Czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może być naiwne - czy to ma znaczenie jaką afirmację się pisze? Znaczy czy są afirmacje, przy których ta technika działa lepiej, i takie przy których nie ma sensu jej stosować?
Dziękuję za to wyjaśnienie Dadzbog, naprawdę pomogło mi zrozumieć po co w ogóle ta technika. Mam jeszcze jedno małe pytanie - czy są jakieś wskazówki dotyczące tego jak długo pisać? Jedna afirmacja, kilka razy, całą stronę?
Na pytanie Gruszanki54 o długość - nie ma reguły, która pasuje do wszystkich. Ja zazwyczaj proponuję jedną afirmację, pisaną kilka razy, tyle ile potrzeba żeby poczuć że ją faktycznie przeczytałeś, a nie tylko mechanicznie przepisałeś. Niektórzy kończą na trzech powtórzeniach, inni piszą całą stronę zanim coś się ruszy. To nie jest kwestia ilości, tylko jakości uwagi, którą wkładasz w każde zdanie.
Mam wrażenie że ta technika wymaga dużo cierpliwości. Ja mam tendencję do szukania efektów szybko i zastanawiam się czy to by mi nie przeszkadzało - że siedzę i piszę coś powoli i czuję jakiś opór, i muszę z tym siedzieć. Czy to jest coś, co da się oswoić z czasem?
Mam podobne doświadczenie, chociaż nie z afirmacjami - przy pracy z runami też są sesje, podczas których nic specjalnego się nie dzieje, i takie, przy których nagle pojawia się skojarzenie, które nie wiadomo skąd. I nie ma sposobu żeby to zaplanować. Przy afirmacjach lewą ręką pewnie jest podobnie.
Czytam ten wątek i mam pytanie, które może być trochę z boku - czy ta technika ma jakiś związek z energią lewej i prawej strony ciała? Bo słyszałam coś o tym, że lewa strona jest bardziej receptywna, a prawa wyraźna. Czy to jest powiązane z tym co tu opisujecie, czy to zupełnie inna sprawa?
Wracam do tego co pisał Dadzbog o oporniach afirmacjach - czy macie jakieś sposoby żeby w ogóle wybrać afirmację do tej techniki? Bo mam ich kilka, ale nie wiem od czego zacząć. Czy brać tę, z którą jest największy opór, czy najpierw coś łagodniejszego?
To bardzo konkretna wskazówka, dziękuję Dadzbog. Mam właśnie taką jedną afirmację, przy której zawsze czuję że coś we mnie protestuje, ale nie jest to nic przytłaczającego. Chyba zacznę od tej. Trochę się zastanawiam jeszcze - czy pisać rano, wieczorem, czy to nie ma znaczenia?
Na pytanie Jadwisi99 o porę - większość praktyków afirmacji w ogóle, nie tylko tej techniki, mówi że rano lub wieczorem działa lepiej niż w środku dnia. Rano dlatego, że umysł jest mniej zaśmiecony bieżącymi sprawami. Wieczorem dlatego, że to co napiszesz może się przetwarzać w nocy. W praktyce jednak regularność bije porę - codziennie o różnych godzinach to lepiej niż raz w tygodniu o idealnej.
Nieoczekiwanie ta dyskusja sprawiła, że zamiast tylko obserwować postanowiłam spróbować. Zaczynam jutro rano, mam już wybraną afirmację - tę, przy której czuję właśnie to lekkie tarcie o którym pisał Dadzbog. Dam znać jak pójdzie, chociaż rozumiem, że na efekty trzeba poczekać.
Jak czytam o tym wymuszonej uwadze przy lewej ręce, to zaczynam rozumieć, że moje oczekiwanie szybkich efektów może być tu po prostu przeszkodą. Ale mam pytanie - czy ktoś próbował tej techniki z afirmacjami, które są bardzo konkretne, np. dotyczące pracy albo pieniędzy? Bo wydaje mi się, że łatwiej mi wyobrazić sobie to przy afirmacjach emocjonalnych niż przy takich 'twardych'.
To co Ismer napisał o tapecie to bardzo obrazowe. Ale mam pytanie inaczej - czy jest jakaś minimalna liczba powtórzeń w jednej sesji? Bo różnie słyszałam, jedni mówią trzy razy, inni dwadzieścia jeden. Czy przy tej technice z lewą ręką to w ogóle ma znaczenie?
Wróciłam do pytania, które zadałam wcześniej o energię lewej strony, bo odpowiedź Ismera mnie nie do końca usatysfakcjonowała. Ismer napisał, że to dwie różne tradycje. Ale czy ktoś z was łączył te dwa podejścia - energetyczne i psychologiczne - przy tej technice? Mnie nie satysfakcjonuje podejście czysto 'mózgowe', bo dla mnie intencja i energia są równie istotne.
Spróbowałam rano, tak jak planowałam. Nie dam znać o efektach, bo rozumiem, że to za wcześnie. Ale powiem, że to co Mirta pisała o rozjeżdżaniu pisma - dokładnie to samo. Chyba ze trzy razy zgubiłam się w myślach i litera wychodziła w połowie rozmiaru reszty. Nie wiedziałam czy to ma znaczenie, więc pisałam dalej.
To jest bardzo konkretne. Słowo 'zasługuję' to w ogóle chyba jedno z najtrudniejszych w afirmacjach, przynajmniej dla mnie. Mam wrażenie, że wiele afirmacji rozsypuje się właśnie na tym jednym słowie, nieważnie jak je opakujesz. Czy ktoś próbował zastępować je czymś innym?
To co Mirta napisała o słowie 'zasługuję' jest dla mnie dość mocne. Bo teraz myślę, że moje niecierpliwienie się z efektami może być też taką formą 'nie zasługuję', tylko w innym opakowaniu. Jakby oczekiwanie że to musi działać szybko, żeby w ogóle było prawdziwe. Nie wiem czy dobrze to interpretuję, ale tak mi to siedzi.
A mnie ciekawi zupełnie inny aspekt - czy ktoś próbował pisać afirmacje lewą ręką i jednocześnie mówić je na głos? Albo czy mówienie w ogóle przeszkadza, bo rozprasza skupienie na samym piśmie?
Wróćcie na chwilę do tego co Mirta napisała o słowie 'zasługuję' - mam pytanie do niej, ale też do reszty. Czy ktoś próbował pisać tę afirmację w trzeciej osobie zamiast pierwszej? Jak 'Klimcia zasługuje na...' zamiast 'Ja zasługuję na...'. Czytałam że czasem dystans pomaga, ale nie wiem czy to ma sens przy tej technice.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę, naprawdę dużo z tego wyciągam. Ale mam jedno głupie pytanie - czy to ma znaczenie o jakiej porze dnia się pisze? Bo u mnie rano głowa jest zupełnie inna niż wieczorem i zastanawiam się czy to wpływa na technikę.
Pora dnia to nie jest głupie pytanie. Rano, krótko po przebudzeniu, aktywność kory przedczołowej jest niższa - dopiero się rozbudza. To oznacza, że filtry krytyczne działają słabiej i treść trafia głębiej bez tak dużego oporu. Wieczorem z kolei masz skumulowane wszystko, co wydarzyło się w ciągu dnia, więc umysł jest bardziej nastawiony obronnie. To nie znaczy, że wieczór jest zły - ale efekt może być inny. Jeśli ktoś ma rano dużo lęku, to osłabione filtry mogą też wpuścić więcej negatywnych treści zamiast afirmacji. Więc pyta mnie właściwie: co jest blokadą? To powinno wyznaczać porę.
Wróćcie jeszcze do tego wątku z trzecią osobą, bo mnie to nie daje spokoju. Martynka_W pisała że przy lewej ręce trzecia osoba może osłabić efekt. Ale jeśli ktoś jest na początku i 'ja zasługuję' wywołuje dosłownie ściskanie w gardle - to chyba lepsza taka osłabiona wersja niż żadna? Czy jest jakieś inne wyjście dla takich blokad?
A ja mam pytanie do Ismera, bo wracam do tego co pisał wcześniej o 'kompletnej technice samej w sobie'. Czy to znaczy, że w ogóle nie powinno się nic do tego dodawać, czy że można, ale nie trzeba? Bo czytałam o wizualizacji podczas pisania - wyobrażasz sobie że to co piszesz już jest prawdą. Czy to jest przeładowanie czy naturalne uzupełnienie?
Wróćmy na chwilę do leworęczności, bo Ismer odpowiedział mi wcześniej i mam jeden zarzut do tej odpowiedzi. Powiedział, że część podejść mówi o 'ręce niedominującej' a część o specyficznym znaczeniu lewej. Tylko że to są dwie zupełnie różne logiki i nie można ich stosować jednocześnie. Jeśli chodzi o rękę niedominującą, to technika działa przez opór motoryczny. Jeśli chodzi o symbolikę lewej strony, to działa przez coś innego - przez intencję, przez kierunek. U leworęcznego to się ze sobą kłóci. Czy ktoś to kiedyś próbował rozdzielić?
Czytam tę całą dyskusję i mam poczucie, że zaczęłam temat trochę za ogólnie. Chodziło mi o konkretne doświadczenia z pisaniem lewą ręką, a weszłyśmy w bardzo techniczne rejony. Nie narzekam - dużo z tego wyciągam - ale ciekawa jestem czy ktoś po tej rozmowie wróci i powie jak poszło. Bo teorii mamy już sporo, a relacji z praktyki jednak mniej.
masz rację. Dodam swoje, bo miałam przerwę w tej praktyce i właśnie wróciłam do niej kilka tygodni temu. Przy pierwszym podejściu skupiałam się na tym, żeby pismo w ogóle wychodziło czytelnie i to za dużo mnie pochłaniało. Teraz celowo piszę nieczytelnie - nie walczę z ręką - i efekt jest inny. Jakby mniej kontroli nad procesem znaczyło więcej miejsca na samą treść. Nie wiem czy to jest 'prawidłowa' metoda, ale dla mnie działało.
A mnie zastanawia jedno - czy to działa tak samo przy pisaniu do siebie i przy pisaniu do kogoś innego? Bo czytałam gdzieś, że można pisać afirmację jakby ktoś inny pisał do ciebie, w drugiej osobie, i lewa ręka miałaby tu wzmacniać odbiór a nie nadawanie. Nie wiem czy to ma sens.
Ja próbowałam kiedyś tej techniki przez kilka dni i rzuciłam, bo ręka mnie bolała. Czy to normalne przy lewej ręce, że po kwadransie pisania jest taki skurcz? Zastanawiam się czy nie pisałam za długo jak na początek.
