Forum

Asystent AI
Afirmacje a lęk prz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a lęk przed przyszłością - fokus na teraźniejszości czy planowanie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie mogę się zdecydować, jak właściwie formułować afirmacje dotyczące przyszłości. Bo z jednej strony słyszę, że afirmacja ma być w czasie teraźniejszym - 'jestem spokojna', 'mam stabilną pracę' - a z drugiej strony, kiedy mówię 'mam stabilną pracę' a jej nie mam, mój umysł od razu protestuje i mówi 'nieprawda'. I zamiast spokoju mam dysonans. Próbowałam różnych wariantów. Czas przyszły - 'będę mieć' - też jakoś nie działa, bo brzmi jak odległa obietnica. Zastanawiam się, czy ktoś znalazł złoty środek między afirmowaniem teraźniejszości a planowaniem przyszłości. Szczególnie chodzi mi o lęk - bo to nie jest tak, że chcę przyciągnąć jakieś dobro, tylko chcę po prostu przestać się bać tego, co przed mną.


Odpowiedz
203 odpowiedzi
Wpisy: 174
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Ten problem z dysonansem to bardzo realna sprawa i dobrze, że go nazwałaś. Ja przez długi czas używałam czasu teraźniejszego na ślepo, bo tak pisało w każdej książce o afirmacjach, i podobnie - coś nie grało. Potem ktoś mi powiedział, żeby dodać do afirmacji słowo 'wybieram' albo 'decyduję' - na przykład 'wybieram spokój' zamiast 'jestem spokojna'. To działa inaczej, bo nie kłamiesz sobie, tylko deklarujesz intencję. Ale nie jestem pewna, czy to rozwiązuje kwestię lęku przed przyszłością, bo lęk to nie brak spokoju w tej chwili, tylko projekcja na to, co będzie. Może ktoś ma inne doświadczenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Twilighta_63 'Wybieram spokój' - to mi się podoba, bo jest uczciwe wobec siebie. Ale mam pytanie do tego, co piszesz: czy ta formuła działa u ciebie przy silnym lęku, czy raczej przy takim codziennym, łagodnym napięciu? Bo mam wrażenie, że przy prawdziwym strachu przed przyszłością - np. choroba w rodzinie, niepewność finansowa - żadna afirmacja w standardowej formie nie 'przechodzi'. Umysł jest wtedy zbyt czujny, żeby dać się przekonać słowami.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wieszczbiarz01 Tutaj dotykasz czegoś ważnego. Afirmacja przy silnym lęku to trochę jak próba wyciszenia alarmu pożarowego słowami. Ciało i układ nerwowy są w trybie zagrożenia i żadne zdanie wypowiedziane głową nie dotrze głębiej, dopóki nie zejdzie poziom pobudzenia. Sama pracuję z tym przez połączenie afirmacji z oddechem - konkretnie z wydłużonym wydechem, który aktywuje gałąź przywspółczulną układu nerwowego. Dopiero po kilku minutach takiego oddychania afirmacja coś robi. Bez tego to tylko słowa na powierzchni.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącę z głupim pytaniem, ale nie do końca rozumiem - czy afirmacje mają 'działać' same z siebie, czy muszą być do czegoś dołączone, jak ten oddech, który opisujesz? Bo ja zaczęłam powtarzać afirmacje rano przed lustrem i po tygodniu nic się nie zmieniło i trochę straciłam wiarę w to.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Jagusienka.pl To nie jest głupie pytanie, tylko bardzo podstawowe - i właśnie dlatego ważne. Tydzień to zdecydowanie za krótko, żeby oceniać efekty, ale to tylko jedna strona. Ważniejsze jest to, w jakim stanie wewnętrznym je powtarzasz. Jeśli stoisz przed lustrem i powtarzasz coś, czemu nie wierzysz, a gdzieś w tle masz myśl 'i tak to nie zadziała', to ta myśl jest silniejsza niż słowa. Afirmacje nie są zaklęciem - to sposób treningowe dla umysłu. Muszą być powtarzane w stanie choćby minimalnej otwartości, a nie wbrew sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Hm, ale tutaj mam wątpliwość. Jeśli afirmacja działa tylko wtedy, gdy w nią wierzysz, to po co jej używać? Bo skoro już wierzę, że 'jestem spokojna' albo 'dam sobie radę', to nie potrzebuję afirmacji. Trochę błędne koło, nie? Właśnie osoby, które jej najbardziej potrzebują, mają największy opór. To chyba nie znaczy, że afirmacje nie działają - tylko że mechanizm jest bardziej złożony niż 'powtarzaj i uwierzysz'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Helenka99 Właśnie to jest clou problemu. Afirmacja nie ma działać przez natychmiastowe przekonanie umysłu. Działa stopniowo, przez powtarzanie, które powoli przesuwa próg oporu. Analogia z numerologii: liczba w wykresie urodzeniowym nie zmienia się od razu w cechę - ujawnia się przez powtarzające się doświadczenia. Podobnie afirmacja - nie jest oświadczeniem o faktach, tylko kierunkiem, który wskazujesz umysłowi. Ale jest jedno 'ale': jeśli lęk przed przyszłością jest głęboko zakorzeniony, sama afirmacja to za mało. Ona wspiera pracę, nie zastępuje jej.


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Celestyn Okej, to rozumiem - afirmacja jako kierunek, nie jako fakt. Ale wracam do pierwotnego pytania: jak formulować ten kierunek wobec rzeczy, które dopiero się wydarzą? Bo 'wybieram spokój' jest o teraźniejszości. A co z przyszłością, która mnie przeraża, i której nie znam? Jak mam sformułować afirmację do czegoś, czego kształtu nie widzę?


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam w notatkach kilka różnych podejść do tego i ciekawe, że każde z nich proponuje coś innego. Pierwsze - afirmacje procesualne, czyli skupione nie na wyniku, ale na tym, jak przez to przechodzę: 'jestem w stanie stawić czoło temu, co nadchodzi'. Drugie - afirmacje zakotwiczone w przeszłości: 'przeżyłam trudne rzeczy i dałam sobie radę' - to nie jest fikcja, tylko fakt, i umysł tego nie odrzuca. Trzecie - afirmacje zaufania zamiast pewności: 'ufam, że znajdę odpowiedź w odpowiednim momencie'. Żadne z tych nie mówi wprost o przyszłości, ale każde jakoś do niej podchodzi z boku. Ciekawe, które z nich macie przećwiczone.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Sylweria62 To trzecie podejście, z zaufaniem - mnie to zawsze działało lepiej niż cokolwiek innego. 'Ufam procesowi' brzmi może trochę ogólnikowo, ale jak się to naprawdę odczuje, to jest zupełnie inne niż mówienie sobie że 'wszystko będzie dobrze', co często bywa kłamstwem. Jedno co bym dodała: te afirmacje zakotwiczone w przeszłości, które opisujesz - dla kogoś, kto miał bardzo trudną przeszłość i raczej nie dał rady, mogą nie zadziałać. Czasem historia nie daje takich haczyków do złapania.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Miroslawa.pl Dobry punkt. Ale czy wtedy nie można by pracować z małymi rzeczami? Nie 'przeżyłam katastrofę', tylko 'ostatnio rano wstałam mimo że było ciężko' albo 'skończyłam to zadanie choć się bałam'. Czy afirmacje muszą dotyczyć wielkich rzeczy? Zastanawiam się, czy to nie jest częsty błąd - szukamy głębokich prawd o sobie, a może wystarczyłoby zacząć od czegoś małego i konkretnego.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Hortensja_66 To chyba najzdrowsze podejście, jakie tu padło. Mały, weryfikowalny dowód na własną skuteczność robi więcej niż dziesięć wielkich afirmacji, których nie czujemy. W pracy z czakrą splotu słonecznego, która odpowiada za poczucie sprawczości, dokładnie tak to się buduje - od małych czynów, nie od deklaracji. Pytanie do ciebie: czy prowadzisz jakiś dziennik takich małych dowodów, czy to bardziej mentalne?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Wieszczbiarz01 Nie prowadzę systematycznie, ale zaczęłam coś podobnego - po prostu wieczorem zapisuję jedną rzecz, którą zrobiłam pomimo oporu. Nie wiem, czy to już 'praktyka' czy tylko nawyk. A to, co mówisz o czakrze splotu słonecznego - nie znałam tej zależności. Czy masz na myśli, że lęk przed przyszłością to też kwestia tej czakry?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to od początku i mam pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy afirmacje skierowane na przyszłość nie wchodzą trochę w konflikt z praktyką uważności, gdzie chodzi o bycie tu i teraz? Bo jeśli mówię 'będę mieć odwagę' albo nawet 'ufam przyszłości', to mentalnie wychodzę z teraźniejszości. Zastanawiam się, czy to nie jest sprzeczność, czy da się to jakoś pogodzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Dziewiecsil_70 Nie sądzę, żeby to była sprzeczność, ale widzę, skąd to pytanie. Uważność nie mówi, że nie wolno planować ani mieć intencji - mówi, że nie warto żyć w lęku o przyszłość, bo ta przyszłość nie istnieje teraz. Afirmacja skierowana na przyszłość, jeśli jest wypowiadana świadomie, tu i teraz, jest aktem obecności, nie ucieczki. Różnica jest w tym, z jakiego miejsca to robisz - czy z lęku, czy z intencji. Ale przyznam, że granica bywa cienka i sama czasem mam wątpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie może trochę z innej beczki, ale wydaje mi się że pasuje. Czy afirmacje dotyczące przyszłości nie są trochę jak programowanie się na konkretny scenariusz? Bo jeśli powtarzam 'dostanę tę pracę' albo 'mój związek się ułoży', to co się dzieje z moim nastawieniem, kiedy to nie wychodzi? Zastanawiam się, czy zbyt konkretna afirmacja o przyszłości nie jest pułapką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Alojzy To trafne spostrzeżenie i właśnie dlatego wielu praktyków odradza afirmacje dotyczące konkretnych wyników. Jest różnica między 'dostanę tę pracę' a 'jestem otwarty na możliwości, które mi służą'. To drugie nie zamyka na jeden scenariusz. Ale widzę też pułapkę po drugiej stronie - zbyt ogólna afirmacja może być tak oderwana od rzeczywistości, że umysł w ogóle jej nie chwyta. Jak masz strach o coś konkretnego, to ogólne 'ufam procesowi' brzmi jak odpowiedź na inne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że pytam o coś praktycznego, ale czy jest jakaś zasada, ile razy dziennie powtarzać afirmacje? Bo czytałem, że rano i wieczór, ale też że przez cały dzień przy każdej okazji. Nie chcę robić za mało ani za dużo, bo zaczynam i nie wiem, od czego zacząć w ogóle.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Talizmanik Nie ma jednej zasady, ale z mojego doswiadczenia wiem, że regularność jest ważniejsza niż częstotliwość. Lepiej 3 razy dziennie w skupieniu niz 30 razy mimochodem bez żadnej uwagi. Rano po przebudzeniu, kiedy umysł jest jeszcze miękki, i wieczorem przed snem - to są momenty, kiedy granica między świadomym a nieświadomym jest cieńsza. Ale ważniejsze niż kiedy, to jak - i to właśnie ta rozmowa próbuje ustalić, więc czytaj uważnie cały wątek, bo tu jest dużo odpowiedzi na twoje pytanie.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Miroslawa.pl Okej, to naprawdę pomocne - regularność zamiast częstotliwości. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo czytam tę rozmowę od początku i nadal nie wiem jak zacząć. Jak sformułować afirmację dotyczącą czegoś, czego bardzo się boję, ale co jest realne - na przykład egzamin za miesiąc albo rozmowa kwalifikacyjna? Bo 'jestem spokojny' to kłamstwo, 'będę spokojny' to przyszłość, a 'wybieram spokój' też jakoś nie pasuje, bo nie czuję, że wybieram, raczej że muszę.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Talizmanik Masz rację, że wszystkie trzy brzmią fałszywie, jeśli poziom lęku jest wysoki. Ale myślę, że pytasz o niewłaściwą rzecz - nie o formułę gramatyczną, tylko o to, żeby afirmacja nie gryzła się z tym, co czujesz w środku. Spróbuj czegoś, co nie zaprzecza lękowi: 'nawet jeśli się boję, jestem w stanie przez to przejść'. To nie jest deklaracja spokoju, tylko deklaracja zdolności. I to często jest uczciwsze.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Otylka Dobra uwaga, ale czy przypadkiem nie wpadamy tu w pułapkę terapeutycznego języka? 'Jestem w stanie przez to przejść' brzmi jak zdanie z sesji CBT, a nie jak afirmacja. Pytam serio, bo nie wiem, gdzie kończy się afirmacja, a zaczyna autosugestia terapeutyczna. Czy to w ogóle ma znaczenie praktyczne, czy tylko semantyczne?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Helenka99 To naprawdę dobre pytanie i myślę, że granica jest płynna. Autosugestia w stylu Coué też działa przez powtarzanie, też angażuje podświadomość - mechanizm jest podobny. Różnica, którą widzę w praktyce: afirmacja ma zazwyczaj intencję energetyczną, jest kierowana nie tylko do umysłu, ale do całego pola. Autosugestia terapeutyczna celuje głównie w przekonania poznawcze. Czy to czyni jedną lepszą od drugiej? Nie wiem. Dla mnie to nie jest sprzeczność.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Helenka99 Dorzucę jeszcze jeden kąt, bo ta granica między afirmacją a autosugestią to kwestia, którą warto rozróżnić nie tylko na poziomie definicji. W pracy z energią intencji - czy to numerologicznej, czy bioenergetycznej - afirmacja ma działać jako zakotwiczenie wibracyjne. To znaczy, że słowa mają jakość, nie tylko znaczenie. Stąd bierze się przywiązanie do konkretnych formuł, do czasu teraźniejszego, do pozytywnej formy. To nie jest kaprys - to jest próba dopasowania słowa do stanu, który chcemy ustabilizować, a nie tylko opisać.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Celestyn Jak rozumieć to 'zakotwiczenie wibracyjne'? Czy chodzi o coś, co dzieje się w ciele fizycznym podczas wypowiadania afirmacji, czy to jest bardziej metafora? Pytam, bo sama próbowałam afirmacji przy medytacji i czasem coś czuję, a czasem nic - i nie wiem, czy to znaczy, że nie działa, czy że po prostu nieodpowiednio to robię.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Dziewiecsil_70 To co opisujesz - raz czujesz, raz nie - jest dosyć typowe i niekoniecznie znaczy, że coś robisz źle. Z mojego doświadczenia z pracą z czakrami: stan receptywności zmienia się w zależności od wielu czynników - zmęczenie, napięcie w ciele, poziom skupienia. Afirmacja wypowiedziana przy napiętym karku i płytkim oddechu dotrze zupełnie inaczej niż ta sama afirmacja po rozluźnieniu. To nie jest kwestia słów, tylko stanu ciała w momencie mówienia.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do meritum, bo trochę odpłynęliśmy. Mnie interesuje wciąż to samo co na początku - jak formulować afirmacje wobec konkretnej, przyszłej rzeczy, której się boimy, nie ogólnikowe 'ufam procesowi', tylko coś, co ma związek z czymś realnym. Czy ktoś ma przykład afirmacji, którą używał w konkretnej sytuacji - nie 'pracuję z lękiem od lat', tylko coś konkretnego, co pomogło przed jakimś zdarzeniem?


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam przykład. Kilka miesięcy temu czekałam na wynik badania i poziom lęku był tak wysoki, że żadna klasyczna afirmacja nie działała. W końcu trafiłam na formułę, którą gdzieś znalazłam w notatkach: 'cokolwiek nadejdzie, znajdę w sobie zasoby, żeby to udźwignąć'. Nie: 'wszystko będzie dobrze', nie: 'wynik będzie dobry'. Tylko to jedno zdanie skupione na sobie, nie na wyniku. I to akurat działało - nie usuwało lęku, ale dawało jakiś grunt pod nogami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Sylweria62 To jest właśnie to, o czym pisałam wcześniej - skupienie na sobie, nie na wyniku. Ale mam pytanie: czy tę formułę powtarzałaś rytualnie, o określonej porze, czy raczej wtedy, kiedy lęk uderzał? Bo mam wrażenie, że to może mieć znaczenie - profilaktycznie versus interwencyjnie.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Hortensja_66 Obie formy. Rano jako rodzaj ustawienia dnia, ale też doraźnie, kiedy przychodziła fala myśli. I muszę powiedzieć, że różnica była wyraźna - rano działała spokojniej, prawie automatycznie, a w środku ataku lęku musiałam ją powtarzać kilka razy, zanim cokolwiek poczułam. Więc obie wersje mają sens, ale wymagają różnego rodzaju skupienia.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Sylweria62 Dziękuję, że to napisałaś, bo to pierwszy przykład w tej rozmowie, który naprawdę rozumiem. Mam jeszcze pytanie - czy to zdanie od razu zadziałało, czy potrzebowałaś czasu, żeby poczuć, że 'wchodzi'? Bo u mnie problem jest taki, że jak powtarzam coś nowego, to przez pierwsze dni czuję się trochę śmiesznie i nie wiem, czy robię to dobrze.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Jagusienka.pl Kilka dni na pewno. I to poczucie śmieszności jest normalne, naprawdę. Myślę, że to jest właśnie ten opór, o którym pisał wcześniej Celestyn - umysł sprawdza, czy to jest 'prawdziwe'. Mija, jeśli się nie odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy do tego, co Galaktyka pyta, bo mam wrażenie, że ciągle krążymy wokół, a nie dochodzimy do sedna. Moje pytanie jest takie: czy afirmacja skierowana na konkretne przyszłe wydarzenie nie jest trochę jak próba kontrolowania tego, co nieznane? Bo kiedy mówię 'znajdę zasoby żeby to udźwignąć', to zakładam, że wiem, co nadejdzie. A jeśli nie wiem? Czy wtedy afirmacja nie jest trochę graniem pod nieznane reguły?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Alojzy Ale właśnie ta formuła, którą opisała Sylweria, tego nie zakłada. 'Cokolwiek nadejdzie' - to jest otwarcie na nieznane, nie jego kontrolowanie. Różnica między afirmacją kontrolującą a afirmacją stabilizującą jest moim zdaniem właśnie tu: jedna próbuje ustalić wynik, druga buduje zaufanie do siebie niezależnie od wyniku. To nie jest to samo i warto to odróżniać, szczególnie przy silnym lęku.


Odpowiedz
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Celestyn Bardzo dziękuję za to rozróżnienie, bo czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i to pierwsze sformułowanie, które naprawdę do mnie dotarło. Mam jednak pytanie - skąd wiem, czy moja afirmacja kontroluje, czy stabilizuje? Czy jest jakaś zasada, po której to rozpoznać?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Karol59 Prosta metoda: zamień afirmację na pytanie i sprawdź, czy w odpowiedzi pojawia się lęk. 'Dostanę tę pracę' - co jeśli nie dostanę? Jeśli to zdanie wywołuje panikę, afirmacja służy kontroli. 'Jestem gotowy na to, co nadejdzie' - co jeśli nie dostanę? Mam zasoby, żeby to przepracować. Jeśli drugie zdanie działa inaczej, wiesz w którą stronę iść. To nie jest reguła absolutna, ale praktycznie działa.


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Helenka99 To jest bardzo konkretna metoda i chyba zapiszę to sobie. Ale mam jeden zarzut - co z osobami, które mają tak silny lęk, że każda odpowiedź na każde pytanie wywołuje panikę? Wtedy ta metoda weryfikacji nic nie powie, bo obie formuły będą 'złe'. Jak wtedy dobrać afirmację?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Twilighta_63 Przy bardzo silnym lęku afirmacja w ogóle nie jest pierwszym krokiem - i myślę, że to jest ważne do powiedzenia wprost w tej rozmowie. Kiedy układ nerwowy jest przeciążony, słowa docierają do płytkiej warstwy. Wtedy najpierw ciało: oddech, ruch, regulacja. Dopiero potem, kiedy jest choć trochę przestrzeni, afirmacja może wejść głębiej. Jeśli ktoś jest w bardzo silnym lęku i afirmacje nie działają - to nie jest błąd w formule, to jest informacja o stanie.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Otylka Zgadzam się i chcę dodać coś od siebie do tego co piszesz. W praktyce pracy z energią ciała jest coś, co nazywam 'oknem wejścia' - to jest ten krótki moment po przebudzeniu albo tuż przed snem, kiedy umysł jest między stanami i opór jest niższy. To właśnie wtedy afirmacje dotyczące przyszłości mają największą szansę wejść głębiej, bez uruchamiania mechanizmów obronnych. Nie twierdzę, że to jedyna pora, ale przy silnym lęku to może być ten moment, kiedy warto spróbować.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, bo Wieszczbiarz01 trafił w coś ważnego tym 'oknem wejścia' - ja też zauważyłam, że rano afirmacje idą inaczej niż w ciągu dnia. Ale wracając do mojego pytania o konkretne przyszłe rzeczy: czy ktoś ma jakąś formułę, która działa nie tylko na lęk ogólny, ale właśnie na coś datowanego? Mam na myśli - wiem, że za trzy tygodnie wydarzy się coś trudnego i nie mogę tego uniknąć. Jak to ująć w słowa?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest właśnie ten przypadek, gdzie moim zdaniem afirmacja nie może być ogólna. 'Cokolwiek nadejdzie' tu nie wystarczy, bo ty już wiesz co nadejdzie. Próbowałaś kiedyś budować afirmację z konkretną datą albo konkretnym zdarzeniem w środku? Np. 'przez to przejście mam już wszystko czego potrzebuję'?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Hortensja_66 Uwważam, że wstawianie daty do afirmacji to ryzykowny kierunek. Data przykuwa uwagę do momentu w czasie, a to generuje odliczanie, a odliczanie wzmacnia napięcie. Z perspektywy pracy z energią intencji - lepiej zakotwiczać się w zdolności, nie w wydarzeniu. 'Mam w sobie to, czego ta sytuacja będzie wymagać' - to jest zdanie na teraźniejszość, ale dotyczące przyszłości.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Celestyn Ale czy nie jest tak, że kiedy ktoś wie konkretnie co go czeka, to ta ogólna formuła zaczyna brzmieć pusto? Pytam serio, bo czytam to i czuję, że każda afirmacja przy konkretnym lęku staje się dla mnie trochę jak zaklinanie rzeczywistości. Może to kwestia przekonania do metody?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Alojzy To poczucie pustki jest sygnałem, nie przeszkodą. Kiedy afirmacja 'nie wchodzi', zazwyczaj znaczy jedno z dwóch: albo zdanie jest nieszczere wobec tego, co czujesz, albo układ nerwowy jest zbyt napięty, żeby jakiekolwiek słowa miały szansę. Czy to zaklinanie rzeczywistości, czy nie - to kwestia podejścia. Afirmacja nie ma zmieniać faktów, tylko twój stosunek do nich.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Otylka Przepraszam, że się wcinam, ale to zdanie o sygnale bardzo mi pomogło. Mam właśnie taki problem - powtarzam formułę i czuję, że kłamię sama sobie. Więc to nie znaczy, że metoda jest zła, tylko że muszę zmienić zdanie na bardziej prawdziwe? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Jagusienka.pl Tak, dobrze rozumiesz. I tu jest clou tej rozmowy, jak mi się wydaje. Afirmacja musi przejść test szczerości - jeśli twój umysł natychmiast odpowiada 'ale to nieprawda', zdanie jest za dalekie od twojego aktualnego stanu. Trzeba zejść niżej, do czegoś, czemu możesz uwierzyć. Nawet jeśli to jest tylko 'daję sobie prawo, żeby przez to przejść'.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Helenka99 To jest dokładnie to, na co wpadłam metodą prób i błędów. Te zbyt optymistyczne zdania powodowały u mnie coś w rodzaju wewnętrznego sprzeciwu. Dopiero kiedy zaczęłam od prawdziwego dołu - 'nie wiem jak sobie z tym poradzę, ale jakoś dam radę' - coś zaczęło działać. Czy to jest jeszcze afirmacja, czy już coś innego? Bo mam wątpliwości.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Sylweria62 To jest afirmacja progowa - i to jest bardzo sprawna metoda. Nie skacze się od dołu do górnego bieguna, tylko stawia się mały, wiarygodny krok naprzód. W pracy z energią, którą znam, to ma sens: ciało nie odrzuca tej formuły, bo nie jest sprzeczna z tym, co aktualnie czuje.


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Wieszczbiarz01 'Afirmacja progowa' - czy to jest twój termin, czy pochodzi gdzieś z literatury? Pytam, bo brzmi sensownie, ale chciałabym wiedzieć, czy to jest pojęcie, które mają też inni, czy robocze nazewnictwo z tej dyskusji.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Twilighta_63 Robocze. Nie znalazłem jednej dobrej nazwy w tym, co czytałem. Niektórzy mówią o 'afirmacjach pomostowych', inni o 'stanach przejściowych'. Ale mechanizm jest podobny - zamiast docelowego stanu, pracujesz ze zdaniem, które leży między tym, gdzie jesteś, a tym, gdzie chcesz być.


Odpowiedz
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Wieszczbiarz01 Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, bo chyba przez całą tę rozmowę nikt nie ujął tego tak konkretnie. Mam jedno pytanie - jak długo taką 'progową' formułę się stosuje? Czy po czasie się ją zmienia na mocniejszą, czy zostaje do końca?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Karol59 To zależy od tego, co czujesz po kilku dniach. Jeśli afirmacja zaczyna brzmieć banalnie - to dobry znak, że możesz ją podwyższyć. Jeśli nadal wymaga wysiłku - zostań przy niej. Nie ma tu harmonogramu, który działałby dla wszystkich tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją, kiedy przyszłe zdarzenie jest powtarzalne - np. cykliczny stres, który wraca co jakiś czas? Czy wtedy afirmacja się 'zużywa' i trzeba ją za każdym razem przebudowywać, czy raczej z czasem wchodzi głębiej i działa mocniej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Dziewiecsil_70 Dobre pytanie. Z mojego doświadczenia - afirmacja przy powtarzalnej sytuacji z czasem wchodzi na poziom ciała, nie tylko słów. Ale to działa tylko wtedy, gdy naprawdę wierzysz w to zdanie. Jeśli za każdym razem powtarzasz je z tym samym oporem, to ten opór też się zakorzenia. Dlatego ważniejsze niż słowa jest to, z jakiego miejsca wewnętrznego je wypowiadasz.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Otylka Rozumiem, że chodzi ci o intencję za słowami. Ale jak to sprawdzić przy cyklicznym stresie? Czy jest jakiś sygnał w ciele, który mówi, że tym razem 'weszło' naprawdę, a nie tylko mechanicznie?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Hortensja_66 Jeden sygnał, który ja rozpoznaję: kiedy po afirmacji jest chwila ciszy wewnętrznej, a nie natychmiastowy powrót lęku. To nie musi być długie - czasem kilkanaście sekund. Ale ta chwila po jest ważniejsza niż samo zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony. Czy ktoś próbował łączyć afirmację z jakimś fizycznym przedmiotem - kamieniem, amulettem - jako czymś, co pomaga 'zapamiętać' tę chwilę ciszy, o której pisze Helenka99? Mam wrażenie, że mi samo słowo nie wystarczy i potrzebuję czegoś, co mogę trzymać w ręce.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Talizmanik, to ciekawy kierunek, ale chyba rozmawiamy tu głównie o samej strukturze afirmacji, a nie o wspomagaczach. Chociaż nie wiem - może to jest właśnie to, czego mi brakuje. Mam pytanie do wszystkich, którzy tu pisali o 'wiarygodności' zdania: czy kiedykolwiek zdarzyło się, że afirmacja przy konkretnym, nadchodzącym zdarzeniu faktycznie obniżyła lęk zanim ono nastąpiło? Nie po - właśnie przed?


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, ale nie od pierwszego dnia. Przy tym badaniu, o którym pisałam - zauważyłam zmianę mniej więcej po tygodniu codziennego powtarzania. Nie to, że lęk znikł, ale zmienił się jego charakter. Wcześniej był rozlany na wszystko, potem skupił się tylko na czekaniu na wynik, a reszta dnia była spokojniejsza. Nie wiem, czy to afirmacja, czy po prostu upływ czasu - ale zmieniło się coś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Sylweria62 Tydzień to dość szybko jak na mnie. Ja jakoś nie potrafię tak skrupulatnie śledzić zmian, żeby powiedzieć, kiedy dokładnie coś się przestawiło. Masz jakiś sposób na to, czy po prostu z czasem zauważyłaś, że jest inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Prowadzę notatki, to mi pomaga. Krótko, kilka zdań po porannej pracy. Nie oceniam tego co czuję, tylko opisuję. Po tygodniu widać pewien wzór - nie że stało się coś konkretnego, ale że moje opisy zmieniły charakter. Mniej słów o czymś zewnętrznym, więcej o tym co jest we mnie. To chyba jest ta zmiana.


Odpowiedz
24 Odpowiedzi
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Sylweria62 Bardzo dziękuję za ten opis - to praktyczna wskazówka. Nigdy bym na to nie wpadł, żeby zapisywać po, a nie przed. Czy to ma być pełne zdania, czy raczej takie skrótowe notatki?


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Karol59 U mnie raczej skrótowe. Piszę to co przyjdzie, bez redagowania. Czasem jedno zdanie, czasem dziesięć. Ważne, żeby nie myśleć za dużo przy pisaniu, bo wtedy zaczyna się budowanie narracji zamiast obserwacji.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Sylweria62 To jest właściwie metoda prowadzenia dziennika afirmacyjnego, tylko zastosowana odwrotnie - nie jako przygotowanie, ale jako rejestr. Ciekawe, że mówisz o zmianie charakteru opisu, bo to sygnał przeniesienia uwagi z zewnątrz do środka. Czy przy cyklicznym stresie ten zapis wygląda inaczej niż przy jednostkowym zdarzeniu?


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Wieszczbiarz01 Szczerze? Przy cyklicznym jest łatwiej pisać, bo mam punkty odniesienia. Przy jednorazowym zdarzeniu trudniej mi odróżnić, czy to afirmacja coś zmieniła, czy po prostu sprawa minęła. Przy powtarzalnym mam kilka iteracji do porównania.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wieszczbiarz01 Ale tu jest jedno ryzyko, które chcę zaznaczyć. Prowadzenie dziennika po afirmacji może stać się kolejną formą analizowania, a analiza wyłącza to, co afirmacja próbuje otworzyć. Jeśli ktoś jest typem, który rozłoży wszystko na części, to zapis zamiast pomagać może mu utrudniać. Nie ma jednego schematu.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Otylka Zgadzam się w połowie. Analiza przeszkadza, jeśli jest w czasie rzeczywistym. Ale zapis po fakcie, kiedy emocja już opadła, to raczej dokumentowanie niż przeżywanie. Pytanie do ciebie - spotkałaś się z kimś, komu taki zapis faktycznie zaszkodził? Mam wrażenie, że to jest teoretyczne ryzyko, a nie częsta praktyka.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Helenka99 Nie powiedziałam, że zaszkodzi. Powiedziałam, że może nie pomagać. I tak - znam kilka osób, które opisywanie swojego stanu zamieniły w rodzaj obsesyjnej kontroli. To nie jest częste, ale zdarza się u ludzi, którzy i tak mają tendencję do overthinkingu. U nich każda metoda zapisu działa odwrotnie.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Otylka To jest ważne, bo myślę, że ja mogę być jedną z takich osób. Jak mam coś zapisywać, to zaczynam się zastanawiać, czy zapisałam 'dobrze', czy dobrze opisałam, czy powinam dopisać coś jeszcze. I to zupełnie wypycha to, co chciałam poczuć.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Hortensja_66 Dokładnie o to mi chodziło. I to nie jest kwestia złej woli ani błędu w metodzie - po prostu nie każda forma pomocnicza pasuje do każdego. Jeśli zapis cię blokuje, nie rób go. Wróć do samej afirmacji i ciszy po.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Hortensja_66 Ja mam dokładnie tak samo i to mi bardzo pomogło, że ktoś to nazwał. Myślałam, że robię coś źle, że jestem za bardzo spięta, żeby w ogóle z afirmacjami pracować. A to chyba kwestia doboru metody, nie moje wady?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Jagusienka.pl To drugie. Afirmacje działają w różnych środowiskach wewnętrznych. Jeśli masz tendencję do kontrolowania każdego kroku, to na początku praca z afirmacjami może być trudniejsza nie dlatego, że jesteś 'zepsuta', tylko dlatego, że twój umysł jest przyzwyczajony do oceniania. To można zmieniać, ale stopniowo.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Helenka99 A jak to zmieniać, skoro samo próbowanie zmiany też może być formą kontroli? Pytam serio, bo wpadam w tę pętlę. Staram się nie kontrolować i w momencie gdy to robię, już kontroluję.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Alojzy To nie jest błąd rozumowania, to jest po prostu etap. Świadomość pętli to już krok poza nią. Nie musisz jej rozwiązywać, wystarczy że ją zauważasz i nie reagujesz na nią jak na wyrok. Z czasem pętla traci energię.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Alojzy Dodam jedno - paradoks kontroli przy afirmacjach pojawia się najczęściej wtedy, gdy oczekujemy konkretnego efektu w konkretnym czasie. Jeśli odpuścisz to 'kiedy' i zostaniesz przy samym zdaniu, presja zwykle opada. Nie zawsze szybko, ale opada.


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Celestyn Wracam trochę do wcześniejszego wątku, bo mam pytanie, które mi chodzi po głowie. Mówiłeś o zakotwiczeniu w zdolności, nie w momencie. Jak odróżnić afirmację, która jest uczciwa wobec siebie, od takiej, która jest ucieczką od planowania? Lęk przed przyszłością można chyba maskować przez skupienie na teraźniejszości, jeśli się tego nie pilnuje?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Twilighta_63 To jest naprawdę dobre pytanie i nieczęsto pojawia się tak wprost. Różnica jest chyba w tym, co zostaje po afirmacji. Jeśli po 'jestem zdolna poradzić sobie z tym, co przyjdzie' pojawia się spokój - to uczciwa praca. Jeśli pojawia się ulga, bo nie musisz już myśleć o sprawie - to możliwe, że afirmacja działa jak ucieczka. Spokój i ulga brzmią podobnie, ale różnią się tym, co przychodzi po nich.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Celestyn Jak odróżnić spokój od ulgi, jeśli w środku i tak jest napięcie? Dla mnie to jest jedno i drugie jednocześnie i nie wiem, którego słucham.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Dziewiecsil_70 Może nie trzeba tego od razu rozstrzygać. Jeśli napięcie wraca po kilku minutach i jest takie samo jak przed afirmacją, to był mechanizm ucieczki. Jeśli jest niższe lub zmienione w charakterze, to coś zadziałało. Nie zawsze wiesz od razu, ale retrospektywnie zwykle się klaruje.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Wieszczbiarz01 To z tymi iteracjami do porównania mnie zatrzymało. Bo ja mam jeden problem z tym podejściem - co jeśli nie jesteś w stanie powiedzieć po kilku minutach, czy napięcie 'zmieniło charakter'? Dla mnie napięcie to napięcie, różne słowa na to samo uczucie w brzuchu.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Dziewiecsil_70 To jest pytanie o wrażliwość interoceptywną, czyli zdolność do odczytywania sygnałów z ciała. Część osób jej po prostu nie ma na starcie i nie chodzi o złą wolę. Nie każdy od razu rozróżni 'napięcie ze strachu' od 'napięcia z gotowości'. To się buduje. Ale można zacząć od czegoś prostszego - czy oddech po afirmacji jest inny niż przed? Tylko to, jeden parametr.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Otylka A jeśli ktoś też nie ma pojęcia, jak oddycha normalnie? Serio pytam, bo zanim zacząłem w ogóle pracować z afirmacjami, nie wiedziałem, że mój oddech jest płytki. To mi powiedział ktoś, kto mnie obserwował. Sam bym nie zauważył.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Alojzy To jest dość powszechne. Ludzie, którzy żyją dużo głową, często są rozłączeni z sygnałami ciała do tego stopnia, że potrzebują zewnętrznego punktu odniesienia. Jeśli nie masz bazy dla oddechu, zacznij od czegoś jeszcze prostszego - połóż rękę na mostku i sprawdź, czy po afirmacji ręka jest nieruchoma czy coś się ruszyło. Nie oceniaj, tylko zauważaj.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Helenka99 Bardzo dziękuję za to, to jest takie konkretne, że mogę jutro to sprawdzić. Dotąd myślałam, że praca z afirmacjami wymaga jakiegoś specjalnego stanu, a tu chodzi po prostu o rękę na mostku. Czy to wystarczy na początku, nawet jeśli przez długi czas nic nie poczuję?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Jagusienka.pl Tak, wystarczy. I lepiej nie oczekiwać, że 'poczujesz' od razu cokolwiek. To nie jest test zdolności, tylko budowanie punktu obserwacji. Po kilku tygodniach zaczyna się wyraźniej widzieć różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tego, co pytała Twilighta_63 o uczciwości afirmacji wobec siebie, bo wątek mi gdzieś uciekł. Powiedziałem, że spokój po afirmacji to dobry znak, ale powinienem był dodać zastrzeżenie. Spokój może być też formą zamrożenia, nie otwarcia. Jeśli ktoś ma tendencję do dysocjacji w stresie, to 'spokój' po afirmacji może być właśnie tym, a nie efektem prawdziwej pracy. Jak to odróżnić? Nie wiem, czy da się to zrobić samemu, bez jakiegoś zewnętrznego lustra.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Celestyn No właśnie tego się bałam. Że to co biorę za postęp, może być tylko innym sposobem na niebycie z tematem. Jak w ogóle sprawdzić, czy dana afirmacja adresuje lęk przed przyszłością, czy go tylko przykrywa? Masz jakiś konkretny sposób?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Twilighta_63 Jeden, który mi działa, choć nie wiem, czy zadziała u ciebie. Po afirmacji wróć do rzeczy, których się bałaś, i sprawdź, czy możesz o nich myśleć spokojnie. Nie eliminować ich, tylko myśleć. Jeśli temat nadal jest nie do dotknięcia, to afirmacja przykryła. Jeśli możesz przy nim postać, coś realnie się zmieniło.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Celestyn To jest ciekawe rozróżnienie. Ale mam wątpliwość - 'stać przy temacie' po afirmacji zorientowanej na teraźniejszość to trochę wewnętrznie sprzeczne, bo sama idea takich afirmacji to skupienie na tym co jest teraz, nie na projektowaniu strachu w przyszłość. Jak to pogodzić bez kręcenia się w kółko?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wieszczbiarz01 Moim zdaniem nie jest sprzeczne. Afirmacja teraźniejszości nie polega na ignorowaniu że przyszłość istnieje. Polega na tym, żeby nie uruchamiać spirali 'co będzie jak'. Możesz myśleć o tym, co się boisz, ze stanu obecności - to zupełnie inne doświadczenie niż ruminowanie. To drugie ma charakter ucieczkowy, pierwsze - obserwacyjny.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Otylka Jak mam rozpoznać, po czym jestem w trybie obserwacyjnym, a po czym w ruminacji? Bo z zewnątrz obydwa wyglądają tak samo - siedzę i myślę o tym samym.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Hortensja_66 Z zewnątrz tak, ale wewnętrznie - ruminacja ma napęd, kręci się i szuka wyjścia, ciągnie do rozwiązania którego nie ma. Obserwacja nie szuka wyjścia, siedzi z tym co jest bez presji domknięcia. Łatwo powiedzieć, trudniej poczuć, ale różnica z czasem staje się wyraźna.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Hortensja_66 Mam dokładnie to samo pytanie i cieszę się, że zapytałaś. Bo jak Otylka tłumaczyła o 'napędzie' ruminacji, to coś mi kliknęło. Moje myślenie o przyszłości zawsze ma właśnie taki napęd - jakbym pchał coś pod górę bez przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno spostrzeżenie, które mi chodzi po głowie. Dużo mówimy o afirmacjach zorientowanych na teraźniejszość jako alternatywie dla lęku, ale nikt nie powiedział wprost - co z planowaniem? Tytuł wątku o tym pyta, a trochę odpłynęliśmy. Czy afirmacja 'jestem zdolna poradzić sobie' zastępuje plan działania, czy ma działać obok niego?


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie to mnie nurtuje od początku i dlatego założyłam ten temat. Sama mam tendencję do planowania wszystkiego, ale często plan staje się źródłem lęku, bo zaczyna żyć własnym życiem. Afirmacja była dla mnie sposobem na wyłączenie tej maszyny na chwilę, ale nie wiedziałam, czy nie zaniedbuje przez to odpowiedzialności za to co nadchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobnie z tym planowaniem. Ale powiem ci jak to teraz widzę po tej dyskusji - plan i afirmacja mogą się wzajemnie nie wykluczać tylko wtedy, gdy plan nie jest napędzany strachem a afirmacja nie jest wymówką od planu. To jest cienka granica i trudno ją utrzymać, zwłaszcza u ludzi, którzy mają naturalny przechył w jedną stronę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Twilighta_63 To co powiedziałaś o 'planie napędzanym strachem' bardzo do mnie trafiło. Czy mogłabyś powiedzieć więcej - jak poznać, że plan jest ze strachu, a nie z odpowiedzialności? Bo dla mnie to jest ta sama rzecz i nie wiem, jak je rozróżnić.


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Karol59 To nie jestem ekspertem, ale z własnego doświadczenia: plan ze strachu ma w sobie coś obronnego - planujesz żeby się zabezpieczyć przed najgorszym, a nie żeby coś osiągnąć. Plan z odpowiedzialności to raczej kierunek. Ale przyznam, że u siebie też nie zawsze potrafię to oddzielić na początku.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Karol59 Dodam jedno kryterium, które mi pomaga: sprawdź co czujesz, gdy plan nagle przestaje być możliwy do wykonania. Jeśli pierwsza reakcja to panika - plan był ze strachu. Jeśli pierwsza reakcja to 'dobra, to co teraz?' - plan był zorientowany na cel. To nie jest regułka, bo oczywiście zależy od wagi tematu, ale jako ogólny test działa.


Odpowiedz
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Wieszczbiarz01 Dziękuję za to kryterium z paniką, to jest bardzo konkretne. Ale mam pytanie - co jeśli reakcja na niemożność wykonania planu jest... nic? Ani panika, ani 'dobra, co teraz'. Po prostu pustka. Czy to jest jakiś trzeci stan, czy to znaczy że plan w ogóle nie był mój?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Karol59 Pustka po rozpadzie planu to nie jest neutralność. Często oznacza dysocjację, czyli odcięcie od reakcji emocjonalnej, nie jej brak. Pytanie nie brzmi 'co czuję', tylko 'czy w ogóle pozwalam sobie coś czuć w tym momencie'. To jest inne pytanie i warto je sobie zadać uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchajcie, wracam do kwestii, którą poruszyła Galaktyka - plan żyjący własnym życiem. Mam w notatkach z poprzednich miesięcy kilka afirmacji, które pisałam właśnie po to, żeby wyjść z trybu kontrolowania planu. I ciekawa rzecz - te afirmacje, które działały najlepiej, nie mówiły nic o przyszłości. Mówiły o tym, co robię teraz, w tej chwili. Np. 'działam z tego, co mam' zamiast 'osiągnę X'. Różnica w reakcji ciała była wyraźna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Sylweria62 A jak długo używałaś danej afirmacji, żeby poczuć tę różnicę? Bo ja mam wrażenie, że po kilku dniach każda afirmacja traci dla mnie znaczenie i staje się mechanicznym powtarzaniem. Nie wiem, czy to mój problem, czy to normalne.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Hortensja_66 To bardzo normalne i ma swoją nazwę - habituacja. Układ nerwowy przestaje reagować na bodziec, który się powtarza bez zmiany. Rozwiązaniem nie jest zmiana afirmacji co kilka dni, bo to tylko powierzchowne. Lepiej zmieniać kontekst - inny moment dnia, inna pozycja ciała, inny oddech przed wypowiedzeniem. To wystarczy, żeby mózg znów traktował to jako nowy sygnał.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Helenka99 To interesujące od strony mechanizmu, ale mam wątpliwość praktyczną. Jeśli trzeba ciągle zmieniać kontekst, żeby afirmacja 'działała', to może to oznacza, że afirmacja jako taka nie robi nic, a efekt bierze się po prostu z chwili uważności, którą tworzymy wokół niej? Innymi słowy - może chodzi o samą pauzę, a nie o treść?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Wieszczbiarz01 Częściowo tak. Ale to nie jest argument przeciwko afirmacjom, tylko argument za tym, że treść i forma to dwa różne kanały działania. Pauza i uważność tworzą okno odbioru. Treść afirmacji to to, co w tym oknie wpisujesz. Jedno bez drugiego jest mniej skuteczne - pauza bez treści to po prostu medytacja, treść bez pauzy to szum.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to, co opisuje Helenka99, odpowiada na moje wcześniejsze pytanie o zakrywanie lęku versus adresowanie. Jeśli wchodzę w afirmację bez tej pauzy, bez okna odbioru, to de facto tylko przyklejam słowa na wierzch. Lęk zostaje pod spodem. Dlatego u mnie czasem działało, a czasem nie - pewnie zależnie od tego, czy byłam wystarczająco uważna zanim zaczęłam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Twilighta_63 A jak ta pauza wygląda u ciebie w praktyce? Bo czytam o tym oknie odbioru i chciałbym to zrozumieć konkretnie. Kilka oddechów? Cisza? Coś co robisz ciałem?


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Alojzy Kilka oddechów, ale też coś, co trudno opisać - moment kiedy przestaję 'myśleć o' a zaczynam po prostu być w tym co mam powiedzieć. Czasem to zajmuje sekundę, czasem dłużej. Nie mam na to lepszej nazwy. Może Otylka lub Helenka99 powiedzą to precyzyjniej, bo ja to czuję intuicyjnie, ale nie umiem dobrze wyjaśnić.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Twilighta_63 To co opisujesz to przejście z trybu narracyjnego w tryb somatyczny. Zamiast myśleć słowami, zaczynasz czuć ciałem. To jest ten moment. I masz rację, że trudno to opisać, bo to nie jest myśl - to zmiana stanu. Można go przyspieszyć przez skupienie na jednym punkcie ciała, np. dłoniach lub środku klatki piersiowej, zanim wypowiesz afirmację.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie do Otylki albo Helenki99. Czy ta praca z ciałem przed afirmacją ma sens również wtedy, gdy lęk przed przyszłością jest bardzo fizyczny - drżenie rąk, napięcie w gardle? Czy wtedy lepiej najpierw 'uspokoić' ciało, czy wejść w afirmację właśnie z tym napięciem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Dziewiecsil_70 Dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Jeśli napięcie jest bardzo silne, afirmacja wejdzie na zamknięte drzwi - układ nerwowy jest w trybie obronnym i nie przetwarza nowych informacji tak samo. W takim przypadku najpierw dwie lub trzy minuty pracy z oddechem - nie żeby wyeliminować napięcie, tylko żeby je trochę rozluźnić. Potem afirmacja ma szansę trafić głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę dodać coś do tego, co mówimy o planowaniu versus teraźniejszości. Myślę, że rozróżnienie nie jest między planem a brakiem planu, tylko między planem jako strukturą a planem jako przymusem. Afirmacja zorientowana na teraźniejszość może bardzo dobrze współistnieć z planowaniem, jeśli plan traktujesz jako szkic, a nie wyrok. Problem zaczyna się kiedy plan staje się miarą twojej wartości - wtedy każde odchylenie od niego jest zagrożeniem egzystencjalnym.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Celestyn bardzo dobrze opisuje to, co u mnie się działo. Plan jako wyrok - tak to czułam, choć nigdy tak nie nazwałam. I afirmacje próbowałam wtedy używać jako antidotum na ten wyrok, co chyba nie było właściwą drogą. Może najpierw trzeba przepracować sam stosunek do planu, a potem dopiero afirmować?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: