Do pisania - jest coś w tym co mówi Plejada o zwolnieniu. Ręczne pisanie angażuje więcej obszarów niż mówienie i właśnie to spowolnienie może robić różnicę przy afirmacjach w warunkach niepewności. Jak jesteś rozbita przez nowy problem, pisanie siłą rzeczy zatrzymuje cię na chwilę przy jednym zdaniu.
Dziękuję za to, bo właśnie miałam napisać że próbowałam pisać afirmacje i też mi się wydawało że to działa inaczej niż mówienie, ale bałam się że to tylko moje wrażenie. Dobrze wiedzieć że to nie przypadek 🙂
No to teraz mam kolejne pytanie - ile razy dziennie pisać? Bo mówienie można robić w autobusie czy przy zmywaniu, ale pisanie wymaga zatrzymania się. Czy jedna sesja pisana jest wystarczająca czy powinno się rozkładać to na kilka razy?
Ale to brzmi jakby afirmacja miała wywoływać emocje przy każdym powtórzeniu. Czy to w ogóle realne przy dziesiątym czy dwudziestym razie? Mnie po kilku powtórzeniach afirmacja już po prostu brzmi jak zdanie bez sensu.
Właśnie sobie uświadamiam że mój problem z afirmacjami przy niepewności to nie jest kwestia liczby powtórzeń tylko tego że każdy nowy problem rozbija mi całą dotychczasową pracę. Jakby niepewność była silniejsza niż to co zbuduję afirmacją. Czy ktoś miał tak samo?
Ale ile czasu mija zanim afirmacja tożsamościowa zaczyna działać? Bo brzmi dobrze w teorii, tylko mnie interesuje czy to kwestia tygodnia, miesiąca czy co. Nie chcę pracować miesiącami i nie wiedzieć czy w ogóle idę w dobrą stronę.
To ciekawe pytanie bo ja też tak mam, że coś się zmieni i nie wiem czy to moja praca wewnętrzna czy przypadek. Właśnie przez to czasem mi się chce rzucić afirmacje, bo i tak nie wiem czy mają sens.
A jak w ogóle odkryć swój pattern skoro się go nie widzi na co dzień? Mam wrażenie że dopiero po fakcie rozumiem że znów zrobiłam to samo co wcześniej.
Słucham tej rozmowy i zaczynam myśleć że robiłam wszystko od tyłu. Szukałam afirmacji w internecie zamiast najpierw rozgryźć o co mi tak naprawdę chodzi. Czy to błąd że korzysta się z gotowych afirmacji?
Mam pytanie trochę z boku - czy afirmacje przy chronicznej niepewności, takiej która trwa od lat a nie od tygodnia, wymagają więcej czasu żeby zadziałać? Bo moja niepewność to nie jest reakcja na jedną sytuację, ona jest po prostu cały czas.
Czyli nie ma żadnej konkretnej liczby powtórzeń po której można spodziewać się efektu? Bo w różnych miejscach widziałem że 21 dni, 40 dni, 66 dni i każde źródło mówi co innego.
