Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób z depresją - czy to omijanie problemu czy rzeczywista pomoc

Strona 1 / 2

Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Temat może być kontrowersyjny, ale od dawna chciałam go poruszyć właśnie tutaj. Mam koleżankę z diagnozą depresji klinicznej, która od kilku miesięcy zamiast do psychiatry chodzi na warsztaty afirmacyjne. Prowadząca mówi jej, że 'wystarczy zmienić myślenie' i że tabletki to 'blokowanie energii'. Sama afirmacjami się zajmuję i wiem, że mają swoje miejsce w pracy nad sobą, ale coś mnie tu uwiera. Czy ktoś ma zdanie na temat tego, gdzie kończy się sens afirmacji, a zaczyna szkodliwe omijanie prawdziwego problemu? Bo mam wrażenie, że w kontekście depresji to nie jest takie proste jak 'powtarzaj i się zmieni'.


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest naprawdę ważny temat i cieszę się, że ktoś go otworzył. Problem, który opisujesz z tą koleżanką, to nie jest wyjątek. W środowiskach samorozwojowych jest taka tendencja do sprowadzania depresji do kwestii 'negatywnego myślenia', co jest dużym uproszczeniem. Afirmacje mogą wspierać osobę, która ma chwilowy dołek, problemy z poczuciem własnej wartości, stres. Ale depresja kliniczna to choroba, w której mózg dosłownie inaczej przetwarza bodźce. Mówienie komuś z ciężką depresją, żeby 'myślał pozytywnie', jest trochę jak mówienie komuś ze złamaną nogą, żeby 'myślał, że idzie sprawnie'. Afirmacje to nie jest substytut leczenia. Mogą być uzupełnieniem, ale nie zamiennikiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Wedrowiec a powiedz mi, bo mnie to ciekawi - piszesz, że mogą być uzupełnieniem. Ale jak to miałoby wyglądać praktycznie? Bo widziałam przypadki, gdzie ktoś jest po diagnozie, bierze leki, chodzi na terapię i do tego próbuje afirmacji. I całkiem nieźle to funkcjonuje. Ale widziałam też odwrotnie - osobę, która zamieniła terapię na afirmacje, bo 'terapia jest zbyt bolesna'. I to nie skończyło się dobrze. Więc może pytanie nie jest 'czy afirmacje przy depresji', tylko 'zamiast czego' i 'w jakim momencie'?


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam pytanie, bo sama interesuję się afirmacjami, ale nie za bardzo znam się na depresji od tej klinicznej strony. Czy jest jakaś różnica między tym, jak działa afirmacja u osoby zdrowej a u osoby z depresją? Bo skoro mózg inaczej przetwarza, to może afirmacja po prostu... nie dociera tak samo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Fiolka to bardzo trafne pytanie. Jest taki paradoks opisywany przez psychologów - u osoby z niską samooceną lub depresją afirmacje o wysokiej wartości (typu 'jestem wspaniała', 'wszystko mi się udaje') mogą wywołać efekt odwrotny. Psychika porównuje treść afirmacji ze swoim aktualnym stanem i odrzuca ją jako fałsz, co pogłębia poczucie rozbieżności. Dlatego w pracy terapeutycznej mówi się raczej o afirmacjach 'pomostowych' - czyli takich, które są bardziej wiarygodne dla danej osoby. Zamiast 'jestem szczęśliwa' raczej 'mogę czuć się lepiej' albo 'daję sobie prawo do poprawy'. Mniejszy skok, mniejszy opór wewnętrzny.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Wedrowiec te 'afirmacje pomostowe' to ciekawy trop. Ale zastanawiam się, czy osoba z depresją jest w stanie sama ocenić, jaki skok jest dla niej bezpieczny? Moja koleżanka sięgnęła po afirmacje między innymi dlatego, że miała wrażenie, że to ona decyduje, tempo jest jej. W terapii czuła się oceniana. Więc to pytanie o to, czy afirmacje dają poczucie sprawczości, które w depresji jest tak bardzo zaburzone?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to z zewnątrz, bo za ezoteryka się nie uważam, ale trafiłem na ten wątek i mam pytanie praktyczne. Skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że afirmacje działają? Znaczy jest jakieś badanie, czy to bardziej taka tradycja przekazywana z ust do ust w środowiskach samorozwojowych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Leopold78 badania są, choć obraz jest mieszany. Są prace pokazujące, że pozytywne autosugestie mogą wpływać na aktywność w pewnych obszarach mózgu, szczególnie związanych z przetwarzaniem nagrody. Jest też koncepcja neuroplastyczności, na którą często powołują się zwolennicy afirmacji - chodzi o to, że regularne powtarzanie pewnych wzorców myślowych dosłownie kształtuje połączenia neuronalne. Ale te badania są najczęściej robione na osobach bez zaburzeń. Przy klinicznej depresji wyniki są niejednoznaczne i ostrożne, żeby nie powiedzieć sceptyczne. Więc nie jest tak, że to zupełna fantazja, ale też nie jest tak, że mamy twarde dowody działania przy poważnych zaburzeniach nastroju.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że w tej rozmowie trochę mieszamy dwie rzeczy. Bo depresja depresji nierówna, prawda? Jest epizod depresyjny, jest depresja nawracająca, są różne nasilenia. Czy nie jest tak, że przy łagodniejszych stanach afirmacje mogą mieć sens, a przy tych cięższych już nie? Albo inaczej - może ważne jest to, przez kogo są prowadzone? Bo jedno to prowadząca warsztaty, która mówi 'rzuć tabletki', a drugie to terapeuta, który włącza afirmacje jako jeden z elementów pracy. To chyba nie jest to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Novaria to ważne rozróżnienie. Tylko problem polega na tym, że w praktyce osoby z depresją, szczególnie nieleczone lub w trakcie epizodu, mają trudność z oceną własnego stanu. Ktoś może myśleć, że ma 'lekki dołek', a tak naprawdę jest w poważnym epizodzie. I wtedy trafia na warsztaty afirmacyjne, gdzie nikt nie robi diagnozy. Zgadzam się, że prowadzący ma ogromne znaczenie - terapeuta, który umie wkomponować elementy pracy z myślami to zupełnie inna historia niż coach motywacyjny na Instagramie. Ale sęk w tym, że osoby bez wykształcenia klinicznego często nie rozpoznają granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam takie głupie pytanie może, ale co właściwie znaczy 'kliniczna depresja'? Bo mówicie o tym cały czas, ale ja do końca nie rozumiem, czym to się różni od zwykłego smutku albo wypalenia. Pytam, bo sama miałam ostatnio bardzo ciężki okres i nie wiedziałam, czy to depresja, czy po prostu życie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Stellina to nie jest głupie pytanie, tylko ważne. Kliniczna, czyli taka z diagnozą postawioną przez psychiatrę lub psychologa, spełnia konkretne kryteria - trwa określony czas, towarzyszy jej szereg objawów jak anhedonia, zaburzenia snu, myśli o bezsensie istnienia i tak dalej. Smutek czy gorszy okres to coś, czego wszyscy doświadczamy. Depresja kliniczna to stan, który nie mija po kilku dniach, nie zależy od zewnętrznych wydarzeń i potrafi sparaliżować codzienne funkcjonowanie. Jeśli miałaś ciężki okres i nie wiesz czy to coś więcej - naprawdę warto porozmawiać ze specjalistą, nie z prowadzącą warsztaty.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam takie odczucie, że wchodzi tu kwestia, która mnie niepokoi. Nie chodzi tylko o afirmacje, ale o całe środowisko samorozwojowe, które czasem wydaje się mówić ludziom 'jesteś kowalem swego losu' w sytuacjach, gdzie to przerzuca odpowiedzialność na chorego. Jakby depresja była efektem złego myślenia, a nie chorobą. To musi być dla tych ludzi okrutne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Danusia54 dokładnie to mnie w tym uwiera. Moja koleżanka po jednym z warsztatów powiedziała mi, że czuje się winna własnej depresji, bo 'nie dość mocno chciała myśleć inaczej'. To jest coś, czego afirmacje w złych rękach mogą naprawdę narobić - poczucia winy za bycie chorym. I to jest odwrotność tego, co powinny dawać.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@anielka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale hej, a czy jest w ogóle jakaś afirmacja, która nie wchodzi w kolizję z leczeniem depresji? Takie coś podstawowego, co nie będzie szkodzić? Pytam bo mam kogoś bliskiego w podobnej sytuacji i nie wiem co mu powiedzieć. Nie chcę polecać czegoś na oślep.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Anielka_79 to trudne pytanie, bo naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Jeśli ta osoba jest pod opieką psychiatry lub psychologa, to pytanie najlepiej zadać właśnie tam. Terapeuta może powiedzieć, co jest wskazane dla tego konkretnego człowieka. Ogólnie bezpieczniejsze są afirmacje, które nie zmuszają do bycia kimś, kim się nie jest teraz - nie 'jestem silny i szczęśliwy', ale 'jestem tu, oddycham, dam radę'. Tylko nie powiem, że to leczy depresję. To może dać chwilowe oparcie. To różnica, którą warto widzieć.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Wedrowiec to co mówisz o tych 'pomostowych' afirmacjach i o tych bliższych teraźniejszości, to czy jest na to jakaś konkretna technika? Bo słyszałam coś o metodzie Coué, ale nie wiem czy to to samo. Nie znam się na tym zbytnio, ale czytałam gdzieś że on miał inne podejście niż dzisiejsze afirmacje.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Fiolka Coué to inna historia, choć pokrewna. Jego słynne 'każdego dnia, we wszystkich dziedzinach, czuję się coraz lepiej' jest ciekawym przykładem właśnie tego podejścia pomostowego - nie mówi 'jestem zdrowy', tylko 'idzie ku lepszemu'. Ale Coué działał na przełomie XIX i XX wieku i jego metody nie były testowane klinicznie tak jak dzisiaj rozumiemy badania. Współczesna psychologia poznawcza i terapia ACT idą trochę dalej - tam zamiast zamieniać myśl negatywną na pozytywną, uczy się raczej zmieniać relację z tą myślą. Ale to już jest praca z terapeutą, nie coś, co robi się samemu z plakatem na ścianie.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, bo ten temat jest trochę poza moją działką, ale czytam i mam takie naiwne może pytanie: czy samej osobie z depresją w ogóle chce się powtarzać afirmacje? Mówię poważnie, bo z tego co wiem, jednym z objawów jest brak energii i motywacji do czegokolwiek. To jak to ma działać, skoro samo sięgnięcie po cokolwiek jest problemem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Marylka i to jest bardzo celne spostrzeżenie, które rzadko pada w tych dyskusjach. To błędne koło - afirmacje wymagają regularności, konsekwencji, wiary w sens działania. A depresja odbiera właśnie te zasoby. Więc de facto afirmacje jako metoda są często dostępne dla tych, którzy ich najmniej potrzebują, a nieosiągalne dla tych, którym miałyby pomóc najbardziej. I może właśnie dlatego tak często słyszy się 'nie działają' albo 'ja próbowałam i nic'. Nie dlatego że afirmacje są złe, ale dlatego że ich stosowanie zakłada pewne minimum zasobów psychicznych.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co napisała Monisia to jest chyba sedno całej tej dyskusji. Afirmacje są projektowane dla ludzi, którzy mają zasoby, żeby je stosować. A depresja te zasoby odbiera. Więc de facto wymagasz od kogoś, żeby użył siły, której nie ma. To trochę jak mówienie do kogoś ze złamaną nogą: 'wstań i idź, tylko naprawdę chciej'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Wedrowiec ale czy to nie jest problem z każdą metodą samopomocy? Medytacja też wymaga skupienia, dziennik wdzięczności wymaga wysiłku. Nie wiem, może pytam naiwnie, ale czy afirmacje są tu jakoś szczególnie złe w porównaniu z innymi technikami?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Novaria różnica jest konkretna. Medytacja i dziennik wdzięczności mogą być stosowane w bardzo uproszczonej formie, nawet przy niskiej energii. Afirmacja wymagana jest do aktywnego uwierzenia w treść, którą się powtarza, albo przynajmniej do zawieszenia niewiary. A właśnie to jest przy depresji klinicznie upośledzone - mózg dosłownie inaczej przetwarza pozytywne informacje. To nie jest kwestia siły woli.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Joasia71 to co mówisz o mózgu, że inaczej przetwarza, skąd to wiadomo? Pytam z ciekawości, bo w wielu miejscach czytam o neuroplastyczności i że umysł można przeprogramować, a tu mówisz, że przy depresji to nie działa. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam podobne pytanie. Słyszałam dużo razy o tym przeprogramowaniu, że jak wystarczająco długo powtarzasz coś sobie, to mózg zaczyna w to wierzyć. Ale teraz czytam tutaj, że to nie jest takie proste. Czy to znaczy, że cała ta idea z afirmacjami jest nieprawdziwa, czy tylko w przypadku depresji działa inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Stellina neuroplastyczność jest faktem, ale to nie znaczy, że każda technika ją wywołuje w każdych warunkach. Mózg depresyjny ma zmiany w obszarach odpowiedzialnych za nagradzanie i przetwarzanie emocji, szczególnie w hipokampie i korze przedczołowej. Powtarzanie pozytywnych zdań przy aktywnym epizodzie depresji to trochę jak podlewanie rośliny, gdy gleba jest tak zbita, że woda spływa po powierzchni. Neuroplastyczność wymaga pewnego minimum warunków.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Wedrowiec a te warunki można jakoś stworzyć? Znaczy czy jest coś, co można zrobić, żeby afirmacje miały szansę dotrzeć do kogoś w depresji, czy to po prostu zawsze jest bez sensu w takim stanie?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Fiolka to nie jest zero-jedynkowe. Leczenie, czy to farmakologiczne, czy psychoterapia, właśnie między innymi po to jest, żeby przywrócić pewną zdolność mózgu do reagowania. Kiedy ktoś jest w trakcie skutecznego leczenia i stabilizuje się, wtedy techniki takie jak afirmacje mogą stopniowo zacząć mieć sens jako uzupełnienie. Ale nie zamiast leczenia i nie na początku, gdy jest najgorzej.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wracam do tak podstawowego pytania, ale mnie zastanawia jedna rzecz. Mówimy przez cały czas o tym, co działa albo nie działa na poziomie mózgu. Ale przecież dużo osób stosuje afirmacje właśnie dlatego, że ktoś im polecił, influencer, warsztaty, książka. I co, one wszystkie były w błędzie? Czy może po prostu afirmacje pomagają komuś innemu, a nie osobie z depresją?


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że Marylka dotknęła czegoś ważnego. Bo jedno to pytanie, czy afirmacje działają w ogóle, a drugie, czy działają akurat przy depresji klinicznej. Te dwa pytania to zupełnie inna rozmowa. I chyba przez cały ten wątek trochę je mieszamy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

właśnie, bo jeśli dobrze rozumiem, to u zdrowej osoby afirmacje mogą mieć jakiś efekt, nawet jeśli niespecjalnie wielki, a przy depresji klinicznej mogą wręcz zaszkodzić. Czy tak to rozumieć? Bo to by zmieniało całą ocenę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Leopold78 mniej więcej tak. Przy osobie zdrowej lub z łagodnym obniżeniem nastroju afirmacje mogą wspomagać zmianę perspektywy, szczególnie te sformułowane realistycznie. Przy klinicznej depresji ryzyko jest inne, że osoba, która nie czuje efektu, zaczyna się obwiniać za własną nieskuteczność. To dodaje poczucie winy do już istniejącego.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@anielka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i to jest właśnie to, o czym pisała wcześniej Danusia, że środowisko samorozwojowe przerzuca odpowiedzialność. Jeśli afirmacje nie działają, to twoja wina, bo za słabo chciałeś. To jest naprawdę okrutne w stosunku do kogoś z depresją.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Anielka_79 tak, i to jest coś, co mnie niepokoi w tym wszystkim od samego początku tej dyskusji. Nie chodzi tylko o afirmacje, to jest szerszy problem. Ale wracając do tematu, czy ktoś wie, czy jest jakaś formalna różnica między tym, jak psychologia kliniczna podchodzi do afirmacji, a tym, co promują kursy i coaching?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Danusia54 jest, i to dość istotna. W terapii poznawczo-behawioralnej istnieje coś podobnego do afirmacji, ale to jest praca nad przekonaniami, która odbywa się stopniowo, z terapeutą, z weryfikacją myśli automatycznych. To zupełnie inny proces niż powtarzanie gotowych zdań z listy. W coachingu i kursach często bierze się skrót, dostaje się gotowe zwroty bez kontekstu i bez wsparcia.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Joasia71 a ta praca nad przekonaniami w terapii, to ona też używa pozytywnych stwierdzeń, czy to coś innego? Bo zastanawiam się, czy to nie jest po prostu afirmacja pod inną nazwą.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Fiolka nie do końca. W terapii chodzi o to, żeby zbadać, skąd pochodzi dane przekonanie, czy jest zgodne z rzeczywistością, i jeśli nie, to jak można je przeformułować na coś bardziej adekwatnego. To nie jest proste zastąpienie negatywnej myśli pozytywną. To jest dochodzenie do sformułowania, które jest autentyczne dla tej osoby. Afirmacja z listy jest gotowcem, który może zupełnie nie pasować.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i mam wrażenie, że problem leży często w tym, że ludzie sięgają po afirmacje właśnie dlatego, że terapia jest nieosiągalna, za droga, za długo się czeka. I rozumiem to. Ale co wtedy? Czy jest coś, co można bezpiecznie robić samemu, gdy dostęp do specjalisty jest trudny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Novaria i tutaj wracamy do samego sedna tematu tego wątku. Bo jeżeli afirmacje są zamiast pomocy, bo pomocy nie ma, to jest zupełnie inny kontekst niż wtedy, gdy są dodatkiem do leczenia. A właśnie w tym pierwszym scenariuszu są najczęściej używane i chyba też najczęściej mogą zaszkodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wydaje mi się, że w tej dyskusji doszliśmy do momentu, gdzie pytanie z tytułu wątku zaczyna mieć wyraźniejszą odpowiedź. Czy omijanie problemu, czy pomoc, zależy kompletnie od kontekstu. Jako zastępstwo leczenia, przy ciężkim epizodzie, w rękach kogoś, kto i tak ma poczucie winy, to jest pomijanie problemu. Jako bardzo ostrożny dodatek, przy stabilizacji, z realistycznie sformułowanymi zdaniami, pod okiem terapeuty, może być czymś więcej. Ale to są dwa zupełnie różne scenariusze.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Wedrowiec to co napisałeś na końcu brzmi rozsądnie, ale właśnie to 'zależy od kontekstu' jest najtrudniejsze w praktyce. Bo skąd ktoś ma wiedzieć, w którym miejscu jest? Jak odróżnić łagodne obniżenie nastroju od klinicznej depresji, szczególnie jeśli nigdy nie był diagnozowany?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Fiolka to jest właśnie ten problem, że samodzielna ocena jest tu bardzo zawodna. Depresja kliniczna często nie wygląda tak, jak ją sobie wyobrażamy, nie każdy płacze cały dzień. Są objawy jak zobojętnienie, zmęczenie, brak motywacji, i osoba może myśleć, że to tylko gorszy okres. I wtedy sięga po afirmacje zamiast po lekarza.


Odpowiedz
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Wedrowiec a czy to nie jest właśnie argument za tym, żeby afirmacje w ogóle nie były promowane jako odpowiedź na zły nastrój? Bo skoro nie wiemy, z czym mamy do czynienia, może lepiej ostrożniej?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Danusia54 tylko że to też jest miecz obosieczny. Jeśli powiesz ludziom, że żadna technika samopomocowa nie jest bezpieczna dopóki nie mają diagnozy, to wielu w ogóle nic nie zrobi, bo diagnoza jest trudno dostępna. Chodzi raczej o to, żeby te techniki były uczciwie opisywane, bez obietnic i bez sugestii, że zastępują profesjonalną pomoc.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie o tę uczciwość mi chodziło, gdy pisałam wcześniej o influencerach. Bo w przekazach, które widzę w sieci, afirmacje są sprzedawane jako odpowiedź na wszystko od braku pewności siebie po właśnie depresję i lęki. Nikt nie dodaje gwiazdki, że to nie dotyczy stanów klinicznych. Czy w ogóle jest jakiś sposób, żeby to zmienić, czy jesteśmy skazani na ten chaos informacyjny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Marylka nie wiem czy to się zmieni systemowo, ale myślę, że właśnie takie rozmowy jak ta mają sens, bo ktoś to czyta i może zanim sięgnie po kolejną listę afirmacji, zastanowi się, czy to jest właściwy moment i właściwa pomoc. Może to naiwne, ale co innego możemy zrobić poza tym?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może być głupie, ale nie mogę się pozbyć wątpliwości. Czy są jakiekolwiek badania, które porównują skuteczność afirmacji z brakiem jakiejkolwiek interwencji u osób z depresją? Pytam konkretnie, nie ogólnie o pozytywne myślenie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Leopold78 są badania nad pokrewnymi technikami, głównie z nurtu terapii poznawczej, ale samych afirmacji w formie, jaką promuje popkultura, raczej nikt nie bada w warunkach klinicznych, bo to nie jest interwencja terapeutyczna i trudno ją standaryzować. Większość danych pochodzi z badań nad pozytywnym afektem ogólnie albo nad self-affirmation theory, ale to zupełnie inne warunki i inna metodologia niż codzienne powtarzanie 'jestem szczęśliwy i zdrowy'.


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Wedrowiec ta self-affirmation theory to coś, o czym tu wcześniej wspominano. Ale chyba nie za bardzo rozumiem, co to jest. Czy to jest to samo co afirmacje z Instagrama, tylko z badaniami? Czy coś innego?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Stellina to jest coś innego. Self-affirmation w rozumieniu psychologicznym polega na tym, że przypominasz sobie wartości, które są dla ciebie ważne, niekoniecznie pozytywne zdania o sobie samym. Na przykład piszesz o czymś, co cenisz, albo o czymś, w czym jesteś dobry w zupełnie innej dziedzinie niż ta, w której masz trudność. Celem jest zmniejszenie zagrożenia dla poczucia własnej wartości, żebyś mógł bardziej otwarcie spojrzeć na problem. To nie jest powtarzanie 'jestem wspaniały'.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Joasia71 to brzmi tak, jakby działało zupełnie inaczej niż standardowe afirmacje. Czy to znaczy, że jeśli ktoś w trudnym momencie zamiast powtarzać pozytywne zdania po prostu napisałby, za co jest wdzięczny albo co lubi w sobie, to miałoby to większe oparcie w badaniach?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Fiolka ostrożnie z tym wnioskiem, bo badania nad self-affirmation też mają swoje ograniczenia i nie są jednorodne. Ale tak, ogólnie mówi się, że refleksja nad własnymi wartościami jest bliższa temu, co działa, niż mechaniczne powtarzanie pozytywnych haseł. Kluczowe jest to, że to musi być coś, w co naprawdę wierzysz.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@anielka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale właśnie, to 'coś, w co naprawdę wierzysz' jest chyba niemożliwe przy głębokiej depresji. Przecież jednym z objawów jest to, że nic dobrego nie wydaje się prawdziwe. To błędne koło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Anielka_79 dokładnie to mam na myśli, gdy mówię, że mózg depresyjny inaczej przetwarza. Nie chodzi o siłę woli ani o chęci. To jest biologiczny stan, w którym nawet racjonalne argumenty za tym, że masz wartość, nie trafiają tam, gdzie powinny. I to właśnie powinno być komunikowane wprost w każdym materiale, który promuje afirmacje.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że dochodzimy do czegoś, co mogłoby być takim praktycznym wnioskiem z tej rozmowy. Nie 'afirmacje są złe', ale 'afirmacje nie są neutralne i nie dla każdego'. Czy ktoś kiedyś widział jakiś poradnik, kurs, cokolwiek z tej branży samorozwojowej, który by to jasno mówił?


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Rzadko. Trafiają się autorzy, którzy piszą o tym w sposób bardziej wyważony, ale to zdecydowana mniejszość. Większość materiałów o afirmacjach jest pisana z założeniem, że odbiorca to ktoś zdrowy, kto chce poprawić wyniki albo pewność siebie. Depresja kliniczna to nie jest ich target i w sumie może właśnie to jest źródło całego zamieszania, o którym piszemy.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówi Monisia76 ma sens i trochę zmienia moją perspektywę. Bo ja dotąd myślałam, że problem jest w samej technice afirmacji. A może problem jest w tym, że technika skrojona pod jeden cel jest aplikowana do zupełnie innego problemu, i nikt przy tym nie mówi stop.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Novaria ale to nie jest tylko kwestia błędnej aplikacji, prawda? Bo skoro przy depresji afirmacje mogą pogłębiać poczucie winy, to nie chodzi tylko o to, że to nieodpowiednie sposób. To może aktywnie zaszkodzić. Między 'nie pomaga' a 'może zaszkodzić' jest duża różnica.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Danusia54 masz rację i to jest ważne rozróżnienie. Poczucie winy po nieudanych afirmacjach to jeden mechanizm szkody. Ale jest jeszcze drugi, o którym chyba nie mówiliśmy wprost, opóźnienie szukania pomocy. Jeśli ktoś przez miesiące powtarza afirmacje i czeka na efekt zamiast iść do lekarza, to ten czas ma znaczenie kliniczne.


Odpowiedz
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Joasia71 to brzmi jak coś, co powinno być powiedziane głośno na samym początku każdej rozmowy o afirmacjach przy depresji. Że nie chodzi tylko o skuteczność, ale o koszt czasowy odkładania właściwej pomocy. Nie spodziewałem się, że ta dyskusja zajdzie tak daleko, myślałem że to będzie prosta rozmowa o tym, czy pozytywne myślenie działa.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Joasia71 to co napisałaś o opóźnieniu szukania pomocy chyba mnie najbardziej uderzyło w tej dyskusji. Czy jest jakoś określone, jak długo przeciętnie trwa takie 'czekanie na efekty' zanim ktoś zdecyduje się sięgnąć po pomoc specjalisty?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Fiolka nie ma jednej liczby, bo to zależy od człowieka i od tego, jak głęboki jest epizod. Ale z tego, co wiem, to odstęp między pojawieniem się objawów a zgłoszeniem się po pomoc bywa bardzo długi, często kilka miesięcy albo dużo więcej. I różne techniki samopomocowe mogą ten czas przedłużać, bo dają złudzenie, że coś się robi z problemem.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Joasia71 dokładnie. I to nie jest zarzut wobec ludzi, którzy po te techniki sięgają. Często nikt im nie powiedział, że to, co czują, to stan wymagający innej interwencji. Zresztą sami specjaliści miewają długie kolejki, więc luka jest po obu stronach.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Wedrowiec ale czy to w takim razie nie powinno zmieniać sposobu, w jaki się o afirmacjach mówi publicznie? Jeśli wiadomo, że ludzie mogą ich używać zamiast szukać pomocy, to odpowiedzialność za komunikat leży też po stronie tych, którzy te metody promują?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie się zastanawiam, czy problem nie leży też w tym, że afirmacje są bezpłatne i natychmiast dostępne, a psychiatra wymaga skierowania, kolejki i pieniędzy. To nie jest kwestia złej woli, tylko systemu. I dlatego ludzie sięgają po to, co mogą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@danusia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 297

@Marylka masz rację, tylko że to nie zmienia faktu, że przy depresji klinicznej afirmacje mogą robić konkretną szkodę, a nie tylko 'nie pomagać'. I ta różnica jest ważna bez względu na to, czy system jest dobry czy zły.


Odpowiedz
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Danusia54 ale jak ktoś bez diagnozy ma wiedzieć, że jest w stanie, gdzie to szkodzi? Właśnie to chyba jest sedno tej dyskusji i nikt do tej pory nie powiedział wprost, czy istnieje jakiś sygnał, po którym można to rozpoznać samemu.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Leopold78 to jest dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: nie zawsze da się to rozpoznać samemu, bo zaburzenia nastroju potrafią zaburzać właśnie tę zdolność do oceny własnego stanu. Ale są pewne sygnały, które powinny dawać do myślenia. Jeśli przez kilka tygodni afirmacje nie przynoszą żadnej zmiany, a jednocześnie trudno funkcjonować w codziennych sprawach, to nie jest kwestia złej praktyki tylko złego doboru metody. Albo raczej: ta metoda po prostu nie jest do tego stanu.


Odpowiedz
(@anielka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Joasia71 kilka tygodni to dużo. Większość materiałów o afirmacjach mówi, że efektów trzeba szukać po trzydziestu dniach albo dłużej. Czy to nie jest właśnie ta pułapka, że 'wytrwaj' staje się alibi dla odkładania pomocy?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Anielka_79 dokładnie tak. I to jest jeden z mechanizmów, który mam na myśli. 'Nie działa, bo za krótko próbujesz' to gotowa odpowiedź na każdą wątpliwość, która zamyka drzwi do pytania, czy w ogóle idę w dobrą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, mam wrażenie, że w tej rozmowie afirmacje wychodzą na coś jednoznacznie szkodliwego, a ja bym chciała jednak zaznaczyć, że dla mnie osobiście były pomocne, ale w konkretnym kontekście. Nie przy depresji, tylko przy zwykłym zwątpieniu, przy momentach, kiedy brakowało mi gruntu pod nogami. I to była inna sytuacja niż kliniczna diagnoza.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Monisia76 pisze jest chyba kluczowe. Bo dyskusja przez chwilę zaczynała zmierzać w stronę, że afirmacje są złe w ogóle, a to chyba nie jest wniosek, który chcemy wyciągnąć? Chodzi o kontekst, nie o samą technikę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Fiolka tak, ale kontekst jest właśnie tym, co jest zazwyczaj pomijane. I nie dlatego, że twórcy tych metod są nieuczciwi. Po prostu sprzedajesz rozwiązanie, a nie mapę z ostrzeżeniami kiedy nie używać.


Odpowiedz
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 154

@Wedrowiec a co jeśli ktoś nie wie, że ma depresję kliniczną, myśli że po prostu jest słaby i dlatego sięga po afirmacje? Czy to w ogóle jest jakiś częsty scenariusz, bo mi się wydaje, że tak właśnie działa wiele osób?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Stellina to jest jeden z najczęstszych scenariuszy. Depresja bywa interpretowana jako lenistwo, słabość charakteru, brak motywacji. I afirmacje są wtedy odpowiedzią na własną diagnozę 'po prostu muszę się bardziej starać'. To jest bardzo zrozumiałe i jednocześnie bardzo mylące.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli de facto afirmacje mogą wzmacniać błędne przekonanie, że to kwestia nastawienia, a nie stanu zdrowia. To jest taki podwójny problem: nie pomagają i jednocześnie podtrzymują fałszywy obraz sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Novaria albo jeszcze gorzej, utwierdzają w przekonaniu, że skoro nie działa, to coś jest ze mną nie tak, bo przecież innym działa. I to jest ten mechanizm pogłębiania poczucia winy, o którym mówiła Joasia71 wcześniej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: