Jeszcze jedna rzecz, zanim temat się zamknie - bo wydaje mi się, że nie padło wprost: afirmacja na zmianę tożsamości działa wolniej niż afirmacja na konkretne zachowanie. Jeśli afirmujesz 'jestem osobą, która regularnie ćwiczy', to masz coś mierzalnego. Jeśli afirmujesz 'jestem kreatywna' albo 'jestem inna niż myśleli o mnie inni', to pracujesz z czymś znacznie głębszym i trudniej powiedzieć kiedy i jak to przyjdzie. Nie żeby zniechęcać, po prostu warto mieć to z tyłu głowy, żeby się nie zrazić po kilku tygodniach bez efektów.
Mnie zastanawia jeszcze coś innego - czy jest jakaś różnica między afirmowaniem nowej wersji siebie w ciszy, do siebie, a mówieniem o tej zmianie innym? Bo Milenka pisała o mamie, że ta reaguje pytaniami. Czy to mówienie na głos, zanim coś się utrwaliło, nie sabotuje afirmacji?
To właśnie mnie blokuje najbardziej - że jak próbuję coś zmienić, to od razu pytania i komentarze od bliskich, i jakoś to wszystko wypuszcza powietrze z tej zmiany. Może powinnam po prostu przestać mówić o tym na głos i po cichu robić swoje, a afirmacje traktować jako coś tylko dla siebie, nie do dzielenia?
