To pytanie o ten 'krok dalej w sensie ezoterycznym' zostało zawieszone w powietrzu. Ale zanim tam wejdziemy - chcę wrócić do tego co powiedziała Reginka o uldze po odhaczyeniu. Czy ktoś jeszcze miał tak że grupowa praktyka stała się bardziej obowiązkiem niż praktyką? I czy wtedy w ogóle ma sens kontynuować?
Ale moment, bo trochę się gubimy. Zaczęliśmy od pytania czy wirtualne grupowe afirmacje działają, a teraz rozmawiamy o tym jak wchodzić w praktykę solo. Czy to nie jest trochę obok tematu? Albo inaczej - czy w grupach online ten problem z 'właściwym stanem' w ogóle pojawia się inaczej niż w praktyce indywidualnej?
W grupie w której byłam był właśnie taki sygnał - emoji serca jak ktoś dołączał. I paradoksalnie to małe głupie serce robiło sporą różnicę. Czułam że nie siedzę sama. Ale zastanawiam się teraz czy to wystarczy żeby mówić o 'grupowej energii', czy to po prostu bardzo uproszczona wersja społecznego potwierdzenia.
no ale serce na czacie to nie jest żadna energia grupowa, to jest po prostu like. Takie same jak na instagramie. Nie kupuję że to coś więcej.
A czy ktoś próbował porównać jak mu idzie praktyka w grupie z tym jak idzie solo przez dłuższy czas? Nie mówię o jednym tygodniu, tylko o kilku miesiącach? Bo mam wrażenie że tu wszyscy opieramy się na krótkich doświadczeniach i dość urywkowych obserwacjach.
Ja próbowałam obu wariantów przez dłuższy czas - kilka miesięcy solo, potem kilka w grupie na Discordzie. I szczerze, jak teraz na to patrzę, to nie umiem powiedzieć, że grupa dała mi więcej. To, co realnie robiło różnicę w obu przypadkach, to regularność - dni, w które faktycznie usiadłam, a nie to, czy ktoś siedział ze mną. Grupa pomagała mi tylko o tyle, że łatwiej było mi tej regularności dotrzymać. Może więc nie porównujemy grupy z solo, tylko systematyczności z jej brakiem.
Jeśli regularność to jedyna rzecz którą da się wyciągnąć z tego wątku, to czy oznacza że sama treść afirmacji jest drugorzędna? Że mógłbym codziennie powtarzać cokolwiek razem z grupą i efekt byłby podobny? To brzmi trochę absurdalnie ale nie wiem jak to obalić.
Wracając do tego co powiedział Augur kilka postów wyżej - że lepiej wejść w niedoskonałym stanie niż nie wejść wcale. Czy to nie jest w sprzeczności z tym co teraz mówi Wioletka_Z? Bo jeśli wchodzę w złym stanie i umysł odrzuca, to może lepiej by było jednak poczekać?
Ja miałam taki moment w grupie kiedy zorientowałam się że powtarzam coś kompletnie mechanicznie, jak modlitwę której nie rozumiem. I właśnie w grupie to było łatwiejsze do wychwycenia, bo zobaczyłam że inne osoby wyglądają inaczej niż ja. Było to dziwne spostrzeżenie przez ekran, ale coś w tym było.
a jak wyglądały te inne osoby? Mam na myśli co konkretnie zauważyłaś, że było inaczej? Bo przez kamerę to chyba trudno ocenić.
No właśnie, skupienie. I tutaj mam inny problem z tymi grupami online - wszyscy mają wyciszone mikrofony i czarne kwadraty albo kamerki na których widać tylko sufit. Jaka to jest 'grupa'? To jest oglądanie ekranu w ciszy.
Mam pytanie może trochę z boku ale czy ktoś próbował afirmacji grupowych gdzie nie ma wideo ani czatu tylko wszyscy robią to jednocześnie ale każdy w swoim miejscu i tylko wiedzą że w tym momencie inni też robią to samo? Coś jak akcja o konkretnej godzinie. Bo zastanawiam się czy sama ta świadomość wystarczy.
I przy okazji tego co powiedziała Wioletka - skąd ktoś kto zaczyna ma w ogóle wiedzieć do której kategorii należy jego grupa? Nikt chyba nie pisze w opisie 'tu tylko się pilnujemy' albo 'tu robimy prawdziwą pracę energetyczną'.
