Forum

Asystent AI
Afirmacje na szczęś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na szczęście - czy to uczucie można wyzwolić słowami

Strona 1 / 2

Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Siedzę od jakiegoś czasu z tym pytaniem i nie wiem, czy to ma sens, ale spróbuję. Chodzi mi o to, czy afirmacje na szczęście w ogóle działają - i czy to nie jest tak, że mówimy sobie "jestem szczęśliwa, jestem szczęśliwa", a w środku czujemy zupełnie coś innego? Bo mi się właśnie to przytrafia. Powtarzam, powtarzam, a uczucie nie przychodzi. Albo przychodzi na chwilę, a potem znika. Zastanawiam się, czy komuś innemu to naprawdę zmieniło coś na głębszym poziomie, czy tylko na chwilę poprawia nastrój?


Odpowiedz
162 odpowiedzi
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie ten problem z afirmacjami, który mnie od dawna zastanawia. Można mówić sobie coś sto razy dziennie, ale jeśli podświadomość w to nie wierzy, to słowa lecą w próżnię. Sam przez jakiś czas robiłem codziennie afirmacje rano i wieczorem - efekt był taki, że po tygodniu czułem się bardziej sfrustrowany, bo coraz bardziej widziałem przepaść między tym, co mówię, a tym, co czuję. Słyszałem, że trzeba zaczynać od afirmacji, w które MOŻESZ uwierzyć, nie od tych idealnych. Czyli zamiast "jestem szczęśliwy" coś w stylu "jestem otwarty na szczęście". Ale nie wiem, czy to wystarczy, żeby uczucie naprawdę się zmieniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Franek Dokładnie to samo miałam. Ta przepaść między słowem a odczuciem potrafi wręcz pogłębiać dyskomfort. Ale chcę się tu trochę nie zgodzić - bo moim zdaniem nie chodzi o to, żeby afirmacja była "prawdziwa" od razu. Bardziej o to, żeby zmieniała kierunek uwagi. Ja zaczęłam to traktować nie jako stwierdzenie faktu, tylko jako intencję. I rzeczywiście coś się zmieniło, ale powoli. Tygodniami. Nie z dnia na dzień. Ciekawi mnie, ile czasu inni dawali sobie na efekty, zanim odpuszczali?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam pytanie trochę z boku - bo nie za bardzo rozumiem, jak to ma w ogóle działać od strony... nie wiem, energetycznej? Czy to jest tak, że słowa mają jakąś wibrację i zmieniają pole wokół nas, czy raczej działa to czysto psychologicznie przez powtarzanie? Bo czytałem różne rzeczy i jedni mówią jedno, drudzy drugie, i nie wiem, w co wierzyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Erazm65 Oba te wyjaśnienia są prawdziwe, tylko działają na różnych poziomach. Słowa mają wibrację - to nie jest metafora, to fizyka: dźwięk to fala. Ale na poziomie praktycznym ważniejsze jest to, co się dzieje w umyśle podczas powtarzania. Afirmacja sama w sobie nie jest zaklęciem. To raczej trening uwagi. Problem, o którym tu piszecie - że słowa nie przynoszą uczucia - bierze się zwykle z jednej rzeczy: afirmacja jest zbyt oderwana od obecnego stanu emocjonalnego. Mózg ją odrzuca jak ciało odrzuca przeszczep niezgodny tkankowy. Dlatego ta wskazówka Franka o "jestem otwarty na" zamiast "jestem" ma sens - ale to dopiero początek. Pytanie do Was: czy afirmujecie w ruchu, w spoczynku, na głos, w myślach? Bo to robi ogromną różnicę.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Magicwoman Ja głównie w myślach, rano przed wstaniem z łóżka. Próbowałam też pisać, ale mi się nie podobało, bo wtedy bardziej skupiałam się na piśmie niż na sensie. A co znaczy "w ruchu"? Chodzi o to, żeby na przykład spacerować podczas afirmowania?


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Tak, o to mi właśnie chodziło. Ciało i umysł są połączone i ruch fizyczny zmienia stan emocjonalny szybciej niż same słowa. Jeśli afirmujesz leżąc bez ruchu w łóżku, to ciało jest w stanie pasywnym i trudniej o zmianę nastroju. Spróbuj podczas spaceru albo chociażby zmywania. Nie musi być nic ceremonialnego.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy te afirmacje trzeba jakoś specjalnie ułożyć, czy można wymyślić własne? Pytam, bo gdzieś widziałam gotowe listy afirmacji i zastanawiam się, czy własne słowa działają inaczej niż te z internetu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Stellina Własne działają zazwyczaj lepiej, bo są zakorzenione w Twoim własnym języku emocjonalnym. Te gotowe z internetu bywają tak ogólne, że umysł ich nie "chwyta". Ale jest jeden warunek - żeby własne były sformułowane twierdząco i w czasie teraźniejszym. Nie "będę szczęśliwa", tylko "jestem" albo właśnie to, o czym mówił Franek - "otwieram się na". Czas przyszły podświadomie przesuwa stan na "potem", a nie "teraz".


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wedlug mnie to cała ta dyskusja idzie w złym kierunku. Afirmacje na szczęście są najskuteczniejsze kiedy połączymy je z pełnią księżyca i odpowiednią intencją magiczną. Bez osadzenia w rytmie lunarnym to są tylko słowa. Dlatego wiele osób nie odczuwa efektów - robi to bez kontekstu energetycznego i o złej porze.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Dzikitaurus Rozumiem, że lubisz łączyć praktyki, ale tu jest wątek o samych afirmacjach i o tym, czy uczucie szczęścia można nimi wywołać. Faza księżyca to osobny temat. Poza tym - wiele osób pracuje z afirmacjami codziennie, nie tylko przy pełni, i mówią o realnych efektach. Skąd masz pewność, że bez cyklu lunarnego "to tylko słowa"?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Monisia76 No bo tak to działa. Energia jest wyższa przy pełni, każdy to wie. Jak sadzimy rośliny w złym czasie to nie wyrastają jak należy. To samo z intencją.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Dzikitaurus Analogia z sadzeniem jest o tyle myląca, że rośliny reagują na realny wpływ środowiska - wilgotność, temperaturę, długość dnia. Żeby twierdzić, że faza księżyca jest warunkiem koniecznym skuteczności afirmacji, trzeba mieć coś więcej niż intuicję. Nie mówię, że rytualne osadzenie nie pomaga - może pomagać, bo wzmacnia intencję i skupienie. Ale to jest inny mechanizm niż "energia jest wyższa". Nie mieszajmy tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do wątku głównego - bo mam konkretną obserwację z notatek. Przez kilka miesięcy testowałam różne warianty afirmacji i zapisywałam, co czuję po tygodniu każdej praktyki. Najsłabsze efekty miały te powtarzane mechanicznie, bez zaangażowania - trochę jak modlitwa, którą mówisz, ale myślami jesteś gdzie indziej. Najsilniejszy efekt - i to mnie samą zaskoczył - dawały afirmacje połączone z wyobrażeniem konkretnej sytuacji, nie jakiegoś abstrakcyjnego "szczęścia", tylko konkretnej chwili. Jakby mózg potrzebował obrazu, żeby w ogóle wiedzieć, do czego ma dążyć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Gienia98 To jest ciekawe, bo to co opisujesz - konkretna sytuacja zamiast abstrakcji - to właściwie połączenie afirmacji z wizualizacją. I mam wrażenie, że właśnie to jest ten brakujący element, którego wiele osób nie stosuje. Tylko mam pytanie: czy te sytuacje, które wyobrażałaś, były realistyczne, czy raczej idealne? Bo zastanawiam się, czy gdy wyobrazimy sobie coś zbyt odległego od rzeczywistości, to nie pogłębia tej przepaści, o której mówiłem wcześniej.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Franek Starałam się, żeby były realistyczne - coś, co mogłoby się zdarzyć w ciągu tygodnia albo miesiąca. Nie "jestem na Malediwach i nie mam żadnych problemów", tylko "siedzę przy kawie i czuję spokój". Małe, ale konkretne. I moim zdaniem właśnie ta skala ma znaczenie. Szczęście jako wielka abstrakcja jest nieosiągalne dla mózgu, ale spokojny poranek - to już jest do przyjęcia.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Gienia98 Przepraszam, że wchodzę, ale to co napisała Gienia98 bardzo mi pomogło, bo właśnie o to mi chodziło kiedy czytałam ten wątek. Ja zawsze afirmowałam jakieś wielkie rzeczy i może dlatego nic nie czułam. Mam pytanie - czy to ważne, żeby ta konkretna sytuacja, którą się wyobraża, była związana ze szczęściem, czy może to być po prostu cokolwiek, co sprawia przyjemność?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Pelagiusza_R Myślę, że to nie musi być wprost związane ze słowem "szczęście". Chodzi o to, żeby wywołać stan emocjonalny - a do tego prowadzi najszybciej konkret, który masz w ciele jako wspomnienie albo wyobrażenie. Ja na przykład nie używam słowa "szczęście" w afirmacjach w ogóle, bo dla mnie jest zbyt rozmyte. Wolę coś w stylu "jest dobrze" albo "mam dość". To brzmi mniej poetycko, ale mi bardziej "siada".


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie - czy afirmacje mogą zaszkodzić? Pytam, bo Franek wspomniał, że po tygodniu czuł się bardziej sfrustrowany, i zastanawiam się, czy istnieje jakiś moment, w którym warto odpuścić zamiast dalej forsować.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Majka62 To ważne pytanie. Afirmacje nie są neutralne - jeśli powtarzasz coś, w co głęboko nie wierzysz i czego nie czujesz, możesz wzmacniać poczucie dysonansu, a nie szczęście. To nie zaszkodzi trwale, ale może dawać efekt odwrotny do zamierzonego przez pewien czas. Sygnałem, że coś nie gra, jest właśnie to, co opisał Franek - rosnąca frustracja zamiast spokoju. Wtedy warto zmienić formę afirmacji, a nie intensywność. Nie tłuc głową w mur.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Magicwoman To co mówisz o dysonansie - czy to nie jest trochę błędne koło? Bo jeśli ktoś jest w złym miejscu emocjonalnie i próbuje afirmować, to właśnie wtedy największa przepaść między słowem a odczuciem. I wtedy masz dwie opcje: albo odpuścić, albo forsować. Ale odpuszczenie też może dawać poczucie porażki. Jak z tego wyjść?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Franek To nie jest błędne koło, jeśli zmienisz podejście do samej afirmacji. Problem pojawia się wtedy, kiedy ludzie traktują afirmację jak życzenie - "chcę być szczęśliwy, więc to powtarzam". A to jest deklaracja celu, nie opis stanu. Zamiast tego można zacząć od dużo mniejszego kroku: zamiast "jestem szczęśliwy", spróbuj "pozwalam sobie na chwilę spokoju". Ciało to połknie łatwiej.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Magicwoman Dziękuję za to, bo to jest właśnie to, czego szukałam! To "pozwalam sobie" brzmi zupełnie inaczej niż "jestem". Mam pytanie - czy to działa też przy innych stanach, nie tylko przy spokoju? Np. "pozwalam sobie na radość" zamiast "jestem radosna"?


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

A właściwie skąd wiadomo, że ciało "rozpoznaje" afirmację? Pytam poważnie, bo nie rozumiem tego mechanizmu. Czy to jest tak, że umysł produkuje jakiś sygnał chemiczny po powtórzeniu zdania, czy chodzi o coś innego? Bo jeśli to czysto fizjologia, to nie rozumiem, dlaczego miałoby mieć znaczenie, czy afirmacja jest "szczera" czy nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Erazm65 To akurat ma sensowne wytłumaczenie od strony neurofizjologii. Kiedy wyobrażasz sobie sytuację emocjonalną dość dokładnie, mózg aktywuje podobne obszary jak podczas realnego przeżycia - to dobrze udokumentowane w badaniach nad wyobraźnią motoryczną i emocjonalną. Dlatego afirmacja połączona z obrazem może uruchamiać realne stany. Ale sama recytacja - bez obrazu, bez odczucia - to dla mózgu po prostu sekwencja dźwięków. Szczerość nie jest pojęciem z fizjologii, ale intencja i uwaga już tak.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Lurisk Dobra, to zaczyna mi się układać. Czyli ten obraz, o którym też Gienia98 pisała wcześniej - to nie jest żaden dodatek, tylko właściwie sedno? Bez niego afirmacja jest jak czytanie przepisu bez gotowania?


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Erazm65 Dokładnie tak to rozumiem, przynajmniej z tego co sama obserwowałam. Sam dźwięk zdania nic u mnie nie robił. Zmiana nastąpiła kiedy zaczęłam do zdania "doczepiac" konkretny obraz - i to nie wymyślony, ale wspomnienie. Przepis bez gotowania - dobre porównanie, zapamiętam to.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam trochę inne doświadczenie i chcę je wrzucić, bo może komuś pomoże. Przez długi czas nie umiałam doczepić żadnego wspomnienia do afirmacji, bo miałam wrażenie, że nie mam "zasobu" wspomnień związanych ze szczęściem. Brzmi dramatycznie, ale chodzi o to, że jak próbowałam przypomnieć sobie moment radości, to wychodziły mi rzeczy dawne i odległe. I to nie działało. Pomogło dopiero kiedy zaczęłam od bardzo małych, bieżących chwil - dosłownie "ten kubek kawy smakuje dobrze". To był mój punkt wejścia.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Jemiolka To co opisujesz - wchodzenie przez drobne zmysłowe przyjemności - to pojawia się zresztą też w pracy z czakrami. Kiedy ktoś ma mocno zablokowaną Anahatę, nie zaczyna się od "kocham siebie bezwarunkowo", bo to za daleko. Zaczyna się od "czuję ciepło słońca na skórze". Ciało musi nauczyć się ufać małym stanom, żeby otworzyć się na większe.


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Salomea63 Przepraszam, że wchodzę z pytaniem, ale ten wątek o Anahacie mnie ciekawi. To jest czakra serca, prawda? Czy mówisz, że afirmacje dosłownie wpływają na tę czakrę, czy to bardziej metafora tego, jak emocje są zorganizowane w ciele? Bo trochę inaczej to rozumiem i chcę się upewnić.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Mistika Raczej nie powiedziałabym, że afirmacja "działa na czakrę" bezpośrednio. Używam tego języka jako opisu, bo tak to czuję i rozumiem. Chodzi o to, że obszar klatki piersiowej, serce, oddech - to są miejsca, gdzie odczuwamy emocje fizycznie. I kiedy ktoś jest emocjonalnie zamknięty, te odczucia są zablokowane. Afirmacja może być jednym ze sposobów na stopniowe otwieranie tego, ale nie jedynym i nie gwarantowanym.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Salomea63 No właśnie, i dlatego same afirmacje bez żadnej pracy energetycznej są w sumie połowiczne. Jak ktoś ma zablokowaną czakrę to żadne słowa tego nie naprawią. Tu potrzeba konkretnych technik - oczyszczanie, praca z intencją, może kamienie. Mówię to bo sam przez to przeszłem i wiem jak to wygląda.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Dzikitaurus Ale nikt tu nie mówi, że afirmacje "naprawiają" wszystko ani że są jedyną praktyką. Temat wątku pyta, czy uczucie szczęścia można wywołać słowami - i to jest sensowne, konkretne pytanie. Jeśli twierdzisz, że bez pracy energetycznej afirmacje nie działają, to masz coś na poparcie tej tezy poza własnym doświadczeniem? Bo doświadczenia własne to za mało, żeby stawiać ogólne reguły.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Lurisk No ale każda praktyka ezoteryczna opiera sie na własnym doświadczeniu, nie? Nikt nie robi badań na czakrach w laboratoriach. Nie rozumiem dlaczego moje obserwacje są mniej warte niż obserwacje kogoś innego.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Dzikitaurus Twoje obserwacje nie są mniej warte, ale jest różnica między "u mnie nie działało bez dodatkowych praktyk" a "bez tego nie zadziała u nikogo". Pierwsze to doświadczenie, drugie to zasada ogólna. I właśnie tego skoku raczej nie możesz zrobić na podstawie jednego przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego co Magicwoman pisała o dysonansie - mam pytanie do całej grupy. Czy ktoś miał tak, że afirmacje działały przez jakiś czas, a potem efekt zanikł? I jak sobie z tym poradziliście? Pytam, bo mam wrażenie, że to może być ten moment, o którym Franek mówił - kiedy forsowanie przestaje mieć sens.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Majka62 U mnie tak było i mam pewną hipotezę na ten temat. Efekt zanikał zwykle kiedy afirmacja przestawała być "nowa" - mówiąc umownie. Kiedy zdanie było powtarzane zbyt często bez żadnej zmiany, stawało się czymś w rodzaju szumu. Zauważyłam, że pomaga wtedy albo zmiana sformułowania, albo pauza kilku dni i powrót. Jakby umysł potrzebował przerwy, żeby słowo znowu coś znaczyło.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Gienia98 To bardzo pasuje do tego, co czytałem o habituacji - żeby bodziec przestawał działać przy wielokrotnym powtórzeniu. Czyli afirmacje mogą być ofiarą własnej skuteczności? Ciekawe. Tylko mam jedno pytanie - ta przerwa, o której mówisz: czy po powrocie brałaś tę samą afirmację czy szukałaś nowej?


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Franek To jest dobre pytanie i sama się zastanawiam. Czy lepiej wracać do tej samej, bo jest "zakorzeniona", czy zmieniać, bo nowa ma świeżość? Może to zależy od tego, czemu służy ta konkretna afirmacja - czy jest bardziej kotwicą, czy bodźcem do zmiany stanu?


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania Jemiolki - myślę, że to zależy też od tego, jak głęboko ta afirmacja weszła. Jeśli jest "kotwicą", to raczej warto wracać do tej samej, bo jej siła polega właśnie na tym, że jest zakorzeniona. Jeśli jest bodźcem, to zmiana wydaje się bardziej uzasadniona. Tylko jak to ocenić z zewnątrz, nie wiem. Może po tym, jak reagujesz na samo usłyszenie tego zdania po przerwie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Franek To jest ciekawy trop z tą reakcją po przerwie. U mnie to wygląda tak, że po kilku dniach odpoczynku od danej afirmacji, kiedy wracam do niej, jest wyraźnie odczuwalna różnica - jakby znów miała jakiś ciężar. I wtedy wiem, że warto zostać przy niej. Ale jeśli wróciłam i nic, to zmieniałam. Nie ma chyba jednej reguły.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Gienia98 To "ciężar" jest świetnym słowem na to. Właśnie tak to czuję. Nie chodzi o dramatyczne przeżycie, tylko o coś w rodzaju - ta fraza coś waży, coś za sobą ciągnie. Jak jej nie ma, to zdanie leci przez głowę i wypada z drugiej strony bez śladu.


Odpowiedz
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 64

@Jemiolka A jak rozpoznajesz, że ta "waga" jest autentyczna, a nie tylko efekt tego, że stęskniłaś się za rutyną? Bo zastanawiam się, czy to nie jest trochę tak, że po przerwie wszystko czujemy mocniej, niekoniecznie dlatego, że zadziałało.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Majka62 Nie mam pewności. Szczerze mówiąc, to może być właśnie to, co opisujesz - efekt nowości po powrocie. Ale nawet jeśli tak jest, to czy to ma znaczenie? Jeśli stan po przerwie jest bardziej użyteczny, to może przerwa jest po prostu częścią praktyki, a nie jej przerwaniem.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Jemiolka To jest bardzo sensowna obserwacja. Habituacja jest mechanizmem niezależnym od tego, czy "chcemy" czy nie - układ nerwowy po prostu obniża odpowiedź na powtarzający się bodziec. Przerwa resetuje ten próg. Więc tak, przerwa to nie przerwanie praktyki, to jej część. Pytanie tylko, czy po powrocie lepiej wracać do tej samej formuły, czy lekko zmodyfikowanej - bo modyfikacja też może działać jak wyzerowanie, bez konieczności całkowitego odstawienia.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Lurisk Poczekaj, czyli rozumiem to tak - modyfikując afirmację trochę, można oszukać ten mechanizm habituacji? To znaczy, że mózg potraktuje ją jak nową, chociaż znaczenie jest to samo? To brzmi dla mnie trochę jak obejście systemu. Ale czy to nie jest przypadkiem zbyt mechaniczne podejście do czegoś, co powinno być odczuwane?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Erazm65 To nie jest "oszukiwanie" w sensie pejoratywnym. Mózg nie ocenia, czy coś jest "autentyczne filozoficznie" - on reaguje na zmienny bodziec inaczej niż na stały. Jeśli zmiana formy pomaga utrzymać żywą reakcję emocjonalną, to jest to zgodne z tym, czemu afirmacja ma służyć. Czy to "za mechaniczne" - to już kwestia podejścia, nie skuteczności.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No tak, mózg mózgiem, ale zapominacie, że szczęście to nie jest wyłącznie stan mózgu. To jest coś co płynie przez całe ciało, przez energię, przez pole. Same neurony tego nie ogarną. Dlatego afirmacja bez uziemnienia, bez pracy z ciałem i energią, to jest tylko głowy robota - działa technicznie ale nie do końca.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dzikitaurus Nie kwestionuję, że praca z ciałem i energią ma znaczenie - sama tak pracuję. Ale to zdanie "działa technicznie ale nie do końca" wymaga doprecyzowania. Co to znaczy "nie do końca"? Masz na myśli, że efekt jest krótkotrwały, że jest płytszy, że nie dociera do jakiegoś konkretnego poziomu? Bo jeśli mówimy o wywołaniu stanu szczęścia, to musimy się zgodzić, co w ogóle uznajemy za sukces.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Magicwoman No mam na myśli, że można miec stan który wygląda jak szczęście ale jest płytki. Niby jest, a znika przy pierwszym trudnym momencie. Jakbyś zbudowała dom na piasku zamiast na fundamencie. Moje doświadczenie jest takie, że dopiero jak połączyłem afirmację z pracą energetyczną to zaczęło sie utrzymywac.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Dzikitaurus Ale tu jest pytanie, które na tym wątku wraca - czy efekt znikający przy trudnym momencie to dowód, że praktyka była zła, czy po prostu dowód, że nie jesteśmy odporni na trudne momenty? Szczęście, które trwa bez względu na okoliczności, to by było coś zupełnie innego niż to, czego większość z nas szuka. Może właśnie kruchy, ale powtarzalny stan jest czymś realnym?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Salomea63 To zdanie o kruchym ale powtarzalnym stanie jakoś do mnie trafia. Trochę się zastanawiam, czy my w ogóle w tej dyskusji mówimy o tym samym szczęściu. Bo jest chyba różnica między szczęściem jako stanem tła, takim spokojnym zadowoleniem, a szczęściem jako silnym przeżyciem emocjonalnym. Afirmacje w którą stronę bardziej działają?


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Mistika To jest dobre rozróżnienie i chyba odpowiedź jest inna dla obu przypadków. Z mojego doświadczenia afirmacje lepiej działają na to pierwsze - na spokojne, ciche zadowolenie jako tło. Silne przeżycie emocjonalne raczej pojawia się przez konkretne zdarzenie albo wspomnienie. Przynajmniej u mnie rzadko udawało się słowami wywołać coś naprawdę intensywnego od zera.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Monisia76 Dziękuję za to rozróżnienie, bo nigdy tak o tym nie myślałam. Mam pytanie - czy te dwa rodzaje szczęścia wymagają może innych afirmacji? Czy można w ogóle mieć afirmację specjalnie na intensywne przeżycie, czy to już zbyt wiele od niej wymagać?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Pelagiusza_R Myślę, że można, ale mechanizm jest inny. Na intensywne przeżycie nie wystarczy zdanie - trzeba do niego dodać obraz, może dźwięk, moment z przeszłości, kiedy naprawdę tak czułaś. Wtedy afirmacja staje się raczej hasłem wywoławczym dla wspomnienia niż samodzielnym przekazem. Sama tak pracuję z intencją przed rytuałem - zdanie jest wejściem, ale nie treścią.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że zbliżamy się do czegoś ważnego. To co Magicwoman opisuje jako "hasło wywoławcze" - sama to stosuję, tylko nigdy tak tego nie nazwałam. Pytanie, które mnie nurtuje: co robić, jeśli nie ma dobrego wspomnienia, do którego można sięgnąć? To był wątek Jemiolki wcześniej, ale nie do końca go rozwiązałyśmy.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Gienia98 Moja odpowiedź na to przez ostatni czas - zaczęłam budować wspomnienia celowo. Brzmi to może dziwnie, ale chodziło o to, żeby drobne przyjemne chwile notować albo po prostu zapamiętywać z intencją. Nie czekać aż się trafi "wielkie szczęście", tylko świadomie przechowywać małe. I do nich potem sięgać. To powolne, ale działa lepiej niż próba afirmowania czegoś, czego nie mam w zasobie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Jemiolka To jest dobre przeformułowanie i wydaje mi się, że blisko sedna. Słowa same w sobie nie generują stanu - aktywują struktury, które już istnieją. Jeśli tych struktur nie ma, afirmacja nie ma czego uruchomić. Stąd pewnie ta różnica, którą różne osoby tu opisują - jednym działa od razu, innym dopiero po zbudowaniu "zasobu", jak to Jemiolka opisała. Nie chodzi o siłę woli ani wiarę, chodzi o to, czy masz w pamięci coś, co zdanie może podczepić.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Lurisk Czyli jeśli dobrze rozumiem - afirmacja jest jak klucz, ale zamek musi już istnieć? A co jeśli ktoś nigdy nie czuł tego, co próbuje afirmować? Szczęścia w sensie takim naprawdę głębokim? Nie ma żadnego wspomnienia, nie ma struktury, o której mówisz. Co wtedy?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Erazm65 Dobre pytanie i szczerze - nie mam pewności, że mam na nie pełną odpowiedź. Są badania sugerujące, że sama wyobraźnia angażuje podobne struktury co realne wspomnienie. Ale to nie jest to samo co doświadczenie. Może wtedy afirmacja musi być bardziej opisowa - nie "jestem szczęśliwy", tylko budowanie obrazu: co widzę, co czuję w ciele, co słyszę. Nie wiem, czy to działa tak samo silnie. To już poza tym, co mogę powiedzieć z przekonaniem.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Erazm65 Ja akurat miałam taki etap. Nie żadnego silnego wspomnienia szczęścia. Zaczęłam od czegoś mniejszego - od momentów, kiedy nie było źle. Nie szczęście, ale brak bólu, taki neutralny spokój. I od tego próbowałam budować. Nie wiem, czy to jest zgodne z jakąś teorią, ale praktycznie - coś drgnęło.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Jemiolka To co opisujesz z tym budowaniem od neutralnego spokoju wydaje mi się bardzo ludzkie i jakoś łatwiejsze do wyobrażenia niż skakanie od razu do "jestem szczęśliwa". Czy to znaczy, że powinnam zacząć od afirmacji bardziej neutralnych, nie od razu pozytywnych? Jak to wyglądało u ciebie na początku, jakie zdania używałaś?


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Pelagiusza_R Nie pamiętam dokładnie, ale coś w stylu - "jest spokojnie", "mogę odpocząć", "tu jest bezpiecznie". Brzmi prawie banalnie, wiem. Ale dla mnie w tamtym momencie to było bardziej prawdziwe niż cokolwiek entuzjastycznego. I chyba właśnie dlatego łapało.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam tę dyskusję od początku i właśnie przy tym wątku coś mi zaskoczyło. Zaczęłam ten temat od pytania, czy szczęście można wyzwolić słowami - i teraz widzę, że może pytanie powinno brzmieć inaczej: czy słowa mogą uruchomić coś, co już jest, tylko nie ma do czego się przyczepić? Jakby afirmacja nie tworzyła szczęścia, tylko szukała dla niego zaczepu w tym, co już przeżyłam?


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mnie nurtuje coś innego w tym wszystkim. Wszyscy mówicie o budowaniu, zapamiętywaniu, strukturach. Ale czy nie ma czegoś takiego, że niektórzy ludzie po prostu mają łatwiej z tym "czuciem" afirmacji, bo są inaczej zbudowani emocjonalnie? Nie chodzi mi o pesymizm czy optymizm, bardziej o to, że może to nie jest tylko kwestia techniki.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Mistika To co opisujesz to pewnie kwestia temperamentu i reaktywności emocjonalnej. Jedni mają silniejszy dostęp do emocji przez słowa, inni przez obrazy, inni przez ruch albo dźwięk. To nie znaczy, że jedni mogą afirmować, a drudzy nie - tylko że forma może być różna. Masz wrażenie, że u ciebie słowa po prostu nie działają, czy że działają słabiej?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Salomea63 Chyba słabiej niż u innych, jak czytam tutaj opisy. Jak powtarzam zdanie, to słyszę je głównie jako zdanie, nie czuję nic konkretnego. Zastanawiam się, czy to kwestia tego, co opisujesz - czy może po prostu za krótko próbuję.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Mistika To co opisujesz - słyszę zdanie jako zdanie - jest bardzo powszechne na początku i niekoniecznie znaczy, że jesteś "złym materiałem" do afirmacji. Może zamiast zdania spróbuj jednego słowa. Nie "jestem spokojna i szczęśliwa", tylko samo "spokój". I zamiast powtarzać, zostań przy tym słowie przez chwilę. Czy coś w ciele się zmienia, choćby minimalnie?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Magicwoman No właśnie, jedno słowo to działa bardziej jak mantra niż jak afirmacja. To co innego. Mantra nie musi nic znaczyć intelektualnie, ona działa przez wibracje dźwięku. Afirmacja to jednak stwierdzenie. Mieszasz dwa różne mechanizmy.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dzikitaurus Rozróżnienie jest zasadne, ale nie zgadzam się, że to wyklucza obie formy w jednej praktyce. Jedno słowo może działać jednocześnie jako zakotwiczenie semantyczne i jako coś bliskiego mantrze - zależy co z nim robimy. Nie każda technika musi być czysta gatunkowo, żeby była skuteczna.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Dzikitaurus Ale czy to naprawdę takie rozłączne? Bo jak patrzę na swoje notatki z praktyki, to zauważam, że najlepiej działały mi afirmacje, które miały dobry rytm. Nie dlatego, że o to dbałem - po prostu wychodziło tak przez dobór słów. I teraz nie wiem, czy działały przez znaczenie, przez powtarzalność czy przez ten rytm właśnie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Franek To może być nakładanie się efektów i trudno je rozdzielić w warunkach praktyki własnej. Rytm i powtarzalność angażują inne procesy niż samo znaczenie semantyczne. Jeśli wszystkie trzy działały jednocześnie, to trudno powiedzieć, który był decydujący - może żaden pojedynczo, a ich połączenie.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy może na chwilę do pytania z tytułu, bo trochę odeszliśmy. Czy szczęście można wyzwolić słowami. Mam wrażenie, że z tej dyskusji wyłania się odpowiedź raczej "tak, ale nie bezpośrednio". Słowa uruchamiają coś, co prowadzi do stanu - nie są tym stanem same w sobie. Czy ktoś ma inne odczucie po tym wszystkim co tu padło?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Gienia98 Ja bym powiedziała jeszcze ostrożniej - słowa mogą uruchamiać, ale mogą też nie uruchamiać nic, zależy od tego co jest po drugiej stronie. I to chyba jest sedno problemu, bo nikt ci z góry nie powie, czy po twojej drugiej stronie jest coś do uruchomienia. To się sprawdza w praktyce.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Monisia76 I to właśnie jest dla mnie najtrudniejsze. Bo jak mam próbować, skoro nie wiem, czy po tej mojej "drugiej stronie" cokolwiek jest? To trochę jakby wsiadać do autobusu nie wiedząc, czy jedzie w moją stronę.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Erazm65 A czy to nie jest tak, że samo zadawanie sobie tego pytania - "czy cokolwiek jest" - już blokuje? Bo skoro pytasz z takim nastawieniem, to może właśnie to nastawienie uniemożliwia dotarcie do czegokolwiek. Takie zamknięcie koła.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Domowik To brzmi logicznie, ale jest trochę pułapką - bo jak ktoś jest w miejscu, gdzie nie czuje nic, to mówić mu "nie pytaj, po prostu wierz" to nie jest rada, to jest zamknięcie rozmowy. Skąd wziąć to nastawienie, jeśli go nie masz? To jest pytanie, nie retoryka.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Salomea63 Właśnie. I chyba to jest miejsce, gdzie ta dyskusja dotknęła czegoś, od czego zaczęłam. Pytałam, czy można wyzwolić szczęście słowami - i teraz widzę, że może lepszym pytaniem byłoby: czy można się do niego zbliżyć małymi krokami, przez słowa, przez chwile spokoju, przez celowe zapamiętywanie, nawet jeśli nie wiesz dokąd idziesz. Nie jako teoria. Jako pytanie na następne tygodnie praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest chyba uczciwe podsumowanie - nie odpowiedź, tylko lepsze pytanie. I myślę, że właśnie tak to działa. Nie zaczynasz od pewności, że gdzieś dojdziesz. Zaczynasz od jednego zdania i sprawdzasz, co się dzieje. Potem następne. Dlatego to się w ogóle nazywa praktyką, a nie wiedzą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Jemiolka A czy to "zaczynasz od jednego zdania i sprawdzasz" nie jest trochę jak eksperyment bez hipotezy? Bo jak sprawdzam, to co właściwie obserwuję? Że mi lepiej? Że gorzej? Że nic? Skąd wiem, że to przez afirmację, nie przez coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Erazm65 Właśnie, nie wiesz. I chyba tu jest sedno - to nie jest nauka ścisła, to jest obserwacja siebie. Ja prowadziłam coś w rodzaju notatek, żeby przynajmniej mieć jakiś zapis. Ale i tak nie dało się wykluczyć, że lepszy dzień to był po prostu lepszy dzień.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Jemiolka Notatki robię od jakiegoś czasu i powiem tyle - widać pewne powtarzalności, ale wciąż nie ma jak oddzielić przyczyny od kontekstu. Co nie znaczy, że notatki są bez sensu. Wręcz przeciwnie, ale trzeba mieć świadomość, że to nie jest dowód.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale może właśnie o to chodzi, że nie szukamy dowodu? Może afirmacje to nie jest coś, co "działa albo nie", tylko coś, co zmienia sposób, w jaki patrzysz na rzeczy. Niekoniecznie trzeba temu udowadniać skuteczność jak lekowi.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Domowik To brzmi sensownie na poziomie intuicji, ale jest w tym pewna pułapka. Jeśli afirmacje zmieniają tylko perspektywę, a nie stan - to czy to jest wyzwalanie szczęścia, czy tylko jego lepsze kadrowanie? Bo tytuł wątku mówi o wyzwalaniu, nie o przearanżowaniu obrazu.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Lurisk Dobra uwaga. Mnie się wydaje, że to nie jest albo-albo. Zmiana perspektywy może uruchomić realną zmianę stanu - bo zaczynasz inaczej reagować na sytuacje, inaczej wybierasz, co robisz. Nie wiem czy to "wyzwolenie szczęścia", ale coś się wtedy naprawdę zmienia.


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Monisia76 Ale czy to nie jest po prostu efekt placebo opisany ładnymi słowami? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam. Bo jeśli sama zmiana przekonania wystarczy, żeby coś się zmieniło w zachowaniu, to czy nie jest to trochę... zbyt proste?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Mistika Efekt placebo to nie jest "zbyt proste". To jeden z najlepiej udokumentowanych mechanizmów w psychologii i medycynie. Jeśli afirmacje działają przez podobny mechanizm - czyli przekonanie, że coś się zmienia, rzeczywiście uruchamia zmianę - to jest to realny efekt, nie iluzja.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Salomea63 No ale placebo działa tylko gdy nie wiemy że to placebo. Jak wiesz że powtarzasz zdania żeby sie przekonać, że coś się zmienia, to efekt nie zadziała bo twój umysł to wie. Tu się chyba rozsypuje cały system afirmacji.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dzikitaurus To nieprawda, że placebo działa tylko w nieświadomości - badania nad tzw. open-label placebo pokazują, że działa nawet gdy pacjenci wiedzą, że biorą placebo. Więc argument "wiesz więc nie zadziała" nie jest tak oczywisty jak to przedstawiasz.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Magicwoman Niby tak, ale afirmacje to nie tabletki. Przy tabletce i tak coś łykasz, jest jakiś fizyczny akt. Przy afirmacji siedzisz i mówisz zdania. To jednak inna sytuacja i nie wiem czy można tak bezpośrednio przenosić wyniki tych badan.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Dzikitaurus Ale przy afirmacjach też jest akt fizyczny - mówisz głośno, słyszysz własny głos, oddychasz. Wiem że to nie to samo co tabletka, ale nie jest tak, że nie ma żadnego bodźca. Mam notatki z praktyki i wyraźnie widać różnicę między afirmacją wypowiadaną na głos a tą w głowie.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Franek Naprawdę masz takie notatki? To może trochę za dużo pytań naraz, ale - jak długo zanim zaczęłeś widzieć tę różnicę? I czy to była różnica w uczuciu w trakcie, czy w tym, co działo się potem?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Pelagiusza_R Kilka tygodni regularnej praktyki zanim cokolwiek było wyraźne. I to była różnica w trakcie przede wszystkim - przy głosowej coś "łapało" szybciej. Ale uczciwie mówiąc nie wiem, czy to zasługa głosu, czy po prostu byłem wtedy bardziej skupiony.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Franek Właśnie ten problem skupienia wydaje mi się kluczowy i trochę pomijany w tej dyskusji. Mam wrażenie, że większość niepowodzeń z afirmacjami to nie kwestia złej techniki, tylko robienia tego na autopilocie. Wtedy słowa naprawdę są tylko zdaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

To jest coś, z czym się bardzo utożsamiam. Kiedy zaczynałam, powtarzałam zdania jak listę zakupów. Dopiero jak zaczęłam to spowalniać i faktycznie słuchać tego, co mówię, coś zaczęło się zmieniać. Nie wiem co dokładnie, ale już nie czułam się głupio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Milenka04 To "czułam się głupio" to chyba jeden z największych hamulców na początku. Można mi powiedzieć, że to tylko opór umysłu, ale jak siedzisz i mówisz do siebie "jestem szczęśliwa", a wiesz, że tak nie jest - to jest naprawdę dziwne uczucie i trudno je po prostu zignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś próbował pisać afirmacje zamiast mówić? Bo ja jakoś lepiej się czuję z kartką i długopisem niż z mówieniem na głos do siebie. Zastanawiam się, czy to ma w ogóle sens czy to zupełnie inna sprawa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Stellina Pisanie działa inaczej, ale nie gorzej - angażuje motorykę, spowalnia myśl, zmusza do skupienia na każdym słowie. Ja przez jakiś czas pisałam afirmacje rano i to był dla mnie lepszy format niż mówienie. Każdy ma inny "kanał wejścia".


Odpowiedz
(@majka62)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 64

@Monisia76 Ja też tak mam. Mówienie na głos zawsze mi wychodziło mechanicznie, przy pisaniu faktycznie przez chwilę zatrzymuję się na tym, co piszę. Chociaż może to tylko dlatego, że piszę wolniej niż mówię.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Majka62 To co pisze Majka62 i Monisia76 o pisaniu jest ciekawe, bo trafia dokładnie w sedno tego, co wcześniej próbowałem powiedzieć o autopilocie. Pisanie fizycznie spowalnia proces - i to nie jest tylko subiektywne odczucie, mózg rzeczywiście inaczej przetwarza informację przy piśmie odręcznym niż przy mówieniu. Ale wracając do tytułu wątku - czy to wyzwolenie szczęścia, czy tylko zmniejszenie oporu przed odczuwaniem go? Bo to są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wtrącę się z podstawowym pytaniem - jak właściwie odróżnić to "wyzwolenie szczęścia" od momentu, kiedy po prostu jesteś w dobrym nastroju z innego powodu? Mam na myśli, że jak robię afirmacje i potem się czuję lepiej, to skąd wiem, że to przez afirmacje, a nie przez to, że na przykład dzień wyszedł po mojej myśli?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Erazm65 Właśnie dlatego notatki - żeby oddzielić zmienne. Ale uczciwie? Nigdy do końca nie da się tego rozplątać. Możesz co najwyżej szukać wzorców przez dłuższy czas i zobaczyć, czy dobre dni korelują z regularną praktyką, czy nie. To wciąż nie jest dowód, ale przynajmniej coś więcej niż jedno odczucie.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Gienia98 Ale czy ktoś w ogóle powinien szukać dowodu? Mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się wokół udowodnienia, że afirmacje działają, a może to nie jest właściwe pytanie. Może ważniejsze jest: co chcę zmienić w sobie i czy afirmacje mi w tym pomagają - i to indywidualnie, nie statystycznie.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Domowik Tylko że jak nie ma żadnego kryterium oceny, to każda praktyka "działa", bo zawsze znajdziesz coś, co można jej przypisać. I to jest pułapka, o której chyba nikomu z nas nie trzeba mówić. Jakiś minimalny sposób sprawdzenia nie jest poszukiwaniem dowodu naukowego - to po prostu uczciwa praktyka wobec samej siebie.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Jemiolka No właśnie. Poza tym mi sie wydaje, że te wszystkie rozmowy o pisaniu i mówieniu pomijają jedną rzecz: intencja. Jak masz intencję przy afirmacji to ona działa, jak nie masz to nic. I nie ma znaczenia czy piszesz czy mówisz, ważne co chcesz osiągnąć i z jaką energią to robisz. To jest podstawa każdej pracy energetycznej.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dzikitaurus Intencja jest ważna, ale nie działa jak przełącznik. To nie jest tak, że jak bardzo chcesz, to afirmacja zadziała, a jak nie bardzo - nie zadziała. Badania nad autoperswazją pokazują, że samo emocjonalne naładowanie treści może paradoksalnie utrudniać zmianę przekonania, bo aktywuje obronę ego. Intencja jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Magicwoman Nie zgadzam sie z tym. Mówisz o badaniach, ale praca energetyczna to nie to samo co psychologia. W pracy z energią intencja to fundament i bez niej nic nie zadziała, niezaleznie od techniki. To jest inny poziom oddziaływania niz ten który bada psychologia.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dzikitaurus Nie kwestionuję pracy energetycznej, mówię o konkretnym mechanizmie. Temat wątku dotyczy afirmacji i wyzwalania szczęścia - i w tym kontekście zbytnie emocjonalne napięcie przy wypowiadaniu afirmacji bywa kontrskuteczne, bo umysł broni się przed treścią, która za bardzo odbiega od bieżącego stanu. Praktycy też to często obserwują, nie tylko badacze.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

To mnie zastanawia, bo jak zaczynałam, to czytałam wszędzie, że afirmacje muszą być wypowiadane z pełnym przekonaniem i emocją, żeby działały. A tu wychodzi, że to może przeszkadzać? To kompletnie odwraca to, co myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie ten punkt, gdzie wiele poradników robi ludziom niedźwiedzią przysługę. "Mów z przekonaniem" brzmi dobrze, ale jeśli masz afirmować "jestem szczęśliwa" w środku trudnego okresu - to napięcie między słowem a stanem wewnętrznym jest tak duże, że mózg to odrzuca. Dlatego część osób ma lepsze efekty z afirmacjami w formie pytań, na przykład "dlaczego czuję się coraz spokojniejsza" - bo pytanie nie wyzwala tego samego oporu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Salomea63 O, to pierwsze słyszę o afirmacjach w formie pytań. To chyba ma jakąś nazwę? I czy wtedy to w ogóle jeszcze jest afirmacja, skoro to pytanie? Przepraszam za naiwne pytanie, naprawdę nie wiedziałam że jest coś takiego.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Pelagiusza_R Niektórzy nazywają to afirmacjami transformacyjnymi albo pytaniami coachingowymi - nazwy są różne. Mechanizm polega na tym, że mózg naturalnie szuka odpowiedzi na pytanie, więc zamiast blokować treść, zaczyna jej szukać w rzeczywistości. Czy to dalej afirmacja? Formalnie nie, ale efekt bywa podobny albo lepszy przy silnym oporze.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Salomea63 Próbowałem czegoś podobnego i mam jedno zastrzeżenie - pytania działają, ale łatwo wpaść w pułapkę, że zadajesz pytanie, ale podświadomie oczekujesz odpowiedzi negatywnej. "Dlaczego czuję się coraz spokojniejszy" może w pewnym momencie zamienić się w wewnętrzne "wcale się nie czuję spokojniejszy". Trzeba chyba jakiegoś minimalnego przekonania, że odpowiedź pozytywna jest w ogóle możliwa.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Franek Czyli wracamy do punktu wyjścia - żeby afirmacja zadziałała, musi istnieć jakaś furtka wiary, że ten stan jest osiągalny. Nie pełne przekonanie, ale przynajmniej "może". I może właśnie o to chodzi w tytule tego wątku - czy słowami można tę furtkę otworzyć, czy ona musi być otwarta wcześniej, żeby słowa cokolwiek znaczyły?


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest naprawdę ciekawe sformułowanie. Bo z moich doświadczeń - i z pracą z runami, i z afirmacjami - wynika, że symbol albo słowo rzadko tworzy stan od zera. Częściej aktywuje coś, co już jest, ale jest przykryte. Szczęście, które "wyzwalamy" afirmacjami, może już w nas być - tylko zasypane codziennym hałasem. I wtedy słowo działa jak odgrzebanie, a nie stworzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Monisia76 O właśnie. Jak słyszę "wyzwolić szczęście słowami" to mam poczucie, że zakładamy, że szczęście jest gdzieś na zewnątrz i trzeba je do siebie przyciągnąć. Ale może jest odwrotnie i jest w środku, tylko nie ma dostępu? Przepraszam, może to naiwne, ale tak to czuję.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Stellina Niekoniecznie naiwne - to jest właściwie klasyczne rozróżnienie między hedonicznym a eudajmonicznym rozumieniem szczęścia. Pierwsze to stan wywoływany przez okoliczności zewnętrzne, drugie to coś bardziej stałego i wewnętrznego. Jeśli afirmacje faktycznie docierają do tego drugiego poziomu, to mechanizm "odgrzebywania" ma więcej sensu niż "przyciągania". Pytanie, czy możesz słowem sięgnąć tak głęboko.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś próbował afirmacji stricte związanych ze szczęściem, a nie z konkretnymi celami? Bo większość przykładów, które widziałem, to "przyciągam obfitość", "mam świetną pracę", "jestem zdrowy". A afirmacje w stylu "jestem szczęśliwy" bez żadnego powodu - to brzmi jeszcze trudniej do przyjęcia dla umysłu, prawda?


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Erazm65 Dokładnie to jest pułapka afirmacji szczęścia. Im bardziej abstrakcyjne, tym większy dysonans. Konkretna afirmacja o pracy czy zdrowiu ma jakiś punkt zaczepienia w rzeczywistości. "Jestem szczęśliwy" w próżni - umysł nie wie, z czym to powiązać, i albo to odrzuca, albo zaczyna szukać i nie znajduje. Dlatego niektórzy zalecają afirmacje zakotwiczone w jakimś konkretnym odczuciu, nie w samym słowie.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Erazm65 To właśnie opisujesz coś, co mnie też trapi od dawna. Abstrakcyjna afirmacja szczęścia bez kontekstu jest jak próba uchwycenia czegoś, czego umysł nie potrafi zwizualizować. Dla porównania - jak pracuję z przedmiotem naładowanym intencją, to mam punkt zaczepienia w rzeczy fizycznej. W afirmacji szczęścia "w próżni" nie ma nic, do czego można by to przypiąć.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Gienia98 Czyli rozumiem, że według ciebie afirmacja szczęścia powinna być jakoś zakorzeniona w czymś konkretnym? Ale czym to konkretnie miałoby być - jakimś wspomnieniem, obrazem, czy co?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Erazm65 To akurat jest dobrze zbadany obszar. Kotwiczenie afirmacji w bodźcu sensorycznym - konkretnym wspomnieniu, obrazie, a nawet zapachu - znacząco zwiększa jej skuteczność, bo angażuje więcej obszarów mózgu niż samo powtarzanie słów. Czysta werbalna afirmacja bez kotwicy to trochę jak jechanie na luzie - silnik pracuje, ale nie ma przełożenia.


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Magicwoman A to znaczy, że jak sobie przypomnę jakiś moment, kiedy byłam naprawdę szczęśliwa, i do tego powiem afirmację, to jest skuteczniejsze niż samo powtarzanie? Pytam, bo to by zmieniało sposób, w jaki to robiłam.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Stellina Tak, to jest właśnie ta różnica. Wspomnienie aktywuje stan emocjonalny, a afirmacja daje mu kierunek i nazwę. Samo wspomnienie bez afirmacji to tylko nostalgiczna pętla, a sama afirmacja bez stanu to puste słowa. Kombinacja obu daje umysłowi coś realnego do przeprocesowania.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Magicwoman Dobra, ale tu wchodzi problem, który mnie zastanawia od początku tego wątku - jeśli potrzebujemy wspomnienia szczęścia, żeby afirmować szczęście, to trochę zakładamy, że już je mamy. A co z osobą, która przez długi czas tego stanu nie doświadczyła i po prostu nie ma czego kotwić? Czy wtedy afirmacja szczęścia jest w ogóle dostępna?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Jemiolka To jest, moim zdaniem, jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. I szczera odpowiedź brzmi: przy bardzo długotrwałym braku dostępu do pozytywnych stanów afirmacja szczęścia może nie być właściwym punktem startowym. Można wtedy zejść niżej - afirmować spokój, bezpieczeństwo, chwilę oddechu. To stany, które są łatwiej osiągalne i mają mniejszy opór wewnętrzny.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Salomea63 O, to jest naprawdę pomocne, dziękuję! Ale mam pytanie - skąd wiadomo, kiedy jest się gotowym "wejść wyżej" do tych afirmacji o szczęściu? Czy to się po prostu czuje, czy jest jakiś znak?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Pelagiusza_R Z mojego doświadczenia - główny sygnał to brak oporu przy wypowiadaniu afirmacji niższego poziomu. Jak mówię "czuję się bezpiecznie" i to już nie wywołuje wewnętrznego sprzeciwu ani pustki, to znaczy, że grunt jest gotowy. Choć muszę powiedzieć, że u mnie ten moment był płynny, a nie wyraźny przeskok.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Franek Nie zgadzam sie z tym schematem stopniowania. Jak ktoś nie afirmuje szczęścia bo się boi oporu to nigdy do niego nie dotrze. Niekiedy właśnie ten opór trzeba przebić silną intencją i wtedy dopiero otwiera sie dostęp do wyższych stanów. Bez odwagi nic sie nie zmienia.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dzikitaurus Opór wewnętrzny przy afirmacji nie jest przeszkodą do przebicia siłą - to sygnał, że treść afirmacji jest zbyt odległa od aktualnego stanu przekonań. Próba "przebicia" tego oporu przez intensywne powtarzanie może wzmocnić właśnie ten opór, bo umysł broni spójności własnego obrazu siebie. To jest opisane w literaturze dotyczącej dysonansu poznawczego, nie jest to kwestia odwagi.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Magicwoman Ale to jest podejście czysto psychologiczne. Nie każdy pracuje tylko z umysłem - jak ktoś pracuje energetycznie to zasady są inne i opór można przepracować przez intencję i rytuał, a nie przez stopniowanie słów. To zupełnie inny poziom.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Dzikitaurus A jak konkretnie rytuał miałby ominąć mechanizm dysonansu poznawczego? Bo to, że coś działa na innym poziomie, nie znaczy, że omija psychologię. Mózg to wciąż mózg, nawet w trakcie rytuału. Serio pytam, nie ironicznie - co sprawia, że rytuał radzi sobie z tym, z czym słowa same nie radzą?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: