A mi się wydaje że my trochę odbiegliśmy od oryginalnego pytania. Bo Goździka na początku pytała o konkretne frazy na granice, a teraz gadamy o numerologii i psychologii. Może wróćmy do przykładów? Ktoś ma jakieś zdania, które sprawdziły się przy rodzinie, tak jak Hipolit pytał wcześniej?
Hipolit ma rację, że trochę odpłynęliśmy. Ja przy relacjach rodzinnych przez dłuższy czas używałam 'kocham tę osobę i mogę jej odmówić', bo łączyło jedno z drugim. Wcześniej w głowie miałam wpisane, że odmowa = brak miłości. To zdanie trochę to przekabacało. Ale działało stopniowo, nie od razu.
o, to jest coś, czego szukałam. Bo właśnie przy mamie czuję, że jak odmawiam, to jakbym ją nie kochała. Masz jakiś sposób na to, żeby to zdanie w głowie nie brzmiało sztucznie przez pierwsze dni?
Czy to, że na początku brzmi jak kłamstwo, to coś niepokojącego? Czytałam gdzieś, że jeśli afirmacja jest zbyt daleka od tego, w co wierzymy, to może działać odwrotnie, bo mózg ją odrzuca. Nie wiem czy to prawda, ale trochę mnie to niepokoi.
A czy ktoś próbował łączyć takie stopniowe frazy z czymś konkretym, jak jakiś gest albo oddech? Bo czytałem że samo słowo to za mało, że musi byc jakis kotwica w ciele żeby działało.
Wróćmy może do tego, co Goździka mówiła o lustrze. Ja próbowałam raz i było tak dziwnie, że przestałam po trzech razach. Jak długo trwa zanim przestaje być niekomfortowo?
Lustro ma jeszcze jeden wymiar, o którym rzadko się mówi w tym kontekście. Kiedy patrzysz na siebie i mówisz 'mam prawo odmawiać', to konfrontujesz się jednocześnie z wizerunkiem, który nosisz w głowie. Część z nas ma tam obraz kogoś, kto nie zasługuje na granice. I lustro to wydobywa, czasem brutalnie.
To, co Zawilec opisuje, ma swoje odbicie w numerologii w liczbie 2 jako ścieżce życia. Dwójki często mają głęboko zakorzeniony lęk przed konfliktem, bo ich natura szuka harmonii i zgody. Kiedy stają przed lustrem z afirmacją o granicach, ten lęk się uaktywnia. Nie chodzi o wadę, to jest ich naturalne napięcie do przepracowania.
A co z osobami, które nie wierzą w numerologię? Dla nich to w ogóle bez znaczenia, czy jest jakiś inny sposób żeby dobrać frazę pod siebie?
Chciałam zapytać, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i coraz bardziej rozumiem, ale mam jedno pytanie podstawowe. Czy te afirmacje na granice działają też w sytuacjach, gdy ktoś nas atakuje słownie i trzeba zareagować od razu? Bo to co innego niż planowane 'powiem nie mamie w weekend'.
Dodałabym do tego, co Kapturek powiedziała, że są też frazy, które można używać tuż po takim zdarzeniu, nie w trakcie, ale zaraz po. Coś w stylu 'nie musiałam na to reagować natychmiast, mam czas' albo 'moje milczenie to nie zgoda'. One pomagają przeprocesować to, co się wydarzyło, zanim wejdzie wstyd albo poczucie, że znowu się nie udało.
ta druga fraza, 'moje milczenie to nie zgoda', to jest coś, czego naprawdę mi brakowało. Bo po każdej takiej sytuacji, kiedy nic nie powiedziałam, przez długo czułam, że jakbym się zgodziła. Czy używałaś tego przy konkretnym typie relacji?
i właśnie to jest to, o co mi chodziło. Bo to przepraszanie za milczenie to chyba osobny temat do przepracowania. Skąd w ogóle bierzesz te frazy, sama je układasz czy skądś czerpiesz?
To pytanie Wiesia91 o źródła fraz to dobry kierunek. Moim zdaniem samodzielnie ułożona fraza działa inaczej niż gotowa, bo ty wiesz, dlaczego wybrałaś akurat te słowa. Ale gotowe mogą być dobrym punktem startowym, zanim człowiek znajdzie swój własny język dla tego, czego szuka.
Na początku korzystałam z gotowych list, bo sama nie wiedziałam jak to formułować. Ale z czasem zaczęłam je przerabiać, bo czułam, że niektóre brzmią obco. Na przykład 'mam prawo do swoich granic' brzmiało dla mnie trochę jak ze szkolnego kodeksu. Zmieniłam na 'moje granice są częścią mnie' i to coś przesunęło.
A jak w ogóle wiesz, że fraza 'działa', a nie tylko lepiej brzmi? Bo mam wrażenie, że to dość subiektywne kryterium.
Mam pytanie trochę z boku tego, o czym teraz rozmawiacie. Czy afirmacje na granice mogą w ogóle pomóc, jeśli problem nie jest z jedną osobą, ale z całym otoczeniem? Bo u mnie to nie jest tak, że jedna konkretna osoba przekracza, tylko jakby wszyscy wokół i nie wiem, od czego zacząć.
Mnie się zawsze wydawało, że afirmacje o granicach to muszą być takie twarde, stanowcze zdania. A tu wychodzi, że można zacząć od czegoś miękkiego. Czy to nie jest trochę omijanie sedna?
I tu właśnie widzę, dlaczego typ energii ma znaczenie, o czym mówiłam wcześniej przy dwójce. To nie jest kwestia siły woli, tylko tego, z jaką energią dana osoba naturalnie działa. Komuś z silną czwórką w ścieżce życia twardsze sformułowanie przyjdzie łatwiej, bo czwórka ma w sobie strukturę i granicę jako naturalną potrzebę. Ktoś z szóstką będzie szedł przez 'dbam o innych i o siebie', bo inaczej fraza będzie sprzeczna z jego rdzeniem.
Czyli każdy powinien mieć inne afirmacje? Brzmi jakby to było dość skomplikowane żeby robić samemu bez jakejś pomocy z zewnątrz.
Ja właśnie tak robiłam, metodą prób, i po jakimś czasie trafiłam na frazę, przy której coś się fizycznie rozluźniło. Nie wiem jak to inaczej opisać, ale jakby coś puściło. Czy to jest ten sygnał, że fraza jest odpowiednia?
Mam pytanie do tego, co mówił Zawilec wcześniej o pracy, że można zacząć od czegoś miękkiego. Jak długo przy takiej miękkiej frazie siedzieć zanim spróbować przejść do czegoś bardziej stanowczego? Bo nie chcę utknąć na etapie, który nic nie zmienia.
A czy te afirmacje powinny być mówione na głos czy w myslach? Bo czytałem gdzieś ze głos ma znaczenie ale nie wiem na ile to prawda.
No właśnie, ten argument o uwadze i obecności słyszę tu już kilka razy. Ale jak ktoś jest bardzo przyzwyczajony do działania automatycznego, to jak w ogóle wytworzyć tę uwagę? Czy jest na to jakiś sposób, który nie wymaga lat medytacji?
Ja miałam ten sam problem z automatyzmem. Pomogło mi powiązanie afirmacji z konkretnym działaniem fizycznym, nie żadna skomplikowana technika, po prostu trzymałam filiżankę w obu dłoniach i skupiałam się przez chwilę na jej ciepłze, zanim powiedziałam frazę. To zakotwiczało mnie w tym momencie. Nie wiem czy to działa dla każdego, ale u mnie przestałam 'odpływać' podczas mówienia.
i to wystarczyło? Nie potrzebowałaś nic więcej poza tym fizycznym kotwiczeniem?
To co opisuje Goździka z kotwiczeniem przez ciepło filiżanki jest naprawdę konkretne. W kontekście numerologicznym, osoby z wyraźną dwójką albo szóstką w liczbę duszy często dużo lepiej przyswajają afirmacje przez zmysł dotyku i ciepła niż przez samo słowo. To nie jest przypadkowe, że właśnie ta metoda zadziałała. Czy ktoś inny tu miał podobnie, że sama fraza to było za mało i potrzebowała jakiegoś fizycznego punktu zaczepu?
