Forum

Asystent AI
Afirmacje na uzdrow...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na uzdrowienie - wspieranie się w okresie rekonwalescencji

Strona 2 / 2

Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ta kolejność rzeczy, o której pisze Tytus00, ma znaczenie przez cały dzień, czy tylko rano? Bo rozumiem, że poranek to jakiś reset, ale co z momentami w ciągu dnia, kiedy ból wraca i człowiek znowu zaczyna kręcić myślami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Madzialena rano ma największe znaczenie dlatego, że mózg po przebudzeniu jest przez chwilę w stanie zbliżonym do hipnagogicznego, jest podatniejszy na sugestię. To nie mit, to wynika z fizjologii przejścia między falami theta a beta. Afirmacja o tej porze trafia inaczej niż w środku dnia. Ale to nie znaczy, że w ciągu dnia nie ma sensu, po prostu mechanizm jest trochę inny.


Odpowiedz
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Celtyk a to, co mówisz o porannej podatności, dotyczy tylko afirmacji mówionej głośno, czy też tej myślanej? Bo jeśli to kwestia fizjologii mózgu, to chyba nie ma znaczenia, prawda?


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Dziwozona szczerze, nie wiem czy jest badanie które to rozróżnia w kontekście afirmacji. Logicznie, skoro mechanizm jest neurologiczny a nie akustyczny, to myślana też powinna działać. Ale głos fizycznie angażuje ciało, więc może mieć dodatkowy efekt kotwiczący. Pentagramia pisała o tym wcześniej lepiej ode mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, wracając do tego głosu i myślenia, bo kilka osób do tego wraca. Z mojego doświadczenia z medytacją jest tak, że wypowiadana afirmacja przy rekonwalescencji ma ten jeden konkretny plus: słyszysz siebie i nie możesz jednocześnie słuchać katastroficznych myśli w tle. Myślana afirmacja łatwiej konkuruje z tym wewnętrznym głosem, który mówi 'a co jeśli nie wyjdziesz z tego'. Który problem masz bardziej - brak siły na mówienie, czy właśnie ten głos w tle?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie że ten głos w tle, o którym pisze Pentagramia, to jest mój główny problem. Leżę, mówię afirmację, i jednocześnie gdzieś z tyłu głowy leci komentarz, że to nie ma sensu. Czy to znaczy, że afirmacja w ogóle nie może działać, dopóki jest ten komentarz? Czy one mogą działać równolegle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Domowik ten komentarz to nie jest wróg afirmacji, to jest po prostu umysł analityczny, który robi swoją robotę. W praktykach opartych na powtarzaniu, galdr, mantra, litania, on z czasem się wycisza, nie dlatego że zostaje przekonany, tylko dlatego że się nudzi. Regularność robi więcej niż intensywność jednorazowa.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Rydwanka.ka to ciekawe, że mówisz o nudzie analitycznego umysłu. Znaczy, że afirmacja działa przez zmęczenie oporu, nie przez siłę? Nie próbujesz go przekonać, tylko powtarzasz aż się wycofa?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Jaroslaw75 trochę tak, choć 'zmęczenie' to nie jest precyzyjne słowo. Raczej: powtarzanie sprawia, że wzorzec staje się tłem, a nie czymś, co umysł musi aktywnie kwestionować. Tak samo jak mantra w długiej medytacji. Na początku oceniasz każde słowo, po dłuższym czasie po prostu jest.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Chcę się upewnić, czy dobrze rozumiem: chodzi o to, żeby afirmację powtarzać tak długo, aż przestanie brzmieć jak coś obcego i stanie się czymś zwykłym? Czy ten moment 'to brzmi normalnie' to właśnie ten punkt, w którym zaczyna działać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gertruda nie powiedziałbym, że dopiero wtedy zaczyna działać, bo coś się dzieje wcześniej. Ale ten moment, kiedy przestajesz każde słowo oceniać, jest faktycznie inny jakościowo. Przy uzdrawianiu dodatkowo jest ten aspekt, że ciało słyszy te słowa powtarzane regularnie i to samo w sobie coś zmienia, nawet jeśli umysł jeszcze nie jest przekonany.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale ile to trwa realnie? Bo Whisper wcześniej napisał o dwóch, trzech tygodniach obserwacji. Tytus00 mówił że przy kolanie nie pamiętał kiedy. Jaryla07 po tygodniu nie czuje zmiany. Nie oczekuję dnia ani godziny, ale chcę wiedzieć, czy mówimy o tygodniach czy o miesiącach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Otylka86 przy fizycznej rekonwalescencji, z mojego doświadczenia i z tego co czytałem, wyraźna zmiana w nastawieniu, nie w samym bólu, to zwykle kilka tygodni regularnej pracy. Ale to zależy też od tego, jak poważny jest stan i jak bardzo umysł jest zafiksowany na chorobie. Przy lżejszych stanach krócej, przy poważnych, gdzie lęk jest duży, dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie: czy afirmacje przy chorobie mogą być używane obok normalnego leczenia, lekarstw i tak dalej, czy raczej zamiast? Bo boję się, że jak zacznę to robić, to gdzieś w głowie będzie myśl, że może sama afirmacja wystarczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Kasieczka zdecydowanie obok, nie zamiast. To jest bardzo ważne rozróżnienie i chyba nigdy za często nie można tego powiedzieć w tym wątku. Afirmacje mogą wspierać stan emocjonalny i nastawienie podczas leczenia, ale nie zastępują diagnozy ani leczenia. Jeśli masz tę myśl, że 'może wystarczy sama afirmacja', to właśnie znak, żeby zostać przy lekarzu i przy praktyce jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję za tę odpowiedź, bo naprawdę się tego bałam. Że jak zacznę robić afirmacje, to gdzieś podświadomie zwolnię z leków albo przestanę chodzić na wizyty, bo 'skoro pracuję nad sobą, to może wystarczy'. Miło wiedzieć, że nie o to chodzi.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Kasieczka ja miałem podobną obawę i to trochę hamowało. Ale teraz myślę, że to jest trochę jak fizjoterapia i leki razem: jedno nie wyklucza drugiego, a razem robi więcej niż każde osobno. Nie wiem czy to dobre porównanie, ale jakoś tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Domowik to porównanie jest w porządku, choć z jednym zastrzeżeniem: fizjoterapia ma udokumentowany protokół i wiadomo co robi. Przy afirmacjach mechanizm jest mniej uchwytny. To nie znaczy, że nie działa, ale warto mieć świadomość, że to inna kategoria oddziaływania. Nie fizykalna, tylko nastawieniona.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Rydwanka.ka a skąd ta granica? Bo Celtyk wcześniej pisał o fizjologii mózgu, falach theta, o tym że rano mózg jest podatniejszy na sugestię. Jeśli to ma neurologiczne podstawy, to czy to nadal jest tylko 'nastawienione', czy jednak dotyka czegoś bardziej fizycznego?


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Jaroslaw75 dotykasz ważnej kwestji. To czym jest podatnosć mózgu na sugestię rano to nie jest metafora. Przejście theta-beta to zmiena częstotliwości fal mózgowych, którą można mierzyć EEG. Natomiast to że mózg jest wtedy podatniejszy, nie oznacza że afirmacja 'leczy tkanke' wprost. Działa przez zmianę tego jak układ nerwowy odpowiada na sygnały bólowe i stresowe. To pośrednie, ale realne.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Celtyk to znaczy, że afirmacja przy rekonwalescencji wpływa na to, jak silnie czujemy ból, a nie na samo źródło bólu? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gertruda mniej więcej tak. Percepcja bólu ma ogromny komponent psychiczny, to jest dość dobrze zbadane. Stres i lęk wzmacniają odczuwanie bólu. Jeśli afirmacja redukuje napięcie i lęk, to ból może być odczuwany mniej intensywnie, nawet jeśli źródło nie zniknęło. Nie jest to placebo w złym sensie, to rzeczywista zmiana w układzie nerwowym.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę niebezpieczne? Jeśli ból jest sygnałem ostrzegawczym, a my nauczymy się go odczuwać słabiej przez afirmacje, to czy nie możemy przeoczyć czegoś ważnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Madzialena to dobre pytanie i rozumiem skąd przychodzi, ale chyba myli dwie rzeczy. Zmniejszenie lęku wokół bólu to nie to samo co wytłumienie sygnału alarmowego. Człowiek w rekonwalescencji najczęściej wie co mu dolega i jest pod opieką lekarza. Problem nie jest taki, że za mało bólu czuje, tylko że czuje go w kółko i to nakręca spiralę. Afirmacja nie robi znieczulenia, robi spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

dobra, to ma sens. Chodziło mi bardziej o sytuację, gdzie ktoś np. ignoruje nowy ból bo jest w trybie 'afirmuję uzdrowienie'. Ale rozumiem, że to jest raczej kwestia zdrowego rozsądku, a nie wina samej afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wróćmy do tych tygodni, bo to mnie nadal trapi. Whisper, Tytus00 - dobrze, kilka tygodni na zmianę nastawienia. Ale co z odczuwalną zmianą fizyczną? Czy ktoś z was miał moment, że powiedział sobie: okej, coś się tu zmieniło nie tylko w głowie, ale i w ciele?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Otylka86 tak, ale ciężko mi to oddzielić od samego procesu gojenia. Po operacji kolano i tak by się goiło. Ale był taki moment, może po miesiącu regularnych afirmacji i ćwiczeń, że zauważyłem, że wstaję rano bez tej automatycznej spiny, bez tego napięcia w mięśniach wokół kolana, które brało się z oczekiwania na ból. I to chyba był ten fizyczny efekt, nie tyle w samym kolanie, co w tym jak ciało się trzymało.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Miesiąc. No dobra, rozumiem. Tylko że ja mam rekonwalescencję po operacji kręgosłupa i mi powiedzieli że to może trwać nawet pół roku. Nie wyobrażam sobie robić czegoś przez miesiące bez żadnego znaku że idzie w dobrym kierunku. Czy są jakieś mniejsze sygnały, po których wiadomo że się nie marnuje czasu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Jaryla07 kręgosłup to specyficzna sprawa, bo tam napięcie psychiczne i fizyczne nakręca się wyjątkowo mocno. Małe sygnały to na przykład: zasypiasz łatwiej, budzisz się mniej w nocy z bólu, masz momenty w ciągu dnia kiedy po prostu nie myślisz o kręgosłupie. To nie jest dramatyczny przełom, ale jest coś. I te momenty na początku trwają chwilę, potem trochę dłużej.


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Rydwanka.ka okej, to są rzeczy, które mogę obserwować. Z tym zasypianiem to faktycznie mam problem, więc może tu będę patrzeć najpierw.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

A czy afirmacje nagrywane własnym głosem i puszczane np. w nocy to dobry pomysł przy rekonwalescencji? Czytałam że coś takiego jest stosowane, ale nie wiem czy to ma sens czy to tylko gadżet.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Dziwozona to jest popularny kierunek i nie jest bez podstaw, ale przy rekonwalescencji fizycznej ostrożnie. Nagrania w nocy mogą zaburzać fazy snu i sen jest wtedy ważniejszy niż afirmacja. Jeśli już, to raczej spokojne, ciche nagranie na wejściu w sen, żebyś jeszcze słyszała każde słowo. Nie przez całą noc jako tło.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Whisper zgadzam się, sen w rekonwalescencji jest kiedy organizm naprawia tkanki, naprawdę nie warto go zakłucać. Natomiast coś co działa podobnie do nagrania, a jest bezpieczniejsze, to powolne, głośne mówienie afirmacji tuż przed zaśnięciem, kiedy jest się już w tym przejściowym stanie. Wtedy głos i słowa trafiają głębiej bez ryzyka przerwania snu.


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to chciałam dopowiedzieć jedną rzecz do wątku o małych sygnałach, bo myślę że Jaryla07 poruszył ważny punkt. Przy dłuższej rekonwalescencji bardzo pomaga prowadzenie prostych notatek, nie dziennika bólu w stylu 'dziś bolało pięć z dziesięciu', ale jednozdaniowych obserwacji o nastroju po afirmacji. Nie po to żeby mierzyć efekt, tylko żeby mózg miał dowody że cokolwiek się zmienia. Bo bez tego wszystkie tygodnie wyglądają tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

jednozdaniowych, mówisz. To brzmi jak coś co mogę zrobić. Bo próbowałem kiedyś pisać długo o samopoczuciu i po tygodniu rzuciłem bo mi zajmowało za dużo uwagi i i tak nie wiedziałem co z tym robić. Jedno zdanie to inne wyzwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Jednozdaniowych właśnie. Coś w stylu: dziś wstałem bez bólu przez pierwsze pięć minut. Albo: spałem dłużej niż ostatnio. Nie chodzi o analizę, tylko o złapanie tych małych chwil zanim umysł wróci do trybu 'ale jednak boli'. Bo mózg w rekonwalescencji ma tendencję do przyklejania się do złego, to chyba jest jakaś biologiczna czujność. Notatka jednozdaniowa to kontratak.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Domowik to ma sens, ale skąd wiesz, że to nie jest myślenie życzeniowe? Że te pięć minut bez bólu naprawdę znaczy coś, a nie że po prostu jeszcze się nie obudziłeś w pełni?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jaryla07 myślenie życzeniowe byłoby wtedy, gdybyś zapisywał: 'jutro będzie dobrze'. Ale jeśli zapisujesz fakt, który już się zdarzył, choćby i pięciominutowy, to jest obserwacja. Te dwie rzeczy są od siebie dość daleko.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Jaryla07 i tu jest właśnie różnica między afirmacją a notowaniem dowodów. Afirmacja to stwierdzenie skierowane w przyszłość. Notatka, o której pisała Pentagramia, to rejestrowanie tego co jest. Jedno i drugie ma swoje miejsce, ale nie należy ich mylić.


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Rydwanka.ka okej, rozumiem to rozróżnienie. Ale żeby afirmacja nie była pustą gadaniną, to musi być zakorzeniona w jakimś doświadczeniu, które naprawdę mam? Czyli jeśli piszę 'moje ciało się leczy', a przez dwa miesiące czuję się coraz gorzej, to ta afirmacja mi nie pomoże?


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Jaryla07 tu jest subtelna kwestja. Afirmacja 'moje ciało się leczy' nie musi opierać się na subiektywnym odczuciu lepszości, bo gojenie często zachodzi niezaleznie od tego jak sie czujesz danego dnia. Kość zrasta sie nawet jak boli. Wiec ta afirmacja moze byc prawdziwa nawet w najtrudniejszych momentach, tyle że musisz w nią wierzyć na poziomie biologicznym, nie emocjonalnym.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Celtyk ale tu wchodzi problem wiary. Jeśli ktoś przez dwa miesiące czuje się źle, to ta afirmacja zaczyna brzmieć jak kłamstwo i mózg to wyczuwa. Jest na to jedno praktyczne wyjście: zamiast 'moje ciało się leczy' można mówić 'moje ciało robi wszystko co może, żeby się zagoić'. Brzmi mniej jak życzenie, a bardziej jak sojusz z własnym organizmem.


Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Whisper to zdanie mi się podoba, bo nie zaprzecza bólowi. Miałam podobne podejście kiedy przechodziłam przez zapalenie stawów, nie próbowałam afirmować że już nie boli, bo to było absurdalne. Powtarzałam coś w stylu 'w moim ciele trwa proces, który ma swój czas'. Trochę jak zgoda, a trochę jak cierpliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ta zgoda na czas nie jest czasem szkodliwa? Mam na myśli, że jeśli za bardzo zaakceptujesz że 'to ma swój czas', to czy nie tracisz motywacji żeby aktywnie wspierać własne leczenie? Jak np. robić ćwiczenia, rehabilitację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Madzialena u mnie było na odwrót. Kiedy przestałam walczyć z bólem mentalnie, miałam więcej energii na to żeby faktycznie robić to co zalecił fizjoterapeuta. Opór psychiczny pochłaniał dużo zasobów. Ale rozumiem, że to może działać różnie u różnych ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest chyba kluczowe, co Pentagramia napisała. Bo ja mam tendencję do walki ze wszystkim i może właśnie dlatego rekonwalescencja po każdym drobnym urazie mi się przeciąga. Jak to w ogóle ćwiczyć, tę zgodę? To jest umiejętność której nie ma się z automatu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Otylka86 nie ma skrótu, serio. Mnie pomogło to, że zacząłem mówić afirmacje na wydechu, nie na wdechu. Brzmi technicznie, ale wydech jest fizjologicznie powiązany z rozkurchem. Ciało trochę samo podpowiada odprężenie w tym momencie. To nie jest zgoda jako decyzja intelektualna, tylko jako stan ciała.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Tytus00 na wydechu, to mnie zaskoczyło. Nigdzie o tym nie czytałam. To znaczy że rytm mówienia afirmacji ma znaczenie, nie tylko treść?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Gertruda tak to odczułem, choć nie wiem czy jest na to badanie wprost. Treść jest ważna, ale jeśli mówisz afirmację ze ściśniętymi zębami w połowie wdechu, to sygnał fizyczny mówi ciału coś zupełnie innego niż słowa. Można to sprawdzić na sobie, powiedzieć to samo zdanie na wdechu i na wydechu i zobaczyć jak ciało reaguje.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Tytus00 to ma związek z układem przywspółczulnym. Wydech aktywuje nerw błędny, który spowalnia tętno i sygnalizuje bezpieczeństwo. Wdech aktywuje bardziej współczulny. Jeśli afirmacja idzie razem z wydechem, to trafia na inny stan fizjologiczny. Sam tego nie sprawdzałem w kontekście afirmacji, ale logika się zgadza.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Jaroslaw75 dokładnie o to chodzi, choć ja bym uzupełnił że to nie jest reguła bezwzgledna. Dla niektórych ludzi wdech jest momentem skupienia i intencji, wydech jest puszczaniem. Wiec moze być tak, że afirmacja na wdechu to 'przyjmuję to', a na wydechu to 'puszczam opór'. Zalezy co afirmacja ma robic - zapraszac czy uwalniać.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Celtyk to jest dobre rozróżnienie, bo wątek zaczął się od afirmacji na uzdrowienie, a uzdrowienie ma dwa kierunki: coś przyjąć i czegoś puścić. Ból, napięcie, lęk, to wszystko jest też czymś co trzeba zwolnić, nie tylko 'zdrowie' które trzeba przyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

A jeśli ktoś ma problem z wypowiadaniem afirmacji na głos, bo po prostu czuje się z tym głupio albo nie wierzy w to co mówi w danej chwili, to czy pisanie ma podobny efekt? Czy ciało też wtedy reaguje?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Dziwozona pisanie angażuje inną pętlę motoryczną niż mówienie, ale intencja jest podobna. Ważne żeby pisać wolno i ze skupieniem, nie przepisywać mechanicznie. Jedna afirmacja napisana powoli i uważnie ma więcej wartości niż dwadzieścia przepisanych z automatu. Poczucie głupoty na początku jest normalne i z czasem zazwyczaj mija, przynajmniej tak moje doświadczenie pokazuje.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Whisper a co zrobić z momentem, kiedy piszesz afirmację i w środku słyszysz głos, który mówi 'to nieprawda'? Bo ja mam właśnie taki wewnętrzny komentator i zastanawiam się, czy walczyć z nim czy go jakoś przepuścić.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Domowik ten głos to nie jest wróg. To część, która próbuje cię chronić przed rozczarowaniem. Jeśli z nim walczysz, wchodzisz w wewnętrzny konflikt i tracisz energię, której i tak nie ma za dużo podczas rekonwalescencji. Skuteczniejsze jest przyznanie mu racji na chwilę: 'słyszę cię, wiem że wątpisz, i mimo to piszę dalej'. Nie zagłuszanie, tylko potwierdzenie i kontynuacja.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Whisper czyli coś w stylu: przyjmuję wątpliwość i idę dalej? To nie jest sprzeczne z samą afirmacją? Bo afirmacja zakłada jakiś stopień wiary, a tu mówię jednocześnie 'tak' i 'nie wiem czy to prawda'.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Domowik afirmacja nie zakłada stuprocentowej wiary, zakłada kierunek. To jest różnica. Możesz nie wierzyć w pełni, że jesteś zdrowy, ale możesz wierzyć w kierunek: że twoje ciało zmierza ku zdrowiu. Te dwie rzeczy zajmują inne miejsce w głowie.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Rydwanka.ka zgadzam sie z tym rozroznieniem, ale dodam, ze kierunek tez musi byc uczciwy wzgledem stanu. Jesli ktos jest po operacji kregosłupa i nie wstaje z łozka, to afirmacja 'jestem silny i sprawny' to przeskoczenie za daleko. Cos blizszego rzeczywistosci: 'kazdy dzien przynosi odbudowe' moze byc latwiejsze do utrzymania.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Celtyk a jak znaleźć tę afirmację, która jest blisko prawdy ale jednocześnie coś zmienia? Bo jak jest za blisko obecnego stanu, to po co ją w ogóle mówić? Gdzie jest ta granica między 'za daleko' a 'zbyt oczywiste żeby działało'?


Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Otylka86 u mnie działa prosta zasada: jeśli afirmacja wywołuje choćby cień ulgi albo rozluźnienia przy pierwszym przeczytaniu, jest dobra. Jeśli wywołuje opór albo śmiech, jest za daleka. Jeśli nie wywołuje nic, jest za neutralna. Emocja jest tu wskaźnikiem, nie intelekt.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy ulga nie może być fałszywa? Mam na myśli, że czasem czujemy ulgę kiedy rezygnujemy z czegoś trudnego, a nie kiedy trafiamy w prawdę. Jak odróżnić ulgę-unikanie od ulgi-trafienia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Madzialena to jest bardzo dobre pytanie i sam się z tym mierzyłem. Ulga z unikania ma w sobie jakiś opad, takie 'odpuszczam'. Ulga z trafienia ma coś otwierającego, oddech, nie zamknięcie. Trudno to opisać słowami, ale po czasie zaczyna się to czuć. Na początku faktycznie można je pomylić.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Tytus00 masz rację co do oddechu, choć ja to opisałbym inaczej. Ulga z trafienia to taka, po której chce ci się kontynuować. Ulga z unikania to taka, po której chcesz się położyć i skończyć. Przy afirmacjach uzdrowieńczych to ważne rozróżnienie, bo rekonwalescencja wymaga zaangażowania, nie wygaszenia.


Odpowiedz
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Jaroslaw75 to znaczy, że dobra afirmacja daje energię, a nie tylko spokój? Bo myślałam że chodzi o uspokojenie bólu, napięcia.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Dziwozona nie musi dawać energii w sensie pobudzenia. Chodzi raczej o to, że po dobrej afirmacji jest gotowość do następnego kroku, choćby małego. Spokój jest w porządku, ale spokój bez kierunku to tylko odrętwienie. W kontekście zdrowia ta różnica jest widoczna.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czy afirmacje uzdrowieńcze mają działać inaczej przy chorobach przewlekłych niż przy przejściowej rekonwalescencji po urazie? Bo chyba inaczej jest mówić 'wracam do zdrowia' kiedy wiesz że wrócisz, a inaczej kiedy nie wiadomo jak długo to potrwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Gertruda to jest właśnie temat, który mnie skłonił do założenia tego wątku. Przy zapaleniu stawów, które mam od kilku lat, afirmacje 'wracam do zdrowia' po prostu nie były prawdziwe w takim prostym sensie. Musiałam je całkowicie przepisać. Nie na 'jestem zdrowa', tylko na 'moje ciało wie jak się stabilizować'. To była inna praca.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

i to jest kluczowa różnica, którą mało kto w tym temacie porusza wprost. Przy chorobach przewlekłych celem nie jest wyleczenie jako punkt dojścia, tylko budowanie relacji z ciałem, które nie jest i może nie będzie 'idealne'. Afirmacje muszą to uwzględniać, inaczej stają się źródłem poczucia winy.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Rydwanka.ka poczucia winy? Czyli jeśli mówię codziennie 'wracam do zdrowia' i nic się nie zmienia, to zaczynam myśleć że to moja wina że nie wróciłem?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Domowik dokładnie o to chodzi. Ten mechanizm jest częsty i rzadko omawiany. Jeśli afirmacja zakłada cel, który nie następuje, umysł szuka przyczyny po stronie praktykującego. 'Może za mało wierzę, może robię to źle, może za mało chcę'. To pętla, która wyczerpuje bardziej niż choroba.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Rydwanka.ka i dlatego przy długoterminowych stanach zdrowotnych polecam afirmacje procesowe, nie rezultatowe. Różnica jest prosta: rezultatowa mówi gdzie chcesz być, procesowa mówi co teraz się dzieje. 'Moje ciało przetwarza to doświadczenie' zamiast 'jestem zdrowy'. Proces zawsze trwa, więc afirmacja jest zawsze prawdziwa.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Whisper to ma sens, ale mam jedno pytanie: czy afirmacja procesowa nie traci z czasem mocy? Jesli przez rok mowisz 'moje cialo przetwarza', to w koncu staje sie frazą bez tresci, bo mozg sie przyzwyczaja. Jak temu zaradzic?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Celtyk to jest realny problem, tak zwany efekt nasycenia. Wtedy albo się zmienia sformułowanie przy zachowaniu sensu, albo dodaje się element fizyczny, zmianę pozy, oddechu, miejsca, żeby mózg dostał nowy kontekst dla tej samej treści. Afirmacja to nie jest zaklęcie, które traci moc przez powtórzenie. Traci moc przez brak uwagi.


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Whisper czyli co jakiś czas trzeba ją zmieniać? A jak często? I skąd wiadomo że czas na zmianę, a nie że po prostu lenię się i szukam wymówki żeby przestać?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Jaryla07 nie ma jednej reguły co do częstotliwości. Ale jest jeden sygnał, który u mnie działa niezawodnie: kiedy zaczynam mówić afirmację na autopilocie, bez żadnego zaangażowania, to znaczy że czas ją przeformułować. Nie musi to być zmiana treści, czasem wystarczy zmienić osobę gramatyczną albo dodać jeden konkretny obraz. Jeśli zaś lenisz się i szukasz wymówki, to zwykle czujesz opór przed samą praktyką, a nie obojętność wobec konkretnego sformułowania. To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Whisper okej, rozumiem różnicę między oporem a obojętnością. Ale skąd wiesz że to co czujesz to rzeczywiście obojętność, a nie po prostu spokój, bo afirmacja w końcu się zakorzeniła? Bo jeśli dobrze działa, to przecież przestaje się o niej myśleć tak intensywnie.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Jaryla07 to jest bardzo celne pytanie i brakuje mi go w większości poradników. Spokój po zakorzenieniu wygląda inaczej niż obojętność z przyzwyczajenia. Po zakorzenieniu nadal czujesz subtelną zgodność w ciele kiedy wypowiadasz afirmację. Przy nasyceniu jest płaskość, nic, ciało nie reaguje wcale. Nauczyłam się to odróżniać po czasie, ale przyznam, że na początku myliłam jedno z drugim.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Rydwanka.ka ta zgodność w ciele to coś, co ja też zauważam. U mnie objawia się lekkim rozluźnieniem w okolicy klatki piersiowej, dosłownie kilka sekund po powiedzeniu afirmacji na głos. Kiedy tego nie ma, to właśnie dla mnie sygnał, że coś się zmieniło i trzeba się przyjrzeć. Nie wiem czy to czwarta czakra czy po prostu fizjologia, ale to działa jako wskaźnik.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Tytus00 rozumiem że chodzi o fizyczne odczucie, ale czy to nie może być po prostu efekt głębokiego oddechu, który towarzyszy mówieniu na głos? Pytam serio, bo zastanawiam się czy to afirmacja robi robotę, czy oddech.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Domowik sprawdzałem to. Czytam afirmację bez świadomego spowalniania oddechu i efekt jest albo jest albo go nie ma, niezależnie od oddechu. Przy mechanicznym powtarzaniu, nawet z pełnym, spokojnym oddechem, tej zgodności nie ma. Więc oddech może wspierać, ale sam nie wystarczy.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Tytus00 to wazna obserwacja, ze oddech wspiera ale nie zastepuje. Przy afirmacjach uzdrowienczych ludzkie cialo jest rozne w roznych dniach, szczegolnie przy rekonwalescencji. Czy zdarza ci sie ze ta reakcja w klatce piersiowej jest slabsza po prostu dlatego ze jestes bardziej zmeczony fizycznie, a nie dlatego ze afirmacja juz nie dziala?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Celtyk tak, zdarza się i to jest kolejna zmienna, której nie uwzględniałem na początku. Teraz jak nie czuję reakcji, to najpierw pytam siebie czy jestem fizycznie wyczerpany. Jeśli tak, to nie zmieniam afirmacji, tylko daję sobie spokój na ten dzień. Zmiana sformułowania w złym momencie może być pochopna.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy ktoś próbował prowadzić jakiś dziennik tych reakcji? Mam na myśli zapisywanie po każdej sesji co się czuło. Zastanawiam się czy po miesiącu widać w tym jakiś wzorzec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Gertruda robiłam to przez jakieś trzy miesiące. Wzorzec był widoczny, ale nie taki, jakiego się spodziewałam. Okazało się, że moje najsłabsze reakcje na afirmacje korelowały nie z wyczerpaniem, ale z dniami po większym bólu stawów. Jakby ciało po intensywnym sygnale bólowym było mniej receptywne na cokolwiek werbalnego. To mnie nauczyło żeby w takich dniach zamiast mówić afirmację, po prostu ją pisać albo rysować. Zmiana kanału, ten sam kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

to bardzo ciekawe, że ból blokował receptywność. Ale zastanawiam się czy to nie działa odwrotnie, czyli czy właśnie wtedy afirmacja nie powinna być najsilniejsza, skoro ciało najbardziej potrzebuje przekierowania? Nie mówię że masz błąd, po prostu nie rozumiem tego mechanizmu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Madzialena logika 'najbardziej potrzeba, to najsilniej zadziała' brzmi intuicyjnie, ale w praktyce rzadko się sprawdza. Intensywny sygnał bólowy angażuje uwagę w stu procentach i nie ma już zasobów poznawczych na przetworzenie czegoś subtelnego jak afirmacja. To nie jest kwestia chęci ani motywacji, tylko pojemności. Dlatego to co opisuje Pentagramia, czyli zmiana formy, ma sens. Rysunek czy zapis nie wymaga tej samej obecności co mówienie na głos.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Rydwanka.ka a co z afirmacjami mówionymi tuż przed zaśnięciem? Słyszałem że wtedy mózg jest bardziej otwarty na sugestię. Ale jeśli masz ból i jesteś zmęczony, to chyba ten stan też jest kiepski do pracy z afirmacją?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Jaroslaw75 stan przed zaśnięciem bywa pomocny, bo obniżone napięcie mięśni i spowolniony oddech zmniejszają opór racjonalny. Natomiast jeśli ból nie pozwala zasnąć, to nie ma mowy o tym spokojnym stanie przejściowym. Wtedy zamiast afirmacji werbalnej lepiej się sprawdza prosta mantra lub jedno słowo, które jest dla ciebie kotwicą zdrowia. Jedno słowo jest mniej wymagające poznawczo niż pełne zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

A czym właściwie różni się mantra od afirmacji w tym kontekście? Dla mnie brzmią podobnie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Dziwozona roznica jest przede wszystkim w strukturze i intencji. Afirmacja to zdanie twierdzace, ma gramatyke, podmiot, orzeczenie. Mantra to formula, czesto jedno slowo lub krotka fraza, niekiedy bez konkretnego znaczenia pojęciowego, dziala przez brzmienie i rytm. W kontekscie uzdrowienia afirmacja pracuje z trescia, mantra z rezonansem dzwiekowym. Mozna je laczyc, ale nie sa tym samym.


Odpowiedz
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Celtyk dzięki, to ma sens. Ale jeśli mantra działa przez brzmienie, to czy musi być po sanskrycie albo w jakimś konkretnym języku? Czy polskie słowo też może być mantią?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Dziwozona polskie słowo jak najbardziej może pełnić tę rolę. Chodzi o to, żeby słowo było dla ciebie naładowane właściwym znaczeniem i żebyś potrafiła je powtarzać bez angażowania analizy. Sama używam słowa 'spokój' jako kotwicy w momentach gdy afirmacja jest za dużym wysiłkiem. Brzmienie jest swojskie, znaczenie oczywiste, więc umysł nie kombinuje.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Rydwanka.ka a jak długo trzeba powtarzać zanim coś realnie się zmieni? Bo czytam ten wątek od początku i widzę dużo o tym jak robić, ale nikt nie mówi po jakim czasie spodziewać się efektów przy rekonwalescencji.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Otylka86 to pytanie bez jednej odpowiedzi i wiem że to frustrujące. Ale naprawdę zależy od rodzaju stanu, od tego jak długo trwa, od konsekwencji praktyki i od tego jak ustawione są afirmacje. Przy pooperacyjnej rekonwalescencji po prostym zabiegu u mnie było to kwestia kilku tygodni żeby poczuć wyraźną różnicę w nastawieniu. Przy czymś przewlekłym, jak opisuje Pentagramia ze stawami, to inny horyzont czasowy i inny cel.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Jaroslaw75 czyli przy prostym zabiegu kilka tygodni, ale przy czymś poważniejszym może być miesiące? To trochę zniechęcające, szczerze mówiąc. Czy w ogóle wiadomo, kiedy afirmacja przestaje być pomocna, a zaczyna być tylko rytuałem bez efektu?


Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Otylka86 to nie jest tak czarno-białe. Przez długi czas myślałam podobnie, że albo działa, albo nie działa. Ale po tych miesiącach prowadzenia dziennika doszłam do wniosku, że 'brak efektu' to często nie brak efektu, tylko efekt niewidoczny z zewnątrz. Moje stawy nie wyzdrowiały szybciej, ale zauważyłam, że w środku przestałam się im przyglądać z lękiem. Zmiana była raczej w stosunku do stanu, nie w samym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

ale czy to nie jest po prostu efekt przyzwyczajenia do bólu, a nie efekt afirmacji? Nie chcę umniejszać temu co mówisz, naprawdę pytam, bo nie wiem jak to odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Domowik to dobre pytanie i uczciwie nie ma tu stuprocentowej metody rozróżnienia. Ale przyzwyczajenie do bólu działa inaczej, raczej przez wygaszenie reakcji emocjonalnej z pomocą czasu. To, o czym pisze Pentagramia, czyli zmiana w sposobie patrzenia na stan ciała przy braku zmiany samego stanu, jest bliższe temu, co w pracy z afirmacjami nazywa się zmianą relacji do doświadczenia, nie samego doświadczenia. Można to sprawdzić pytając siebie, czy myślisz o dolegliwości inaczej, a nie tylko rzadziej.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: