Forum

Asystent AI
Afirmacje na karier...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na karierę - konkretne formuły dla rozwoju zawodowego

Strona 2 / 2

Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tapeta w telefonie to ciekawy pomysł. A nie traci się z czasem efektu, bo zaczyna się nie zauważać tego, co stale widać? Mam tak z różnymi karteczkami - po tygodniu ich nie widzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Talizmanik tak, przyzwyczajenie to realny problem. Zmieniam tapetę co jakiś czas albo piszę zdanie inaczej, zmieniam czcionkę, kolor. Żeby oko znowu to 'zobaczyło'. Brzmi śmiesznie, ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do afirmacji zawodowych - czy ktoś próbował robić to przed konkretnym działaniem, nie tylko jako ogólną praktykę? Mam na myśli: afirmacja tuż przed trudną rozmową z szefem albo przed prezentacją, nie jako codzienny rytuał, ale jako przygotowanie do czegoś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Wozka90 tak, i to chyba moje ulubione zastosowanie. Nie zamiast codziennej pracy, ale jako zamknięcie przygotowania. Coś w stylu: 'Wiem, o czym mówię i mówię to jasno.' Powiedziane trzy razy przed wejściem na spotkanie, na głos jeśli mogę, to zmienia pozycję ciała nawet. Nie wiem, czy to afirmacja czy coś w rodzaju autosugestii, ale różnica jest odczuwalna.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

a to zdanie, które podałeś - 'Wiem, o czym mówię i mówię to jasno.' - mówisz je do siebie w myślach czy naprawdę na głos? Bo mam wrażenie, że mówienie na głos w pracy to ryzyko, że ktoś usłyszy i zrobi minę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Idzi68 na głos tylko jeśli jestem sam, np. w toalecie albo idę korytarzem. Jeśli nie ma warunków, to szeptem albo w myślach, ale wtedy staram się to poczuć, nie tylko pomyśleć. Myślenie bez żadnego zaangażowania emocjonalnego to trochę jak przeczytanie listy zakupów.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to 'poczuć' - jak się w ogóle wymusza uczucie do zdania, które człowiek ledwo jeszcze w siebie wierzy? Mnie to zatrzymuje na starcie. Mówię zdanie i wiem, że kłamię.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 właśnie to jest najczęstsze nieporozumienie w pracy z afirmacjami. Nie chodzi o to, żeby w to wierzyć od razu. Chodzi o to, żeby stworzyć stan, który jest odrobinę bliżej niż to, gdzie jesteś. Nie 'jestem pewna siebie', tylko 'uczę się ufać sobie w rozmowach'. Różnica jest kolosalna, bo drugie zdanie jest prawdziwe i nie wywołuje wewnętrznego oporu.


Odpowiedz
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Helenka czyli nie afirmacja w stylu coachingowym 'jestem najlepsza', tylko coś bardziej przyziemnego? To zmienia sprawę, bo te standardowe formułki zawsze brzmiały dla mnie jak autopropaganda.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Tarotowa mniej więcej tak. Im bardziej zdanie jest nie do udźwignięcia przez twój obecny umysł, tym silniejszy będzie opór. To nie jest kwestia siły woli - to kwestia tego, że mózg weryfikuje spójność i kiedy widzi niezgodność, odrzuca dane wejściowe. Stopniowanie działa lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Ja przez długi czas używałam zdań w stylu 'jestem gotowa na awans' i nic. Potem zmieniłam na 'wybieram pracę, w której mogę rosnąć' i coś drgnęło - nie od razu w pracy, ale w tym, jak podchodziłam do rozmów o projektach. To subtelne, ale realne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Cebulka a jak długo pracowałaś z tym drugim zdaniem, zanim zauważyłaś tę zmianę w podejściu? Kilka tygodni, więcej?


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wozka90 myślę, że jakieś pięć tygodni regularnie, rano. Ale szczerze - przełom czułam po tym, jak zaczęłam to łączyć z krótką wizualizacją. Samo zdanie działało wolniej.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

A wizualizacja w tym kontekście to co dokładnie? Wyobrażanie sobie awansu, szefa, który gratuluje? Bo brzmi to trochę jak marzenie senne, nie praktyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Landrynna nie tyle wyobrażanie sobie konkretnej sceny, co raczej czucie stanu. Jak się czuję, kiedy praca idzie dobrze, kiedy mam energię na działanie, kiedy ufam sobie na spotkaniu. To jest bliżej medytacji niż fantasmagorii.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do tej wizualizacji - ile minut? Bo widzę tutaj różne rzeczy: ktoś mówi o sesji rano, ktoś o wieczorze, ktoś łączy z wizualizacją. Jeśli to ma trwać pół godziny, to wiem już, że tego nie utrzymam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Talizmanik u mnie to jest dosłownie trzy do pięciu minut. Afirmacja kilka razy, potem chwila ciszy i tego 'czucia stanu', o którym pisała Cebulka. Dłużej nie da się utrzymać skupienia bez przejścia w zwykłe myślenie o obowiązkach.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd wiedzieć, że to 'czucie stanu' to nie tylko autosugestia bez efektu? Mam na myśli - skąd wiadomo, że coś faktycznie się zmienia, a nie tylko człowiek ma dobry nastrój przez chwilę po ćwiczeniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gosposia to jest właściwe pytanie. Nastrojowe polepszenie po afirmacji to jeden sygnał, ale nie dowód na przeprogramowanie. Wskaźnik, który uważam za bardziej wiarygodny, to zmiana reakcji automatycznej - kiedy dzieje się coś stresującego i twoja pierwsza myśl jest inna niż była miesiąc temu. Tego nie da się sfabrykować nastrojem.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy ktoś prowadzi jakieś notatki z tego? Bo inaczej chyba nie sposób stwierdzić, czy ta 'pierwsza myśl' się zmieniła - nie pamiętam, jak reagowałem pół roku temu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Idzi68 ja właśnie prowadzę notatki i to jest chyba jedyna metoda, żeby cokolwiek zweryfikować. Nie codziennie, ale raz na tydzień zapisuję, jak poszły trudne sytuacje zawodowe. Po kilku miesiącach masz materiał do porównania. Bez tego to faktycznie tylko poczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

A notatki robisz oddzielnie od afirmacji czy to jest jeden zeszyt? Pytam, bo sama próbowałam prowadzić dziennik, ale mieszałam wszystko i w końcu przestałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Wahadelka60 mam oddzielnie - afirmacje to jeden wpis rano, notatki z sytuacji to wieczorny przegląd, zupełnie osobna sekcja. Jeśli to jest w jednym miejscu, to przynajmniej tematycznie rozdzielone. Mieszanie faktycznie utrudnia późniejsze czytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tych zdań zawodowych - czy ktoś ma przykłady afirmacji, które faktycznie stosował przed konkretnym awansem albo zmianą pracy? Nie ogólne 'jestem dobra w tym co robię', tylko coś, co realnie pasowało do sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tych zdań zawodowych - czy ktoś ma przykłady afirmacji, które faktycznie stosował przed konkretnym awansem albo zmianą pracy? Nie ogólne 'jestem dobra w tym co robię', tylko coś, co realnie pasowało do sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Ja przed zmianą pracy używałam zdania 'wiem, czego chcę i mówię o tym wprost'. Brzmi prosto, ale dla mnie to był konkretny problem - na rozmowach kwalifikacyjnych gubiłam się w ogólnikach. To zdanie celowało w bardzo konkretną słabość, nie w jakiś abstrakcyjny sukces.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Cebulka to ciekawe, że wybrałaś coś tak celowanego. Ja działałem podobnie - nie 'będę kierownikiem', tylko 'zabieram głos, kiedy mam coś do powiedzenia'. Dotyczyło konkretnej sytuacji na spotkaniach, gdzie zwykle milczałem. I to było mierzalne - mogłem po tygodniu sprawdzić, czy faktycznie zabrałem głos, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

a jak to szło na początku? Bo wyobrażam sobie, że takie zdanie rano, a potem spotkanie po południu i znowu cisza - to chyba dołuje bardziej niż brak afirmacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Kalinei szczerze - tak, na początku jest dokładnie tak jak mówisz. Ale po czasie zobaczyłem w notatkach, że ta cisza się skracała. Nie zniknęła od razu, tylko z pięciu spotkań z rzędu bez słowa zrobiły się trzy, potem dwa. Bez notatek w ogóle bym tego nie zauważył.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli ktoś pracuje sam, zdalnie, bez spotkań? Bo te przykłady zakładają jakieś środowisko biurowe. Ja od lat home office i moje zawodowe trudności wyglądają zupełnie inaczej - prokrastynacja, brak rytmu, żadnej granicy między pracą a resztą. Jak to przełożyć na konkretną afirmację?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Talizmanik ja miałam podobny problem przy pracy zdalnej. Próbowałam 'zaczynam o wyznaczonej porze i kończę o wyznaczonej porze', ale to było zbyt behawioralne, bardziej jak regulamin. To co zadziałało lepiej to coś w stylu 'praca ma u mnie swoje miejsce i swój czas' - bo dotykało tego, jak myślałam o pracy, nie tylko co robiłam.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Wozka90 i to faktycznie zmieniło cokolwiek w rytmie dnia? Pytam, bo brzmi jak różnica dość subtelna między tymi zdaniami.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Talizmanik dla mnie tak, ale rozumiem sceptycyzm. Myślę, że działało, bo to pierwsze zdanie było jak polecenie, a ja naturalnie się przed poleceniami bronię. Drugie było bardziej opisem stanu niż rozkazem. Czy to zadziała u każdego? Nie wiem.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Talizmanik warto tu rozróżnić dwie warstwy: afirmacja behawioralna, czyli 'robię to i to', i afirmacja tożsamościowa, czyli 'jestem osobą, która...'. W kontekście home office ta druga często lepiej trafia w korzeń problemu, bo prokrastynacja rzadko jest kwestią braku wiedzy o tym, co zrobić. Częściej chodzi o to, jak siebie postrzegasz w roli pracownika bez zewnętrznej struktury.


Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Helenka czyli lepiej powiedzieć 'jestem osobą, która kończy to, co zaczyna' niż 'kończę każde zadanie'? To ta różnica między byciem a robieniem?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 mniej więcej, choć 'jestem osobą, która kończy to, co zaczyna' może być za mocne na start, jeśli akurat jesteś w środku długiej serii niedokończonych rzeczy. Wtedy mózg natychmiast to weryfikuje i odrzuca. Może lepiej 'uczę się domykać to, co zaczynam' - to jest prawda nawet w pierwszym tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle wiadomo, że afirmacja tożsamościowa nie zamieni się po prostu w wyparcie? Mówię 'jestem spokojna na rozmowach' i idę na rozmowę roztrzęsiona - czy to nie jest po prostu okłamywanie siebie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Gosposia to nie powinno być stwierdzenie aktualnego stanu, tylko kierunek. Różnica jest między 'jestem spokojna' - co jest nieprawdą i twój umysł to wie - a 'uczę się zachować spokój' albo 'spokój jest dla mnie osiągalny'. To drugie nie jest kłamstwem nawet jeśli dziś się trzęsiesz.


Odpowiedz
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 32

@Cebulka okej, ale czy to nie jest kwestia semantyki? Zmieniam jedno słowo i nagle to działa - serio?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gosposia to nie jest tylko semantyka, bo słowa aktywują różne struktury poznawcze. Zdanie w czasie teraźniejszym 'jestem' uruchamia weryfikację - mózg szuka potwierdzenia i jeśli go nie ma, pojawia się dysonans. Zdanie opisujące proces albo kierunek tej weryfikacji nie uruchamia, bo nie twierdzi niczego o aktualnym stanie. Ale żeby to nie było puste - musi ci na tym realnie zależeć. Bez emocjonalnego zaangażowania to faktycznie tylko słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A skąd to zaangażowanie emocjonalne wziąć, jeśli człowiek jest po prostu zmęczony i chciałby żeby coś w końcu ruszyło? Bo ja mam wrażenie, że im bardziej mi zależy, tym bardziej to nie działa - jakiś efekt odwrotny.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Idzi68 ja miałam coś podobnego. Im bardziej się starałam skupić i poczuć to zdanie, tym bardziej byłam spięta. W końcu odpuściłam i mówiłam je trochę bezwiednie, przy okazji porannej kawy - i paradoksalnie coś zaczęło działać spokojniej. Może to kwestia nadmiernego napięcia wokół samego ćwiczenia?


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Wahadelka60 czyli jakby mniej poważnie? To brzmi sprzecznie z tym, co mówiła Helenka o zaangażowaniu emocjonalnym.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Idzi68 to nie jest sprzeczność, tylko różnica między zaangażowaniem a napięciem. Możesz głęboko chcieć zmiany i jednocześnie podchodzić do samego ćwiczenia lekko, bez ściskania. Napięcie wokół afirmacji to często lęk przed tym, że nie zadziała - a lęk to dokładnie stan, który chcesz przepisać. Wahadelka dobrze to wyczuła intuicyjnie.


Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Helenka a to 'uczę się domykać' działa też przy afirmacjach karierowych? Bo ja mam problem nie z prokrastynacją, tylko z tym, że nie umiem poprosić o podwyżkę. Próbowałam 'jestem pewna siebie w rozmowach finansowych' i faktycznie czuję, że to nieprawda i trochę głupio mi to powtarzać.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 dokładnie ten sam mechanizm. 'Jestem pewna siebie' to stan, który możesz natychmiast sfalsyfikować - wystarczy, że poczujesz jak kolana miękną przed rozmową. Spróbuj 'uczę się stawiać granice finansowe' albo jeszcze bardziej konkretnie: 'wiem, ile jest warta moja praca'. To drugie nie mówi nic o pewności siebie, a uderza w korzeń - w przekonanie o własnej wartości zawodowej.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Helenka mam pytanie do tego 'wiem, ile jest warta moja praca' - bo to zdanie zakłada, że faktycznie wiem. A co jeśli nie wiem? Nie znam rynku, nie wiem czy moje stawki są adekwatne. Czy afirmacja może działać na coś, co jest realną luką w wiedzy?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Talizmanik to ciekawy punkt. Myślę, że tu się rozchodzi afirmacja od wiedzy. Afirmacja nie zastąpi researchu - sprawdzenia stawek, rozmów z ludźmi w branży. Ale może działać równolegle, na warstwę przekonań, nie faktów. Bo można znać stawki i nadal nie poprosić, bo się boi. Te dwie rzeczy to oddzielne problemy.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował afirmacji stricte przed konkretną rozmową, nie jako codzienna praktyka? Pytam, bo nie wyobrażam sobie wstawać codziennie i coś powtarzać, ale może raz, przed ważnym spotkaniem, miałoby to sens?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Gosposia próbowałam i powiem szczerze - przed konkretną rozmową zadziałało inaczej niż codzienna praktyka. Nie lepiej, nie gorzej, po prostu inaczej. Efekt był bardziej doraźny, coś w stylu uspokojenia przed wejściem. Natomiast te głębsze zmiany, o których tu piszemy - to, jak mówisz do siebie o pracy w ogóle - to chyba wymaga jednak regularności. Jednorazowe zdanie przed rozmową to bardziej technika oddechowa niż przeprogramowanie.


Odpowiedz
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Gosposia ja właśnie tak zaczęłam. Nie chciałam się zobowiązywać do codziennej praktyki, więc robiłam to punktowo. I trochę działało, ale zauważyłam, że po takiej jednorazowej afirmacji często miałam chwilę ulgi, a potem wracało wszystko po staremu. Więc Cebulka chyba ma rację - codzienna praktyka to co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wróćmy na chwilę do tego, o czym pisała Helenka - że napięcie blokuje afirmację. To jak w ogóle zbudować tę regularność, jeśli samo siadanie do afirmacji wywołuje nieprzyjemne skojarzenia? Bo mi kojarzą się z czymś, co mam obowiązek zrobić, i już na starcie jest źle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Idzi68 a czy kojarzą ci się z obowiązkiem dlatego, że tak je skonfigurowałeś, czy dlatego, że nie widzisz efektów? Bo to dwa różne powody i każdy wymaga innego podejścia. Jeśli to kwestia braku efektów - może forma nie pasuje do twojego sposobu myślenia. Jeśli to kwestia samego przymusu - warto sprawdzić, czy nie lepiej działa pisanie niż mówienie.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Helenka chyba bardziej to drugie - przymus. Ale pisanie? To znaczy co, zapisywanie afirmacji zamiast ich mówienia? Nie wiedziałem, że jest taka różnica.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Idzi68 pisanie działa inaczej na poziomie skupienia. Kiedy mówisz, możesz być myślami gdzie indziej. Kiedy piszesz, jesteś przy zdaniu. Ja przez jakiś czas pisałam jedną afirmację po kilka razy rano i to faktycznie czułam inaczej niż samo powtarzanie w głowie. Nie wiem czy to mechanizm neurologiczny czy po prostu efekt skupienia, ale różnica była odczuwalna.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

A co z pisaniem odręcznym vs. na klawiaturze? Bo gdzieś czytałam, że odręczne pisanie angażuje inne obszary mózgu. Czy to ma jakieś znaczenie przy afirmacjach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Kalinei jest coś w tym - badania nad pisaniem odręcznym rzeczywiście wskazują na głębsze zaangażowanie pamięci i przetwarzania. Ale nie przenosiłabym tego bezpośrednio na afirmacje jako pewnik. Możliwe, że ma znaczenie, możliwe, że efekt jest marginalny wobec tego, czy zdanie w ogóle jest dobrze sformułowane i czy mu wierzysz na choćby 10 procent. Nie stawiałabym na metodę zanim nie dopasuje się treści.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

To ja mam jeszcze jedno pytanie, bo trochę się zgubiłam. Mówimy o afirmacjach na karierę - ale czy to dotyczy tylko awansu i podwyżki, czy też np. zmiany branży? Bo moja sytuacja jest taka, że nie chcę rosnąć tam gdzie jestem, chcę w ogóle wyjść. I nie wiem, czy 'jestem gotowa na zmianę' to już afirmacja czy po prostu stwierdzenie faktu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Koperek73 to według mnie jedno z lepszych zdań, jakie można mieć przy zmianie branży, właśnie dlatego, że nie określa kierunku, tylko stan wewnętrzny. Gotowość jest czymś, co można budować. Ja bym do tego dodał coś, co opisuje konkretny krok - np. 'szukam aktywnie tego, co chcę robić'. To nie jest jeszcze zmiana, ale jest ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku - czy afirmacje na karierę mają sens, jeśli człowiek w ogóle nie lubi swojej pracy? Mówię serio, nie filozoficznie. Bo wyobraźnia mi podpowiada, że powtarzanie 'rozwijam się zawodowo' przy pracy, której nienawidzę, to trochę jak naklejanie plastra na złamaną rękę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Tarotowa to zależy, co chcesz osiągnąć afirmacją. Jeśli chcesz polubić pracę, którą nienawidzisz - pewnie masz rację, że to mija się z celem. Ale jeśli chcesz zbudować w sobie energię do działania, żeby z tej pracy wyjść - afirmacja nakierowana na zmianę ma sens. 'Idę tam, gdzie chcę być' nie wymaga, żebyś lubiła to, gdzie jesteś teraz.


Odpowiedz
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Cebulka okej, to brzmi sensowniej. Ale jak to sformułować, żeby nie było zbyt ogólne? Bo 'idę tam, gdzie chcę być' jest ładne, ale co to właściwie znaczy dla mózgu?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Tarotowa mózg lepiej przetwarza zdania, które zawierają jakiś konkret - działanie albo kierunek. 'Idę tam, gdzie chcę być' jest metaforą i metafory mogą działać, ale wolniej i mniej precyzyjnie. Jeśli wiesz choćby w przybliżeniu, dokąd chcesz iść, spróbuj nazwać branżę, środowisko, rodzaj zadań. Im bardziej zdanie opisuje coś, co możesz sobie wyobrazić, tym łatwiej umysłowi to przetworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Przyszło mi do głowy przy tej rozmowie o konkretności - czy ktoś próbował afirmacji połączonych z jakimś przedmiotem albo miejscem? Mam na myśli np. konkretny moment w ciągu dnia, przy biurku, z kamieniem w dłoni, coś co zakotwicza to zdanie w ciele, nie tylko w głowie. Pytam, bo sama tak robię przy innych praktykach i zastanawiam się, czy przy afirmacjach karierowych to miałoby sens.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Przyszło mi do głowy przy tej rozmowie o konkretności - czy ktoś próbował afirmacji połączonych z jakimś przedmiotem albo miejscem? Mam na myśli np. konkretny moment w ciągu dnia, przy biurku, z kamieniem w dłoni, coś co zakotwicza to zdanie w ciele, nie tylko w głowie. Bo zastanawiam się, czy sama warstwa słowna wystarczy, czy potrzebuje jakiegoś punktu zaczepienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wozka90 próbowałam z kamieniem słonecznym, który trzymam na biurku. Nie wiem, czy to kamień 'robi robotę', ale samo sięganie po niego przed powtórzeniem zdania tworzyło taki rytuał wejścia. Jakby sygnał dla głowy: teraz to jest ta chwila. Może to zwykłe warunkowanie, ale działało.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Cebulka a co to znaczy 'warunkowanie' w tym kontekście? Pytam serio, bo słyszę to słowo i nie wiem, czy to coś ezoterycznie innego, czy po prostu nawyk?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Idzi68 tu nie ma różnicy między ezoterycznym a nieezorterycznym - warunkowanie to dokładnie nawyk. Twój mózg zaczyna łączyć bodziec, czyli kamień, dotyk, miejsce, z konkretnym stanem. To samo dzieje się przy zapachu kadzidła przed medytacją. Po kilku powtórzeniach sam bodziec zaczyna wywoływać stan. Przy afirmacjach to może skracać czas potrzebny na 'wejście' w intencję, zamiast walczyć z myślami przez pierwsze pięć minut.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

To mnie zastanawia - czy w takim razie ważniejszy jest ten bodziec zewnętrzny, czy samo zdanie? Bo jeśli kamień robi tyle samo co afirmacja, to może w ogóle nie chodzi o słowa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Talizmanik nie powiedziałabym, że kamień 'robi tyle samo'. Bodziec skraca drogę do stanu, ale stan nadal potrzebuje treści. Afirmacja daje kierunek, bodziec daje wejście. Bez treści masz tylko spokój, bez bodźca masz spokój po dłuższym czasie. Razem mogą działać szybciej i głębiej - ale żadne z nich osobno nie robi całej pracy.


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Helenka to brzmi logicznie, ale mam pytanie - czy to znaczy, że trzeba zawsze mieć ten przedmiot przy sobie? Bo nie wyobrażam sobie trzymania kamienia w trakcie rozmowy z szefem.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Kalinei przedmiot jest tylko na etapie budowania połączenia. Jak już mózg to skojarzy, wystarczy sama myśl o nim albo dotknięcie np. zegarka, który masz przy sobie. Przynajmniej tak u mnie działało - po jakimś czasie przestałam go fizycznie potrzebować przy każdej rozmowie.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam zupełnie inne pytanie, bo trochę się pogubiłam - czy te afirmacje na karierę powinny być w liczbie pojedynczej czy mnogiej? Mam na myśli, czy lepiej mieć jedną, którą się powtarza, czy kilka różnych naraz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Gosposia też przez to przechodziłem. Zaczynałem od listy kilku i przez pierwsze tygodnie nic nie czułem, bo za każdym razem odczytywałem je jak listę zakupów. Potem zostawiłem jedną i zmieniało się to - miałem wrażenie, że naprawdę coś do mnie dociera, zamiast lecieć przez kolejne punkty. Ale to moje doświadczenie, nie wiem czy działa tak samo dla innych.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, bo ja mam teraz trzy i faktycznie nie wiem, którą traktuję poważnie. Może dlatego nie czuję efektu. Czy ktoś wie, jak wybrać tę jedną, jeśli człowiek ma kilka rzeczy do przepracowania naraz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Koperek73 ja zadawałam sobie pytanie: która z tych afirmacji, jak ją czytam, wywołuje jakieś tarcie? Nie tę, która brzmi ładnie i spokojnie - tylko tę, przy której coś w środku mówi 'ale to nieprawda'. To zwykle jest ta, której mózg najbardziej potrzebuje i najsilniej odpycha.


Odpowiedz
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Cebulka to ciekawy sposób szukania. Ale nie boisz się, że praca z czymś, co wywołuje tarcie, może być po prostu nieprzyjemna i człowiek w końcu rzuca to w kąt właśnie przez to?


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Tarotowa masz rację, że to ryzyko. Dlatego nie polecam zaczynać od najtrudniejszej. Ja to robiłam stopniowo - najpierw coś, co wywołuje małe tarcie, potem z czasem mocniejsze. Ale generalnie jeśli zdanie jest za bardzo bolesne, to może nie czas na nie jeszcze. Wtedy lepiej zostawić i wrócić po kilku tygodniach.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: