Zaczęłam ostatnio łączyć afirmacje z ruchem i nie mogę przestać o tym myśleć. Konkretnie chodzi mi o to, że kiedy stoję nieruchomo i powtarzam coś w kółko, po chwili to traci sens - słowa lecą automatycznie, a głowa jest gdzie indziej. Natomiast kiedy zaczynam chodzić po pokoju, kiwać się albo po prostu ruszać rękami w rytm zdania, coś się zmienia. Nie ma dryfu uwagi. Zastanawiam się, czy ktoś z was miał podobnie i czy to jest jakaś zasada, czy tylko moja osobliwość. Pytam też w kontekście czegoś trudniejszego - jak afirmować własną ścieżkę, kiedy cały czas porównujesz się do innych? Bo to jest odrębny problem, który mi się tu pojawia. Ruch pomaga mi zejść z tego porównania, ale nie wiem dlaczego.
To co opisujesz z dryfem uwagi - mam dokładnie tak samo. Czytałam gdzieś, że ciało i umysł nie lubią się rozdzielać, czyli jak ciało jest nieruchome, to umysł sobie wędruje. Ruch wymusza obecność. Ale mam pytanie do ciebie - czy to jest jakiś konkretny rodzaj ruchu? Bo kiwanie to jedno, a taniec to zupełnie inna energia. Sama próbowałam kołysać się przy afirmacjach i rzeczywiście coś się zmienia w tym jak to odbieram, ale chcę wiedzieć, czy gestykulacja działa tak samo jak taniec, czy to jednak dwa różne mechanizmy.
Wow, nie wiedziałem że w ogóle można łączyć ruch z afirmacjami, super że to poruszyłaś. Ale mam podstawowe pytanie - czy to nie przeszkadza w koncentracji? Jak ja się ruszam, to zaczynam myśleć o ruchu, a nie o słowach. Może robię to źle?
Słyszałam o czymś podobnym w kontekście numerologii ciała - podobno każdy człowiek ma naturalny rytm, który wynika z daty urodzenia, i kiedy ruch jest z nim zgodny, to przekaz trafia głębiej. Nie wiem, czy to prawda, ale mam wrażenie, że pewne osoby będą bardziej kinestetyczne przy afirmacjach, a inne nie. Mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was próbował robić to przy muzyce? I czy muzyka nie przejmuje kontroli nad afirmacją, bo wtedy skupiasz się na rytmie, nie na słowach?
A ja mam takie pytanie trochę z innej strony - bo chciałem spróbować afirmacji, ale nie wiedziałem jak to w ogóle fizycznie robić. Czy to znaczy że powinienem stać? Siedzieć? Chodzić? Nigdzie nie ma konkretnej odpowiedzi na to.
Czy krok do przodu to ma jakieś znaczenie symboliczne, czy to po prostu żeby się ruszyć? Pytam, bo czytałam że kierunek ciała podczas afirmacji ma znaczenie, np. twarzą na wschód. Ale nie wiem, czy to nie jest przesada.
To zależy, o jaką tradycję pytasz. W niektórych praktykach kierunek ma znaczenie, ale nie w afirmacjach jako takich - one wywodzą się z innego nurtu, bardziej psychologicznego niż rytualnego. Mieszanie tych dwóch podejść może działać, ale trzeba wiedzieć, co się robi i po co. Kierunek ciała to element intencji przestrzennej, afirmacja to praca z językiem i przekonaniem. Jedno drugiemu nie przeszkadza, ale nie są tym samym mechanizmem. Bardziej mnie interesuje to, co powiedziała Ulcia90 o zejściu z porównania przez ruch. To nie jest oczywiste i chciałabym żebyś rozwinęła ten wątek, bo to jest chyba sedno pytania.
To co opisujesz z porównaniami - u mnie to był największy problem przy każdej praktyce, nie tylko afirmacjach. Jak zaczęłam dorzucać do tego ruch, to też zauważyłam że jest łatwiej być przy sobie. Ale chcę zapytać - czy to nie jest ucieczka od problemu? Bo może zamiast afirmować ruch ciała, powinno się wprost przepracować to porównanie? Albo jedno i drugie razem?
Jest tu pewna różnica, którą warto zaznaczyć. Ruch jako wsparcie afirmacji to nie ucieczka - to zmiana medium. W wielu tradycjach słowo wypowiedziane w bezruchu i słowo wypowiedziane w tańcu to dwie różne rzeczy. Jedno jest deklaracją, drugie jest wcieleniem. Kiedy idziesz i mówisz 'idę swoją drogą', ciało dosłownie to robi. To nie omija problemu porównania, tylko adresuje go inaczej - nie przez analizę, ale przez doświadczenie. Pytanie jest tylko, czy to wystarczy bez dodatkowej refleksji.
a jak sie ma taniec do tego co mowicie? bo taniec to chyba nie to samo co chodzenie po pokoju. ja kiedys tanczylam przy piosence i czulam ze cos sie we mnie zmienia ale nie wiedzialam jak to nazwac. czy to moze byc takie samo jak afirmacja?
mam pytanie trochę z boku - czy ten ruch to nie przeszkadza sąsiadom 🙂 bo mieszkam w bloku i nie wyobrażam sobie tańczyć o 7 rano. Serio pytam, bo chciałabym spróbować ale praktycznie nie mam jak.
okej, to wciskanie stóp w podłogę mnie zaciekawiło - bo to brzmi jak uziemienie, a nie tylko ruch dla ruchu. Czy to twoja własna metoda, czy gdzieś to wyczytałaś? Bo ja to teraz łączę z tym, co wiem o czakrze podstawy i nagle to ma inny sens.
To, o czym mówi Ulcia90, ma głęboki sens też poza psychologią. W wielu tradycjach kontakt stóp z ziemią podczas wypowiadania intencji to nie dodatek, tylko warunek. Słowo wypowiedziane 'z powietrza' - kiedy jesteś odcięta od dołu - ma inną wagę niż słowo zakorzenione. Ale chcę dopytać: czy to działa tak samo przy afirmacjach skupionych na sobie jak przy tych, które dotyczą relacji z innymi?
To co pisze Mimoza trochę mnie zatrzymało. Bo ja miałam taką fazę, że afirmowałam głównie rzeczy o tym, jak moje relacje mają wyglądać - i teraz jak o tym myślę, to może dlatego to nie szło tak jak chciałam. Nie byłam zakorzeniona w sobie, tylko wypatrywałam efektu na zewnątrz. Nie wiem, czy to jest to samo, co piszesz, ale jakoś to klikło.
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli stoję boso na podłodze i powtarzam afirmację, to czy but naprawdę robi różnicę? Czy to dosłownie chodzi o kontakt skóry z podłogą, czy to metafora?
A ja mam inne pytanie - bo wy mówicie o zakorzenienie, o tradycjach, o czakrze podstawy, a ja dalej nie wiem jak zacząć. Czy jest jakiś najprostszy ruch, od którego można zacząć żeby w ogóle poczuć o co chodzi? Coś na prawdziwego laika?
o, to jest właśnie to czego szukałem. Super prosty sposób, dziękuję bardzo! Spróbuję tak dziś wieczorem. Mam tylko jedno pytanie - czy mogę to robić przy muzyce w tle, czy lepiej w ciszy?
ja mam takie doswiadczenie ze taniec przy muzyce ktora bardzo kocham to jakby czuje wtedy wiecej. jak wracam do tematu afirmacji - czy to ze emocja jest mocna to pomaga czy przeszkadza? bo nie wiem czy to ma byc spokojne czy wlasnie intensywne
Właśnie ten wątek z porównaniami, który Ulcia90 otworzyła wcześniej, jakoś tu wraca. Bo i muzyka, i cudza ścieżka działają podobnie - dają ci coś zewnętrznego, do czego się odnosisz, zamiast zostać przy własnym głosie. Zastanawiam się czy ta tendencja do patrzenia na innych jest jakoś wbudowana w to, jak w ogóle robimy afirmacje, czy to kwestia nawyku.
Właśnie to. Przy afirmacjach o własnej ścieżce jedynym sprawdzianem jest to, czy przestajesz się zatrzymywać przy każdej cudzej decyzji i myśleć - może ja też tak powinnam. Nie musisz tego porównywać z niczyim progresem, bo nawet gdybyś robiła to tak samo jak ktoś inny, wasza ścieżka i tak jest inna. Ruch ciała pomaga mi właśnie z tym - kiedy chodzę i mówię, jestem w swoim tempie, a nie w czyimś.
ale jak nie zatrzymuję się przy cudzej decyzji, to skąd wiem, że idę w dobrą stronę, a nie po prostu w jakąkolwiek? Bo 'nie porównuję się z nikim' brzmi super, ale co jeśli nie mam jeszcze wyczucia własnej ścieżki i po prostu błądzę?
a jak sie to zaciska to ze strachu czy ze oporu? bo jak tancze i mowie swoja afirmacje to czasem czuje cos w klatce piersiowej i nie wiem czy to znaczy ze trafiam w cos waznego czy ze po prostu sie stresuje ze robie to zle
Chcę tylko dodać jedno do tego co pisze Magicwoman, bo sama przez to przechodziłam. Kiedy zaczęłam robić afirmacje z ruchem, przez pierwsze dwa tygodnie czułam głównie zażenowanie i zero sygnałów z ciała. Dopiero kiedy przestałam się zastanawiać czy robię to dobrze, coś zaczęło drżeć. Nie wiem czy to 'rozpoznanie' z jej opisu, ale przestałam pomijać pewne zdania i zaczęłam je powtarzać - to coś znaczyło.
