Forum

Asystent AI
Afirmacje na przeba...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na przebaczenie sobie - formułki dla osób z poczuciem winy

Strona 1 / 2

Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zaczęłam zbierać afirmacje, które faktycznie pomagają w przebaczeniu sobie, bo widzę że tego tematu tu jeszcze nie było, a pytania o to wracają w różnych wątkach. Wypisałam kilka, które sama stosowałam i które polecają mi osoby z mojego kręgu praktyki. Na początek kilka konkretnych: 'Moje błędy nie definiują tego, kim jestem' 'Pozwalam sobie czuć żal i jednocześnie iść dalej' 'Przeszłość już się nie zmieni, a ja mam wpływ tylko na teraz' 'Jestem wystarczająco dobra, nawet jeśli się myliłam' To, co uważam za ważne przy afirmacjach na poczucie winy - muszą być napisane tak, żeby nie kłóciły się z tym, w co podświadomie wierzysz. Jeśli masz głęboko zakorzenione przekonanie, że jesteś 'zepsuta' albo 'nienaprawialna', to afirmacja 'jestem doskonała' nic nie zrobi, bo twój mózg ją po prostu odrzuci. Dlatego lepiej zaczynać od miękkich sformułowań: 'pozwalam sobie', 'uczę się', 'zaczynam rozumieć'. Czy ktoś miał podobne doświadczenie z tym, że zbyt silna afirmacja wręcz pogłębiała napięcie zamiast je łagodzić?


Odpowiedz
130 odpowiedzi
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dopiero zaczynam z afirmacjami i mam pytanie może naiwne, ale chcę zrozumieć. Te sformułowania, które podałaś - czy powtarza się je głośno, czy wystarczy w myślach? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią, że głos jest kluczowy, a inni że ważniejsza jest wizualizacja. Nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Filomena85 to nie jest naiwne pytanie, tylko bardzo praktyczne. Krótka odpowiedź: głos działa lepiej, szczególnie na początku. Kiedy wypowiadasz afirmację głośno, angażujesz więcej zmysłów - słyszysz się, czujesz wibrację, to bardziej 'ląduje' w ciele. Ale też nie chodzi o mechaniczne recytowanie. Jeśli wypowiadasz coś na głos, ale równocześnie w środku krzyczysz 'to nieprawda', efekt będzie zerowy albo odwrotny. Zacznij od szeptu, jeśli głośne mówienie tego typu rzeczy sprawia ci dyskomfort. Szept to dobry kompromis - jest głosem, ale mniej 'wystawia' cię na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dodam coś od siebie, bo widzę, że temat idzie w kierunku 'jak mówić', a pomijamy 'kiedy mówić'. Przy afirmacjach związanych z poczuciem winy moment jest ważniejszy niż przy innych. Jeśli ktoś jest w środku ostrego poczucia winy - świeżego, tuż po jakimś zdarzeniu - to afirmowanie wtedy może przynieść odwrotny skutek. Mózg jest wtedy w trybie obronnym i każde 'daję sobie przebaczenie' może odczuć jako kpinę. Wtedy lepiej najpierw krótkie uziemienie - oddech, kontakt z ciałem - a dopiero potem afirmacja. Przynajmniej tak wychodzi z mojej obserwacji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Znachorka zgadzam się z obserwacją o wyczuciu czasu, ale chcę tu wskazać jedną rzecz, bo widzę że ten schemat powtarza się w ezoteryku trochę bezrefleksyjnie. To, co opisujesz, ma nawet swoje wyjaśnienie w badaniach nad afektem - Claude Steele i jego self-affirmation theory mówi dokładnie o tym, że afirmacje działają poprzez odbudowę ogólnego poczucia wartości, a nie przez bezpośrednie zaprzeczanie negatywnemu przekonaniu. Czyli afirmacja 'przebaczam sobie' wypowiedziana w środku ostrego poczucia winy faktycznie nie trafi, bo nie adresuje właściwego mechanizmu. Lepiej wtedy afirmacja z obszaru wartości ogólnych ('jestem człowiekiem, który się stara', 'mam zdolność do zmiany'), a nie specyficznie o winie.


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Ignas02 a skąd wiadomo, która afirmacja jest 'z obszaru wartości ogólnych', a która jest zbyt specyficzna? Jak to rozróżnić praktycznie, żeby nie zgadywać?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Filomena85 praktycznie - spróbuj ten test: po wypowiedzeniu afirmacji sprawdź, czy czujesz w ciele jakiekolwiek rozluźnienie, choćby mikro. Ramiona, szczęka, brzuch. Jeśli jest napięcie albo obojętność, afirmacja nie trafia. Jeśli jest choć lekkie 'uff', działa. Wartości ogólne brzmią bardziej jak 'jestem zdolna do uczenia się' albo 'zależy mi na innych' - rzeczy, co do których trudno ci zaprzeczyć. Specyficzne to 'przebaczam sobie tamto zdarzenie' - tu opór jest największy, bo konkret boli.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Według mnie to wszystko jest trochę przekombinowane. Sam używam afirmacji od lat i zawsze robiłem tak: bierzesz kartkę, piszesz zdanie w czasie teraźniejszym, powtarzasz 21 dni i tyle. Podświadomość sama to wchłonie. Nie ma co analizować każdego słowa, bo wtedy blokujesz przepływ energii afirmacji. Poczucie winy się rozpuści samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Zbych62 21 dni to popularny schemat, ale skąd ta liczba? Bo krąży po internecie od lat i jest przyjmowana jak pewnik, a nie ma solidnych podstaw. Badania nad habituacją mówią raczej o 66 dniach jako średniej dla nowych nawyków, i to z dużą wariancją. Przy afirmacjach na poczucie winy sprawa jest bardziej złożona niż przy zwykłych nawykach behawioralnych, bo dotykasz głębszych przekonań o sobie. 21 dni może dać efekt, może nie, zależy bardzo od osoby i głębokości problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

może i 66, ale w praktyce po 21 dniach już są efekty u większości. Nie trzeba czekać 66 dni żeby cos poczuć. Piszę z doświadczenia, nie z książek.


Odpowiedz
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przy okazji tej wymiany o liczbie dni - ważniejsza jest regularność niż długość okresu. Trzy tygodnie codziennie jest lepsze niż dwa miesiące z przerwami co kilka dni. To akurat jest konsekwentne i u Zbyszka, i u Ignaśka, i w badaniach. Ale mam pytanie do Martynki - te miękkie sformułowania, o których pisałaś na początku, 'pozwalam sobie', 'uczę się' - czy sprawdzałaś kiedyś czy działają inaczej przy poczuciu winy za konkretny czyn wobec drugiej osoby, a inaczej przy poczuciu winy wobec siebie? Bo intuicja mi podpowiada, że to różne zwierzęta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Znachorka tak, i to bardzo dobre rozróżnienie. Poczucie winy wobec drugiej osoby - gdzie skrzywdziłaś kogoś realnie - afirmacja sama w sobie nie wystarczy, bo tam jest niezakończona relacja. Możesz sobie afirmować do upadłego, ale jeśli nie podjęłaś żadnego działania naprawczego albo przynajmniej nie zamknęłaś tego wewnętrznie w inny sposób, afirmacja będzie tłumikiem, nie lekarstwem. Tam potrzeba najpierw przepracowania - listu do tej osoby, rozmowy, gestu, czegokolwiek - a potem afirmacja ma sens jako domknięcie. Przy poczuciu winy wobec siebie - za własne decyzje, za zmarnowany czas, za to kim się było - afirmacja trafia mocniej i szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, ale to co napisałaś Martynko jest dla mnie bardzo ważne. Mam właśnie taką sytuację z poczuciem winy wobec kogoś bliskiego, kto już nie żyje, więc nie mogę nic naprawić w relacji. Czy w takim przypadku afirmacje mają w ogóle sens? Czy jest jakiś sposób żeby jednak to zamknąć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Przylaszczka to jest może najtrudniejszy przypadek, bo brakuje pętli zamknięcia z tamtą stroną. Afirmacje mają sens, ale potrzebują wsparcia. Często polecam połączenie z listem - piszesz list do tej osoby, której już nie ma, mówisz to co chciałaś powiedzieć, a potem afirmacja jako przyjęcie odpowiedzi, którą sama sobie dajesz. Brzmi może dziwnie, ale ciało i umysł nie rozróżniają zawsze między wyobrażonym a realnym zamknięciem, szczególnie jeśli jesteś w tym szczera ze sobą. Przykładowa afirmacja na taką sytuację: 'Kocham tę osobę i wiem, że mogę nieść żal i miłość jednocześnie'. Albo: 'Zrobiłam co mogłam wtedy, gdy byłam tym kim byłam'.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@stella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie wiedziałam, że afirmacje mogą tak działać przy żałobie i winie. Myślałam, że to bardziej do przyciągania rzeczy. Mam pytanko - czy te afirmacje na przebaczenie sobie trzeba jakoś wzmocnić, na przykład świeczką albo kryształem, czy działają same w sobie bez żadnych dodatków?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Stella same w sobie działają i nie potrzebują wzmocnienia, żeby miały sens. Ale kamienie i świece mogą pomóc w skupieniu intencji i stworzeniu rytuału, który ciało zapamiętuje jako ważny moment. Przy przebaczeniu sobie szczególnie dobrze sprawdza się różowy kwarc - kojarzy się z miłością własną i łagodnością, nie z romantyką jak wiele osób myśli. Fioletowy ametyst przy poczuciu winy za przeszłość, bo pomaga w zaakceptowaniu tego co było. Ale nie traktuj kamienia jako obowiązku - to pomoce, nie warunek.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Crystaline a czy są kamienie, których lepiej unikać przy tej pracy? Pytam bo ktoś mi kiedyś powiedział, że obsydian przy pracy z winą może być za ostry - wyciąga to co jest, ale bez filtra, i można się poczuć gorzej zanim poczuje się lepiej. Nie wiem czy to prawda czy mit.


Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Wahadlarka_Z to nie jest mit, tylko ta osoba trochę uprościła mechanizm. Obsydian jest kamieniem oczyszczającym i nie 'wyciąga za mocno' sam z siebie - on po prostu nie buforuje. Inne kamienie jak kwarc różowy czy amazonit mają działanie łagodniejsze, czyli jakby podają ci prawdę w bardziej miękkiej formie. Obsydian nie osładza. Dla osoby, która jest gotowa na głęboką pracę i ma stabilną podstawę, obsydian może być bardzo pomocny. Dla kogoś, kto jest w środku ostrego kryzysu poczucia winy i jest emocjonalnie niestabilna, faktycznie lepiej zaczekać. To kwestia gotowości, nie kamienia.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ildefons)
Połączone: 12 miesięcy temu

Patrzę na tę dyskusję i mam mieszane uczucia. Nie chcę być niemile widziany, ale mam pytanie szczere: jak odróżnić sytuację, w której afirmacje naprawdę komuś pomagają, od sytuacji, w której po prostu odkładają przepracowanie realnego problemu? Bo czytam o przebaczeniu sobie i myślę, że część z tych formułek to trochę omijanie trudnej pracy, nie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Ildefons to jest trafne pytanie i warto je tu postawić. Różnica jest taka: afirmacja jako ucieczka brzmi w środku jak ulga bez napięcia, jakbyś odpychał myśl zamiast ją przetwarzał. Afirmacja jako część pracy - choćby drobna - zwykle wiąże się z jakimś diskomfortem, ze stawieniem czoła temu co było, a dopiero potem z łagodnością wobec siebie. Jeśli ktoś używa afirmacji, żeby w ogóle nie myśleć o sytuacji która go boli, to rzeczywiście to tłumienie. Jeśli afirmacja przychodzi po tym, jak coś w sobie już nazwie i przyzna - wtedy to domknięcie, nie ucieczka. Różnica jest subtelna, ale da się ją poczuć.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Ignas02 okej, ale jak ktoś nie jest w stanie sam rozróżnić, czy tłumi, czy przetwarza? Bo mnie to spotkało - miałam poczucie że pracuję, a okazało się że po prostu zakopywałam. Dopiero po dłuższym czasie to zobaczyłam. Czy jest jakiś sygnał, który można wychwycić wcześniej?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Klimcia_S to jest jedno z trudniejszych pytań w tej całej pracy. Sygnałów jest kilka, ale żaden nie jest absolutny. Pierwszy: jeśli po afirmacji czujesz ulgę natychmiastową, niemal refleksową - to częściej tłumienie. Ulga z przetwarzania przychodzi wolniej, z lekkim bólem w środku. Drugi: jeśli temat, którego dotyczy afirmacja, w ogóle przestaje ci się pojawiać w snach, rozmowach, skojarzeniach - to nie znaczy że znikł, to znaczy że go zamknęłaś pod pokrywką. Przetworzenie zwykle nie eliminuje tematu całkowicie, tylko zmienia jego ładunek emocjonalny. Trzeci: sprawdź, czy możesz spokojnie o tym mówić na głos. Nie recytować afirmację, tylko powiedzieć co się stało. Jeśli przy mówieniu głos się łamie albo w ogóle nie możesz zacząć - praca jeszcze trwa.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Ignas02 ten trzeci punkt mnie zatrzymał. Bo właśnie przy mówieniu na głos zawsze mi się coś zacina. Myślałam że to normalne, że po prostu jestem emocjonalna. To znaczy że powinnam to bardziej przepracować zanim w ogóle zacznę afirmacje?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Klimcia_S nie koniecznie zanim, ale równolegle. Afirmacje nie muszą czekać aż wszystko będzie przepracowane - bo to by znaczyło że nigdy nie zaczniemy. Ale jeśli głos ci się łamie przy mówieniu o zdarzeniu, to może afirmacja powinna być krótsza i mniej konkretna. Nie 'przebaczam sobie że zrobiłam X' tylko 'jestem wystarczająca mimo trudnych chwil'. Im mniej konkretna, tym mniejszy opór ciała.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Znachorka i to jest właśnie ten punkt rozróżnienia, o którym pisałam wcześniej. Afirmacja ogólna z obszaru wartości działa jako kotwica, nie jako praca z konkretną winą. Klimcia, jeśli nie możesz mówić o zdarzeniu na głos bez zaklinania się - afirmacja nie zastąpi ci tego kroku, ale może go poprzedzić jako rodzaj gruntu. Dosłownie: zanim dotkniesz tematu, budujesz w sobie przekonanie, że jesteś bezpieczna i zasługujesz na łagodność. Wtedy kiedy już dotkniesz - jest lżej.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że znowu się wtrącam do waszej rozmowy, ale chcę zapytać w kontekście mojej sytuacji z osobą, której już nie ma. Martynka pisała o liście - czy taki list powinnam pisać raz, czy wracać do niego, poprawiać go? Nie wiem czy to jest coś co robi się jednorazowo czy to jest proces.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Przylaszczka to jest proces, nie jednorazowy akt. Możesz pisać kilka listów w różnych momentach - i każdy będzie miał inną treść, bo ty w każdym momencie jesteś gdzie indziej. Część osób pisze list i go spala - to jest symboliczne zamknięcie. Inne zostawiają go i wracają. Nie ma jednej drogi. Pytanie jest tylko jedno: czy po napisaniu czujesz jakikolwiek ruch w środku, choćby mały? Jeśli tak - to działa. Jeśli czujesz tylko pustkę albo nasilenie bólu bez żadnej ulgi - może warto to zrobić z kimś towarzyszącym, nie samotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

a to 'palenie listu' to coś duchowego czy raczej psychologicznego? Bo słyszałam o tym z obu stron i nie wiem jak to traktować. Czy intencja tu ma znaczenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Filomena85 to zależy jak na to patrzysz i obie perspektywy są prawdziwe jednocześnie. Z ezoterycznej strony: ogień jest żywiołem transformacji, list który płonie przekazuje intencję dalej i symbolicznie kończy pętlę. Z psychologicznej: to rytuał zamknięcia, który ciało i umysł traktują jako znaczący moment. Intencja ma znaczenie w obu przypadkach - bez niej to tylko palenie kartki.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Crystaline a czy do takiego rytuału z listem warto dobrać konkretny czas, na przykład związany z fazą Księżyca? Czy to przy afirmacjach i przebaczaniu sobie w ogóle ma znaczenie, czy to jest bardziej ważne przy innych rodzajach pracy?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Wahadlarka_Z przy pracy z poczuciem winy i przebaczaniem sobie polecam ubywający Księżyc - to jest czas puszczania, odpuszczania, kończenia. Pełnia jest zbyt naładowana emocjonalnie, nów jest za mocnym startem. Ubywający to złoty środek dla tej konkretnej pracy. Ale szczerość - jeśli czujesz potrzebę napisania tego listu dziś, w środku pełni, pisz. Wyczucie czasu wspiera, nie warunkuje.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@ildefons)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, bo dalej mi coś nie gra. Jeśli ktoś mówi, że po afirmacji czuje ulgę i mu pomaga - skąd wie, że to nie jest właśnie to tłumienie, o którym mówił Ignaś? Bo z zewnątrz te dwa mechanizmy mogą wyglądać identycznie. Czy jest jakiś sposób, żeby to zweryfikować obiektywnie, bez zdawania się tylko na subiektywne odczucia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Ildefons obiektywnej weryfikacji nie ma, i to jest uczciwa odpowiedź. Ale jest pewien test czasowy: sprawdź co dzieje się z tematem po miesiącu regularnych afirmacji. Jeśli temat staje się mniej naładowany - możesz mówić o nim spokojniej, śnisz o nim bez przebudzenia z lękiem, reagujesz na skojarzenia bez gwałtownego odpychania - to praca idzie do przodu. Jeśli naładowanie emocjonalne pozostaje identyczne albo rośnie, a ty tylko coraz sprawniej go odpychasz - to zakopywanie. Różnica wychodzi w czasie, nie w jednym punkcie.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ja nadal uważam że za dużo tu filozofii a za mało konkretów. Ktoś pyta co powiedzieć, a my gadamy o fazach Księżyca i psychoanalizie. Może ktoś po prostu poda kilka gotowych afirmacji na przebaczenie sobie, które działają? Bo to jest chyba sedno tego tematu.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zbych, rozumiem frustrację, ale 'gotowe afirmacje które działają' to właśnie ten skrót, który może nie zadziałać dla połowy osób tutaj. Dlatego tyle miejsca zajmuje nam kontekst - bo bez niego ktoś weźmie zdanie, które innej osobie pomogło, i poczuje się po nim gorzej. Ale dobrze, kilka punktów startowych: 'robię co mogę z tym czego nauczyłam się do tej pory', 'moje błędy mnie nie definiują', 'pozwalam sobie być człowiekiem'. To są ogólne, właśnie z obszaru wartości, i dlatego mają mniejszy opór. Konkretne pod konkretną winę każdy musi zbudować sam.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym dodała do tej listy coś co sama stosuję: 'oddaję przeszłości to co do niej należy'. To jest krótkie i przy rytualnym powtarzaniu dobrze działa. Można je mówić przy świecy lub z kamieniem w dłoni żeby ciało miało punkt skupienia. Sprawdza się przy poczuciu winy za dawne rzeczy, bo nie zaprzecza temu co było, tylko przesuwa to w czasie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Monisia_M to ładna afirmacja, ale chcę tu coś doprecyzować, bo może być nieprecyzyjna dla części osób. 'Oddaję przeszłości to co do niej należy' może być odczytana jako odcinanie się od odpowiedzialności, a to jest inny mechanizm niż przebaczenie sobie. Przebaczenie sobie zakłada, że bierzesz odpowiedzialność i mimo to się akceptujesz. Odcinanie przeszłości to co innego. Nie mówię, że afirmacja jest zła - ale warto wiedzieć co się faktycznie mówi.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Crystaline dobra uwaga, ale ja to rozumiem właśnie jako puszczenie ładunku emocjonalnego, nie odpowiedzialności. Znaczy - biorę odpowiedzialność, ale nie noszę ciężaru w nieskończoność. Może powinnam to lepiej sformułować, przyznam.


Odpowiedz
(@stella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 19

@Crystaline chcę zapytać bo dalej nie do końca rozumiem - to jak powinna brzmieć afirmacja, która bierze odpowiedzialność ale mimo to jest łagodna? Możesz podać przykład? Bo mam wrazenie że to jest trudne do pogodzenia w jednym zdaniu.


Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Stella na przykład: 'zrobiłam co mogłam wiedząc to co wiedziałam wtedy'. Albo: 'mój błąd był prawdziwy i ja jestem kimś więcej niż ten błąd'. Te zdania nie zaprzeczają temu że coś się stało, ale nie zostawiają cię wyłącznie z winą. Clou jest właśnie w tej strukturze - uznanie plus rozszerzenie. Nie: 'nie zrobiłam nic złego' bo to zaprzeczenie, i ciało to wyczuje.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

To 'ciało wyczuje' które pada tu kilka razy - jak to właściwie rozumieć? Bo nie wszyscy mają jakiś wyraźny kontakt z reakcjami ciała. Ja na przykład przez długi czas kompletnie nie czułam żadnych sygnałów, wszystko było jak przez szybę. Czy afirmacje mogą działać mimo tej nieobecności?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

To 'ciało wyczuje' które pada tu kilka razy - jak to właściwie rozumieć? Bo nie wszyscy mają jakiś wyraźny kontakt z reakcjami ciała. Ja na przykład przez długi czas kompletnie nie czułam żadnych sygnałów, wszystko było jak przez szybę. Czy afirmacje mogą działać mimo tego?


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Klimcia, to jest ważne pytanie i nie ma tu jednej odpowiedzi. Dysocjacja od ciała jest bardzo częsta u osób z silnym poczuciem winy - to mechanizm ochronny. Ciało 'zamraża się', żeby nie czuć. Afirmacje mogą działać nawet wtedy, ale na innym poziomie - na poziomie języka i powtórzenia. Efekt może być opóźniony i słabszy, ale nie zerowy. Pytanie jest raczej inne: czy chcesz zacząć odbudowywać kontakt z ciałem równolegle, czy nie jest to teraz możliwe?


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ale jak ktoś nie czuje ciała, to te afirmacje w ogóle mają sens? Bo tu cały czas słyszę że trzeba czuć, że ciało potwierdza, że pasuje - a co jeśli ktoś po prostu nic nie czuje? To brzmi jak warunek wstępny którego nie da się obejść.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Zbych62 nie jest to warunek wstępny, tylko jeden z możliwych kanałów. Afirmacje działają przede wszystkim przez powtórzenie i język - mózg uczy się nowych ścieżek przez wielokrotne aktywowanie tego samego wzorca. To nie wymaga 'czucia' w sensie fizycznym. Badania nad neuroplastycznością pokazują, że zmiana przekonania jest możliwa przez samą werbalizację, bez głębokiego przeżywania emocjonalnego przy każdym powtórzeniu. Inna sprawa, że głębsze zakorzenienie przychodzi, gdy pojawi się też komponent somatyczny. Ale to może przyjść później.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Ignas02 a jak długo 'później'? Bo mam wrażenie że od miesięcy coś powtarzam i dalej nic. Nie wiem czy to kwestia tego zamrożenia o którym pisała Martynka, czy po prostu te konkretne zdania mi nie pasują.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Klimcia_S u mnie było podobnie. Zmieniłam afirmację trzy razy zanim poczułam że coś 'chwyciło'. Myślę że to jest właśnie ten problem z gotowymi formułkami - ktoś inny ją ułożył dla swojego bólu, a ty przykładasz do swojego i się dziwisz że nie leży. Może warto spróbować napisać własną, nawet jednozdaniową?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak się samemu pisze afirmację, to skąd wiadomo że jest dobrze sformułowana? Bo chyba łatwo napisać coś co brzmi pozytywnie, ale tak naprawdę działa odwrotnie. Czy jest jakaś zasada?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Filomena85 jest kilka zasad które warto mieć z tyłu głowy. Pierwsza: afirmacja nie powinna zawierać zaprzeczenia. 'Nie jestem zła' - mózg przetwarza 'zła' i to zostaje. Lepiej: 'zasługuję na łagodność'. Druga: czas teraźniejszy, nie przyszły. 'Przyjmuję siebie' działa inaczej niż 'będę się akceptować'. Trzecia, i to chyba najważniejsza przy przebaczaniu sobie: afirmacja nie może brzmieć jak kłamstwo. Jeśli mówisz 'kocham siebie bezwarunkowo' i coś w środku krzyczy 'nieprawda' - to nie działa, a może nawet pogłębiać dysonans.


Odpowiedz
(@stella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 19

@Crystaline a to trzecie kryterium - że nie może brzmieć jak kłamstwo - to jak je sprawdzić? Mówię zdanie i co, czekam na jakiś opór? Bo właśnie o tym pisała Klimcia, że nic nie czuje.


Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Stella właściwie tak - ale nie musisz czuć w ciele. Możesz czuć w języku. Czy zdanie 'siedzi' naturalnie, czy wymaga wysiłku żeby je wypowiedzieć? Czy mówisz je mechanicznie, czy z pewnym wewnętrznym oporem? To nie musi być dramatyczne przeżycie, wystarczy drobna obserwacja. Jeśli afirmacja jest za duża krokowo, można ją zmniejszyć. Zamiast 'akceptuję siebie w pełni' spróbować 'jestem gotowa patrzeć na siebie z ciekawością zamiast z osądem'.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Crystaline to z tym zaprzeczeniem to nie zawsze tak działa. Ja mam afirmację 'nie muszę być perfekcyjna' i mi działa całkiem dobrze. Nie czuję żadnego negatywnego efektu. Może to zależy od osoby?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Monisia_M efekt może być różny, ale zasada pochodzi z konkretnego miejsca. To nie jest ezoteryczna reguła, tylko obserwacja z obszaru lingwistyki kognitywnej - mózg przetwarza treść zaprzeczenia zanim przetworzy sam negator. Słynny przykład: 'nie myśl o różowym słoniu'. Twój przypadek może działać dlatego, że afirmacja jest mocno osadzona emocjonalnie i kontekstowo - albo dlatego, że jest już głęboko zakorzeniona przez powtórzenie. Ale dla kogoś kto zaczyna i jest w bólu, bezpieczniej unikać zaprzeczeń.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Ignas02 dobra, nie wiedziałam o tym kontekście, przyjmuję. Dzięki za sprostowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam bo chcę zapytać o coś konkretnego. Crystaline napisała 'zrobiłam co mogłam wiedząc to co wiedziałam wtedy' i ta afirmacja mnie bardzo uderzyła. Tylko że ja dalej uważam że mogłam wiedzieć więcej, że powinnam była się bardziej postarać. Czy ta afirmacja działa też kiedy ktoś nie jest przekonany że to prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przylaszczka, to jest bardzo istotne rozróżnienie. Ta afirmacja nie jest stwierdzeniem faktu, tylko zaproszeniem do innej perspektywy. Nie musisz być przekonana że to prawda - wystarczy że jesteś gotowa rozważyć że mogłoby być prawdziwe. To różnica między 'to jest fakt' a 'może tak właśnie było'. Przy przebaczaniu sobie ta szczelina - 'może' - bywa ważniejsza niż pełne przekonanie.


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Ale skoro mamy mówić coś w co nie wierzymy to po co to całe rozróżnianie że afirmacja musi brzmiec jak prawda? To mi się nie spina. Raz mówicie że nie może brzmieć jak kłamstwo, a raz że możemy mówić coś w co nie jesteśmy przekonani. Jak to rozumieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Zbych62 to nie jest sprzeczność. Różnica jest między 'ta afirmacja jest dla mnie absolutnie fałszywa i mówię ją wbrew sobie' a 'ta afirmacja jest na granicy - nie wierzę w nią w pełni, ale jest możliwa'. Pierwsze blokuje. Drugie jest punktem wejścia. Afirmacja nie musi opisywać aktualnego stanu - może opisywać kierunek. Problem pojawia się gdy jest zbyt duży skok między tym gdzie jesteś a tym co mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest chyba sedno czemu te gotowe zestawy afirmacji z internetu tak rzadko działają. Ktoś napisał je dla siebie albo dla 'przeciętnego przypadku', a każdy ma swój konkretny skok do pokonania. Co działa dla kogoś z niewinną pomyłką, nie zadziała dla kogoś z głębszą winą. Czy tu na forum ktoś próbował budować afirmację razem z kimś, dopasowując ją do sytuacji?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie które może być nie na miejscu, ale zapytam - czy afirmacje na przebaczenie sobie mogą działać jeśli wina dotyczy kogoś, kogo już nie ma i nie możemy już nic naprawić? Bo czytam tę rozmowę i myślę że większość przypadków to relacje gdzie druga osoba żyje. A co jeśli nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Leszek93 to co opisujesz to jeden z najtrudniejszych rodzajów winy - ta bez możliwości zamknięcia. W pracy z takimi stanami często stosuje się afirmacje połączone z rytuałem symbolicznego pożegnania. Nie chodzi o magię w sensie dosłownym, tylko o to, żeby psychika miała jakiś konkretny moment. Napisanie listu, którego się nie wysyła. Puszczenie czegoś na wodę. Afirmacja sama w sobie może wtedy brzmieć jak 'pozwalam sobie złożyć ten ciężar, nawet jeśli nie dostałam rozgrzeszenia z zewnątrz'. Ale uwaga - to działa kiedy jest się gotowym. Jeśli nie, może zadziałać odwrotnie i wzmocnić poczucie że ucieka się od odpowiedzialności.


Odpowiedz
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Znachorka a jak rozpoznać czy jest się gotowym? Bo właśnie to jest problem - nie wiem czy moje 'chcę puścić' jest prawdziwe, czy tylko zmęczeniem tym noszeniem.


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Leszek93 to rozróżnienie które opisujesz jest kluczowe i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jedno z kryteriów które pojawia się w literaturze z obszaru psychologii żałoby - bo to jest w gruncie rzeczy żałoba - to pytanie czy jesteś w stanie myśleć o tej osobie albo zdarzeniu bez natychmiastowego zapadania się emocjonalnie. Nie chodzi o brak bólu. Chodzi o to czy jesteś w stanie utrzymać tę myśl przez chwilę zanim pochłonie. Jeśli tak, to jest pewien sygnał że jest jakieś okno. Afirmacja może wejść właśnie przez to okno.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Leszek, to jest jedno z najtrudniejszych pytań jakie można postawić w tym temacie i dobrze że je zadałeś. Kiedy nie ma możliwości naprawienia ani rozmowy - ciężar zostaje tylko po naszej stronie. Afirmacje mogą tu działać, ale często nie wystarczą same. Ten rodzaj winy potrzebuje zwykle czegoś więcej: symbolu, rytuału, gestu. Właśnie dlatego Przylaszczka pisała o liście - list do kogoś kto odszedł jest jedną z form takiej pracy. Afirmacja może być jej dopełnieniem, a nie zastąpieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@przylaszczka)
Połączone: 1 rok temu

Martynka, bardzo dziękuję za tę odpowiedź. Ale mam kolejne pytanie - piszesz że często nie wystarczą same afirmacje kiedy nie ma możliwości naprawienia. Co wtedy jest potrzebne? Czy mówisz o terapii, czy o jakichś konkretnych praktykach? Bo nie chcę żebyś zostawiła to pytanie bez końca.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: