Forum

Asystent AI
Afirmacje grupowe p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje grupowe przez internet - czy wirtualne powtarzanie skutkuje?

Strona 3 / 3

Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o ten 'krok dalej w sensie ezoterycznym' zostało zawieszone w powietrzu. Ale zanim tam wejdziemy - chcę wrócić do tego co powiedziała Reginka o uldze po odhaczyeniu. Czy ktoś jeszcze miał tak że grupowa praktyka stała się bardziej obowiązkiem niż praktyką? I czy wtedy w ogóle ma sens kontynuować?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 75

@Kasia_W tak, dokładnie to miałam. I nie wiedziałam czy to znak że powinnam się wypisać, czy że powinnam zmienić coś w sobie przed sesją. Zostałam bo czułam że wypisanie się będzie jakimś poddaniem. Ale teraz nie wiem czy to był dobry powód żeby zostać.


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Reginka04 to jest ważne rozróżnienie i rzadko się o tym mówi wprost. Kontynuowanie z poczucia obowiązku albo strachu przed 'poddaniem się' to zupełnie inny stan wewnętrzny niż kontynuowanie z wyboru. Afirmacje powtarzane z oporem mogą wzmacniać dokładnie to co chcesz osłabić - bo emocja towarzysząca słowom ma większy ciężar niż same słowa. Jeśli powtarzasz 'jestem spokojna' z irytacją że musisz to robić, to co tak naprawdę utrwala się w tej sesji?


Odpowiedz
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Wioletka_Z ale to by oznaczało że prawie każda długa praktyka afirmacyjna w którymś momencie zaczyna działać przeciwko sobie? Bo nie da się przez wiele miesięcy utrzymać tego samego entuzjazmu co na początku. Czy jest jakiś sposób żeby to obejść, czy po prostu trzeba robić przerwy?


Odpowiedz
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Wioletka_Z a skąd wiadomo jaki stan wewnętrzny jest w danym momencie 'właściwy' żeby wejść do praktyki? Bo jeśli czekam aż będę w dobrym nastroju, to mogę czekać tygodniami.


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Dziwozona nie chodzi o dobry nastrój, tylko o intencję. Możesz być zmęczona, smutna, w złym dniu - i mimo to podejść do afirmacji z pytaniem 'czego potrzebuję' zamiast z poczuciem że odhaczasz punkt na liście. To jest ta różnica. Stan emocjonalny to nie warunek wejścia, ale stosunek do praktyki już tak.


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Dziwozona dokładnie to pytanie zadawałem sobie przez jakiś czas. I w koncu doszedłem do wniosku że to jest pułapka - czekanie na 'właściwy' moment sprawia że nigdy nie zaczynasz albo zaczynasz bardzo rzadko. Lepiej wejść w niedoskonałym stanie niż nie wejść wcale. Przynajmniej w grupie jest ten zewnętrzny impuls który cię pcha.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale moment, bo trochę się gubimy. Zaczęliśmy od pytania czy wirtualne grupowe afirmacje działają, a teraz rozmawiamy o tym jak wchodzić w praktykę solo. Czy to nie jest trochę obok tematu? Albo inaczej - czy w grupach online ten problem z 'właściwym stanem' w ogóle pojawia się inaczej niż w praktyce indywidualnej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Nokturnia_J myślę że to jest jak najbardziej w temacie, bo w grupie ten problem może wyglądać inaczej. Kiedy wiesz że o tej samej porze inne osoby robią to samo, jest jakiś efekt synchronizacji który może cię wyciągać z tego odhaczyłam-i-po-sprawie. Przynajmniej u mnie tak działało przez pierwsze tygodnie.


Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Jacenty01 ale ten efekt synchronizacji działa tylko jeśli wiesz że inni naprawdę robią to w tym samym momencie, nie? Jeśli dostaniesz wiadomość o 20:00 i nie ma żadnego potwierdzenia że ktokolwiek inny teraz siada do praktyki, to czy naprawdę czujesz grupę czy tylko wyobrażasz sobie grupę?


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Olaf no właśnie, i tu jest pies pogrzebany. W grupach z potwierdzeniem obecności - chociażby serduszkiem albo jedną linijką na czacie - ten efekt był wyraźniejszy. Bez żadnego sygnału zwrotnego to trochę jak mówienie do pustego pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

W grupie w której byłam był właśnie taki sygnał - emoji serca jak ktoś dołączał. I paradoksalnie to małe głupie serce robiło sporą różnicę. Czułam że nie siedzę sama. Ale zastanawiam się teraz czy to wystarczy żeby mówić o 'grupowej energii', czy to po prostu bardzo uproszczona wersja społecznego potwierdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

no ale serce na czacie to nie jest żadna energia grupowa, to jest po prostu like. Takie same jak na instagramie. Nie kupuję że to coś więcej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Wahadlarz73 rozumiem ten sceptycyzm, ale zrównywanie tego z lajkiem na Instagramie chyba upraszcza. Na Instagramie dostajesz reakcję po fakcie, od anonimowych osób. Tu masz konkretnych ludzi, których kojarzysz z wcześniejszych sesji, pojawiających się dokładnie w momencie gdy sam zaczynasz praktykę. Kontekst jest inny, choćby mechanizm był podobny.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Wioletka_Z okej, kontekst inny, przyznam. Ale co z tymi grupami gdzie kompletnie nie znasz uczestników? Bo takie też istnieją - zapisujesz się, dostajesz link i tyle. Tam ten efekt znajomości odpada.


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Wahadlarz73 w takich grupach rzeczywiście efekt jest słabszy z mojego doswiadczenia. Ale nie zerowy. Nawet nieznajoma osoba po drugiej stronie ekranu robi że czujesz że ktoś jest. Ludzki umysł chyba nie do końca odróznia realną obecność od jej sygnału.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował porównać jak mu idzie praktyka w grupie z tym jak idzie solo przez dłuższy czas? Nie mówię o jednym tygodniu, tylko o kilku miesiącach? Bo mam wrażenie że tu wszyscy opieramy się na krótkich doświadczeniach i dość urywkowych obserwacjach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Kasia_W mam podobne odczucie - że ta rozmowa jest dość anegdotyczna. Co nie znaczy że bezużyteczna, bo może właśnie o to chodzi w takich wątkach. Ale ta regularnośc o której mówi Reginka to jedyna konkretna obserwacja która tu się powtarza u prawie wszystkich. Może to jest właśnie ten jeden mierzalny efekt grupowej praktyki online?


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbowałam obu wariantów przez dłuższy czas - kilka miesięcy solo, potem kilka w grupie na Discordzie. I szczerze, jak teraz na to patrzę, to nie umiem powiedzieć, że grupa dała mi więcej. To, co realnie robiło różnicę w obu przypadkach, to regularność - dni, w które faktycznie usiadłam, a nie to, czy ktoś siedział ze mną. Grupa pomagała mi tylko o tyle, że łatwiej było mi tej regularności dotrzymać. Może więc nie porównujemy grupy z solo, tylko systematyczności z jej brakiem.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Jeśli regularność to jedyna rzecz którą da się wyciągnąć z tego wątku, to czy oznacza że sama treść afirmacji jest drugorzędna? Że mógłbym codziennie powtarzać cokolwiek razem z grupą i efekt byłby podobny? To brzmi trochę absurdalnie ale nie wiem jak to obalić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Magini nie, nie oznacza. Regularność jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym. Możesz codziennie powtarzać 'jestem bogata' bez żadnego efektu, jeśli za każdym razem twój umysł to odrzuca. Treść i forma mają znaczenie, tylko że są drugorzędne wobec regularności - nie zamiast niej. To trochę jak z jedzeniem: możesz jeść najlepsze jedzenie raz na miesiąc albo przeciętne codziennie. To drugie i tak da lepsze wyniki zdrowotne w długim czasie.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Wioletka_Z ale to rodzi kolejne pytanie: jeśli umysł odrzuca afirmację, to jak to rozpoznać? Bo wydaje mi się że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy że to odrzuca. Po prostu mówi słowa i myśli że coś robi.


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Jacenty01 to jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Sygnały są subtelne - napięcie w ciele przy wypowiadaniu konkretnych słów, wewnętrzny głos który od razu komentuje 'nieprawda', uczucie pustości po sesji zamiast choćby lekkości. Ale żeby to zauważyć, trzeba najpierw zacząć zwracać na siebie uwagę, a to jest osobna umiejętność.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do tego co powiedział Augur kilka postów wyżej - że lepiej wejść w niedoskonałym stanie niż nie wejść wcale. Czy to nie jest w sprzeczności z tym co teraz mówi Wioletka_Z? Bo jeśli wchodzę w złym stanie i umysł odrzuca, to może lepiej by było jednak poczekać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Nokturnia_J nie ma tu sprzeczności, tylko roznica poziomów. Ja mówiłem o tym żeby nie czekac na idealny nastrój, a Wioletka mówi o czymś głębszym - o wewnętrznym oporze wobec konkretnej treści. To nie to samo. Zły dzień a chroniczne odrzucanie afirmacji to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Augur okej, ale jak praktycznie odróżnić 'zły dzień' od 'chronicznego odrzucania'? Bo z zewnątrz wygląda tak samo - siedzę, mówię słowa, nic nie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam taki moment w grupie kiedy zorientowałam się że powtarzam coś kompletnie mechanicznie, jak modlitwę której nie rozumiem. I właśnie w grupie to było łatwiejsze do wychwycenia, bo zobaczyłam że inne osoby wyglądają inaczej niż ja. Było to dziwne spostrzeżenie przez ekran, ale coś w tym było.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

a jak wyglądały te inne osoby? Mam na myśli co konkretnie zauważyłaś, że było inaczej? Bo przez kamerę to chyba trudno ocenić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Kasia_W ciężko powiedzieć dokładnie. Jakby były bardziej skupione, zamknięte w sobie. Ja siedziałam i trochę się wiercilam, patrzyłam na inne okna. Może to po prostu kwestia skupienia, nie żadna energia.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, skupienie. I tutaj mam inny problem z tymi grupami online - wszyscy mają wyciszone mikrofony i czarne kwadraty albo kamerki na których widać tylko sufit. Jaka to jest 'grupa'? To jest oglądanie ekranu w ciszy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Wahadlarz73 a co według ciebie robiłoby z tego prawdziwą grupę? Pytam serio, bo sam się zastanawiałem nad tym. Czy to kwestia wideo, głosu, fizycznej obecności - gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Olaf szczerość? Nie wiem. Ale czuję że coś jest nie tak kiedy 'grupa' to dwadzieścia czarnych kwadratów z inicjałami. Może po prostu przyzwyczajenie do tego że spotkanie to coś innego.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Wahadlarz73 to jest ciekawe spostrzeżenie bo właśnie forma wizualna chyba robi dużo. W grupach gdzie było wideo - nawet minimalne, twarz przy świecy albo cokolwiek - sam raportowałem że czuję się inaczej. Nie powiem że to dowód na 'wspólną energię', ale coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku ale czy ktoś próbował afirmacji grupowych gdzie nie ma wideo ani czatu tylko wszyscy robią to jednocześnie ale każdy w swoim miejscu i tylko wiedzą że w tym momencie inni też robią to samo? Coś jak akcja o konkretnej godzinie. Bo zastanawiam się czy sama ta świadomość wystarczy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Reginka04 właśnie takie miałem doświadczenie. Grupa ustalała godzinę, każdy robił osobno, a potem na kanale pojawiały się krótkie relacje. I coś w tej strukturze działało na regularność. Czy na 'energię grupową' - nie jestem w stanie powiedzieć.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Olaf to co opisujesz brzmi bardziej jak system wzajemnej odpowiedzialności niż praktyka grupowa w jakimkolwiek duchowym sensie. Nie mówię że to złe, wręcz przeciwnie - ale może warto to nazwać po imieniu?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Nokturnia_J masz rację w tym rozróżnieniu i myślę że to jest jeden z kluczowych punktów całego wątku. Są dwie różne rzeczy które można rozumieć przez 'grupowe afirmacje online': jedna to synchronizowana praktyka z założeniem że łączy was coś więcej niż wspólny harmonogram, a druga to właśnie system wzajemnej odpowiedzialności w duchowej oprawie. Obie mogą działać, ale z różnych powodów. Problem zaczyna się kiedy ktoś myśli że robi to pierwsze, a tak naprawdę korzysta z tego drugiego - i jest rozczarowany bo spodziewał się czegoś innego.


Odpowiedz
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Wioletka_Z a czy te dwa podejścia mogą działać jednocześnie? Znaczy - wzajemna odpowiedzialność i coś co wykracza poza nią w jednym czasie, w jednej grupie?


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

I przy okazji tego co powiedziała Wioletka - skąd ktoś kto zaczyna ma w ogóle wiedzieć do której kategorii należy jego grupa? Nikt chyba nie pisze w opisie 'tu tylko się pilnujemy' albo 'tu robimy prawdziwą pracę energetyczną'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Magini no i to jest realne. Sam trafiałem do grup nie wiedząc zupełnie czego się spodziewać. Dopiero po kilku sesjach orientowałem się co to właściwie jest. Może to zreszta nie jest zły sposób - wejść bez etykietki i zobaczyc co z tego wychodzi dla ciebie.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Augur ale właśnie to 'wejść bez etykietki i zobaczyć' brzmi trochę jak eksperyment na sobie. Co jeśli ktoś przez kilka tygodni robi coś co mu nie służy, bo nie wiedział że to inna kategoria niż myślał? Zwłaszcza że chodzi o afirmacje, które podobno przebudowują przekonania - to nie jest bez znaczenia co w tym czasie powtarzasz.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: