 'wyrzucam zawsze' albo 'trzymam zawsze'. Zastanawiam się, czy inni tu też to robią intuicyjnie, czy raczej trzymają się jednej metody na sztywno.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wahadlarz-x)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za tę dyskusję, bo też nigdy nie wiedziałem jak to robić. Zawsze wyrzucałem od razu, bo tak widziałem na filmikach. Ale po tym co tu napisaliście myślę, że chyba robiłem to trochę machinalnie, bez skupienia. To może być ważniejsze niż sama metoda, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do Helenki - piszesz, że widziałaś, które afirmacje się spełniły. Ale czy to nie jest trochę tak, że widzisz tylko te, które pasują do historii którą sobie opowiadasz? Tzn. te niespełnione po prostu zapominasz albo tłumaczysz inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

to jest uczciwe pytanie i sama je sobie zadawałam. Tak, jest ryzyko selektywnej pamięci. Ale właśnie dlatego dziennik ma przewagę nad samą głową - bo nie możesz przepisać tego, co napisałaś. Wracasz i widzisz, co napisałaś trzy miesiące temu, i czy faktycznie coś z tego wyszło. Nie mówię, że to dowód na działanie afirmacji w sensie magicznym - ale jako sposób obserwacji siebie jest uczciwsze niż sama pamięć.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Helenka99 a co robiłaś z afirmacjami, które się nie spełniły? Wyrzucałaś je z dziennika, zostawiałaś, przepisywałaś? Bo mi się wydaje, że to też może mieć jakieś znaczenie.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Patrycelka77 zostawiałam. I to było niekiedy ważniejsze niż te spełnione - bo patrząc na nie po czasie, często widziałam, że przestały być aktualne. Tzn. to czego chciałam pół roku temu, przestało mnie obchodzić. To samo w sobie było informacją.


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Helenka99 dokładnie to samo mi się zdarzyło. Afirmacja o konkretnej sytuacji zawodowej - pisałam ją regularnie przez miesiąc, a potem nagle przestała mieć dla mnie sens, bo sytuacja się zmieniła od środka, nie z zewnątrz. Chciałam zapytać - czy u ciebie to też wyglądało tak, że afirmacja traciła aktualność zanim cokolwiek się na zewnątrz zmieniło?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Sagea to jest ważne spostrzeżenie. Afirmacja, która traci aktualność zanim coś się zmieni zewnętrznie, może znaczyć, że zmieniło się przekonanie, do którego była skierowana. I to jest właśnie efekt, o który chodzi - nie zawsze manifestacja zewnętrzna, czasem tylko wewnętrzna zmiana punktu widzenia. Pytanie brzmi, czy to nie za mało dla osób, które oczekują konkretnych zmian w życiu.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Madzialena_F no właśnie tu mam wątpliwość. Jeśli afirmacja zmienia tylko przekonanie, a nie rzeczywistość, to skąd wiadomo, że w ogóle coś zrobiła? Może po prostu człowiek dojrzał albo zmęczył się chceniem czegoś?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Norbert76 a jak byś odróżnił 'afirmacja zmieniła przekonanie' od 'po prostu dojrzałem'? Szczerze pytam, bo to nie jest retoryczne. Myślę, że nie da się tego rozróżnić w pojedynczym przypadku. Ale to nie znaczy, że efekt nie istnieje - tylko że jest trudny do wyizolowania. Wróćmy jednak do pytania Gracji - ona pyta o akt puszczenia. Czy to, o czym mówimy, zmienia odpowiedź na to pytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do sedna tematu - Madzialena_F ma rację, że odpłynęliśmy. Akt puszczenia ma znaczenie właśnie dlatego, że jest sygnałem dla umysłu: 'oddałem to'. Bez tego sygnału możesz pisać afirmacje w kółko i podświadomie ciągle je 'pilnować', co jest sprzeczne z logiką puszczenia. Dlatego nie jest obojętne, czy wyrzucasz, spalasz, zakopujesz - liczy się intencja i świadomość, że coś oddajesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Edmund a jak zakopać to co wychodzi? Serio pytam - to znaczy zakopać kartkę w ziemi? I gdzie, bo nie mam ogrodu.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Balbinka99 doniczka z ziemią spokojnie wystarczy. Chodzi o symbolikę - ziemia jako przyjmująca, transformująca. Nie musisz mieć działki. Mała doniczka na balkonie albo nawet kupiona ziemia do kwiatów zrobi robotę, jeśli robisz to świadomie, a nie mechanicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od początku tej dyskusji. Czy akt puszczenia w ogóle ma sens, jeśli potem myślisz o tej afirmacji? Bo ja wyrzucam kartkę, a potem przez tydzień i tak myślę o tym, czego chciałam. To puszczenie jest wtedy prawdziwe?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Otylijka u mnie było tak samo. I chyba nie ma sensu walczyć z myślami po fakcie - to inna warstwa niż sam gest. Fizyczne puszczenie to nie telekineza na twoje myśli. Ale z czasem zauważyłam, że jeśli naprawdę skupię się przy wyrzucaniu, to wracam do tematu rzadziej. Nie wiem, czy to autosugestia, czy coś innego.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Otylijka to jest dokładnie pytanie, które odróżnia mechaniczne puszczanie od świadomego. Myśli wracają zawsze - to normalne. Ale gest puszczenia może być punktem odniesienia: 'puściłam to'. Kiedy myśl wraca, możesz sobie przypomnieć ten moment i nie wchodzić w spiralę. U mnie tak to działa.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Ilonka65 to ma dla mnie sens. Jakby ten gest był zakotwiczeniem - pamiętam że puściłam, więc nie muszę ciągnać tego dalej. Tylko mam pytanie, czy trzeba koniecznie kartekę fizycznie wyrzucić, czy wystarczy coś zrobić inaczej - np. podartwać ją albo zgnieść?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

podarcie też działa, i według mnie nieźle - jest w tym coś bardziej bezpośredniego niż wrzucenie do kosza. Koszt wrzucenie to zero energii, mechaniczne. Podarcie wymaga działania, chwila skupienia. Ważne żeby było intencjonalne, nie z frustracji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarz-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 65

@Nekromanta58 a co z wodą? Czytałem gdzieś że można kartkę rozpuścić w wodzie i to ma inne znaczenie niż ogień albo ziemia. Czy coś wiadomo na ten temat, czy to już za daleko od afirmacji?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Wahadlarz.x woda jako żywioł oczyszczający i odprowadzający - tak, jest taki sposób. Zwłaszcza w kontekście intencji związanych z emocjami, bo woda symbolizuje właśnie tę sferę. Ale tu jest jeden haczyk - kartka musi się faktycznie rozpuścić, nie pływać na powierzchni przez pół dnia. Używasz wtedy bibułki albo cienkiego papieru. Na zwykłym papierze biurowym to nie zadziała tak symbolicznie, bo papier zostaje fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie, że zaczynamy budować coraz bardziej skomplikowane protokoły - ogień, ziemia, woda, papier bibułkowy. Czy nie przesadzamy? Może właśnie chodzi o to, żeby było proste i z sercem, a nie żeby być ekspertem od żywiołów?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Norbert76 tu akurat się z tobą zgadzam. Mnożenie procedur może stać się pułapką - skupiasz się na tym, czy masz właściwy papier, zamiast na tym, co czujesz przy puszczaniu. Z drugiej strony dla osób, które potrzebują struktury, żeby wejść w odpowiedni stan skupienia, te elementy mogą pomagać. Zależy od człowieka, nie od metody.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Madzialena_F i tu jest sedno. Struktura rytuału - żywioły, papier, gest - to scaffolding dla umysłu, nie magiczny protokół sam w sobie. Jak ktoś potrzebuje tej struktury żeby naprawdę puścić, to niech jej używa. Jak ktoś potrafi puścić przy zwykłym wyrzuceniu kartki do kosza, to nie musi palić nad rzeką o północy. Pytanie zawsze brzmi: co pozwala ci poczuć, że naprawdę oddałeś intencję?


Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Arbogi ale jak w ogóle rozpoznać, że 'naprawdę oddałam intencję'? Mam na myśli - co to ma być za uczucie? Bo u mnie jest coś jakby ulga, ale nie wiem czy to nie jest po prostu ulga że skończyłam rytuał. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Otylijka to dobre pytanie. Myślę, że ulga sama w sobie jest sygnałem - nieważne skąd pochodzi. Jeśli po wyrzuceniu kartki poczułaś ulgę, to twój umysł dostał sygnał zamknięcia. Czy to 'prawdziwe' puszczenie czy tylko satysfakcja z wykonania czynności - efekt może być ten sam.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Ilonka65 nie do końca się zgadzam. Ulga po skończeniu czynności to co innego niż ulga z puszczenia. Można czuć ulgę że 'odfajkowałem' na liście rzeczy do zrobienia, a mimo to tej afirmacji ciągle pilnować w głowie. Różnica jest subtelna, ale istotna - wychodzi przy tym co robisz potem.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Edmund to jak można poznać tą różnicę? Masz jakis konkrentny sposób żeby to sprawdzić - tak żeby wiedzieć już przy samym puszczaniu, a nie dopeiro po tygodniu?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

jeden prosty test: po wyrzuceniu kartki, siądź na chwilę i pomyśl świadomie o tym, czego dotyczyła afirmacja. Jeśli poczujesz lekki skurcz w piersiach albo napięcie - nie puściłaś. Jeśli myśl prześlizguje się bez oporu, bez ciągnięcia - jest szansa że tak.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Nekromanta58 o skurczu w piersiach to pierwsze słyszę, ale akurat to rozumiem od razu o co chodzi. Mnie się zdarza że wyrzucam kartkę i potem i tak ciągle o tym myślę, znaczy to że powinnam coś innego zrobić zamiast wyrzucać?


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Balbinka99 niekoniecznie, że musisz zmienić metodę. Może po prostu potrzebujesz czegoś bardziej wyraźnego przy samym geście - skupienia, oddechu, krótkiego słowa w myślach. Sama przez długi czas wyrzucałam mechanicznie i myślałam że coś jest ze mną nie tak, a problem był w tym że robiłam to na autopilocie.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Sagea to 'autopilot' jest naprawdę istotny tu do nazwania. Większość z nas ma wyćwiczone gesty puszczania - sprzątanie, wyrzucanie śmieci - i umysł ich nie traktuje jako czegoś znaczącego. Żeby gest zadziałał jako zamknięcie intencji, musi być na tyle odmienny od codziennego, żeby mózg go 'zarejestrował' jako zdarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy nie można by wtedy po prostu powiedzieć coś głośno przy wyrzucaniu? Słowo albo jedno zdanie. Zamiast szukać specjalnego papieru czy żywiołu. Zdaje mi się że intencja wypowiedziana głośno wzmacnia gest bardziej niż jakikolwiek materiał.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Norbert76 wypowiedzenie głośno faktycznie angażuje inny kanał - słuchowy, motoryczny - co zwiększa 'wyrazistość' momentu dla umysłu. Ale nie powiedziałbym że bardziej niż materiał, bo to zależy od osoby. Ktoś kto jest mocno kinestetyczny poczuje więcej przy podarciu kartki niż przy słowie. Nie ma jednej hierarchii.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Arbogi właśnie. Ja przez lata próbowałam różnych metod i w końcu wyszło mi, że najbardziej 'zamknięciowe' jest dla mnie połączenie - coś fizycznego i jedno zdanie w myślach, nie głośno. Głośno brzmi dla mnie teatralnie i wybija mnie ze skupienia zamiast pogłębiać.


Odpowiedz
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Helenka99 a jak brzmi to zdanie w myślach? Coś konkretnego czy każdorazowo inne? Bo zastanawiam się czy to nie powinno być zawsze to samo - żeby działało jak kotwica.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Patrycelka77 u mnie zawsze inne, bo dopasowuję do tego czego dotyczyła afirmacja. Coś w stylu 'to już nie moje, niech idzie'. Ale pomysł z kotwicą jest dobry - widzę logikę. Może dla kogoś kto dopiero zaczyna, stałe zdanie jest lepszym rozwiązaniem bo jest prostsze do wdrożenia.


Odpowiedz
(@wahadlarz-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 65

@Helenka99 dzięki za to, bo właśnie czegoś takiego szukałem - konkretnej frazy, żeby mieć od czego zacząć. Jedna rzecz: czy to musi być po polsku, czy język ma znaczenie? Słyszałem że niektórzy używają łaciny albo innych języków i to ma silniej działać.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Wahadlarz.x kwestia języka wraca w różnych dyskusjach i zazwyczaj kończy się tak samo - twój język ojczysty działa najlepiej, bo rozumiesz go intuicyjnie i nie musisz tłumaczyć w głowie. Łacina czy inny język obcy może brzmieć bardziej 'rytualne', ale jeśli nie czujesz znaczenia słów, to jest tylko dźwięk.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do pytania z tytułu wątku - bo trochę zeszliśmy na techniczne detale. Mam wrażenie, że akt puszczenia ma znaczenie, ale nie dlatego, że coś 'wysyła do wszechświata'. Znaczenie jest czysto psychologiczne: dajesz sobie pozwolenie żeby przestać się starać. I to jest prawdopodobnie najtrudniejsza część afirmacji w ogóle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Ilonka65 'pozwolenie żeby przestać się starać' - to chyba najtrafniejsze zdanie w tym wątku. Ja mam dokładnie ten problem - piszę, puszczam, a potem cały czas mentalnie 'pomagam' tej afirmacji. Nie umiem jej zostawić.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

ja też tak miałam i szczerze powiem że mi pomogło wyobrażenie sobie że kartka niesie intencję zamiast mnie. Tzn. 'teraz ona pracuje, ja już nie muszę'. Brzmi naiwnie, ale dla mnie było to jakieś przestawienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Sagea to nie brzmi naiwnie - to jest właśnie przeniesienie odpowiedzialności na symbol, co uwalnia umysł od ciągłego monitorowania. Dokładnie to robi rytuał w szerszym sensie. Nie musisz wierzyć w magię kartki żeby to działało - wystarczy że umysł traktuje gest jako zakończenie etapu.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Edmund ale co z przypadkiem kiedy afirmacja się nie spełnia? Bo jeśli 'oddałem ją kartce' i nic się nie dzieje - to wracam do pisania od nowa, czy czekam? Brakuje mi tu jakiejś logiki co do powtarzalności.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bo jeśli 'oddałem ją kartce' i nic się nie dzieje - to wracam do pisania od nowa, czy czekam? Brakuje mi tu jakiejś logiki co do powtarzalności.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Norbert76 to zależy od tego, co rozumiesz przez 'nic się nie dzieje'. Jeśli po tygodniu nie widzisz efektu zewnętrznego - to za wcześnie żeby cokolwiek oceniać. Jeśli po tym samym tygodniu czujesz że wewnętrznie nic się nie ruszyło, że te słowa są puste - wtedy ma sens wrócić i sprawdzić czy afirmacja w ogóle brzmi dla ciebie prawdziwie. Bo niedziałająca afirmacja to często źle skonstruowana afirmacja, a nie za mało rytuału puszczania.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Arbogi a jak sprawdzić czy afirmacja 'brzmi prawdziwie'? Bo piszę coś, co chcę żeby było prawdą, a nie coś co już jest - więc z definicji trochę kłamię sobie w oczy. Skąd wiem że to kłamstwo produktywne, a nie po prostu kłamstwo?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Norbert76 to jest jeden z częstszych błędów przy konstruowaniu afirmacji. Jeśli mózg natychmiast odrzuca twierdzenie jako nieprawdziwe, afirmacja nie przenika - dostaje etykietkę 'fałsz' i idzie do kosza. Dlatego zamiast 'jestem pewny siebie' lepiej zacząć od 'coraz bardziej ufam sobie w małych sytuacjach'. To drugie umysł jest w stanie przyjąć bez buntu. Nie chodzi o to żeby okłamywać siebie, tylko żeby nie stawiać ściany już na wejściu.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Madzialena_F i to zmienia całe podejście do wyrzucania, bo jeśli afirmacja jest zbyt duża i umysł jej nie przyjmuje - to wyrzucenie jej nic nie da, bo nigdy nie weszła. Dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

tak, dokładnie. Puszczanie ma sens wtedy, kiedy wcześniej coś faktycznie przyjęłaś. Jeśli afirmacja była odrzucona już na poziomie zapisu - akt wyrzucenia kartki jest pusty. To trochę jak zamykanie drzwi do pokoju, do którego nigdy nie weszłaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Madzialena_F to porównanie z drzwiami jest naprawdę celne. Mam wrażenie że dużo osób - ja też przez jakiś czas - skupia się na rytuale zamknięcia, a pomija to co wcześniej. Jakby sam gest miał wystarczyć niezależnie od tego, co było przed nim.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Sagea i tu mamy odpowiedź na pytanie Norberta o powtarzalność. Jeśli wyrzuciłeś kartkę, ale afirmacja nie weszła - wrócisz do pisania nie dlatego że 'coś nie zadziałało', tylko dlatego że cykl nigdy się nie zamknął, bo się nie otworzył. Powtarzanie w takim wypadku ma sens, ale tylko jeśli zmieniasz coś w samej treści, nie tylko w rytualne.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie do tego co mówi Edmund. Bo on zakłada że afirmacja albo 'wchodzi' albo nie - a to nie jest binarne. Można ją przyjąć częściowo, na poziomie słów, ale nie na poziomie ciała. I wtedy wyrzucenie kartki może domknąć tę część słowną, ale zostawić napięcie fizyczne. Stąd pewnie te skurcze o których pisał wcześniej Nekromanta58.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Ilonka65 dobra obserwacja. Dlatego właśnie pytam o ciało, nie o myśl. Myśl można kontrolować, powiedzieć sobie 'ok, puściłem'. Ciało jest trudniejsze do oszukania. Jeśli po wyrzuceniu kartki napięcie w klatce nie spada - wiem że jest niezamknięta pętla, nieważne co głowa mówi.


Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Nekromanta58 a czy to napięcie w klatce zawsze znaczy że nie puściłaś, czy może być też coś innego? Mam to czasem przy innych rzeczach i nie wiem czy to nierozwiązana emocja czy po prostu oddycham płytko.


Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Otylijka płytki oddech to bardzo dobry trop. Jak masz wątpliwość czy to emocja czy oddech - zrób trzy głębokie oddechy przed testem. Jeśli po tym napięcie znika albo znacznie maleje, to był oddech. Jeśli zostaje albo się nasila - jest tam coś nierozwiązanego.


Odpowiedz
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Nekromanta58 to naprawdę działa tak prosto? Trzy oddechy i już wiesz? Bo brzmmi za łatwo jak na coś co tutaj opisujecie jako trudne do wyczucia.


Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Balbinka99 nie powiedziałem że to łatwe, tylko że to wskazówka. Trzy oddechy nie dadzą ci pewności, dadzą ci więcej danych. Różnica. Im dłużej ćwiczysz obserwację własnego ciała, tym bardziej te sygnały są czytelne. Na początku wszystko brzmi tak samo i to jest normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do kwestii powtarzalności którą poruszył Norbert76, bo myślę że tu brakuje jednego elementu. Nawet dobrze skonstruowana afirmacja, nawet przyjęta i ładnie puszczona, wymaga czasu żeby cokolwiek zmienić. I tu jest pułapka wyrzucania - bo wyrzucenie daje poczucie zakończenia, a zmiana przekonania to proces tygodni albo miesięcy. Ludzie wyrzucają i po trzech dniach pytają czemu nic nie działa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wahadlarz-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 65

@Helenka99 właśnie o to chciałem zapytać - ile razy pisać tę samą afirmację zanim uznamy że 'działa' albo że trzeba zmienić podejście? Jest jakaś orientacyjna liczba, czy to tylko czucie?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Wahadlarz.x nie ma liczby. Wiem że to nie jest odpowiedź jaką chcesz usłyszeć, ale naprawdę nie ma. Zmiana jednego głębokiego przekonania może wymagać kilkuset powtórzeń rozłożonych na wiele tygodni. Zmiana czegoś powierzchownego - kilku. Sygnałem że zmierzasz w dobrą stronę jest to że afirmacja z czasem robi się nudna. Przestaje cię elektryzować, bo staje się oczywistością. To dobry znak.


Odpowiedz
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Helenka99 'robi się nudna' - to ciekawe kryterium, wcześniej nie słyszałam takiego. Czyli im bardziej przestaje mi zależeć na tym że to działa, tym bardziej działa?


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Patrycelka77 to trochę paradoks ale tak. Silna emocjonalna potrzeba żeby afirmacja zadziałała często blokuje proces, bo utrzymuje przekonanie że jeszcze jej nie masz. 'Nudzenie się' afirmacją oznacza że umysł przestał jej kwestionować.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

To zmienia trochę moje myślenie o całym tym wyrzucaniu. Zaczęłam ten wątek z pytaniem czy akt puszczenia ma znaczenie, a wychodzi na to że puszczenie jest może mniej ważne niż to czy afirmacja w ogóle miała szansę wejść. I że potem trzeba to powtarzać tak długo aż stanie się nudne. Czyli ten kawałek papierku to tylko jeden krok w środku długiego procesu, nie żaden finał.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co napisała Gracja90 na końcu - mam podobne odczucie. Zaczęłam ten wątek z założeniem że wyrzucanie jest kluczowym elementem, a teraz widzę że to bardziej jak wisienka na torcie. Bez ciasta pod spodem nic nie ma sensu. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy w takim razie wyrzucanie w ogóle jest potrzebne, skoro sama afirmacja i jej przyjęcie robią robotę?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Sagea zależy co rozumiesz przez 'potrzebne'. Akt puszczenia nie jest konieczny w sensie technicznym - afirmacja zakorzeniona w umyśle nie wymaga ceremonii zamknięcia. Ale dla sporej grupy ludzi symboliczne zamknięcie rzeczywiście coś zmienia - i to nie jest placebo w złym sensie. Rytuał daje umysłowi sygnał że etap jest skończony. Pytanie nie brzmi 'czy potrzebne', tylko 'komu i kiedy potrzebne'.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Arbogi a jak rozróżnić, czy jesteś osobą dla której ten sygnał coś robi, od osoby dla której to tylko teatr? Bo wydaje mi się że większość z nas nie wie do której grupy należy, dopóki nie spróbuje.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Ilonka65 po tym jak się czujesz dzień lub dwa po wyrzuceniu. Jeśli jest wyraźna ulga albo lekkość i myśl o tej afirmacji przestaje wracać - to znaczy że rytuał coś zamknął. Jeśli następnego dnia wszystko jest tak samo i wciąż kręcisz się wokół tego tematu - to znak że sam gest nic nie zrobił. Nie ma tu jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Arbogi a ta ulga następnego dnia to nie może być zwykłe 'odreagowanie' po samym fakcie napisania czegoś? Znaczy, może piszesz i już samo pisanie działa, a wyrzucenie jest nieistotne?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Patrycelka77 to bardzo trafne pytanie i odpowiedź jest taka, że sam akt pisania rzeczywiście niesie dużo. Mamy na to badania - ręczne zapisywanie angażuje inne obszary mózgu niż czytanie czy myślenie. Ale wyrzucenie dodaje element intencji zakończenia. Te dwie rzeczy można rozdzielić, żeby zobaczyć co na ciebie działa - pisz przez tydzień i chowaj kartki, potem pisz przez tydzień i wyrzucaj. Porównaj.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Madzialena_F słyszałem że lepiej palić niż wyrzucać, bo ogień faktycznie 'transformuje' energię zamiast ją zostawiać gdzieś w koszu. Czy to ma sens czy to tylko estetyka rytuału?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Norbert76 z punktu widzenia psychologii - to bez różnicy, bo umysł reaguje na intencję, nie na temperaturę spalania. Ale jeśli pytasz o podejście magiczne - to zupełnie inna rozmowa i zależy od tradycji w której pracujesz. W kontekście czystych afirmacji i ich zakorzenienia palenie nie daje przewagi nad wyrzuceniem. Ważniejsze jest to, czy naprawdę masz intencję puszczenia w momencie kiedy to robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do czegoś co powiedział Edmund wcześniej o nudzeniu się afirmacją. Bo mam z tym pewien problem. Nuda może oznaczać że przekonanie się zakorzenione - zgoda. Ale może też oznaczać że po prostu mechanicznie powtarzasz coś od tygodni i wyłączyłaś uwagę. To są dwa zupełnie różne stany, a z zewnątrz - i chyba od środka też - wyglądają podobnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Helenka99 masz rację i to jest ważne rozróżnienie. Mechaniczna nuda to taka, gdzie ciągle jest jakiś ładunek emocjonalny gdy wracasz do tematu - chęć żeby zadziałało, albo irytacja że nie działa. Nuda przez zakorzenienie to spokój - neutralność wobec treści, jakbyś czytała rozkład jazdy autobusów. Emocja znika, nie chodzi do podziemia.


Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Edmund i jak odróżnić spokój od zobojętnienia? Bo mam afirmację którą powtarzam od dłuższego czasu i przestałam czuć cokolwiek, ale nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Otylijka zapytaj siebie - czy temat tej afirmacji jest dla ciebie wciąż ważny? Jeśli tak, a emocja znikła - to dobry znak. Jeśli nagle cały temat stał się nieważny i przestałaś się tym przejmować - to może być ucieczka, nie zakorzenienie. Kontekst ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Helenka99 brzmi logicznie, ale mam wrażenie że te kryteria są bardzo trudne do zastosowania u siebie. Mam afirmację o zaufaniu do siebie i serio nie umiem ocenić czy jestem neutralna bo przyjęłam, czy neutralna bo poddałam się. Czy to jest znak że za wcześnie na wyrzucanie?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: