Forum

Asystent AI
Afirmacje na przeba...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na przebaczenie sobie - formułki dla osób z poczuciem winy

Strona 2 / 2

Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ale to co opisuje Ignaś to chyba nie jest kwestia afirmacji tylko psychoterapii. Nie widzę jak powtarzanie zdania ma pomóc komuś u kogo jest prawdziwa żałoba po kimś. To troche jakby plastetr na złamanie.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zbych, nie chodzi o to że afirmacja zastępuje żałobę. Chodzi o to że żałoba ma etapy i na pewnym etapie afirmacja może być pomocna. Na początku - nie. Ale po pewnym czasie, kiedy człowiek jest już zmęczony noszeniem winy, a nie tą osobą - wtedy zdanie typu 'mogę mi wybaczyć bez zdradzania jej pamięci' może zdjąć bardzo konkretny blok. Nie twierdzę że to wystarczy. Mówię że może być jednym z elementów.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta afirmacja 'mogę mi wybaczyć bez zdradzania jej pamięci' - to jest właśnie coś czego szukałam od dawna. Nie wiem czy to działa, ale brzmi jak coś co trafia w realne obawy. Bo chyba właśnie o to chodzi że boimy się że przebaczenie sobie to jest jakiś rodzaj zdrady albo zapomnienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Klimcia_S właśnie. Myślę że dlatego te gotowe zestawy 'kocham siebie', 'zasługuję na szczęście' tak nie trafiają w takich przypadkach - bo omijają ten konkretny lęk. A on jest bardzo realny. Poczucie że jak przestanę się obwiniać to znaczy że mi nie zależy. Afirmacja musi ten właśnie węzeł rozplątać, a nie go omijać.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy takie afirmacje jak ta o 'nie zdradzaniu pamięci' należy jakoś połączyć z modlitwą albo intencją dla tej osoby? Czy to są oddzielne rzeczy i nie powinny być mieszane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Filomena85 to zależy od systemu przekonań danej osoby, ale nie ma powodu żeby nie łączyć - pod warunkiem że odróżniasz co jest dla ciebie, a co jest dla drugiej osoby. Afirmacja o przebaczeniu sobie jest pracą na swoim wewnętrznym stanie. Modlitwa czy intencja dla tej osoby to osobna warstwa. Problem zaczyna się kiedy ktoś miesza te dwie rzeczy i myśli że modląc się za kogoś automatycznie zdejmuje z siebie winę. Tak to nie działa - to są równoległe tory, nie jeden zamiast drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

A czy można robić afirmacje na przebaczenie sobie za coś co się zrobiło konkretnej żyjącej osobie, z którą nie ma się już kontaktu? Bo właśnie taki mam przypadek i zastanawiam się czy to ma w ogóle sens bez możliwości przeproszenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Glifia99 ma sens, ale jest jeden haczyk. Jeśli nie przeprosiłaś i masz możliwość to zrobić - najpierw to. Afirmacja bez żadnej próby naprawienia może stać się mechanizmem omijania odpowiedzialności. Ale jeśli kontakt naprawdę nie jest możliwy albo naprawienie wyrządzonej krzywdy leży poza zasięgiem - wtedy afirmacja staje się jedynym realnym wyjściem. Inaczej po prostu będziesz nosić to w nieskończoność.


Odpowiedz
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Znachorka kontakt nie jest możliwy, nie z mojej winy. Więc chyba ta druga sytuacja. Ale martwię się właśnie o to co pisałaś wcześniej - że jeśli nie jestem gotowa, może zadziałać odwrotnie. Jak sprawdzić czy jestem gotowa?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Glifia99 nie ma testu na gotowość, ale jest jeden sygnał który warto obserwować. Kiedy myślisz o tej afirmacji - czy czujesz ulgę w samym wyobrażeniu sobie że mogłoby być prawdziwe, czy czujesz sprzeciw i złość? Ulga, nawet mała, to sygnał że coś jest gotowe. Złość i sprzeciw to sygnał że jeszcze nie teraz. Nie w sensie że nigdy, tylko że ten moment to nie jest właściwy czas na afirmację, tylko na przeżycie tej złości.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tu mam inny pogląd. Nie zgadzam się że gotowość jest tak ważna. Afirmacje działają też na zasadzie stopniowego oswajania - mówisz coś przez tydzień i na początku jest tylko sprzeciw, a po czasie sprzeciw maleje. Sama tak miałam z afirmacjami o własnej wartości, na początku fizycznie mi się nie chciało ich mówić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Monisia_M to co opisujesz działa przy afirmacjach dotyczących poczucia własnej wartości, bo tam opór jest głównie nawykowy. Ale przy silnym poczuciu winy - szczególnie takim z żałobą jak u Leszka albo Glifii - mechanizm jest inny. Tam opór nie jest nawykiem, tylko aktywnym procesem emocjonalnym. Wciskanie afirmacji na siłę przez aktywną żałobę może wzmocnić dysocjację, nie uzdrowienie. To nie jest moje zdanie, to jest dość dobrze opisane w kontekście pracy z traumą. Przy poczuciu winy po stracie warto zachować ostrożność.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Ignas02 okej, nie wiedziałam że jest tu taki podział. Rozróżnienie między oporem nawykowym a aktywnym procesem emocjonalnym - to naprawdę zmienia perspektywę. Dzięki.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówiła Klimcia o afirmacji 'mogę mi wybaczyć bez zdradzania jej pamięci' - czy ktoś ma jakieś inne sformułowania które działają w podobnym kierunku? Bo widzę że dużo tu mówimy o tym kiedy i czy afirmacje mają sens, ale mniej o konkretnych zdaniach. A to był chyba oryginalny temat tego wątku.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Wahadlarka_Z kilka które sama testowałam albo słyszałam jako działające: 'moje błędy nie są całością tego kim jestem', 'mogę nieść odpowiedzialność bez nieść karę', 'wybieram siebie nie dlatego że na to zasłużyłam, ale dlatego że muszę żyć dalej'. To ostatnie wydaje mi się szczególnie dobre dla przypadków gdzie wina jest naprawdę poważna - bo nie mówi 'wszystko jest okej', tylko 'kontynuuję pomimo'.


Odpowiedz
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 66

@Crystaline 'wybieram siebie nie dlatego że na to zasłużyłam, ale dlatego że muszę żyć dalej' - to jest bardzo inne od wszystkiego co do tej pory spotkałam w tym temacie. Czy można używać takiej afirmacji jeśli się nie jest do końca przekonana że 'muszę żyć dalej' jest dla mnie prawdziwe? Tzn. rozumiem to racjonalnie, ale emocjonalnie jeszcze nie.


Odpowiedz
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 66

@Crystaline dziękuję za te sformułowania, naprawdę. Ale wracam do tego 'wybieram siebie nie dlatego że na to zasłużyłam, ale dlatego że muszę żyć dalej' - czy to nie jest trochę smutne jako afirmacja? Znaczy, rozumiem że realistyczne, ale czy afirmacja nie powinna dawać jakiegoś... ciepła? Nie wiem jak to ująć.


Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Przylaszczka to dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Zależy od etapu. Na początku ciepłe, miękkie afirmacje często nie trafiają bo brzmią fałszywie. Coś chłodnego i twardego, jak 'muszę żyć dalej', może być bardziej do przyjęcia właśnie dlatego że nie wymaga od ciebie wiary. Wymaga tylko zgody na fakt. Ciepło może przyjść później, kiedy ten fakt zostanie przyswojony.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to co mówi Crystaline o 'zimnych' afirmacjach na początku - to trochę wywraca to co myślałam o tym temacie. Zawsze uważałam że afirmacja ma być pozytywna i ciepła bo inaczej po co ją mówić. A tu wychodzi że może być niemal neutralna i to jest w porządku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Klimcia_S tak i to ma uzasadnienie poza ezoterycznym. W psychologii akceptacji i zaangażowania - po polsku mówi się o tym ACT - jest pojęcie dysfuzji poznawczej. Nie chodzi o zmianę treści myśli na pozytywną, ale o zmianę relacji z tą myślą. 'Muszę żyć dalej' nie jest pozytywne, ale jest akceptujące. To inna kategoria niż 'zasługuję na szczęście' i nie powinna być z tym mylona.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ale po co nam teoria psychologiczna na forum ezoterycznym. Afirmacje to praktyka duchowa, nie terapia poznawczo-behawioralna. Mieszanie tych rzeczy robi zamęt a nie porządek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Zbych62 afirmacje nie mają jednej tradycji. Coué, który sformułował jedne z pierwszych nowoczesnych afirmacji na przełomie XIX i XX wieku, nie był mistykiem tylko aptekarzem. Tradycje duchowe i psychologiczne rozwijały podobne metody równolegle i nie ma powodu żeby je ostro rozdzielać, skoro działają na ten sam umysł.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 750

@Ignas02 no dobra ale Coué to nie jest ezoteryka tylko sugestia i autosugestia. To naprawdę inna bajka. Nie wrzucałbym tego do jednego worka z pracą nad przekonaniami w sensie duchowym.


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Zbych62 a skąd wiadomo że praca nad przekonaniami w sensie duchowym i autosugestia to różne bajki? Efekt może być podobny, mechanizm podobny, różni się tylko język opisu. Nie musisz tego rozdzielać jeśli nie chcesz, ale argument że 'to inna bajka' niczego nie rozstrzyga.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do Ignaśa - co to dokładnie znaczy że opór przy poczuciu winy jest 'aktywnym procesem emocjonalnym'? Bo wcześniej to powiedziałeś i Monisia przyznała rację, ale ja nadal nie do końca rozumiem na czym ta różnica polega w praktyce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Leszek93 postaram się prosto. Opór nawykowy to taki, który pojawia się bo myśl jest nieznana, obca, nie pasuje do dotychczasowego obrazu siebie. Powtarzasz i powoli się oswaja. Opór aktywny to taki, który pełni funkcję - chroni cię przed czymś co mózg interpretuje jako zagrożenie. W przypadku winy tym zagrożeniem jest często poczucie że 'przestanę się karać = uznam że to było okej'. Powtarzanie nie usuwa tego oporu, bo on jest celowy. Żeby go przepracować trzeba najpierw zrozumieć co chroni.


Odpowiedz
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Ignas02 czyli w moim przypadku - bo ja właśnie mam coś takiego - powinienem najpierw jakoś rozbroić to przekonanie że wybaczyć sobie to znaczy uznać że zrobiłem coś dopuszczalnego?


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Leszek93, Ignaś dobrze opisał mechanizm. Do tego co powiedział dodałabym jedno - samo sformułowanie afirmacji może tę pułapkę omijać. Zamiast 'wybaczyłam sobie' możesz powiedzieć 'przyjmuję że zrobiłam to co zrobiłam i nie cofnę czasu'. To nie jest przebaczenie w sensie moralnego rozgrzeszenia. To jest tylko zgoda na fakt że to się stało. Nie wymaga od ciebie oceny czy to było dobre czy złe.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Martynka jest ważne - ta różnica między przebaczeniem a zgodą na fakt. Przez długi czas myślałam że to to samo i dlatego nie mogłam zacząć żadnej pracy z tym tematem. Czy ktoś ma afirmacje które są właśnie po tej stronie - faktu, nie oceny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Wahadlarka_Z kilka które mi przychodzą do głowy: 'to się stało i jest teraz częścią tego co było', 'nie mogę zmienić tego co zrobiłam, mogę zmienić to co zrobię dalej', 'moja przeszłość jest skończona, moja teraźniejszość jeszcze nie'. To ostatnie jest trochę bardziej otwarte na to co przed tobą, ale nie wymaga żadnej oceny przeszłości.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Te afirmacje bez oceny brzmią dla mnie jakoś... chłodno. Nie wiem czy to zarzut. Ale mam wrażenie że kiedy je czytam to nie czuję żeby coś się we mnie poruszało. Czy to znaczy że nie są dla mnie? Czy to normalne że coś nie działa od razu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Filomena85 normalne i oczekiwane. Afirmacja która od razu budzi silną emocję - szczególnie pozytywną - jest albo czymś na co byłaś gotowa, albo czymś zbyt odległym od prawdy żeby mózg traktował ją poważnie. Brak reakcji na zimną, faktową afirmację to nie jest sygnał że nie działa. To sygnał że mózg ją przetwarza bez oporu. To może być dobry znak.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie że za dużo tu rozmawiamy o tym czego nie robić i kiedy nie zaczynać. A może prościej - czy ktoś z was ma jakąś konkretną afirmację którą używał regularnie i coś się zmieniło? Niekoniecznie cuda, ale jakaś zmiana w podejściu do siebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Monisia_M mnie przez kilka tygodni towarzyszyło zdanie 'nie muszę zasłużyć na spokój, spokój nie jest nagrodą'. Brzmi banalnie napisane tak, ale w momencie kiedy je mówiłam do siebie coś zaczynało działać. Głównie przy próbach zasypiania kiedy wracały myśli o tym co zrobiłam źle.


Odpowiedz
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Wahadlarka_Z to jest właśnie ten typ afirmacji który rozumiem - skierowany do konkretnego momentu, nie ogólny. Bo kiedy czytam 'kocham siebie bezwarunkowo' to nie wiem co z tym zrobić. Ale 'spokój nie jest nagrodą' - to jest odpowiedź na konkretny głos w głowie który mówi że nie zasługuję na odpoczynek od poczucia winy.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Glifia trafiła w coś ważnego - afirmacja powinna być odpowiedzią na konkretny głos, nie ogólnym hasłem. Dlatego zestawy gotowych afirmacji z internetu mają taki niski wskaźnik skuteczności. Nie dlatego że afirmacje nie działają, ale dlatego że cudza afirmacja rzadko trafia w twój konkretny wewnętrzny sprzeciw.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

to co napisałaś o cudzej afirmacji - że nie trafi bo to nie jest twój głos - to chyba właśnie mój problem. Próbowałem kilku zestawów z internetu i zawsze było tak, że czytałem je mechanicznie i nic. Ale jak sam coś sformułowałem, nawet niezgrabnie, to jednak coś drgnęło. Jak się w ogóle podchodzi do tworzenia własnej? Czy jest jakiś punkt startowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Leszek93 punkt startowy to najczęściej konkretna myśl, która cię atakuje, a nie ogólna sfera którą chcesz 'poprawić'. Jeśli twój wewnętrzny głos mówi ci coś w stylu 'nie miałem prawa tego zrobić', to afirmacja jest odpowiedzią na to konkretne zdanie, nie na temat winy w ogóle. Zapisz dosłownie to co ci mówi głowa i zacznij od odpowiedzi na to. Nie na coś podobnego, na to.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak masz zacząć od atakującej myśli, to nie wpadasz od razu w to myślenie z powrotem? Pytam szczerze, bo u mnie próba 'zapisu tego co mówi głowa' kończyła się tym że przez pół godziny kręciłam się w kółko po tych samych myślach zamiast cokolwiek z nimi zrobić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Filomena85 to całkiem typowe i ma swoją nazwę w psychologii - ruminacja. Problem nie jest w tym że zapisujesz, ale w tym jak zapisujesz. Jeśli piszesz narracyjnie, rozwijasz historię i mózg idzie w ślad za emocją. Jeśli piszesz jedno zdanie i odkładasz długopis, to zamykasz pętlę. Jeden zapis, jedna afirmacja - odpowiedź, przerwa. Nie sesja pisania.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Ignas02 a to nie jest właśnie coś co powinien robić psycholog a nie forum ezoteryczne? Bo zaczynam się gubić - czy rozmawiamy o afirmacjach jako praktyce duchowej, czy o technikach zarządzania myślami z podręcznika do terapii?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Klimcia_S rozmawiamy o przebaczeniu sobie. To jest temat tyle duchowy co psychologiczny i rozdzielanie tych dwóch rzeczy nic nie daje. Jeśli ktoś przyszedł tu po afirmacje na poczucie winy, to potrzebuje czegoś co działa - i nieważne czy to nazwiemy duchowym czy terapeutycznym. Zresztą wiele tradycji ezoterycznych miało własne odpowiedniki tego co dziś jest w podręcznikach.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

No ale jest granica. Jak ktoś ma naprawdę ciężkie poczucie winy, kliniczne, to afirmacje mogą mu wręcz zaszkodzić bo dają poczucie że coś robi, a problem narasta. Mówiłem już wcześniej że to nie jest takie proste i nikt mi nie zaprzeczył merytorycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Zbych62 w tym akurat masz rację i nie zaprzeczam. Afirmacje nie są substytutem pomocy przy poważnych stanach klinicznych. Ale założenie że ktoś kto szuka afirmacji na poczucie winy ma kliniczną depresję jest nieuzasadnione. Większość ludzi ma codzienne, zwykłe poczucie winy związane z konkretnymi wydarzeniami z przeszłości. Dla nich afirmacje są adekwatnym sposóbm - przepraszam, adekwatną praktyką.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 750

@Ignas02 okej, to przyjmuję. Ale kto ma ocenić czy jest zwykłe czy kliniczne? Sam zainteresowany? Bo to jest właśnie ten problem.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do tego co powiedział wcześniej Leszek o tworzeniu własnej afirmacji. Bo mnie to trafiło. Moja pierwsza własna afirmacja była gramatycznie okropna, miała za dużo słów i w ogóle nie brzmiała jak 'prawidłowa afirmacja'. Ale działała lepiej niż cokolwiek gotowego. Może właśnie dlatego że była moja - nawet ze wszystkimi niedoskonałościami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Wahadlarka_Z ale jak sprawdzasz że 'działa'? Bo to jest dla mnie trudne miejsce w całej tej rozmowie. Czuję ulgę? Myślę rzadziej o tym zdarzeniu? Przestaję płakać gdy wracam do tematu? Co jest sygnałem że afirmacja robi coś konkretnego?


Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Monisia_M to dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Dla mnie sygnałem był moment kiedy pomyślałam o tym zdarzeniu i nie było natychmiastowego skurczu w żołądku. Nie radość, nie ulga, po prostu - brak tego fizycznego ścisku. To był pierwszy znak że coś się przesuwa. Emocje zmieniają się wolniej niż myśli, ale ciało często pokazuje to pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo mniej więcej? Bo zaczynam się zastanawiać czy to co robię w ogóle ma sens skoro po dwóch tygodniach nadal nic. Znaczy - przy regularnym mówieniu tej afirmacji rano.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dwa tygodnie to nie jest długo przy poczuciu winy, szczególnie jeśli masz do czynienia z czymś co nosi się latami. Czas nie jest tutaj dobrą miarą. Lepsza miara to - czy afirmacja nadal wywołuje ten sam poziom oporu co na początku, czy trochę mniejszy. Jeśli mniejszy, coś się dzieje. Jeśli identyczny przez kilka tygodni, warto zmienić sformułowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

a skąd mam wiedzieć że zmiana sformułowania to dobry pomysł, a nie że po prostu szukam łatwiejszej drogi, takiej którą łatwiej powiedzieć bo mniej boli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Glifia99 to jest naprawdę dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Jedna wskazówka praktyczna: jeśli nowe sformułowanie jest łatwiejsze bo jest bardziej ogólne i mniej dotyka sedna - to ucieczka. Jeśli jest łatwiejsze bo jest bardziej precyzyjne i trafniejsze - to postęp. Ogólność to często sygnał omijania, nie rozwiązywania.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, ale chciałam zapytać - co jeśli w ogóle nie wiem jak sformułować afirmację bo sama nie do końca wiem za co się obwiniać? Znaczy wiem że coś mnie gryzie, ale nie potrafię tego nazwać konkretnym zdaniem. Czy wtedy afirmacje w ogóle mają sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Przylaszczka to jest właściwie odwrotna kolejność niż standardowa. Jeśli nie wiesz co cię gryzie, afirmacja nie jest pierwszym krokiem. Najpierw musiałabyś to nazwać - choćby bardzo niedokładnie. Czasem pomaga napisać 'czuję się źle kiedy myślę o...' i zobaczyć co samo wychodzi po tej wielokropce. Dopiero gdy masz jakiś kształt, można szukać afirmacji do tego kształtu.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co napisała Znachorka brzmi sensownie ale ja miałam podobny problem i u mnie pomogło coś innego. Zaczęłam od afirmacji które w ogóle nie mówią o konkretnym czynie, tylko o tym że mam prawo być tu gdzie jestem. 'Istnieję i mam prawo do jutrzejszego dnia' - takie coś. Bez wskazywania co konkretnie wybaczyć. I to jakoś otworzyło drogę do późniejszego nazywania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Filomena85 to jest ciekawy kierunek - od ogółu do szczegółu, a nie odwrotnie. Trochę jak rozgrzewka zanim dojdziesz do sedna. Czy to było świadome czy wyszło tak samo?


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Wahadlarka_Z wyszło samo, szczerze mówiąc. Dopiero potem jak to działało, zaczęłam myśleć czemu. Ale teraz jak o tym piszesz, to chyba właśnie o to chodzi - że nie możesz skoczyć od razu w głębię jeśli sama nie wiesz co tam jest na dnie.


Odpowiedz
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 66

@Filomena85 dziękuję, to mi bardzo pomogło. Serio. Bo miałam poczucie że skoro nie umiem nazwać tego co mnie gryzie, to nie mam prawa zaczynać żadnej praktyki. A tu wychodzi że można zacząć od czegoś ogólniejszego i dopiero dochodzić do sedna. Czy ta afirmacja o istnieniu i prawie do jutra - to coś co sama wymyśliłaś czy gdzieś wyczytałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

A właśnie - mam pytanie do osób które tu piszą od dłuższego czasu. Czy jest jakiś moment w tej pracy kiedy afirmacja przestaje być potrzebna? Znaczy - czy dochodzi się do punktu gdzie myśl o przebaczeniu sobie już po prostu jest, bez powtarzania?


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tak. Ale to nie znaczy że afirmacja 'skończyła pracę' i można ją wyrzucić. To znaczy że weszła głębiej. Część ludzi mówi że w pewnym momencie przestają powtarzać świadomie, a sformułowanie pojawia się samo kiedy zaczyna się stary schemat myślenia. To nie jest cel który się osiąga i gotowe - to raczej zmiana domyślnej odpowiedzi mózgu na konkretny bodziec.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

No ale to brzmi trochę jak warunkowanie pawłowskie, nie jak coś duchowego. Bodziec, odpowiedź, nawyk. Gdzie tu miejsce na faktyczną zmianę wewnętrzną, a nie tylko zmianę reakcji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Zbych62 a dlaczego jedno wyklucza drugie? Warunkowanie jest mechanizmem, przez który zmiany wewnętrzne mogą zachodzić. Pytanie nie brzmi 'czy to jest pawłowskie' tylko 'czy zmiana jest trwała i autentyczna'. I tu akurat neuroplastyczność daje pewne odpowiedzi - powtarzany wzorzec myślenia dosłownie przebudowuje połączenia nerwowe. To nie jest tylko 'nawyk powierzchowny'.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Ignas02 okay, ale skąd wiadomo że to co się zmienia to faktycznie przebaczenie sobie, a nie tylko to że przestajemy myśleć o zdarzeniu? Bo to chyba nie to samo - można przestać wracać do czegoś z wyparcia, nie z przebaczenia.


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Klimcia_S to jest właśnie ta różnica której szukasz - wyparcie sprawia że temat boli tak samo gdy wróci, tylko wraca rzadziej. Przebaczenie sprawia że gdy wróci, ciężar jest inny. Crystaline pisała wcześniej o tym skurczu w żołądku - to dobry marker. Czy on wraca gdy temat się pojawi, czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli temat w ogóle nie wraca, bo go unikam? Bo właściwie nie wiem teraz czy moja afirmacja cokolwiek robi, czy po prostu nie wystawiam się na sytuacje które by mnie sprawdziły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Glifia99 to jest uczciwe pytanie i dobrze że je stawiasz. Jeśli unikasz konfrontacji z tematem, afirmacja pracuje w próżni - mówisz sobie że przebaczasz, ale nie ma momentu gdzie ta deklaracja jest testowana. Spróbuj świadomie, spokojnie, wrócić do tego zdarzenia w myślach - nie żeby się karać, tylko żeby zobaczyć co czujesz. To da ci odpowiedź której szukasz.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: